Justyna, czyli nieszczęścia cnoty

Okładka książki Justyna, czyli nieszczęścia cnoty autorstwa Donatien Alphonse François de Sade
Okładka książki Justyna, czyli nieszczęścia cnoty autorstwa Donatien Alphonse François de Sade
Donatien Alphonse François de Sade Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie klasyka
251 str. 4 godz. 11 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Justine ou les Malheurs de la Vertu
Data wydania:
1991-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1987-01-01
Liczba stron:
251
Czas czytania
4 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
8321809421
Tłumacz:
Marek Bratuń
Akcja powieści toczy się w drugiej połowie XVIII wieku. Treścią jest historia życia dwóch sióstr. Ich matka umiera nieoczekiwanie pozostawiając obie bez środków do życia. Julietta jest cyniczna i bezwzględna, a Justyna cicha i moralnie wrażliwa. Obie panny los rozdziela na kilkanaście lat. Julietta dzięki złym cechom swojego charakteru stała się osobą zamożną i wpływową, majątek zdobywa dzięki rozpuście oraz zbrodniom. W 1788 roku obie siostry spotykają się ponownie, jednak nie rozpoznają się od razu. Justyna opowiada o swoim życiu, które było pasmem cierpień i upokorzeń. Starała się żyć zgodnie z nakazami sumienia, jednak na swojej drodze spotykała całą galerię rozmaitych łotrów, zboczeńców, oszustów i zbrodniarzy. Ludzie ci starali się ją przekonać, że uczciwość i cnota w realnym świecie nie mają racji bytu, bohaterka zaś zdecydowanie się im przeciwstawiała. Jednak kolejne wydarzenia potwierdzały prawdziwość ich słów, a Justyna, przez swoją dobroć, wpadała w coraz większe tarapaty. Wykorzystywana, gwałcona i pozbawiana godności trafiła na samo dno.
Średnia ocen
5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Justyna, czyli nieszczęścia cnoty w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Justyna, czyli nieszczęścia cnoty



3113 510

Oceny książki Justyna, czyli nieszczęścia cnoty

Średnia ocen
5,9 / 10
570 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Justyna, czyli nieszczęścia cnoty

avatar
199
46

Na półkach:

Totalny ściek... Ostra, niesmaczna pornografia z elementami silenia się na udawanie "filozofii". Napisana grafomańskim stylem. I co ciekawe, średnio mnie jakoś nawet zszokowała warstwa fabularna i erotyczna : bardziej byłam zszokowana że ktoś będący teoretycznie "klasykiem" może aż tak źle (stylowo) pisać: jest to proza pokroju no-life'a bez podstawówki który ma problemy z opowiedzeniem koledze spod budki z piwem wcześniejszego dnia... momentami nudzi, ma dziury fabularne, bohaterowie to lalki do rżnięcia i uważam, że gdyby nie gigantyczny sadyzm i okrucieństwo (opisane nawiasem tak, że człowiek średnio się wczuwa: ani podnieca, ani współczuje)to już współcześni by o niej zapomnieli. Dowód na to, że nie każdy powinien pisać. Z resztą myślałam, że tylko ta książka tak ma i może miałam pecha... Przeczytałam więc inną pozycję autora. Gościu po prostu nie umie pisać...

Totalny ściek... Ostra, niesmaczna pornografia z elementami silenia się na udawanie "filozofii". Napisana grafomańskim stylem. I co ciekawe, średnio mnie jakoś nawet zszokowała warstwa fabularna i erotyczna : bardziej byłam zszokowana że ktoś będący teoretycznie "klasykiem" może aż tak źle (stylowo) pisać: jest to proza pokroju no-life'a bez podstawówki który ma problemy z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
20

Na półkach:

NIESTETY przeczytałam tę książkę w wieku około 15 lat. Kto czytał ten rozumie, że nie trzeba tu więcej słów.

NIESTETY przeczytałam tę książkę w wieku około 15 lat. Kto czytał ten rozumie, że nie trzeba tu więcej słów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1096
655

Na półkach: , , , , , , ,

Donatien Alphonse Francois de Sade "Justyna czyli nieszczęścia cnoty"

Po dużo wcześniejszej lekturze Masocha, która nie została tu ujęta (aczkolwiek może kiedyś tu zaistnieje) nadszedł czas na drugą dawkę sadyzmu w wydaniu książkowym. Lektura bije na głowę wszystkie dotychczas przeze mnie przeczytane, które traktują o tematyce dewiacji seksualnych, w tym także literaturę współczesną. Duch XVIII wiecznych zboczeń żyje w okół nas !

Ale od początku. Książka gatunkowo określana jest jako filozoficzno-erotyczna. Po filozoficznym wstępie wgryzamy się w losy dwóch sióstr, które zdane tylko na siebie muszą dokonać wyboru w jaki sposób chcą żyć i na jakich zasadach (albo ich braku) chcą swój domniemany żywot oprzeć. Jedna z nich wstępuję na ścieżkę nierządu, a druga, Teresa (w toku wydarzeń przyjmuje imię Justyna) postanawia być cnotliwą, aż po kres swych dni. Oczywiście ta druga doświadcza szeregu przykrych wydarzeń typu: wielorakie wymyślne gwałty; osadzenie w zakonie bractwa, którzy pod przykrywką służby Bogu oddają się swoim zboczeniom; dostanie się pod dach szaleńca, którego podnieca upuszczanie krwii innym osobom itd. Lista tortur i doświadczeń erotycznych jest niezmiernie długa i zdaje się, że nie ma końca. Silne rozerotyzowanie i oddanie fizyczności przeplatane wzniosłymi niemalże traktami filozoficznymi wywołuje piorunujące wrażenie u czytelnika... A przewrotne zakończenie zostawiam każdemu z potencjalnych czytelników do osobistego przegryzienia.

Wnioski: na pewno nie dla wszystkich, a już najmniej dla tych, którzy lubują się w romantycznych historiach typu "on plus ona po wsze czasy". Takowym osobnikom odradzam od razu i bezwzględnie. Na miłość w tym dziele miejsca po prostu nie ma, liczą się doznania fizyczne i to wykraczające poza wszelkie standardy. Szereg zboczeń może przytłoczyć przeciętnego czytelnika. W ramach eksperymentu polecam ją wszystkim osobom pokroju poszukiwaczy i którzy nie stronią od sztuki w różnych, dziwnych formach. Powiedzmy sobie szczerze: normalny człowiek takich książek nie czyta. Ot, prawda. Ponadto jak na XVIII wieczny język jest on niezwykle bogaty i rażąco nie odstaje od dzisiejszego. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet doskonale się uzupełnia. Za minus obieram nadmierność uciążliwość losów uciemiężonej biedaczki, która wyszedłszy z jednych tarapatów, automatycznie zostaje wciągnięta w nowe intrygi. Troszkę nuży gwałtowność i nagromadzenie wszystkich dziwnych fantazji w jednej książce, ale tłumaczę to sobie umysłem de Sade, który po prostu nie umiał inaczej ! "Gdy nie można przestać trzeba jeszcze więcej !" I wszystko w temacie.

Ocena: 10/10, gniecie absolutnie.

Tekst pierwotnie opublikowano na stronie w 2010 roku:
https://www.photoblog.pl/poczytelnia/70112028/7.html

Donatien Alphonse Francois de Sade "Justyna czyli nieszczęścia cnoty"

Po dużo wcześniejszej lekturze Masocha, która nie została tu ujęta (aczkolwiek może kiedyś tu zaistnieje) nadszedł czas na drugą dawkę sadyzmu w wydaniu książkowym. Lektura bije na głowę wszystkie dotychczas przeze mnie przeczytane, które traktują o tematyce dewiacji seksualnych, w tym także literaturę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1561 użytkowników ma tytuł Justyna, czyli nieszczęścia cnoty na półkach głównych
  • 893
  • 649
  • 19
173 użytkowników ma tytuł Justyna, czyli nieszczęścia cnoty na półkach dodatkowych
  • 133
  • 12
  • 10
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Justyna, czyli nieszczęścia cnoty

Inne książki autora

Donatien Alphonse François de Sade
Donatien Alphonse François de Sade
Francuski pisarz, markiz. Od jego nazwiska pochodzi nazwa sadyzmu. Był jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci epoki ancien régime – czasów monarchii i rewolucji francuskiej. Ponad połowę swojego życia spędził na wygnaniu lub w więzieniu, był libertynem propagującym życie w zgodzie ze skrajnie pojmowaną wolnością jednostki (będącą jego zdaniem ponad moralnością, prawem czy religią). Wolność tę miałoby się osiągnąć poprzez podążanie za wszelkimi pragnieniami i instynktami. W latach 1795–1800 był jednym z najbardziej poczytnych pisarzy paryskich, a w ciągu następnych dziesięciu lat zatarto po nim niemal wszystkie ślady istnienia. W swoich dziełach starał się wniknąć w głąb umysłu człowieka i odkryć jego pierwotne instynkty, czasowo zdaniem autora wytłumione przez bariery kulturowe. W jego dziełach na pierwszym planie są hańba, okrucieństwo, zbrodnia. De Sade przedstawia przemoc jako źródło przeżyć o charakterze seksualnym. Jego ojcem był Jean-Baptiste-Joseph-François, hrabia de Sade i markiz de Mazan, a matką Marie-Eléonore de Maillé de Carman. Dziecko ochrzczono na drugi dzień po urodzeniu. Miano mu nadać imiona Louis-Aldonse-Donatien, jednak ponieważ w Paryżu nie było ani rodziców chrzestnych (byli nimi dziadkowie chłopca: Donatien de Maillé de Carmen i Louise-Aldonse d’Astoaud de Murs),ani jego ojca, podczas ceremonii chrztu rodzinę reprezentowali służący domu Sade. Niestety pomylili imiona, jakie mieli nadać dziecku, i Louis został zapisany w dokumentach parafii Saint-Sulspice jako Donatien-Alphonse-François. Nikt, nawet sam Donatien wychowywany pod imieniem Louis, nie dowiedział się o pomyłce, aż do czasów rewolucji, kiedy to po raz pierwszy odebrał swoją metrykę z parafii Męki Pańskiej (Saint Sulpice) i stwierdził, jak naprawdę się nazywa. Odległym przodkiem Markiza de Sade była XIV-wieczna ukochana Francesco Petrarki Laura de Noves, córka syndyka z Awinionu Audeberta de Noves. W roku 1745 wyjechał do Prowansji do stryja, Jacques’a-François-Paula-Aldonse, opata Ebreuil, miłośnika literatury renesansowej, autora trzytomowego dzieła o Petrarce. Tam młody Louis po raz pierwszy zetknął się ze światopoglądem libertyńskim, dość rozpowszechnionym wśród elit XVIII-wiecznej Francji. W wieku 10 lat (1750) został posłany do jezuickiego kolegium Ludwika Wielkiego i został uczniem J.F. Ambleta. Zdobył tam szeroką wiedzę w zakresie literatury i historii. W maju 1754 przerwał studia, aby wstąpić do lekkokonnego pułku gwardii królewskiej. Po półtora roku, w grudniu 1755 przeszedł, już jako podporucznik, do królewskiego pułku piechoty. Następnie w 1757 r. dostaje awans na stopień porucznika w pułku karabinierów hrabiego Prowansji, wraz z którym bierze udział w wojnie siedmioletniej. W 1758 r. odznacza się w bitwie z Prusakami pod Sondershausen, po czym zostaje mianowany kapitanem pułku jazdy burgundzkiej. Pod koniec 1762 r. jest urlopowany ze służby frontowej, a w lutym 1763 r. po podpisaniu traktatu w Wersalu kończącego wojnę przeniesiony w stan spoczynku. W roku 1757 brał udział w najsłynniejszej orgii, która trwała 120 dni. Tam poznał pewną kobietę, która słynna była z powodu swoich sadystycznych skłonności. 21 kwietnia 1759 został wtrącony do więzienia za bycie rozpustnikiem i szerzenie niechrześcijańskich zachowań. To doświadczenie nie przeszkodziło mu w późniejszym napisaniu o swych przeżyciach w książce 120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu. Na wiosnę 1763 r. zaręczył się w tajemnicy przed ojcem z Laure-Victoire-Adeline de Lauris, jednak już wówczas ciągnęła się za nim opinia hulaki i rozpustnika, i markiz de Lauris nie zgadzał się na ślub. Jednocześnie ojciec Louisa prowadził negocjacje z prezydentem de Montreuil. 17 maja 1763 Louis wziął ślub z Renée-Pélagie de Montreuil. 29 października 1763 młody markiz został po raz pierwszy uwięziony w twierdzy Vincennes z powodu wywołanego skandalu. Dwa tygodnie później skruszony młodzieniec opuścił mury więzienia z nakazem opuszczenia Paryża. Wydany przez króla nakaz został jednak uchylony we wrześniu. W styczniu 1767 zmarł ojciec Louisa, a pół roku później, 27 sierpnia, przyszedł na świat jego pierwszy syn, Louis-Marie. 3 kwietnia 1768 markiz zaproponował kobiecie żebrzącej pod kościołem, Róży Keller, wyjazd do willi Arcueil, gdzie oddali się libertyńskim praktykom seksualnym. Nie wiadomo dokładnie, co działo się potem w domu de Sade’a. Kobiecie udało się uciec przez okno i mur w ogrodzie. Chociaż jej obrażenia były niewielkie, udało się jej oskarżyć markiza przed sądem w Arcueil. Sprawa trafiła do izby karnej parlamentu paryskiego. Rodzina przekupiła poszkodowaną kwotą 2400 liwrów i 7 złotymi ludwikami. Ludwik XV wydał akty abolicyjne, i sprawa przeciwko markizowi zakończyła się jedynie grzywną 100 liwrów. 16 listopada 1768 Louis opuścił twierdzę Pierre-Encise i, zgodnie z rozkazem, udał się do swojej posiadłości w Lacoste. 27 czerwca 1769 urodził się jego drugi syn, Donatien-Claude-Armande. De Sade podróżował po Niderlandach, przebywał w La Coste, wyjeżdżając czasami do Paryża i Marsylii. Prawdopodobnie w tych latach rozpoczął swoją pracę literacką. O pismach markiza wspominała jego teściowa w swoich listach. 17 kwietnia 1771 urodziła się córka markiza – Madeline-Laure. 20 stycznia 1772 de Sade przedstawił na zamku La Coste swoją pierwszą sztukę (komedię). Razem z państwem de Sade przebywała tam także kochanka markiza i jego wielka miłość, a zarazem siostra jego żony – Anne-Prospère de Launay. W czerwcu 1772 de Sade wyjechał do Marsylii w interesach. 27 czerwca zaprosił do swojego apartamentu cztery prostytutki i podał im afrodyzjak. Źle przygotowana substancja wywołała zatrucie prostytutek, wybuchła tak zwana afera cukierków kantarydowych. Oskarżony o sodomię i trucicielstwo, de Sade zbiegł do Sabaudii. 11 września 1772 markiza oraz jego lokaja Latoura skazano zaocznie na karę śmierci. Wyrok wykonano in effigie. 9 września 1772 markiz, przebywający w Chambéry, został aresztowany z polecenia swojej teściowej i osadzony w twierdzy Miolans. Wieczorem 30 kwietnia 1773 z twierdzy uciekli de Sade i baron François d'Allée de Songy. Pod koniec roku Louis wrócił do La Coste. 6 stycznia 1774 policja wkroczyła do zamku La Coste. Uprzedzony markiz zbiegł w nieznane miejsce. Druga próba jego uwięzienia miała miejsce w połowie roku. Dopiero w grudniu markiz wrócił na stałe do zamku. W styczniu 1775 wybuchł kolejny skandal z udziałem markiza. Z zamku zbiegła jedna z pokojówek, którą pobito podczas orgii. Rodzice złożyli skargę przed trybunałem w Lyonie. W sierpniu Louis zbiegł do Włoch. Tam prowadził zapiski na temat libertyńskich praktyk seksualnych. Wrócił do domu w lipcu 1776. 14 stycznia 1777 zmarła matka markiza. Louis przybył do Paryża 8 lutego. Ludwik XVI wydał przeciw niemu lettre de cachet. Pięć dni potem de Sade został przewieziony do Vincennes. 14 lipca 1778 izba sądowa parlamentu Prowansji w Aix-en-Provence skasowała wyrok śmierci z 1772 r. (co zaowocowało napisaniem noweli „Prezydent w pole wywiedziony”, ośmieszającej parlament w Aix i tamtejszych „kauzyperdów”, jak nazywano pogardliwie prawników). 16 lipca markiz uciekł eskorcie, dwa dni potem przybył do La Coste. 28 sierpnia został ponownie aresztowany. Praca pisarska oddaliła markiza od szaleństwa. W 1781 r. zmarła Anna de Launay, w 1785 lokaj Latour, rok potem jego pokojówka, Gothon. 29 lutego 1784 Louis został przewieziony do Bastylii. 4 lipca 1789 de Sade krzyczał z okna więziennego „Na pomoc, mordują więźniów Bastylii!!!”. W obawie przed reakcją paryskiego ludu naczelnik więzienia wnioskował o przeniesienie kłopotliwego więźnia do zakładu dla obłąkanych w Charenton, gdzie tamten pozostał do 2 kwietnia 1790. 14 lipca, 10 dni później, Bastylia została zdobyta przez ludność Paryża. Większość pism markiza uległa zniszczeniu. „Sto dwadzieścia dni Sodomy, czyli szkoła libertynizmu” dostała się w ręce jednego z plądrujących Bastylię, Arnouxa de Saint-Maximima, który następnie ofiarował go markizowi de Villenevue-Trans, którego rodzina przechowywała rękopis przez trzy pokolenia. W 1900 r. manuskrypt zakupił anonimowy niemiecki bibliofil, wywiózł go do Berlina i przez 30 lat przechowywał w futerale w kształcie fallusa. W tym samym roku opublikował go seksuolog Iwan Bloch i udostępnił wąskiemu gronu naukowców. Sade nie wiedział, że dzieło jego życia przetrwało. Sądził, że zaginęło bezpowrotnie i zrozpaczony starał się odzyskać swoją ideę pisząc kolejne swoje słynne dzieła „wyklęte” np. trzy wersje „Justyny…”, „Juliette…”, „Alina i Valcour…”. W liście do przyjaciela napisał słynne zdanie: „Można odkupić stoły i krzesła, ale nie można odzyskać idei!”. Lata spędzone w Charenton zaowocowały również wieloma dziełami „komercyjnymi”, pisanymi dla zarobku, które pokazują jego talent i kunszt pisarski.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Justyna, czyli nieszczęścia cnoty przeczytali również

Gargantua i Pantagruel. tom I i II. François Rabelais
Gargantua i Pantagruel. tom I i II.
François Rabelais
Kolejny raz sięgam do skarbnicy dzieł światowej literatury klasycznej. Kolejny zaś raz - dzięki książkom audio - do dzieł, których przeczytać ze względu na rozmiar nie sposób. Długo schodzi mi już na słuchaniu, co tym razem ma i zalety, i wady. Sama postać autora jest niezwykła, bo o ile prowincjonalni księża z racji ubóstwa musieli parać się różnymi zawodami dodatkowymi, to te Rabelais wybrał sobie niecodzienne stając się i lekarzem, i pisarzem o wyobraźni wręcz niepohamowanej. Z jednej strony Europa dopiero zrzuca z siebie jarzmo i kaganiec średniowiecza, a już we Francji staje olbrzym prawdziwie renesansowy! Jest powieść Rabelaisa przede wszystkim pochwałą życia i użycia we wszelkich dostępnych człowiekowi formach. Jest opisem prawdziwym do fizjologicznego szczegółu owej korony stworzenia, jaką się mieni. Jest też wielce zjadliwą satyrą na autorowi współczesnych: paryżan, uczonych, zakonników. Pod płaszczem rubasznej opowieści przemyca nam Rabelais prawdę i tylko prawdę, w której jej współcześni przeglądali się niechętnie, jak i my dziś w postaciach “Świata według Kiepskich”. Wszystko jest w tym świecie olbrzymów niezrównane i mocarne; miary - gigantyczne, ilości - gargantuiczne, wydarzenia - fantastyczne. Jak demiurg - to Merlin, jak możny opiekun - to Król Artur. A do tego dogłębna znajomość dzieł starożytnych (greckich w szczególności) w konstrukcji świata, postaci, ich dialogów. Nasi bowiem “pantagrueliści”, to nie jedynie opoje i osiłki, ale i już ludzie właśnie Renesansu, z przyjemnością rozprawiający o poglądach filozofów. Trochę to taka nieustająca “Uczta” Platona, ukazana nam poprzez filtr epoki. O ile jednak początkowo jestem zachwycony lekturą powieści, to w miarę przechodzenia do kolejnych jej ksiąg czuję chyba nieco przesytu. Coraz mniej potrafię się skupić na treści i coraz mniej ona atrakcyjna. Może gdyby każdą z ksiąg powieści traktować - tak jak powstawały - jako osobne dzieło i czytać w jakimś oddaleniu czasowym?.. A może początkowe jowialne i beztroskie (acz waleczne) życie Gargantui i Pantagruela zdaje mi się bardziej pociągające (i przypominają mi jako żywo późniejsze rojenia Don Quichote’a, tyle że w wersji ciągłej),niż późniejsza podróż po niezwykłych wyspach z księgi V, która przypomina mi bardziej opowieść o podróży Guliwera niż dalsze losy postaci z pierwszych ksiąg powieści. Zresztą ostatniej księgi autorstwo Rabelaise’a jest dość kontrowersyjne, a już na pewno jego wpływ na ostateczny jej kształt, skoro wydana została na dziewięć lat po jego śmierci. Zdecydowanie polskiemu wydaniu życia dodaje kongenialne tłumaczenie z francuskiego autorstwa Boya-Żeleńskiego, a nieźle też wersji audio przysługuje się lektura Zapasiewicza (choć słychać, że nagranie ma czterdzieści lat i dziś pewnie zostałoby zrealizowane nieco inaczej).
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na83 lata temu
Poezje wybrane Arthur Rimbaud
Poezje wybrane
Arthur Rimbaud
Stanisław Barańczak napisał gdzieś, że Rimbaud był ostatnim wielkim poetą, który utożsamiał pisanie z wyswobadzaniem się z dławiącej monotonii realności, rozrywaniem jej seriami iluminacji, rozbłysków Nieoczekiwanego. Może dlatego, że osiągnął szczyty poezji innym już niedostępne. Otworzył puszkę Pandory, z której wytrysnęły wizje, którym dana jest nieśmiertelność. Kim był Jean Arthur Rimbaud, legendarny „mistyk w stanie dzikim”, jak nazwał go Paul Claudel? Buntownik przeciw wszelkim konwencjom swej epoki. Gardzący społecznym porządkiem skandalista, szokujący otoczenie ekscentrycznym zachowaniem, błąkający się ulicami Paryża włóczęga. Szaleniec bez domu i przystani. Pijany pielgrzym w zakłamanej rzeczywistości. Kiedy po raz pierwszy czytałem „Statek pijany” miałem 15 lat i rzeczywiście upiłem się kaskadą halucynacji, które wyzwalał ten utwór stanowiący dla mnie do dziś najwyższe osiągnięcie poetyckie wszech czasów. Poezję Rimbauda ożywiają intensywne, wymowne obrazy, wybujała metaforyka, eksperymenty ze składnią i leksyką, przełamywanie barier ówczesnej tradycji i retoryki. Od buntowniczych wierszy po prozatorskie poematy, ulegający nagłym inspiracjom i olśnieniom, trawiony wewnętrznym ogniem orgiastycznej wyobraźni przeszedł Arthur Rimbaud niepokorną ścieżkę poety przeklętego, by ostatecznie zmierzyć się z życiową klęską, która sprawiła, że wybrał ryzykowny los handlarza bronią. Lektura tych wierszy inspirowała mój własny, toute proportion gardee okres rimbaudowski i była zapowiedzią podobnej klęski w późniejszych latach. Nie da się jednak wyrugować z głębi umysłu młodzieńczych fascynacji utworami takimi jak Dzieciństwo, Ręce Joanny Marii, Siedmioletni poeci. Te pozostaną na zawsze jako poetycka podszewka duszy, której nie samą poezją przyszło żyć. Choć chciałoby się, że z całości ostała się tylko ona.
romeo - awatar romeo
ocenił na103 lata temu
Kubuś Fatalista i jego pan Denis Diderot
Kubuś Fatalista i jego pan
Denis Diderot
Czasami zdarza się, że książka, po którą sięgamy z pewną niepewnością, głównie dlatego, że powstała ponad dwieście lat temu, okazuje się zaskakująco świeża. Długo zwlekałam z lekturą tej powieści, obawiając się spotkania raczej z literackim zabytkiem niż żywym tekstem. Tymczasem okazało się, że to utwór niezwykle dynamiczny, pełen humoru i błyskotliwych dialogów. Książka, która nie tylko się nie zestarzała, ale momentami wydaje się wręcz zadziwiająco współczesna. Jednym z powodów tej ponadczasowości jest forma literacka, która nawet dziś robi wrażenie swoją śmiałością. Diderot nie opowiada historii linearnie, lecz prowadzi grę z czytelnikiem: przerywa opowieści, wprowadza dygresje, zwraca się bezpośrednio do odbiorcy i komentuje własną narrację. Dzięki temu powieść przypomina żywą rozmowę, a nie zamkniętą, uporządkowaną historię. Ten sposób narracji, dziś kojarzony raczej z literaturą XX i XXI wieku, w XVIII wieku musiał być prawdziwą rewolucją. Ogromną przyjemność sprawiają także dialogi między Kubusiem a jego panem. Ich rozmowy są żywe, pełne ironii i humoru, a zarazem niosą wiele trafnych obserwacji o ludzkiej naturze. Diderot z niezwykłą lekkością łączy refleksję filozoficzną z anegdotą i dowcipem. Bohaterowie droczą się ze sobą, przerywają sobie nawzajem opowieści, wdają się w spory i rozważania prowadzące do zaskakujących wniosków. Szczególnie interesujący jest sam Kubuś. Choć jest sługą, okazuje się postacią niezwykle inteligentną i przenikliwą. To on najczęściej formułuje refleksje o świecie i ludzkim losie. Jego przekonanie, że „wszystko, co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w górze”, staje się punktem wyjścia do rozważań o przeznaczeniu i wolności człowieka. Pytanie o to, na ile mamy wpływ na własne życie, a na ile jesteśmy tylko uczestnikami wydarzeń, które i tak musiały się zdarzyć, pozostaje równie aktualne dziś jak w XVIII wieku. Powieść zachwyca także sposobem opowiadania historii. Kolejne anegdoty i epizody, często z pozoru błahe lub humorystyczne, prowadzą do refleksji o ludzkich słabościach, ambicjach czy złudzeniach. Każda z tych historii niesie ze sobą morał, ale nie jest on podany nachalnie, wyłania się naturalnie z przebiegu wydarzeń, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Wiele z tych refleksji brzmi dziś niezwykle trafnie, jak choćby spostrzeżenie: „Człowiek nie wie ani czego chce, ani co czyni; idzie za swym urojeniem, które mieni rozumem.” Takie zdania pokazują, że pod lekką, anegdotyczną formą kryje się wnikliwa analiza ludzkiej natury. Nie bez znaczenia jest również atmosfera podróży bohaterów. Kubuś i jego pan jadą nie wiadomo skąd i dokąd, zatrzymują się w gospodach, spotykają różnych ludzi i słuchają ich historii. Ta wędrówka staje się metaforą życia, drogi, której sens odkrywamy raczej w rozmowie, refleksji i doświadczeniu niż w samym celu podróży. Dla mnie jest to jedno z tych literackich odkryć, które przynoszą prawdziwą satysfakcję. Długo odkładałam tę książkę, ale dziś cieszę się, że wreszcie po nią sięgnęłam. Okazało się, że jest to dzieło żywe, inteligentne i aktualne. Powieść, która potrafi bawić, zaskakiwać i zmuszać do refleksji nawet ponad dwa stulecia po swoim powstaniu.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na921 dni temu

Cytaty z książki Justyna, czyli nieszczęścia cnoty

Więcej

Chwila przebudzenia się jest dla ludzi nieszczęśliwych najbardziej nieznośna; odpoczynek ciała, spokój myśli, chwilowe zapomnienie przeciwności, wszystko to jeszcze z większą siłą przypomina im nieszczęście i bardziej uciążliwym czyni jego ciężar.

Chwila przebudzenia się jest dla ludzi nieszczęśliwych najbardziej nieznośna; odpoczynek ciała, spokój myśli, chwilowe zapomnienie przeciwno...

Rozwiń
Donatien Alphonse François de Sade Justyna, czyli nieszczęścia cnoty Zobacz więcej

Cóż możemy zyskać na cnocie kobiet? To ich rozwiązłość służy naszym uciechom, natomiast ich dziewiczość interesuje nas najmniej.

Cóż możemy zyskać na cnocie kobiet? To ich rozwiązłość służy naszym uciechom, natomiast ich dziewiczość interesuje nas najmniej.

Donatien Alphonse François de Sade Justyna, czyli nieszczęścia cnoty Zobacz więcej

Miarowy stukot rewolucyjnej gilotyny, przemoc i okrucieństwo czasów terroru dowiodły, że mimo najwznioślejszych haseł, w momentach przełomowych dochodzą w człowieku do głosu najpierwotniejsze instynkty zbrodniczej Natury. -- cytat z Posłowia tłumacza.

Miarowy stukot rewolucyjnej gilotyny, przemoc i okrucieństwo czasów terroru dowiodły, że mimo najwznioślejszych haseł, w momentach przełomow...

Rozwiń
Donatien Alphonse François de Sade Justyna, czyli nieszczęścia cnoty Zobacz więcej
Więcej