Arktyczny dotyk

Okładka książki Arktyczny dotyk
Jennifer L. Armentrout Wydawnictwo: Filia Cykl: Dark Elements (tom 2) romantasy
554 str. 9 godz. 14 min.
Kategoria:
romantasy
Format:
papier
Cykl:
Dark Elements (tom 2)
Tytuł oryginału:
Stone Cold Touch
Data wydania:
2016-06-08
Data 1. wyd. pol.:
2016-06-08
Data 1. wydania:
2014-10-21
Liczba stron:
554
Czas czytania
9 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380751132
Tłumacz:
Katarzyna Agnieszka Dyrek

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Arktyczny dotyk w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Arktyczny dotyk

Średnia ocen
8,2 / 10
1801 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
191
67

Na półkach: , , , ,

Podobnie jak poprzednia książka, ta również napisana jest przyjemnym, lekkim językiem, a dialogi między bohaterami jak i reakcje wydają się dość naturalne. Powieść trzyma poziom poprzedniej części, natomiast od połowy tomu zaczęły mnie trochę irytować wybory miłosne głównej bohaterki, przez które niszczy to co ma już na wyciągnięcie ręki. Poza tym książkę przyjemnie i szybko się czyta.

Podobnie jak poprzednia książka, ta również napisana jest przyjemnym, lekkim językiem, a dialogi między bohaterami jak i reakcje wydają się dość naturalne. Powieść trzyma poziom poprzedniej części, natomiast od połowy tomu zaczęły mnie trochę irytować wybory miłosne głównej bohaterki, przez które niszczy to co ma już na wyciągnięcie ręki. Poza tym książkę przyjemnie i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3395 użytkowników ma tytuł Arktyczny dotyk na półkach głównych
  • 2 337
  • 1 027
  • 31
770 użytkowników ma tytuł Arktyczny dotyk na półkach dodatkowych
  • 337
  • 241
  • 52
  • 47
  • 45
  • 25
  • 23

Tagi i tematy do książki Arktyczny dotyk

Inne książki autora

Jennifer L. Armentrout
Jennifer L. Armentrout
Amerykańska pisarka, autora romansów i science-fiction. Ma na swoim koncie kilka książek z listy bestsellerów New York Timesa. Wydaje książki zarówno tradycyjnie poprzez duże wydawnictwa jak HarperCollins, przez niezależne firmy, a nawet self-publishing - nazywa się ją pisarzem "hybrydowym". Jest bardzo aktywna, zgodnie z jej słowem pisze po osiem godzin dziennie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nieuniknione Amy A. Bartol
Nieuniknione
Amy A. Bartol
Aktualnie mam na tapecie kilka książek. Jedną z tych, które do tych, które do tej pory czytałam jest ta pt. "Nieuniknione", autorstwa Amy A. Bartol. W pierwszym tomie serii "Przeczucia" poznajemy Evie Claremont, która od razu skojarzyła mi się z jednym z głównych bohaterów "Księgi Czarownic", który miał dokładnie tak samo na nazwisko. Nastolatka zostawia za sobą dawne życie i pełna różnych emocji zaczyna I rok studiów. Jednak kiedy spotyka Reeda Wellingtona ma zmienić się nie do poznania. Dziewczyna zaczyna zauważać u siebie dziwne zmiany - chociażby jej rany i różne obrażenia goją się bardzo szybko. Evie dowiadyje się, że Reed jest Aniołem mocy, a ona połączeniem człowieka (po matce) i anioła (po nieznanym ojcu). Zatem prawdopodobnie jest jedynym aniołem na Ziemi obdarzonym ludzką duszą. Między Reedem a Evie rodzi się ogromna - chociaż na razie całkowicie platoniczna - namiętność i wzajemna fascynacja. Okazuje się, że ich nadnaturalne przeznaczenie to coś absolutnie...nadnaturalnego. Zanim sięgnęłam po tę książkę szukałam czegoś lekkiego w klimacie starej młodzieżówki - może nawet w klimacie "Zmierzchu". Zatem jak możecie się domyślić potrzebowałam coś co nie będzie ode mnie wymagało wysiłku intelektualnego, a raczej dostarczy mi rozrywki. Jednak nie miałam niczego takiego w swojej domowej biblioteczce i w trakcie jednego ze spacerów z dzieckiem zaszliśmy do lokalnej biblioteki miejskiej. Na szybko wybrałam sobie m. in. "Nieuniknione" i powiem Wam, że nie mogłam lepiej trafić. Powyższa książka już od pierwszych stron mocno kojarzyła mi się zarówno z serią "Zmierzch", jak i z serią "Dary Anioła". Dostrzegłam mocną inspirację nie tylko w określonych scenach, ale również w tym jak autorka stworzyła poszczególne postaci. Już to jak Evie i Reed się poznają przywołało mi analogiczną scenę ze "Zmierzchu". Otóż Reed patrzy się na Evie z nienawiścią, a później próbuje przekonać ją do rezygnacji ze studiów. Jednak dziewczyna nieco różni się od Belli, ponieważ nie uważa, żeby było coś z nią nie tak - mimo tego, że uważa się za dziwoląga. Zresztą w miarę tego im dalej posuwałam się z fabułą to Evie coraz bardziej sprawiała wrażenie mieszanki Belli ze "Zmierzchu" oraz Clary z książek C. Clare. Nastolatka przykuwa uwagę szczególnie męskiej części studentów, którzy chętnie nawiązują z nią relacje. I przyznam, że na początku wydawało mi się to dość dziwne, że dziewczyna obraca się tylko w męskim towarzystwie, bo dla mnie bardziej naturalne jest to, że właściwie od razu zyskuje się mieszane towarzystwo znajomych, a nie tylko męskie. Niemniej jednak na szczęście w pewnym momencie to się zmieniło. Czymś co bardzo skojarzyło mi się ze "Zmierzchem" był trening hokeja na trawie podczas którego Evie doznaje kontuzji w wyniku faulu, a Reed deklaruje chęć zawiezienia dziewczyny do szpitala. Jednak podczas jazdy mówi jej, że jej kolano samo się naprawi, a ta właściwie bezkrytycznie przyjmuje jego słowa i jedzie z nim do jego domu, który w mojej głowie jest łudząco podobny do domu Cullenów ze "Zmierzchu". I generalnie relacja Reed - Evie - Russel bardzo przypomina mi relację Edward - Bella - Jacob. W trakcie czytania "Nieuniknionych" było jeszcze wiele scen, które jednoznacznie kojarzyły mi się ze "Zmierzchem", jednak na szczęście autorka ograła je na swój sposób i nie przeszkadzało mi to tak bardzo. Generalnie "Nieuniknione" to lekka i niewymagająca historia, jednak kilka rzeczy mi przeszkadzało. Najprościej będzie jak je wymienię w podpunktach, bo tak będzie szybciej i bardziej konkretnie: Russel - chłopak wychowany z kilkorgiem sióstr, w tradycyjnych wartościach. Wiecie podsuwanie dziewczynie krzesła; obrona kobiety przed innymi typami i generalnie niemalże wrodzona szarmanckość. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że typ jest bardzo zaborczy i chciałby mieć Evie na wyłączność. W momencie, w którym Evie zachowuje się nie tak jakby tego oczekiwał zachowuje się niczym rozkapryszone dziecko, któremu mama nie dała cukierka, albo nie kupiła zabawki. W takich momentach napusza się i w swoim mniemaniu chcąc jej zrobić na złość właściwie sam sobie "strzela w kolano". Generalnie gościu jest tak irytujący, że niemalże przy każdej scenie z nim miałam ochotę wydrapać sobie oczy. Nieścisłości. Jest kilka takich rzeczy, które chyba umknęły redakcji jeszcze w momencie zanim ta powieść debiutowała. Mamy tu zatem takie sytuacje, w których Russel mówi, że dostał od trenera czerwoną bluzę i w tym roku będzie siedział na ławce rezerwowych, ponieważ trener uważa go za tak dobrego zawodnika, że woli "oszczędzać" go na przyszłe sezony - to wynika podobno z jakiegoś konkretnego systemu w tym sporcie, który uprawia Russel. Jednak za jakiś czas z jednej z rozmów wynika, że Russel gra jakiś ważny mecz. Myślę, że tu ta sytuacja mogłaby być bardziej dościślona. Były też inne niezrozumiałe dla mnie sytuacje, np. nagła zmiana podejścia Reed'a dp Evie - tak całkiem z d* nie poparta żadnymi wydarzeniami czy przemyśleniami. Była też scena, w której Evie myśli, że będzie się wymykać na spotkania z Russelem, by dosłownie na następnej stronie stwierdzić, że nie może się z nim widywać ze względu na sytuację. W tym konkretnym przypadku jest to tak sformuowane, że w końcu nie wiadomo czy się wymyka na spotkania z tym chłopakiem czy nie. Szczególnie na początku brakowało mi lepszego zarysowania tła czy większej ilości subtelności, które doprowadziłyby Evie do tych samych wniosków, do których doszła w moim odczuciu w wyniku zbyt pochopnie wyciągniętych wniosków. Za mało aniołów w aniołach. Mam wrażenie, że jeżeli chodzi o anioły to temat został bardzo mocno uproszczony - zresztą zupełnie tak jak wiele innych wątków. W moim odczuciu większość aniołów zachowuje się jak typowi studenci. Chociaż to jeszcze jakoś mogę zrozumieć, ponieważ można to wytłumaczyć chociażby tak, że bardzo często muszą działać pod przykrywką, co robią bardzo dobrze. Jednak było też trochę rzeczy, które mi się spodobały i sprawiły, że ta książka mimo swoich wad całkiem mi się spodobała. Pomysł na fabułę. Małe amerykańskie miasteczko, z uczelnią, w którym roi się od aniołów - zarówno tych niebiańskich, jak również i tych upadłych. To jak niektóre z nich zostały zamaskowane i autorka dała nam je poznać najpierw pod płaszczykiem ludzi jest świetne i po pewnym czasie wydaje się oczywiste, chociaż podczas czytania takie nie było. Dynamiczne i ciekawe zakończenie. Mimo tego, że akcja rozgrywała się bardzo powoli i przez większość fabuły to wątki obyczajowe i romansowe są ważne (w końcu ta powieść jest zakwalifikowana jako romans); to zakończenie wiele mi wynagrodziło, a przede wszystkim dało nadzieję na interesujące rozwinięcie fabuły w kolejnych tomach. Lekka i całkiem przyjemna fabuła. Mimo tego, że wiele wątków było bardzo znajomych; a fabuła była niewymagająca to chyba tego właśnie było mi potrzeba. Motywy i klimat ten książki są typowe dla fantastyki młodzieżowej sprzed 10-15stu lat. Ja jednak mam swoisty sentyment do tego typu książek, bo wywołują we mnie falę cudownych wspomnień. Czytając tę książkę nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to tylko zarys na całkiem dobrą powieść. Jednak mimo to myślę, że ta książka jest świetna dla odmóżdżenia - kiedy nie oczekujemy zbyt wiele od historii, ale chcemy po prostu się zrelaksować. Uważam, że z tego typu powieściami jest trochę jak z lekkimi odmóżdżającymi programami w telewizji - czasem sięga się po nie po ciężkim dniu, kiedy ma się ochotę na rozrywkę, która nie będzie wymagać od nas wysiłku intelektualnego. Myślę, że dla mnie ta seria będzie swoistą guilty pleasure, po którą w najbliższym czasie będę sięgać.
NataliaKatarzyna - awatar NataliaKatarzyna
oceniła na 7 7 miesięcy temu
Ukryta Łowczyni Danielle L. Jensen
Ukryta Łowczyni
Danielle L. Jensen
Trochę czasu odczekała. Nie dlatego, że pierwsza część była zła, dlatego, że czas jest wiele razy najbardziej kluczowy w naszym życiu. Po dwóch latach sięgnęłam w końcu po tę część, bo gdzieś tam z tyłu głowy, miałam historię Cecile i Tristana. Nie powinno ich nic połączyć, a jednak połączyło wszystko, a przede wszystkim miłość. I może ta czysta relacja, pełna ciepła, zrozumienia i szacunku do siebie nawzajem, było tym, co mnie najbardziej przyciągało. Oczywiście intrygi na dworze, mroczne czasy dla trolli po uwięzieniu ich przez Anushkę, walka o władzę, to były rzeczy, które również są na wielki plus w tej historii. A co wydarzyło się po ucieczce Cecile? Tristan został okrutnie ukarany. Ojciec nie miał dla niego litości, a brat rośnie w siłę, co dla Trianon może okazać się najgorszym, od czasu Anushki. Tristan musi zdobyć zaufanie ludzi, trolli i mieszańców, aby móc im pomóc. Czeka go bardzo ciężka droga i może okazać się ona daremna. A Cecil? Ona przyrzekła królowi odnalezienie czarownicy i uwolnienie trolli. Tylko jak można odszukać osobę, która od ponad 500 lat wodzi wszystkich za nos i jest nieuchwytna. Aby dokonać niemożliwego, młoda dziewczyna musi odnieść się do czarnej magii i ją wykorzystać, co jak wiemy, jest jednym z najgorszych posunięć. Ale! Cel uświęca środki. Ma pomoc i ślady, które często są mylne lub tez niewiarygodne. Czy uda jej się odnaleźć przepotężną wiedźmę? Czy uwolni swojego męża i jego pobratymców? I czy jeśli tak, to czy nie będzie to jednak największym błędem? Uwolniona magia może byc zabójcza, a miłość i przysięga, niejednokrotnie mogą być przeklęte. Bardzo lubię tę serię. Tu się dużo dzieje. Nieustające intrygi, knowania, działania wszystkich przeciwko wszystkim, a przy tym, mamy tę drugą stronę. Stronę, gdzie przyjaźń i lojalność jest na wagę złota, a ludzie o czystych sercach, zawsze odnajdą do siebie drogę i do serc innych.
justyna_i_ksiazki - awatar justyna_i_ksiazki
ocenił na 7 2 miesiące temu
Tajemne miasto Christi Daugherty
Tajemne miasto
Christi Daugherty Carina Rozenfeld
TAJEMNE MIASTO to kontynuacja książki C.J. Daugherty i Cariny Rozenfield, która jest połączeniem thrillera, romansu i fantasy. W tym tomie zagłębiamy się bardziej w mroczny, pełen sekretów świat magii i niebezpiecznych przygód. Sasha i Taylor połączeni zostali dziwną przepowiednią. Ukrywając się w Oxfordzkim kolegium, ćwiczą oraz szukają wskazówek. Ich relacja oparta jest na wzajemnym zaufaniu, lojalności i coraz głębszym uczuciu, ale nie jest napisana jak w typowym romansie, dzięki czemu nie przesłania całości fabuły. Gęstniejąca atmosfera pomiędzy bohaterami sprawiła, że trudno było mi się oderwać od książki, ponieważ z każdą stroną tajemnica staje się coraz bardziej złożona, a pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi. Przez to można odnieść wrażenie balansu pomiędzy poznaniem prawdy a zupełnym chaosem. Uważam, że jedną z ważniejszych zalet historii jest właśnie to umiejętne budowanie napięcia, ponieważ tajemnica, która otacza chłopaka, jego rodzinę oraz związek z Taylor i pradawną siłą rozwija się stopniowo z wyczuciem i konsekwencją, dzięki czemu odnosi się wrażenie uczestnictwa w tym wszystkim. Wątki historyczne i ezoteryczne są tak umiejętnie wplecione w fabułę, że ona nie tylko intryguje, ale też pozwala na snucie własnych teorii. Moja ciekawość była świetnie podsycana, znalazłam bowiem sceny z udziałem tajnych stowarzyszeń, magicznych symboli oraz zapomnianych rytuałów. Te elementy nadały książce lekko detektywistyczny klimat, a każdy rozdział pozostawia niedosyt i chęć jak najszybszego przeczytania kolejnych. Uważam, że to bardzo dobra pozycja dla tych, którzy miłują się w tajemnicach z nutą nadprzyrodzoności oraz dla osób, które lubią, gdy książka prowadzi przez labirynt zagadek, ale którą czyta się lekko. Niestety w życiu nie ma nic idealnego i niektóre rzeczy można przewidzieć, ale ogólnikowo całość potrafi przytrzymać w napięciu aż do końca.
Książka_jak_tlen - awatar Książka_jak_tlen
ocenił na 10 7 miesięcy temu
Śpiący Książę Melinda Salisbury
Śpiący Książę
Melinda Salisbury
Od kiedy brat Errin, Lief, zniknął, jej życie stało się nie do zniesienia. Musi troszczyć się sama o chorą matkę oraz uzbierać pieniądze na czynsz, sprzedając nielegalne ziołowe mikstury. Jednak to nic w porównaniu z nadejściem mściwego Śpiącego Księcia, którego Królowa właśnie obudziła z jego zaczarowanego snu. Kiedy ludność z wioski Errin zostaje przesiedlona, w efekcie wojny ze Śpiącym Księciem, Errin zostaje pozostawiona samej sobie, bez dachu nad głową. Jedyną osobą, którą może prosić o pomoc jest Silas - tajemniczy młody człowiek, który kupuje od niej śmiertelne trucizny, nie ujawniając jednak, do czego są mu potrzebne. Silas obiecuje pomoc. Jednak znika w tajemniczych okolicznościach, a Errin musi podjąć wędrówkę przez królestwo będące na skraju wojny i szukać innego sposobu, by uratować siebie i matkę. To, co odkrywa podczas swojej podróży obraca w gruzy całą dotychczasową wiedzę o jej świecie. Z oddechem Śpiącego Księcia na karku Errin musi dokonać bolesnego wyboru, który wpłynie na los całego królestwa. Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie moją recenzję Córki Zjadaczki Grzechów [recenzja], była to dla mnie bardzo ciekawa powieść, z którą spędziłam miło czas. Na początku myślałam, że będzie to książka dla dzieci i w żaden sposób mi się nie spodoba. Jakże się więc zdziwiłam, kiedy ją skończyłam i byłam bardzo zadowolona z lektury. Do drugiego tomu Śpiący Książę byłam już lepiej nastawiona, wiedziałam na co mogę się przygotować, ale i w tej części autorka potrafiła mnie mile zaskoczyć. O tym, że istnieje kolejny tom Córki Zjadaczki Grzechów dowiedziałam się zaraz po tym jak skończyłam ją czytać, sądziłam, że będzie to ciąg dalszy losów bohaterów, których już poznałam w pierwszym tomie. Autorka mnie mile zaskoczyła, gdyż w tym tomie główną postać odgrywa siostra Liefa, Errin. Od początku polubiłam tą postać, dla Errin najważniejsza jest rodzina i nic tego nie zmieni, każdą sekundę poświęca na myśleniu o dobrobycie ludzi, którzy są jej bliżsi. Poza tym ma swoją pasję, jest silna i odważna. I to chyba właśnie tym Melinda Salisbury podbiła moje serce w drugiej części. Oczywiście pojawiają się nam postacie, które poznaliśmy w pierwszym tomie, w końcu jest to ciąg dalszy, ale myślę że dobrym pomysłem było skupienie się na kimś innym. Ogólnie cała akcja w Śpiącym Księciu, dzieję się nam trochę później, niż skończyła się Córka Zjadaczki Grzechów, ale nie martwcie się, autorka wszystko nam idealnie rozpisała i wytłumaczyła, więc wszystko jest łatwe do poskładania i zrozumienia. Co pewnie będzie dla was kolejnym zaskoczeniem, to cała akcja nie dzieję się w Lormere tylko Tregellanie. Mi się to bardzo spodobało, bo o Tregellanie wiedziałam tylko trochę z pierwszej części, ale były to tylko ulotne wiadomości, dzięki drugiemu tomowi jesteśmy w całkiem innym miejscu i poznajemy nowych ludzi. Ogólnie książkę czyta się szybko, oczywiście nie mogę tego porównać do pierwszego tomu, który był cudowny, i myślę, że żadna kolejna część jej nie pobije, ale niech autorka próbuje. Co jest wielkim plusem, to ciągła akcja, bohaterowie nie siedzą w jednym miejscu tylko się przemieszczają co sprawia, że fabuła jest jeszcze ciekawsza. Kilku momentów się spodziewałam, więc nie mogę powiedzieć, że książka jest całkowicie oryginalna, ale były też takie momenty, które mnie bardzo mile zaskoczyły i za to wielki plus do autorki. Oczywiście nie mogę wybaczyć autorce tego, że w tej części nie było Liefa, którego po prostu uwielbiam całym sercem. Myślę, że Śpiący Książę jest bardzo dobrym ciągiem dalszym serii Córka Zjadaczki Grzechów, oczywiście czekam z niecierpliwością na trzeci tom tej trylogii, a wam serdecznie polecam sięgnąć po te książki, bo są naprawdę genialnie napisane i czytelnik je po prostu pożera. https://in-my-different-world.blogspot.com/2016/10/nie-zadawaj-pytan-to-nie-usyszysz.html
Layla Angel - awatar Layla Angel
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Arktyczny dotyk

Więcej
Jennifer L. Armentrout Arktyczny dotyk Zobacz więcej
Jennifer L. Armentrout Arktyczny dotyk Zobacz więcej
Jennifer L. Armentrout Arktyczny dotyk Zobacz więcej
Więcej