Czy to się mogło zdarzyć?

Okładka książki Czy to się mogło zdarzyć? autora Ambrose Bierce, 8308036112
Okładka książki Czy to się mogło zdarzyć?
Ambrose Bierce Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie horror
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Can Such Things Be?
Data wydania:
2004-05-31
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
83-08-03611-2
Tłumacz:
Krystyna Korwin-Mikke
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czy to się mogło zdarzyć? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czy to się mogło zdarzyć?



książek na półce przeczytane 8235 napisanych opinii 3785

Oceny książki Czy to się mogło zdarzyć?

Średnia ocen
6,6 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czy to się mogło zdarzyć?

avatar
19
14

Na półkach:

Sięgnąłem po ten zbiór w zasadzie dla jednego opowiadania i to zarazem najlepszego wg mnie - Mieszkaniec Carcosy, mitycznego tajemniczego miejsca w którym znalazł się narrator, nie wiedząc jak, nie wiedzą kiedy. Zaczyna pojawiać się niepokój, strach, wątpliwości i pytania oraz wspomnienia z tego miejsca.
Reszta opowiadań w porządku, ale chyba nie za bardzo się na nich skupiłem gdyż najbardziej chodziło mi o powyższe opowiadanie. Ale na pewno wrócę do tego zbioru.
Następny w kolejce Król Żółci Chambersa na które w dużym stopniu opierał się sezon pierwszy True Detective :)

Sięgnąłem po ten zbiór w zasadzie dla jednego opowiadania i to zarazem najlepszego wg mnie - Mieszkaniec Carcosy, mitycznego tajemniczego miejsca w którym znalazł się narrator, nie wiedząc jak, nie wiedzą kiedy. Zaczyna pojawiać się niepokój, strach, wątpliwości i pytania oraz wspomnienia z tego miejsca.
Reszta opowiadań w porządku, ale chyba nie za bardzo się na nich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
21

Na półkach:

Czytając ten zbiór opowiadań przypomniałem sobie dzieciństwo, kiedy siadaliśmy z kuzynostwem i opowiadane były straszne historie.

Może opowiadania trochę się zestarzały i nie są zbyt straszne, ale jest tu dużo humoru. Autor umiał sprawnie opowiadać i zaintrygować czytelnika.

Czytając ten zbiór opowiadań przypomniałem sobie dzieciństwo, kiedy siadaliśmy z kuzynostwem i opowiadane były straszne historie.

Może opowiadania trochę się zestarzały i nie są zbyt straszne, ale jest tu dużo humoru. Autor umiał sprawnie opowiadać i zaintrygować czytelnika.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
761
729

Na półkach: , , ,

Mistrz XIX-wiecznej amerykańskiej noweli niesamowitej, autor “pośredni”, którego twórczość stanowi pomost pomiędzy Edgarem Allanem Poe a Howardem Philipsem Lovecraftem, w Polsce ostatnimi laty mocno zapomniany i zaniedbany. Tak, nieocenione C&T wydało w ramach swej “Biblioteczki Grozy” jego zbiór “Niesamowite”, ale był on w znacznej mierze złożony z tzw. “odrzutów”, opowiadań wcześniej w Polsce niewydawanych, mniej znanych i, co tu dużo ukrywać, z nielicznymi wyjątkami, słabszych.
Tom “Czy To Się Mogło Zdarzyć” (“Can Such Things Be”),wydany pierwotnie w 1893 roku, zestawiony przez samego Bierce’a jest dużo bardziej znany i bardziej dla jego twórczości reprezentatywny.

Najciekawsze, czym wyróżnia się Bierce na tle europejskich ghost stories jest osadzenie jego opowieści na tzw. Dzikim Zachodzie. Poszczególne historie rozgrywają się w małych zakurzonych miasteczkach, po ulicach których wiatr przegania “biegacze” (te charakterystyczne westernowe krzakory),w opuszczonych drewnianych chatach i szałasach traperów, w kanionach, wąwozach lub na wzgórzach prerii. Tacy też - westernowi - są bohaterowie tych opowiadań.

Drugie, co zwraca uwagę, to minimalizm i rzeczowość. Bierce był dziennikarzem, i czuć w w jego stylu - rzeczowym, energicznym, pozbawionym gotyckich klimatów Poego czy nawałnicy przymiotników Lovecrafta. Tutaj szybko przechodzi się do rzeczy, a opisy są konkretne, zwarte, jak w artykułach prasowych. Typowy jest też szczególny “funkcjonalizm”, dziennikarska zadaniowość bierce’owych straszydeł. One nie straszą bez powodu, mają z reguły jakąś funkcję, zadanie - najczęściej przypomnieć żywym okoliczności swej śmierci, czasem wprost zemścić się na mordercach.

No i po trzecie, pojawiający się czasem czarny humor. Wprawdzie najsłynniejsze opowiadania z tej grupy z arcysławną makabreską “Oleum Canis” zawarte są w innym zbiorze Bierce’a, “Jeździec Na Niebie” (będzie wkrótce) ale i tutaj kilkakrotnie się pojawia.

Zbiór liczy 16 opowiadań, jak zawsze w takiej grupie są lepsze i mniej ciekawe. Na początek warto więcej napisać o tych najważniejszych. Przede wszystkim :

Środkowy Palec Prawej Nogi 8/10 - znakomita ghost story w realiach Dzikiego Zachodu. Morderca zostaje podstępem zmuszony do powrotu na miejsce zbrodni, gdzie podobno straszą duchy jego ofiar. Naprawdę creepy!
i
Nocne Harce W Trupim Wąwozie 8/10 - ponownie Dziki Zachód, samotny szałas, w nim człowiek prześladowany przez wspomnienie popełnionej zbrodni (?). Przybywają do niego osobiście Śmierć i Szatan, a w drapieżnym finałowym jump scarze z piwniczki w podłodze wyjdzie, szukając zemsty, upiór zamordowanej ofiary (Sam Raimi zacytuje tę scenę w pierwszym “Evil Dead”).

Dalej znaleźć można kolejne “nawiedzone” westerny : Halucynacje Staleya Fleminga 7/10 - krótkie, pikantne opowiadanie w których to duch psa mści się na mordercy swego pana, Tajemnica Wąwozu Macargera 6/10 - proste ghost story, podróżny nocujący w zrujnowanej chacie na prerii śni o jej byłych mieszkańcach słysząc odgłosy zbrodni małżeńskiej sprzed lat, Zegarek Johna Bartine’a 7/10 - wspomnienie śmierci właściciela tytułowego zegarka prześladujące kolejnego właściciela czy Nieznajomy 7/10 - duch pioniera opowiada przy ognisku wędrowcom historię swej walki i śmierci podczas walk z Apaczami.

Swój czarny humor Bierce postanowił zaprezentować w literackich żartach opartych o motywy obecne w prozie Edgara Allana Poe. Pewnej Letniej Nocy 7/10 to krótka makabreska łącząca temat znany z “Przedwczesnego Pogrzebu” z “Hieną Cmentarną” i R.L. Stevensona Minimalizm grozowy, bardzo efektowny (sceneria, jump scare, twist). Pogrzeb Johna Mortonsona 6/10 - to kolejna funeralna groteska, bawiąca się z kolei “Czarnym Kotem”

Wśród pozostałych opowiadań znajdą się Dzban syropu (5/10 - duch sklepikarza pracoholika pojawia się w swym sklepie i po śmierci, by sprzedać tytułowy dzban),Za ścianą (6/10 - opowieść o „odrzuconej” miłości, która przetrwała smierć i prześladuje ukochanego pukaniem zza ściany),czy przejmujący Mały Włóczęga 6/10, gdzie duch zmarłej matki wzywa swe dziecko z drugiego końca Ameryki by przybyło i umarło na jej grobie.

Warto wyróżnić jeszcze efektowną Odzyskana Tożsamość 7/10 - w której duch żołnierza poległego w wojnie secesyjnej nieświadomie ożywa w ciele innego człowieka. A warto wyróżnić z uwagi na tematykę; Bierce uczestnik wojny secesyjnej, bardzo mocno przeżył jej tragedię, dramatyzm, okrucieństwo i cierpienie, które przyniosła. Poświęcił tej tematyce sporo doskonałych opowiadań w zbiorze “Tales Of Soldiers And Civilians” z 1891 roku, w których groza wynika z właśnie z tragedii i cierpienia niesionego przez wojnę, ma charakter realny, nie nadprzyrodzony.

Nieco in minus Nawiedzona Dolina 4/10. Pewnego osadnika wpędzają do grobu wyrzuty sumienia po morderstwie, jakie popełnił swym na chińskim pracowniku. Nagle okazuje się, że zabitego chińczyka łączyło z mordercą….uczucie ??? Byłażby to arcyśmiała XIXwieczna „brokeback mountain”, ale wraz z rozwojem akcji wychodzi na jaw (wydaje się),że ofiarą była Chinka, tyle że w męskim stroju? Ta dziwaczna, generalnie nieudana historia stanowi jakby szkic, później udoskonalony w “Nocnych Harcach”.

Last, but zdecydowanie not least będzie znakomity Mieszkaniec Carcosy 8/10, nieco odstające klimatem od reszty zbioru poetyckie, niesamowite opowiadanie, w którym duch zmarłego spaceruje ruinami prastarego miasta Carcosa. Ten tekst klimatem przypomina raczej prozę Lovecrafta niż samego Bierce’a nic dziwnego, że “Carcosa” została kamieniem węgielnym amerykańskiego weirdu; do tego mitycznego miasta odwołają się późnej i Robert Chambers i sam Lovecraft.

Brak przekrojowego zbioru opowiadań Ambrose Bierce’a na rynku wydawniczym to ogromna dziura. Wypadałoby liczyć na nieocenione wydawnictwo C&T, by wróciło do tego autora i wznowiło nieobecne od dawna (ostatnie wznowienie było w 2004 roku),a kanoniczne dla rozwoju literackiej grozy, wspominane m.in. przez samego Lovecrafta w “Nadnaturalnym Horrorze W Literaturze”, dzieła.

Mistrz XIX-wiecznej amerykańskiej noweli niesamowitej, autor “pośredni”, którego twórczość stanowi pomost pomiędzy Edgarem Allanem Poe a Howardem Philipsem Lovecraftem, w Polsce ostatnimi laty mocno zapomniany i zaniedbany. Tak, nieocenione C&T wydało w ramach swej “Biblioteczki Grozy” jego zbiór “Niesamowite”, ale był on w znacznej mierze złożony z tzw. “odrzutów”,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

290 użytkowników ma tytuł Czy to się mogło zdarzyć? na półkach głównych
  • 169
  • 121
72 użytkowników ma tytuł Czy to się mogło zdarzyć? na półkach dodatkowych
  • 45
  • 8
  • 5
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Czy to się mogło zdarzyć?

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite z języka angielskiego Edward Frederick Benson, Ambrose Bierce, Algernon Blackwood, Robert W. Chambers, Charles Dickens, Nathaniel Hawthorne, W.W. Jacobs, Henry James, Montague Rhodes James, Joseph Sheridan Le Fanu, H.P. Lovecraft, Arthur Machen, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, John William Polidori, Walter de la Mare
Ocena 7,7
Opowieści niesamowite z języka angielskiego Edward Frederick Benson, Ambrose Bierce, Algernon Blackwood, Robert W. Chambers, Charles Dickens, Nathaniel Hawthorne, W.W. Jacobs, Henry James, Montague Rhodes James, Joseph Sheridan Le Fanu, H.P. Lovecraft, Arthur Machen, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, John William Polidori, Walter de la Mare
Okładka książki 17 podniebnych koszmarów Ambrose Bierce, Tom Bissell, Ray Bradbury, Roald Dahl, James Dickey, Arthur Conan Doyle, Cody Goodfellow, Joe Hill, Stephen King, E. Michael Lewis, Richard Matheson, David J. Schow, Dan Simmons, Peter Tremayne, E. C. Tubb, John Varley, Bev Vincent, Bev Vincent
Ocena 5,8
17 podniebnych koszmarów Ambrose Bierce, Tom Bissell, Ray Bradbury, Roald Dahl, James Dickey, Arthur Conan Doyle, Cody Goodfellow, Joe Hill, Stephen King, E. Michael Lewis, Richard Matheson, David J. Schow, Dan Simmons, Peter Tremayne, E. C. Tubb, John Varley, Bev Vincent, Bev Vincent
Okładka książki Bedtime Stories Ambrose Bierce, A.S. Byatt, Angela Carter, Julio Cortázar, Isak Dinesen, Lord Dunsany, F. Scott Fitzgerald, Neil Gaiman, Nathaniel Hawthorne, Washington Irving, William Keepers Maxwell, Ursula K. Le Guin, Steven Millhauser, Haruki Murakami, Vladimir Nabokov, Robert Louis Stevenson, Herbert George Wells, Guy de Maupassant
Ocena 9,0
Bedtime Stories Ambrose Bierce, A.S. Byatt, Angela Carter, Julio Cortázar, Isak Dinesen, Lord Dunsany, F. Scott Fitzgerald, Neil Gaiman, Nathaniel Hawthorne, Washington Irving, William Keepers Maxwell, Ursula K. Le Guin, Steven Millhauser, Haruki Murakami, Vladimir Nabokov, Robert Louis Stevenson, Herbert George Wells, Guy de Maupassant
Ambrose Bierce
Ambrose Bierce
Ambrose Gwinett Bierce (ur. 24 czerwca 1842, zm. w grudniu 1913 lub na początku 1914 roku prawdopodobnie w Meksyku) dziennikarz, satyryk i pisarz amerykański, znany jako autor nowel i krótkich opowiadań. Uczestnik wojny secesyjnej. Często określany bywa jako prekursor czarnej literatury XX wieku[1], klasyk literatury grozy, zaliczany dziś do kanonu tego gatunku. M.in. opowiadania: Droga w świetle księżyca, Olej z psa, Moje ulubione morderstwo. Bierce tworzy w nich świat okrutny, pełen patologii i zboczeń, nie podległy żadnym zasadom moralnym. Groza Bierce'a jest niejako zaprzeczeniem transcendetnego, wypływającego z duszy, surrealistycznego strachu Edgara Allana Poego - autor Jeźdźca na niebie zwraca uwagę na grozę przynależącą do świata materialnego, "podskórną" i brutalną w swojej przyziemności. Opisy Bierce'a cechuje całkowita beznamiętność w przedstawianiu sadyzmu i okrucieństwa. Częste epatowanie krwią, nagromadzenie makabrycznych wątków dały zaczątek do traktowania horroru w kategoriach gore. Często nawiązywał do własnych doświadczeń wojennych oraz do pionierskiego życia w Północnej Ameryce, ukazując powszechną wówczas biedę, zacofanie i pijaństwo, które sprawnie zaprzęgał do potrzeb literatury grozy. Charakterystyczny dla grozy Ambrose Bierca jest model świata - to universum pozbawione wszelkiej przypadkowości, gdzie zbrodnie sprzed lat powracają, aby nakręcać spiralę wszechogarniającego koszmaru.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowieści o duchach Montague Rhodes James
Opowieści o duchach
Montague Rhodes James
Hollywood wykuło określony obraz horroru. Mocno zakropionego krwią, porażającego nagłością migających obrazów stylu jaki odpowiada na wszelkie odpowiedzi nie pozostawiając wiele naszej wyobraźni. Amatorzy takiego typu opowieści grozy będą wiec mocno zawiedzeni tym tomikiem opowieści. "Opowieści o duchach" bowiem to nie tylko groza, ale i poezja, elokwencja i ..... humor! Styl autora jest niebywały. Łączy w sobie powyższe elementy by stworzyć obrazy jakie jednocześnie ujmują i napawają niepokojem. Zderzają się one błyszcząc jak klejnot. Nie są tak gęste jak smoła w przypadku Poego czy zatęchłe jak u Lovecrafta. Jest tu jakaś lekkość, piękno przetkane niepokojem, niepewnością i świadomością iż groza wcale nie musi czaić się tylko w charakterystycznym dla siebie otoczeniu. Autor wielokrotnie puszcza oczko do czytającego pokazując mu, że nie zawsze wszystko trzeba brać poważnie, nawet opowieści o duchach. Swoją niebywałą wrażliwość i wyobraźnię ukazuję w melodyjnych opisach świata by kilka wersów dalej zderzyć to z maszkarą. Daje także ogromne pole do popisu dla wyobraźni czytelnika w lekkim tylko naszkicowaniu samej tajemnicy. Pozwala nam, czytelnikom, na samodzielność w interpretacji. Czyż właśnie nie taki jest modus operandi duchów, mar i demonów kryjących się w cieniach, ukrywających się w przedmiotach, sunących smętnie w określonych miejscach? Coś tam ukarzą, ale może być to zniekształcone, odwrócone, pocięte. Interpretacja zaś zależy od naszych zmysłów, jakie, jak wiemy, są subiektywne. Czyż to właśnie nie w ludowych, staroświeckich i wiekowych bajaniach leży ziarno prawdy? Czy nie warto słuchać na wpół zapomnianych opowieści snutych przed starsze osoby? Oczywiście, ze warto gdyż dzięki temu powstają właśnie takie wyjątkowe tomiki opowieści. Zbór ten sprawia niezwykłą przyjemność nie tylko poprzez sam temat, ale nade wszystko poprzez to w jaki sposób jest pisany. Perełka po jaką wato sięgnąć
KonstelacjaAmelia - awatar KonstelacjaAmelia
oceniła na109 miesięcy temu
Wyspa Itongo Stefan Grabiński
Wyspa Itongo
Stefan Grabiński
„Otóż powinieneś wiedzieć, że wyspa Itongo jest jednym z tych rzadkich, ukrytych przed okiem zwyczajnych ludzi zakątków, w których gromadzą się i przechowują ślady zamierzchłych wieków ludzkości. Takich miejsc rozrzuconych po ziemi jest niewiele; może dwa, trzy najwyżej. Jednym z nich jest kraina Itongo.” “I tak na rubieży lęku przed nieznanym i pożądania, między krasnotą życia a omroczą „tamtego brzegu” oddała mu się. Mgła szału przesłoniła im oczy i odgrodziła purpurową kotarą od złych dziwów domu.” „W naiwnej, dziecięcej niewiedzy spełniali wolę ciemnych przeznaczeń, które sprowadziły ich oboje do tej dziwnej izby na godzinę miłosnego aktu. W ekstazie upojenia nie widzieli widmowych twarzy, które nachylały się nad nimi z enigmatycznym uśmiechem masek i śledziły miłosną ich sprawę, nie słyszeli wkoło siebie tajemniczych głosów i szeptów.” Ówcześni Grabińskiego nie docenili jego powieści przypisując im mniejszą wartość artystyczną, jednak myślę, że jak w przypadku wielu innych wizjonerów, musiało minąć sporo czasu nim czytelnicy, spojrzeli łaskawszym okiem również i na tą formę przekazu. Opowiadania Stefana bez wątpienia stanowiły istotę jego twórczości, słusznie chwaląc go za wyobraźnię czy niebanalne podejście do nadnaturalności, jednak będąc ponownie po lekturze „Cienia Bafometa” i dzisiejszym poznaniu „Wyspy Itongo” wcale nie uważam, żeby dłuższa forma mu nie służyła lub jakościowo mocniej odstawała od jego twórczości. Dlaczego? Ponieważ wbrew obiegowej opinii prezentowana wyspa to nie przygodówka z nutką grozy, a opowieść o duchach, wypełniona przez zjawy i w końcu w całości prowadzona przez obce nam siły, dla których jesteśmy tylko marionetkami. Patrząc oczami zwykłych ludzi „Wyspa Itongo” to historia Jana Gniewosza, młodego medium, który w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń trafia na tytułową wyspę, lecz kiedy wybiegniemy poza nasze postrzeganie, nagle zrozumiemy, że to nigdy nie mogła być historia przygodowa, a opowieść duchów, które są tuż obok ingerując w śmiertelnych. Prezentowana dziś wyspa jest ściśle powiązana ze strefą ducha, a jednocześnie przedstawia zderzenie dwóch odmiennych kultur, przy okazji wyśmiewając agresywne zapędy kolonialne Europy minionych wieków. Jan Gniewosz, dziecko duchów, medium mimo woli, trafiając na wyspę jest początkowo mocno zdołowany wydarzeniami ostatnich miesięcy, jednak dość szybko wchodzi w konkwistadorskie buty wierząc, że sam jeden może zmienić odwieczny porządek rzeczy, naginając wolę rzekomych poddanych traktujących go jak kochanka Bogów. Pytanie jednak czy ci, którzy nadali mu władzę, zgodzą się z jego śmiałymi planami. Wydarzenia na wyspie są niezaprzeczalnym rdzeniem książki, jednak szponiaste ręce duchów nie zatrzymały się jedynie na tym skrawku, skutecznie mieszając w przestrzeni i w czasie. Akcja „Wyspy Itongo” zaczyna się w opuszczonym nawiedzonym domu będącym miejscem poczęcia Jana, opisuje kolejne lata jego życia zaczynając od momentu zbudzenia daru, aż po jego „szkolenie” ostatecznie dochodząc do momentu przełomowego, czyli znalezienia się na wyspie. W książce jak już wspomniałem królują duchy i zjawy, jednak sama opowieść ma dwa wyraźne etapy, które różnią się zarówno stylem, jak i przebiegiem. Zimna i znana Europa kontra dziki i nieokiełznany raj na końcu świata. Podobały mi się motywacje Jana i jego ukryte motywy, lecz jeszcze bardziej przemawiał do mnie motyw miłości, również tej cielesnej. Cenię Grabińskiego za jego nadnaturalność, imponują mi zjawy z jego głowy, jednak nie ukrywam, że lubię jak opisuje relacje damsko-męskie, zwykłe zwierzęce potrzeby i chemię jaką łączą się zakochani. Brzmi to wszystko wyjątkowo naturalnie i jeszcze mocniej porusza, gdy dochodzi do zazwyczaj trudnego tematu danej historii. Nie powiem jednak jak się tu to potoczy. I tak zbyt dużo zdradzam w swoim tekście. Pamiętajcie. Nie przekreślajcie dłuższej formy Grabińskiego. Tam też znajdziecie przyjemną grozę i dawkę fantastyki.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na87 miesięcy temu
Opowieści niesamowite z języka niemieckiego Johann Wolfgang Goethe
Opowieści niesamowite z języka niemieckiego
Johann Wolfgang Goethe Gustav Meyrink Thomas Mann E.T.A. Hoffmann Henryk Mann Ludwig Bechstein Ludwig Tieck Hanns Heinz Ewers Friedrich Gerstäcker Heinrich von Kleist Karl Hans Strobl Joseph von Eichendorff Wilhelm Hauff Theodor Storm Jeremias Gotthelf Paul Heyse Friedrich de la Motte Fouqué Dauthendey Max Oskar A.H. Schmitz Georg von Schlieben Paul Ernst Paul Rohrer
Niezależnie od mojej osobistej oceny, książki z serii „opowieści niesamowite” wyróżniają się dobrą jakością. Wybór opowiadań, tłumaczenie i budowa książki – to wszystko zostało przygotowane z wielką dbałością i poszanowaniem dla czytelnika. Nie inaczej przedstawia się sprawa z „Opowieściami niesamowitymi z języka niemieckiego”. Nie tylko nazwiska autorów są różnorodne, ale także tematyka samych opowiadań. Mściwe zjawy, wątki metafizyczne, abstrakcyjne sytuacje, szaleństwo w różnej postaci, szczypta humoru, pakty z diabłem są tylko małym ułamkiem tego, co czytelnika czeka. Wiele tych niesamowitości powstało właśnie w Niemczech, a te z kolei miały duży wpływ na twórców zagranicznych. Literatura niemiecka kojarzy mi się najbardziej z zakurzonymi klasykami, choć trzeba przyznać, że niektóre opowiadania wydają się mieć zaskakująco nowoczesny klimat. Obok znanych tytułów zaprezentowano także te, które zadebiutowały translatorsko w tej książce. Stwarza to doskonałą okazję do przybliżenia twórczości danego autora. Ma to swoje zalety, ale też wady. Przypomina mi to trochę testowanie próbek zapachowych od perfum, których z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie dostanę w postaci butelkowej. Szkoda, ale ci, którzy zadowolą się tymi wybranymi opowiadaniami, znajdą się w dogodniejszej sytuacji. Oczywiście nie należy też zapomnieć o wspaniałym wstępie germanisty Gerarda Koselleka i zapierającej dech w piersiach analizie Macieja Płazy. Panowie wykazali się nie tylko znakomitą wiedzą na temat wybranych utworów, ale także świetną orientacją w omawianym przedziale czasowym.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na71 rok temu
Grzybojad Sergio Galindo
Grzybojad
Sergio Galindo
No proszę, cóż za zbieg okoliczności. Nie minęły dwa tygodnie odkąd skończyłem czytać "Wichrowe wzgórza", a tu całkiem przypadkiem w moje ręce trafia opowiadanie nieznanego w Polsce meksykańskiego pisarza, w którym punkt wyjścia wydaje się niemal identyczny jak ten w powieści Emily Bronte. Relacja dwójki bohaterów nie jest co prawda tak burzliwa i dramatyczna jak ta Heathcliffa i Katarzyny, ale w połączeniu z towarzyszącymi jej wydarzeniami może być dla czytelnika wcale nie mniej emocjonująca. W "Wichrowych Wzgórzach" dominował klimat niepokoju, wynikającego z nieprzewidywalnych zachowań bohaterów o dzikim temperamencie oraz subtelnej obecności zjawisk nadprzyrodzonych, typowych dla powieści gotyckiej. W "Grzybojadzie" zaś stale towarzyszy nam atmosfera snu i baśniowości, której każdy z nas zapewne niekiedy doświadcza zaraz po przebudzeniu, po tym jak śniły mu się rzeczy niby to normalne, ale jednak nie do końca lub też nienormalne całkowicie. Spuszczenie z łańcucha lamparta hodowanego przez pana domu dla jednych w tym opowiadaniu jest rzeczą budząca wielkie przerażenie, a dla innych czymś najnormalniejszym w świecie. Tytułowe grzybojady to osoby wynajmowane do próbowania nieznanych grzybów, by w razie czego to one się zatruły, a nie ich gospodarze. Pani domu spędza przed lustrem swojej toaletki długie godziny na układaniu fryzur, z których żadna nigdy nie jest taka sama. Są to rzeczy, które mogą mieć miejsce w prawdziwym życiu, ale bardziej prawdopodobne jest, że pojawią się raczej w naszych snach. Taki jest właśnie "Grzybojad" Sergio Galindo, króciutkie, pięknie napisane, niemal idealne opowiadanie. Jego jedyną wadą jest chyba tylko to, że jest właśnie tak krótkie. Myślę, że nie przesadzę ze stwierdzeniem, że gdyby autor rozwinął zawarte w nim wątki do rozmiarów powieści, to jego dzieło mogłoby być dla niego tym samym, czym dla Gabriela Garcii Marqueza było "Sto lat samotności".
SenioritaPięknyLolo - awatar SenioritaPięknyLolo
ocenił na830 dni temu

Cytaty z książki Czy to się mogło zdarzyć?

Więcej
Ambrose Bierce Czy to się mogło zdarzyć? Zobacz więcej
Więcej