rozwińzwiń

Śladami pierwszych Piastów

Okładka książki Śladami pierwszych Piastów autora Sławomir Koper, 8373918485
Okładka książki Śladami pierwszych Piastów
Sławomir Koper Wydawnictwo: Świat Książki historia
254 str. 4 godz. 14 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
254
Czas czytania
4 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7391-848-5
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śladami pierwszych Piastów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Śladami pierwszych Piastów

Średnia ocen
6,5 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Śladami pierwszych Piastów

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
300
75

Na półkach: , , , ,

Bardzo mi się podoba styl autora, taki luźny i jednocześnie treściwy, przez co bardzo fajnie się czyta tą książkę. Doceniam umieszczenie fotografii, dzięki czemu nie trzeba szukać na internecie lub wyobrażać sobie. Cała książka to w sumie taka rozmowa ojca z synem, który opowiada mu o historii Polski , podróżując po różnych miejscach. Podoba mi się tu też wstawienie ciekawostek, dodatkowych informacji, jak np. O tematycznych festiwalach odbywających w danym miejscy; o postaciach mniej znanych jak np. Bolesław Zapomniany. Polecam tą książki, I będę polowała na jego kolejne książki, bo to jedyna jego książka u mnie na półce.

Bardzo mi się podoba styl autora, taki luźny i jednocześnie treściwy, przez co bardzo fajnie się czyta tą książkę. Doceniam umieszczenie fotografii, dzięki czemu nie trzeba szukać na internecie lub wyobrażać sobie. Cała książka to w sumie taka rozmowa ojca z synem, który opowiada mu o historii Polski , podróżując po różnych miejscach. Podoba mi się tu też wstawienie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
224
198

Na półkach: , ,

Bardzo przyjemna w odbiorze, napisana super przystępnym językiem i ładnie wydana gawęda o pierwszych Piastach (od początku do 1138 r.).
To pierwsza przeczytana przeze mnie książka Sławomira Kopra i na pewno nie ostatnia. Wiem jedno - autor ma talent do opowiadania historii. Nie każdy jest w stanie pisać tak interesująco!
Spotkałam się z porównaniem S. Kopra z I. Kienzler. Fakt, że i jedno i drugie pisze tak, że ich książki połyka się na raz, jednak na tym podobieństwa się kończą. Kienzler łapie czytelnika na skandale, przygody łóżkowe itp. Jej pisarstwo można porównać troszkę do prasy typu "Fakt" itp. S. Koper nie sprzedaje żadnych sensacji, unika pikanterii, jest bardzo wyważony i teoretycznie opowiada normalne, znane fakty, ale z taką niesamowitą łatwością, prostotą i klasą, że czyta się i czyta, aż nagle książka się kończy.
Wydanie "Śladami..." przypomina troszkę podręcznik: ważne rzeczy ujęty w ramki, wyciągnięte z tekstu, dużo ilustracji.
Na okładce figuruje zapis "gawędy o historii Polski" i to dobre określenie. Autor jeździ z synkiem po Polsce i na tle oglądanych miejsc i zabytków gawędzi o historii, a że często kwestionuje powszechne przekłamania, to chłopiec się burzy i dopytuje. Według mnie taka forma świetnie wyszła autorowi.
Duży plus za zdjęcia i opisy miejsc, w których rozgrywała się opowiadana historia, a również za opisy dzisiejszych atrakcji turystycznych, jakie można w tych miejscach spotkać.
Mi się podobało i na pewno sięgnę jeszcze po tego autora. Przy czym ci, którzy zastanawiają się nad przeczytaniem tej książeczki powinni wiedzieć, że siła tego dzieła nie tkwi w super odkrywczych tezach, czy przekazaniu nieznanych faktów, ale w bajecznie przyjemnym sposobie pisania, czy raczej gawędzenia o historii. Książka dobra też dla młodszych czytelników.

Bardzo przyjemna w odbiorze, napisana super przystępnym językiem i ładnie wydana gawęda o pierwszych Piastach (od początku do 1138 r.).
To pierwsza przeczytana przeze mnie książka Sławomira Kopra i na pewno nie ostatnia. Wiem jedno - autor ma talent do opowiadania historii. Nie każdy jest w stanie pisać tak interesująco!
Spotkałam się z porównaniem S. Kopra z I. Kienzler....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

109 użytkowników ma tytuł Śladami pierwszych Piastów na półkach głównych
  • 75
  • 32
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Śladami pierwszych Piastów na półkach dodatkowych
  • 6
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Śladami pierwszych Piastów

Inne książki autora

Sławomir Koper
Sławomir Koper
Historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Autor m. in.: "Tajemnic i sensacji świata antycznego", "Miłości, seksu i polityki w starożytnej Grecji i Rzymie", "Śladami pierwszych Piastów", "Wędrówek po Polsce piastowskiej", "Spaceru po Lwowie", "Życia prywatnego elit II Rzeczypospolitej". Aktualnie specjalizuje się w okresie międzywojennym dziejów Polski i historii polskiej obyczajowości XIX stulecia. W swoich książkach stara się pokazać historię „z ludzką twarzą”; ważne osobistości w dziejach naszego kraju w życiu codziennym, nie unikając drażliwych tematów. Wychodząc z założenia, że życie prywatne, z jego wszystkimi składnikami jest ważną częścią biografii każdego człowieka, porusza tematy z reguły pomijane przez innych badaczy. A polityk czy artysta ukazany „w szlafroku i kapciach” zyskuje tylko na autentyczności. Nic tak bowiem nie fałszuje obrazu jak tworzenie posągowych postaci, pozbawionych uczuć, wad czy zwykłych ludzkich słabości. Sławomir Koper mieszka w Legionowie, oprócz historii pasjonuje się muzyką i sportem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Łacina w kulturze polskiej Aleksander Wojciech Mikołajczak
Łacina w kulturze polskiej
Aleksander Wojciech Mikołajczak
Linqua romana – linqua humana, mawiali starożytni Rzymianie w nieskromnym przekonaniu, że bez łaciny nie ma cywilizacji, kultury i tylko prymitywna barbaria zalewa świat. Może to i przesada, lecz jest coś na rzeczy. W tej książce opisano całościowo dzieje naszego kraju w kontekście jego związków z językiem łacińskim i wszystkimi zjawiskami kulturowymi, które za łaciną szły. W tym niby - podręczniku, niby - eseju tkwi czytelna teza, że cywilizacja łacińska ukształtowała nas i jako państwo i jako naród. Kolejne rozdziały zatytułowano pomysłowo nazwami czasów łacińskich, poczynając od zaprzeszłego (plusquamperfectum),kończąc na futurum i wieńcząc całe dzieło następstwem czasów (consecutio temporum),co w logiczny sposób tłumaczy, że choćby znajomość łaciny niemal całkiem zanikła, to historyczne dziedzictwo związane z tym językiem w sposób nieunikniony pozostanie w tkance dziejów. Łacina zawędrowała na polskie ziemie wraz z chrześcijaństwem. Pierwotnie depozytariuszami języka był stan duchowny, który i nauczał i pisał i tworzył i dyskutował i prowadził praktyki religijne właśnie po łacinie. Nic dziwnego, że na naszych ziemiach ten język splótł się nierozerwalnie z katolicyzmem. I właściwie od czasów przyjęcia dziedzictwa łacińskiego trwa w Polsce nieustanna walka pomiędzy cywilizacją Zachodu, wiedzy i kultury a tą obcą nam – turańską, nieuchronnie napierającą od wschodniej strony. Pierwszy „kryzysik” związany z powszechnością używania łaciny przez wykształconą część społeczeństwa, miał związek z Reformacją, rozpowszechnieniem ksiąg i zachętami do używania ojczystych języków zamiast uniwersalnej łaciny. I właściwie od tamtej pory stosunek do łaciny na całym świecie jest huśtawką – od powszechnego uwielbienia i poczucia niezbędności po detronizację. Ostatecznym „ciosem” dla łaciny było całkiem nie tak dawne wprowadzenie mszy w kościele w językach narodowych. Od dawna już łacina nie króluje a służy. Gramatyka łacińska ma pomagać w analizach własnego języka a starożytni bohaterowie powinni istnieć w nauczaniu głównie po to, by wykształcić w młodzieży odpowiednie cnoty obywatelskie. Nauczanie w szkołach raz bywa obowiązkowe, raz znika zupełnie, zależnie od „wiatrów historii”. Na przykład, kiedy po rewolucji we Francji skończono z łaciną wydawałoby się ostatecznie, nagle okazało się, że po paru pokoleniach wyrosły zastępy niedouczonych idiotów – technokratów o niebywale ograniczonym horyzoncie myślenia. Lekarstwem był renesans łaciny i nauczania klasycznego. A najlepsze szkoły w tym zakresie powstały na terenie Prus. Podobno niemal wszyscy polscy wybitni filologowie klasyczni z XIX wieku uczyli się w Poznaniu. A jeśli ktoś myśli, że klasyczne wykształcenie i znajomość łaciny są dla niepraktycznych pięknoduchów, niech wspomni Hipolita Cegielskiego, który rozstawszy się z nauczaniem łaciny i greki, został najsłynniejszym przemysłowcem swoich czasów. Pomyślmy o wcześniej żyjącej królowej Elżbiecie I, genialnej polityk, trzymającej żelazną ręką całą Anglię – podczas wizyty polskiego poselstwa, dumnie oddaliła tłumaczy i w najlepsze rozprawiała z posłem najczystszą łaciną! A wielbiciele literatury niech podumają nad dziełami Parandowskiego, Kubiaka, Kochanowskiego, Iwaszkiewicza, poezjami Herberta, Norwida, Słowackiego i tylu innych (po pierwszej setce przestałam liczyć),którzy w swej twórczości niezmiennie odwołują się do klasycznych wpływów.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na81 rok temu
Mroczne karty historii Polski Iwona Kienzler
Mroczne karty historii Polski
Iwona Kienzler
94/2023 (audiobook 58/2023) Bardzo przyjazne wydawnictwo kompilacyjne bez żadnych aspiracji naukowych. Bliżej temu do gawęd przy kominku niż choćby analiz popularno-akademickich. Ale to nie zarzut – wręcz przeciwnie: taki sposób narracji sprawdza się świetnie, zarówno w formie, jak i treści. Na publikację składają się wspomniane już gawędy poświęcone wybranym władcom Polski a zwłaszcza – pewnym aspektom ich, życia, działalności, polityki. To, co dziś szokuje i wydaje się okrutne – onegdaj było/bywało standardem w staraniach o zdobycie lub utrzymanie władzy. Bezpardonowa likwidacja przeszkód stojących na drodze do panowania, skrytobójstwa, zamachy, porwania, otrucia, dekapitacje, tortury – to zwyczajny podręczny arsenał środków stosowanych przez wieki jak świat długi i szeroki. Zasługą Autorki jest fakt, iż mamy okazję poczytać o tym w jednym miejscu, przy okazji robiąc sobie powtórkę z historii Polski, bo przecież panowanie każdego z omawianych władców ściśle wiąże się z sytuacją historyczno-polityczno-społeczną w danym miejscu i czasie. A opowiada Autorka – jak już wspomniałem – barwnie, ze swadą, nawet z odpowiednią dozą humoru. Zaznacza także wyraźne granice pomiędzy faktami stwierdzonymi niezbicie, potwierdzonymi badaniami historyków i źródłami - a niemożliwymi do zweryfikowania hipotezami, ewentualnymi scenariuszami rozwojów wydarzeń. Gdybym miał się “czepić” - to moje ucho filologa wyłapało pewne wpadki składniowe będące niczym smagnięcia biczem po łopatkach oraz, nieliczne na szczęście, kurioza typu: “odnieść porażkę”. Książki wysłuchałem w wersji audio, w interpretacji Izabeli Perez.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na62 lata temu
Inkwizycja na ziemiach polskich Szymon Wrzesiński
Inkwizycja na ziemiach polskich
Szymon Wrzesiński
„Inkwizycja na ziemiach polskich” to książka dla osób interesujących się historią, a zwłaszcza średniowieczem. Opisuje narodziny inkwizycji, lata walki Kościoła z ruchami heretyckimi, postępowanie inkwizytorów i toczące się na ziemiach polskich procesy zgrupowań heretyckich ( m.in. beginek, biczowników, begardów, husytów, waldensów, katarów) oraz zaangażowanie duchowieństwa, zakonników, władców i osób świeckich, zarówno po stronie heretyków jak i inkwizytorów i papiestwa. Szymon Wrzesiński historyk i publicysta rodem z Wrocławia, ma na swoim koncie wiele książek o tematyce historycznej, m.in. „ Wspólniczki szatana. Czarownice na ziemiach polskich”, „Krwawa procesja. Rzecz o katach i ofiarach”, „Polscy krzyżowcy. Tajemnice średniowiecznych krucjat”, „ Potępieńcy średniowiecznej Europy”, „Oddech śmierci. Życie codzienne podczas epidemii’, „Tajemnice rycerzy. Życie codzienne śląskich feudałów”, „Pomnik bólu i śmierci. Zabytki dawnego prawa na ziemiach polskich ” oraz artykułów, które ukazywały się na łamach czasopism: „Fokus”, „Spotkania z Zabytkami”, „Gazeta Rycerska”, „Karkonosze”, „Turysta Dolnośląski” „Odkrywca” czy „Bobrzanin”, którego autor jest obecnie redaktorem naczelnym. O historycznej pasji autora, świadczy także przynależność do Stowarzyszenia "Zamek Czocha". Szymon Wrzesiński jest także organizatorem wystaw historyczno – muzealnych oraz konsultantem historycznym, uhonorowanym tytułem „Familiarne Templi”, nadanym przez Przeorat im. Księcia Henryka Brodatego OSMTH w Polsce. Szukając informacji o autorze, znalazłam także sporo kontrowersji: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,7047663,Nauczyciel_pisze_na_akord_ksiazki_historyczne.html Jaka jest prawda, nie wnikam. Trudno mi to oceniać na podstawie prasowych doniesień. Prawda, jak zawsze, tkwi gdzieś pośrodku i/lub w szczegółach. I dla każdego będzie to prawda inna. Wracając do książki… „Inkwizycja na ziemiach polskich” zainteresowała mnie ze względu na tematykę. Jest bardzo mało opracowań na temat działalności inkwizycji w ogóle, a w Polsce zwłaszcza. Całość, to 216 stron. Okładka nawiązuje do tematyki książki i opisanego w niej ponurego, średniowiecznego procederu, który zawęża się głównie do Śląska. Inne regiony są wspomniane, lecz informacji jest znacznie mniej. Bibliografia i Przypisy zajmują 27 stron książki. Publikacja zawiera szereg czarno – białych ilustracji (rycin, rysunków) ze zbiorów – jak podpisano – Sz. Wrzesińskiego. Osobiście przeczytałam ją z zainteresowaniem i nie była to dla mnie lektura trudna. Z wykształcenia jestem historykiem i chętnie sięgam po książki z kręgu moich zainteresowań. Myślę, że lektura „Inkwizycji na ziemiach polskich”, nie sprawi nikomu trudności. Język, jakim posługuje się autor, jest przystępny, chociaż podstawowa wiedza historyczna, na pewno będzie pomocna. Zakładam jednak, że nikt bez powodu nie sięga po tego typu lektury. Nie była to dla mnie książka bardzo odkrywcza ze względu na to, że przeczytałam już wiele podobnych opracowań, ale dla wielu osób może taką być, przez co zachęcam do sięgnięcia. Znalazłam w niej kilka godnych uwagi ciekawostek, na temat: zakonów i ich stosunku do inkwizycji (Dominikanie, Franciszkanie, Cystersi),papieży mniej lub bardziej gorliwych (pośród tych drugich powtarza się imię Grzegorz na zmianę z Innocentym),naszych władców i ich decyzji ( Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk),czy ogólnego przenikania inkwizycji i działalności sądów na ziemiach polskich, na przestrzeni od XIII do XVI wieku. Mnie interesował najbardziej wiek XVII, którego nie było, ale poradzę sobie z tym, sięgając po inną książkę Szymona Wrzesińskiego lub jemu podobnych autorów. Książkę polecam miłośnikom historii. W mojej ocenie jest to pozycja dobra. Ode mnie 6/10. Za możliwość jej przeczytania, dziękuję Wydawnictwu „Replika”.
wrzos - awatar wrzos
ocenił na611 lat temu
Wojna trojańska Aleksander Krawczuk
Wojna trojańska
Aleksander Krawczuk
Książka jest na swój sposób chaotyczna i z początku nie bardzo wiadomo, jaki Autor miał cel pisząc ją. Nie jest to na pewno historia wydarzeń tytułowej wojny, choć wiele z nich jest opisanych dość szczegółowo. Często nie po kolei; z początku to razi, ale później taki nieco felietonowy styl nabiera sensu, gdy już pogodzimy się z tym, że nie wszystkie wydarzenia poznamy. Książka opisuje różne wątki z historii wojny trojańskiej, próbuje je odnieść do innych źródeł, zarówno literackich (w tym spoza kultury hellenistycznej),jak i archeologicznych (pod tym kątem jest już pewnie sporo nieaktualna, ale wciąż ciekawa). Ja odczułem niedosyt, że tak mało. Chcę więcej i może tak miało być (sugeruje to trochę epilog): poczytałeś, to teraz sobie poszukaj więcej na własną rękę. Wydaje mi się, że mimo wszystko szkoda, że nie ma opisanej całej wojny trojańskiej (od sądu Parysa aż chyba do końca "Eneidy"?) i ewentualne komentarze czy uwagi można by umieszczać chronologicznie do kolejnych opisywanych wydarzeń. Raziły mnie "przetłumaczone" na prozę fragmenty "Iliady"; zabieg ten byłby właśnie dobry, gdyby Autor zechciał wszystkie wątki opisywać dokładniej. Tutaj z jednej strony dostajemy dużo w pewnych tematach, ale w innych - niewiele. Mało odwołań do późniejszych utworów (o dramacie Jana Kochanowskiego kilka zdań zaledwie). A szkoda, bo do współczesnych utworów (czy poematów, czy sztuk teatralnych) odniesień jest sporo, a podjęte próby tłumaczenia ewentualnych rozbieżności bardzo ciekawe. Może po prostu za dużo oczekiwałem od książki, może chciałem, żeby była ona tym, czym nie jest - w takim razie jest to moja wina, a więc również moje rozczarowanie, którego nie mogę zwalczyć. Zepchnę jednak na Autora część tej winy - tytuł powinien brzmieć "O wojnie trojańskiej", "Tło wojny trojańskiej", "Wybrane zagadnienia wojny trojańskiej" itp. Ze względu na "skakanie" Autora po wątkach uważam, że do lektury konieczna jest znajomość przynajmniej "Iliady" i pobieżna znajomość mitów greckich. Myślę, że z dobrym nastawieniem i świadomością, czym ta książka jest a czym nie, będzie można sporo wynieść i miło spędzić czas przy lekturze.
Voitcus - awatar Voitcus
ocenił na63 lata temu
Z dziejów Husarii Radosław Sikora
Z dziejów Husarii
Radosław Sikora
W jaki sposób husarzom udawało się zręcznie manewrować kopią o długości aż sześciu metrów? Dlaczego uzbrojonym w broń palną oddziałom wroga nie udawało się zatrzymać szarżującej husarii? Po co husaria nosiła skrzydła? I wreszcie: dlaczego upadła formacja wojskowa, która przez bagatela dwieście lat nie miała sobie równych na polach bitew? Na te i masę innych pytań odpowiada książka Radosława Sikory „Z dziejów husarii”. Sikora – doktor nauk historycznych, autor wielu książek i publikacji z zakresu historii nowożytnej oraz wojskowości – promuje wiedzę o husarii nie tylko poprzez słowo pisane, ale także jako aktywny działacz Fundacji Hussar, której jednym z celów jest przybliżanie dziejów tego wyjątkowego wojska w Polsce i Europie. Książka ukazała się na rynku nakładem Instytutu Wydawniczego Erica w ramach obchodów 400. rocznicy świetnego zwycięstwa Polaków nad kilkukrotnie liczebniejszą armią rosyjsko-szwedzką pod Kłuszynem, zwycięstwa, którego nie byłoby właśnie bez skutecznych szarż husarii. Rzut oka na pozycje bibliograficzne uświadamia, że autor bazuje przede wszystkim na źródłach z epoki, w tym na relacjach samych husarzy. Sikora do tematu podchodzi z zacięciem pasjonata, ale bynajmniej nie przesłania to zdrowego rozsądku i chłodnej naukowej analizy badacza. Nie ma tu niepotrzebnej egzaltacji, iż „husaria wielkim wojskiem była”. Książka nie jest monografią, raczej przedstawieniem podstawowych informacji w popularnonaukowej – a więc przystępnej – formie. Poznajemy między innymi ewolucję wyposażenia i technikę walki husarskich towarzyszy, choć moim zdaniem brakuje przedstawienia manewrów konnicy na polu bitwy. Autor dorzuca też garść ciekawostek i rozwiewa mity, które – nierzadko z winy samych historyków – narosły wokół legendarnej jazdy. Wymieniając bitwy, podczas których główną rolę odegrała husaria, Sikora pisze między innymi o starciu pod Lubieszowem, gdzie 17 kwietnia 1577 roku wojska królewskie rozbiły oddziały buntujących się przeciwko Stefanowi Batoremu gdańszczan. W poszukiwaniu Lubieszowa spójrzmy na mapę Pomorza. I co? I nic – taka miejscowość nie istnieje. To znaczy jest, ale od dawna nazywa się Lubiszewo (a konkretnie Lubiszewo Tczewskie),a nie Lubieszów. Wielu historyków uparcie ją powtarza. Zrozumiałbym to, gdyby pole bitwy znajdowało się obecnie poza granicami kraju, na zasadzie – bitwa pod Kircholmem, a nie bitwa pod Salaspils, jak obecnie nazywa się to łotewskie miasto… Wydawca wykonał masę dobrej roboty. W ręce Czytelników trafia więc pozycja z dużą liczbą zdjęć i ilustracji, w twardej oprawie i na dobrej jakości papierze. Zdecydowaną większość fotografii wykonano podczas cosierpniowej imprezy historycznej „Vivat Vasa!”, odbywającej się na pokrzyżackim zamku w Gniewie (woj. pomorskie). Pasjonat XVII-wiecznej wojskowości nie może jej nie znać. Grupy rekonstrukcyjne odtwarzają wówczas bitwę z 1626 roku, podczas której spotkały się armie dwóch królów z rodu Wazów – Zygmunta III i Gustawa II Adolfa. Licznie zgromadzona publika może podziwiać także egzercerunki chorągwi husarskich. Lektura „Z dziejów husarii” raczej nie wniesie do wiedzy osób, które z historią tej formacji miały już kilkukrotnie do czynienia, wielu nowych wiadomości, ale dla tych, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z husarią, to pozycja w sam raz. Książka Radosława Sikory liczy mniej niż sto stron, więc można ją przeczytać w jeden wieczór. I nie będzie to czas stracony.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na72 lata temu
Kronika Jana z Czarnkowa Jan z Czarnkowa
Kronika Jana z Czarnkowa
Jan z Czarnkowa
Bardzo podobają mi się te średniowieczne staropolskie zmiękczenia imion - Janko, Kaźko, Przemko, Bolko. Dziś brzmią nieco kabaretowo, ale w wiekach minionych wcale nie świadczyły o braku powagi noszących te imiona! Ta Kronika też wyszła spod pióra szacownego Jana, zwanego też Jankiem. Nazwano ją kiedyś jednym z pomników polskiego piśmiennictwa historycznego. I całkiem słusznie mimo, że kronika urywa się znienacka a rozdziały są nierówne i nie zawsze opisują istotne wydarzenia. Zanurzamy się w panoramę życia elit polskiego trecenta, głównie w Wielkopolsce i na Kujawach. Autor był wykształconym duchownym piastującym wysokie urzędy kościelne w czasach rządów Kazimierza Wielkiego i po jego śmierci, świadkiem epoki i wnikliwym obserwatorem bieżącej polityki Królestwa Polskiego. Opisuje śmierć swego ukochanego króla Kazimierza i kulisy wyboru jego następcy - Ludwika Węgierskiego, którego darzył znacznie mniejszą sympatią. Daje też wgląd w sposoby obioru kościelnych dostojników na biskupie stanowiska. Dla wielu z nich nie szczędzi ostrych słów krytyki uważając, że to łajdacy, przeniewiercy i rozpustnicy - jak pewien Zawisza.. Zanurzamy się w świat dyplomacji i wielkiej polityki. Oglądamy wojenki pomniejszych książąt co rusz najeżdżających obce ziemie i podbijających (czasem prawem kaduka) cudze zamki i miasta. Dowiadujemy się o intrygach dworu węgierskiego, który usiłował podważyć dziedzictwo zmarłego Kazimierza Wielkiego i który siłą i dyplomacją wywalczał sobie coraz to nowe pozycje w Polsce. Czytamy o niepokojach od Litwinów, którzy z wielką lubością odbierają przyłączone niegdyś do Polski zamki i zaznaczają na wschodzie swoją zadziorną obecność. Unia polsko litewska jeszcze nie narodziła się nawet w projektach, Jagiełło nadal poluje na tura w litewskich ostępach, a w Polsce po śmierci Ludwika Węgierskiego toczą się negocjacje na temat osadzenia na tronie młodziutkiej Jadwigi - księżniczki z Budy. Nie znudziła mnie ta lekcja historii, zwłaszcza, że opowiadana bardzo ładnym językiem (pewnie zasługa tłumacza) i prostymi słowami, dzięki czemu nie zgubiłam się w gąszczu tych różnych Siemowitów i Kaźków. A dla jednej perełeńki warto było brnąć przez cały ten (dość krótki) tekst - Janko pierwszy opisał ponurą rodzinną aferę księcia Siemowita III, który w zamku w Rawie Mazowieckiej więził swą żonę. A pozbawił ją wolności, bo był przekonany o jej cudzołóstwie. Księżna była brzemienna, a mąż - zapiekły zazdrośnik udusił ją zaraz po tym, jak wydała na świat syna (podobnego zresztą do Siemowita jak dwie krople wody). Pokutował potem przez resztę życia, ale to nie wróciło życia niewinnie oskarżonej Księżnej. Ta tragedyja posłużyła Szekspirowi za pomysł do "Zimowej opowieści". Biada okrutnikowi, żal uduszonej, ale niech żyją literackie tropy!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na84 miesiące temu
Elity w II Rzeczpospolitej Kamil Janicki
Elity w II Rzeczpospolitej
Kamil Janicki Aleksandra Zaprutko
Nie da się opowiedzieć o zawartości "Elit w II Rzeczpospolitej" bez co najmniej wzmianki o wyglądzie tego wydania. Książka przypomina bardziej album niż standardową pozycję literacką. Jest dużego formatu, w twardej oprawie, z grubymi, gładkimi kartkami i mnóstwem zdjęć. Strona wizualna tej pozycji jest przepiękna i z pewnością niejednego laika historii zachęci do zapoznania się z treścią. Książka składa się z następujących rozdziałów: "W świecie gwiazd", "Pałace, dwory, kamienice", "Co wtedy było luksusem", "Pradziadkowie też chcieli być nowocześni", "Elity na polskich bezdrożach", Przedwojenna moda", "Dobre wychowanie i... skandale", "W kawiarni i restauracji", "Roztańczona Polska" oraz "Nocne życie elit". Brzmi zachęcająco prawda? I rzeczywiście jest. Gdybym nie przeczytała "Elit w II Rzeczpospolitej" nie wiedziałabym o wielu aktorach tamtego czasu. Kilku najpopularniejszych już znam, ale tym razem nie tylko o nich miałam okazję przeczytać. Pierwszy raz również miałam okazję zobaczyć rezydencje wybitnych Polaków II RP. Czy wiecie, że znany dowódca trzeciego powstania śląskiego- Wojciech Korfanty miał w Katowicach czteropiętrową willę i kolejną w Zakopanem? Politycy II RP byli jednocześnie celebrytami- jak to moglibyśmy ich współcześnie określić. Wystroju eklektycznego wnętrz mogłam się domyślić, ale nigdy wcześniej nie widziałam międzywojennego barku. O samochodach też niewiele gdziekolwiek czytałam, więc informacja o tym, że ostatni prezydent II RP był miłośnikiem luksusowych aut dość mocno mnie zaskoczyła. Wszyscy doskonale również wiemy kim byli: Jan Brzechwa, Antoni Słonimski i Jan Parandowski, ale czy ktokolwiek miał okazję ich zobaczyć w codziennej sytuacji? "Elity w II Rzeczpospolitej" dają nam wielokrotnie taką możliwość. Mogłabym tu jeszcze przytoczyć wiele kolejnych zdjęć, ale nie mielibyście wtedy ochoty na zajrzenie do tej pozycji. Na pewno ją polecam, ale to nie znaczy, że w pełni mnie ona usatysfakcjonowała. Tematyka ciekawa, kreatywnie rozbudowana jednak zdecydowanie niewystarczająco. Elity II RP na zaledwie stu stronach? Miłośniczka tego okresu historii mówi zdecydowane NIE. Wiedzę temat elit II RP oczywiście zawsze mogę uzupełnić poprzez inne pozycje, ale ta jest naprawdę przepięknie wydana, przystępnie napisana i wielka szkoda, że autorzy nie zdecydowali się na jej rozszerzenie.
SowazWieruszowa - awatar SowazWieruszowa
oceniła na710 lat temu

Cytaty z książki Śladami pierwszych Piastów

Więcej
Sławomir Koper Śladami pierwszych Piastów Zobacz więcej
Sławomir Koper Śladami pierwszych Piastów Zobacz więcej
Sławomir Koper Śladami pierwszych Piastów Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne