Tegoroczna najważniejsza recenzja jaką mogłam napisać. ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴘᴀᴛʀᴏɴᴀᴄᴋᴀ.
Na samym wstępie pragnę podziękować Oliwce za wszystko. Jesteś naprawdę niezwykłą osobą. Kocham Cię i dziękuję za wszystko.
Historia Ruby i Nathana stała się dla mnie niemalże nieodłączną częścią życia. Nie ma dnia bym o nich nie myślała i jestem Ci ogromnie wdzięczna za możliwość bycia częścią ich historii. Jest to dla mnie niezwykle ważne.
Nie jestem w stanie wyrazić swojej wdzięczności wystarczająco, dlatego po prostu
Dziękuję.
── .✦
Istnieją książki, które podczas czytania nie znaczą dla nas nic. Nie wnoszą nic do naszego życia, stają się niepotrzebnym elementem pamięci. Takie jak te wymazujemy jakby nigdy nic. Nie są ważne, niepotrzebne dla nas.
Są też takie, które podczas całej tej przygody jak i długo po ich zakończeniu pozostają z tobą. I wtedy to już coś znacznie więcej niż tylko książka. Nawet nie opiszesz tego słowami. One zostają z tobą. Nie wymazujesz jej. Wracasz do niej myślami 24/7. Dniami, tygodniami, miesiącami. Żyjesz wspomnieniami, oddychasz nimi i zasypiasz mając obrazy przed oczami. Scenerie ich historii jak filmu.
Nie zgadniecie, którą jest dla mnie ᴡᴅᴡᴛʙs.
𐔌՞ ܸ.ˬ.ܸ՞𐦯 𐔌՞ ܸ.ˬ.ܸ՞𐦯
Ruby jest naprawdę cudowną osobą. Wrażliwą, niepewną i bardzo skrzywdzoną. Chciałabym móc ją przytulić i zapewnić, że nic złego już jej się nie stanie. Nie zasługiwała na to wszystko co ją spotkało i do tego w tak młodym wieku. Strasznie bolała mnie każda jej krzywda i nie zliczę ile razy wyłam (ale nie do księżyca). Najsmutniejsze jest to, że kiedy uwolniła się od jednego tyrana nieświadomie weszła w paszczę kolejnego. Równie brutalnego. Ale ten był bardziej zamaskowany, więc nie było to wiadome od samego początku.
Spokojnie mogę powiedzieć, że jest ona jedną z dwóch najbardziej skrzywdzonych postaci.
Nathan podobnie jak Ruby został skrzywdzony już jako dziecko. I te blizny z nim zostały. Wychowywał się z nimi, hodował je w sobie. Dorastał z poczuciem winy za coś na co nie miał w żadnym wypadku wpływu. Moje słoneczko samookaleczało się z myślą, że jest odpowiedzialny za tamto zdarzenie. Czy może coś bardziej boleć? Chyba nie. Serce mi pęka, gdy myślę przez co przechodził każdego dnia. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jaki ból znosił. Niewidzialny ciężar na barkach, który dociskał go do ziemi. Gdybym mogła zabrałabym od niego cały ból.
Najbardziej zabolała mnie scena, gdy po kłótni z Ruby, w której oboje powiedzieli za dużo, pojechał do Sary. Znowu to sobie robił. Krzywdził się by odpokutować słowa, które wypowiedział.
✮⋆˙ ✮⋆˙
“ʟɪᴄᴢʏʟᴇᴍ, ᴢ̇ᴇ ᴏʙᴇᴄɴᴏśᴄ́ sᴀʀʏ sᴘᴏᴡᴜᴊᴇ, ᴢ̇ᴇ ᴛᴏ ᴏʙʀᴢʏᴅʟɪᴡᴇ ᴜᴄᴢᴜᴄɪᴇ ᴘᴏᴡʀᴏ́ᴄɪ. ᴘᴏᴛʀᴢᴇʙᴏᴡᴀʟᴇᴍ ᴘᴏᴄᴢᴜᴄ́ ᴄᴏś ɢᴏʀsᴢᴇɢᴏ ɴɪᴢ̇ ᴘʟᴏᴍɪᴇɴ́ ᴢᴀᴘᴀʟɴɪᴄᴢᴋɪ.“
✮⋆˙ ✮⋆˙
“ʀᴏʙɪsᴢ ᴛᴏ, ᴘᴏɴɪᴇᴡᴀᴢ̇ ᴘᴏᴡɪᴇᴅᴢɪᴀʟᴇś ᴏ ᴋɪʟᴋᴀ sʟᴏ́ᴡ ᴢᴀ ᴅᴜᴢ̇ᴏ. ᴏɴᴀ ᴘʀᴢᴇᴢ ᴄɪᴇʙɪᴇ ᴄɪᴇʀᴘɪ.“
✮⋆˙ ✮⋆˙
Ich relacja była niezwykła choć rozpoczęła się niezbyt przyjemnie. Wierzę, że Nate od pierwszego wejrzenia wiedział, że nie jest ona zwykłą złodziejką. Może widział to w jej oczach? To, że jest równie mocno skrzywdzona co on sam. Jednak odpychał te myśli od siebie, była ona „intruzem” w jego domu, pokoju i życiu. Dopiero któregoś styczniowego wieczoru relacja Ruby i Nathana wskoczyła na poważniejsze tory.
Przez to jedno zdarzenie obiecał sobie, że poświęci wszystko — włączanie ze sobą — aby była bezpieczna. I najcudowniejsze jest to, że naprawdę się starał. Robił wszystko, aby w tym całym bagnie w którym się znalazła choć przez chwilę poczuła się dobrze.
Nawet lubię znajomych Nathana. Melanie, Tony, Noah. Choć zabolało mnie kiedy wyganiali Ruby po dowiedzeniu się prawdy. Rozumiem jednak, że nie chceli ryzykować dla zupełnie obcej osoby.
Za to jest wiele osób, których nie cierpię, ale cztery wyróżniają się najbardziej. ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀ ⠀
Nienawidzę ojca Ruby. Zniszczył jej dzieciństwo swoim uzależnieniem od alkoholu. Zabrał jej możliwość szczęśliwego dorastana i nastawił przeciwko matce. Wiele razy zastanawiałam się „co by było gdyby…” Ruby zamieszkała z matką? Wychowywała by się z Lukiem? Poznała Arion? Czy dosłoby do tego wszystkiego? CZY POZNAŁA BY NATE’A?
Nienawidzę Aleksandra Salvatore za każdą krzywdę, którą wyrządził temu małemu dziecku. Za to, że przez niego dorastał on z nie swoim brzemieniem na plecach. Jakim trzeba być okrutnym ojcem, żeby obwiniać CZTEROLETNIEGO chłopca za samobójstwo starszej córki. ON.MIAŁ.TYLKO.CZTERY.LATA!!
Nienawidzę Luke’a. Za wszystko co jej robił. Za wszystko co zrobił tym wszystkim dziewczynom. I jego ojca za to, że go krył. Luke potrzebował pomocy specjalisty, psychiatry i porządnego potrząśnięcia. Przeraża mnie to, że po tym wszystkim on nadal nie widział w tym swojej winy.
Nienawidzę Jacoba Miller’a za to, że nie pomógł swojemu synowi zanim było za późno. Jest on w tym wszystkim współwinowajcą, a mimo to przez pieniążki czuł się bezkarny. Przyczynili się do tak wielu śmierci…
Okropni ludzie. Nienawidzę ich całą sobą.
Trochę mniej, ale jednak hejtuję zakończenie. Przeżyłam tam masę emocji, ale górował płacz. Jestem bardzo, bardzo zmęczona płaczem, bo ilekroć sobie przypomnę o tym zawsze to się kończy w ten sam sposób. Nie powiem, bo gdzieś tam głęboko w sobie wiem, że może (ale tylko może) pasuje ono do nich. I może wiem, że musiało się to tak skończyć, bo bardzo możliwe, że Luke nie dałby im spokoju…
Ale za to kocham resztę wykreowanego przez Oliwę świata. Naprawdę przyjemnie się to czytało! Od samego początku jestem pod wrażeniem jej ogromnego talentu do pisania. Ta dziewczyna potrafi sprawić, że przeniesiecie się do książki, poczujecie wszystkie jej emocje i zadurzycie się w niej. I promise! Styl pisania Oliwii jest niezwykle emocjonalny i intensywny. Nie boi się ona trudnych tematów, nie wygładza rzeczywistości i nie łagodzi bólu bohaterów tylko po to, by czytelnikowi było łatwiej. Każde zdanie niesie ze sobą ciężar emocji, a dialogi brzmią autentycznie i boleśnie prawdziwie. Tak prawdziwe, że czujesz je całym sobą.
Historia Ruby i Nathana uświadomiła mi, że czasem największą tragedią nie jest to, co nas spotyka, ale to, że zostajemy z tym zupełnie sami. I chyba właśnie dlatego tak bardzo mnie poruszyła. Chociaż ta historia niejednokrotnie złamała mi serce to w jego odłamkach znalazła swoje miejsce. Niesamowicie ich kocham i jestem szczęśliwa, że mogłam poznać tą niezwykłą powieść. Zostaną oni ze mną na zawsze. W sercu i w myślach.
[ ᴡsᴘᴏ́ʟᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ ]
OPINIE i DYSKUSJE o książce W rytmie uczuć
𝐌𝐮𝐳𝐲𝐤𝐚.
Stanowi ona nieodłączny element życia każdego człowieka. I chociaż nie wszyscy mogą zdawać sobie z tego sprawę, to ona otacza nas właściwie wszędzie. Niektórzy nie zwracają na nią większej uwagi, natomiast dla innych będzie ona całym światem. Czymś więcej niż jedynie ciągiem dźwięków czy melodią. Będzie ona nadawała ich życiu sens i barwy, będzie ona ostoją, do której będą mogli za każdym razem uciec, będzie ona ich harmonią życiową. Właśnie taką „muzyką” dla 𝐂𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐚 𝐑𝐞𝐞𝐝𝐚 niespodziewanie stała się akurat 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 𝐁𝐫𝐨𝐨𝐤𝐬, która miała być jedynie elementem jego planu. Jednak po tym, jak prawda ujrzała światło dzienne, chłopak, pomimo przeciwności losu, pragnie zawalczyć o jej serce. 𝐶𝑧𝑦 𝑚𝑢𝑧𝑦𝑘𝑎 𝑝𝑙𝑦𝑛𝑎𝑐𝑎 𝑧 𝑖𝑐ℎ 𝑠𝑒𝑟𝑐 𝑧𝑑𝑜𝑙𝑎 𝑝𝑜𝑙𝑎𝑐𝑧𝑦𝑐 𝑡𝑒 𝑑𝑤𝑜𝑗𝑘𝑒?
𝐔𝐥𝐭𝐫𝐚𝐯𝐢𝐨𝐥𝐞𝐭. 𝐖 𝐫𝐲𝐭𝐦𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜. to doskonała historia do przeczytania w jeden wieczór. Dźwięki utalentowanego zespołu 𝒖𝒍𝒕𝒓𝒂𝒗𝒊𝒐𝒍𝒆𝒕 oderwą cię od rzeczywistości i sprawią, że pomimo niekoniecznie wymyślnej fabuły, odnajdziesz w niej namiastkę zabawy. A im dalej będziemy zatapiać się w tej melodii, niczym wzrokiem po liniach pięciolinii, tym więcej pojawi się nut — a w tym przypadku słodyczy — którą zapewni dwoje urokliwych głównych bohaterów.
Po przeczytaniu pierwszego tomu nie byłam jakoś szczególnie pozytywnie nastawiona na kontynuację. Jednak kiedy wyszła, stwierdziłam, że dam jej szansę — i to był bardzo dobry wybór. Jeśli mam być szczera, nie miałam co do tej książki żadnych oczekiwań, a bawiłam się na niej świetnie. Stanowiła ona dla mnie taką luźną pozycję, która zwyczajnie zapewniła mi rozrywkę.
Z pozytywnych aspektów tej książki muszę przyznać, że w końcu polubiłam głównego bohatera — 𝐂𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐚. I chociaż w poprzedniej części mój stosunek do niego nie należał do optymistycznych, tak w tej części zaprezentował się niesamowicie dobrze. Niestety nieco bardziej zawiodła mnie główna bohaterka — 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 - lecz nie jej osobowość, a pewne zachowanie. Mianowicie, nie spodobało mi się to, jak szybko wybaczyła ona Carterowi. Liczyłam, że wątek odzyskiwania jej serca przez bohatera zostanie bardziej rozwinięty, a odniosłam wrażenie, że został trochę zamieciony pod dywan.
Ze stylem pisania Ani spotkałam się po raz drugi i od tamtej pory nic się nie zmieniło — wciąż jest on przyjemny i prosty w czytaniu.
Końcowo 𝐝𝐲𝐥𝐨𝐠𝐢𝐚 𝐔𝐥𝐭𝐫𝐚𝐯𝐢𝐨𝐥𝐞𝐭 naprawdę nie była zła, a co więcej stanowi ona cudowną pozycję również dla młodszych czytelników. Dlatego, jeżeli macie ochotę przeczytać coś lekkiego — sięgnijcie po nią.
wasza,
T.
𝐌𝐮𝐳𝐲𝐤𝐚.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStanowi ona nieodłączny element życia każdego człowieka. I chociaż nie wszyscy mogą zdawać sobie z tego sprawę, to ona otacza nas właściwie wszędzie. Niektórzy nie zwracają na nią większej uwagi, natomiast dla innych będzie ona całym światem. Czymś więcej niż jedynie ciągiem dźwięków czy melodią. Będzie ona nadawała ich życiu sens i barwy, będzie ona ostoją, do...
𝑹𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒋𝒂 𝒑𝒂𝒕𝒓𝒐𝒏𝒂𝒄𝒌𝒂
♾️/⭐⭐⭐⭐⭐
[współpraca reklamowa/patronat medialny @aniaszubert_autorka @wydawnictwo young]
💛 Ultraviolet W rytmie uczuć to drugim tom dylogii Ultraviolet.
Carter po tym, gdy Aurelia poznała prawdę zdał sobie sprawę jak bardzo zawinił. Kłamał, robił wszystko patrząc tylko na własną korzyść, wciągnął w to wszystko kuzyna, którego rozpoznała dziewczyna. Mimo że na przeprosiny jest już za późno chłopak zrobi wszystko, by odzyskać zaufanie Aureli.
🎤 Cała dylogia Ultraviolet ma moje serce, ale to ten tom lubię najbardziej. To tutaj Ania pokazuje nam jak trudna bywa walka o uczucia i jak trudno jest odzyskać stracone zaufanie.
💛 Uwielbiam, po prostu uwielbiam styl pisania Ani. Jest tak przyjemny, że wciągam się w czytanie od razu i nie potrafię się oderwać. Fabuła również była bardzo wciągająca, a towarzysząca jej akcja – dynamiczna. Ten tom jest idealną propozycją na jeden wieczór.
🎤 Podczas czytania bawiłam się świetne. Bardzo lubię bohaterów Ultraviolet i nie mogłam doczekać się tego, co przygotowała dla nich autorka. Nieraz, aż za bardzo uśmiechałam się do kartek. Nie zabrakło tutaj również charakterystycznego napięcia czy wzruszenia.
💛 Aurelia to niesamowicie silna bohaterka. Jest to cecha, którą bardzo w niej lubię i cieszę się, że Ania nie stworzyła „cichej kujonki” tylko świetną, asertywną i niezależną uczennicę. Na początku czeka ją wiele smutku i trudności związanych z wydarzeniami z konkursu. Mimo to wszystko ciągle przypomina jej o uczuciach, którymi darzy chłopaka.
🎤 Carter wzbudził wiele kontrowersji. Na początku sama go nie lubiłam… Gdy do jego planu niespodziewanie wkradły się emocje, wiele się zmieniło. Kiedy wszystko się posypało, a prawda wyszła na jaw chłopak robił wszystko, by odzyskać zaufanie Aurelii i zbudować zdrową relację.
Był przy tym tak uroczy, małymi gestami pokazywał dziewczynie, że jego uczucia były prawdziwe. W głowie zapadły szczególnie mi dwa gesty, które rozczuliły mojego serce.
💛 W książce jest jeszcze jeden bohater, o którym warto wspomnieć (mimo to, że osobiście za nim nie przepadam) – Logan. Jest to jeden z kolegów Cartera, który od początku zabiegał o uwagę Aurelii. Teraz wykorzystał sytuację, by zbliżyć się do dziewczyny. Zachowanie, jakie kryje się za jego „cudownym uśmiechem” może zdziwić niejedną osobę. Ten chłopak tak wiele namieszał…
🎤 Zespół Ultraviolet to grupa czterech niezwykle uzdolnionych chłopaków. Nie mogę tutaj o nich nie wspomnieć. Wzięcie udziału w konkursie było dla nich przełomem, a na ich dalszy rozwój czekałam z niecierpliwością. To jak wiele osiągnęli niesamowicie mnie cieszyło.
💛 Jeśli czytaliście już Ultraviolet, to koniecznie musicie sięgnąć po kontynuację. Poznacie dalsze losy Aurelii i Carrera oraz zespołu Ultraviolet. Nie brakuje tutaj humoru, emocji, uczuć oraz muzyki samego Harry'ego Stylesa. Jej nieduża liczba stron sprawi, że szybko ją pochłonięcie.
🎤 Ta dylogia już na zawsze pozostanie w moim sercu. Pokazała mi wiele m.in. to jak niespodziewany potrafi być los oraz to, że prawdziwe uczucia przetrwają wszystko.
💛🎤 Na koniec chciałabym znów bardzo podziękować Ani oraz wydawnictwu za zaufanie i możliwość patronowania mojej ukochanej dylogii. Kocham Cię Ania, dziękuję za WSZYSTKO i jestem Ci niesamowicie wdzięczna ❤️ To była i jest cudowna przygoda 🥹
𝑴𝒂𝒅𝒆𝒍𝒊𝒏𝒆 ❤️
𝑹𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒋𝒂 𝒑𝒂𝒕𝒓𝒐𝒏𝒂𝒄𝒌𝒂
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to♾️/⭐⭐⭐⭐⭐
[współpraca reklamowa/patronat medialny @aniaszubert_autorka @wydawnictwo young]
💛 Ultraviolet W rytmie uczuć to drugim tom dylogii Ultraviolet.
Carter po tym, gdy Aurelia poznała prawdę zdał sobie sprawę jak bardzo zawinił. Kłamał, robił wszystko patrząc tylko na własną korzyść, wciągnął w to wszystko kuzyna, którego rozpoznała dziewczyna....
Drugi tom (chyba dylogii) od Ani był lepszy od poprzedniego, jednak na pewno nie mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że ta książka była dobra.
Jeśli chodzi o fabułę, była w porządku i dało radę ją czytać — nie to, co pierwszy tom.
Postacie w tym tomie totalnie odwróciły swoje role i to Logan był tą gorszą osobą, którą ciężko się czytało, za to Carter był, o dziwo, dość w porządku, mimo uwag, jakie miałam do niego za pierwszym razem czytania tej historii. Aurelia była w porządku — raczej nic specjalnego, ale też nic złego. Przyjaciółka i siostra bohaterki były dość znośne, co także uważam za plus.
Kilka sytuacji było niezbyt ciekawych, jednak i tak jest ich o wiele mniej niż w poprzedniej książce.
Kolejną rzeczą, którą chciałabym tutaj zarzucić, jest to, że książka jest bardzo krótka i szybko się ją czytało, co sprawia, że dla mnie bez sensu było tworzenie osobnej książki, która nie ma za dużo stron i bez większego problemu mogłaby cała historia zmieścić się w jednej książce. Zwłaszcza że w niektórych rozdziałach sytuacje były zbędne, co uczyniłoby ją jeszcze krótszą.
Podsumowując, uważam, że drugi tom jest lepszy i nawet jeśli przy pierwszej książce się męczycie, to warto dobrnąć do końca i zobaczyć, co skrywa się w drugiej części. Jednak mimo wszystkich plusów czy minusów nie jest to moja historia, co jednak nie czyni jej skreślonej u innych.
Drugi tom (chyba dylogii) od Ani był lepszy od poprzedniego, jednak na pewno nie mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że ta książka była dobra.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o fabułę, była w porządku i dało radę ją czytać — nie to, co pierwszy tom.
Postacie w tym tomie totalnie odwróciły swoje role i to Logan był tą gorszą osobą, którą ciężko się czytało, za to Carter był, o dziwo, dość w...
[ współpraca reklamowa]
! Możliwy lekki spoiler!
Zacznijmy od Aureli i porozmawiajmy trochę o jej zachowaniu. Jest to postać, która strasznie lubiłam w 1 części jednak w tej trochę zniechęciła mnie do siebie. Dziewczyna zmienia zdanie co pięć minut i sama nie wie, co chce od życia. Moim zdaniem najlepszą opcją dla niej byłoby, żeby odcięła się od chłopaków i zobaczyła, któremu naprawdę zależy.
Za to Cartera polubiłam jeszcze bardziej. Zrobił wiele złych rzeczy w poprzedniej części, ale mimo wszystko było widać to jak bardzo zależy mu na dziewczynie. Walczył o nią do samego końca mimo gorszych momentów między nimi. Wiadomo nie można wychwalać Cartera za mocno, ponieważ dokonał czynów, których nie powinien, ale dzięki Aureli zmienił się na lepsze.
Osobą, która mnie strasznie irytowała był Logan. Posunął się do rzeczy, których się nie spodziewałam po nim i takie zachowania są niewybaczalne. Chciał mieć dziewczynę dla siebie i zaczął ją okłamywać oraz robić wszystko żeby pokłóciła się jak najbardziej z Czarterem. Myślałam, że zmienię o nim zdanie w kolejnej części, ale tak się nie stało.
Cała książka była dla mnie cudowna i nie mogłam oderwać się od czytania. Przeczytałam ją całą na raz i nie żałuję tego. Były nawet momenty, w których wylądowała na ziemi ( czyli przez Logana). Książka sama w sobie ma ogromny potencjał jednak końcowo trochę brakuje mi lepiej wykreowanych bohaterów albo rozdziałów, gdzie byśmy mogli poznać Logana jeszcze bardziej, i to z jego perspektywy.
[ współpraca reklamowa]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to! Możliwy lekki spoiler!
Zacznijmy od Aureli i porozmawiajmy trochę o jej zachowaniu. Jest to postać, która strasznie lubiłam w 1 części jednak w tej trochę zniechęciła mnie do siebie. Dziewczyna zmienia zdanie co pięć minut i sama nie wie, co chce od życia. Moim zdaniem najlepszą opcją dla niej byłoby, żeby odcięła się od chłopaków i zobaczyła,...
Książka była spoko ale Dalej uważam że było kilka niedociągnięć mogłaby być lepsza ale fajna polecam
Książka była spoko ale Dalej uważam że było kilka niedociągnięć mogłaby być lepsza ale fajna polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[ współpraca recenzencka ]
RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY
Pierwsza część „Ultravioletu”, mimo mojej ogromnej nadziei, na papierze niestety mi się nie spodobała. Drugiego tomu nie czytałam na wattpadzie i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Obawiałam się że dokończenie historii Aurelii mnie zawiedzie, ale na szczęście tak nie było!
Od pierwszych stron byłam bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej i jakie kroki zrobi Aurelia. Parę jej decyzji mnie irytowało, a najbardziej jej niezdecydowanie.
Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to Logana znienawidziłam do reszty, a w Carterze podziwiam jego próbę zmiany na lepsze. Widziałam jego starania, ale wiadomo że miałam z tyłu głowy jego słabe zachowania z pierwszej części.
Niestety nie ważne ile razy będę próbować się przekonać do wątku trójkąty miłosnego, chyba nigdy się z nim nie polubię. Tutaj często, właśnie przez główną bohaterkę, wywoływał u mnie irytację. Jednak gdy fabuła przeniosła się na relacje samej Aurelii i Cartera, książkę czytało mi się dużo przyjemniej.
Mieli wiele słodkich momentów. Wymienili sporo miłych słów oraz gestów, co sprawiło, że bardziej ich polubiłam, a z teamu Logan, przeszłam do teamu Carter.
Dzięki przyjemnemu stylowi pisania i wciągającej akcji, książkę przeczytałam w jeden dzień. Czytało mi się bardzo przyjemnie i po prostu dobrze się bawiłam.
Spodobało mi się to, że było dużo więcej muzyki niż w pierwszym tomie. Tak samo jak więzi między chłopakami z zespołu.
Podsumowując, „Ultraviolet. W rytmie uczuć.” to dużo lepsza kontynuacja pierwszej części UV. Jeśli szukacie czegoś do przeczytania na raz, to ta książka będzie idealna dla was!
[ współpraca recenzencka ]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY
Pierwsza część „Ultravioletu”, mimo mojej ogromnej nadziei, na papierze niestety mi się nie spodobała. Drugiego tomu nie czytałam na wattpadzie i bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Obawiałam się że dokończenie historii Aurelii mnie zawiedzie, ale na szczęście tak nie było!
Od pierwszych stron byłam bardzo...
𝑼𝒍𝒕𝒓𝒂𝒗𝒊𝒐𝒍𝒆𝒕. 𝑾 𝒓𝒚𝒕𝒎𝒊𝒆 𝒖𝒄𝒛𝒖ć - 𝓐𝓷𝓷𝓪 𝓢𝔃𝓾𝓫𝓮𝓻𝓽
„𝙲𝚊𝚛𝚝𝚎𝚛 𝚁𝚎𝚎𝚍 𝚙𝚘𝚝𝚛𝚊𝚏𝚒ł 𝚖𝚗𝚒𝚎 𝚞𝚜𝚣𝚌𝚣𝚣ęś𝚕𝚒𝚠𝚒ć 𝚓𝚊𝚔 𝚗𝚒𝚔𝚝 𝚒𝚗𝚗𝚢”
[ᴡsᴘółᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
Ta ten tom czekałam z niecierpliwością. Końcówka pierwszej części wzbudziła we mnie wiele emocji, przez co nie mogłam doczekać się, by zobaczyć, co stanie się dalej.
Pierwsze, na co zwróciłam uwagę trzymając książkę, to to, jak ślicznie wygląda. Pierwszego tomu niestety nie posiadałam w papierze, więc byłam zdziwiona, jak ładnie została wydana!
Styl autorki jest bardzo przyjemny. Tekst zawiera zdecydowanie mniej powtórzeń niż w poprzedniej części, co dosyć mocno mnie ucieszyło. Fakt, nadal można je znaleźć, lecz już nie przeszkadzają.
Sposób, w jaki została napisana książka sprzyja szybkiemu czytaniu. Śmiem twierdzić, iż jest to idealna lektura „na raz”!
Cała fabuła trzymała w klimacie niepewności już od początku. Kogo wybierze Aurelia? To podstawowe pytanie (przyjamniej do połowy🤭). Wszelkie emocje, które odczuwały postacie w trakcie wydarzeń, byly dobrze odwzorowane. Momentami zapominałam że czytam, zatracając się w historii.
Najważniejszym wątkiem była tu muzyka i niespodziewane uczucie. Tych dwoch było faktycznie dużo, lecz osobiście czułam niedosyt wątku siostry Aurelii. Jej choroba na końcu została trochę zepchnięta na jeszcze dalszy plan.
Bohaterowie. Tu zdarzył się hit.
Nigdy nie miałam sytuacji, gdzie w drugiej części, postrzeganie prze mnie danych bohaterów zmienia się o 180°.
Carter Reed wcześniej niezmiernie mnie irytował a tu? Polubiłam go! Ja polubiłam Reeda. Kompletnie nie bylo tego w moim bingo. W odróżnieniu do swojej poprzedniej odsłony, widać, że jest szczery i serio stara się, by naprawić błędy.
Za to Logan? Byłam totalnie w jego teamie. No właśnie - byłam. Już po czwartym rozdziale, jego perspektywie stracił w moich oczach całą sympatię.
Aurelia bez zmian. Nadal ją uwielbiam, tak samo, jak Melody czy Riley. Cała trójka skradła moje serce🥹
Podsumowując, dylogia Ultraviolet to wciągająca, przenosząca do innego świata historia, która pokazuje, jak ważna jest szczerość i komunikacja w relacji.
Dzięki „Ultraviolet w rytmie uczuć” zagłębisz się w świat pełen muzyki, emocji i problemów zycia codziennego.
𝑼𝒍𝒕𝒓𝒂𝒗𝒊𝒐𝒍𝒆𝒕. 𝑾 𝒓𝒚𝒕𝒎𝒊𝒆 𝒖𝒄𝒛𝒖ć - 𝓐𝓷𝓷𝓪 𝓢𝔃𝓾𝓫𝓮𝓻𝓽
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„𝙲𝚊𝚛𝚝𝚎𝚛 𝚁𝚎𝚎𝚍 𝚙𝚘𝚝𝚛𝚊𝚏𝚒ł 𝚖𝚗𝚒𝚎 𝚞𝚜𝚣𝚌𝚣𝚣ęś𝚕𝚒𝚠𝚒ć 𝚓𝚊𝚔 𝚗𝚒𝚔𝚝 𝚒𝚗𝚗𝚢”
[ᴡsᴘółᴘʀᴀᴄᴀ ʀᴇᴋʟᴀᴍᴏᴡᴀ]
Ta ten tom czekałam z niecierpliwością. Końcówka pierwszej części wzbudziła we mnie wiele emocji, przez co nie mogłam doczekać się, by zobaczyć, co stanie się dalej.
Pierwsze, na co zwróciłam uwagę trzymając książkę, to to, jak ślicznie wygląda....
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 𝐏𝐀𝐓𝐑𝐎𝐍𝐀𝐂𝐊𝐀𝜗𝜚 ࣪˖ ִ𐙚
[𝐰𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐛𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚 | 𝐰𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚𝐜𝐤𝐚]
𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫 :: @aniaszubert_autorka
𝐍𝐚𝐳𝐰𝐚 :: „𝐔𝐥𝐭𝐫𝐚𝐯𝐢𝐨𝐥𝐞𝐭. 𝐖 𝐫𝐲𝐭𝐦𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜́“
𝐒𝐮𝐠𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲 𝐰𝐢𝐞𝐤 :: 𝟏𝟒+
𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 :: ∞ / 𝟓
𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 :: @wydawnictwoyoung
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚::
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
“𝑾 𝒔𝒘𝒐𝒊𝒎 𝒑𝒍𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒏𝒊𝒆 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒘𝒊𝒅𝒛𝒊𝒂𝑰𝒆𝒎 𝒕𝒆𝒈𝒐, 𝒛̇𝒆 𝒛𝒂𝒎𝒊𝒂𝒔𝒕 𝒓𝒐𝒛𝒌𝒐𝒄𝒉𝒂𝒄́ 𝒋𝒂̨ 𝒘 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆, 𝒕𝒐 𝒋𝒂 𝒛𝒂𝒌𝒐𝒄𝒉𝒂𝒎 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒘 𝒏𝒊𝒆𝒋.”
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
O wow… naprawdę nie wierzę, że to już koniec historii 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐢 𝐢 𝐂𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐚. Pokochałam ich historię już w lipcu i od tamtej pory są w mojej głowie non stop!!💜
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
Zanim przejdę do recenzji chciałam 𝐎𝐆𝐑𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄 𝐏𝐎𝐃𝐙𝐈𝐄̨𝐊𝐎𝐖𝐀𝐂́ Ani, jak i cudownemu wydawnictwu Young za zaufanie!!❤️🩹
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
Powtarzać jak bardzo kocham 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐞̨ 𝐢 𝐂𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐚 chyba nie muszę, bo wy już dobrze wiecie, że ich uwielbiam.
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
jeśli chodzi o 𝐬𝐭𝐲𝐥 𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐀𝐧𝐢 to ja jestem po prostu zakochana!🥹 przez jej książki się po prostu płynie i świetnie bawi czytając!!
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
W tej części możemy przeczytać o tym jak 𝐂𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫 próbuje odzyskać zaufanie 𝐠𝐥𝐨́𝐰𝐧𝐞𝐣 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐤𝐢 i jak mu się to udaje.
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
Ta historia zdecydowanie zasługuje na całą miłość tego świata, więc koniecznie musicie ją przeczytać!!🫶🏻💜
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
Niektórzy przy pierwszej części mówili, że zachowania głównych bohaterów są 𝐠𝐥𝐮𝐩𝐢𝐞, ale… według mnie 𝐰𝐈𝐚𝐬́𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤𝐢𝐞 𝐦𝐚𝐣𝐚̨ 𝐛𝐲𝐜́. Brooks i Reed są 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐨𝐥𝐚𝐭𝐤𝐚𝐦𝐢. Mają prawo popełniać błędy i się na nich uczyć.
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
do korekty nie można się absolutnie przyczepić, bo to wydawnictwo Young i tam zawsze są idealnie zredagowane książki🫶🏻
(𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐩𝐢𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐮 𝐛𝐞𝐳 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐥𝐞𝐫𝐨́𝐰‼️)
Jeśli szukacie książki, którą pokochacie całym serduchem to koniecznie 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 “𝐔𝐋𝐓𝐑𝐀𝐕𝐈𝐎𝐋𝐄𝐓. 𝐖 𝐫𝐲𝐭𝐦𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜́“!!💜
𝐃𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐣 𝐫𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐢!
𝐱𝐨𝐱𝐨,
𝐎𝐥𝐚💋
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 𝐏𝐀𝐓𝐑𝐎𝐍𝐀𝐂𝐊𝐀𝜗𝜚 ࣪˖ ִ𐙚
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[𝐰𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐛𝐚𝐫𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚 | 𝐰𝐬𝐩𝐨́𝐥𝐩𝐫𝐚𝐜𝐚 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚𝐜𝐤𝐚]
𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫 :: @aniaszubert_autorka
𝐍𝐚𝐳𝐰𝐚 :: „𝐔𝐥𝐭𝐫𝐚𝐯𝐢𝐨𝐥𝐞𝐭. 𝐖 𝐫𝐲𝐭𝐦𝐢𝐞 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜́“
𝐒𝐮𝐠𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲 𝐰𝐢𝐞𝐤 :: 𝟏𝟒+
𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 :: ∞ / 𝟓
𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 :: @wydawnictwoyoung
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚::
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
“𝑾 𝒔𝒘𝒐𝒊𝒎 𝒑𝒍𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒏𝒊𝒆 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒘𝒊𝒅𝒛𝒊𝒂𝑰𝒆𝒎 𝒕𝒆𝒈𝒐, 𝒛̇𝒆 𝒛𝒂𝒎𝒊𝒂𝒔𝒕 𝒓𝒐𝒛𝒌𝒐𝒄𝒉𝒂𝒄́ 𝒋𝒂̨ 𝒘 𝒔𝒐𝒃𝒊𝒆, 𝒕𝒐 𝒋𝒂 𝒛𝒂𝒌𝒐𝒄𝒉𝒂𝒎 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒘 𝒏𝒊𝒆𝒋.”
۶ৎ⋆.𐙚 ̊
O wow… naprawdę...
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚𝐜𝐤𝐚
Muszę przede wszystkim wspomnieć o stylu pisania autorki. Ania Szubert pisze książki dokładnie tak jak kocham najbardziej. Jest to kolejna historia spod pióra Ani, przez którą dosłownie płynęłam. Styl pisania autorki pozwala mi się zrelaksować i zapomnieć o całym świecie kiedy najbardziej tego potrzebuję. Ania pisze książki w tak bardzo naturalny oraz przyjemny sposób, że ja po prostu przepadam. Jestem w tym absolutnie zakochana.
Kolejnym elementem, którego nie mogę pominąć jest fabuła „Ultraviolet. W rytmie uczuć”. Znacie to uczucie kiedy książka wciąga Was do tego stopnia, że zapominacie o wszystkim, że nie interesuje Was nic oprócz dalszych losów Waszych ukochanych boahterów, że postanowiliście przeczytać jeszcze „tylko jeden rozdział”, a odkładacie historię na półkę dopiero po nieprzespanej nocy ? Właśnie tak jest z UV 2! Fabuła UV nie była przesadzona, ani nudna, a wręcz przeciwnie wszystko było spójne, przemyślane i po prostu przyjemne. Mogę określić ją mianem „idealnej” chciaż w życiu kieruję się zasadą, że nic nie jest idealne.
Następnym plusem są bohaterowie. W tym punkcie chciałabym zacząć od Aurelii, ponieważ właśnie z tą bohterką zżyłam się najbardziej i jest mi najbliższa. Ta postać ma w sobie coś co mnie do niej przyciąga. W jakiś sposób czuję, że dogadałabym się z nią, pomimo tego, iż na pierwszy rzut oka mamy zupełnie inne charaktery. Postać Aurelii jest bardzo, bardzo dobrze wykreowana i wydaje się być „autentyczna”. Zatem przejdę teraz do postaci Cartera Reeda. Ten chłopak jest dla mnie tajemnicą (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Z jednej strony nie popieram jego, bardzo często, głupich pomysłów, ale z drugiej rozczula mnie do granic możliwości kiedy próbuje naprawić swoje błędy. Carter jest jednym z tysiąca powodów dlaczego UV 2 pokochałam jeszcze bardziej niż UV 1. To właśnie w drugim tomie dylogii ukazane jest jak bardzo Carterowi zaczęło zależeć na Aurelii i jak bardzo się dzięki temu zmienił. Przyszła pora na Melody. Ta postać zyskała moją sympatię już na samym początku pierwszego tomu Ultraviolet ! Melody traktuje Aurelię jak siostrę. Dziewczyny mają naprawdę wyjatkową relacje. Przez całą historię widać jak bardzo Aurelii zależy na Melody, a Melody na Aurelii, uważam to za absolutnie wyjątkowe. Relacja bohaterek wydaję mi się taka prawdziwa i naturalna. Jestem na 100% pewna, że dziewczyny wskoczyłyby za sobą w ogień !
Chciałbym zwrócić równiez uwagę na emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania UV 2. Poznając drugą część historii Aurelii uśmiechałam się pod nosem, a nawet śmiałam się na cały głos i wiecie co ? Właśnie tego potrzebowałam. Nawet nie wiecie jak bardzo potrzebowałam książki, która wywołuje we mnie tak pozytywne emocje, i która sprawia, że dzień staje się lepszy. Dylogia Ultraviolet zapewniła mi prawdziwe emocje.
Podsumowując UV to dylogia, którą pokochałam całym sercem, i która polecę dosłownie każdemu. Pomimo tego, że na początku sądziłam, iż nic nie przebije pierwszego tomu Ultraviolet byłam w ogromnym błędzie, bo to właśnie „Ultraviolet. W rytmie uczuć” znalazło specjalne miejsce w moim sercu.
~𝓩𝓸𝓼𝓲𝓪~
[współpraca reklamowa || patronat medialny ]
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 𝐩𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚𝐜𝐤𝐚
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przede wszystkim wspomnieć o stylu pisania autorki. Ania Szubert pisze książki dokładnie tak jak kocham najbardziej. Jest to kolejna historia spod pióra Ani, przez którą dosłownie płynęłam. Styl pisania autorki pozwala mi się zrelaksować i zapomnieć o całym świecie kiedy najbardziej tego potrzebuję. Ania pisze książki w tak bardzo naturalny oraz...
💜 Motyw muzyki w książkach przyciąga mnie jak magnes, serio. Niewiele historii w tym klimacie przeczytałam, dlatego też odrazu zwróciłam uwagę na pierwszy tom dylogii Ultraviolet. Bardzo się cieszę, że nie musieliśmy długo czekać na kontynuację! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją drugiego tomu.
🎶„Ultraviolet. W rytmie uczuć” to lekka, ale pełna emocji historia o drugich szansach, pasji i pierwszej miłości, która nie zawsze jest idealna.
Autorka łączy świat muzyki z codziennością szkolną, tworząc opowieść idealną dla młodych czytelników, ale i nie tylko. Ja czasy szkolne mam już (dawno) za sobą, a z przyjemnością sięgam po tego typu historię, ponieważ pozwalają mi one powrócić wspomnieniami do moich nastoletnich czasów.
Jest to historia idealna dla osób, którzy lubią romantyczne historie i cenią sobie bohaterów z charakterem i marzeniami.
💛 Carter w drugim tomie przeszedł ogromną przemianę. Gdy wszystkie jego kłamstwa wyszły na jaw, zdeterminowany chłopak zrobi wszystko, by odzyskać zaufanie oraz miłość Aurelii. Nie będzie to jednak takie proste, ponieważ jego kolega z zespołu, Logan, nie planuje odpuścić i także będzie walczył o względy Aurelii...
Słuchajcie, to jaki romantyczny potrafi być Carter zaskoczyło nawet mnie! Pod koniec książki dosłownie się rozpływałam…
💜 Ta książka jest dowodem na to, że przeciwieństwa naprawdę się przyciągają. Aurelia, to poukładana i ambitna dziewczyna, nie brak jej jednak „charakteru”. Jest stanowcza i twardo stąpa po ziemi.
Z kolei Carter żyje dźwiękami, emocjami i sceną. Marzy o wielkiej karierze, jednak na drodze ku spełnieniu marzeń napotka wiele przeszkód. Jak potoczą się losy zespołu? Tego dowiecie się już z książki!
Relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo, dostaniemy wiele drobnych gestów i niewypowiedzianych uczuć. Ale jak to się mówi? Gesty mówią więcej niż słowa, a Carter nam to tylko udowodni.
💜 Trójkąt miłosny, wprowadza napięcie, zazdrość i pytania o to, komu naprawdę można zaufać. To nie tylko romans, ale też opowieść o wyborach, odwadze i słuchaniu własnego serca.
🎶 „Ultraviolet. W rytmie uczuć” to książka, która wciąga klimatem i emocjonalnymi scenami. O pierwszej miłości, muzyce i drugich szansach.
[współpraca patronacka @comfort_book_]
💜 Motyw muzyki w książkach przyciąga mnie jak magnes, serio. Niewiele historii w tym klimacie przeczytałam, dlatego też odrazu zwróciłam uwagę na pierwszy tom dylogii Ultraviolet. Bardzo się cieszę, że nie musieliśmy długo czekać na kontynuację! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją drugiego tomu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🎶„Ultraviolet. W rytmie uczuć” to lekka, ale pełna emocji historia o drugich...