A moja ciotka

Okładka książki A moja ciotka
Izabela Mikrut Wydawnictwo: Muza opowiadania, powieści dla dzieci
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
opowiadania, powieści dla dzieci
Format:
papier
Data wydania:
2015-02-04
Data 1. wyd. pol.:
2015-02-04
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377589069
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup A moja ciotka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki A moja ciotka

Średnia ocen
6,0 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
608
67

Na półkach:

Pozytywna, kolorowa, zabawna, ku chwale wyobraźni. Poszczególne opowiadanka działają trochę jak sympatyczne wierszyki, obrazki - nie tworzą opowieści, już bardziej służą niezobowiązującej zabawie. To oczywiście żadna wada, dzieciaki pewnie są na tak. Tylko ja, dość wyrośnięta czytelniczka, nieco kręcę nosem. Lubię, jak jest więcej.

Pozytywna, kolorowa, zabawna, ku chwale wyobraźni. Poszczególne opowiadanka działają trochę jak sympatyczne wierszyki, obrazki - nie tworzą opowieści, już bardziej służą niezobowiązującej zabawie. To oczywiście żadna wada, dzieciaki pewnie są na tak. Tylko ja, dość wyrośnięta czytelniczka, nieco kręcę nosem. Lubię, jak jest więcej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

20 użytkowników ma tytuł A moja ciotka na półkach głównych
  • 17
  • 3
8 użytkowników ma tytuł A moja ciotka na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Maluch szuka przyjaciela Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Ocena 8,2
Maluch szuka przyjaciela Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Okładka książki Maluch w przedszkolu Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Ocena 8,4
Maluch w przedszkolu Izabela Mikrut, Artur Nowicki
Okładka książki Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami Monika Filipina, Izabela Mikrut
Ocena 7,0
Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami Monika Filipina, Izabela Mikrut
Okładka książki Opowiem ci, mamo, co robią konie Izabela Mikrut, Ewa Poklewska-Koziełło
Ocena 7,8
Opowiem ci, mamo, co robią konie Izabela Mikrut, Ewa Poklewska-Koziełło
Okładka książki Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia Izabela Mikrut, Daniel de Latour
Ocena 7,4
Opowiem ci, mamo, co robią narzędzia Izabela Mikrut, Daniel de Latour
Okładka książki Disney Uczy. Przygoda z Czytaniem. Czytam samodzielnie Izabela Mikrut, Agata Widzowska
Ocena 5,0
Disney Uczy. Przygoda z Czytaniem. Czytam samodzielnie Izabela Mikrut, Agata Widzowska
Izabela Mikrut
Izabela Mikrut
Satyryk, badacz humoru. Z pochodzenia jaworznianka współpracująca z Kabaretową Sceną Trójki w Katowicach i Bielską Sceną Kabaretową Interesuje się siatkówką, z okna fotografuje zachody słońca, recenzuje książki (autorka bloga krytycznoliterackiego tu-czytam.blogspot.com). Publikuje w "Śląsku", "Toposie", "Guliwerze" i dwutygodniku internetowym "artPapier".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą Sylvia Heinlein
Różowe środy albo podróż z ciotką Huldą
Sylvia Heinlein Anke Kuhl
Różowe środy? Z czym może kojarzyć się różowa środa? Na pewno z czymś miłym, przyjemnym, na co czekamy, choć zdawać by się mogło, że wymarzonym, ulubionym dniem na przyjemności, relaks i zabawę są weekendy, a więc sobota i niedziela. Czas, kiedy jest wolne od szkoły, w wielu wypadkach od pracy, kiedy można iść się pobawić, potańczyć i wyspać, spotkać z rodzina, przyjaciółmi, wyjść na rower, na spacer, na lody, do kina, na pływalnię czy do stadniny, by zachwycać się końmi. Ale to właśnie środa w barwie różu, jest ulubionym kolorem pewnej niezwykłej cioci, jest bardzo ważnym dniem dla Sary. Sara to dziewczynka raczej skryta, taka która nie biega za modą, czy trendami panującymi, by się komuś przypodobać, a szczególnie dziewczynkom, jej rówieśniczkom, które bardzo upodobały sobie naukę jazdy konnej. Praktycznie cały ich świat krąży wokół kucyków. Jeśli ktoś ma taką pasję i zamiłowanie, to proszę bardzo, ale Sarze takie hobby nie odpowiadało, nie czuła tej magii, tego uwielbienia. Była parę razy w stadninie, ale bez większego zachwytu. Zatem w wolnych chwilach, na podwórku, czy w szkole nie miała zbytnio z kim porozmawiać, więc czuła się odtrącona, samotna. Bardzo dobrze czuła się w domu, w swoim pokoju, tylko mama często wymagała od niej rzeczy, które Sarze nie sprawiały radości, matka narzucała swoje zdanie, byłą apodyktyczna surowa i sztywna, a ojciec zapracowany i nieobecny. Dlatego tak bardzo Sarę cieszyły środy!! Środa była dniem zarezerwowanym dla Cioci Huldy, wyjątkowej, niezwykłej, jednej jedynej takiej na świecie. Jest młodszą siostrą mamy Sary. Wielką radością i szczęściem, były dla nich obu te środowe spotkania, kiedy to Sara mknęła na rowerze do domu, w którym miała swój różowy pokoik Ciocia Hulda. Oprócz niej w tym niezwykłym starym domu z dzikim ogródkiem mieszkali przyjaciele: Horst, Willi, Jupp, którzy mieli jakieś trudności i żaden nie umiał sobie radzić samodzielnie. Dlatego też do tego domu przychodzili opiekunowie, jak Klaus, którzy pomagali w rozmaitych czynnościach. Ciocia Hulda jest jedyną i ulubioną ciotką Sary, do tego po prostu najweselszą, najmilszą osobą, jaką Sara zna. Hulda zawsze znajdzie czas, potrafi wysłuchać, interesuje ją wszystko, o czym Sara jej opowiada, inni dorośli nie poświęcają Sarze czasu i uwagi. Ciotka Hulda rozumie wszystko. Sarze często jest bardzo smutno, gdy jej rodzice, zwłaszcza tata źle wypowiadają się na jej temat, tłumacząc, że jest opóźniona w rozwoju, "coś jakby pluszak", że wariatka, upośledzona umysłowo. Sara bardzo to przeżywała, nie godziła się na słowa i jeszcze bardziej lgnęła i kochała swoją ciocię. Ciocia Hulda jest uprzejma dla ludzi, dla nieznajomych, zawsze znajdzie sposób, żeby ich zagadać, zadawać pytania, bo lubi wiedzieć. Nie boi się opowiadać też o sobie. Nie lubi hałasu, krzyku, uspokajają ją spokojne rozmowy, spacery i powtarzane rytuały, takie właśnie, jak środa z Sarą. Tymczasem matka Sary wymyśliła dla córki kurs tenisa w środę, na który ta wcale nie chciała chodzić Zatem Sara musiałaby pożegnać się z odwiedzaniem cioci na poczet nauki w grę, która absolutnie ją nudziła. Matka nie mogła zrozumieć dlaczego Sara jest taka uparta. Biedna Ciotka Hulda nie mając swojego stałego rytmu dnia, poczuła się zagubiona, wystraszona, niespokojna, więc dostała ataku i zamknęła się w swoim pokoju. Na wieść o tym matka Sary postanowiła bez uzgodnienia z nikim przenieść, a właściwie wywieźć Huldę na wieś, do innego ośrodka, w którym opieka byłaby profesjonalna. Matka uważa, że Hulda kompletnie sobie nie radzi w "normalnym" świecie i wymaga stałej opieki i nadzoru. Jak wybrnąć z tak trudnej sytuacji? Matka Sary, chce dla obu jak najlepiej, sama nie ma siły i nie chce opiekować się upośledzoną siostrą, to strasznie przykre, smutne i bolesne. Co zrobi ciocia Hulda? Co wymyśli Sara? Ułożyła ciekawy plan, który doczytacie w tej niezwykle pięknej i wzruszającej książce, pełnej dobroci, mądrości oraz poświęconej osobom niepełnosprawnym, tym że czują, myślą i też niekiedy świetnie sobie radzą! Koniecznie przeczytajcie jakie były dalsze losy i przygody Sary i jej ukochanej Ciotki Hildy! Jestem ogromnie poruszona przeczytaną książką, podróżą do duszy i serca drugiego człowieka, który pragnie żyć, kochać, decydować sam o sobie. Hilda nauczyła mnie, że można cieszyć się ze wszystkiego, że można kochać ludzi, o tym jak twórcze mogą okazać się rozmowy z nieznajomymi. Ona wie, że jest chora, ale pomimo to, chce sama stanowić o sobie, aby nikt jej nie przestawiał jak pionka i mówił, co jest dla niej dobre, a co nie. Sara z kolei, pokazała, jak pięknie potrafi opiekować się swoją niepełnosprawną ciocią, umiała przeciwstawić się naporowi rodziców i pokazać im zupełnie inną drogę, inne rozwiązanie.. Na szczególną uwagę zasługują postacie poznane w książce: Julia pielęgniarka, Pestka - dziewczyna zagubiona i smutna, Kali, który jest bezdomny i Szczur - utalentowany Punk, który maluje piękne obrazy, dodatkowo chłopak z pociągu - argumentator. Piszę o nich, żeby nie zapomnieć, żeby zawsze, kiedy będę chciała sobie przypomnieć, wejdę na zapisaną recenzję. Bardzo polecam do przeczytania tę książkę, jest i wesoła, ale też totalnie rozczulająca. W wielu miejscach płakałam ze wzruszenia. Idealna książka na prezent, albo w podróż. Uczy, bawi i wzrusza. Warto liczyć się ze zdaniem każdego człowieka, szanować każdego bez względu na to kim jest, czy bezdomnym czy punkiem z wielkim irokezem czy przede wszystkim taką Ciotką Hildą - osobą z niepełnosprawnością umysłową, ale jakże miłą, dobrą i kochaną. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 8 1 rok temu
Mats i Roj. Ktoś się wprowadza Eva Lindström
Mats i Roj. Ktoś się wprowadza
Eva Lindström
Bardzo ładna książeczka o zwyczajnym życiu dwóch chłopców, mieszkających w sąsiedztwie. Przypomina trochę ,,Dzieci z Bullerbyn''Astrid Lindgren. Głównymi bohaterami są dwaj chłopcy Mats i Roj. Mats wychowuje się od niedawna w niepełnej rodzinie. Mieszka z mamą i młodszą siostrą. Rodzice są po rozwodzie, ojciec mieszka zagranicą, ożenił się ponownie. Roj z kolei ma mamę i tatę, ale jest jedynakiem. Chłopcy po sąsiedzku zaprzyjaźnili się ze sobą. Spędzają niemalże cały dzień w swoim towarzystwie z małymi przerwami na posiłki. Nigdy się nie nudzą. Jak już nie ma żadnego pomysłu na zabawę, lubią pofantazjować. Przygody na pograniczu nierealnego świata sprawiają im też wiele radości. Mają różne pomysły na zabawy jak budowa szałasu na skraju lasu oraz takie bardziej niebezpieczne jak wypchnięcie starego wózka sklepowego na pływającą krę itp... Przeżywają też przygody , które niekiedy są konsekwencją dziwnych zabaw, jak ta nad rzeką z krą, ale nie tylko. Podczas zakupów obydwu chłopców z mamą Roja, Mats gubi się w galerii handlowej. Jest trochę przy tym zamieszania. Chłopcy obydwaj mają bardzo dobre serca i pomagają sobie oraz koleżeństwu ze szkolnej świetlicy. Doskonale odnajdują się w zespole z innymi dziećmi. Gdy któremuś z dzieci dzieje się krzywda , starają się pomóc w miarę możliwości. Gdy koledze Jakubowi ukochana jaszczurka odchodzi za tęczowy most, pomagają mu w zbiórce pieniędzy na zakup następczyni, organizując pchli targ przed domem, zbierając puszki. Chłopcy są wspaniali, nawet na wakacjach nie potrafią żyć bez siebie, wysyłają nawzajem listy i pocztówki. Czy tata Matsa przyjedzie z zagranicy na urodziny syna? Czy Mats dostanie prezenty od kolegów? Jak było na szkolnej wycieczce do lasu ? A jak na wakacjach? Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o pomysłach i przygodach chłopców ,zapraszam do lektury oraz obejrzenia ciekawych ilustracji powstałych bardzo lekką kreską, co jest bardzo charakterystyczne przy literaturze tej autorki.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Opowiadania wigilijne praca zbiorowa
Opowiadania wigilijne
praca zbiorowa
W grudniu nastrajamy się świątecznie! Zwłaszcza w taki dzień, jak dziś, czyli w Mikołajki! W „Opowiadaniach wigilijnych…” odnajdziemy wiersze i opowiadania nawiązujące do postaci świętego Mikołaja i świąt Bożego Narodzenia. Lista autorów jest długa: Kern, Kasdepke, Onichimowska, Ostrowicka, Wanda i Ewa Chotomskie, Papuzińska, Jerzykowska, Landau, Olech, Kosmowska, Klebańska, Frączek, Gawryluk, Beręsewicz i Stenka. Są to pisarze znani i lubiani przez dzieci i dorosłych. Cały zbiorek jest niesamowicie nastrojowy, ciepły i wprowadzający odbiorcę w zimowy, świąteczny czas. Niebywale spodobała mi się m.in. „Bajka” Anny Onichimowskiej – krótkie opowiadanie o dziewczynce, Uli, która wraz z tatą wymyśla świąteczną opowieść na dobranoc o małej dziewczynce, która ma „największe stopy, jakie tylko możesz sobie wyobrazić”. Opowiadanie jest przezabawne, wybitnie oryginalne, ale także pouczające i bardzo… „rodzinne”. Właśnie tego nadzwyczajnego tekstu wysłuchały dzieci podczas dzisiejszych zajęć literacko-plastycznych w bibliotece (głośne czytanie i tworzenie Mikołajkowych Kartek Świątecznych). Ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło i Iwony Całej, to istne cudowności, które pięknie uzupełniają te genialne teksty. Warto sięgnąć po ten zbiorek. Zachęcam. Mam nadzieję, że wszystkie dzieci były grzeczne i odwiedził je dzisiaj Mikołaj. ❤
Basia - awatar Basia
oceniła na 9 1 rok temu
Mała Nina Sophie Scherrer
Mała Nina
Sophie Scherrer
"Mała Nina" to książka pisana z perspektywy dobrodusznej, pomysłowej, ciekawej świata dziewczynki. Rezolutna, ośmioletnia Nina wraz z przyjaciółką Luizą przeżywa przeróżne przygody, psoci i dojrzewa. W książce są nieduże, dość ładne rysunki przedstawiające wizerunek głównej bohaterki. Przez dziewięć rozdziałów mamy okazję ją całkiem dobrze poznać. Nina przygotowuje się do chrzestu oraz komunii, i łatwo się domyślić, że uroczystości nie przebiegną zgodnie z planem dorosłych, w związku z krnąbnym charakterkiem dziewczynki. Są też dziecięce pytania - z czego składają się anioły, jak wyglądają, dlaczego mogą latać, gdzie jest Bóg. Nina aktywnie korzysta z życia, bawi się, doświadcza, podejmuje się wielu wyzwań, choć nie zawsze wyciąga logiczne wnioski ze swych błędów. Dużo rozmyśla o wielu ważnych sprawach świata dorosłych. Ponieważ rodzice jedynaczki są po rozwodzie, podwójnie świętuje wszystkie okazje, dostaje dwa razy więcej prezentów i otrzymuje dwa razy więcej uwagi. Dziewczynka kupuje zwierzątko, bo tak jak kumpelka chce mieć świnkę morską, i nazywa ją Wangogiem. Opiekuje się nią (nawet ją chrzci jak statek... szampanem), przygotowuje jej posiłki, zabawia, ale niestety jest świadkiem śmiertelnego wypadku zwierzaka. Dla rodziców to dobry pretekst, by porozmawiać z dzieckiem o trudnych sprawach, jak śmierć, rozstanie, smutek. Od innych opowiadań dla dzieci ta książeczka wyróżnia się bardziej luzackim podejściem bohaterów do życia, humorem, choć jest też kontrowersja dla osób wierzących - profanacja hostii, którą Nina chce wynieść z kościoła i używać jako talizmanu w postaci zakładki do książki. Wszystkie historie opisane są z humorem i refleksją a małej Niny nie sposób nie polubić.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 7 1 rok temu
Dzień czekolady Anna Onichimowska
Dzień czekolady
Anna Onichimowska Emilia Dziubak
"Dzień czekolady" to książka skierowana do młodszych czytelników, poruszająca bardzo trudne egzystencjalne problemy, które dla dzieci siedmioletnich mogą być skomplikowane. Dlatego też autorka przedstawia w książce dwójkę bohaterów Dawida i Monikę, oboje mają siedem lat, dopiero się poznają, ponieważ Monika wprowadza się do żółtego domu obok Dawida. Zaprzyjaźniają się, rozmawiają ze sobą dzieląc się swoimi historiami i snami. Dawid niesie na swoich małych barkach wielki smutek utraty siostry Zuzi. Ta wyrwa śmierci dziecka, pozostawiła ślad na rodzicach i chłopcu. Chłopiec próbuje sobie z tym poradzić wspomina siostrę i widzi ją w rudej kotce w łatki, którą nazywa Zuzią. Jego siostra zawsze mu mówiła, że chciałaby być kotem. To, że chłopiec woła kota imieniem zmarłej córki, denerwuje mamę, z czasem jednak mama łagodnieje i już nie robi z tego powodu problemu. Monika z kolei też ma swoją trudną niejasną historię. Opiekuje się nią ciocia, nic nie wiemy o mamie, tylko o mieszkającej gdzieś daleko babci, z którą chciałaby zamieszkać wnuczka. Monikę odwiedza Wiedźma, tak dzieci nazwały kobietę, która wypytywała o sprawy rodzinne Monikę i jej ciocię i noszącą się z zamiarem zabrania Moniki, co może świadczyć, że jest pracownikiem socjalnym wykonującym swoje obowiązki. Monika nie chce się wyprowadzać, chce zostać z Dawidem, dzieci zatem planują wspólną ucieczkę i spotkanie z Pożeraczem Czasu, żeby zniknął z kalendarza "poniedziałek", w którym Wiedźma za zabrać Monikę. "Serce zabiło mi mocniej. Jeśli uda się odnaleźć pożeracza poniedziałków, Monika będzie uratowana." Dawid ma też troski związane z tatą, który od nich odszedł, chciałby, aby rodzice byli znowu razem. Czy to się uda, czy do siebie wrócą? Dawid prosi tatę o pomoc w sprawie Moniki. Postanawia, że się z nią ożeni, wówczas nikt nie będzie mógł mu odebrać żony, będą mogli zamieszkać razem. Dzieci sprytnie kombinują. Monika też zwierza się Dawidowi, że jej wielkim marzeniem, jest bycie starą. Żeby tak mogła mieć dwadzieścia pięć lub dwadzieścia siedem lat. Czy Dawidowi uda się spełnić to marzenie i wraz ze skoczkiem czasu kombinują w tej sprawie. Książka "Dzień czekolady" niesie w sobie wiele pozytywnych treści, wartości. Autorka delikatnie wplata temat śmierci, oczami dziecka, które nie rozumie prowadzi młodego czytelnika. Wiele rzeczy oczywiście jest zawiłych i niezrozumiałych, ale sympatyczny kotek Zuzia może stać się takim symbolem, że osoba zmarłą jest z nami, jest przy nas. Dzieci za pomocą zabaw, czy to z globusem, czy na śniegu, za pomocą dziecięcych, niewinnych marzeń starają się oswoić, to co jest realne, a dla nich niezrozumiałe. Książka zdobyła prestiżową nagrodę. Dzień czekolady” Anny Onichimowskiej jest książką, która została nagrodzona w Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren zorganizowanym przez Fundację ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom pod patronatem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na podstawie książki powstał również film pod tym samym tytułem w reżyserii Jacka Piotra Bławuty, w którym występują m.in.: Leo Stubbs, Julia Odzimek, Marek Bukowski, Magdalena Cielecka i Tomasz Kot. Jacek Piotr Bławuta i Anna Onichimowska wspólnie stworzyli do niego scenariusz i dostali za niego prestiżową nagrodę. Polecam do przeczytania. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 7 1 rok temu
Huśtawka Timo Parvela
Huśtawka
Timo Parvela
Nie jest łatwo być małym niedźwiadkiem. Szczególnie, gdy ma się huśtawkę ale nikogo z kim można by się pohuśtać. Pi całymi dniami czeka na kogoś, kto zechciałby podzielić z nim radość tej prostej zabawy. Ale przyjaźń rzadko przychodzi sama. Niespodziewanie niedźwiadek zostaje zmuszony do porzucenia biernej postawy i (niekoniecznie z własnej woli) wyrusza w świat na poszukiwanie towarzysza. Ale cóż to jest za świat! Trochę baśniowy, raz onirycznie zwiewny, raz brutalnie zmysłowy. Zamieszkały przez cały garnitur przeróżnych postaci z których jedne są miłe i przyjazne, a inne na nowego przybysza reagują złością i wrogością. Każde spotkanie skłania naszego bohatera do refleksji, ale żadne z napotkanych stworzeń nie chce się huśtać… To magiczna podróż w skomplikowany świat emocji i kontaktów międzyludzkich. Pełna małych mądrości historia o strachu i odwadze, ocenianiu po pozorach, otwartości na innych i wychodzeniu poza swoją strefę komfortu. W kreowaniu misiowego świata równie ważne co tekst, są niesamowite ilustracje – Virpi Talvitie zabiera nas w barwny świat wyobraźni. Grubymi warstwami farby i wosku stworzyła niezwykłą, pełną ruchu, soczystych barw i różnorodnych tekstur krainę o niepowtarzalnym klimacie. Wyprawa do świata Timo Parvela i Virpi Talvitie to prawdziwa przygoda. A z odrobinę zagubionymi bohaterami trudno się nie utożsamiać. Ze względu na dużą ilość tekstu i pełne przenośni podejście do tematu jest to lektura dla dzieci wczesnoszkolnych, sugerowana powyżej 6 roku życia. Ale moja już-prawie-dwuletnia testerka jest oczarowana ilustracjami. I wcale się jej nie dziwię ;) Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa EneDueRabe. https://lewkanapowy.wordpress.com/2017/11/17/bajki-majki-hustawka-timo-parvela-virpi-talvitie/
lew_kanapowy - awatar lew_kanapowy
ocenił na 7 8 lat temu
Fajna Ferajna Monika Kowaleczko-Szumowska
Fajna Ferajna
Monika Kowaleczko-Szumowska
1 sierpnia to ważna data dla Polaków, szczególnie dla warszawiaków. Tego dnia 81. lat temu wybuchło w stolicy naszego okupowanego przez Niemców kraju Powstanie Warszawskie. Mirek — lat 10, Jaga — lat 17, Jurek — lat 9, "Miki" — lat 13, Kazimierz — lat 14, Basia — lat 13, "Hipek" - lat - 14, Halusia — lat 10. Jak widać z powyższego w chwili, gdy wybiła godzina "W", byli bardzo młodzi, ale i oni rwali się do walki z nienawidzonym okupantem. Ta książka to zapis przeżyć z tych strasznych 63 dni, jakie spotkało Warszawę i jej mieszkańców. Autorką poruszającej lektury dla dzieci i młodzieży pt. Fajna Ferajna, jest pani Monika Kowaleczko-Szumowska, pisarka, scenarzystka i autorka pasjonujących książek dla młodego pokolenia. Studiowała archeologię w Stanach Zjednoczonych, w Polsce zaś kończyła archeologię. Jest również tłumaczką. Tłumaczy książki popularnonaukowe dla dorosłych, a także materiały i wystawy dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Okładka idealnie wpisuje się w tamte ciężkie i smutne chwile dla każdego, kto w tym czasie był w Warszawie. Czy to walczył, czy musiał żyć w ciągłym strachu przed nalotami i bombami, ciągłymi kanonadami i czołgami wroga, którego zbrojny wybuch zaskoczył, ale też zmobilizował do całkowitego zniszczenia Warszawy, tak, aby przestała istnieć, tak by nic po niej nie zostało. Jedynie zgliszcza... Młodzieńcze buzie, jeszcze uśmiechnięte, jeszcze pełne wiary, jeszcze w braterskim uścisku. W tej wartościowej lekturze poznamy wspomnienia dzieci, które w 1944 roku był bardzo młode. To osiem rozdziałów o bohaterach, którzy zmagali się z przeciwieństwami losu. Autorka na podstawie zapisów zachowanych w Archiwum Historii Mówionej Powstania Warszawskiego, a także listów i rozmów, które przeprowadziła, stworzyła wspomnienia najważniejszych bohaterów powstania — DZIECI, których dzieciństwo, czy wiek dorastania powinien wyglądać zupełnie inaczej. Choć to tragiczny czas, historyjki zawierają również elementy humorystyczne. Takie właśnie książki powinny być obowiązkową lekturą w szkole podstawowej. Historię trzeba umiejętnie, ale niemal koniecznie przekazywać kolejnym pokoleniom. Ostatni powstańcy umierają, jednak ich tragiczna historia powinna zawsze być żywa w sercach Polaków. Polecam szczególnie w tych dniach!
BibliotekarzOchota - awatar BibliotekarzOchota
oceniła na 10 8 miesięcy temu
Bajkoterapia, czyli bajki pomagajki dla małych i dużych Cezary Harasimowicz
Bajkoterapia, czyli bajki pomagajki dla małych i dużych
Cezary Harasimowicz Dorota Suwalska Agnieszka Tyszka Beata Ostrowicka Grażyna Bąkiewicz Roksana Jędrzejewska-Wróbel Grażyna Wolszczak Janusz Leon Wiśniewski Małgorzata Strękowska-Zaremba Artur Barciś Katarzyna Dowbor Rafał Królikowski Zofia Stanecka Marcin Piwowarski
12/2025 Do przeczytania tej książki w całości, w życiu naszego dziecka trzeba znaleźć odpowiedni moment. Na pewno nie jest to książka, którą można ot tak czytać przed snem. Jak sam tytuł wskazuje, są to bajki terapeutyczne, które nie są na wskroś lukrowe, tęczowe i słodkie. Często są smutne, ukazują problemy z jakimi mogą spotykać się dzieci, zagrożenia na jakie są narażone w świecie realnym i wirtualnym. Te bajki mają uczyć, być przykładem tego jak nie postępować w danej sytuacji, albo właśnie jak postępować aby wykaraskać się z problemów. Ta książka to pomoc dla rodziców i dla dzieci. Każdy rozdział mówi o innym problemie. Każdy jest zaopatrzony w krótki wstęp, sugerujący kiedy można przeczytać dziecku daną opowieść, są pomocnicze pytania jakie można zadać dziecku, aby lepiej zrozumiało sens powieści, a na koniec jest też komentarz terapeutyczny, który moim zdaniem jest dobrym przypomnieniem dla dorosłych, jak działa psychika małego dziecka, (i że na pewno działa inaczej niż osób dorosłych), w odniesieniu do konkretnej sytuacji przedstawionej w konkretnym rozdziale. U nas głównym założeniem lektury tej książki był rozdział o braku wiary w siebie u dziecka, ale córce tak się spodobało, że przeczytaliśmy całą książkę. Niektóre tematy były ciężkie, nowe dla mojego dziecka, ale wykorzystałam to jako okazję do pokazania jej z jakimi problemami mogą mierzyć się inne dzieci. Myślę, że ta książka to naprawdę dobra sprawa, ale moim zdaniem - jeżeli dziecko umie już samo czytać -to jednak powinna być czytana w obecności kogoś dorosłego, kto będzie mógł obserwować reakcję dziecka i na bieżąco tłumaczyć różne zawiłości.
CzytamBoLubię - awatar CzytamBoLubię
ocenił na 8 4 miesiące temu
Gofrowe serce. Lena i ja w Zatoce Pękatej Matyldy Maria Parr
Gofrowe serce. Lena i ja w Zatoce Pękatej Matyldy
Maria Parr Heleen Brulot
takie książki wymagają SPECJALNEGO MIEJSCA i w sercu i na półce. Takich książek nie sposób odłożyć, bo po ich przeczytaniu wraca się do nich raz za razem i ciągle siedzą w głowie. z Takich książek nie sposób się uwolnić, ani - tym bardziej - wyleczyć. Takie książki zmieniają człowieka. Lena i Kręciołek - ona, jedyna dziewczynka w Pękatej Matyldzie, rozrabiaka jakich próżno szukać na całym archipelagu ziemskim, oraz on, jej przyjaciel, u którego prawie mieszka, bo Lena ciągle tu jest - bez Leny nie ma nic. Nie ma ciastek i kakao, nie ma wariactw, nie ma pomysłów, po których dostaje się połowy wstrząśnienia mózgu i gofrów, które zawsze robi ciocia-Babcia. Bez Leny dnia nie sposób zacząć, a jak już się zjawia, to trzaskają drzwi, wszystko i wszyscy stają na głowie i zaczyna się dzień, bo bez tego - a raczej bez niej !!! - nic nie jest ani dobre, ani zdrowe, ani tym bardziej spokojne. o normalności trzeba tu kompletnie zapomnieć. I dziaduś do tego, ukochany dziaduś, który... jakby się tak przypatrzeć, to w niczym nie ustępuje Lenie w myśleniu, podejściu do świata i do tego, co się dzieje - czy dziać się będzie. można przebierać się za parę młodych i zapalić się od ogniska i pożar gasić gnojówką rozrzucaną po polu i po wszystkim wkoło. Można kochać ciocię-babcię i można potem za tą ukochaną pulchną panią strasznie tęsknić i czuć ból po jej odejściu. można żyć, jakby to był ostatni dzień życia, a Lena ostatnią osobą na świecie, jaką się widzi. życie przy niej jest piękne i dobre i takie, jak być powinno. Takie książki połyka się w całości i trzyma w sobie do końca świata i dzień dłużej. takie książki czyta się w smutne dni, w pogodne poranki, w samotności i z kimś. czyta się je dla siebie i dla kogoś, gada się o nich i śmieje się z nich. takie książki poprawiają zdrowie, sprawiają, że człowiek chce się śmiać i chce rechotać, jak dziecko, o którym zdążył już w sobie zapomnieć. Takie książki powinny być wystawiane na aukcjach i osiągać niebotyczne ceny. "Gofrowe serce" to perełka, o jakiej nikt nigdy nie zapomni. ona ma w sobie ukryty czar, piękno i moc, tą nieoszacowaną i jedyną w swoim rodzaju wartość, która wymyka się słowom i nawet Lena miałaby problem z właściwym jej nazwaniem. Ona jest i MUSI być.
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na 10 4 miesiące temu

Cytaty z książki A moja ciotka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki A moja ciotka