rozwińzwiń

Kamień dla Danny Fishera

Okładka książki Kamień dla Danny Fishera autorstwa Harold Robbins
Okładka książki Kamień dla Danny Fishera autorstwa Harold Robbins
Harold Robbins Wydawnictwo: Alma-Press Seria: Biała Seria literatura piękna
458 str. 7 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Biała Seria
Tytuł oryginału:
A stone for Danny Fisher
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
458
Czas czytania
7 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
8370201946
Tłumacz:
Grażyna Jagielska
"Kamień dla Danny Fishera" to wspaniała opowieść o młodzieńcu, który wchodzi w świat ulicy z zaciśniętymi pięściami i zgłodniałym sercem. Wykorzystuje jedno i drugie, aby wznieść się na wyżyny.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kamień dla Danny Fishera w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kamień dla Danny Fishera

Średnia ocen
6,9 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kamień dla Danny Fishera

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Kamień dla Danny Fishera na półkach głównych
  • 18
  • 7
9 użytkowników ma tytuł Kamień dla Danny Fishera na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kamień dla Danny Fishera

Inne książki autora

Harold Robbins
Harold Robbins
Harold Robbins urodził się 21 maja 1916 roku jako Harold Rubin, syn rosyjsko-polskich imigrantów. Jego ojciec miał dobrze prosperującą aptekę na Manhattanie. Syn kształcił się w szkole George Washington High School. W późniejszych czasach pisarz twierdził, że jako niemowlę został porzucony na schodach sierocińca, gdzie spędził dzieciństwo. Na początku II wojny światowej przeniósł się do Hollywood, gdzie pracował dla Universal Pictures, najpierw jako urzędnik, potem scenarzysta. W 1948 r. zadebiutował jako pisarz. Napisał ponad 20 książek, które zostały przetłumaczone na 32 języków. Jego książki sprzedano w ponad 750 milionów egzemplarzy. Wiele z nich sfilmowano. Harold Robbins zmarł 14 października 1997 roku mając 81 lat. Był trzykrotnie żonaty. Posiada swoją gwiazdę na Hollywoodzkiej Alei Gwiazd.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rain Man Leonore Fleischer
Rain Man
Leonore Fleischer
Historię "Rain Mana" poznałam najpierw dzięki świetnemu filmowi, później przeczytałam książkę, którą znalazłam podczas wakacji w rodzącym się nieśmiało w naszym kraju bookcrossingu. Nie miałam wtedy żadnego pojęcia o artyzmie i nie znałam nikogo ze spektrum. Na pierwszy rzut oka Raymond Babbitt w książce „Rain Man” jest zdecydowanie wyrazistszym bohaterem niż postać filmowa. Bardziej niedostępnym, wyalienowanym, nieakceptującym dotyku, nie mówiąc już o poważniejszej bliskości. Jest niezdolny do identyfikowania i wyrażania emocji. Za to konsekwentnie wypełnia dzienny plan bezpieczeństwa, podążając ku wewnętrznemu spokojowi. Jeśli cokolwiek z jego sztywnego i ściśle zaplanowanego rozkładu dnia będzie, według niego zagrożone, nastąpi nieunikniony wybuch wszelakich objawów, metod i sposobów, aby przeciwko nieplanowanym okolicznościom gwałtownie zaprotestować. Wtedy wyobraźnia neurotypowego towarzystwa wystawiona zostanie na wielką próbę cierpliwości i będzie wymagała mistrzostwa, aby zachować spokój. Właśnie tak "ukraszona" była podróż Raymonda i jego brata Charliego z Cincinnati do LA. Charlie, człowiek sukcesu, który jednym z kilku uśmiechów i obłaskawiającym laniem wody, potrafi rozwiązać większość swoich codziennych problemów międzyludzkich, jako towarzysz i opiekun nieporadnego brata, jest zupełnie nieskuteczny. W tej konfrontacji jego wachlarz zachowań, reakcji i trików jest pusty, jak bęben rockowej kapeli. Głównym motywem fabuły jest podróż, droga, przygoda. Droga przez USA, podróż buickiem, kierowca, pasażer, przygoda. Nawet Raymond pchał się za kierownicę, mimo że nie rozumiał, dlaczego nie ma na to szans. Raymond był autystycznym mężczyzną (chociaż w książce i filmie termin autyzm się nie pojawia) z przebłyskami nietypowych zdolności. Wystarczającymi do liczenia kart z 6 talii w grze w oczko – kto grał choćby tylko jedną talią, wie jakie to trudne! To była pierwsza sytuacja, która zburzyła poczucie wyższości Charliego wobec niepełnosprawnego Raymonda. Później zdarzyło się też kilka innych bardziej powierzchownych historii. Jednak najważniejsze były te głębsze, niewidoczne wątki. Szczególnie jeden, najistotniejszy o tworzeniu relacji braterskiej, dopiero co poznanych się dwóch dorosłych mężczyzn. Pierwsze zderzenie rodzeństwa było gwałtowne, szybkie i chaotyczne, a potem byliśmy świadkami fantastycznej przemiany Charliego, twardego handlowca z kowbojskim polotem i niepohamowanym życiowym powerem. Raymondowi taka egzystencja i takie życiowe cele były zupełnie obce. On nie wiedział, co to znaczy chcieć, mieć, dążyć do celu, marzyć. Za to doskonale poradził sobie z wpisaniem imienia brata do swojego nietykalnego notesu na Listę Rzeczy Złowrogich. Ta z pozoru niemożliwa do zaistnienia symbioza pomiędzy braćmi mogła zaistnieć dzięki komuś, kto chciałby stać się spoiwem niezbędnym do połączenia światów obydwu braci. Taką osobę odnajdujemy w postaci Sussane. Wydaje się ona na początku naiwną, kobietką nie obojętną na urok dóbr materialnych, która szczęśliwie upolowała Charliego, ale z czasem widzimy jej prawdziwe naturalne wnętrze. Dobre, szczodre, takie po prostu ludzkie. Susan stała się mediatorką na granicy dwóch braterskich wielkich murów, które dosyć długo nie zdają sobie sprawy, że chcą wzajemnie się zburzyć. Jak każda książka w zestawieniu z filmem także i ta uzupełnia kilka kwestii. W tym przypadku czytelnik może nieco lepiej zrozumieć osobę autystyczną, jej zachowania i reakcje. Do tego stopnia, że poczuje, jak bardzo Raymond potrafi napiąć mięśnie i jak bardzo zirytowany mógł być Charlie, kiedy jego brat nie akceptował próśb o uciszenie się w samolocie. Jednak do pełnego zrozumienia zachowań osób autystycznych i tego, co czują ich opiekunowie, gdy autyzm wymyka się do zewnętrznego świata i wywołuje różne, na ogół nieprzyjemne reakcje otoczenia, jeszcze daleko. Nie ulega jednak wątpliwości, że film i książka w tamtych czasach poruszały ważny społecznie temat, który był traktowany jak przysłowiowy gorący kartofel, z którym nie wiadomo co właściwie zrobić. A skoro nie wiadomo co z tym zrobić, to najlepiej sprawę przemilczeć. "Rain Man" to milczenie przerwał. Opowiedział nam historię o tym jak dwóch skrajnie innych wędrowców, którzy są na siebie skazani, udaje się w podróż, w poszukiwaniu wspólnego języka i więzi między sobą. I cel tej karkołomnej podróży zostaje osiągnięty. Chociaż z punktu widzenia mechanizmów funkcjonowania współczesnego społeczeństwa będzie coś budzącego wątpliwości i niepokojącego, w tym, że bracia odkryją życie pełne wartości i emocji w ramach nieuchronnego zderzenia się dwóch tak odmiennych, pozornie do siebie nieprzystających światów - pogoni za pieniądzem i ograniczającego międzyludzkie kontakty zmagania się z autyzmem. Pierwowzorem autystycznego Rain Mana był Amerykanin Kim Peek (zmarł u w 2009r.),który miał fotograficzną pamięć. Zapamiętanie stronicy książki zajmowało mu zaledwie kilka sekund. Znał na pamięć 12 tysięcy książek, zapamiętywał też mnóstwo innych informacji: nazwiska, liczby, daty, programy telewizyjne, adresy, układy ulic w miastach, itp. Raz zapamiętanych informacji już nie zapominał. Tę niezwykłą zdolność cierpiącego na autyzm Peeka badali m.in. specjaliści z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Autor scenariusza "Rain Mana" Barry Morrow spotkał się z Peekiem i zainspirował jego niezwykłymi zdolnościami. Rain Man" zdobył w 1989 roku cztery Oscary: za najlepszy film, scenariusz, reżyserię (Barry Levinson) i dla najlepszego aktora (Dustin Hoffman). Książka powstała na podstawie scenariusza filmu.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na88 miesięcy temu
Kramer kontra Kramer Avery Corman
Kramer kontra Kramer
Avery Corman
Po przeczytaniu książki „Kramer kontra Kramer” Avery Corman uważam, że jest to powieść głęboko osadzona w codziennym życiu, bliska ludziom i ich realnym zwykłym "szarym" problemom. Sięgając po książkę, znałam jej treść, ponieważ oglądałam film „Sprawa Kramerów”, doceniony między innymi za wybitne kreacje Meryl Streep i Dustina Hoffmana. Jednak po lekturze „Kramerów” czuję potrzebę zajęcia jednoznacznego stanowiska i stanowczego opowiedzenia się wyłącznie po stronie Teda, ojca Billy'ego. Faktycznie, zarówno w powieści jak i w filmie, jest on wyłącznie pochłonięty swoją karierą oraz twardym obowiązkiem utrzymania rodziny. W tym nieustannym pędzie nie dostrzega potrzeb swojej żony ani nie docenia jej uczuć, drastycznie ignorując fakt, że Joanna coraz częściej i coraz wyraźniej mówi mu o swoich piętrzących się frustracjach oraz narastającym niezadowoleniu z bycia matką i „rodzinnej” codzienności. Co więcej, nie zauważa również swojego jedynego syna, jego emocji, potrzeb oraz bolesnego braku bliskości, miłości i prawdziwej więzi z ojcem. Dlaczego więc opowiadam się po stronie Teda? Między filmem a książką pojawia się wyraźna rozbieżność. W ekranizacji, po odejściu Joanny Ted kompletnie nie radzi sobie z życiem. Wszystko rozpada się wokół niego na kawałki, a on sam musi od podstaw pozbierać i poukładać swoją codzienność na nowo, a właściwie dwa życia, bo u jego boku stoi zdezorientowany i zagubiony syn. Przez długi czas jest nieporadnym ojcem, który nie potrafi odnaleźć się w zwykłych, codziennych sytuacjach, obowiązkach i narastających problemach w życiu zawodowym. W powieści natomiast Ted bardzo szybko bierze się w garść, niemalże natychmiast po uświadomieniu sobie w jak trudnej i traumatycznej sytuacji znalazł się jego syn i on. Nie ma w jego sercu miejsca na depresję, na wahanie, ani na roztrząsanie, czy będąc samotnym tatą zdoła sprostać przeciwnościom losu i to z takim zasobem sił, by jednocześnie zmierzyć się z ciężarem przeszłości oraz wyzwaniami teraźniejszości. Ted nie rozpacza, nie załamuje się i nie pogrąża w bezsilności. Z dnia na dzień tak po prostu staje się kochającym OJCEM, w pełni obecnym i odpowiedzialnym za życie, funkcjonowanie i uczucia swojego ukochanego syna. Swoją postawą Ted obala mity nieporadnych, zagubionych w życiu ojców, nie radzących sobie w codzienności. I właśnie przy tej silnej postawie Teda z powieści wiernie będę trwać, trzymając kciuki za pozytywną, świetlaną przyszłość Billy'ego i jego taty, która na pewno nadejdzie.
Katia - awatar Katia
oceniła na63 miesiące temu
Biała czarownica Ilona Maria Hilliges
Biała czarownica
Ilona Maria Hilliges
Po raz kolejny przekonałam się, że nie potrafią mnie urzec książki pisane przez osoby, które nie są pisarzami. Nie pomaga nawet autentyczność przeżyć. Słaby warsztat pisarski niestety zbyt mi przeszkadza w odbiorze. Pojawiają się w trakcie czytania momenty zachwytu, ale częściej towarzyszyło mi rozczarowanie. Ilona Maria Hilliges - Niemka, która zauroczona Nigeryjczykiem, wyszła za niego, urodziła mu dwoje dzieci, dała się wplątać w handel samochodami pomiędzy Niemcami i Nigerią, popadła z tego powodu w długi, odbiła się od bariery afrykańskiej biurokracji. Historia jakich wiele, która powiela znane schematy. Jednak Afryka również ją zafascynowała swoim klimatem, przyrodą, kulturą, różnorodnością. Do tego stopnia, że zamieszkała w niej na kilka lat. Z jej osobistych przeżyć i doświadczeń powstała właśnie ta powieść. Wydaje mi się, że „Biała czarownica” miała swój potencjał, ale jakoś niezbyt do mnie trafiła. Po części dlatego, że trudno mi było zrozumieć wybory i decyzje autorki. A już część dotycząca czarnej magii to zupełnie nie moja bajka. Może musiałabym to przeżyć na własnej skórze, skoro uległa jej pragmatyczna Niemka. Dla mnie największa zaleta książki zawiera się w reporterskich wręcz opisach samej Afryki – jej krajobrazów, kultury, mieszkańców. W jej odmienności i egzotyce, w smutnych kontrastach. Autorka zwraca uwagę na niszczenie przyrody, walki klanów, powszechną korupcję, zderzenie plemiennych obyczajów i tradycji z postępującą nowoczesnością. Tę różnorodność autorka pokazała naprawdę dobrze i choćby z tego względu jednak warto przeczytać tę książkę.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na68 lat temu
Dziecko lodu Elizabeth McGregor
Dziecko lodu
Elizabeth McGregor
Pomyślałam sobie, że skoro jeszcze trwa zima, to warto poczytać coś w zimowych klimatach i wygrzebałam z biblioteczki książkę, zalegającą tam od kilku lat. I nie pożałowałam. Mogłabym tę powieść określić jako marynistyczno – historyczną obyczajówkę. Dosyć dobrze napisaną, z wyrazistymi bohaterami, ciekawym tłem historycznym. Akcja przebiega w trzech płaszczyznach: współcześnie, gdzie śledzimy równocześnie dwa wątki: - zmagania Jo Harper z niezwykle rzadką chorobą dwuletniego synka o imieniu Sam, którego samotnie wychowuje po śmierci męża Douga - wyprawę przyrodniego brata Sama, Johna na Arktykę, śladami ekspedycji, którą pasjonował się jego zmarły ojciec. W dodatku okazuje się, że jest on jedyną osobą, która może być dawcą szpiku dla małego braciszka w przeszłości (1847 rok): - ekspedycja Franklina w Arktyce, gdzie miało miejsce wiele dramatycznych i tragicznych w skutkach wydarzeń i gdzie finalnie zginęła cała załoga statków Erebus i Terror Najciekawsza okazały się wydarzenia z przeszłości, w której marynarze zmagali się z górami lodowymi i żywiołem bezlitosnej Arktyki, chorobami, które dziesiątkowały marynarzy. Osobiście do głębi poruszył mnie fakt jak bezdusznie obchodzono się ze zwierzętami: niedźwiedziami, fokami, waleniami. Ja rozumiem, że stanowiły one główne źródło pożywienia, ale dręczono je bezmyślnie i łapano zwyczajnie na handel, dla zysku. Serce złamała mi historia pewnej niedźwiedzicy i jej małego niedźwiadka. Jeżeli zaś chodzi o teraźniejszość, to dopingowałam mocno Jo aby udało jej się poruszyć niebo i ziemię (co zresztą robiła) i znaleźć ratunek dla swojego synka. Na szczęście miała wokół siebie wielu życzliwych jej ludzi, którzy pomagali jak tylko mogli. Czy uda jej się dotrzeć do Johna przebywającego na drugim krańcu świata i powiadomić go, że tylko on może uratować życie braciszka? Interesujące też okazały się relacje międzyludzkie, rodzinne, konflikty. Szczególnie irytowała mnie była żona Duoga – bezduszna i egoistyczna Alicja. Miałam ochotę udusić tę babę gołymi rękami. Podczas czytania czułam ten chłodny, lodowy klimat nie tylko związany z Arktyką, ale również w stosunkach międzyludzkich, w stosunku ludzi do zwierząt. Na szczęście w końcówce książki w obu kwestiach coś niecoś zmieniło się na plus. Wisi nad tym wszystkim jakiś mrok, ale też i nadzieja. Z pewnością lektura mądra, przemyślana, dobrze napisana, jednak czegoś mi tu mimo wszystko zabrakło. Czytałam z zainteresowaniem, ale be efektu "wow”. Polecam szczególnie na ponure, zimowe wieczory.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Kamień dla Danny Fishera

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kamień dla Danny Fishera