rozwińzwiń

Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach

Okładka książki Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach autorstwa Philippe Ariès
Okładka książki Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach autorstwa Philippe Ariès
Philippe Ariès Wydawnictwo: Marabut historia
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
L'enfant la vie familliale sous l'ancien régime
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
8385893261
Tłumacz:
Maryna Ochab
Dziecko i rodzina w dawnych czasach
Dzieciństwo i wczesna młodość, ze wszystkimi towarzyszącymi im przywilejami i ograniczeniami, wydaje się dziś tak naturalnym etapem życia człowieka, że trudno nam sobie wyobrazić społeczeństwo oparte na innym wzorcu funkcjonowania jednostki i rodziny. Tymczasem przez wiele stuleci od średniowiecza po wiek siedemnasty, dziecko, gdy tylko osiągnęło fizyczną samodzielność, wchodziło w świat ludzi dorosłych, od których - wedle powszechnego mniemania - różniło się tylko wzrostem i siłą...
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach

Średnia ocen
6,4 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach

avatar
93
10

Na półkach:

Ksiązka dostarcza dużo wiedzy, autor bazuje na dobrym materiale, opisuje go przedstawia i wyjaśnia wszystko dokładnie. Niestety, książka nie należy do najciekawszych i za to odejmuję gwiazdkę.

Ksiązka dostarcza dużo wiedzy, autor bazuje na dobrym materiale, opisuje go przedstawia i wyjaśnia wszystko dokładnie. Niestety, książka nie należy do najciekawszych i za to odejmuję gwiazdkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
180
179

Na półkach: , ,

Czytałam już jedną książkę tego autora, więc wiedziałam, czego się spodziewać. „Historia dzieciństwa” nie jest tak obszerna jak „Człowiek i śmierć”, ale opiera się na podobnym pomyśle przedstawienia problemu: autor swoje tezy okrasza bogato przykładami ze sztuki i literatury. Ogólnie książka nie byłaby zła, ALE wielkim minusem jest wydanie tej książki, w którym to ni z tego ni z owego wypadł prawie cały rozdział o historii szkoły. Dlaczego? Tego nigdy się nie dowiemy, bo brak wstępu od wydawcy, który może by nas trochę wprowadził w meandry swoich decyzji wydania tej książki w takim a nie innym kształcie. Książka wydana została po polsku w 1995 roku, natomiast pierwsze wydanie francuskie to 1973 rok: czyli książka nienowa, a jest to tym bardziej mylące, że autor dość często zwraca się do czytelnika na zasadzie „w przeciwieństwie do czasów współczesnych...”, więc warto zdawać sobie sprawę, że ta „współczesność” to lata 60. XX wieku. Kolejna rzecz to tytuł, który brzmi po francusku „L’enfant et la vie familiale sous l’ancien régime” czyli „Dziecko i życie rodzinne w czasach ancient régime’u (przed rewolucją francuską)”. To też warto by wiedzieć, bo ja byłam np. rozczarowana faktem, że brak w książce opisu XIX i XX wieku. Lubię Arièsa, więc nie chcę mówić, że ta książka jest słaba, ale jej polska edycja woła o pomstę do nieba.

Czytałam już jedną książkę tego autora, więc wiedziałam, czego się spodziewać. „Historia dzieciństwa” nie jest tak obszerna jak „Człowiek i śmierć”, ale opiera się na podobnym pomyśle przedstawienia problemu: autor swoje tezy okrasza bogato przykładami ze sztuki i literatury. Ogólnie książka nie byłaby zła, ALE wielkim minusem jest wydanie tej książki, w którym to ni z tego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
813
240

Na półkach: ,

Była to moja lektura na studiach ,i przemogłam się i przeczytałam sporą część książki ,ale jest naprawdę okropna bardzo nudna.

Była to moja lektura na studiach ,i przemogłam się i przeczytałam sporą część książki ,ale jest naprawdę okropna bardzo nudna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

334 użytkowników ma tytuł Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach na półkach głównych
  • 235
  • 97
  • 2
51 użytkowników ma tytuł Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach na półkach dodatkowych
  • 29
  • 12
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Philippe Ariès
Philippe Ariès
Specjalista w zakresie historii średniowiecza (mediewista). Historyk rodziny i dzieciństwa piszący w stylu Georges'a Duby. Po studiach historycznych na Sorbonie pracował jako specjalista w zakresie technik informacyjnych wchodzących w skład nauk o rolnictwie strefy tropikalnej, publikując jednocześnie prace dotyczące eseistyki historycznej. Ariès jest autorem wielu książek o życiu codziennym. W swoich pracach opisał m. in. zmiany, w zachodnim społeczeństwie, w podejściu do śmierci. Jest autorem książki Człowiek i śmierć dotyczącej śmierci rozpatrywanej w kategoriach psychologii jednostki, socjologii, obyczajów z nią związanych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historia ciała w średniowieczu Jacques Le Goff
Historia ciała w średniowieczu
Jacques Le Goff Nicolas Truong
Spodziewałem się czegoś głębszego. Zaskakująca może być najwyżej dla kogoś, kto o średniowieczu wie tylko tyle, że było: ciemne, mroczne, brudne, przesądne, zacofane i „zwalczało naukę”. Dość pobieżne studium zagadnień związanych z ciałem (ubiór, dieta, współżycie, higiena, sztuka, medycyna, pogrzeby…). Mam wrażenie, że środowiska akademickie, zmuszone pisać o czymkolwiek, by zdobywać tytuły i pieniądze, mnożą niepotrzebnie kategorie i rozbijają na części pierwsze zagadnienia, które stają się niewiele mówiącą papką oderwaną od czegokolwiek. Nie dowiedziałem się niczego, czego bym wcześniej nie wiedział z innych ogólnych książek o średniowieczu. Mało tego, wiele tu rzeczy, które są po prostu ogólnoludzkie, niezależne od epoki: „Nasze pokolenie ma tę silnie zakorzenioną przywarę, że odrzuca wszystko, co zdaje się pochodzić od nowożytnych. Toteż kiedy zaświta mi jakiś własny pomysł, gdy chcę go upublicznić, to przypisuję go komuś innemu i oznajmiam: «to powiedział taki a taki, nie ja», żeby zaś uwierzono mi całkowicie, o wszystkich moich poglądach mówię: «wykoncypował je ten a ten, nie ja». Ażeby uniknąć kłopotów stąd, że inni będą myśleć, iż ja, ignorant, z własnego umysłu wysnułem idee, robię tak, by sądzono, że są one owocem moich studiów arabskich. Tak więc bronie sprawy Arabów, nie swojej”. Kiedy zatem lekarz średniowieczny stosuje metodę wydającą mu się nową, oznajmia, że wyczytał ją u Galena. Co sugeruje, że medycyna średniowieczna nie tkwiła w takiej stagnacji, jak próbuje się nam wmawiać”. Przecież to była standardowa praktyka w starożytności wśród filozofów i jest ona stosowana przez naukowców do dziś! Książka nie jest zła… ale dla mnie nie wnosi niczego nowego. Obala dużo utartych współczesnych przesądów i to właściwie jej największa zaleta. Ale są też takie przesądy, które powiela: „To średniowiecze jest zdecydowanie męskie – pisze Georges… gardzą nimi”. [kobietami] Nie powiedziałbym, aby miało to cokolwiek wspólnego ze średniowieczem, a raczej z ogólnym nieuporządkowaniem wewnętrznym i kompleksem niższości (co można zaobserwować u Schopenhauera czy Nietzschego). W każdej epoce kobietami pogardzano i je czczono - wszystko zależy od indywiduum. Tutaj kuleje "metoda naukowa" - wystarczy, że wielu autorów pism pogardzało kobietami, historycy wnioskują, że tak robiło całe społeczeństwo. A czy dziś, w przestrzeni prywatnej wolni jesteśmy od pogardzania? Śmiem w to wątpić. Uściślając, nie twierdzę, że w średniowieczu nie gardzono kobietami - twierdzę, że nie jest to charakterystyczna cecha średniowiecza. ----------------------------------------------- „Niektóre z nich [analogii] korzystały z pośrednictwa doktryn filozoficznych: bez wątpienia pomysł, że celem nie może być rozkosz, wpoili chrześcijaństwu raczej filozofowie niż lekarze. Ale istnieją bezpośrednie kontynuacje: traktat Bazylego z Ancyry o dziewictwie – jego autor uchodzi zresztą za byłego lekarza – posługuje się wprost rozważaniami medycznymi. Święty Augustyn wykorzystuje Soranusa w polemice przeciw Julianowi z Eclanum. Gdyby ograniczyć się do wspólnych rysów, można by sądzić, że etyka seksualna przypisywana chrześcijaństwu czy nawet współczesnemu Zachodowi była już w pełni ukształtowana, przynajmniej w istotnych zarysach, w epoce największego rozwoju kultury grecko-rzymskiej. Ale świadczyłoby to o niezauważeniu fundamentalnych różnic, związanych ze stosunkiem jednostki do siebie, czyli ze sposobem, w jaki owa jednostka zmienia te recepty w osobiste przeżycie”. „(…) z nieznajomości czasów minionych wypływa nieuchronnie niezrozumienie teraźniejszości. Ale również daremne będą zapewne próby zrozumienia przyszłości, jeżeli się nie wie nic o dniu dzisiejszym”. Marc Bloch „Homoseksualizm najpierw potępiony, później tolerowany – do tego stopnia, że, jak twierdzi Boswell, w XII w. w samym łonie Kościoła ukształtowała się kultura „gejowska” – od XIII w. staje się zboczeniem porównywanym niekiedy do kanibalizmu”. „Grunt pod ten wielki chrześcijański zwrot ciała przeciw sobie był już poniekąd przygotowany. „Chrześcijanie absolutnie niczego nie stłumili, to zostało już dawno zrobione”, oznajmia wręcz Paul Veyne”. „Jednak dzięki temu kunszt lekarski uzyskał popularyzację własnych metod i nobilitację własnego wizerunku. Ojcowie Kościoła, myśląc o świecie w kategoriach medycznych, zapewnili tej sztuce rozmach i godność bez precedensu, choć bywała ona często wyśmiewana bądź szkalowana”. „W tej kwestii czarna legenda obskuranckiego średniowiecza trzyma się uporczywie, „gdyż Kościół nigdy wyraźnie nie zakazywał rozcinania ludzkich zwłok”, przypomina Danielle Jacquart”. „Wbrew utartej opinii ludzie średniowiecza nie nienawidzili nagości”. „Tak jak zniknięcie stadionów podkreśla zanik sportu w średniowieczu [sportu a nie kultury fizycznej – wtrącenie moje], tak też zniknięcie term – zanik publicznych zakładów kąpielowych. Z tego powodu Michelet napisał w Czarownicy: „Ani jednej kąpieli przez tysiąc lat”. Stwierdzenie to fałszywe: w średniowieczu kąpano się. O kąpielach indywidualnych i domowych w tej epoce wiemy jednak niewiele”. „Trzeba było dopiero renesansu, aby w Europie zaczęto potępiać nagość, , publicznie praktykowaną coraz rzadziej. W średniowieczu mężczyźni i kobiety ani w łaźni, ani w łóżku nie odrzucają nagości”.
Graven - awatar Graven
ocenił na74 lata temu
Cywilizacja odrodzenia Jean Delumeau
Cywilizacja odrodzenia
Jean Delumeau
Widać wiek tej pozycji (właściwie pół),choćby w jednostronnym opisie skutków odkryć geograficznych, albo samego przebiegu podboju Nowego Świata. Widać też katolicyzm autora, zapewne najdobitniej w bardzo ostrożnym podchodzeniu do tematu homoseksualizmu, ale też w sposobie przedstawienia zagadnień reformy religijnej i niepokojów społecznych. W tej wielkiej syntezie wieków odrodzenia (które Delumeau często traktuje naprawdę szeroko bo łącznie z wiekiem XIV i manieryzmem) nie otrzymali prawa głosu ani chłopi ani kobiety. Rozdział poświęcony „rehabilitacji” kobiety w renesansie jest zresztą najbardziej kuriozalną częścią tej pracy, de facto ogranicza się do 4 stron i prezentuje jedynie nowe sposoby traktowania kobiet przez męski świat. Jednocześnie jest to chyba nadal najpełniejsza synteza epoki jaką można przeczytać po polsku. Budzi podziw ogromna erudycja autora, nie ma tu w treści szwów tak uciążliwych w większości syntez historycznych, w których precyzyjnie można określić, kiedy autor zmieniał źródło wiedzy. Podobały mi się rozdziały o wynalazczości: nawigacji, inżynierii, o filozofii ( z bardzo ciekawymi analizami obrazów, przede wszystkim Wiosny Botticellego),omówienie renesansowych utopii, dużo ciekawych danych statystycznych. No i to ostatnie zdanie: „Nauki ścisłe, piękno, miłosierdzie: oto trzy warunki powodzenia ludzkich zamierzeń.”
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na73 lata temu
Pochwała historii, czyli o zawodzie historyka Marc Bloch
Pochwała historii, czyli o zawodzie historyka
Marc Bloch
Książka ta to w zasadzie w mniejszym stopniu apologetyka historii, lecz właśnie w głównej mierze rozprawa o pracy historyka, roli jaką odgrywa on w społeczeństwie i podstawach warsztatu nowoczesnego pisania o historii. Marc Bloch pisał swoje przemyślenia w okresie II wojny światowej, lecz nie jako epigon dawnej epoki, lecz jako jeden z tych, którzy przyczynili się do zrewolucjonizowania historiografii i postrzegania źródeł historycznych. Praca obejmuje tematy obserwacji historycznej, krytyki źródeł, chronologii, a także oceny wydarzeń historycznych, a do wszystkich rozważań dołączone są obrazowe anegdoty z bujnego życia francuskiego historyka. Autor wypunktowuje niedoskonałości w czasie dokonywania obserwacji historycznej, błędy w rozumowaniu wynikające z charakteru historyka, jego epoki czy tendencji - świadomych lub nieświadomych, a także traktuje o tym, czy i jak powinien oceniać on dane wydarzenia. Bloch wychwala historię jako naukę w pełni humanistyczną, o cechach różnych od nauk przyrodniczych, a przy tym wymagających innego rodzaju ostrożności podczas badań. I to wysokie wartościowanie historii, jako nauki na wskroś traktującej o człowieku, powinno zostać również dziś głośno wypowiedziane, w czasie gdy mechanizacja, informatyka oraz umiejętności w obrocie pieniądzem są tak wysoko stawiane pośród wielu nauk i zdolności, a historia często zajmuje u niektórych pozycję zabawki lub narzędzia w dyskusji o polityce. Znamienne jest także, że Bloch wskazuje nie tylko na źródła pisane, narratywne, ale i na wyciągi, wykazy cen itp., aby wskazać na złożoność świata przeszłości, nakładania się na siebie różnych czynników oraz charakterów pokoleń, które same w sobie także nie są homogeniczne. To wszystko zaś zostaje podsumowane tym, jak do tego powinien odnosić się historyk. Cenne uwagi także poczynia w temacie nomenklatury urobionej lub przyswojonej przez historyków, co prowadzi do miłej dla mnie konkluzji, że historyk winien z szacunkiem odnosić się do zastanych sobie słów i nie zmieniać ich sensu, a jeśli już chce wyrazić nową myśl, niech zrobi to nowym nazewnictwem, ale niech będzie przy tym zrozumiały dla społeczeństwa, któremu przecież winien służyć odrzucając paskudny hermetyzm. To wydane po raz drugi w Polsce dzieło zawiera w przypisach informacje na temat pierwotnych fragmentów i uwag Blocha co do tekstu, co powoduje, że wydanie od Derewieckiego nabiera dodatkowej wartości, jako studium pracy nad esejem. Niewątpliwie niekiedy książka bywa trudna w odbiorze, co jest spowodowane erudycją autora, ale i jego tendencją do przelewania strumieni świadomości na papier; to sprawia oczywiście, że lektura sprawia dużo przyjemności, ale wymaga także sporo skupienia. To co faktycznie można zarzucić temu niedokończonemu dziełu to fakt, iż bywa chaotyczne i niestety przesycone pod względem treści w stosunku do objętości. Jest to jednak jedna z prac, która pośrednio wykłada ideę szkoły Annales i dlatego warta jest polecenia. Przywiązanie Blocha do nauk pomoczniczych i wskazanie na to, że historyk powinien być erudytą jest aktualne, jak nigdy dotąd. Ja sam żałuję, że tak późno po nią chwyciłem, lecz obiecuję sobie, że będę do niej wracać i to nie raz.
Marcin Denkiewicz - awatar Marcin Denkiewicz
ocenił na98 miesięcy temu
Historia Żydów Paul Johnson
Historia Żydów
Paul Johnson
Chcesz przeczytać jednostronną, filosemicką historię Żydów? Masz ją przed sobą! Paul Johnson, uchodzący w świecie anglosaskim za ultrakonserwatywnego z poglądów historyka, nie wykazał się cechami konserwatysty i opisując historię Żydów pominął wiele prawd, wydarzeń oraz interpretacji nasuwających się przy lekturze, a których sam ewidentnie nie chciał poruszać. A nie próbuje w ogóle dociekać skąd taka niechęć do Żydów wśród prawie wszystkich narodów, a przecież ją tak podkreśla w tekście. Europa Wschodnia jako miejsce funkcjonowania większości światowej populacji Żydów od XV w. prawie nie istnieje dla niego. Prawodawstwo dla Żydów w Rzeczpospolitej Obojga Narodów czy Rosji (wspomniano o Strefie Osiedlenia) także nie istnieją. Brak jakiejkolwiek kwerendy historycznej dla tego obszaru. Wielka wiedza teologiczna autora nie koreluje z wiedzą społeczno-polityczną lub ogranicza się do małych obszarów Europy Zachodniej. Autor myli wielokrotnie pochodzenia Żydów: np. wielki pianista Artur Rubinstein był wg niego pochodzenia niemieckiego (przecież to polski Żyd!),Róża Luksemburg - identycznie - przypisał jej niemieckie pochodzenie. Zaangażowanie Żydów w ruch komunistyczny nie istnieje u autora. Suchy styl encyklopedyczny też nie zachęca do lektury, on po prostu w wielu miejscach męczy. Najciekawszy i dobrze napisany jest zakres o syjonizmie, politycznym przywództwie w Palestynie (od 1949 w Izraelu) oraz walka o utworzenie Państwa Izrael w tym przebieg wojen z Arabami. Strasznie długo się z tą książką męczyłem, 2 lata na raty. Przyjemnością nie była ale też wiele można się z niej dowiedzieć o kształtowaniu się judaizmu jeśli chodzi o takiego teologicznego laika jakim byłem.
kazikowy - awatar kazikowy
ocenił na65 lat temu
Wzory kultury Ruth Benedict
Wzory kultury
Ruth Benedict
Czytało mi się gorzej niż "Chryzantemę i miecz". Myślę że częściowo to wina tłumaczenia, mam wydanie PWN, z roku 1966, w tłumaczeniu Jerzego Prokopiuka. Zdarzały się zdania, których sensu nie umiałam zrozumieć, to trudna książka i z pewnością czasem wynikało to z luk w wiedzy, ale kilkakrotnie doszłam do tego, co uniemożliwiło mi zrozumienie i był to na przykład postęp zamiast podstępu, albo pomylone przyimki (jakim cudem?). To oczywiście może być sprawa korekty nie tłumaczenia, ale również sam styl Ruth Benedict jest tu dużo słabszy niż w "Chryzantemie", on też mógł tak mocno ewoluować, ale niezbyt to się zgadza z biografią uczonej, osoby od zawsze ukierunkowanej literacko. (Warto tu jednak zaznaczyć, że wszystkie fragmenty poetyckie, pieśni czy modlitwy przetłumaczyła znakomicie Zofia Kierszys.) Druga przyczyna to fakt, że odbieram tę pracę jako mniej zwartą, rozdziały o kompletnie różnych kulturach są interesujące na sposób ciekawostek, mnie bardziej pociągają wnioski ogólne które można z nich wyciągnąć, a tych jest niewiele i mają one kształt dziś już pewnych truizmów. To wydanie zawiera solidny i rzeczowy wstęp, właściwie pozbawiony (z drobnymi wyjątkami) naleciałości politycznych, najbardziej interesujący, jednak z perspektywy kulturowej (może wręcz antropologicznej),czyli sposobu pisania o intymnych związkach międzyludzkich. Zacytuję tu zdanie o współpracy Benedict i Edwarda Sapira: "Łączący ich stosunek personalny stanowił funkcje wspólnoty intelektualnych i estetycznych zainteresowań oraz doświadczeń, był przy tym wolny od cech żenującej osobistej intymności (...)" Autorka wstępu (Antonina Kłoskowska) podobnie "dziwnie" traktuje seksualność Benedict, poświęca jej życiorysowi rozdzialik, pisze o wyobcowaniu, ale już nie o związku z Margaret Mead. Trochę to zabawne, trochę straszne, ale przede wszystkim interesujące. Trzon książki stanowią trzy rozdziały opisujące kultury Indian: Kwakiutlów i Zuni, oraz melanezyjskiego plemienia Dobu. Kultury bardzo od siebie różne i tak charakterystyczne, że Benedict każdą z nich przypisuje do innego wzorca kulturowego (dionizyjskiego dla Kwakiutlów, apolińskiego dla Zuni i dobuańskiego ;) dla Dobu). Mnie najbardziej interesowały uniwersalne, albo niemal uniwersalne cechy społeczności ludzkich. Ale je w sumie Benedict wymienia dwie: animizm i egzogamiczne ograniczenia małżeńskie. W rezultacie może najciekawsze były fragmenty, w których Ruth Benedict postuluje odpowiednią perspektywę w patrzeniu na problemy (jej) współczesne. Nie zawsze są to problemy (przynajmniej w całej swej rozciągłości) również współczesne nam. Ale niektóre z pewnością. "Zależność jednostek w naszej cywilizacji od współzawodnictwa ekonomicznego traktujemy jako dowód, że jest to pierwotna motywacja natury ludzkiej." "(...)rywalizacja jest marnotrawstwem(...) Jest tyranią, od której, -jeśli raz zadomowi się w jakiejś kulturze -nie można się uwolnić." "Im więcej dóbr gromadzi społeczeństwo, tym większymi żetonami posługują się ludzie." - to zdanie zyskuje odpowiednią perspektywę, gdy mamy za sobą opowieść o zwyczaju Kwakiutlów palenia miedziaków albo o Dobu i ich transakcjach kula. "Jest jednakże rzeczą oczywistą, że nie istnieje współzależność między jakąkolwiek "złą" skłonnością a anormalnością w sensie absolutnym." I nie trzeba szukać miedzy kulturami, starczy w historii: polujący na czarownice purytańscy duchowni Nowej Anglii "z punktu widzenia współczesnej psychiatrii należą do kategorii ludzi psychicznie chorych". Nigdy nie przyszło by to do głowy im współczesnym. "Wojna nie jest wyrazem instynktu wojowniczości. Wojowniczość jest tak drobnym szczegółem w wyposażeniu duchowym człowieka, że może nie znaleźć żadnego wyrazu w stosunkach międzyplemiennych". Franz Boas (mentor Benedict) określił funkcje poznawcze antropologii jako źródło intelektualnego wyzwolenia spod wyłącznego determinizmu jedynej, własnej cywilizacji. Benedict pisze raczej o tym, że wyzwolić się nie można, ale poszerzyć zdolność rozumienia człowieka na pewno tak: "dominujące cechy naszej cywilizacji trzeba zbadać ze szczególna wnikliwością. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że mają one charakter przymusowy, i to nie proporcjonalnie do podstawowej i istotnej roli, jaką odgrywają w zachowaniu ludzkim, lecz raczej w tym stopniu, w jakim rozwinęły się nadmiernie w naszej cywilizacji i w jakim tylko ją cechują." Oczywiście jednostka nie żyje w żadnej opozycji do swojej kultury. Czerpie z niej i jest przez nią kształtowana, dlatego: "Tylko nieuchronne opóźnienie kulturowe każe nam upierać się, że to co, co stare, trzeba ponownie odkryć w tym co nowe, że nie ma innego wyjścia, jak tylko odnaleźć dawną pewność i stałość w nowej plastyczności."
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na87 lat temu
Etyka protestancka a duch kapitalizmu i inne pisma Max Weber
Etyka protestancka a duch kapitalizmu i inne pisma
Max Weber
Niezwykle niestaranne wydanie Wydawnictwa UW - brak translacji wyrażeń nie-niemieckich (przede wszystkim łacińskich). Przypisy umieszczone na końcu książki utrudniają lekturę - a mają one zasadniczą rolę w tekście Webera. Sama jakość książki i jej estetyka - bardzo dobra, choć nie to jest najważniejsze w odbiorze wydania. Samo dzieło M. Webera pozostaje wybitne - przedmiotem badania autora jest przede wszystkim "asceza", która warunkuje powstanie dobrego pracownika i dobrego pracodawcy, ewentualnie - działającej osoby przedsiębiorczej, która jest w stanie odłożyć pieniądze, ciężko pracować, dokonywać modernizacji i odpowiednio zainwestować. Zasadniczym "motywem" tekstu jest proces wyklarowania się "czystego ascetyzmu" z ascetyzmu powstałego na skutek przyjęcia odpowiedniego wyznania chrześcijańskiego (przede wszystkim chodzi tu o kwakrów, kalwinów i in., mniej o luteran). Katolicyzm reprezentować ma zaś w wizji M. Webera postawę "tradycjonalistyczną", a więc nie ascetyczną, "wygodną", w której priorytetem nie jest odpowiednie zarządzanie dobrami ziemskimi. "Tradycjonalista" to człowiek, który pożąda raczej wolnego czasu niż nadwyżki - "asceta" nie tylko pragnie nadwyżki, ale również chce ją odpowiednio zainwestować - aby pomnożyć swoje bogactwo (pierwotnie - na chwałę Bożą, po sekularyzacji - niekoniecznie). Tekst ten jest szczególnie interesujący dla badacza C. Schmitta - podobieństwo metody i stylu (długie i treściwe przypisy) jest bardzo znaczne. Banałem zaś jest stwierdzenie, że Schmittiańska "teologia polityczna" jako nauka o poszukiwaniu analogii między obowiązującym prawem a "obowiązującą" teologią ewidentnie nawiązuje do Weberowskiej nauce o relacji pomiędzy teologią a etyką. Podobnie, proces sekularyzacji również pełni ważną rolę w pismach autora "Dyktatury". Lektura warta polecenia, szkoda, że tak słabo wydana. Na marginesie należy polecić tekst C. Schmitta - "Nomos-Nahme-Name", który rozwija problem relacji "ascezy" i władzy.
Dantiusz - awatar Dantiusz
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia Dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach


Ciekawostki historyczne