rozwińzwiń

Zaginiona głowa Damascena Monteira

Okładka książki Zaginiona głowa Damascena Monteira autorstwa Antonio Tabucchi
Okładka książki Zaginiona głowa Damascena Monteira autorstwa Antonio Tabucchi
Antonio Tabucchi Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Nike literatura piękna
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Nike
Tytuł oryginału:
La testa perduta di Damasceno Monteiro
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-07-02653-9
Tłumacz:
Joanna Ugniewska
Akcja powieści rozgrywa się w portugalskim mieście Porto i zawiera wątek sensacyjny, który korzeniami sięga faktów. Jak pisze autor w posłowiu: „Opisane tu postaci, miejsca, sytuacje są owocem powieściopisarskiej fantazji. Rzeczywisty jest jedynie konkretny fakt, który stał się punktem wyjścia całej opowieści. Otóż nocą 7 maja 1996 roku Carlos Rosa, obywatel portugalski, lat dwadzieścia pięć, został zabity w komisariacie Guarda Nacional Republicana w Sacavém, na peryferiach Lizbony, jego ciało odnaleziono w miejskim parku, bez głowy i ze śladami tortur”
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zaginiona głowa Damascena Monteira w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zaginiona głowa Damascena Monteira

Średnia ocen
7,2 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zaginiona głowa Damascena Monteira

Sortuj:
avatar
1310
1266

Na półkach: , , ,

Kolejna „portugalska” powieść Antonio Tabucchiego. Tym razem akcja rozgrywa się gównie w Porto, w latach osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Oto w miejskim parku na obrzeżach Cygan (tak w tłumaczeniu) Manolo znajduje zwłoki bez głowy. Redakcja lizbońskiego tabloidu wysyła na miejsce młodego dziennikarza Firmino, pasjonata portugalskiej literatury z lat 50-tych XX wieku i stosującego przy jej analizie metodologię węgierskiego filozofa marksistowskiego György Lukácsa. Na miejscu, dzięki wszechwiedzącej właścicielce pensjonatu, poznaje adwokata, zwanego „mecenasem Loton”, od zniekształconej formy nazwiska amerykańskiego aktora Charlesa Laughtona, grywającego często role prawników.
Towarzysząc Firminowi śledzimy dwa plany powieści – pierwszy – związany ze śledztwem, relacją z niego oraz losami osób weń uwikłanych oraz drugi – co najmniej równie ważny – rozwój osobisty i intelektualny dziennikarza.
Właśnie rozmowy Don Fernanda „Lotona” z Firminem stanowią serce powieści. Młody dziennikarz o pasji literaturoznawcy trafia bowiem na znawcę filozofii i literatury europejskiej, w tym filozofii prawa. Firmino traktuje swoje zadanie jako wypełnianie obowiązków pracowniczych. Adwokat wykonuje swoje z powołaniem i pasją. W zderzeniu tych stanowisk nie ma ani nachalnej dydaktyki ani żadnej ideologii. Bo trudno za taką uważać humanizm. W swojej mowie w sądzie Don Fernando odwołuje się m.in. do Don Kichota. Ale nie jest on jego odpowiednikiem. Przeciwstawienie się złu i zabieganie o przestrzegania praw człowieka oraz ukaranie tych, którzy je naruszają to nie walka z wiatrakami. To coś, co powinniśmy robić z wewnętrznej potrzeby. A jeśli jej nie odczuwamy, zawsze jest nadzieja, że ktoś w nas ją rozbudzi. Jak chociażby stary adwokat erudyta. Jego przedostatnie zdanie brzmi: „Proszę o tym pamiętać młodzieńcze, to jest przede wszystkim człowiek”.
Dodatkowym atutem powieści, szczególnie dla miłośników Portugalii, do których zalicza się piszące te słowa, są opisy ulic, placów, lokali i budowli Porto oraz ich historii.

Kolejna „portugalska” powieść Antonio Tabucchiego. Tym razem akcja rozgrywa się gównie w Porto, w latach osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Oto w miejskim parku na obrzeżach Cygan (tak w tłumaczeniu) Manolo znajduje zwłoki bez głowy. Redakcja lizbońskiego tabloidu wysyła na miejsce młodego dziennikarza Firmino, pasjonata portugalskiej literatury z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
26
18

Na półkach: ,

Bardzo dobra książka, ale zdecydowanie za krótka. Szkoda mi było, że się skończyła...

Bardzo dobra książka, ale zdecydowanie za krótka. Szkoda mi było, że się skończyła...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Zaginiona głowa Damascena Monteira na półkach głównych
  • 76
  • 45
30 użytkowników ma tytuł Zaginiona głowa Damascena Monteira na półkach dodatkowych
  • 17
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite z języka włoskiego Massimo Bontempelli, Dino Buzzati, Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Tommaso Landolfi, Alberto Moravia, Anna Maria Ortese, Luigi Pirandello, Antonio Tabucchi, Juan Rodolfo Wilcock
Ocena 7,1
Opowieści niesamowite z języka włoskiego Massimo Bontempelli, Dino Buzzati, Giuseppe Tomasi di Lampedusa, Tommaso Landolfi, Alberto Moravia, Anna Maria Ortese, Luigi Pirandello, Antonio Tabucchi, Juan Rodolfo Wilcock
Antonio Tabucchi
Antonio Tabucchi
Włoski pisarz tworzący w języku ojczystym i portugalskim. Podczas studiów (lata 60.) podróżował po Europie. W stolicy Francji po raz pierwszy zetknął się z utworami Fernanda Pessoi, portugalskiego poety, który wywarł ogromny wpływ na jego życie i twórczość. Dla lepszego poznania jego utworów nauczył się portugalskiego. Przetłumaczył na włoski szereg prac Pessoi, jest także autorem esejów poświęconych Portugalczykowi. Na uniwersytecie w Sienie prowadził zajęcia z literatury portugalskiej. W prozie debiutował w 1975 powieścią Plac włoski. Tabucchi był pisarzem zafascynowanym – w równym stopniu jak swoją ojczyzną – Portugalią. Akcja części jego utworów (np. Zaginiona głowa Damascena Monteira, ...twierdzi Pereira) rozgrywa się właśnie w tym kraju. ...twierdzi Pereira została w 1996 zekranizowana – rolę tytułową zagrał Marcello Mastroianni. Requiem, powieść z 1992, Tabucchi napisał po portugalsku. Jego książki zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, w tym na polski. Zmarł na raka w szpitalu Czerwonego Krzyża w Lizbonie 25 marca 2012.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasteczko nietoperzy: pierwszych siedem lat mojego życia (i jeszcze kilka) Dario Fo
Miasteczko nietoperzy: pierwszych siedem lat mojego życia (i jeszcze kilka)
Dario Fo
Jestem entuzjastką twórczości Dario Fo. Przepadam za jego poczuciem humoru, podejściem do absurdu, pomysłami na fabułę, niezwykłymi opowieściami, łatwością z jaką je snuje i prowadzi. Cenię go za odniesienia do komedii dell arte, błyskotliwość, nieszablonowość, fantazję. Jednoaktówkę Trzy zbiry znam niemal na pamięć. Z powyższych względów wszystko co napiszę dalej będzie pochwałą autora i jego talentu. Miasteczko nietoperzy to wspomnienia z dzieciństwa i młodości. Utrzymane w pogodnej, czasem sielskiej atmosferze opowieści obejmują nie tylko samego autora i jemu najbliższych, ale także (z korzyścią dla całości) sąsiadów, co ciekawszych mieszkańców miasteczka. Niektóre z wątków brzmią wręcz nieprawdopodobnie (jak ten o Bezrękim, synu bogatej Polki),inne rozbawiają i dodają otuchy (perypetie dziadka rolnika czy profesorskie alternatywne tłumaczenie historii i biografii starożytnych). Przypadki młodzieńczych wyskoków i próby sił czasem mrożą krew w żyłach, czasem przyprawiają o salwy śmiechu. Doświadczenia szkolne, obserwowanie zmian zachodzących w społeczeństwie i polityce, a ponadto rozwijanie talentów (poza prozatorskim, również malarski) są ważnymi punktami wspomnień. Ciekawie wygląda partia opowieści dotycząca ojca rodziny oraz licznych przeprowadzek, powodowanych zmianami jego stanowiska (był kolejarzem i zawiadowcą stacji). Najpiękniejsze wspomnienia dotyczą miasteczka Porto Valtravaglia, usytuowanego nad jeziorem Maggiore w pobliżu granicy ze Szwajcarią. Było to (w owym czasie) niezwykłe miejsce pełne imigrantów (słynna huta szkła),różnych narodowości, co czyniło owo miejsce wielobarwnym i ciekawym. Mimo coraz trudniejszych czasów (epoka Mussoliniego),późniejszej wojny, udało się mieszkańców (przynajmniej we wspomnieniach Fo) utrzymać specyficzny charakter i pacyfistycznego ducha miejsca. Ciekawa opowieść o pierwszych miłościach, budzeniu się w autorze słownego improwizatora, a także wspomnienia wędrownych bajarzy i gawędziarzy, i nade wszystko tęskny powrót pamięcią do lat dziecinnych, oto czym jest Miasteczko nietoperzy. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na67 lat temu
Sny o snach Antonio Tabucchi
Sny o snach
Antonio Tabucchi
Włoski mistrz słowa nie zawodzi. Ten zbiorek trzech całostek czytałem z takim samym zachwytem, jak i inne opowiadania Tabucchiego. To literatura najwyższych lotów, choć na pierwszy rzut oka nie musi na taką wyglądać. Pierwsza, hinduska część książki wykazuje zbieżności z tekstami Italo Calvino. Narracja myli tropy czytelnika, który przy nieuważnej lekturze może wpaść w autorską pułapkę. „Tak długo mnie szukał, że teraz, kiedy mnie odnalazł, stracił już ochotę na odnalezienie mnie, jeśli można się tak wyrazić. Ja też zresztą nie mam ochoty być odnaleziony”. Za to ja odnalazłem świetną lekturę, Drogi Panie Autorze! Największe wrażenie wywierają tytułowe sny słynnych twórców. Pełne intertekstualnych odniesień do ich dzieł, precyzyjnie ilustrują to, co zajmowało, prześladowało, rzadziej radowało, Owidiusza, Villona, Goyę, Rabelais’a, Rimbauda, Czechowa, Debussy'ego, Pessoę, Majakowskiego – i kogo tu jeszcze nie ma! Niektórzy z nich śnią po prostu swój przyszły, czy jak Lorca czy Freud – ten interpretator cudzych snów - natychmiastowy los… W jednym z opowiadań genialny tekst, gdy śniący Dedal pomaga Minotaurowi wydostać się z Labiryntu: „Są dwa wyjścia, rzekł, i każdego pilnują dwaj strażnicy. Jedne drzwi prowadzą ku wolności, drugie ku śmierci, jeden z strażników mówi tylko prawdę, drugi zawsze kłamie. Nie wiem jednak, który strażnik mówi prawdę, a który kłamie, ani które drzwi prowadzą ku wolności, a które ku śmierci. Chodź ze mną, powiedział Dedal, chodź ze mną. Podszedł do jednego ze strażników. Które drzwi prowadzą zdaniem twojego kolegi ku wolności? spytał. A usłyszawszy odpowiedź, wybrał drugie drzwi. Gdyby bowiem spytał strażnika- kłamcę, ten, przeinaczając prawdziwą informację kolegi, wskazałby drzwi prowadzące ku śmierci; gdyby zaś spytał strażnika mówiącego prawdę, ten, przekazując nie zmienioną, fałszywą informację kolegi, wskazałby również drzwi prowadzące ku śmierci”. Równie wspaniała jest trzecia nowelka o ostatnich dniach Fernanda Pessoi. Największego portugalskiego pisarza i poetę odwiedzają w szpitalu jego heteronimy. „- Żegnam się z panem i zachęcam do pisania wierszy, nawet wtedy, kiedy mnie już nie będzie. Ależ to będą apokryficzne wiersze, zaprotestował Ricardo Reis”. „Życie jest niepojęte, odpowiedział Pessoa, nigdy nie należy wierzyć i nigdy nie należy pytać, wszystko jest tajemne”. Bardzo mocno przemawia do mnie lakonicznie powściągliwy, czasem wręcz tajemniczy, styl Autora. Tutaj nie ma ani jednego niepotrzebnego słowa - a wszystkie mistrzowskie. Na tym polega artyzm krótkich form, a gdy dodatkowo wiele pozostaje do domyślności osoby czytającej, to już zupełne siódme niebo. A ponadto dowiedziałem się tu, że portugalska korrida nie kończy się zabiciem byka. I tylko wieczne zadziwienie, że tak znakomite książki mogą liczyć tylko na kilka opinii, podczas gdy……… PS Uwagi do wydania „Czytelnika” z 1997 r. Pessoa odmienia się normalnie – w dopełniaczu nie ma żadnego „Pessoy”. „Hindus: już dawno nie oznacza mieszkańca Indii, tylko wyznawcę hinduizmu, pisanego zresztą małą literą. A gdy mowa o porto, to po polsku nie mówi się „wyszliśmy go wypić” (takie błędne użycie zaimka do rzeczownika słyszę wszędzie dookoła, nawet w swej pracy…..). Kilka najpiękniejszych cytatów Zdjęcia mają to do siebie, że zamykają rzeczywistość w ramach prostokąta. Rzeczywistość bez ram jest zawsze czymś innym. W takim miejscu świetna pamięć jest prawdziwym nieszczęściem. W samym akcie patrzenia zawsze jest odrobina sadyzmu. To pomysł architektów: malują na cemencie krajobrazy, doliny, lasy, w ten sposób zapominasz, że żyjesz w tym zasranym mieście. - Myślałem, że ktoś taki jak pani uważa, iż w życiu trzeba zobaczyć jak najwięcej. - Nie – odpowiedziała z przekonaniem. – Trzeba zobaczyć jak najmniej. Potem ogarnęła mnie chęć rozszyfrowania rzeczywistości, jak gdyby rzeczywistość była w ogóle do rozszyfrowania. Doktor Freud uniósł pięść. Tego było już za wiele. On, doktor Freud, miał fantazje erotyczne. To inni mieli fantazje erotyczne, ci którzy przychodzili do niego się zwierzać. On był jak najbardziej normalny, ten typ fantazji nękał przecież jedynie dzieci i osobników zaburzonych. Jeśli przydarzyła ci się choćby jedna miłość, toś rozgrzeszony, bo jesteś istotą ludzką i twoje człowieczeństwo cię rozgrzesza.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na82 lata temu
Zaćmienie John Banville
Zaćmienie
John Banville
Akcja powieście toczy się w czasie, kiedy Słońce przesłonił księżyc, skutkiem czego Ziemię w niektórych rejonach w środku dnia zalała ciemność, noc za dnia. Główny bohater, aktor, po pięćdziesiątce (no i co? każdy w każdym wieku może przechodzić kryzys istnienia i poddaje w wątpliwość swoje osiągnięcia) przechodzi głęboki kryzys, czuje się zupełnie niezdolny kontynuować swoje dotychczasowe życie. Właściwie nie wiadomo dlaczego, on sam jakby też nie wiedział lub nie chciał wiedzieć. Wraca do swojego rodzinnego domu, dziś opuszczonego jak on, pozostawieni na łasce losu i wystawieni na działanie czynników zewnętrznych, gdzie główną rolę gra czas. Alex oddaje się rozmyślaniom i refleksjom, zagłębia w swoich myślach, wydaje się, że marnotrawi dni i tygodnie. Wspomina czasy dzieciństwa, rodziców, poddaje wszystko ostrożnej analizie. Dawne chwile i przeżycia wywoływane są pobytem w domu, który postanawia odzyskać, domu, w którym każdy zapach, przedmiot to erupcja przemyśleń związanych intensywnymi, dawno przeżytymi chwilami. Wszystko jest jednak bardzo wyważone, opanowane, dominuje wyciszenie i niemy spokój. Całość opanowana jest nastrojem głębokiej zadumy, refleksji, rozliczania się z przeszłością, mierzeniem się z nią. Pomimo tej nostalgii, głębokiego smutku, poczucia klęski i straty czytelnik daje się nieść narracji. Nieść się to mało, Banville swoim niezrównanym stylem uwodzi niepostrzeżenie już od pierwszej strony. Podążając za narratorem nie zważa na cel, zamiary, idzie ślepo zapatrzony w głównego bohatera poznaje go na nowo razem z nim przeżywając, podążając krok za nim jak niewidomy trzymający się ramienia osoby idącej o krok przed nią. Ślepo oddaje się w jego ręce by pozwolić odczuć niemal fizycznie ostateczne zamknięcie historii. Banville to utytułowały i zasłużony pisarz irlandzki, jego przystępny, a jednocześnie wyrafinowane styl urzeka i oczarowuje. Ma on niezwykłą umiejętność budowania nastroju, jakby otulania swoją opowieścią. Książka w materialnej formie papieru zadrukowanego farbą, ujętego w prostokątny mały przedmiot, raz otwarta jak dym, lekko, niespiesznie wyłania się, gromadzi, by pozostawić swój zapach na skórze, włosach, ubraniu. To słowa, zdania, związki frazeologiczne, porównania, finezyjnie ujmowane opisy, które można smakować i smakować i wciąż być ich głodnym. Zgrabnie ujęta całość, absolutnie nie przegadana (czego nie znoszę),dokładnie taka, jaka miała być. Polskie wydanie starannie wydane, żadnych literówek ani niedopatrzeń edycyjnych, bo i tłumaczenie nie byle kogo. Kawał dobrej literatury, której warto poświęcić czas.
czytulinka - awatar czytulinka
oceniła na1011 lat temu
Mefisto John Banville
Mefisto
John Banville
Banville to figlarny i piekielnie inteligenty pisarz, a każda jego książka jest jakby smakowicie zapakowanym prezentem, gdzie nazwisko autora jak wielka kokarda zwiastuje kryjące się pod nią wspaniałości. Mefisto jest i nie jest podobne do innych dzieł tego autora. Jest w nim wszystko, co najwspanialsze, najbardziej charakterystyczne dla niego, a jednocześnie prezentuje nieco inne spojrzenie i postaci. Mamy tu młodego człowieka, chłopca, który posiada niezwykły matematyczne dar, określany przez swojego nauczyciela jako geniusza. Poznajemy go od najwcześniejszych chwil życia, chwil, które zna z opowiadań rodziny, jak przeżył niejako kosztem swojego brata bliźniaka. Zawsze strzeżony jako ten, który może podzielić los zmarłego rodzeństwa, a jednocześnie od najwcześniejszych lat izolujący się i próbujący oddanie matki. W szkole dowiaduje się, że jest wybitnym, ponadprzeciętny, co skrzętnie ukrywa przed rodziną, zwykłą i prostą, nie znającą innego życia jak to w małym i skromnym miasteczku. Pragnie być bezgranicznie kochany i akceptowany ale zdaje sobie sprawę, już jako dziecko, że od chwili narodzin jego życie naznaczone jest przegraną, że jego wyjątkowość, to jego przekleństwo. Nie oponuje, gdy matka nie zgadza się z nauczycielem poruszonym talentem ucznia, z którego potęgi zdaje sobie sprawę tylko on, próbuje uświadomić matkę jak bardzo niezwykłe dziecko jest jej udziałem, jaka to misja wychować go. Matka czuje się dotknięta, jakby nazwał ją złym rodzicem, ta prosta kobieta nie jest w stanie pojąć geniuszu dziecka, jego wagi, ona widzi tylko jego odmienność społeczną, jego introwertyczny charakter, jego mało dziecinny sposób bycia i zainteresowania. Oczywiście o tym wszystkim dowiadujemy się z opowiadań chłopca, który jest narratorem całej historii, sformułowanych w sposób charakterystyczny dla dużego dziecka, inteligentnego lecz emocjonalnie wciąż niedojrzałego. Jakby tego było mało w tej spokojnej i cichej okolicy pojawiają się trzej przybysze, zupełnie inni i zupełnie nie spokojni. Wszystkich spowija aura diabolicznej tajemniczości, niemą Sophie, przebiegłego Felixa i antypatycznego Kasperla. Tak samo obcy dla społeczności jak Gabriel, który wyczuwa jakąś jedność duchową, losu z nowymi sąsiadami. Zafascynowany ich niemal patologicznym stylem życia wydaje się, że zupełnie zapomina o swojej prawdziwej rodzinie i niejako adoptuje się sam do nowej, tej, która go przyjmuje takim jaki jest. Czy przyjmuje? A może bardziej zwabia, a niczego nieświadomy niewinny Gabriel daje się złapać w pułapkę, która wcześniej została na niego zarzucona poprzez obdarzenie go nadzwyczajnym darem? Nic nie jest tu opowiedziane wprost, nie ma rzeczy oczywistych i podstawowych. Wszystko jest rozmyte, ukryte w mgle, zapisane językiem, którego nasz bohater nie rozumie, ponieważ jedyny język mu bliski to język liczb i ich skomplikowane kombinacje, których nie da się odnieść do ludzkiej rzeczywistości, nieprzewidywalności życia, ludzkich uczuć i więzi, interesowności i złych intencji. A to dopiero początek. Banville doprawdy jest pisarzem, który potrafi w zachwycająco prosty, a jednocześnie niepretensjonalnie wyszukany sposób uchwycić to, co nas otacza, a nad czym nawet się nie zastanawiamy, ponieważ jest to tak oczywiste. Potrafi to odbić w lustrze tak, że przyglądamy się i przyglądamy, i zamiast znużenia wzmaga się nasza ciekawość i chęć dalszego poznawania. Kiedy Gabriel doświadcza dramatycznych zdarzeń, czy minęło już kilka lat, których nie zauważył, czy ledwie kilka tygodni, które odmieniły go tak, jakby przeżył już wystarczająco by dojrzeć, tego nie wiemy. Zmienia się jednak język opowieści, jest zdecydowanie smutniejszy, zgaszony, pozbawiony złudzeń, a jednak narrator wciąż szuka dla siebie ratunku. Banville to prawdziwy czarodziej, samym tylko tonem opowieści potrafi zmienić perspektywę, właściwie oddać wszystko co istotne. To cudowne zadumanie w języku jest wyjątkowym znakiem firmowym, trudnym do odnalezienia gdziekolwiek indziej. Nie tylko styl, który oddaje maksimum treści, ale do tego niebanalna fabuła, która wywołuje gęsią skórę zasługują na poświęcenie jej małego wycinka z życia, żeby poznać co to jest dobra literatura. Mefisto to niewiele ponad dwustu-stronicowa lektura, w której zostały zawarte najważniejsze problemy ludzkiej egzystencji.
czytulinka - awatar czytulinka
oceniła na811 lat temu
Upadek ślepców Gert Hofmann
Upadek ślepców
Gert Hofmann
To nie jest książka o nieszczęsnych ślepcach – czy też lepiej: nie przede wszystkim  o nich. To alegoryczna rzecz o ludzkości, która od zawsze po zawsze w swej masie przypomina kroczących po omacku ślepców (BTW: skąd i co to za słowo ten omacek, który brzmi bardzo czesko - jak znienacek?). Ludzkości  skazanej na powtórne, a nieustanne przewracanie się na tych samych przeszkodach, które już sto tysięcy  razy wcześniej były przyczyną upadków, a także następnych ich milionów w przyszłości. A zawsze i wszędzie zawodzi ten, kto przewodzi – uznany przez nieszczęsnych ślepców za lepiej od nich widzącego (nie inaczej jest of course „tu i teraz”…).  To także wielka metafora bycia dostrzeżonym (obsesja dzisiejszego świata),a w kontekście tej książki – namalowanym. Ślepcy przecież muszą przyjąć na wiarę (jak wszystko inne - co na korzyść im nie wychodzi),że zostali namalowani, czyli utrwaleni, a tak naprawę - unieśmiertelnieni. Odwieczne złudzenie ludzkości.  Złudzeniem ślepców nie są zaś szyderstwa, poniżenia, nieśmieszne żarty, których ofiarą padają ze strony widzących. Ci nie odmówią im żadnej podłości, także nieświadomie, jako dzieci.  Widzący są tu zatem przeważnie upostaciowanym złem. Owszem, taka pesymistyczna wizja ludzkości może się nie podobać. Pytanie tylko,  czy zamykanie oczu na rzeczywistość – nie tylko tę książkową - nie czyni nas niejako współbohaterami tej wstrząsającej książki?    Świetnym pomysłem jest narrator wypowiadający się w pierwszej osobie liczby mnogiej. Ten pluralis maiestatis to jakby głos "anty-boga", głos niedoskonałej, choć widzącej, ludzkości - to ona nim mówi o nas samych. Bardzo tu jest miejscu ten oszczędny, surowy język powieści, który służy tylko zupełnie podstawowej komunikacji w elementarnych sprawach. Także autoironia narratora jest tym, co najlepsze w książkach… Wspaniała. Głęboka. Nie do zapomnienia, za to do powracania.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na104 lata temu
Następca Ismail Kadare
Następca
Ismail Kadare
"Następca" Ismaila Kadare to książka ukazująca powiązania polityczne i ich wpływ na życie prywatne całych rodzin, w których przynamniej jedna osoba jest zaangażowana w działalność partyjną. Ismael Kadare zaczerpną inspirację z prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce w Albanii podczas reżimu komunistycznego w XX wieku. Jednak model działania ludzi u władzy jest opisany w taki sposób, że można go odnieść również do tego, co dzieje się w innych krajach, w tym Polsce również dziś. Dzieło znanego albańskiego autora jest zwięzłe, stanowi drugą część opowieści o rodzinie następcy. Pierwsza część to "Córka Agamemnona", niestety nie byłam tego świadoma i przeczytałam je w odwrotnej kolejności ( w mojej bibliotece była dostępna tylko druga część). Stwierdziłam, że chcę być transparentna w dodawaniu recenzji według kolejności czytania. Mimo, że popełniłam błąd, nie wpłynęło to na odbiór samego dzieła. Wydarzenia i mechanizmy opisane w książce pozostawiają duże pole do zastanowienia się, czy władza jest warta tak dużych poświęceń. Chęć pięcia się do góry w karierze politycznej ma wpływ nie tylko na jednostkę zainteresowaną, ale również na najbliższe jej osoby. Warto mieć to na uwadze, podejmując taki krok. Bardzo podobało mi się zakończenie książki, w której autor jasno zaznaczył, żeby nie współczuć takim osobom, mimo spotkanego ich losu, wiedzą na co się pisały i jakie mogło to nieść za sobą konsekwencje. Postać wodza również pokazuje, jak działają liderzy danego nurtu, jak brakuje im kręgosłupa moralnego i jak są w stanie poświęcić wszystko, aby utrzymać się u władzy. Podsumowując, bardzo polecam to jak i pozostałe dzieła tego autora. Czytam obecnie już czwartą jego książkę i każde z nich porusza ważne wątki oraz refleksje dotyczące życia, śmierci i norm którymi kieruje się wiele osób.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na85 miesięcy temu
Dziennik irlandzki Heinrich Böll
Dziennik irlandzki
Heinrich Böll
Interesujący, miejscami mocno liryczny, acz dla mnie mocno niepełny - nawet w ówczesnych realiach - obraz Irlandii. No bo czy ten wyraźnie fascynujący Autora, pełen życzliwych ludzi kraj, to ta sama Irlandia, z której uciekli dwaj najwięksi jego 20-wieczni giganci - James Joyce i Samuel Beckett? Nie za chlebem, bynajmniej nie jak miliony ich rodaków, nie za chlebem…. Jak na mój gust zbyt pięknie w tej książce, zbyt łagodnie melancholijnie. Nie ma terrorystów, nie ma tej atmosfery grajdołu, wszechwładzy Kościoła z jej wszystkimi znanymi, straszliwymi konsekwencjami, zwłaszcza dla kobiet sprowadzonych do roli maszyn rozpłodowych w kraju faktycznie wewnętrznie okupowanym przez siłę, która – jak to mówi Poeta – „jest jak ogromna depresja rozciągnięta nad krajem”. Albo Heinrich Böll nie był przesadnie bystrym obserwatorem (ale to noblista - więc wykluczam),albo raczej – skoro jeździł do tego ewidentnie egzotycznego dla niego kraju, gdzie kupił domek, na wakacje– może chciał mieć po prostu tzw. święty spokój? Jego wrażliwa lewicowość niczego mu nie podpowiedziała? Nie chciał, nie mógł, nie pozwolono mu, zajrzeć pod tę pozornie przeczyście wykrochmaloną podszewkę życia społecznego? Jedyne kraje, do których porównania się nasuwają z tamtych czasów (koniec lat 50.) to Hiszpania Franco i Portugalia Salazara. Pozostaje tylko zazdrościć Irlandczykom, jak ostatnio nieco zmienili swój kraj na lepsze…. Owszem, w jednym jedynym miejscu pojawił się jakiś przebłysk co do nadmiarowej władzy Kościoła, ale w żart obrócony: „W Irlandii kler ma decydujący głos także przy udzielaniu licencji na szynki, ustalaniu godziny policyjnej i urządzaniu potańcówek”. Albo było jeszcze inaczej: to była wiedza niedostępna nikomu z zewnątrz, swoista omerta, której złamanie było wtedy po prostu niemożliwe, także ze strony ofiar, a może zwłaszcza ich, a już szczególnie nie wobec cudzoziemca, cóż że z przyjaznego im kraju, który w dwóch wojnach łoił Anglikom skórę …. Wtedy to ich filozoficzne nastawienie do życia, którym się tak zachwyca Böll, byłoby jedynie pełnym rezygnacji poddaniem się czemuś, czego zmienić się nie da – tak jak się godzili z ciągłym deszczem, notabene pięknie opisanym („Deszcz jest tu absolutny, wspaniały i przerażający. Nazywanie go niepogodą jest równie niestosowne, jak nazywanie palących promieni słońca ładną pogodą”). Nie przypadkiem Autor odnotowuje powszechną a przecież dość fatalistyczną postawę ludzi doprowadzonych na tzw. skraj - „It could be worse („Mogłoby być gorzej”) – BTW: równie popularną w Sowietach – gdy „czasem bywa bardzo źle, a coś jeszcze gorszego daje pociechę i stwarza właściwą proporcję”. Typowy to mechanizm obronny w totalitaryzmach, nieważne jakiej barwy. I w tym kontekście nie dziwią sympatie miejscowych…. „ - Powiedz no - odezwał się cicho - Hitler… był… myślę… nie takim złym człowiekiem… tylko poszedł za daleko? (…) - Posłuchaj no, Padraic – powiedziałem spokojnie – dobrze wiemy, jak daleko zaszedł Hitler, a szedł po trupach milionów Żydów, dzieci… - Twarz Padraica drgnęła boleśnie. Zamówił siódme piwo i powiedział ze smutkiem: - Szkoda że i ty dałeś się uwieść angielskiej propagandzie. Wielka szkoda. Nie tknąłem stojącego przede mną piwa”. Owszem. Autor umie pięknie opisywać egzotyczny dla siebie świat i nawet nie za bardzo mu się można dziwić, np. „Kiedy pędzi bydło z pastwiska, wygląda na szesnaście lat, kiedy później, za rogiem domu, skręca na drogę prowadzącą przez wieś, wydaje się, że ma chyba już trzydzieści parę lat, a kiedy przechodzi koło domu i nieśmiało uśmiecha się przez okno, wtedy widać, że dobiega już pięćdziesiątki”. „Odchodzi jako mężczyzna pięćdziesięcioletni, przy rogu domu zmienia się w trzydziestoletniego, wyżej na stoku, gdzie idzie, drapiąc osła po grzbiecie, staje się szesnastolatkiem, a kiedy na górze zatrzymuje się na chwilę przy żywopłocie z fuksji, tylko na tę chwilę, zanim zniknie za żywopłotem, wygląda jak chłopiec, którym niegdyś był”. „Butelki po mleku, pozbawione dziewictwa, obrabowane ze swych pieczęci, puste i brudne, stały pod drzwiami i na parapetach okiennych, smutnie czekały na poranek, kiedy zastąpią je ich świeże, promienne siostry, a mewy były nie dość białe, aby zastąpić anielską promienność niewinnych butelek z mlekiem”. „Kamienie z irlandzkich murów wystarczyłyby na budowę wieży Babel, ale irlandzkie ruiny dowodzą, że podejmowanie tej budowy byłoby bezcelowe”. „Mury z 20. wieku niemal nie różniły się od tych z 8. – i one były porośnięte mchem, i one wyglądały jak ruiny”. „Tu – jakież to dobrodziejstwo! – wolno palić w kinach. Gdyby tego zabroniono, wybuchłoby zapewne powstanie, bo u Irlandczyków namiętność do kina łączy się z namiętnością palaczy”. „Torf, jedyne bogactwo kraju, który już od stuleci jest obrabowany z lasów, któremu nie zawsze starczało i nie starcza chleba, ale zawsze starcza codziennego deszczu”. Poprzednie dwie moje książki noblisty jednak oceniam wyżej – to „Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić” i „Anioł milczał”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Zaginiona głowa Damascena Monteira

Więcej

Ci pilni i wyrafinowani kaci pracowali na konto Boga, otrzymali od niego rozkaz, idea jest praktycznie taka sama: nie jestem odpowiedzialny, jestem zwykłym sierżantem, to rozkaz kapitana, nie jestem odpowiedzialny, jestem zwykłym kapitanem, to rozkaz generała, albo państwa. Albo Boga. Jego nie można nie posłuchać.

Ci pilni i wyrafinowani kaci pracowali na konto Boga, otrzymali od niego rozkaz, idea jest praktycznie taka sama: nie jestem odpowiedzialny,...

Rozwiń
Antonio Tabucchi Zaginiona głowa Damascena Monteira Zobacz więcej

- Grundnorm - powtórzył - Rozumie pan, co to takiego?
- Podstawowa norma [...].
- Oczywiście, podstawowa norma [...]. - Ale dla Kelsena sytuuje się ona na szczycie piramidy, to podstawowa norma, na opak, ukoronowanie teorii sprawiedliwości, określanej przez niego jako Stufenbautheorie, teoria konstrukcji piramidalnej.

- Grundnorm - powtórzył - Rozumie pan, co to takiego?
- Podstawowa norma [...].
- Oczywiście, podstawowa norma [...]. - Ale dla ...

Rozwiń
Antonio Tabucchi Zaginiona głowa Damascena Monteira Zobacz więcej

bo tortura to indywidualna odpowiedzialność, posłuszeństwo wobec nakazu zwierzchnika nie jest żądnym wytłumaczeniem, zbyt wielu ludzi chowa się za tym marnym usprawiedliwieniem, traktując je jako argument prawniczej natury, rozumie pan? chowają się za Grundnorm.

bo tortura to indywidualna odpowiedzialność, posłuszeństwo wobec nakazu zwierzchnika nie jest żądnym wytłumaczeniem, zbyt wielu ludzi chowa ...

Rozwiń
Antonio Tabucchi Zaginiona głowa Damascena Monteira Zobacz więcej
Więcej