rozwiń zwiń

Arystokratka w ukropie

Okładka książki Arystokratka w ukropie autorstwa Evžen Boček
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Arystokratka w ukropie autorstwa Evžen Boček
Evžen Boček Wydawnictwo: Stara Szkoła Cykl: Arystokratka (tom 2) literatura piękna
218 str. 3 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Arystokratka (tom 2)
Tytuł oryginału:
Aristokratka ve varu
Data wydania:
2016-01-27
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-27
Data 1. wydania:
2013-01-01
Liczba stron:
218
Czas czytania
3 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394079086
Tłumacz:
Mirosław Śmigielski
Pamiętnik surrealistyczny. Wartka akcja, inteligentny humor i wytrawne dialogi.
Rodzina Kostków przybyła z USA do Czech do dawnej siedziby rodu - zamku Kostka. Lecz zamiast kultywować szlacheckie tradycje, Kostkowie muszą zmierzyć się z morawską rzeczywistością, która bardzo odbiega od ich wyobrażeń o życiu arystokracji. Kilogramy antydepresantów i hektolitry orzechówki nie rozwiązują pojawiających się problemów. Tymczasem na zamku nieuchronnie rozpoczyna się dochodowy sezon turystyczny, a nikt, łącznie ze służbą, nie przywykł do ciężkiej pracy...
Wyborne perypetie w czeskim humorystycznym stylu:- jak fani Heleny Vondraczkowej demolowali zamkowe eksponaty,- kto kolaborował z Himmlerem,- czy szkolna wycieczka może napawać większą grozą niż martwa pokojówka w kominie?
Uwaga: ze względu na wybuchy niekontrolowanego śmiechu, czytanie w miejscach publicznych na własną odpowiedzialność!

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Arystokratka w ukropie w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Arystokratka w ukropie i



3090
1329
90

Opinia społeczności książki  Arystokratka w ukropie i



Książki 1736 Opinie 207

Oceny książki Arystokratka w ukropie

Średnia ocen
7,3 / 10
2232 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
913
360

Na półkach: ,

Sprawdziły się moje przewidywania. W drugiej części "Arystokratki" jest to samo, co w pierwszej. Te same żarty, ten sam skąpy ojciec, ten sam niecierpiący ludzi kasztelan, ten sam naćpany ogrodnik...ale to przecież nie zbrodnia. Ktoś, kto się bawił dobrze za pierwszym razem, będzie się dobrze bawił za drugim. Tylko trochę przeraża mnie, że ta seria ma aż 8 części. To trochę tak, jakby się słuchało codziennie tego samego żartu, oglądało wciąż tego samego komika. No, ale może w końcu - w którejś z tych części, fabuła nabierze jakiegoś celu, jakiegoś znaczenia?

Tak sobie narzekam na tą książkę, zupełnie jak narratorka na swoją rodzinę i mieszkańców zamku, ale muszę przyznać, że to wszystko jest takie przyjemne i sympatyczne, że nie mam prawa się gniewać. To lekka lektura z lekkim humorem, dlatego choć wysokich ocen stawiać jej nie będę, to chętnie będę wracał po kolejne części.

Sprawdziły się moje przewidywania. W drugiej części "Arystokratki" jest to samo, co w pierwszej. Te same żarty, ten sam skąpy ojciec, ten sam niecierpiący ludzi kasztelan, ten sam naćpany ogrodnik...ale to przecież nie zbrodnia. Ktoś, kto się bawił dobrze za pierwszym razem, będzie się dobrze bawił za drugim. Tylko trochę przeraża mnie, że ta seria ma aż 8 części. To trochę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3397 użytkowników ma tytuł Arystokratka w ukropie na półkach głównych
  • 2 684
  • 713
682 użytkowników ma tytuł Arystokratka w ukropie na półkach dodatkowych
  • 350
  • 74
  • 65
  • 46
  • 38
  • 38
  • 36
  • 35

Tagi i tematy do książki Arystokratka w ukropie

Inne książki autora

Evžen Boček
Evžen Boček
Książka Evžen Boček "Ostatnia arystokratka" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Jest kasztelanem na zamku w Miloticach (Morawy Południowe). Debiutował w 1999 roku pod pseudonimem Jan Bittner powieścią "Dziennik kasztelana". W 2012 roku ukazała się w Czechach "Ostatnia arystokratka", która zdobyła duże uznanie wśród czytelników. Dotychczas sprzedano ponad 70 tys. egz. powieści. W 2013 roku książka zdobyła nagrodę Miloslava Švandrlíka przyznawaną najzabawniejszej książce roku. Również w 2013 roku ukazała się jej kontynuacja – "Arystokratka w ukropie", która w Polsce ukaże się nakładem Starej Szkoły. Na przekór humorystycznemu tonowi opowieści o ostatnich arystokratach pisarz cieszy się opinią człowieka poważnego i staroświeckiego. Jest miłośnikiem czeskich powieści z XIX wieku. W młodości pisał teksty dla zespołu rockowego, a niektóre z nich zostały wykorzystane w repertuarze powieściowego ogrodnika pana Spocka.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana Mamen Sánchez
Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana
Mamen Sánchez
Książka wydana w ramach lubianej przeze mnie serii wydawnictwa Media Rodzina – „Gorzka czekolada”. Polowałam na nią od pewnego czasu, dowiedziawszy się, że jej bohater – zniknięty w tytule Atticus Craftsman – jest, jak ja, fanem herbaty Earl Grey. Książka przyszła do mnie sama, wyłożona na blat przez czytające w moich myślach już nie pierwszy raz panie bibliotekarki. Earl Grey okazał się wprawdzie być marki Twinings, do tego w torebkach (nie przepadam), jednak mimo to lekturę uznałam za całkiem miłą i przyjemną. Według zapewnień na okładce jest to „komedia romantyczna, komedia omyłek i kryminał w jednym”. Może i tak, choć mnie tego rodzaju stwierdzenia raczej odstraszają niż zachęcają. Na pewno jest tu trochę komizmu, pojawia się wątek miłosny, nawet więcej niż jeden. Czepiłabym się tylko tej komedii omyłek. Tak czy siak, miłe jest to (bo zawsze lubię czytać o księgarniach, bibliotekach i wydawnictwach), że rodzina Craftsmanów to angielscy właściciele wydawnictwa z długą już tradycją, obejmującą także nadawanie kolejnym dziedzicom imion słynnych postaci literackich (co wyjaśnia skąd wziął się w tytule Atticus). Autorka powieści uczyniła ich tak angielskimi jak tylko mogła, niebezpiecznie balansując momentami na krawędzi, lecz na szczęście z niej nie spadając. Akcję usytuowała jednak w Hiszpanii, gdyż tam umieściła jedną z licznych filii wydawnictwa, mającą zostać zlikwidowaną z powodu swojej nierentowności. To niewdzięczne zadanie przypadło właśnie Atticusowi, który po przybyciu do Madrytu i zapoznaniu się z sytuacją (oraz z pięcioma pracującymi dla Craftsmanów Hiszpankami, w tym jedną nader cudnej urody) niespodziewanie (w każdym razie jak dla kogo) zniknął. W związku z tym do akcji wkroczył również hiszpański policjant, inspektor Alonso Jandalillo, marzący o tym, by przypominać don Kichota z Manchy nie tylko z imienia (dlatego każe się nazywać Manchego), ale i z wiekopomnych czynów. Wszystkich bohaterów, a pojawia się tu ich wielu, Sánchez nakreśliła dość grubą, za to położoną z sympatią, a momentami wręcz czułością, kreską, co sprawiło, że czytelnik bez trudu przymyka oko na śmiałe pomysły fabularne i macha ręką na prawdopodobieństwo. Miłe, sympatyczne, idealne jako odskocznia od potężniejszych lektur, jak również od życia.
momarta - awatar momarta
oceniła na 6 1 rok temu
Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85 Hendrik Groen
Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85
Hendrik Groen
Mam ogromny problem z tą książką. Pierwszy pamiętnik nieco młodszego Hendrika był powiewem świeżości, choć głównie przez to że wreszcie oddano głos osobie w podeszłym wieku. A może dlatego że przeczytał mi ją osobiście Leszek Filipowicz, którego uwielbiam. Czytałam rozmyślania Henia lat 83 i lat 85 kilka razy. Próbowałam usilnie dojść do prawdy, czy zamierzeniem autora nie było pokazanie pewnego pozoru, gra z czytelnikiem by wyjrzał za ugładzoną, spłyconą, nieco plastikowo pozytywną rzeczywistość jaką Heniek przedstawia w dzienniku i zobaczył prawdziwy strach i degrengoladę. Ale nie, wiem że nie. Cykl o Heńku nie ma drugiego dna, a wiem to, bo przeczytałam też inne książki autora (wielokrotnie mniej udane i po prostu płytkie, mające na celu jedynie rozbawienie). Dzienniki Hendrika nie są pozbawione prawdy, ale jednak usilnie nie pokazują jej całej, co jest jednak usprawiedliwione przez sam zamiar Henryka, który traktuje dziennik jako próbę podbudowania samego siebie. A teraz już tylko o 85-letnim Henryku i jego przemyśleniach. Rok 2015 nie szczędzi problemów. W 2013 nasz bohater był po prostu zakochany, teraz jest zamarznięty, z trudem wydostaje się z żałoby by zaraz wpaść w kolejną. Jego najbliżsi są równie starzy jak on sam, a w dodatku w gorszym zdrowiu. Na odtrutkę dostajemy te same tematy, okołopolityczne, społeczne, mamy po raz kolejny Tour de France, ale w porządku, starszy pan ma swoje przyzwyczajenia. Mamy też wciąż te same żarty "zwierzęta są jedzeniem", "gruba baba się utytłała ciastkiem" itp I nawet niepoprawność żartów jest zrozumiała w tym sensie że Heniek i spółka wychowali się w innych czasach, ale są w kółko te same i naprawdę mało pomysłowe. Mało pomysłów jest też na poprawianie humoru, z jakichś przyczyn wszyscy przyjaciele Heńka, a więc "fajowi" staruszkowie bardzo dużo piją. Nie mam pojęcia jak to możliwe żeby pić alkohol bez żadnych groźnych konsekwencji codziennie przyjmując garść pigułek. Co do pigułek, Henryk zaczyna brać antydepresanty i martwi się że się od nich uzależni. Od nich, ale nie od wina :D Henryk jest bardzo lojalny wobec swoich przyjaciół i ich niesmaczne żarty lub nieprzyjemne komentarze akceptuje, podczas gdy całkiem podobne w tonie wyskoki innych pensjonariuszy go drażnią. Na przykład podawanie niedokręconej solniczki raz jest komentowane jako złośliwość, a raz jako świetny numer. Cóż Hendrik to człowiek z krwi i kości, z wadami i zaletami, razem z ekipą stara się przeżyć jak najwięcej miłych chwil, po swojemu, ale często przymuszajac się do uśmiechu, walczy o godność życia i umierania, bycia traktowanym jak racjonalny dorosły człowiek, a nie jak wielkie dziecko w wielkiej pielusze. I bardzo mu w tej walce kibicuję.
Ficar - awatar Ficar
ocenił na 6 1 rok temu
Młyn do mumii Petr Stančík
Młyn do mumii
Petr Stančík
172/130/2025 Wyzwanie LC grudzień 2025 - Nagrodzona (Magnesia Litera, kategoria Proza, 2015) Ta książka zapewne nigdy nie dostałaby nagrody w Polsce. Na okładce nazywa się ją mistycznym porno-gastro thrillerem i te frywolne przygody głównego bohatera w różnych burdelach ("porno" to trochę przesada) zdyskwalifikowałyby powieść na amen. Ale Czesi nie mają z tym problemu. I bardzo dobrze, dzięki temu my też możemy tę książkę przeczytać. Jest to zwariowana powieść o praskim policjancie, który w 1866 roku ściga zabójcę. Czesi są w tym czasie częścią Austro-Węgier, ale powieść, zamiast pokazywać ich męczeństwo pod germańskim butem, ich próby wyzwolenia, ich nieszczęście wielowiekowe, skupia się na jedzeniu, piciu, bzykaniu i zjawiskach nadprzyrodzonych. Zapewne małolaty w szkołach średnich chętniej by po coś takiego sięgnęły, zamiast męczyć się nad Kordianem czy innymi Dziadami, dziś już niezrozumiałymi i niemożliwymi do polubienia. A tu mamy okłady z chrzanu na wypadnięty dysk, dobrotliwego fabrykanta, u którego dzieci pracowały tylko 12 godzin dziennie i dostawały tyle tytoniu ile tylko zdołały wypalić, zakompleksiałego Maksymiliana Habsburga, cesarza Meksyku oraz Ferdynanda I Habsburga Dobrotliwego, byłego cesarza austriackiego, który po abdykacji dożywa swoich dni za praskim zamku. A najważniejsze, że posterunek policji mieścił się na ulicy Bartolomiejskiej! Sto lat później urzędował tam mój ulubieniec, major Zeman z propagandowego czechosłowackiego serialu kryminalno-szpiegowskiego. I jakież oni jedli frykasy! W gościńcu Pod Dwoma Jezuskami były "wieprzowe ogonki bez kości, nadziewane gęsimi języczkami, przelane sosem ziołowym i podane z ziemniaczanymi jeżykami", a na deser wątroszanka, czyli świńskiej jelito wypełnione na zmianę wątrobianką i kaszanką. W malutkim paryskim bistro - delikatna potrawka z piersi nietoperza, podawana w skrzydłach tegoż, zapieczona z nutą calvadosu i szałwii. Błona skrzydeł nietoperza chrupała apetycznie... I jeszcze w Pradze rolada drobiowa: "do wypatroszonego indyka wkładano gęś, do niej kaczkę, a do niej jeszcze przepiórkę, a przestrzenie między ptakami wypełniano czterema różnymi nadzieniami - z indyczych, gęsich, kaczych i przepiórczych jaj. Całość potem przez dwa dni wędzono powoli nad bukowym dymem." I na deser pieczona słodka kiełbaska wypełniona wieprzową krwią, mieloną wątróbką, piernikiem i marcepanem. "Kiedy tylko kobiety przestaną musieć prać na tarze, zostanie im codziennie mnóstwo wolnego czasu. W odróżnieniu od mężczyzn kobiety nie potrafią zabijać czasu polowaniami lub kolekcjonowaniem różnych rzeczy, więc z nudów zaczną się sprzeciwiać mężczyznom, będą chciały mieć takie same prawa, kierować lokomotywami, kierować firmami, a nawet... (...) uprawiać politykę."
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na 9 4 miesiące temu
Dom letni z basenem Herman Koch
Dom letni z basenem
Herman Koch
Herman Koch, niderlandzki Houellebecq (albo, po prostu, Herman Koch), pozwala nam spoglądać na nas jego oczyma. To on ukazuje wszelkie zboczenia tam, gdzie rządzi „normalność”. Nie grzmi, raczej prowokuje. Pod pozornym cynizmem jego powieści kryje się głęboka troska o nas samych. W swojej drugiej – po Kolacji – powieści opublikowanej w Polsce pierwsze skrzypce gra Marc Schlosser. Pod wpływem znajomości z pewnym bardzo znanym aktorem (oraz pod wpływem zaproszenia Marca wraz z rodziną do jego letniej rezydencji) dochodzi do wydarzeń tragicznych. Oraz do bolesnej sekcji zwłok. Naszego świata. Główny bohater Domu letniego z basenem – lekarz pierwszego kontaktu, „lekarz wyższych sfer” – Marc Schlosser wykonuje swoją pracę rzetelnie. Poświęca każdemu ze swoich pacjentów po dwadzieścia minut, wszystkim przedstawia dokładnie taką diagnozę, jaką chcą usłyszeć. Zjawiający się u niego nowobogaccy nie oczekują prawdziwej pomocy lekarskiej, ale cudotwórcy, który na wszystko znajdzie receptę, a na pewno – tabletki. Schlosser stoi najbliżej ciała ludzkiego, wydawałoby się zatem, że musi godzić profesjonalizm z empatią. Nic podobnego. Tak naprawdę to pozbawiony wrażliwości cynik. Bo ciało jest brzydkie; wydala; poci się; drży na zimnie; marszczy się pod wpływem wody; blednie i czerwienieje. „Ludzkie ciała i w ubraniu są wystarczająco odpychające. Nie chcę ich oglądać, zwłaszcza tych części ciała, do których nigdy nie dociera światło słoneczne. Fałdów skóry, pomiędzy którymi zawsze jest zbyt ciepło, a bakterie mają pełne pole do popisu; grzybic i miejsc zapalnych między palcami u nóg i pod paznokciami; palców, które coś rozdrapują, palców, które trą aż do krwi…”. Podobnie podwójnie wygląda kwestia jego stosunku do własnej rodziny, do żony – jej obecność nie przeszkadza w planowaniu zdrad i wymyślaniu scenariuszy zdrady. Najprawdopodobniej Koch chciał pokazać zblazowanie i znudzenie świata nim samym. „Świat jest mną znużony, podobnie jak ja nim”, zacytuje Houellebecq na pierwszych kartach Mapy i terytorium. Istotnie, współczesny świat zaproponował aż tyle, że nie wiadomo do końca co wybrać, co jest dobre i właściwe dla człowieka. Zakwestionowaliśmy wszystko, nawet samych siebie – i teraz już tylko straszna nuda. „Znudzeni i zblazowani” podważają także wszelkie towarzyskie konwenanse. Sztuka jest nieciekawa, ale przecież trzeba obejrzeć ją do końca. Wcale nie po to, by wyrobić sobie zdanie, tylko żeby inni nie gadali. Z filmu nic nie rozumiemy, ale można dyskretnie przysnąć, przecież nikt nie zauważy, a zawsze można posnobować znajomością „dzieła”. Przykłady można mnożyć i mnożyć, dochodząc do spraw kluczowych, dotyczących poprawności politycznej czy modelu życia. Koch wskazuje na kolejne dwa wrzody współczesności – formę i banał. Forma, w rozumieniu Gombrowicza, oznacza udawanie, przed sobą i przed pozostałymi. Gra, którą każdy człowiek toczy przede wszystkim z samym sobą, skacze z jednej wysepki na drugą, nie mogąc przy tym odnaleźć siebie. W końcu staje się trywialny i płytki – a otaczająca rzeczywistość wyłącznie mu w tym pomaga, podsuwając kolejne możliwości. Chcesz być sławny, proszę bardzo, musisz tylko zrobić to i to. Chcesz gotować, proszę bardzo. Wszędzie gotowe produkty, przygotowane z chirurgiczną precyzją recepty na egzystencję. Masz depresję? Weź tabletki. Mało jesz? Idź i kup. Masz tysiące ubrań w szafie? Nie szkodzi, kup większą i leć po następne. Nadmiar wyprodukował formę (lub odwrotnie, szukanie źródła nie ma sensu) i kolejny składnik, banał. Człowiek zniknął z pola widzenia, przygnieciony możliwościami. Paradoks wyboru: zakup soku w sklepie. Skazani jesteśmy na poznawanie wszystkiego po łebkach, czytanie coraz to nowych książek (bo o starych po tygodniu nikt nie pamięta, a lektury dziadków czy pradziadków to epoka kamienia łupanego), oglądanie coraz większej ilości filmów. Nie ma czasu na refleksję, w pewnym momencie nie ma już czasu nawet na życie. Od razu zaznaczam – nie traktuję powieści Kocha jako źródła prawd objawionych. Prawdę powiedziawszy, trudno jest powiedzieć w tej materii coś nowego. Jednakże lekkość fabuły i fakt, że „dobrze się to czyta”, pozwala Kochowi na przeniesienie poważnych traktatów socjologicznych w formę wygodniejszą, z fabułą i dialogami. Współczesny świat przyrównuje Koch do dzisiejszego awangardowego teatru – aby zaskakiwać, musi szokować coraz mocniej, oddziaływać na widza skrajnymi środkami. Kicz i przesada przenikają do kolejnych aspektów egzystencji, zatruwając sprawy fundamentalne, jak śmierć. „Podobnie jest z pogrzebami. Te też muszą być przede wszystkim przyjemne. Trzeba na nich móc śmiać się, pić i przeklinać. W innym wypadku to małomiasteczkowe. (…) Wydaje mi się, że radosne pogrzeby weszły w modę jakieś piętnaście lat temu. Różowe trumny, trumny z naturalnego drewna, z wymalowanymi na nich smokami i zębami rekina, trumny z Ikei, trumny plastikowe albo owinięte w worki na śmieci”. Dziwny pęd, maniera do bycia dostrzeżonym, zapamiętanym, ale w oderwany od rzeczywistości sposób. Możliwe, że taka śmierć ma coś rekompensować – może samo upokorzenie zgonu? Ciało wszak zaczyna gnić, śmierdzieć, trzeba więc je przyozdobić, w jakikolwiek sposób śmierć przegonić. Możliwe, że takie traktowanie zwłok ma oswoić zgon i przykryć pewien niepokój: czy ładne opakowanie kryje w sobie smacznego cukierka, czy może w cukierku żyje obrzydliwy robak? Fabuła Kocha przypomina pełny (pełny – bez znanego z filmu zakończenia) reality show z Trumanem Burbankiem – życie jest od początku do końca wyreżyserowane, ustawione, nieprawdziwe. Znany nam świat niderlandzki autor odbija w krzywym zwierciadle; w wyniku tej operacji, wszyscy bohaterowie powieści coś udają, w coś grają. Przypomnę pierwszy z brzegu przykład – główny bohater odgrywa przed sobą i przed światem podwójną rolę, przykładnego ojca i męża oraz dandysa, podrywającego coraz to nowe kobiety. A jego córka? Z zewnątrz poukładana, grzeczna, nieśmiało chwytająca za rękę swojego pierwszego chłopaka (może pierwszego, oprócz ojca). Pod grzeczną fasadą ukrywa się jednak kobieta, która zaczyna mieć swoje potrzeby i u której ciekawość przerasta rozsądek. Ich nieprawdziwość podważa jednocześnie realność świata powieściowego oraz – naszego. Może właśnie w taki sposób odpowiada Koch na jedno z podstawowych pytań dotyczących faktycznego istnienia wszystkiego dookoła. Może to wszystko, tak naprawdę, już umarło, a człowiek pluska się na powierzchni basenu przy letnim domu, nie dostrzegając, że pod nogami nie ma już dna.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Arystokratka w ukropie

Więcej

Józef nie cierpi dziennikarzy (ale nie cierpi też politologów, psychologów, związkowców, protestantów, obrońców praw człowieka, homoseksualistów - a według Józefa jest nim każdy mężczyzna z show biznesu, rozpasanej młodzieży katolickiej, ludzi chodzących do sauny, smakoszy herbaty, wszystkich, którzy gdzieś podróżują... możesz tak wyliczać bez żadnych ograniczeń.

Józef nie cierpi dziennikarzy (ale nie cierpi też politologów, psychologów, związkowców, protestantów, obrońców praw człowieka, homoseksuali...

Rozwiń
Evžen Boček Arystokratka w ukropie Zobacz więcej

W mojej opinii samobójstwo jest bardzo niearystokratyczne, a poza tym poszłabym do piekła, gdzie z pewnością jest straszny tłok, ponieważ według Józefa trafia tam zdecydowana większość współczesnej populacji, łącznie z katolickimi gitarzystami.

W mojej opinii samobójstwo jest bardzo niearystokratyczne, a poza tym poszłabym do piekła, gdzie z pewnością jest straszny tłok, ponieważ we...

Rozwiń
Evžen Boček Arystokratka w ukropie Zobacz więcej

Jako katoliczka nie pochwalam morderstwa, ale jeśli ktoś zabiłby moją guwernantkę, chyba głosowałabym za uniewinnieniem.

Jako katoliczka nie pochwalam morderstwa, ale jeśli ktoś zabiłby moją guwernantkę, chyba głosowałabym za uniewinnieniem.

Evžen Boček Arystokratka w ukropie Zobacz więcej
Więcej