rozwińzwiń

Niezwykłe przygody Roberta Robura

Okładka książki Niezwykłe przygody Roberta Robura autora Mirosław Nahacz, 9788376480169
Okładka książki Niezwykłe przygody Roberta Robura
Mirosław Nahacz Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7648-016-9
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niezwykłe przygody Roberta Robura w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Niezwykłe przygody Roberta Robura



książek na półce przeczytane 1027 napisanych opinii 674

Oceny książki Niezwykłe przygody Roberta Robura

Średnia ocen
6,8 / 10
114 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niezwykłe przygody Roberta Robura

avatar
428
127

Na półkach:

Dystopijno-psychodeliczny thrillero-kryminał? Gęsty, dobry język, ale męczący. Ogrom pracy, to na pewno. Od połowy książki traciłem coraz bardziej zaangażowanie w lekturę. Jest to coś innego niż jego wcześniejsza twórczość. Wcześniej ("Bocian i Lola") mamy rzeczywistość plastyczną, rozpadającą się, a tu natłok dookreślania jej opisami i ścisłe rzeźbienie fabuły, aż do przesady, bez chwili wytchnienia. To jest bardzo fabularne i bardzo filmowe. Tony dobrych, ale męczących, ścisłych opisów. Owszem, język jest świetny, ale jest go za dużo. A fabuła jest bardziej jak z thrillera. Prawie bez zwolnień tempa, aż do końcowej części. Do tego elementy sensacji/akcji. Trochę jak Dick na sterydach. Trzecia część trochę upuszcza ciśnienia, ale jest już za późno. Za dużo intrygi, sensacji i męczących opisów, by mi się spodobało jako całość.
PS. O zakończeniu - ważne: wydaje się, że cała ta długa, męcząca intryga może być kamuflażem do wyrażenie zakończenia, które jest wg mnie o planach samobójczych autora. Jest to tak dosadnie wyrażone na tych 2, może 3 kartkach na ponad 500 całości, że nie sposób nie utożsamiać Robura, a przynajmniej tego końcowego fragmentu z Nahaczem. Dlatego mam wrażenie, może mylne, że miał plany na takie zakończenie życia, a ta książka jest pożegnaniem/wielkim literackim żartem, który na końcu uchyla rąbka tajemnicy. I tego nie sposób oceniać w kategorii gwiazdek, zwłaszcza jak ktoś lubi autora. Zaś sama książka to takie 7/10, przy czym jak komuś nie przeszkadza męcząca dla mnie jazda z intrygą opisywaną gęstymi, długim tekstem, to na pewno może być to dużo więcej.
Koniec jest porażający, jeśli ktoś czuł jego pisanie. Jednak gdybym miał oceniać jego 4 książki, to "Bocian i Lola" jest najlepsza, potem reszta, a ostatnia formalnie jednak niżej. "Bombla" traktuję jako świetny eksperyment z monologów, być może częściowo opartych na nagrywaniu - o to "podejrzewam" Nahacza:) - a 84 jako długie opowiadanie/mikropowieść, więc ciężko je porównywać na równych zasadach z dwoma ostatnimi pozycjami.
PS.2. Chyba się śpieszył z realizowaniem swojej decyzji - stąd może zgrzyt z Czarnym i również niedokończenie wydawania z Prószyńskim w normalny sposób. Nie oceniam jego decyzji, ale jest tak jasno widoczna w zakończeniu... Ciekawe, czy bliscy to czytali jak pisał.

Dystopijno-psychodeliczny thrillero-kryminał? Gęsty, dobry język, ale męczący. Ogrom pracy, to na pewno. Od połowy książki traciłem coraz bardziej zaangażowanie w lekturę. Jest to coś innego niż jego wcześniejsza twórczość. Wcześniej ("Bocian i Lola") mamy rzeczywistość plastyczną, rozpadającą się, a tu natłok dookreślania jej opisami i ścisłe rzeźbienie fabuły, aż do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
701
700

Na półkach:

Domyślam się, że "Czarne" nie chciało mu tego wydać z powodu niezrozumienia, jak głęboka jest to zabawa konwencją, jak wielka parodia s-f i meldramatozy wszelakiej.

Domyślam się, że "Czarne" nie chciało mu tego wydać z powodu niezrozumienia, jak głęboka jest to zabawa konwencją, jak wielka parodia s-f i meldramatozy wszelakiej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
43
38

Na półkach:

Trochę w hołdzie dla Pana Mirosława, a trochę bo tak, po prostu.

Trochę w hołdzie dla Pana Mirosława, a trochę bo tak, po prostu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

379 użytkowników ma tytuł Niezwykłe przygody Roberta Robura na półkach głównych
  • 227
  • 143
  • 9
76 użytkowników ma tytuł Niezwykłe przygody Roberta Robura na półkach dodatkowych
  • 61
  • 7
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Niezwykłe przygody Roberta Robura

Inne książki autora

Okładka książki Ludzie, miasta. Literatura Białorusi, Niemiec, Polski i Ukrainy. Antologia tekstów Andrej Chadanowicz, Ksenia Charczenko, Sylwia Chutnik, Piotr Czerski, Agnieszka Drotkiewicz, Tanja Dückers, Matthias Göritz, Tobias Hülswitt, Jörg Jacob, Ignacy Karpowicz, Oleh Kocarew, Mikołaj Łoziński, Tania Malarczuk, Piotr Marecki, Maryja Martysiewicz, Dorota Masłowska, Zbigniew Masternak, Kolja Mensing, Mirosław Nahacz, Łukasz Orbitowski, Thomas Podhostnik, Taras Prochaśko, Siarhiej Pryłucki, Renata Serednicka, Sławomir Shuty, Mariusz Sieniewicz, Ostap Sływynski, Natalka Śniadanko, Maryna Sokolian, Igor Stokfiszewski, Katja Thomas, Źmicier Wiszniou, Michał Witkowski, Serhij Żadan, Juli Zeh
Ocena 6,8
Ludzie, miasta. Literatura Białorusi, Niemiec, Polski i Ukrainy. Antologia tekstów Andrej Chadanowicz, Ksenia Charczenko, Sylwia Chutnik, Piotr Czerski, Agnieszka Drotkiewicz, Tanja Dückers, Matthias Göritz, Tobias Hülswitt, Jörg Jacob, Ignacy Karpowicz, Oleh Kocarew, Mikołaj Łoziński, Tania Malarczuk, Piotr Marecki, Maryja Martysiewicz, Dorota Masłowska, Zbigniew Masternak, Kolja Mensing, Mirosław Nahacz, Łukasz Orbitowski, Thomas Podhostnik, Taras Prochaśko, Siarhiej Pryłucki, Renata Serednicka, Sławomir Shuty, Mariusz Sieniewicz, Ostap Sływynski, Natalka Śniadanko, Maryna Sokolian, Igor Stokfiszewski, Katja Thomas, Źmicier Wiszniou, Michał Witkowski, Serhij Żadan, Juli Zeh
Mirosław Nahacz
Mirosław Nahacz
Mirosław Nahacz - pisarz, scenarzysta. Wydawcą jego książek był Andrzej Stasiuk, prowadzący własne wydawnictwo o nazwie Czarne i mieszkający w odległości 7 km od rodzinnego domu młodego pisarza. Nahacz posiadał łemkowskie korzenie. Studiował kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Jako pisarz debiutował w 2003 r. powieścią "Osiem cztery". W tym samym roku odebrał Nagrodę Fundacji Literackiej Natalii Gall i Ryszarda Pollaka. W kolejnych latach pisał felietony do "Filipinki" oraz współpracował z miesięcznikiem "Lampa". Był także jednym z autorów scenariusza serialu "Egzamin z życia", emitowanego przez TVP2. 24 lipca 2007 r. został znaleziony martwy w piwnicy warszawskiego domu, w którym wynajmował mieszkanie. Kilka dni wcześniej popełnił samobójstwo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nagrobek z lastryko Krzysztof Varga
Nagrobek z lastryko
Krzysztof Varga
Natchnęłam się na opinię czytelniczki na pewnym portalu, który kiedyś był jednym z miejsc, gdzie można było szukać właśnie recenzji wszelakich na temat książek, komiksów, tomików poezji. Była z 14.12.2024, tuż po przeczytaniu "Nagrobka z lastryko". To książka, którą trudno zrozumieć, nie rozumiejąc jej konwencji, tego że nie trzeba wcale zawierać dialogów, pisała tak czytelniczka zaraz po tym jak przez poprzednie 3 ostatnie tygodnie z przerwami zaglądała do książki w tramwajach zbyt zatłoczonych, żeby poczuć swobodę, w metrze śmierdzącym porannymi rozterkami menelic oraz w autobusach zarzucających na prawo i lewo w mieście śmierdzącym stolicą. Trudno zrozumieć czytelniczkę, ponieważ tak na prawdę zrozumiała tekst po swojemu i nie po swojemu napisała recenzję, wzorowaną mocno na stylu K. Vargi. A właśnie. Nie dla każdego jest ten styl, ponieważ czytelnik, nie będący czytelniczką, taki który nie lubi zbytnio przekombinowanych tekstów, prawdopodobnie podda się w 1/3 książki i uzna, że nie jest ona warta zachodu, że zbyt wiele jest odnośników tylko dla ludzi mieszkających w stolicy a reszta ma się domyślić o jaką ulicę, przykładowo Hożą, chodzi. Czytelniczka postanowiła też określić, że czasem jej się dłużyło, czasem czytała książkę dla samego czytania, żeby tylko coś danego dnia, załóżmy na to, we wtorek, przeczytać. Przekazała również, stojąc nad garem w kuchni nad, na pewno nie zupą jarzynową, a jakimś przebrzydłym daniem, które kiedyś włoży do mikrofali, że koniec jest satysfakcjonujący.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na71 rok temu
Tartak Daniel Odija
Tartak
Daniel Odija
W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka. Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje... Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."),realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 lat temu
Niskie Łąki Piotr Siemion
Niskie Łąki
Piotr Siemion
Podobno Niskie łąki to jeden z lepszych obrazów przemian zachodzących w Polsce przed trzema dekadami. Nie wiem, czy tak jest, ale książkę Piotra Siemiona czytałem z przyjemnością. To ciekawa historia grupki ludzi, których losy nieraz się przenikały i mieszały. Jaką historię opowiada „najważniejsza powieść pokoleniowa, która najpełniej jak dotąd chwyta doświadczenia i wyraża nastroje Polaków urodzonych na początku lat 60”? Wszystko zaczyna się jeszcze w latach 80., kiedy do Wrocławia przyjedzie młody Anglik. Wierzy, że będzie reżyserował Ibsena, jednak szybko zderzy się z polską rzeczywistością. Zostanie przy okazji pobity i wrzucony do rzeki, a wkrótce później pozna nieobliczalnego Carlosa i zakręconą Lidkę. Długo nie będą się przyjaźnić, gdyż znów rozdzieli ich spory dystans. Spotkają się po kilku latach w Nowym Jorku, a potem znów we Wrocławiu. Dla autora będzie to okazja, by przyjrzeć się ludzkim losom i zobaczyć, jaki wpływ na nich miały przemiany. Historia bywa smutna, brutalna, ale i też zabawna za sprawą nieźle napisanych dialogów. Język powieści jest jednak specyficzny i nie wszystkim przypadnie do gustu. Wielu ludzi zmęczy, innych zachwyci. Niskie łąki są gorzkim rozliczeniem z pokoleniem przełomu, choć niewątpliwie specyficznym i dotyczącym wąskiego grona. Opowiada o generacji, która pojawiła się nieco za wcześnie, by odczuć korzyści z nowej Polski, choć jednocześnie nieco za późno, by nie próbować z nich korzystać. Rzecz jest bardzo filmowa, choć gdyby ktoś pokusił się o jej zekranizowanie, powstałby zapewne ponury, ciężkawy snuj. A może się mylę? Bo przecież nie brakuje tu humoru i efektownych scen… Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na87 miesięcy temu
Toksymia Małgorzata Rejmer
Toksymia
Małgorzata Rejmer
Przegladając recenzje przeczytałam: "Książka nie podobała mi się. Autorka zbyt drastycznie i realistycznie przedstawia codzienną, szarą rzeczywistość." Oraz: "Zbyt dosadna i przekombinowana Język autorki przenika do trzewi .Po lekturze czuję się zdołowana i brudna." I dokładnie taka jest ta książka, tylko że dla mnie te zarzuty stanowią o jej sile. Bohaterami jest 5 osób, mieszkających na warszawskim Grochowie, których historie autorka przeplata w tym tragikomicznym dramacie. I tak poznajemy: - Jana Niedzielę, który zapisuje swoje sny i podejmuje pracę jako twórca mów pogrzebowych, - Longina Wąsika, niespełnionego polonistę, który w wyniku pretensji żony zostaje tramwajarzem, - studentkę Annę Kowalską, którą prześladuje warszawski powstaniec, - nawiedzoną Lucynę Łut, która po śmierci męża przeżywa religijne uniesienia, - Adę Amek, opiekującą się ojcem chorym na depresję, który planuje samobójstwo. Rejmer pisze o ludziach, którzy bronią się przed bliskością i odgradzają od siebie zniechęceni strachem i uprzedzeniami. Pozwala nam zajrzeć do ich mieszkań, czasem brudnych, czasem ciemnych i pobyć w tej atmosferze dziwactw, beznadziei i frustracji. To specyficzna, ale interesująca proza i błyskotliwy debiut. Nie miałam jeszcze okazji czytać reportaży Małgorzaty Rejmer, ale jej sposób narracji i nieoczywistych, ironicznych skojarzeń bardzo do mnie trafia. Mam nadzieję, że autorka powróci jeszcze do pisania powieści.
hopsasa - awatar hopsasa
oceniła na72 lata temu
Biało-czerwony Dawid Bieńkowski
Biało-czerwony
Dawid Bieńkowski
Na początku nic nie rozumiem. Przecież miało być o nowoczesnym mężczyźnie! A tu szable błyszczą, ostrogi brzęczą, szturmy jakieś… Czytam jednak nadal. I nadal nie rozumiem. Nie rozumiem! Pojawiają się łzy. Łzy! Łzy, łez, łzami wypływa niezrozumienie moje. Z odsieczą przybywa mi Paweł, bohater książki, który z erudycją właściwą prawnikowi - prawnikowi z kancelarii - Kancelarii - własnej Kancelarii! - wyjaśnia mi, że niezrozumienie owo wynika z braku odpowiedniego zbioru w moim mózgu płci żeńskiej. Płci! Płci żeńskiej! To jest książka napisana przez mężczyznę, o mężczyźnie, dla mężczyzny. Dla mnie, dla mojej kobiecej miękkości, to zbyt skomplikowane - to dla mego mózgu płci żeńskiej zbyt duży wysiłek, aby takie zawiłe treści, treści prawdziwie męskie ogarnąć. Do tego trzeba twardości, twardości iście męskiej. Z twardością i przez twardość jedynie te treści można przyswajać. Ja mogę sobie co najwyżej książkę kucharską poczytać i jajecznicę usmażyć, przyprawiając solą z łez moich żeńskich. Ps. A tak na serio - jak już się człowiek przyzwyczai do specyficznego stylu pisania autora oraz przełknie zniewagi pod adresem płci żeńskiej, to jest to całkiem spoko książka. A teraz kończę te głupoty i lecę podgrzewać bigos dla mojego mężczyzny, który lada chwila powinien powrócić ze szturmu na bar. Przy odrobinie szczęścia powróci martwy, bo „mężczyźnie Polakowi najbardziej do twarzy ze śmiercią. A kobiecie Polce we Łzach i w czerni jest najlepiej’’. No.
LaDzika - awatar LaDzika
oceniła na63 lata temu
Lubiewo Michał Witkowski
Lubiewo
Michał Witkowski
Zrobiłem sobie mały powrót do korzeni z twórczością Witkowskiego i sięgnąłem po jedną z jego pierwszych książek. Pod kątem formy nie jest może szczególnie zaskakująca, w zasadzie dostałem to czego się spodziewałem i coś co na łamach powieści Witkowskiego przewija się nieustannie, czyli cioty i luje. Ale tym razem mamy tu podział na dwie wyraźne części - geograficzne i historyczne. Bo to z jednej strony opowieść o homoseksualnym Wrocławiu, o jego zaułkach, parkach, barach, z drugiej zaś Michaśka rusza do Lubiewa, czyli "pasa dzikich plaż rozciągających się na odcinku kilkunastu kilometrów pomiędzy Międzyzdrojami a Świnoujściem", gdzie cioty przyjeżdżają na wakacje i próbują poderwać lujków (czyli heteroseksualnych mężczyzn). Na gruncie historycznym to opowieść o homoseksualizmie w czasach PRL, ale też o czasach teraźniejszych (no dobra pierwsze wydanie to 2005 rok) i o tym jak geje się odnaleźli po transformacji ustrojowej. U Witkowskiego przewija się cała galeria rozmaitych postaci. Zresztą, jak zrozumiałem, tak powstał później "Wielki atlas ciot polskich", czyli komiksowa adaptacja "Lubiewa". Poznajemy te cioty, wysłuchujemy ich opowieści, czytamy o ich przygodach (w końcu to powieść przygodowo-obyczajowa). Ba, nawet poznajemy różne "gatunki ciot", są cioty pobożne, parkowe itd. Zresztą warto zauważyć, że Witkowski w swojej powieści, schodzi do czeluści ciotowskiego świata. To też motyw, który nie spodobał się "Gazet Wyborcz" (jak mawiają bohaterowie książki),że cioty i geje to trochę inne kategorie homoseksualizmu, że Witkowskiego nie interesują geje z klasy średniej, które spotykają się w barach, lecz grając trochę na nostalgicznej nucie, interesują go cioty sponiewierane przez los, biedne, z rozrzewnieniem wspominające PRL. Ten rozdźwięk jest też widoczny na plażach Lubiewa, gdzie spotykają się dwa pokolenia gejów nie potrafiące znaleźć wspólnego języka. To w zasadzie monografia całej ciotowskiej kultury w czasach PRL, bo zobaczymy jak to się odbywało w parkach, koszarach, jak się podrywało, ale też jak mogły się kończyć takie historie. To cały anturaż obejmujący słownictwo jakim wypowiadają się bohaterowie książki, piosenki, które śpiewają, gesty, mimikę, papierosy, które palą. Miał to być "ciotowski Dekameron", ale w sumie trudno nie odnieść wrażenia, że przechadzamy się tu po różnych kręgach piekła. Jak wspomniałem, no kojarzę autora z innych powieści, więc w sumie tutaj mógłbym napisać to co dawniej, że jest zabawnie i humorystycznie, że jest obrzydliwie i wulgarnie, że w sumie to mimo wszystko lubię ten styl i co jakiś czas mam dziwną potrzebę do niego wrócić i poczytać o ciotach oraz lujkach, że Witkowski potrafi pokazać, że jest pisarzem inteligentnym, oczytanym, że trochę filmów w życiu obejrzał. Mimo, że jest to tematyka dość specyficzna i totalnie nie w moich klimatach, to u Michaśki zawsze jest ciekawie.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na73 miesiące temu
Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej Michał Witkowski
Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej
Michał Witkowski
Cwaniactwo na wysokim literackim poziomie, czyli pan Witkowski (którego czytelniczo właśnie poznałem) wraca do dresowych lat dziewięćdziesiątych i tka lombardową, półświatkową historię, budując ją ze skrzących, wielobarwnych cząstek tworzących mozaikę namiętności, religijności i spraw zakazanych, dwuznacznych i całkiem wyjątkowych. Soczysta i dosadna to opowieść, relacja z życia faceta w pewnym wieku, z jego natchnień i uniesień, spraw przyziemnych, ocierających się o zwykłą bandyterkę, przedsiębiorczość rozumianą pokracznie i całkiem na serio. Pociesznym jest główny bohater Hubert (zwany Barbarą),groteskowy w stroju i wyznaniu, zamiłowaniach i postępowaniach. To taka pokraczna karykatura przemian społecznych, całkiem sympatyczna, raz naiwna, przez co ciekawa, bo poznaje świat każdym zmysłem, chłonie go całym sobą i chce poznawać (choć nie odpycha od siebie myśli o zakończeniu kariery zawodowej i ziemskiej),raz mocno stąpająca po łez padole, trzymająca w silnej garści swoje upadłe i działające, planowane i wymarzone biznesy (i miłości niespełnione). Mistrz kombinatorstwa, geszefciarz, kantorowy kanciarz (sic!). Dostaje się Polsce i Polakom, cwaniakom i cwaniaczkom, łasym na pochlebstwa i mamonę. To smutny obraz, ale warto przypomnieć sobie, jak bardzo w tamtym czasie potrzebowaliśmy kolorowych torebek foliowych i czegoś „z zachodu”. Bo samo tylko pochodzenie rzeczy oznaczało wysoką jakość, a posiadacza cudeńka oświetlało blaskiem szczęścia i luksusu. I to wystarczyło, by być. Z drugiej strony ciągle tkwiący tu „siermiężny” ale całkiem „nasz” Wschód i te wschodnie chłopaki-cudaki, tani w obejściu, mocni w piciu, gotowi na wszystko. Polska w rozkroku, jeszcze nie do końca pewna, w którą stronę pójść. Języka pana Witkowskiego porywa, historia Barbary meandruje, trochę męczy, by po chwili znów porwać. Płynie się z nią niekiedy przez mielizny, ale ostatecznie warto zapoznać się z panem Hubertem. Można bawić się wyłuskiwanie historyczno-kulturalnych nawiązań, odniesień i mrugnięć oka, a z pewnością dać się ponieść językowym igraszkom.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na64 miesiące temu

Cytaty z książki Niezwykłe przygody Roberta Robura

Więcej
Mirosław Nahacz Niezwykłe przygody Roberta Robura Zobacz więcej
Mirosław Nahacz Niezwykłe przygody Roberta Robura Zobacz więcej
Mirosław Nahacz Niezwykłe przygody Roberta Robura Zobacz więcej
Więcej