Grzechy kardynalne

Okładka książki Grzechy kardynalne
Andrew M. Greeley Wydawnictwo: Książnica literatura piękna
412 str. 6 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
412
Czas czytania
6 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788371329654
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grzechy kardynalne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Grzechy kardynalne



książek na półce przeczytane 1081 napisanych opinii 1081

Oceny książki Grzechy kardynalne

Średnia ocen
6,5 / 10
246 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
525
74

Na półkach:

Biorąc pod uwagę rok wydania książki oraz fakt, że jej autor jest katolickim księdzem trzeba przyznać , że treść momentami jest bardzo odważna. Po zakończeniu lektury dochodzę do wniosku , że próba kontroli ludzkich pragnień, żądz i emocji zwłaszcza przyjmująca tak sformalizowaną formę jaką jest celibat jest zwyczajnie śmieszna i skazana na całkowitą porażkę . I nie jest to krytyka kapłanów którzy nie byli lub nie są w stanie przestrzegać tego zakazu , jest to natomiast krytyka tych którzy próbują pouczać zwykłych ludzi i narzucać im standardy i ideały nie mające nic wspólnego z prawdziwym życiem ... Bo życie to fala pragnień , emocji i doświadczeń których mamy prawo kosztować i kolekcjonować je nawet wtedy kiedy oznacza to błędy i łamanie " standardów " i czasami lepiej nie oceniać abyśmy sami tej ocenie nie byli poddawani .

Biorąc pod uwagę rok wydania książki oraz fakt, że jej autor jest katolickim księdzem trzeba przyznać , że treść momentami jest bardzo odważna. Po zakończeniu lektury dochodzę do wniosku , że próba kontroli ludzkich pragnień, żądz i emocji zwłaszcza przyjmująca tak sformalizowaną formę jaką jest celibat jest zwyczajnie śmieszna i skazana na całkowitą porażkę . I nie jest to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

444 użytkowników ma tytuł Grzechy kardynalne na półkach głównych
  • 335
  • 107
  • 2
101 użytkowników ma tytuł Grzechy kardynalne na półkach dodatkowych
  • 81
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cedry pod śniegiem David Guterson
Cedry pod śniegiem
David Guterson
Na „Cedry pod śniegiem” natknęłam się kiedyś w księgarni i opis mnie zaciekawił. Japończycy w Stanach Zjednoczonych po ataku na Pearl Harbour? No właśnie! Do tej pory nie spotkałam chyba z żadną powieścią traktującą o tych wydarzeniach, tymbardziej pióra amerykańskiego pisarza. Chciałam przekonać się, jak przedstawi ten niechlubny epizod w najnowszej historii Stanów i tym sposobem natrafiłam na naprawdę wciągającą i dobrą lekturę. W 1954 roku, na niewielkiej wyspie San Piedro, gdzie właściwie wszyscy się znają, w dość tajemniczych okolicznościach ginie rybak, Carl Heine. Miejscowy szeryf prowadzi dochodzenie, które prowadzi go do Japończyka urodzonego już na terenie Stanów Zjednoczonych, Kabuo Miyamoto. Człowiek zostaje oskarżony i dochodzi do procesu. Wysłuchując poszczególnych świadków, czytelnik nie tylko ma okazję śledzić kryminalną intrygę, ale poznać społeczność zamieszkującą wyspę. Od wielu już lat zamieszkiwali ją Japończycy, których zachęcała możliwość zarobku przy uprawie i zbiorze truskawek, głównym zajęciem mieszkańców San Piedro, poza rybołóstwem. Obie grupy, Japończycy i Amerykanie, współistniały całkiem zgodnie i choć nie można było mówić o zbytniej integracji, panował względny szacunek i praca układała się pomyślnie. Wszystko zmieniło się w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbour, kiedy nawet uważająca się za mieszkańców, a nawet obywateli, japońska społeczność San Piedro została obwiniona za zło tego świata i potraktowana jak zdrajcy. Choć wiele osób, jak na przykład miejscowy dziennikarz, Arthur Chambers, pozostało im życzliwych i próbowało wspierać, strach i agresja Amerykanów doprowadziła do wielu przykrych sytuacji, a ostatecznie Japończycy zostali przewiezieni do specjalnych obozów. Po wojnie wrócili do swych dawnych domów, ale niewiele spraw toczyło się jak dawniej. Przekonał się o tym także Ishmael Chambers, weteran wojny amerykańsko-japońskiej, który przed zostaniem żołnierzem zaprzyjaźnił się i zakochał w ślicznej Hatsuo. Ishmael jako dziennikarz stawia się codziennie na rozprawie o morderstwo i wspomina swój związek z Japonką, dziś żoną oskarżonego… Fabuła jest dość mocno poszatkowana i przedstawia wydarzenia z różnych okresów i z różnych perspektyw. Nie ma w niej jednak chaosu. To bardziej rozmaite obrazki, mozaika, która składa się w spójną całość. Wątek kryminalny jest interesujący, choć intryga nie należy do głównych motywów książki i jest potraktowana dość marginalnie – dużo istnotniejsze jest psychologiczne tło procesu. Choć powieść posiada także wątek miłosny oraz wojenne wspomnienia, jest to przede wszystkim książka psychologiczna, starająca się wniknąć w umysły mieszkańców San Piedro. Porusza problem tożsamości narodowej, który bardzo mnie interesuje, człowieczeństwa, umiejętności wybaczenia sobie samemu i światu, a także poszukiwaniu swojego miejsca. Przedstawia niezwykle trafną refleksję nad wyborami tego, co jest dla nas dobre, rozczarowaniami dorosłego życia. Nie ma w niej sentymentalizmu, ładnie opowiada o uczuciach, a bohaterowie są różnorodni i sprawnie nakreśleni. Najbardziej spodobała mi się sama Hatsuo, silna i odważna młoda kobieta. Guterson wspaniale tworzy klimat sennej wysepki, mroźnego portu i bujnego lasu cedrowego. Język powieści jest prosty, ale na tyle obrazowy, że opisywane miejsca po prostu pojawiają się przed oczami. Autor opisuje swoich bohaterów bez upiększeń, chwilami niemal naturalistycznie. Nie kryje swojego zdania i choć cały proces jest swojego rodzaju rozrachunkiem z całą ówczesną sytuacją, to Amerykanie nie są kreowani na bezmyślnych okrutników – zdarzają się wśród nich jednostki wybitnie dobre i złe, jak wszędzie.
mandżuria - awatar mandżuria
oceniła na 7 15 lat temu
Dziecko lodu Elizabeth McGregor
Dziecko lodu
Elizabeth McGregor
Pomyślałam sobie, że skoro jeszcze trwa zima, to warto poczytać coś w zimowych klimatach i wygrzebałam z biblioteczki książkę, zalegającą tam od kilku lat. I nie pożałowałam. Mogłabym tę powieść określić jako marynistyczno – historyczną obyczajówkę. Dosyć dobrze napisaną, z wyrazistymi bohaterami, ciekawym tłem historycznym. Akcja przebiega w trzech płaszczyznach: współcześnie, gdzie śledzimy równocześnie dwa wątki: - zmagania Jo Harper z niezwykle rzadką chorobą dwuletniego synka o imieniu Sam, którego samotnie wychowuje po śmierci męża Douga - wyprawę przyrodniego brata Sama, Johna na Arktykę, śladami ekspedycji, którą pasjonował się jego zmarły ojciec. W dodatku okazuje się, że jest on jedyną osobą, która może być dawcą szpiku dla małego braciszka w przeszłości (1847 rok): - ekspedycja Franklina w Arktyce, gdzie miało miejsce wiele dramatycznych i tragicznych w skutkach wydarzeń i gdzie finalnie zginęła cała załoga statków Erebus i Terror Najciekawsza okazały się wydarzenia z przeszłości, w której marynarze zmagali się z górami lodowymi i żywiołem bezlitosnej Arktyki, chorobami, które dziesiątkowały marynarzy. Osobiście do głębi poruszył mnie fakt jak bezdusznie obchodzono się ze zwierzętami: niedźwiedziami, fokami, waleniami. Ja rozumiem, że stanowiły one główne źródło pożywienia, ale dręczono je bezmyślnie i łapano zwyczajnie na handel, dla zysku. Serce złamała mi historia pewnej niedźwiedzicy i jej małego niedźwiadka. Jeżeli zaś chodzi o teraźniejszość, to dopingowałam mocno Jo aby udało jej się poruszyć niebo i ziemię (co zresztą robiła) i znaleźć ratunek dla swojego synka. Na szczęście miała wokół siebie wielu życzliwych jej ludzi, którzy pomagali jak tylko mogli. Czy uda jej się dotrzeć do Johna przebywającego na drugim krańcu świata i powiadomić go, że tylko on może uratować życie braciszka? Interesujące też okazały się relacje międzyludzkie, rodzinne, konflikty. Szczególnie irytowała mnie była żona Duoga – bezduszna i egoistyczna Alicja. Miałam ochotę udusić tę babę gołymi rękami. Podczas czytania czułam ten chłodny, lodowy klimat nie tylko związany z Arktyką, ale również w stosunkach międzyludzkich, w stosunku ludzi do zwierząt. Na szczęście w końcówce książki w obu kwestiach coś niecoś zmieniło się na plus. Wisi nad tym wszystkim jakiś mrok, ale też i nadzieja. Z pewnością lektura mądra, przemyślana, dobrze napisana, jednak czegoś mi tu mimo wszystko zabrakło. Czytałam z zainteresowaniem, ale be efektu "wow”. Polecam szczególnie na ponure, zimowe wieczory.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 6 3 lata temu
Odrodzona Tucker Malarkey
Odrodzona
Tucker Malarkey
Jakiś czas temu ksiądz profesor Tomasz Węcławski najpierw zrezygnował z kapłaństwa, a potem odszedł z Kościoła wyrzekając się wiary katolickiej. Decyzję swojej apostazji uzasadnił w tej deklaracji, nie podając jednak konkretnych powodów. „Tygodnik Powszechny” zasugerował, że miało to związek z odkryciem nowego spojrzenia na obraz Jezusa i jego roli w wierze, z odrzuceniem jego boskiej natury. Ponieważ uczynił to tuz polskiej myśli katolickiej, uznany teolog, nauczyciel akademicki, autor około 30 publikacji naukowych, a nie szeregowy kapłan, Kościół suspendując go, na wszelki wypadek zasugerował chorobę psychiczną. Nie zdziwiła mnie ta sytuacja, bo metody radzenia sobie Kościoła z rozwiązywaniem problemów niestandardowych pozostały niezmienne (no, może poza paleniem na stosie), ale bardzo zaciekawił mnie ten nowy obraz Jezusa. Książka w dużej mierze nasyciła mój głód wiedzy na ten temat. Jej fabuła (podróż głównej bohaterki do Egiptu i jej irytujący mnie brak umiejętności wyboru między dwoma mężczyznami) osnuta jest na fakcie odnalezienia w 1945 roku, w Egipcie, w pobliżu starożytnego miasta Chenoboskia, ewangelii, które nie weszły w skład obecnego Nowego Testamentu. W świecie archeologów i historyków znane jako ewangelie z Nag Hammadi. Do końca II wieku, wszystkie istniejące ówcześnie ewangelie były przez teologów i Ojców Kościoła kolekcjonowane, redagowane, kompilowane, a co najważniejsze, uznawane za równie autentyczne i wartościowe, dopóki biskup Ireneusz z Lyonu po raz pierwszy nie oznajmił, że tylko cztery z nich są dogmatem wiary chrześcijańskiej, "ponieważ wszechświat ma cztery strony, ponieważ są cztery główne wiatry, dlatego prawdziwe mogą być tylko cztery ewangelie". Na bazie takiego argumentu dał chrześcijaństwu kodeks, a sobie władzę nad nowo powstałym Kościołem. Reszta ewangelii to herezja, a ich wyznawcy to heretycy. To na początek, bo każda następna strona to dawkowanie faktów, które sypią się jak pustynny piasek. Powoli, kartka po kartce, ziarnko po ziarnku, jak w klepsydrze, tak aby na koniec pozostawić mnie z wiedzą, z którą nie wiadomo co zrobić? Zapomnieć się nie da, bo będzie uwierać jak piasek w butach. Zbagatelizować też nie, bo jak patrzeć z piaskiem w oczach, który przeszkadza widzieć tak czysto jak dotychczas? Zanegować też nie, bo jak zaprzeczyć faktom archeologicznym, obficie przytaczanym i cytowanym w powieści? Uznać i przyjąć za pewnik? Wymagałoby to napisania historii na nowo, a przecież przeciętny katolik tego nie chce. On nie chce czytać i słuchać o tym, a co dopiero burzyć i budować. Nikt nie lubi uczucia usuwania się gruntu spod nóg. Dobry katolik "nie pyta, lecz przyjmuje to co mu dają. Nieważne, czy coś rozumie." Tym bardziej Kościół. On też tego nie chce. Wręcz zrobi wszystko, żeby temu zapobiec. Ma w tym 2000 lat tradycji i doświadczenia. Książka-dylemat, książka jak piasek, rozsiany w świadomości i trudny do wytrzepania z umysłu. Pozostał mi tylko jeden pewnik – cytat z Ewangelii Filipa, który jest świetną odpowiedzią na permanentnie zadawane mi pytanie – „Po co ty w ogóle czytasz?” Teraz będę mogła cytować, bo: Niewiedza jest źródłem wszelkiego zła. Niewiedza prowadzi do śmierci. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 6 lat temu
Czas miłości Colleen McCullough
Czas miłości
Colleen McCullough
Czas miłości to jedna z najpopularniejszych książek australijskiej powieściopisarki Colleen McCullough. Autorka Ptaków ciernistych krzewówukazuje wspaniałą panoramę rodzimej Australii (tym razem) końca XIX wieku. Niezwykłość kolejnych bohaterów prezentowanych na kartach powieści, piękno egzotycznych krajobrazów oraz niestandardowa fabuła utworu sprawiają, że jego sukces nie wzbudza żadnych wątpliwości. Czas miłości jest więc sagą prezentującą zawiłe losy zamożnego Alexandra Kinrossa, jego żony Elizabeth oraz kochanki, a jednocześnie jedynej prawdziwej miłości Alexandra - Ruby na przestrzeni kolejnych lat. Czy powieść McCullough należy zatem traktować jako kolejne "tanie romansidło" przeznaczone wyłącznie dla tzw. kur domowych? Faktycznie, z jednej strony romanse, w które wikłają się kolejne postaci książki, wzbudzają z pewnością więcej emocji wśród żeńskiej części czytelników. Warto jednak zaznaczyć, że australijska powieściopisarka rozbudowała znacząco warstwę psychologiczną utworu, poświęciła również sporo uwagi ówczesnemu społeczeństwu, konwenansom, jakim podlegają bohaterowie oraz niełatwej pozycji kobiet. Wraz z początkiem powieści autorka przybliża sylwetkę Elizabeth, łudząco przypominającej swym wychowaniem, postępowaniem oraz stylem życia bohaterki dziewiętnastowiecznych romansów Jane Austen tj. Elizabeth Bennet (tu nawet imię się zgadza) z Dumy i uprzedzeniaczy Anne Elliot - główną bohaterkę Perswazji. Elizabeth poznajemy w momencie, kiedy pozycja kobiet, a przede wszystkim sposób ich postrzegania przez otoczenie powoli ulega zmianie, czego najlepszym dowodem staje się nowoczesna, "wyemancypowana" postawa jednej z córek Elizabeth i Alexandra - Nell. W książce McCullough został wprawdzie obszernie rozwinięty wątek przedsiębiorstwa Alexandra, systematycznego zdobywania przez niego majątku, jednak, w moim przekonaniu, dla autorki bardziej istotna staje się warstwa psychologiczna poszczególnych bohaterów oraz sytuacja kilku kobiet, o której kluczowym znaczeniu wspomniałam wcześniej. W związku z tym czytelnik obserwuje: samotność młodej i uczuciowo niedoświadczonej Elizabeth, trudną miłość Ruby oraz jej walkę o przyszłość syna, przeżycia dwóch córek Elizabeth - Nell i Anny, a także ich opiekunki Jane. Losy wspomnianych bohaterek przeplatają się, silnie ze sobą wiążą, odsłaniając tym samym niezwykłą historię każdej z nich. Z kolei postaci męskie (tj. Alexander, Lee), w moim przekonaniu, posłużyły autorce wyłącznie do ukazania rozwoju postaci kobiecych, do właściwego zaprezentowania czytelnikowi ich marzeń, pragnień, jak również słabości i cierpień, które przynosi im życie. Alexander Kinross wydaje się być (teoretycznie) głównym bohaterem powieści, czemu dowodzi obszernie rozwinięty aspekt biograficzny tejże postaci. Poznajemy bowiem jego losy od momentu ucieczki z rodzinnego domu, poprzez tułaczkę i podejmowanie się kolejnych zajęć, skutkujących zdobyciem pokaźnego majątku. Jednak to właśnie kobiety, od których pod wieloma względami stara się uciec, determinują jego życie. Autorka wprowadza na pierwszy plan wątek miłosny, choć nie sądzę, abyśmy mieli w przypadku powieści McCullough do czynienia z typowym "trójkątem miłosnym", ponieważ relacja pomiędzy Alexandrem, Elizabeth a Ruby ulega szybkiemu rozwiązaniu. Autorka podjęła temat innych rodzajów miłości: rodzicielskiej, zakazanej, trudnej, ale również dojrzałej i spełnionej. W związku z tym czas, w którym funkcjonują bohaterowie, w istocie należy nazwać, za McCulloguh, CZASEM MIŁOŚCI. "Czas miłości" Collen McCullough to książka obszerna, ukazująca losy kilku pokoleń ludzi powiązanych ze sobą w różny sposób. Rozbudowana fabuła powieści sprawia, że czytelnikowi łatwo zagubić się w kolejnych historiach bohaterów, dlatego, aby lepiej zrozumieć motywacje postaci, warto dokładnie zagłębić się w kolejnych stronach utworu.
Ilona - awatar Ilona
oceniła na 6 11 miesięcy temu
Zimna Góra Charles Frazier
Zimna Góra
Charles Frazier
Ostatnie miesiące wojny secesyjnej. Inman, żołnierz Konfederacji, zostaje ranny podczas okrutnej bitwy. Podczas pobytu w szpitalu zdaje sobie sprawę, że nie wierzy już w hasła tej wojny. Dezerteruje i wyrusza do rodzinnej wioski, gdzie czeka na niego ukochana Ada. W tym czasie Ada, wykształcona, delikatna panna z Południa, z pomocą wiejskiej dziewczyny Ruby uczy się samodzielnie prowadzić farmę. Dawno temu oglądałam film, który zapadł mi w pamięć przede wszystkim jako historia miłości Ady i Inmana. Nie przepadam za wypowiedziami w stylu ,,największe kłamstwo to nazywanie tej książki romansem” wyrażane o takich tytułach jak ,,Wichrowe Wzgórza” czy ,,Przeminęło z wiatrem”, bo uważam, że każdy ma prawo do uznania, co dla niego jest najważniejsze w danym tytule, ale w tym przypadku naprawdę wolę ostrzec, że to nie jest romans historyczny. Ada i Inman przez większość czasu są osobno, nie dowiadujemy się wiele o początku ich relacji, Ada ma więcej interakcji z Ruby, a Inman chyba częściej myśli o Swimmerze, swoim koledze z plemienia Czirokezów. Całość jest też napisana w surowy, chłodny sposób (tytuł naprawdę pasuje), nie ma tu długiego roztkliwiania się nad uczuciami i myślami bohaterów. Większa część akcji to opisy wędrówki Inmana, pracy Ady oraz zmieniającej się przyrody. Nie jest to więc pozycja lekka i przyjemna, mnie czytało się ją ciężko, ale uważam, że jak najbardziej warto. Napisałabym, że dawno żadna książka nie dała mi tyle do myślenia, gdyby nie fakt, że w maju mam szczęście do refleksyjnych tytułów, które nie są tylko rozrywką. To przede wszystkim powieść na wskroś pacyfistyczna, rozprawiająca się z obrazem wojny jako czasu bohaterstwa i zdobywania chwały. Autor nie szczędzi nam brutalności oraz opisów zniechęcenia i utraty nadziei przez żołnierzy – po obu stronach. Wojna secesyjna jest kontrowersyjnym tematem, bo z jednej strony do współczesnego człowieka zdecydowanie trafia argument o zakończeniu niewolnictwa, z drugiej Południe budzi pewne współczucie walką o zachowanie swojej niezależności – tutaj Frazier stanowczo rozprawia się z oboma argumentami i pokazuje, że mało który żołnierz naprawdę kierował się szlachetnymi ideami. Książkowy Inman zdecydowanie jest bardziej zmęczony życiem niż filmowy, a uczucie do Ady wydaje się jedynym, co pozwala mu jeszcze wierzyć, że nie jest całkiem ,,zepsuty”. Ciężko stwierdzić, czy to naprawdę była głęboka miłość, czy może uporczywe trzymanie się nadziei, że jest ktoś, kto go ocali i pomoże mu zapomnieć o piekle wojny. Wędrówka żołnierza do czekającej kobiety nasuwa oczywiste skojarzenia z ,,Odyseją” i rzeczywiście Frazier niejako przenosi wędrówkę Odyseusza we współczesne realia, można mieć sporo satysfakcji z wyszukiwania niektórych przeróbek, ale osoby nieobeznane w mitologii greckiej także mogą znaleźć tu sporo wartości. Dla mnie bardzo ciekawe jest samo skontrastowanie Inmana i Ady – twardego, zahartowanego mężczyzny, który w trakcie wojny prawie stracił chęć do życia, oraz subtelnej damy, która niespodziewanie odkrywa w sobie ogromną siłę. I to ona jest tą, która idzie do przodu i wie, że żyć trzeba. Jest to też jedna z książek, która w moim odczuciu najlepiej rozprawia się z tematem rasizmu, niewolnictwa czy kolonializmu. Tutaj nie ma długich monologów, że rasizm i niewolnictwo są złe, nie ma tworzenia morałów w stylu Rebecci Kuang… Autor raczej niby niepozornie przypomina nam, jak powstały Stany Zjednoczone i zostawia nas z dyskomfortem i własnymi refleksjami, co o tym sądzimy. Scena rozmowy z ,,kobietą z kozą” czy legenda opowiadana przez starą Indiankę są pozbawione sentymentalizmu, ale niesamowicie mocne i uderzające. I mimo że bohaterowie nie są żadnymi abolicjonistami, są raczej typowymi ludźmi z XIX wieku, to widać tu szacunek i pochylenie się nad losem czarnych niewolników czy rdzennych plemion. Szczególnie uderza pochylenie się nad losem tych ostatnich – umieszczenie ich legend, zwrócenie uwagi na mądrość, kulturę i znajomość opisywanych terenów, a jednocześnie gdzieś w tle mamy świadomość, że zostało to im odebrane, co jest jeszcze bardziej dopełniane szczegółowymi opisami tych rejonów Ameryki, które jeszcze pozostały dzikie i dziewicze. Naprawdę, mimo tej surowości i braku aforyzmów czy długich monologów, to jedna z książek, które naprawdę w głęboki, dojrzały sposób ukazują trudne tematy i czasami zmuszają do odłożenia lektury i uporządkowania sobie myśli w głowie. Nie jest to prosta, przyjemna historia, może najbardziej nie wciąga, może wątek romantyczny sam w sobie nie jest najbardziej poruszający… Ale to jedna z mocniejszych rzeczy, które ostatnio przeczytałam. Polecam bardzo. ,, Jasne przecież, że możesz się zamartwiać, a to i tak niczego nie zmieni. Tego, co stracone, już się nie odzyska, a pustkę po tym wypełnią co najwyżej nowe blizny. Masz tylko jeden wybór: iść dalej i robić swoje albo nie. Tyle tylko, że jeśli pójdziesz dalej, zabierzesz ze sobą także swoje blizny.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na 8 10 miesięcy temu
Kto sieje wiatr Luanshya Greer
Kto sieje wiatr
Luanshya Greer
Odnajdziemy tutaj ukazane skomplikowane losy ludzkie; zakazaną miłość, miłość do czerwonej ziemi, bolesne rozstania. Wina pożera duszę bohaterów, czasem przychodzi gorzkie przebaczenie po świadomej zdradzie. Pewne sekrety rodzinne położą się cieniem na życiu kolejnych pokoleń, tym, którzy będą musieli ukrywać swoje pochodzenie, czy prawda o przeszłości wyjdzie na jaw? Nietolerancja stanie się murem nie do przebicia, a publiczna egzekucja ukaże, że „bez wątpienia wszyscy zapłacimy”. Pisarka poświęca też miejsce opisom sytuacji niewolników- w tym ich wyzwoleniu, zarysowany jest temat praw człowieka. Ważnym tematem są relacje Anglików i „kolorowych”- pełne napięcia i też nienawiści, bo nie zawsze chodzi o to, że ktoś jest niewolnikiem. „Chodzi o coś, co w żaden sposób nie potrafił zmienić: o kolor jego skóry.” A nienawiść i sidła przesądów okażą się mieć niszczycielski wpływ na życie niejednego człowieka, podzielą rodziny. Zarysowane wojny burskie, polityczne manewry- bardzo przekrojowa ta saga. Może chyba miejscami zbyt wiele tematów podejmuje, za dużo lat obejmuje (około 60)- to aż trzy, cztery pokolenia. Jean, Emily, Suzanne wzbudzają sympatię; natomiast Clara to bezsprzecznie negatywna postać, zaślepiona nienawiścią, prowodyrka nagonki na przyrodniego brata. Jest całkiem sporo bohaterów, szkoda, że nie ma drzewa genealogicznego, bo czasem trudno spamiętać kto jest kim. Myślę, że prezentowana powieść przypadnie do gustu fanom wielowątkowych sag rodzinnych oraz klimatu Afryki.
Liza - awatar Liza
oceniła na 6 11 lat temu
Aniołek Colleen McCullough
Aniołek
Colleen McCullough
"Aniołek" autorstwa Colleen McCullough to druga przeczytana przeze mnie w tym roku książka tej pisarki. Nie będę ponownie pisać, że ubolewam nad tym jak mało znana jest w Polsce twórczość McCullough, a jeśli już to kojarzona jest tylko jej nagłośniejsza powieść "Ptaki ciernistych krzewów"; choć uważam, że zasługuje ona na zdecydowanie więcej uwagi. "Aniołek" może i nie został przeze mnie zaliczony w poczet książek mojego życia, ale ta książka również bardzo trafiła mi do serca, i zmotywowała mnie do polowania na kolejne książki autorki. Książka opowiada historię dwóch lat życia (1960-1961) 21-letniej bardzo odważnej, zdeterminowanej i chcącej poznawać świat takim jakim jest Harriet Purcell, mieszkającej ze swoją rodziną w stolicy Australii. Historia ta opowiedziana jest przez samą główną bohaterkę w formie pamiętnika. Główna bohaterka, trochę znudzona swoim idealnym życiem i długoletnim związkiem, pozbawionymi kompletnie emocji, namiętności i w sumie nawet miłości podjęła decyzję o podjęciu pracy i wyprowadzce z domu rodzinnego. Dzięki znajomości zawartej w pracy, znajduje mieszkanie w domu pewnej wróżbitki w jednej z najbardziej znanych dzielnic stolicy - Kings Cross. Dzielnicy znanej z burd, afer, prostututek, homoseksualistów, tranwestytów, narkotyków i alkoholu lejącego się strumieniami. Policjanci z obyczajówki są stałymi gośćmi każdego domu stojącego w tej okolicy 🙈 Nasza główna bohaterka, dzięki znajomościom zawartym z mieszkańcami domu, poszerza horyzonty i zaczyna dostrzegać to, na co nie było miejsca w idealnym świecie wykreowanym dla niej przez rodziców i narzeczonego. Harriet buduje swój charakter, poznaje prawdziwych przyjaciół, wreszcie udaje jej się odnaleźć w relacjach z mężczyznami to czego nie miała ze swoim narzeczonym - pasję i namiętność. Oprócz tego zaznajomi się z medium, odkryje jedną z przemilczanych rodzinnych tajemnic, będzie w centrum wydarzeń brutalnego zabójstwa... Bardzo wciągnęła mnie ta książka, czyta się ją cudownie, pomimo wcale przecież nielekkiej tematyki 😍
Lilla_katten - awatar Lilla_katten
ocenił na 6 3 lata temu

Cytaty z książki Grzechy kardynalne

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Grzechy kardynalne