Cyklon

Okładka książki Cyklon
Przemysław Semczuk Wydawnictwo: Świat Książki kryminał, sensacja, thriller
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2020-06-10
Data 1. wyd. pol.:
2020-06-10
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381395816

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cyklon w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Cyklon i

Tajemnica



937 342 653

Oceny książki Cyklon

Średnia ocen
7,3 / 10
684 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
571
393

Na półkach:

Historia opisana przez Semczuka zdarzyła się naprawdę. Może nie do końca zgadzają się szczegóły, w internecie spotkanie różne wersje wydarzeń. Jak było w rzeczywistości nie dojdziemy. Ważniejsze jest przesłanie autora. Im bardziej chcemy uciec od przeszłości, tym szybciej ona nas dogania. Im bardziej się odcinamy i próbujemy zapomnieć, by zapomnieli inni- z tym większym impetem powraca i przerwraca do góry nogami uporządkowane życie. Im głębiej próbujemy zakopać przeszłość, by nie wpłynęła na dzieci, tym radykalniej niszczy ich życie, rujnuje relacje rodzinne i wprowadza chaos. Polecam

Historia opisana przez Semczuka zdarzyła się naprawdę. Może nie do końca zgadzają się szczegóły, w internecie spotkanie różne wersje wydarzeń. Jak było w rzeczywistości nie dojdziemy. Ważniejsze jest przesłanie autora. Im bardziej chcemy uciec od przeszłości, tym szybciej ona nas dogania. Im bardziej się odcinamy i próbujemy zapomnieć, by zapomnieli inni- z tym większym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2249 użytkowników ma tytuł Cyklon na półkach głównych
  • 1 460
  • 789
262 użytkowników ma tytuł Cyklon na półkach dodatkowych
  • 105
  • 35
  • 33
  • 31
  • 17
  • 15
  • 14
  • 12

Inne książki autora

Przemysław Semczuk
Przemysław Semczuk
Przemysław Semczuk, dziennikarz, publicysta, autor literatury faktu. Specjalizuje się w tematyce kryminalnej i historii Polski okresu PRL. Jego teksty można przeczytać w tygodnikach Newsweek, Wprost, Gość Niedzielny; miesięcznikach Focus Historia, Wysokie Obcasy Extra czy Playboyu. W radiu RMF Classic prowadził autorską audycję „Zbrodnie ekranowe”. Autor reportaży historycznych „Czarna Wołga, kryminalna historia PRL”, „Wampir z Zagłębia” (nagrodzona Kryształową Kartą Polskiego Reportażu podczas Festiwalu Reportażu w Lublinie), „Kryptonim Frankenstein” (Nagroda Publiczności Festiwalu Reportażu w Lublinie) oraz „M jak morderca”. Napisał także biografię małego fiata oraz książkę opisującą spirytyzm w Dwudziestoleciu międzywojennym. W 2017 roku wydał opartą na faktach powieść kryminalną „Tak będzie prościej” („Srebrny kluczyk”, nagroda w plebiscycie Tygodnika Nowiny Jeleniogórskie i Prezydenta Miasta Jeleniej Góry) i jako kontynuację „To nie przypadek”. Pasjonat historii najnowszej, muzyki filmowej i gór. Jako uczeń szkoły muzycznej grał w orkiestrze na instrumentach perkusyjnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żałobnica Robert Małecki
Żałobnica
Robert Małecki
Im więcej zagłębiam się w twórczość Małeckiego tym bardziej dochodzę do przekonania, że to bardzo wszechstronny autor. Już nawet nie chodzi o to, że zręcznie posługuje się piórem – chociaż nie każdemu jest to dane, ale potrafi zbudować narastający niepokój, tak jak w muzyce stosując crescendo, by na koniec wyłożyć wszystkie karty na stół. Historia wdowy, która zamiast opłakiwać tragedię musi ratować własną skórę z piętna jakie na nie raptownie spada. Nie jest bez winy i to wiemy praktycznie od początku, ale kto jest bez winy…, Chętnych do rzucenia przysłowiowym kamieniem jest wielu tym bardziej, że wcześniej odnosi sukcesy i zawsze znajdą się tacy, którym to będzie nie na rękę, a gdy poczują krew trzeba wykorzystać nadarzającą się okazję. Mamy opowieść w dwóch ramach czasowych. Raz kiedy główna bohaterka jest nastolatką i już jako osoba dorosła na chwilę po tym jak zostaje wdową. W pierwszej odsłonie wiedzie typowe życie wchodzącej w dorosłość dziewczyny ze wzlotami i upadkami aż to momentu kiedy skazana jest na banicję. Dosłowną. Za sprawą zaginięcia najbliżej przyjaciółki splot okoliczności sprawia, że staje się główną podejrzaną i żeby nie być udręczoną przez otoczenie, jak to bywa w małych społecznościach, ucieka w nieznane z nową tożsamością. To tak jakby urodzić się na nowo, tylko z tą różnicą, że piętno i tajemnica, którą zabiera kiedyś może się odnowić. No i tajemnica sprzed lat wypływa w najmniej odpowiednim momencie co tylko podbiją narastające napięcie toczącej się akcji. Na domiar złego w niejasnych okolicznościach znika osoba bezspornie winna wypadkowi w którym ginie mąż z pasierbicą a wiele wskazuje, że mogła być w zaginiecie zamieszana. Kumulacja jak w totku. Czasu coraz mniej na oczyszczenie się z zarzutów a linia obrony sypie się jak domek z kart. Będzie musiała się obronić i oczyścić z zarzutów bo już wie, że ucieczka przed odpowiedzialnością tym razem nie wchodzi w grę. Chyba, że jest recydywistką…? Przecież niewinni nie powinni się bać a ona ciągle ogląda się za siebie i nie ma pewności gdzie obudzi się następnego ranka. Tak przecież nie zachowują się osoby bez winy. Prawda ujrzy światło dzienne bo książka stanowi zamknięty rozdział. Jakie jutro czeka bohaterkę i czy sen przyniesie ukojenie trzeba będzie przekonać się już samemu do czego z przyjemnością zachęcam.
Krzysztof Stefański - awatar Krzysztof Stefański
ocenił na 7 3 miesiące temu
Światło ukryte w mroku Sharon Cameron
Światło ukryte w mroku
Sharon Cameron
Niezwykła historia dwóch sióstr Podgórskich - Stefania "Fusia" 17 lat i Helena zaledwie 6 lat. W czasie trwania II wojny światowej w Przemyślu na ulicy Tatarskiej 3 ukrywały w kamienicy 13 Żydów z Przemyskiego getta. Spędzili oni 1,5 roku na strychu kamienicy w kilku metrowym schowku za prowizoryczną ścianą zrobioną ze starych desek przez Maksa, syna Diamantów, któremu udało się wyskoczyć z pociągu jadącego z getta do obozu zagłady. Schowek znajdował się na stryszku nad pomieszczeniem dwóch zakwaterowanych niemieckich pielęgniarek, które pracowały w znajdującym się po przeciwnej stronie ulicy wojskowym szpitalu niemieckim. Kobiety często w czasie wolnym a szczególnie na noc przyprowadzały sobie do towarzystwa SS-manów, co zmuszało ukrywających się lokatorów do siedzenie w kryjówce długie dnie i noce w bezruchu, ciszy, bez jedzenia, z wiadrem na nieczystości, z myślą że w każdej chwili ktoś ich odkryje i wszyscy, łącznie z siostrami Podgórskimi zostaną zabici. Wbrew częstym obawą Stefani, udaje jej się uchronić całą trzynastkę Żydów i wszyscy szczęśliwie doczekali wyzwolenia. Żadko czytam tak piękną historię o ogromnej odwadze, heroiźmie, nadziei, wierze i miłości. Książka naprawdę mnie wciągnęła, i mimo że "rozłożyłem ją" na kilka razy, to za każdym razem kiedy ją odkładałem, wyprzedzałem myślami do przodu co może się wydarzyć kiedy zaraz wrócę do przekładania następnych stron. Nic dziwnego że autorka po usłyszeniu pięknej historii postanowiła po 23 latach napisać tę książkę i opisać losy dwóch sióstr, aby historia nie zaginęła tylko rozrosła się na cały świat. A dlaczego światło ukryte w mroku? Czy autorce chodziło o symbol nadziei? Mały zalążek nadziei ludzi siedzących w ukryciu?? A może to przenośnia "światełka w tunelu"?? Ten wątek pozostawiam wam do rozkminienia.
Maciej Kasprzyk - awatar Maciej Kasprzyk
ocenił na 9 3 miesiące temu
Gruzowisko Katarzyna Maludy
Gruzowisko
Katarzyna Maludy
Katarzyna Maludy w swojej powieści „Gruzowisko” zabiera nas do Warszawy, która nie jest już polem bitwy, ale wciąż przypomina otwartą ranę. Akcja osadzona jest w roku 1946 – w czasie, gdy stolica Polski stanowiła surrealistyczny krajobraz uformowany z ton cegieł, pyłu i traumy. To tło historyczne nie jest jedynie dekoracją; to żywy, duszny organizm. Autorka po mistrzowsku odmalowuje obraz miasta zawieszonego między niebytem a gorączkową odbudową, gdzie nowe komunistyczne porządki brutalnie ścierają się z niedobitkami dawnego świata, a zapach wapna miesza się z odorem rozkładających się pod ruinami wspomnień. Fabuła koncentruje się wokół zagadki kryminalnej, która staje się pretekstem do głębszej analizy polskiej kondycji powojennej. Gdy w morzu gruzów zostają odnalezione zwłoki, sprawa szybko przestaje być zwykłym dochodzeniem. Bohaterowie, uwikłani w sieć zależności, muszą mierzyć się nie tylko z mordercą, ale i z własną przeszłością. Główna postać to postać tragiczna, naznaczona wojennym doświadczeniem, próbująca odnaleźć resztki godności w rzeczywistości, w której granica między dobrem a złem uległa całkowitemu zatatarciu. Postacie drugoplanowe – od szabrowników po urzędników nowego aparatu władzy – tworzą barwną, choć mroczną galerię typów ludzkich, z których każdy niesie swój własny bagaż win. Klucz do nastroju tej powieści kryje się w jednym z fragmentów: „Warszawa nie była już miastem domów, lecz miastem szczelin. W każdej z nich czaił się ktoś, kto przeżył, i ktoś, kto nigdy nie powinien zostać odnaleziony”. Ten cytat idealnie oddaje paranoiczną atmosferę „Gruzowiska”, gdzie zaufanie jest towarem deficytowym, a każdy krok po niepewnym gruncie może odsłonić tajemnicę, która powinna pozostać pogrzebana. Moja ocena to solidne 7/10. Maludy stworzyła dzieło niezwykle plastyczne i gęste emocjonalnie. Warsztat pisarski autorki pozwala niemal fizycznie poczuć pył osiadający na ubraniach. Dlaczego nie wyżej? Momentami konstrukcja intrygi kryminalnej ustępuje miejsca opisom obyczajowym, co nieco osłabia dynamikę thrillera. Nie zmienia to jednak faktu, że „Gruzowisko” to jedna z najciekawszych literackich prób zmierzenia się z mitem Warszawy wstającej z kolan. To książka o tym, że budowanie nowego życia na fundamentach kłamstwa i gruzu zawsze niesie ze sobą ryzyko katastrofy. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy w historii szukają czegoś więcej niż tylko dat i faktów – szukają prawdy o człowieku w godzinie prób.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz Nina Majewska-Brown
Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz
Nina Majewska-Brown
Mordercy z Auschwitz prywatnie. „W miarę jak Hans opowiada dalej, trzymając dłoń na moim kolanie, czuję się coraz szczęśliwsza, coraz ważniejsza i pewna siebie, za nic mając protesty matki. - Jedziemy do Auschwitz. Nie mam pojęcia, gdzie to jest, co to oznacza i jak będzie wyglądało nasze mieszkanie, ale godzę się na wszystko, bylebyśmy tylko byli razem”. Auschwitz wszystkim nam kojarzy się z obozem zagłady. Miejscem kaźni setek tysięcy Polaków, Żydów i innych ludzi, którzy kaprysem Hitlera mieli zniknąć z powierzchni ziemi. Niemiecki obóz koncentracyjny w Oświęcimiu na zawsze pozostanie symbolem największego zła. Jednak Auschwitz – miejsce, które dla wielu było prawdziwą Golgotą i grobem – było dla niektórych po prostu domem. Mam tu na myśli Niemców, którzy nadzorowali obóz. Niemieccy funkcjonariusze SS po całym dniu wśród więźniów wracali do swoich domów tuż nieopodal – do swoich żon, dzieci, kochanek. Dla wielu z nich Auschwitz było prawdziwym „rajem” na ziemi. Opływali w luksusy, wszystkie prace wykonywali za nich więźniowie, praktycznie za nic nie musieli płacić. Jakkolwiek może być to trudne do wyobrażenia, to niemieccy strażnicy z obozu po skończonej pracy byli zwykłymi mężami i ojcami. Właśnie o tym paradoksie traktuje najnowsza książka Niny Majewskiej – Brown pod tytułem „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Bellona. Jej autorka ma już na swoim koncie kilka powieści, również o tematyce obozowej. Jednak ten tytuł jest pod pewnymi względami inny od pozostałych książkach o Auschwitz. Nina Majewska – Brown skupia się bowiem przede wszystkim na niemieckich funkcjonariuszach, odbywających służbę w obozie. Pisze o tym, jak spędzali wolny czas, gdzie mieszkali, jakie były ich rozrywki. Kanwą tej opowieści jest historia Ann, żony esesmana, która przeprowadza się z dziećmi właśnie do Auschwitz. Kobieta jest przekonana, że praca Hansa musi być trudna i niebezpieczna – wszak całymi dniami musi „użerać się” z kryminalistami. Przepraszam, że to napiszę, ale kobieta jest zwyczajnie głupia. Nie stara się w ogóle zrozumieć tego, czym jest obóz ani jaką „pracę” wykonuje jej mąż. Żyje wygodnie, bo we wszystkich pracach domowych wyręcza ją więźniarka Magdalena. Oczywiście Niemka jest przekonana o jej winie, toteż traktuje kobietę z najwyższą pogardą. Pewnego dnia dziwi się, że ta wyjada z kosza na śmieci resztki ziemniaków, a nie przynosi ze sobą z obozu drugiego śniadania. Pozostawię to bez komentarza. Ann zaprzyjaźnia się z pozostałymi żonami esesmanów, które próbują jej uświadomić, czym tak naprawdę jest obóz. Zabierają ją do słynnej Kanady – obozowego magazynu – a ona jest zachwycona. Może dowoli wybierać w rzeczach, za nic nie płacąc. Za dobrą wiarę przyjmuje wyjaśnienie, że te przedmioty Żydom się już nie przydadzą. Głupota Ann jest nieograniczona. „Dwie twarze” raczej nie odsłaniają nieznanych faktów czy wydarzeń. Są jednak kolejnym ważnym świadectwem okrucieństwa Niemców i ich ślepego posłuszeństwa Hitlerowi. Nie dajmy się bowiem zwieść autorce, która twierdzi, że „trudno pojąć, jaki mechanizm sprawił, że rzesze Niemców uwierzyły” Hitlerowi. Piszę to z całą mocą. Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Hitler nie spadł Niemcom z nieba. Sami go wybrali w demokratycznych wyborach. Nie jest też tak, że nie znali jego poglądów i programu. Wszak „Mein Kampf” była ogólnie dostępna. Wszyscy widzieli, co się dzieje. Hitler obiecał jednak Niemcom dobrobyt i panowanie nad światem – nader optymistyczny program wyborczy, cokolwiek by nie mówić. Dlatego poszły za nim owe rzesze. Swojej pogardy dla Żydów i innych „podludzi” naziści nigdy nie ukrywali. „Dwie twarze. Życie prywatne morderców z Auschwitz” to kolejna wstrząsająca lektura o obozowym piekle. Jednak tym razem baczniej niż ofiarom przyglądamy się ich katom. Podczas czytania książki w naszej głowie z pewnością pojawi się pytania: kto tak naprawdę był „podczłowiekiem”? Więźniowie? Czy może Niemcy? Może podczłowiekiem była Ann, która nieustannie podejrzewała Magdalenę o kradzież, właśnie ona, która wraz z innymi esesmanami była największymi złodziejami w obozie. Bez wątpienia jest to pozycja dla czytelników o mocnych nerwach. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Ostatni pociąg Meg Waite Clayton
Ostatni pociąg
Meg Waite Clayton
Niedawno polecałam Wam film "Jedno życie" opowiadający o skromnym człowieku - sir Nicholasie Wintonie, który okazał się bohaterem, organizującym w czasie II wojny światowej transporty dla dzieci z Pragi do Anglii, zapewniając im również bezpieczne domy. Na długo przed premierą filmu wypożyczyłam w bibliotece książkę Meg Waite Clayton pt.: "Ostatni pociąg", także poruszającą temat kindertransportów, z tym że jej bohaterką jest do niedawna mało znana bojowniczka holenderskiego ruchu oporu - Geertruida (Truus) Wijsmuller. Głównym motywem książki jest oczywiście działalność tej niesamowitej kobiety, której małżeństwo z Joopem Wijsmullerem i brak potomstwa pozwoliły na pracą społeczną. Od 1933 Truus była związana z Komitetem ds. Uchodźców Żydowskich. Już wtedy sporadycznie wyjeżdża do Niemiec, aby przewieźć żydowskie dzieci do Holandii. Po Nocy Kryształowej osobiście spotkała się w Wiedniu z Adolfem Eichmannem, i kiedy ten rzucił jej wyzwanie zorganizowania transportu w ciągu pięciu dni i zebrania 600 (ani jednego mniej ani więcej) żydowskich dzieci w wieku od 4 do 17 lat, w szabat (bez rodziców) - zaskoczyła go poprzez zebranie tak dużej grupy w celu przetransportowania jej do bezpieczniejszych części Europy. Transport ten stał się jednym z pierwszych „Kindertransportów”, które przewoziły dzieci z Wiednia, Niemiec, Pragi i Polski do Holandii i Anglii, a Eichmann, wbrew początkowym obawom, pozwolił jej kontynuować akcję i zapełniać kolejne pociągi dziećmi, które rodzice oraz krewni desperacko próbowali uratować. Ryzykując własnym życiem, do maja 1940 roku, zapewniła bezpieczeństwo ponad 10 000 dzieciom, głównie żydowskim. Autorka opowiada tę historię naprzemiennie z wydarzeniami toczącymi się w Austrii w latach 30 XX wieku, w których bohaterami są Stephan Neuman, piętnastoletni chłopak pochodzący ze znanej, zamożnej żydowskiej rodziny, który nie traktuje nazistów poważnie, uważając ich za hałaśliwych fanatyków, którzy nie mają wpływu na jego życie, a także jego chrześcijańska przyjaciółka, matematyczny geniusz - Žofie-Helene, której matka jest redaktorką antynazistowskiej gazety. Kiedy hitlerowski reżim przejmuje kontrolę, ich beztroskie dni zamieniają się w koszmar. Czy i oni znajdą się w transporcie organizowanym przez Wajsmuller i znajdą bezpieczny dom? Przez wiele rozdziałów te wydarzenia mozolnie toczą się niezależnie od siebie, jako osobne historie, pełne opisów autentycznych zdarzeń i postaci, co czasami stawało się nurzące tak bardzo, aż chciało się przerwać czytanie i odłożyć książkę w kąt. Trudno też było nawiązać emocjonalną więź z bohaterami, ponieważ akcja często przenosiła się po krótkich rozdziałach. Jednak, gdy los w końcu postanowił je połączyć, akcja książki nabrała tempa i wszystko splotło się w kompletną, porywającą całość. Cieszę się, że cierpliwie dotrwałam do końca. "Ostatni pociąg" nie tylko upamiętnia bohaterstwo Truus Wijsmuller, której sylwetka w czasach współczesnych staje się symbolem humanitaryzmu i życzliwości, których ideały powinny być przekazywane i kultywowane przez następne pokolenia. Obrazuje drastyczne zmiany, jakie zaszły w życiu ludzi po przybyciu okupanta, jak i ukazuje niechęć wielu państw do przyjmowania uchodźców z społeczności żydowskiej w czasie II wojny światowej. Podobieństwa do obecnych kryzysów uchodźczych w Europie są nieuniknione, co sprawia, że książka jest niezwykle aktualna i ważna. Gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy interesują się historią II wojny światowej i bohaterstwem jednostek w obliczu prześladowań oraz największych tragedii.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na 7 1 rok temu
Czarne morze Karolina Macios
Czarne morze
Karolina Macios
Joanna, główna bohaterka „Czarnego morza” jest dzieckiem wyjątkowym, poprzez dotyk może zobaczyć przeszłość lub przyszłość. Nie potrafi kontrolować swojego daru i choć często rodzina przenosi się z miejsca na miejsce, wieść o niezwykłym dziecku szybko się rozchodzi, a w każdym miejscu są ludzie, którzy chcą wykorzystać jej dar do odnalezienia zaginionych bliskich, poznając ostatnie chwile z ich życia. Dziewczynkę wizje męczą, obarczają bagażem, który ciężko znieść. W końcu dostaje leki, a „dotyk” zostaje uśpiony. Joanna dorasta, zakłada własną rodzinę, jest szczęśliwa, choć miewa koszmary, których nie rozumie. Podczas rodzinnego spaceru po klifach, Joanna czuje, że coś się stało, wydarzyło coś złego, jednak mąż zbywa jej pytania. W drodze do domu mają wypadek, od tej pory Joanna nie może oddzielić jawy od snu, koszmary się nasilają, a ona powoli traci kontrolę nad swoim życiem. Czy bliscy są tymi, za kogo się podają? Gdzie jest jej córka i czy na klifie to ona ucierpiała? „Czarne morze” jest niepokojące i to nie tylko za sprawą wizji Joanny, których uczestnikami się stajemy, ale i wszystkich późniejszych wydarzeń, tajemnic, niedopowiedzeń, zniknięć. Początkowo odczuwałam pewien chaos, bo skaczemy od przeszłości do teraźniejszości bez wyraźnej granicy, jednak retrospekcje poświęcone dzieciństwu Joanny i decyzji, dlaczego jej dar został wytłumiony, powodują gęsią skórkę. Niesamowicie mroczna atmosfera, aż gęsta od śmierci, jest niewątpliwym plusem tej powieści. Nawet jeżeli początkowo ciężko się do tej powieści przekonać, a takie opinie słyszałam, to mnie wciągnęła od początku do końca. Bardzo dobrze mi się ją czytało, a od chwili wypadku ciągle miałam w głowie co rusz nowe pytania i z niecierpliwością czekałam, aż wszystko się wyjaśni. Sięgając po nią, na pewno będziecie wiedzieli, kto miesza w życiu Joanny, ale czemu to robi to już co innego. No i ta końcówka! Ja serdecznie polecam!
edolfina - awatar edolfina
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Dziewczynka z Sobiboru Franco Forte
Dziewczynka z Sobiboru
Franco Forte Scilla Bonfiglioli
Czy wszyscy naziści byli po złej stronie mocy? Czy pracowali dla Wielkiej Rzeszy z własnej woli? Ilu było takich żołnierzy, którzy marzyli o tym, by wojna nigdy się nie wydarzyła? Zapewne lista byłaby długa, bo nie można wszystkich wrzucać do jednego worka... Hans Heigel mieszka z żoną Ingrid i córeczką Hanne w niewielkim, spokojnym miasteczku Osnabruck. Jest Niemcem, ale nie popiera nazistowskich poglądów swoich pobratymców. Jednak jest również oficerem rezerwy SS, zatem i on zostaje w końcu wysłany do okupowanej Polski, gdzie w tysiąc dziewięćset czterdziestym trzecim roku obejmuje stanowisko zaopatrzeniowca magazynów w obozie koncentracyjnym w Sobiborze. Dopiero co przeżył ogromną osobistą tragedię, a tu nagle zostaje wrzucony w tryby nazistowskiej machiny śmierci. Nawet nie spodziewa się, co czeka go w Sobiborze i kolejnych miejscach kaźni, do których zostaje wysłany w czasie swojej służby. Pewnego dnia w Sobiborze, wśród więźniów prowadzonych na śmierć, Hans dostrzega niepozorną dziewczynkę, Leę. Mała jest łudząco podobna do jego ukochanej córeczki i w jednej chwili Heigel podejmuje decyzję. Postanawia uratować dziewczynkę przed śmiercią. Wkrótce okazuje się, że życie tego konkretnego dziecka staje się dla niego najwyższą wartością, do tego stopnia, że ryzykuje własne bezpieczeństwo, aby ochronić dziewczynkę przed komorą gazową. Przy okazji śledzenia kolejnych prób ocalenia Lei czytamy o warunkach życia, a właściwie wegetacji, w obozach w Sobiborze i na Majdanku. Widzimy więźniów, którzy postanawiają zaufać naziście, aby ratować dziecięce życie. I chociaż można się zastanawiać, jaki sens ma żałowanie hitlerowca, to chyba nie ma co tego rozważać. Każdy człowiek może mieć w sobie okruchy człowieczeństwa, jednak nie zawsze mają one szansę się ujawnić. Czy Hans pozostał człowiekiem, mimo nacisków jego przełożonych? Czy udało mu się uratować Leę, w której zobaczył własne dziecko? Chociaż książka w pierwszej chwili wywołała we mnie sprzeczne uczucia, bo obawiałam się, że to fantastyka obozowa, to jednak jest to prawdziwa historia, która ma swój koniec w rzeczywistości powojennej.
Bibliotecznie - awatar Bibliotecznie
ocenił na 7 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Cyklon

Więcej
Przemysław Semczuk Cyklon Zobacz więcej
Przemysław Semczuk Cyklon Zobacz więcej
Przemysław Semczuk Cyklon Zobacz więcej
Więcej

Video

Video