Bez rozgrzeszenia

Okładka książki Bez rozgrzeszenia
Mariusz W. Kliszewski Wydawnictwo: Novae Res powieść historyczna
516 str. 8 godz. 36 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2019-03-08
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-08
Liczba stron:
516
Czas czytania
8 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381473194
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bez rozgrzeszenia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bez rozgrzeszenia

Średnia ocen
6,2 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
3933
3313

Na półkach: ,

Nadspodziewanie dobra powieść historyczna z elementami powieści awanturniczej i kryminalnej. Akcja początkowo niespieszna z rozwojem akcji przyspiesza. Umiejscowienie akcji w klasztorze kartuzów na Pomorzu, pozwala przedstawić dość rzetelnie realia życia zakonnego. Widzimy także życie toczące się w XVII-wiecznym Gdańsku, a i o moim rodzinnym Słupsku i księżnej Annie de Croy jest wzmianka:) Są pewne braki w tekście, trochę razi zbyt współczesny język, autor nie pokusił się nawet na stylizację języka, ale nie umniejsza to przyjemności czytania.

Nadspodziewanie dobra powieść historyczna z elementami powieści awanturniczej i kryminalnej. Akcja początkowo niespieszna z rozwojem akcji przyspiesza. Umiejscowienie akcji w klasztorze kartuzów na Pomorzu, pozwala przedstawić dość rzetelnie realia życia zakonnego. Widzimy także życie toczące się w XVII-wiecznym Gdańsku, a i o moim rodzinnym Słupsku i księżnej Annie de Croy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Bez rozgrzeszenia na półkach głównych
  • 43
  • 29
15 użytkowników ma tytuł Bez rozgrzeszenia na półkach dodatkowych
  • 6
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Niezwykłe kobiety w moim życiu Celina Arendt, Marian Jeliński, Mariusz W. Kliszewski, Stefania Koziarowska, Antonina Kwiecień, Renata Mistarz, Antoni Mroczkiewicz, Alicja Serkowska, Karolina Serkowska-Sieciechowska
Ocena 0,0
Niezwykłe kobiety w moim życiu Celina Arendt, Marian Jeliński, Mariusz W. Kliszewski, Stefania Koziarowska, Antonina Kwiecień, Renata Mistarz, Antoni Mroczkiewicz, Alicja Serkowska, Karolina Serkowska-Sieciechowska
Mariusz W. Kliszewski
Mariusz W. Kliszewski
Mariusz W. Kliszewski - magister historii oraz zarządzania i marketingu. Wieloletni gdański nauczyciel historii, współautor materiałów dydaktycznych z historii dla nauczycieli i uczniów na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum ogólnokształcącego. W roku 2018 zwyciężył w Konkursie Literacko-Edukacyjnym „40 Pokoleń”, zorganizowanym przez Muzeum Historii Polski w Warszawie, dzięki pracy Polskie ziemie w kategorii „Jak kształtowały się granice Polski?”. W kolejnym roku, nakładem wydawnictwa Novae Res, ukazała się jego debiutancka powieść Bez rozgrzeszenia, osnuta na kanwie historii klasztoru kartuzów nieopodal Gdańska. Aktualnie pracuje nad jej kontynuacją.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Braterstwo krwi Adam Stawicki
Braterstwo krwi
Adam Stawicki
"Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, zdrajców i oszustów, nie są ich ofiarami. SĄ ICH WSPÓLNIKAMI " !!! Cytat przypisywany G. Orwellowi z 1940 r. jest pomyłką autorów Newsweeka. Jakie ma to znaczenie ? Nawet jeśli tego nie napisał, jestem pewny, że tak myślał... jak każdy uczciwy patriota !!! To ostatni tom trylogii. Jak tylko pojawił się pierwszy tom wiedziałem, że będę ją kupował i czytał. Powodem była szata graficzna !!! Od razu poznałem pędzel mistrza, u którego kilka lat temu zamówiłem dwa obrazy. Pierwszy znajdziesz w " Galerii autorskiej Mirosława Szeiba " pt. '"Wyjazd husarii z Krakowa " i drugi, którego tam nie znajdziesz, bo był mojego pomysłu, a dałem mu tytuł " Spalenie Krakowa przez Mongołów w 1241 r. ". Ad rem Cały czas mam wrażenie, że autor wykorzystał Sienkiewicza i jego motto " Ku pokrzepieni serc " do pokazania obecnej sytuacji panującej w Polsce. Zdrada, prywata... nic się nie zmieniło. Zdradosław i ci wszyscy jemu podobni, słuchający rozkazów swojego Rudelführera. W ostatnim tomie po klęsce pod Cecorą w 1620 r. wszystko kończy się dobrze dla Polaków, bo zwycięstwem pod Chocimiem w 1621 r. Książkę dobrze się czyta, świetne opisy w/w bitew. Niestety, odjąć muszę dwie gwiazdki. Rozumiem wolność autora w interpretacji faktów, nawet ich naciąganie, ale ignorancji nie mogę darować. Opis egzekucji Mehmeda brata Osmana II : " ... kiedy głowa piętnastoletniego chłopca opadła na posadzkę w strumieniach krwi... ", str. 319. Szkoda, traktuję to jako zaćmienie umysłowe autora, którego wiedza historyczna do tej pory była bez zarzutu. No, może to tylko braki w wiedzy o zwyczajach i tradycji dynastii Osmanów, ich krew nie mogła być przelana !!! Sam Osman II został UDUSZONY niedługo potem. Całą trylogię naprawdę bardzo POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Czarna Kropla Leonora Nattrass
Czarna Kropla
Leonora Nattrass
"Czarna kropla" autorstwa Leonory Nattrass to powieść osadzona w brutalnych czasach wojny między Wielką Brytanią a Francją. Już sam opis zapowiada historię pełną napięcia, politycznych intryg i śmìerťelnẹgo zagrożenia. Głównym bohaterem jest urzędnik Laurence Jago, który ma wyjaśnić okoliczności śmìeṛci swojego kolegi po fachu. Wszystko wskazuje na samọbōjstwo, jednak ciało zostaje szybko zabrane przez anatomów i znikają ślady, które mogłyby coś wyjaśnić. Wkrótce Jago otrzymuje tajemniczy liścik, a sytuacja zaczyna się komplikować. W kraju panuje atmosfera strachu. Podejrzenie o zdradę może skończyć się szuɓienicą, bo w tamtym czasie karę śmìeŕci stosowano często, a zdrajców dopatrywano się niemal wszędzie. Jago prowadzi delikatne śledztwo, będąc pod ogromną presją. Zaczyna sięgać po lauɗanum, zwane Czarną Kroplą. Z rozdziału na rozdział tych „kropel na dobranoc” jest coraz więcej, a uzaļeżnieŋie staje się kolejnym problemem, z którym musi się zmierzyć. Niestety, mimo ciekawego pomysłu, książka okazała się dla mnie trudna w odbiorze. Największą przeszkodą był styl autorki. Jest bardzo ciężki i mało naturalny. Widać, że pisarce bardzo zależało na oddaniu realiów epoki, ale przez to historia traci płynność. Dialogi często brzmią sztucznie. Zamiast zwykłych rozmów dostajemy długie wyjaśnienia dotyczące polityki czy sytuacji społecznej. Bohaterowie nie mówią jak żywi ludzie, tylko jakby wygłaszali wykłady. Przez to trudno się z nimi zżyć i przejąć ich losem. Kolejnym problemem jest nadmiar szczegółów. Pojawia się dużo nazwisk, informacji i dygresji, które spowalniają akcję. Zamiast budować napięcie, książka momentami je rozprasza. Zdarzało mi się wracać do wcześniejszych zdań, by zrozumieć, kto do kogo mówi i o co właściwie chodzi. W efekcie lektura przypominała mozolne przedzieranie się przez gęsty tekst. Sama intryga ma potencjał, a motyw uzaļeżnìenia głównego bohatera jest interesujący, jednak sposób opowiedzenia tej historii sprawił, że trudno było mi w pełni zaangażować się w tę opowieść. Widać research, widać dbałość o realia, widać ambicję. Tło historyczne jest dopracowane, polityczne napięcie ma solidne fundamenty. To wszystko zasługuje na uznanie. Problem w tym, że historia zamiast żyć, chwilami zastyga. Realizm epoki został oddany, ale kosztem naturalności. Dialogi bywają sztywne, akcja spowalnia przez nadmiar wyjaśnień, a emocje bohaterów giną pod warstwą informacji. Czytelnik bardziej analizuje niż przeżywa.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Śpiew czerwonych ptaków Jolanta Maria Kaleta
Śpiew czerwonych ptaków
Jolanta Maria Kaleta
„Śpiew czerwonych ptaków. Powieść płaszcza i szpady z czasów konfederacji barskiej” Jolanta Maria Kaleta. Znamy polską historię lepiej lub gorzej, ale z pewnością nie ma Polki lub Polaka, którzy nie słyszeliby o konfederacji barskiej i wydarzeniach związanych z tamtym okresem, a zwłaszcza następującym po niej pierwszym rozbiorze naszego kraju. Wiele osób nie zna lub nie pamięta z lekcji historii szczegółów, ale z pewnością kojarzy te pojęcia. Jolanta Maria Kaleta, autorka powieści z kategorii „płaszcza i szpady” w polskiej wersji, którą można by u nas bardziej nazwać kategorią „kontusza i szabli”, powieści historyczno – przygodowej, czyli „Śpiew czerwonych ptaków. Powieść płaszcza i szpady z czasów konfederacji barskiej” przenosi nas w malowniczy okres burzliwych wydarzeń okresu przedrozbiorowego w Polsce. Jolanta Maria Kaleta, jako historyczka z wykształcenia i z pasji zawarła w swojej powieści mnóstwo ciekawostek historycznych, o których zdecydowanie nie wszyscy słyszeli. A warto. Co ważniejsze, cała ta wiedza została nam zaserwowana w postaci wciągającej powieści, a nie oschłych informacji z datami, których większość nie znosi się uczyć. Tak, więc pochłaniamy nazwiska ważnych postaci historycznych, poznajemy ważne miejsca akcji historycznych wydarzeń, obserwujemy zwyczaje i obyczaje ludzi z tamtego okresu, patrzymy na otaczający ich świat ich oczami. Autorka stara się obiektywnie przedstawić nam kontrowersyjne postacie z polskiej historii, która z czasem oceniła ich jako zdrajców, np. hrabiego Ksawerego Branickiego. A postaci historycznych przewija się w powieści ogrom. Nie przeszkadza to jednak w śledzeniu wydarzeń, albowiem większość z nich z łatwością kojarzymy dzięki naszej wiedzy, nawet, jeśli jest ona tylko podstawowa. Jednak nie tylko historia Polski jest tematem tej książki. Głowni jej bohaterowie, to Seweryn Jaxa-Rawecki oraz Konstancja Niemirska, obydwoje o szlacheckich korzeniach, których ścieżki życia przecinają się w dość ekscytujących okolicznościach i rozdzielają się na długo w dość tragicznych. Zarówno Seweryn, jak i Konstancja to postacie fikcyjne, niemniej Jolanta Maria Kaleta przypisała ich pochodzenie do miejsc jak najbardziej rzeczywistych, gdzie Seweryn Jaxa-Rawecki był właścicielem zamku w Czorsztynie, a Konstancja Niemirska urodziła się i mieszkała w dworze w Koszutach, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Ziemi Średzkiej. Dodatkowo śledzimy również z zapartym tchem wątek tajemnej formuły kamienia filozoficznego odkrytej i zapisanej sto lat wcześniej w rękopisie w nieznanym nikomu języku enochiańskim przez alchemika Michała Sędzimira, przyjaciela przodka Seweryna, Heliodora Jaxy-Raweckiego. Wszystkie te trzy wątki ujęte w jednej książce Jolanty Marii Kalety „Śpiew czerwonych ptaków. Powieść płaszcza i szpady z czasów konfederacji barskiej” stanowią intrygujący tygiel interesującej powieści, znakomicie ze sobą współgrają, nie nudzą, a wręcz przeciwnie wciągają po uszy i uczą historii Polski w ekscytujący sposób. Oczywiście jest to powieść, a nie dokument, czy praca naukowa, więc nie wszystkie zawarte w niej opisy, czy dialogi należy traktować jak informacje źródłowe. Ale właśnie dzięki nim autorka bardzo obrazowo i realistycznie scharakteryzowała w swojej książce wiodące postacie historyczne. Chociażby carycę Katarzynę II Wielką:” Katarzyna nic nie odrzekła. Z gracją uniosła się z fotela, kształtem i bogactwem ozdób przywodzącego na myśl cesarski tron. Podeszła do stojącego pośrodku gabinetu Repnina i zatrzymała na nim badawcze spojrzenie. W ciepłym świetle lamp rozmieszczonych na ścianach wydał jej się wyjątkowo pociągający”. I w ten właśnie sposób poznajemy bliżej również króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Ksawerego Branickiego oraz Józefa, Kazimierza, Franciszka i Antoniego Pułaskich, a także inne postacie historyczne. „Śpiew czerwonych ptaków. Powieść płaszcza i szpady z czasów konfederacji barskiej” Jolanty Marii Kalety, to opowieść o miłości romantycznej między młodymi ludźmi w ciężkich czasach, gdy historia, panujące wówczas obyczaje i zwykłe koleje losu stają na drodze w realizacji ich marzeń o wspólnym życiu. To również opowieść o walce Polaków przed utratą własnego państwa, o ich patriotyzmie, odwadze, honorze i godności narodowej. Ale również opowieść o okrucieństwie tamtych czasów i żyjących wówczas ludzi, gdy życie innych było niewiele warte i gdy okrutna śmierć i tortury były codziennością. Dlaczego w tytule pojawia się fraza: „śpiew czerwonych ptaków”? Wszystko jest wyjaśnione w książce, którą gorąco polecam. Książkę otrzymałam z serwisu Sztukater
anodro - awatar anodro
ocenił na 9 18 dni temu
Koniec świata Templariuszy Bogusław Chrabota
Koniec świata Templariuszy
Bogusław Chrabota
"Tam, gdzie w grę wchodzą złoto i władza, nie ma miejsca na kompromis.” Średniowiecze nie należy do ulubionych klimatów czytelniczych, znacznie bardziej cenię starożytność. Jednak, kiedy tytuł przywołał templariuszy, skusiłam się na przygodę z ich udziałem. I nie żałuję, otrzymałam nawet więcej niż się spodziewałam. Powieść doceniłam z wielu względów. Oczywiście, najważniejszy to moc przykuwania uwagi, entuzjastyczne wciąganie w scenariusz zdarzeń, sprawianie, że nie chciałam odrywać się od stron książki. Przekonało bogactwo postaci, oraz to, że autor przydzielił im ciekawe życiorysy, obdzielił atrakcyjnymi osobowościami, uwzględnił nieco tajemniczą przeszłość. Może przydałoby się większe pogłębienie motywów i postaw, ale to, co zostało zaprezentowane zadowoliło mnie. Dobrze bawiłam się podążaniem tropem historycznych miejsc, postaci i zdarzeń. Cieszyło mniej lub bardziej fikcyjne dopisywanie szczegółów. Spodobał się styl narracji, plastyczny i sugestywny, z przekonującymi dialogami, łatwymi do przeniesienia przez wyobraźnię opisami, zwróceniem uwagi na detale i emocje. Książka liczyła niemal czterysta trzydzieści stron, a w żadnym momencie nie wywołała wrażenia znużenia czy choćby delikatnego zmęczenia. Bogusław Chrabota doskonale poradził sobie z odpowiednim rozłożeniem intrygi na przestrzeni opowieści. Wciągał wstęp pełen elementów podszytych niebezpieczeństwem i szalonym wyzwaniem, przykuwał uwagę środek wypełniony wyjątkowymi przygodami i apelami, satysfakcjonował finałowy etap scenariusz zdarzeń, zaskakujący odsłoną prawdy o sobie i wierze. Pierwsze spotkanie z twórczością pisarza zaliczyłam do bardzo udanych, zaangażowałam się w poznawanie końca świata templariuszy w spiskowym i bezwzględnym wydaniu. Świat zamarł trzynastego października tysiąc trzysta siódmego roku. Samo niebo zdawało się ostrzegać ludzkość przed czymś ekstremalnie haniebnym i podłym. Stolicą, z której wypełzło największe zło zazdrości, gęsta od mroku żądza bogactwa i oparta na okrucieństwu zemsta, okazał się Paryż. O ile mieszkańcy miasta, stłamszeni trwogą o własne życie, naznaczeni wrogą i złośliwą propagandą, ograniczeni prostotą rozumowania, mogliby znaleźć, do pewnego stopnia, usprawiedliwienie w oczach odbiorcy, to największy despota ówczesnych czasów, Filip IV Piękny, i jego poplecznicy, już nie. Cudownie wyczuwałam atmosferę grozy ataku na Świątynię, pozbawienie wpływów, zszarganie wizerunku, odebranie życia i majątku templariuszy. Zakonowi Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona zadano skryty cios w serce, zalewając potężną siłą oszczerstw i okrucieństwa, na zawsze eliminujący z gry religijnej i politycznej. Po bezwzględnej rozprawie z tysiącami wyłapywanych ukrywających się członków, rycerze odziani w biały strój z krzyżami w kolorze krwi Zbawiciela już nigdy nie podnieśli się. Zafascynowałam się losami fikcyjnego Henryka Vaudémonta, przeszłością, służbą i wypełnianiem misji powierzonej przez wielkiego mistrza Jakuba de Molay, strażnika Grobu Pańskiego. Towarzyszyłam kluczowej postaci w wielu podróżach i przygodach, nadziei i zwątpieniu, przyjaźni i zdradzie, życzliwości i oszustwie. Czy naprawdę okazał się człowiekiem na właściwym miejscu, silnym duchem i mieczem? Czy dotarł do najistotniejszej relikwii Francji? Czy poznał największą tajemnicę królestwa? Zakończenie nieco rozczarowało, nie spodziewałam się, że tak mocno przywrze do romantycznej nuty, która generalnie wydała mi się przekoloryzowana. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Hatszepsut Ewa Kassala
Hatszepsut
Ewa Kassala
,,Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w piękno swoich marzeń” Eleonor Roosevelt mówiła. Mamy tu historię Hatszepsut, młodej kobiety, córki Faraonów, która wręcz byłaby idealnym władcą Egiptu, gdyby nie fakt, że jest kobietą. Pytanie: A co to przeszkadza? Księżniczka żyła w świecie zdominowanym przez mężczyzn, ale okoliczność sprawiła, że dopięła swego i nie musiała nikogo mordować. Podoba mi się w tej powieści to, że jest oparta na faktach, księżniczka Hatszepsut jest autentyczna. Jej historia wskazuje, że można być dobrym Faraonem, niezależnie od płci. Także w każdej epoce byli ludzie przychylni władcom oraz tacy, którzy spiskują. Nawet z najbliższego otoczenia. Szkoda trochę tych ludzi, którzy umierają, bo według spiskowców mogliby zagrozić ich interesom. Księżniczka była idealna, potem, jako kobieta faraon także. Rządziła światową potęgą, opiekowała się państwem, wszystko za sprawą boga Amona, którego córką była księżniczka. Nie podoba mi się, że mimo tylu zasług dla Egiptu i zasłynęła swoimi wybitnymi rządami, została wymazana z kart przez swojego następcę Totmesa III. Hatszepsut dało się polubić, ona nie wyciągała ręki do władzy, nie spiskowała przeciwko komuś, nie zdobyła władzy siłą. Została wybrana przez Bogów. Jak na powieść historyczną jest wciągająca, i ileż można ciekawych rzeczy się dowiedzieć?
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na 7 1 rok temu
Córka jubilera Mag­da­ Knedler
Córka jubilera
Mag­da­ Knedler
To już kolejna książka pani Magdy Knedler, którą miałam przyjemność przeczytać. Pierwszy tom serii CEAN ODRZUCONYCH czyli "Córka jubilera" nie oda razu przypadł mi do gustu. Przyznam szczerze, że początek mnie mocno wynudził, zmęczył i zniechęcił do tego stopnia, że miałam ochotę przerwać lekturę. Jednak dobrze się stało, że tego nie zrobiłam, bo zaczęłam się wkręcać w historię opowiadaną w pamiętniku przez nastoletnią Charlottę, chłonęłam klimat Wiednia z czasów Franciszka Józefa i chociaż nie ma tu dynamicznej akcji, to jakiś pierwiastek szlachetności, wyższych sfer, zmieniającej się w obliczu wojny rzeczywistości, przewartościowania pewnych życiowych priorytetów i urok retro epoki oraz kobiet, które ją znacznie wyprzedzały nadały powieści niezwykłego kolorytu. Tytułowa Charlotte (Lotta) jest córką jubilera, ciągle nieobecnego, bo jeżdżącego wciąż do Warszawy, tymczasem dziewczyna żyje w Wiedniu i po samobójczej śmierci matki, która była uzależniona od kokainy, jest pod opieką ciotki (siostra ojca) Wilhelminy, kobiety mocno wyemancypowanej, traktującej bratanicę po partnersku. Dziewczyna projektuje biżuterię i to nie tylko tę ze złota i kamieni szlachetnych, ale przede wszystkim sztuczną, gdyż uważa, że to biżuteria przyszłości - dla każdego, a nie tylko dla bogatych. Z pisanego przez Charlottę pamiętnika (ma wówczas 17 lat) dowiadujemy się sporo o jej życiu oraz o tamtych czasach, gdy nadciągnęła I wojna światowa. Dziewczyna kocha się w dużo starszym od siebie Jensie ( z wzajemnością), swoim nauczycielu gry na fortepianie oraz nawiązuje przyjaźń z rannym, czeskim żołnierzem Jaroslavem, którego mobilizuje do tego aby wziął się w garść i odzyskał chęć do życia. Między innymi czyta mu po czesku" Hamleta" i inne książki. O miłości mówi w następujący sposób:" Zjawił się Jens, który nic nie musi mówić, by powiedzieć wszystko." Po co prowadzi ten dziennik? Może dlatego, iż:" Trzeba kolekcjonować i zapamiętywać to, co piękne. Nie wiadomo czy kiedyś te wspomnienia nie ocalą nam życia." Czasy wojny są trudne dla wszystkich. Przybywa rannych. A Chartlotta podejmuje pracę w szpitalu, gdzie z ogromnym oddaniem opiekuje się poszkodowanymi na froncie żołnierzami. Mocno przeżywa śmierć każdego z nich. Obserwując ludzi, dochodzi do wniosku, że:" Starość jest bogata w przeżycia, a młodość to jedna wielka niewiadoma." Powieść rozwija się powoli i raczej nie nabiera tempa, ale pewnego kolorytu, bo dobrze oddaje ducha epoki. Tygiel narodowościowy, w którym ludzie żyli zgodnie, aż do wybuchu I wojny światowej. Obserwujemy ważne wydarzenia historyczne jak chociażby obalenie cara w Rosji, zabójstwo cesarzowej Sissi, pojawiają się tu również ludzie znani z kart wielkiej historii, kultury i sztuki. Jest sporo o sile miłości, przyjaźni oraz kobietach (Charlotte, Wilhelmina), które w swoich poglądach i stylu życia, mocno wyprzedzały swoją epokę. I o ile dosyć mdły początek może zniechęcić, to warto przez niego przebrnąć, bo dalsza część książki to wysmakowana uczta czytelnicza, do której serdecznie zachęcam.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Bez rozgrzeszenia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bez rozgrzeszenia