rozwińzwiń

Tym razem serio. Opowieści prawdziwe

Okładka książki Tym razem serio. Opowieści prawdziwe autorstwa Małgorzata Musierowicz
Okładka książki Tym razem serio. Opowieści prawdziwe autorstwa Małgorzata Musierowicz
Małgorzata Musierowicz Wydawnictwo: Akapit Press biografia, autobiografia, pamiętnik
115 str. 1 godz. 55 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
115
Czas czytania
1 godz. 55 min.
Język:
polski
ISBN:
8386129107
Małgorzata Musierowicz opowiada o swojej rodzinie. Przez rozmaite anegdotki przybliża czytelnikom swoich bliskich. Przedstawia także swoje życie i przyczyny powstania cyklu "Jeżycjada".
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tym razem serio. Opowieści prawdziwe w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tym razem serio. Opowieści prawdziwe

Średnia ocen
6,8 / 10
317 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tym razem serio. Opowieści prawdziwe

avatar
313
313

Na półkach: , ,

Uroczy drobiazg. Szkoda, że tak króciutko. O ulubionej autorce chciałoby się więcej.

Uroczy drobiazg. Szkoda, że tak króciutko. O ulubionej autorce chciałoby się więcej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5795
5733

Na półkach:

Taka mała przerwa od Jeżycjady choć niezupełna. Trochę o autorce, książkach, taka słoneczna, ciepła pozycja.

Taka mała przerwa od Jeżycjady choć niezupełna. Trochę o autorce, książkach, taka słoneczna, ciepła pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
919
868

Na półkach: , ,

Niby serio, ale z elementami humoru jak u tej autorki. Trochę brakowało mi niektórych fragmentów, bo czasami jest wręcz zaznaczone, że pomija pewien etap w życiu, gdyż był zbyt smutny, aby o nim pisać. Ale nadrabia to mocno rzeczywistym przedstawieniem osób z najbliższej rodziny i kręgu przyjaciół, którzy mieli na nią wpływ. I to ten pozytywny! Szczególnie Babcia jest pięknie ukazana, z ogromnym szacunkiem. Bardzo dużo cytatów z listów i sporo zdjęć na końcu książki - to wszystko mocno przybliża i pokazuje Małgorzatę Musierowicz jako człowieka. Z ciekawostek - czasami pokazuje, na kim się wzorowała tworząc postacie w swoich książkach, albo z kogo wzięła tę czy inną cechę danego bohatera - jeśli ktoś czytał Jeżycjadę, to niezmiernie interesujące.

Niby serio, ale z elementami humoru jak u tej autorki. Trochę brakowało mi niektórych fragmentów, bo czasami jest wręcz zaznaczone, że pomija pewien etap w życiu, gdyż był zbyt smutny, aby o nim pisać. Ale nadrabia to mocno rzeczywistym przedstawieniem osób z najbliższej rodziny i kręgu przyjaciół, którzy mieli na nią wpływ. I to ten pozytywny! Szczególnie Babcia jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

862 użytkowników ma tytuł Tym razem serio. Opowieści prawdziwe na półkach głównych
  • 553
  • 309
141 użytkowników ma tytuł Tym razem serio. Opowieści prawdziwe na półkach dodatkowych
  • 86
  • 16
  • 11
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Tym razem serio. Opowieści prawdziwe

Inne książki autora

Okładka książki Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Ocena 7,2
Na Jowisza 2! Nadal uzupełniam Jeżycjadę Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Okładka książki Poczytaj mi, mamo. 15 bajek na 100 lat Helena Bechlerowa, Wanda Chotomska, Maria Kowalewska, Tadeusz Kubiak, Barbara Lewandowska, Hanna Łochocka, Małgorzata Musierowicz, Joanna Papuzińska, Janina Porazińska, Elżbieta Szeptyńska, Julian Tuwim, Danuta Wawiłow
Ocena 7,6
Poczytaj mi, mamo. 15 bajek na 100 lat Helena Bechlerowa, Wanda Chotomska, Maria Kowalewska, Tadeusz Kubiak, Barbara Lewandowska, Hanna Łochocka, Małgorzata Musierowicz, Joanna Papuzińska, Janina Porazińska, Elżbieta Szeptyńska, Julian Tuwim, Danuta Wawiłow
Okładka książki Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Ocena 7,6
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę Emilia Kiereś, Małgorzata Musierowicz
Okładka książki Poczytaj mi, mamo. Księga piąta Wiera Badalska, Adam Bahdaj, Wanda Chotomska, Barbara Lewandowska, Małgorzata Musierowicz, Ewa Skarżyńska, Julian Tuwim
Ocena 8,0
Poczytaj mi, mamo. Księga piąta Wiera Badalska, Adam Bahdaj, Wanda Chotomska, Barbara Lewandowska, Małgorzata Musierowicz, Ewa Skarżyńska, Julian Tuwim
Małgorzata Musierowicz
Małgorzata Musierowicz
Polska pisarka, autorka książek dla dzieci i młodzieży, ilustratorka i projektantka ubrań dla dzieci. Ukończyła Wydział Malarstwa i Grafiki Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu ze specjalnością grafika użytkowa. Motywacją do rozpoczęcia pisania książek był brak zleceń na grafiki. W tych okolicznościach napisała swoją pierwszą powieść, którą następnie wzbogaciła o własnoręcznie wykonane ilustracje. Pisywała felietony do „Tygodnika Powszechnego”, które następnie zostały wydane w formie trzech książek pt. „Frywolitki, czyli ostatnio przeczytałam książkę!!!”. Debiutowała w połowie lat 70. powieścią „Małomówny i rodzina”, wkrótce potem rozpoczęła cykl powieści dla młodzieży „Jeżycjada”, zwany tak od nazwy poznańskiej dzielnicy Jeżyce, w której mieszkają jego bohaterowie. Napisała też wiele książek dla młodszych dzieci. Na motywach powieści „Kłamczucha” powstał film o takim samym tytule, a na podstawie „Kwiatu kalafiora” i „Idy sierpniowej” zrealizowano film „ESD”. Oba filmy reżyserowała Anna Sokołowska. W 1982 roku na Listę Honorową im. Hansa Christiana Andersena wpisano „Kwiat kalafiora”. Za swoje książki autorka otrzymała wiele nagród, m.in. Złote Koziołki. Na wniosek dzieci została Kawalerem Orderu Uśmiechu w 1994 roku, a w 2008 została odznaczona Medalem Polskiej Sekcji IBBY za całokształt twórczości. Książka Małgorzaty Musierowicz „Feblik” została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura młodzieżowa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wspomnienia chałturzystki Stefania Grodzieńska
Wspomnienia chałturzystki
Stefania Grodzieńska
Po czytanych jakiś czas temu przedwojennych i wojennych wspomnieniach Stefanii Grodzieńskiej wiedziałam, że sięgnięcie po jej kolejną książkę będzie kwestią czasu. I, stało się. Jestem po lekturze kolejnej książki tej nieszablonowej, błyskotliwej, pełnej taktu, czaru i swoistej kokieterii Artystki. Główną bohaterką opowieści jest co prawda Autorka, ale niekoniecznie wszystkie wątki i sytuacje przedstawione w tej historii, musiały się wydarzyć. Nawet Karol, w rzeczywistości, nosił inne imię. Tym razem czytelnik towarzyszy Grodzieńskiej w jej podróży sentymentalnej do jednego z prowincjonalnych polskich miast i czeka z wypiekami na twarzy na jej nie do końca przemyślane i zaplanowane spotkanie z miłością sprzed lat. Miłość ma na imię Karol, mieszka na co dzień za granicą i po szesnastu latach od ostatniego widzenia się ze Stefanią przyjeżdża do Polski i przemieszkuje właśnie w tym mieście. Są lata sześćdziesiąte XX wieku. I dalej prawie tak, jak u Joanny Chmielewskiej (tak jak pisze @Queequeg). Kłody pod nogi, piętrzące się przeszkody i przeciwności losu. Dzieje się, ale nie to, co powinno. A tego pana Kazia, to najchętniej trzymałabym pod kluczem. I to solidnym. Cóż, trzeba samemu przeczytać, by zrozumieć o czym ja piszę. PS Mimo że i te wspomnienia Grodzieńska świetnie skomponowała, to jak dotychczas pierwszą lokatę u mnie ma jej „Urodził go „Niebieski Ptak”, bo „Szarpio Afrikanske” jest tylko jedno. Kto czytał ten wie. ;)
wiola - awatar wiola
oceniła na82 lata temu
Musierowicz dla zakochanych Małgorzata Musierowicz
Musierowicz dla zakochanych
Małgorzata Musierowicz
"Musierowicz dla zakochanych" to kolejna perełka w literackim świecie Małgorzaty Musierowicz, kontynuacja jej bestsellerowej gawędy kulinarnej "Na Gwiazdkę". Książka ta nie tylko zaspokaja apetyt miłośników kulinariów, ale również przemyca w sobie odrobinę romantyzmu, humoru i osobistego uroku autorki. Głównym atutem tej publikacji są, oczywiście, przepisy na romantyczne potrawy i dania, które z pewnością sprawią, że wspólne gotowanie stanie się niezapomnianym doświadczeniem dla zakochanych. Małgorzata Musierowicz, znana nie tylko z talentu literackiego, ale i kulinarnego, doskonale komponuje smaki, zachęcając czytelników do eksperymentów w kuchni, a jednocześnie podkreślając rolę wspólnych chwil spędzonych nad garnkami. Jednak "Musierowicz dla zakochanych" to nie tylko książka kucharska. Autorka dzieli się z czytelnikami nie tylko przepisami, ale także zabawnymi wspomnieniami i anegdotami z własnego życia. To swoista podróż w świat autorskich doświadczeń, które sprawiają, że czytelnik czuje się blisko autorki, jakby weszli razem do jej kuchni, by razem delektować się smakami i rozmową. Dodatkowym walorem publikacji są piękne wiersze o miłości, które wprowadzają do tekstu nutę romantyzmu. Musierowicz ukazuje miłość w różnych odsłonach, od tej codziennej po te bardziej wyjątkowe, kreując bogactwo emocji i doświadczeń związkowych. Wiersze te są niczym dodatkowe przyprawy, nadające książce subtelny aromat poezji. Pomysły na walentynkowe kartki to kolejny element, który czyni "Musierowicz dla zakochanych" kompletnym kompendium dla miłośników literatury, kuchni i romantyzmu. Autorka inspiruje czytelników do twórczego wyrażania uczuć, podkreślając, że miłość może być obecna nie tylko w gotowaniu, ale także w prostych, ręcznie robionych gestach. Podsumowując, "Musierowicz dla zakochanych" to nie tylko przewodnik po romantycznej kuchni, ale także opowieść o miłości w różnych wymiarach. Autorka, przez swój charakterystyczny styl, sprawia, że czytelnicy stają się częścią tego kulinarnej i literackiej ścieżki. To książka, która nie tylko zadowoli podniebienia, ale i serca, stając się niezapomnianym świadkiem miłosnych chwil spędzonych nad książką i garnkami.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na81 rok temu
Przyślę Panu list i klucz Maria Pruszkowska
Przyślę Panu list i klucz
Maria Pruszkowska
O tym, że mało jest w życiu rzeczy równie istotnych jak przeczytanie dobrej książki. Od czasu zaznajomienia się z Jeżycjadą mam (prawdopodobnie trochę irytujący) zwyczaj porównywania wszystkich literackich rodzin, zwłaszcza tych inteligenckich, do Borejków i nie wiem jak do tego dochodzi, ale bohaterowie Musierowicz zawsze w takich przypadkach wypadają jakoś niekorzystnie. A tutaj trzeba przyznać, że podobieństw jest sporo - mamy ojca, którego nie interesuje właściwie nic poza książkami (ale o dziwo tutaj wypada to uroczo, podczas gdy Ignacy B. w swoim oderwaniu od rzeczywistości głównie irytuje),mamy dwie córki podzielające jego pasję i przeżywające z tego powodu mnóstwo przezabawnych komplikacji, mamy matkę, która stoi trochę z boku tego całego zamieszania, ale nie udaje jej się do końca uchronić przed tym książkowym szaleństwem, a cała rodzina niemal nieustannie przerzuca się cytatami z literatury. Prezentowane są też różne podejścia do czytania, np. czy powracanie do znanych już książek nie jest stratą czasu, skoro wciąż powstają nowe, a wszystkiego przeczytać się nie da? Co ciekawe, z pewnych szczegółów da się wywnioskować, że tam gdzieś w międzyczasie musiały się toczyć obie wojny światowe, ale w ogóle nie da się tego wyczuć - pewnie dlatego, że ta rodzina właściwie do niczego (poza książkami i czytaniem) nie podchodzi szczególnie poważnie.
niedź - awatar niedź
ocenił na87 miesięcy temu
Nie ma z czego się śmiać Stefania Grodzieńska
Nie ma z czego się śmiać
Stefania Grodzieńska
Uwielbiam Grodzieńską, a jej niesamowity życiorys to gotowy scenariusz na film, więc cieszy mnie, że ta książka pogłębia wiele wątków, które pojawiły się we wcześniejszych pozycjach autobiograficznych autorki (trochę to wygląda tak, jakby autorka przed śmiercią chciała jeszcze kilka rzeczy przed czytelnikami odkryć i ocalić od zapomnienia). Nie wszystko jednak zdecydowała się wyjawić - nie wspomina nic o swoim (po matce) i męża (po rodzicach) żydowskim pochodzeniu ani o tym, że przez 2 lata przebywali w getcie, gdzie organizowali przedstawienia w teatrze Femina. Pragnęła jednak, żeby po śmierci te informacje zostały ujawnione - przekazała do druku materiały, które zostały wydane w 2014 w książce "Miasto skazanych" (zapiski męża i jej wiersze). Same wiersze były już wydane zaraz po wojnie pod pseudonimem Stefania Ney (nazwisko panieńskie matki). Bardzo zaciekawiła mnie postać siostry męża Jerzego Jurandota - Zochy, która brała czynny w konspiracji i zginęła w powstaniu. Okazuje się, że napisała 3 książki pod pseudonimem Zofia Bardówna. Naprawdę nazywała się Zofia Gleichgewicht i udało mi się odnaleźć w necie kopię jej podania do ASP, łącznie ze zdjęciem, na którym widać przepiękną młodą kobietę. Wysłałam nowo zdobyte informacje do twórców biogramów powstańczych, mam nadzieję, że uzupełnią. Idąc tym tropem okazuje się, że teściowe p. Stefanii nie nazywali się Tadeusz i Sabina, lecz Dawid i Szajndla. Ich syn Jerzy zmienił nazwisko Gleichgewicht na Jurandot, przy czym wygląda na to, że je wymyślił, ponieważ jedyne osoby o tym nazwisku to on, żona (jako drugie),córka i wnuk Michał (jest pilotem),który nosi nazwisko po matce. W ogóle w książce ukrytych jest kilka zagadek, np. czemu matka Stefanii była bezpaństwowcem? I skoro Stefania idąc do szkoły b. słabo znała polski - to w jakim języku rozmawiały z nią mama i babcia? Wiele wskazuje, że mógł to być rosyjski. A może jidysz? Jest też wiele niedopowiedzeń, np. autorka pisze, że śpiewaczkę Helenę Ostrowską poznała w domu konspiracyjnym w Gołąbkach, a tymczasem wcześniej występowały razem w getcie w przedstawieniu "Księżniczka czardasza". Te niejasności i niedopowiedzenia są głównie konsekwencją przemilczania pochodzenia i pobytu w getcie. Ciekawy jest też wątek Jurandota - kobieciarza. Żona i córka zgodnie piszą, że im to nie przeszkadzało, a jego kobiety były zawsze w dobrym guście. Na sam koniec p. Stefania nadmienia, że mąż nie miał żadnych wad. Ciekawe. PS. Słowa p. Joanny Jurandot-Nawrockiej (zm. 2016): "Rodzice nigdy nie mówili publicznie – i prawie nigdy w domu – o spędzonym w getcie okresie. Był to okres, którego nie chcieli pamiętać, choć zatrzeć go w pamięci oczywiście nie zdołali. Dodatkowo mama, jako autorka i wykonawczyni tekstów satyrycznych, chciała kojarzyć się z artystką ,,do śmichu”, a nie z tak niewyobrażalną tragedią. Mogli spokojnie się ukryć, ale poszli do getta dobrowolnie, ze względu na uwielbianych rodziców ojca, którzy tej szansy nie mieli. Wyszli, kiedy „akcje” tak się nasiliły że nie było szans na uratowanie moich dziadków. O wstydzie nie było mowy, natomiast przyznaję że rodzice – jak wszyscy albo prawie wszyscy ludzie którzy przeżyli tamten koszmar – bali się jego powrotu. Bali się nie o siebie, tylko o nas, o następne pokolenia." PS. Jerzy Jurandot napisał w getcie sztukę: komedię (!) osadzoną w realiach getta pt. "Miłość szuka mieszkania". Była tam wystawiana. Można wysłuchać świetnego słuchowiska na niej opartego - wpisać na YouTubie: słuchowisko miłość szuka mieszkania.
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na91 rok temu
Humor w genach Hanna Zborowska z Kobuszewskich
Humor w genach
Hanna Zborowska z Kobuszewskich
Hanna Zborowska z Kobuszewskich w zabawny, jak na tytuł książki przystało, opisała swoje dorastanie. Hania to nietuzinkowa osóbka, skora do psot, odkrywania świata, przekraczania granic. To kobieta o niepohamowanej energii i ciekawości życia, niepokorna, uparta w swoich postanowieniach. Hania lubiła empirycznie sprawdzać i doświadczać, co często miało skomplikowane konsekwencje, niemniej nie zrażała się łatwo. Szukająca przygód, ciekawska, poszukująca sensacji w sprawach niezrozumiałych, zwłaszcza kiedy były dla niej zakazane. Zakochana najpierw w swoim młodszym braciszku Jasiu, potem w nauczycielce i wreszcie w Rudym, który będzie przewijał się w jej życiu niejednokrotnie. Z początku urwiska, utrapienie matki, znajduje swoją pasję i misję życiową, kończy studia i staje się stateczną naukowczynią. Życie Hanny przypadło na lata międzywojnia i po II Wojnie Światowej. Przez pryzmat swoich przeżyć poznajemy Warszawę począwszy od Bródna i Śródmieścia, by podczas wojny przenieść się na Pragę. Dowiadujemy się, że na lato jeździło się do Strugi, która to dzisiaj jest częścią Marek pod Warszawą, a kiedyś była miejscem odpoczynku letniego dla Warszawiaków. Autorka napisała swoje wspomnienia z humorem, czułością i miłością do swojej rodziny. Warto zatopić się w ten świat opisany przez autorkę, dać się ponieść jej wybrykom, uroczym wariactwom, urzekającym pomysłom i oddaniu.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na74 lata temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Czytadła. Gawędy o lekturach Agnieszka Osiecka
Czytadła. Gawędy o lekturach
Agnieszka Osiecka
Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam książki o książkach. Wciąż mi mało ciekawych felietonów, esejów, komentarzy na temat przeczytanych lektur, bibliofilskich pragnień i czasu, którego i tak zabraknie na poznanie wszystkich książek z osobistych list każdego czytelnika. Agnieszkę Osiecką lubię bardzo za jej pisanie na tematy różne, za fotografie. Nie jestem fanką tekstów piosenek, nie wrócę pewnie do opowiadań jej autorstwa, ale felietony i luźne przemyślenia, i rozmowy są ciekawe, skrzą się humorem, pokazują Agnieszkę otwartą, ciekawą ludzi, spostrzegawczą. We wstępie książki, napisanym przez Agatę Passent, czytam, że teksty zebrane w Czytadłach... trudno zaszufladkować. Nie są to bowiem typowe, profesjonalne recenzje z książek, nie są to również literackie eseje. Mam wrażenie, że słowa Osieckiej to, podobnie jak wypowiedzi Szymborskiej, komentarze na temat przeczytanych lektur, w których odnaleźć można mnóstwo osobistych przemyśleń czy wspomnień. Teksty obu autorek były wcześniej publikowane: Wisława Szymborska pisała m.in dla Gazety Wyborczej, Agnieszka Osiecka dla Życia Warszawy. To, co łączy obie panie, to lekkie pióro, interesujący dobór lektur (choć przyznać trzeba, że nasza noblistka była w tym temacie bardziej nieprzewidywalna) i luźne bardzo podejście do opisywania książek - mnóstwo dygresji, raczej pozytywny stosunek do każdej przeczytanej pozycji, nieustawianie się w pozycji wielce krytykującego krytyka. To nie tak, że im się wszystkie czytane książki podobają, ale autorki unikają ostrych i kategorycznych opinii w myśl zasady, że gusta są różne i po co kogoś negatywnie nastawiać do książki, która może stać się ulubioną nawet, choć mnie się wydaje co najwyżej przeciętnym czytadłem. Jak słusznie zauważa autorka Czytadeł "oczywiście każdy pisze, jak chce. Ale każdy też czyta, jak chce". Bez zbędnych słów, bez przydługich opisów, bez nadęcia. Lektura tekstów Osieckiej to czysta przyjemność i obowiązkowa pozycja na liście każdego bibliofila (i miłośnika książek o książkach).
Justyna - awatar Justyna
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki Tym razem serio. Opowieści prawdziwe

Więcej

Nikt nie jest dziełem wyłącznie samego siebie. Na to kim jesteśmy i czegośmy dokonali, składa się suma świateł i suma cieni, którymi obdarowali nas wszyscy ludzie, przesuwający się przez naszą drogę.. Napisałam tu jednak tylko o światłach. Wiem, że nie dałabym sobie rady ze swym zadaniem - z życiem, gdyby nie pomoc tych ludzi lub choćby ich obecność [...]. Czy kiedykolwiek zdołam spłacić mój wielki dług.... Czym to się właściwie spłaca?"

Nikt nie jest dziełem wyłącznie samego siebie. Na to kim jesteśmy i czegośmy dokonali, składa się suma świateł i suma cieni, którymi obdarow...

Rozwiń
Małgorzata Musierowicz Tym razem serio. Opowieści prawdziwe Zobacz więcej

Nikt nie jest dziełem wyłącznie samego siebie. Na to, kim jesteśmy i czegośmy dokonali, składa się suma świateł i suma cieni, którymi obdarzali nas wszyscy ludzie, przesuwający się przez naszą drogę.

Nikt nie jest dziełem wyłącznie samego siebie. Na to, kim jesteśmy i czegośmy dokonali, składa się suma świateł i suma cieni, którymi obdarz...

Rozwiń
Małgorzata Musierowicz Tym razem serio. Opowieści prawdziwe Zobacz więcej

Był czas, kiedy najbardziej imponowała mi w ludziach inteligencja i wiedza. Potem - mądrość. Ale musiało minąć sporo lat, bym zrozumiała, że tak naprawdę tym, co urzeka mnie najbardziej, wzrusza i pociąga - jest dobroć.

Był czas, kiedy najbardziej imponowała mi w ludziach inteligencja i wiedza. Potem - mądrość. Ale musiało minąć sporo lat, bym zrozumiała, że...

Rozwiń
Małgorzata Musierowicz Tym razem serio. Opowieści prawdziwe Zobacz więcej
Więcej