Szkoła bezbożników

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Proza
- Data wydania:
- 1999-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1999-01-01
- Liczba stron:
- 198
- Czas czytania
- 3 godz. 18 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8370068944
Nowa, fascynująca powieść Wilhelma Dichtera rozgrywa się na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Jej nastoletni bohater, cudem ocalony żydowski chłopiec, przeżywa okres fascynacji komunizmem i stalinizmem. Styka się z krańcowymi opiniami wrogów i budowniczych nowego ustroju. Nieoczekiwanie jego postępująca indoktrynacja zostaje zahamowana, gdy do głosu dochodzi miłość.
Powieść Dichtera obnaża z niespotykaną bezstronnością mechanizm uwiedzenia przez komunizm i rozczarowanie tą wszechobecną ideologią. Jest niezwykłym połączeniem świadectwa mrocznych czasów, o których polska proza nie chciała bądź nie mogła powiedzieć pełnej prawdy, i dziejów dojrzewania nastolatka.
"Szkoła bezbożników" to kontynuacja książki "Koń Pana Boga", nominowanej do nagrody NIKE i tłumaczonej już na wiele języków. Jest jednak równie ciekawa dla tych, którzy pierwszej części nie czytali.
Kup Szkoła bezbożników w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Szkoła bezbożników
Poznaj innych czytelników
150 użytkowników ma tytuł Szkoła bezbożników na półkach głównych- Przeczytane 81
- Chcę przeczytać 67
- Teraz czytam 2
- Posiadam 13
- NIKE 2
- Do kupienia 2
- Literatura polska 2
- Tematyka Żydowska 2
- Judaica 2
- Totalitaryzmy 2

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Szkoła bezbożników
Rzecz bardzo uczciwa intelektualnie. Nie kryjąc swego zaangażowania w komunizm jako młokos w latach 50., Autor w nieoczywisty sposób rozlicza się z samym sobą po latach, pisząc to już na późnej “pomarcowej” emigracji.
Dichter niczego tu ani nie upiększa, ani nie ukrywa. Jest szczery na własny temat, co nieczęste, zwłaszcza na starość. Wydaje się nawet ekshibicjonistyczny w obrazie swego zaczadzenia, moderowanego przez pierwsze uczucie…. Nie przybiera jednak postawy intelektualnego biczowania czy nadmiernego moralizatorstwa.
Narracja oszczędna i prosta, podobnie jak w pierwszej książce Autora "Koń Pana Boga” - chyba jednak lepszej od tej…
Zarazem to poniekąd wymarzona książka dla wyznawców wiadomej teorii spiskowej - prawdziwy to dla nich cymesik, potwierdzający jakoby ich wydumane tezy. A realizacja?
“+Ruski sługus!+ +Komunista!+ +Do Palestyny+.
Chodzenie na religię nie pomagało.+ Żydzi zamordowali Pana Jezusa+. Gdy tylko ksiądz odwracał się do tablicy, czułem uderzenia papierowych kulek w tył głowy”.
“Michał i ja uważaliśmy się za Polaków. On, blondyn z niebieskimi oczami, nie wypierał się swojego pochodzenia. Ja, czarny jak smoła, słysząc pytanie: +Żydek+?, chciałem kłamać. Mógłbym, ale po co?”.
A przecież i matka narratora i jego kuzynka są konsekwentnie i przeciwko komunizmowi, i Sowietom. Z jego bliskiego kręgu tylko jego ojczym, Michał jest szychą - prawą ręką Hilarego Minca (kto wie, ten wie) - i dba o jego “janczarskie” wychowanie.
“+Nie można wymagać, aby Minc stał w kolejkach+, powiedział kiedyś Michał, gdy Karola krzywiła się na sklepy za żółtymi firankami i podkreślała, że ludzie ich nienawidzą. +Minc jest od myślenia!+” .
Mamy tu wyłuszczone jak na tacy wszystkie powody dla których Żydzi - czy też ludzie za nich uważani, skoro samo pochodzenie nie jest i nie może być uprzedzającym wszystko wyrokiem - angażowali się w komunizm, dziś wiemy w jak "samobójczym" stopniu (choć pewnie i bez tego nic by się tu nie zmieniło w tej materii; pewne uprzedzenia są wieczne, a nie wietrzne...)
Antycypacją zjawiska jest taki dialog
“– Ten ustrój się tu nie narodził. Polacy go nie chcą... Ruscy używają Żydów.
– No wiesz! - żachnąłem się.
– Zobaczysz! Przekonasz się! Kiedy już zrobią swoje, dostaną takiego kopa, że się nie pozbierają”.
Nie jest to żaden nudny podręcznik historii komunizmu, lecz plastyczny obraz indywidualnych postaw młodych ludzi z wojenną traumą, w pewnym sensie ideowo “gwałconych” przez starszych ideologów, czego świetnym przykładem pan Rosenthal, znajomy ojczyma narratora. który mógłby niejako ucieleśniać marzenia antysemitów wszelakiego chowu…
“Dla wrogów nie ma litości”, rzekł groźnie pan Rosenthal.
“Można się pomylić”, zauważyłem.
“Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą” .
“Niektórzy głoszą miłość bliźniego”.
“Koroną cierniową pana Rosenthala były błędy Róży Luksemburg. Najbardziej bolało go, że przed śmiercią sprzeciwiła się założeniu Kominternu. Dlaczego? Ze strachu, że racja stanu kraju, w którym zwyciężyła rewolucja, zdominuje ruch robotniczy. +Jak mogła – rozpaczał” (BTW: jak długo jeszcze utrzyma się czarna legenda Róży Luksemburg…?).
M. in. z powodu Rosenthala Wilhelm zaczyna uczęszczać do szkoły Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, gdzie wykuwały się wówczas kadry komunistycznych hunwejbinów. Wstępuje też do Czerwonego Harcerstwa i głosi kazania wśród “klas niższych” o wyższości komunizmu ponad wszystko.
Takie wychowanie nie mija bez skutku, ale….
“Imponowała mi siła. Brzydziłem się jednak chamstwem i nie wierzyłem, że cel uświęca środki. (...) Przyrzekłem sobie jednak, że nie będę rekwirować krzyży. Zabierać młodszym? Czym różniłbym się od Piotrowskiego, który w Trzebini usiłował wepchnąć mnie do studni, bo byłem Żydem”.
Wraz z narastaniem stalinizmu atmosfera się zagęszcza. “Zaczynają zjadać sami siebie. Wywalili Gomułkę, bo nie chciał kolektywizacji. Teraz rozrabiają Spychalskiego”.
Ale jeszcze mają złudzenia….
“Na deser była sprawa żydowska. Matka zauważyła, że nikt nigdy nie ujął się za Żydami. Michał przyznał jej rację, tak było. Obecnie jednak panował ustrój sprawiedliwości społecznej i państwo broniło wszystkich narodowości. Najwyższa pora, aby pozbyć się strachu i skończyć z tą wieczną gadaniną, że Żyd to, Żyd tamto. Rzeka historii wypłucze antysemityzm.
– La-la, la-la, la-la - zanucił jego brat”.
“– Zmieni się struktura kraju – podniósł szklankę. – Z synów czarnoraboczych wyrośnie nowa inteligencja.
– Co złego ze starą? – Jurek dobrał sobie kugla.
– Skończy się antysemityzm – ciągnął Michał. – Młodzi zapomną o Żydach.
– Wierzysz w cuda?”.
“Zdenerwowany wieściami z Moskwy, bardzo łatwo wybuchał. Matka opowiadała Karoli, że Ruscy źle patrzą na Żydów. Oficjalnie, niby wszystko po staremu, ale wiadomo, jak to u nich jest”.
“– Jedno jest dla mnie pewne: to nie jest interes dla Żydów. Nie powinni w to wchodzić, nie powinni się pchać. To skończy się dla nich źle”.
Choć narracja książka kończy się pod koniec lat 50., to w jakimś stopniu logicznie zapowiada wredne szaleństwo Marca - gdy doszło do niezwykłego, acz logicznego, sojuszu najbardziej twardogłowych komunistów z prawdziwymi przedwojennymi antysemitami. Autor rzuci wtedy w proteście partyjną legitymacją i wyjedzie z rodziną do USA w pomarcowej fali, nie chcąc po latach znów być obiektem nienawiści…. BTW: ktoś zauważył, że “Szkoła bezbożników” znajdowała się przy ul. Felińskiego na Żoliborzu, tylko jeden przystanek od Dworca Gdańskiego….
Inne cytaty
“Zbierać należy tylko cegły zdatne do ponownego użycia. Reszta zostanie. Dwustu hektarów i tak się nie wywiezie. Wymagałoby to dziesięciu tysięcy ludzi i siedmiu pociągów przez trzy lata. Muranów stanie na czterometrowej warstwie getta. Decyzja słuszna ekonomicznie i historycznie”.
“Matka też nie wspominała kobiet, które nas ukrywały. Mówiła tylko, że nie ma żalu do nikogo, kto kazał sobie płacić, rozumie tych, którzy nie pomagali (sama by się bała),ale nie daruje takim, co wydawali”.
“Usiłowałem mu wytłumaczyć, co to jest gospodarka planowa, lecz uśmiechnął się tylko z politowaniem i powiedział, że wyjaśnili mu to już Rosjanie, nacjonalizując w 1939 roku kawałek pola, na którym dowiercił się ropy”.
“Rokowania toczyły się na Kremlu. Całymi dniami. Ciągle coś. A po nocach przyjęcia, gigantyczne stoły. Baterie butelek. Wódki, koniaki, wina. Pił wodę..”
Rzecz bardzo uczciwa intelektualnie. Nie kryjąc swego zaangażowania w komunizm jako młokos w latach 50., Autor w nieoczywisty sposób rozlicza się z samym sobą po latach, pisząc to już na późnej “pomarcowej” emigracji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDichter niczego tu ani nie upiększa, ani nie ukrywa. Jest szczery na własny temat, co nieczęste, zwłaszcza na starość. Wydaje się nawet ekshibicjonistyczny...
Świetna historia, bezpretensjonalna, bez zbędnych emocji i ocen, idealnie (oczywiście to moje odczucie, bo nie doświadczyłam osobiście) oddająca niuanse nastrojów i zachowań społecznych w powojennej Polsce.
Powojenna Polska (przełom lat 40 i 50) pokazana jest z perspektywy młodego chłopaka - Żyda z Borysławia, cudem uratowanego wraz z matką z wojny. Jego ojczym, też Żyd zajmuje wysokie stanowisko we władzach powojennych kraju, buduje jego swietlana socjalistyczna przyszłość. Tym samym chłopak żyje w rodzinie "uprzywilejowanej" na ówczesne czasy. Sam ulega urokowi idei socjalizmu, staje się gorliwym propagatorem i wyznawcą (czy takim gorliwym do konca, to też nie jest tak oczywiste).
W otoczeniu chłopca przewija się całkiem spora grupa krewnych, znajomych rodziny, kolegów, nauczycieli, którzy w codziennych zachowaniach, rozmowach, sytuacjach prywatnych reprezentują różne postawy (zakładam że obecne w tamtych czasach).Mamy tu więc i zaciekłych i ideowych obrońców marksizmu, rzetelnych wyrobników wierzących w sprawiedliwość miedzyludzką i postęp dzięki wcieleniu w życie idei socjalistycznych, mamy skrywanych mniej lub bardziej jawnych antysemitow, obawiających się ruskiego muru, idealistów marzycieli, skrytych krytyków władzy i sytuacji w Polsce powojennej, zmuszonych do dostosowania się do rzeczywistości. Te postawy ujawniają się w drobnych gestach, wzmiankach, mimochodem - trochę tak jak w rzeczywistości, w której oficjalnie wszyscy mieli myśleć tak samo - I to jest główną zaletą tej opowieści - detaliczne, nie przerysowane prawdziwe zachowania ludzkie, a tym samym prawda o opisywanych czasach.
Przeczytałam kilka opinii zamieszczonych na LC - zupełnie nie zgadzam się z opiniami o prostym języku, reporterskim chatleakterem narracji. Dla mnie właśnie mistrzostwem jest prowadzenie narracji w taki sposób, że nie zatracając walorów literatury pięknej i po prostu ciekawej fabuły, autor przemycil realia i specyfikę opisywanego czasu, nie czyniąc jednak z książki reportażu.
Koniecznie muszę sięgnąć po część pierwszą "Koń Pana Boga"
Świetna historia, bezpretensjonalna, bez zbędnych emocji i ocen, idealnie (oczywiście to moje odczucie, bo nie doświadczyłam osobiście) oddająca niuanse nastrojów i zachowań społecznych w powojennej Polsce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowojenna Polska (przełom lat 40 i 50) pokazana jest z perspektywy młodego chłopaka - Żyda z Borysławia, cudem uratowanego wraz z matką z wojny. Jego ojczym, też Żyd...
Dalsza część "Konia Pana Boga". Tym razem autor wspomina czasy szkolne przypadające na okres postępującej stalinizacji Polski. Podobnie jak w pierwszej części Dichter pisze zwięzłym i oszczędnym językiem. Ponownie przedstawia świat taki jakim widział go wtedy, unikając ocen dokonywanych z perspektywy czasu.
Ciekawe są te wspomnienia pisane przez dziecko zafascynowane stalinizmem i będące beneficjentem ówczesnego systemu. Uderza poczucie wyobcowania, zawoalowany antysemityzm części społeczeństwa i podskórny antypolonizm w bezpośrednim otoczeniu autora, o którym też potrafi szczerze napisać. I właśnie ta szczerość autora stawia te wspomnienia w rzędzie książek naprawdę bardzo dobrych.
Dalsza część "Konia Pana Boga". Tym razem autor wspomina czasy szkolne przypadające na okres postępującej stalinizacji Polski. Podobnie jak w pierwszej części Dichter pisze zwięzłym i oszczędnym językiem. Ponownie przedstawia świat taki jakim widział go wtedy, unikając ocen dokonywanych z perspektywy czasu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe są te wspomnienia pisane przez dziecko zafascynowane...
Chłopiec w zderzeniu z nową, powojenną Polską i siłami, które wabią go w stronę socjalistycznej wizji jej przyszłości.
Jak w "Koniu pana boga"- oszczędny język, reporterska precyzja.
Chłopiec w zderzeniu z nową, powojenną Polską i siłami, które wabią go w stronę socjalistycznej wizji jej przyszłości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak w "Koniu pana boga"- oszczędny język, reporterska precyzja.
Potraktowałam tą książkę jako swoisty eksperyment czytelniczy. Nieznany mi autor, znana tematyka.
Choć nie zgadzam się z opinią recenzentów, opisujących ta pozycję jako |fascynującą|, to muszę przyznać że książka nie jest zła. Porusza ciekawą tematykę, jednak sposób opowiadania zupełnie do mnie nie trafia.
Potraktowałam tą książkę jako swoisty eksperyment czytelniczy. Nieznany mi autor, znana tematyka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć nie zgadzam się z opinią recenzentów, opisujących ta pozycję jako |fascynującą|, to muszę przyznać że książka nie jest zła. Porusza ciekawą tematykę, jednak sposób opowiadania zupełnie do mnie nie trafia.
Antoni Libera w interesującej książce pt „Błogosławieństwo Becketta i inne wyznania literackie” poświęcił jeden z rozdziałów Dichterowi. To mnie skłoniło do ponownego sięgnięcia po omawianą książkę. Rozpoznałem na niej własną adnotację: „Słabe, nie czytać”. Mimo to przeczytałem i nie żałuję. Bo książka DOBRA, choć zdenerwowała mnie okrutnie.
Wydawało mnie się, że już jakieś 40 lat temu, zwalczyłem w sobie antysemityzm wyssany z mlekiem matki i nabyty w realiach PRL-u. Niestety, w trakcie lektury tej książki o luksusach z jakich korzystała żydowska elita PRL-u powracają demony.
I znów odczytuję książkę inaczej niż panowie redaktorzy. To nie jest książka o fascynacji komunizmem; jest to książka o poszukiwaniu przez Żydów swojego miejsca w Polsce powojennej. Idee fixe wygłasza Kamila: /str.63/
„. Są trzy sposoby pozbycia się Żydów: asymilacja, Madagaskar i Oświęcim.”
„Żydzi na Madagaskar” przerabialiśmy w II RP, w czasie II w.św. - Holocaust, pozostaje więc asymilacja, którą notabene autor po wielu latach przegrywa, skoro zostaje zmuszony do wyjazdu z Polski po marcu 1968 r. Matka bohatera wyrażnie stwierdza: /str.83/
„-W mojej rodzinie nie było komunistów - powiedziała zimno”
Naiwni Polacy czekają na Andersa na białym koniu, by wyzwolił Polskę z „niewoli bolszewickiej”, a Żydzi dostosowują się do nowych warunków i obejmują strategiczne wakaty w każdej dziedzinie życia. Wraz z tym odnawia się polski antysemityzm, tylko, że tym razem uzasadniony, bo przeciw PRL-owskim elitom. Nauką rządzi „krwawa Luna” Brystygierowa, życiem kulturalnym Borejsza /prawdziwe nazwisko Goldberg/, a jego rodzony brat Różanski jest głównym oprawcą Polaków w kazamatach bezpieki. Biuro Polityczne KC jest od początku do końca zażydzone, a o losach Polaków decydują Żydzi Hilary Minc i Jakub Berman. Wg raportu płk Nikołaja Seliwanowskiego skierowanego do Ławrentija Berii, Żydzi stanowili 50% kierownictwa Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Wszyscy byli KARIEROWICZAMI, bo prawdziwych Żydów-komunistów skupionych w KPP, Stalin wymordował przed wojną.
I nasz bohater sowicie korzysta z przywilejów jakie zdobył dziadek i konkubinat matki:, jeżdzi do szkoły „demokratką”, z mamusią, która tak nie lubi komunistów, do Sopotu i Karpacza, wcina najlepszą czekoladę i ma ołówek H5.
Jednocześnie autor nie ukrywa swoich poglądów o Polakach: /str.123/
„... potrzeba było stu Polaków, aby uratować jednego Żyda, lecz wystarczył jeden, aby wydać stu..”.
Nie widzę, jak panowie redaktorzy zmiany mentalności bohatera wskutek miłości /??!!!/. On jest otoczony Żydami wszelkiego pokroju, o najprzeróżniejszych poglądach, a gdy powstaje państwo Izrael w 1948 r. wzmaga się trend syjonistyczny i zaczyna się emigracja Żydów do nowego państwa. Sprzyja temu nowa fala stalinowskiego antysemityzmu w ZSRR, wskutek czego i Żydzi w Polsce nie są już pewni swoich stołków. Zaczyna się polityczna walka w Biurze Politycznym KC PZPR, okres prosperity /dla niektórych/ zmierza do końca i dlatego w otoczeniu autora-bohatera przestaje się służalczo wychwalać marksizm dialektyczny i ufać tatusiowi Stalinowi.
Reasumując: jest to książka przedstawiająca świat PRL-u widziany oczami młodego uprzywilejowanego Żyda, którego część otoczenia należy do represyjnego aparatu BOLSZEWICKIEJ WŁADZY. A, że „audiatur et altera pars” /należy wysłuchac i drugiej strony/, to czytajcie. A jak Was krew zaleje, to pamiętajcie, że ostrzegałem.
Antoni Libera w interesującej książce pt „Błogosławieństwo Becketta i inne wyznania literackie” poświęcił jeden z rozdziałów Dichterowi. To mnie skłoniło do ponownego sięgnięcia po omawianą książkę. Rozpoznałem na niej własną adnotację: „Słabe, nie czytać”. Mimo to przeczytałem i nie żałuję. Bo książka DOBRA, choć zdenerwowała ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Szkoła bezbożników" to opowieść o rodzeniu się fascynacji stalinizmem, nauce nowego ustroju i próbie odnalezienia się żydowskiego chłopca w rzeczywistości powojennej. Napisana prostym językiem, pełna dialogów i charakterystycznych bohaterów. Narratorem jest główny bohater - kilkunastoletni chłopak, Wilhelm Dichter.
"Szkoła bezbożników" to opowieść o rodzeniu się fascynacji stalinizmem, nauce nowego ustroju i próbie odnalezienia się żydowskiego chłopca w rzeczywistości powojennej. Napisana prostym językiem, pełna dialogów i charakterystycznych bohaterów. Narratorem jest główny bohater - kilkunastoletni chłopak, Wilhelm Dichter.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to