rozwińzwiń

Gałczyński

Okładka książki Gałczyński autora Kira Gałczyńska, 8370236898
Okładka książki Gałczyński
Kira Gałczyńska Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Seria: A To Polska Właśnie biografia, autobiografia, pamiętnik
237 str. 3 godz. 57 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
A To Polska Właśnie
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
237
Czas czytania
3 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
8370236898
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gałczyński w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gałczyński

Średnia ocen
7,0 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gałczyński

avatar
269
38

Na półkach: ,

Biografia poety napisana przez jego córkę. Właściwie nie jest to typowa biografia, bo historię życia Konstantego Ildefonsa ubarwiają wspomnienia o mieszkaniach, drobne szczególiki, wzmianki o tym kiedy spłonął jaki rękopis, próby rekonstrukcji dwóch wersów, historie piór wiecznych i drewnianych misiów. Sentymentalne to wszystko i mało porywające. Książka jest jednocześnie polemiką z krytykami Gałczyńskiego. Trochę ta polemiką zabawna, bo w zasadzie słyszymy tylko głos adwokata i trzeba się domyślać co poecie zarzucano na podstawie obronnych argumentów autorki. W sprawie życiowych wyborów poety i jego poezji nie słychać krytyki. Acha, gdyby ktoś chciał się dowiedzieć czy Gałczyński był hołubiony przez władze PRL, to powinien kupić inną biografię, bo z tej dowie się tylko, że w szczecińskiej willi mieszkał krótko, a z kolei mieszkanie w Alei Róż było cudowne; ani słowa o tym za co lub dlaczego mógł się tak swobodnie przemieszczać po zrujnowanej Polsce. Od biografii nie oczekuję lustrowania poety, ale pewnego obiektywizmu, przedstawienia złożonych motywacji, tutaj tego nie znalazłem.

Biografia poety napisana przez jego córkę. Właściwie nie jest to typowa biografia, bo historię życia Konstantego Ildefonsa ubarwiają wspomnienia o mieszkaniach, drobne szczególiki, wzmianki o tym kiedy spłonął jaki rękopis, próby rekonstrukcji dwóch wersów, historie piór wiecznych i drewnianych misiów. Sentymentalne to wszystko i mało porywające. Książka jest jednocześnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
145
25

Na półkach:

Poeta też człowiek.

Poeta też człowiek.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
575
346

Na półkach: ,

Dużo zdjęć, trochę historii przekazanych przez córkę ,trochę zwariowanego poety tworzącego w swoim niepowtarzalnym stylu.

Dużo zdjęć, trochę historii przekazanych przez córkę ,trochę zwariowanego poety tworzącego w swoim niepowtarzalnym stylu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

97 użytkowników ma tytuł Gałczyński na półkach głównych
  • 52
  • 43
  • 2
26 użytkowników ma tytuł Gałczyński na półkach dodatkowych
  • 15
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Gałczyński

Inne książki autora

Kira Gałczyńska
Kira Gałczyńska
Polska dziennikarka i pisarka. Córka Natalii i K.I. Gałczyńskich. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego (filologia rosyjska). Napisała 16 książek. Twórczyni muzeum poświęconego pamięci ojca w Praniu. Członkini Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Wybrane książki: "Leśniczówka Pranie. Muzeum K.I. Gałczyńskiego, PTTK "Kraj" Warszawa, 1989),"W zgiełku wieku" (Polska Oficyna Wydawnicza "BGW", 1992),"Splątało się, zmierzchło. Wspomnienia" (Iskry, 1995),"Nie wrócę tu nigdy, czyli pożegnanie z Mazurami" (KIW, 1998),"Gałczyński" (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000),"Pozdrowienia dla Czarodzieja. Korespondencja K.I. Gałczyńskiego" (Świat Książki, 2005),"Srebrna Natalia" (Świat Książki, 2006),"Mój anioł ma skrzydło zielone" (Świat Książki, 2008).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wspomnienia chałturzystki Stefania Grodzieńska
Wspomnienia chałturzystki
Stefania Grodzieńska
Po czytanych jakiś czas temu przedwojennych i wojennych wspomnieniach Stefanii Grodzieńskiej wiedziałam, że sięgnięcie po jej kolejną książkę będzie kwestią czasu. I, stało się. Jestem po lekturze kolejnej książki tej nieszablonowej, błyskotliwej, pełnej taktu, czaru i swoistej kokieterii Artystki. Główną bohaterką opowieści jest co prawda Autorka, ale niekoniecznie wszystkie wątki i sytuacje przedstawione w tej historii, musiały się wydarzyć. Nawet Karol, w rzeczywistości, nosił inne imię. Tym razem czytelnik towarzyszy Grodzieńskiej w jej podróży sentymentalnej do jednego z prowincjonalnych polskich miast i czeka z wypiekami na twarzy na jej nie do końca przemyślane i zaplanowane spotkanie z miłością sprzed lat. Miłość ma na imię Karol, mieszka na co dzień za granicą i po szesnastu latach od ostatniego widzenia się ze Stefanią przyjeżdża do Polski i przemieszkuje właśnie w tym mieście. Są lata sześćdziesiąte XX wieku. I dalej prawie tak, jak u Joanny Chmielewskiej (tak jak pisze @Queequeg). Kłody pod nogi, piętrzące się przeszkody i przeciwności losu. Dzieje się, ale nie to, co powinno. A tego pana Kazia, to najchętniej trzymałabym pod kluczem. I to solidnym. Cóż, trzeba samemu przeczytać, by zrozumieć o czym ja piszę. PS Mimo że i te wspomnienia Grodzieńska świetnie skomponowała, to jak dotychczas pierwszą lokatę u mnie ma jej „Urodził go „Niebieski Ptak”, bo „Szarpio Afrikanske” jest tylko jedno. Kto czytał ten wie. ;)
wiola - awatar wiola
oceniła na82 lata temu
Moje życie Marc Chagall
Moje życie
Marc Chagall
Czerwienie, niebieskości, fiolety, landrynki i kolorowe kredki, latające konie, uśpione krowy, wielkie, czarnokrokie żydzisko, głowa odkręcona, mgliści kochankowie, słońce jak wiatraczek. Marc Chagall, Mojsza Zacharowicz Szagałow, urodzony koło Witebska Żyd. „Moje życie” to jego kolejne dzieło, kolejne obok „Dedykowane mojej narzeczonej”, „Golgoty” czy „Rosji”. „Te strony mają to samo znaczenie, co zamalowana powierzchnia”. To prawda, kto zna malarską twórczość Chagalla, bez trudu odnajdzie jej czar w poetyckiej autobiografii malarza. Widać to samo zadziwienie światem, wrażliwość, emocjonalne rozedrganie i naiwność, bliską ludyzmowi. Bo to prosty syn robotników, nieśmiały, o różowych policzkach. Malował kompletnie nagusieńki, bo wszelka forma go krępowała, a wygląd zewnętrzy interesował o tyle, o ile znalazł się na autoportretach. Urodzony w Carskiej Rosji, w kraju bez granic, dusił się w swej artystycznej klatce. Jego skrzydła miały większą rozpiętość, pióra mieniły się kolorami tęczy, oślepiając skostniały system. I nawet mały romans z socjalizmem, zapalczywa naiwność, freski i malowidła ścienne. Postaci jak witraże. Kolor udaje światło. Ilustracje do Biblii. Odetchnął pełną piersią we Francji, z Marca Chagalla Żyda stał się Marciem Chagallem człowiekiem. Artystą. Artystą docenianym, artystą wystawianym, artystą kupowanym. Nie miał złego życia.
Nobliszka - awatar Nobliszka
oceniła na79 lat temu
Nierozważna i nieromantyczna. O Halinie Poświatowskiej Grażyna Borkowska
Nierozważna i nieromantyczna. O Halinie Poświatowskiej
Grażyna Borkowska
"lu­bię tę­sk­nić wspi­nać się po po­rę­czy dźwię­ku i ko­lo­ru w usta otwar­te chwy­tać ­za­pach zmar­z­nię­ty lu­bię moją sa­mot­ność za­wie­szo­ną wy­żej niż most rę­ko­ma obej­mu­ją­cy nie­bo mi­łość moją idą­cą boso po śnie­gu" Poznaję świat za pomocą zmysłów - wzroku, słuchu, dotyku. Emocje, które odczuwam na codzień malują w mojej głowie obrazy, grają dźwięki, łączą rozmaite kawałki w jedną całość. Mówić, pisać o życiu, o doświadczeniach, o odczuciach to starać się wepchnąć w ramy słów coś, co nie do końca da się za pomocą słów opowiedzieć - bo w końcu nie przez słowa się to dzieje. Poezja, która jest - jak pisał Barańczak - mistrzowskim użyciem słowa jest być może jednak najlepszą próbą złapania tych ulotnych, niewysłowionych zdarzeń i przeniesienia ich na papier, aby móc zatrzymać, przyjrzeć się swoim doświadczeniom i oswoić je, jak i umożliwić transfer przeżyć pomiędzy nadawcą a odbiorcami. I dla mnie Halina Poświatowska jest właśnie taką poetką, która w łapaniu i osłowywaniu swoich emocji i przeżyć osiągnęła mistrzostwo. Złożona i niejednorodna, obserwująca i intensywnie przeżywająca rzeczywistość, fascynująca i zafascynowana, pełna miłości i egoistyczna, czasem do kości realistyczna, a czasem oswajająca trudną rzeczywistość tworzeniem wymyślonych światów Poświatowska poprzez swoją twórczość starała radzić sobie z wszystkim, co składało się na jej życie. Jej ciało, po części definiowane przez towarzyszącą jej chorobę serca, było dla niej narzędziem do przeżywania, polem do eksploracji, zapisem wspomnień, co widać na przykład w wierszu “Oda do rąk”: "Bądźcie pozdrowione moje dłonie, palce moje chwytne, z których jeden przytrzaśnięty drzwiami samochodu, fotografowany promieniami Roentgena - dłoń na zdjęciu wyglądała jak zwichnięta skrzydło - niewielki okruch kości obrysowany własnym odrębnym konturem. Serdeczny palec lewej ręki ozdobiony raz pierścionkiem owdowiały jest teraz i pozbawiony swej ozdoby. Ten który mi dał pierścionek już dawno nie ma palców, jego ręce splotły się w jedno z korzeniami drzewa. Ręce moje tyle razy dotykające stygnących dłoni umarłych i ciepłych mocnych żywych dłoni. Umiejące pieścić niezwykle, w dotyku zatracające przestrzeń dzieląca istnienie od nieistnienia i niebo od ziemi. Ręce, którym nieobcy ból bezsilności, wczepione w siebie jak dwa przelękłe ptaki, bezdomne, szukające na oślep i wszędzie śladu twoich rąk." Wyciągnęłam z jej wierszy tyle przyjemności chyba również dlatego, że są tak wolne - łapiące skojarzenia, nieograniczone rymami czy rytmem, a jednocześnie w żadnym stopniu nie da się nazwać ich niedbałymi - są przemyślane i ostrożnie dobierające nieoczywiste skojarzenia, szczególnie na liniach sztuka-filozofia-społeczeństwo-emocje. Sztukę można przeżywać w oderwaniu od biografii twórcy, ale zapoznanie się z jego codziennymi zmaganiami otwiera nam oczy na wcześniej niedostrzegane połączenia - a umiejętność ich zauważenia daje całkiem sporo przyjemności. Jeżeli ostatnie zdanie jest prawdziwe nie tylko w moim, ale również w Waszym uniwersum, to polecam Wam właśnie tę książkę.
biedlonka - awatar biedlonka
oceniła na84 lata temu
Urodził go
Urodził go "Niebieski Ptak"
Stefania Grodzieńska
Rewelacyjna lektura, wprost nie sposób się oderwać. Kiedy widzę, że książka to wspomnienia o kimś, myślę automatycznie, że to musi być jakaś straszna nuda. Nic bardziej mylnego! Fryderyk Jarosy to absolutnie niezwykła postać, pod wieloma względami. Jak pisze Grodzieńska, jego popularność w przedwojennej Polsce można porównać do popularności Klossa w latach 60 - był rozpoznawany wszędzie gdzie się pojawił. Miał wybitną charyzmę i urok, a do tego był Węgrem, który zakochał się Polsce. Niestety był też obywatelem Austrii, co sprawiło mu gigantyczne problemy. Wspomnienia o Jarosym przeplatane są opisem losów autorki najpierw z barwnym 20-leciem międzywojennym, a następnie przerażającą wojną w tle. Jednak pewne fakty autorka skrzętnie pomija - kompletnie nic nie wspomina o tym, że od jesieni 1940 do 1942 wraz z mężem byli zamknięci w getcie, gdzie Jurandot był dyrektorem artystycznym i literackim w Teatrze Femina, a Stefania w nim występowała. Udało im się uciec w sierpniu 1942 dzięki pomocy przyjaciół. Nic w ogóle nie wspomina o swoim i męża pochodzeniu żydowskim (z którym też w żaden sposób się nie identyfikowali). To wszystko można przeczytać w książce "Miasto skazanych" wydanej dopiero - jak sobie życzyła - po śmierci Grodzieńskiej. Czytający "Niebieskiego ptaka" bez trudu zorientują się, gdzie jest dziura we wspomnieniach (losy przed i po getcie są dokładnie opisane).
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na101 rok temu
Anna Dymna - ona to ja Elżbieta Baniewicz
Anna Dymna - ona to ja
Elżbieta Baniewicz
[...] ​​Większość aktorów ma skłonność do kreowania rzeczywistości i siebie wobec rzeczywistości - udawania, tworzenia, przerabiania partnerów, reżyserowania. Dymna jest tego pozbawiona, niczego nie kreuje. Daje całą siebie, i to jest w naszym zawodzie sensacyjne - bo niespotykane. Nie ma drugiej osoby, która uprawia ten zawód niczego nie mistyfikując [...] Człowiek to cały kosmos w nieustannym ruchu i zmieniających się konstelacjach, trzeba tylko uważnie patrzeć i słuchać. Jeśli się świat odbiera we właściwych proporcjach, pamięcią i wyobraźnią, nie trzeba go fałszować, wystarczy rejestrować przejawy życia, starać się je zrozumieć. Nic nie jest jednoznaczne i tak proste, jakby się wydawało, podszewka rzeczywistości bywa ciekawsza niż jej zewnętrzne przejawy. [...] Trzeba umieć patrzeć z dystansem, niczemu się nie dziwić, niczego nie potępiać. Wstać rano, uśmiechnąć się do słońca, do dziecka. Na tym polega uroda życia. I uroda własna, bo uroda kobiety jest w oczach. CUDOWNA KOBIETA I WSPNIAŁY, DOBRY CZŁOWIEK ! Choć nie całkiem tego oczekiwałam to jednak z ciekawością przeczytałam. Te niektóre listy zamieszczone pod koniec uświadamiają w jak różny, często roszczeniowy sposób, ludzie postrzegają aktorów, artystów czy ogólnie osoby publiczne z tak zwanego szklanego ekranu. Liczne zdjęcia z różnych etapów życia i kariery trochę podnoszą wartość samej biografii. Daję 7.5⭐ ale tylko dlatego, że to pani Ania Dymna, gdyby to dotyczyło kogoś innego to nie wiem czy dałabym 5 😎 [...] Życie biegnie dzień po dniu, ale czasem spotkanie nowego człowieka może je odmienić. Życie aktorów to nieustanne spotkania z ludźmi, niektóre mają poważne w skutkach kontynuacje. [...] ​​Ta tragedia, co paradoksalne, przywróciła ją życiu. Po pożarze, śmierci męża, nie chciało się jej żyć; atrofia woli, pustka, poczucie bezsensu, zawodowe czynności wykonywane automatycznie, prawie bez udziału świadomości. A w węgierskim szpitalu, leżąc bez ruchu, odzyskując co chwilę świadomość i co chwilę ją tracąc, doświadczyła czegoś nieprawdopodobnego. Człowiek naprawdę zagrożony czepia się życia za wszelką cenę. Dopiero wtedy zrozumiała, jak bardzo jednak chce żyć.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Gałczyński

Więcej
Kira Gałczyńska Gałczyński Zobacz więcej
Więcej