rozwińzwiń

Kowbojskie tango

Okładka książki Kowbojskie tango autorstwa Maggie Shipstead
Okładka książki Kowbojskie tango autorstwa Maggie Shipstead
Maggie Shipstead Wydawnictwo: Znak literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cowboy Tango
Data wydania:
2026-01-28
Data 1. wyd. pol.:
2026-01-28
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384270547
Tłumacz:
Justyn Hunia
Hipnotyzujący kalejdoskop opowieści o odważnych i zniszczonych
Finalistka Nagrody Bookera i Women’s Prize for Fiction po raz kolejny zachwyca pisarskim kunsztem. Wielkim kręgiem pokazała, że potrafi tworzyć monumentalne powieści. Kowbojskim tangiem udowadnia, że jest mistrzynią różnych form opowiadania ludzkich historii i jedną z najważniejszych współczesnych pisarek.

Ingrid szuka w lawinie zaginionego kochanka i cudem wymyka się śmierci.
Podróż poślubna Lyli i Billa w rumuńskie góry kończy się niewyobrażalną tragedią.
Sammy, milcząca kowbojka, ucieka z piekła. Pragnie tylko wybawienia, a na lata wikła się w skomplikowany miłosny trójkąt.

Niczym w pełnym emocji tańcu na powierzchnię przedzierają się tu najgłębiej skrywane niepokoje i pragnienia. Maggie Shipstead z czułością i błyskotliwą ironią pokazuje, że pod skórą każdego człowieka zawsze buzują te same uczucia. Głód miłości i tęsknota za byciem zauważonym.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kowbojskie tango w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kowbojskie tango



890 719

Oceny książki Kowbojskie tango

Średnia ocen
7,5 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kowbojskie tango

avatar
133
129

Na półkach:

Książka z gatunku literatury pięknej będąca zbiorem 10 różnorodnych opowiadań, które obejmują historie powstające na przestrzeni dekady, osadzone w różnorodnych sceneriach – od rancza w Montanie po paryskie katakumby, Hollywood, wyspę na Pacyfiku czy też komunistyczną Rumunię. I właśnie tą różnorodnością charakteryzują się ów opowowiadania. Pewnym motywem przewodnim są tu portrety „ludzi poranionych i spragnionych”, których słabości autorka traktuje z dużą dozą empatii, a jednocześnie chłodnym, analitycznym dystansem. Bohaterowie często zmagają się z poczuciem izolacji lub emocjonalnym zagubieniem, nierzadko występuje tu również motyw intymnych relacji młodych kobiet z facetami w średnim wieku, ukazując w ten sposób zależność, zarówno finansową jak i emocjonalną. Wyatępuje tu także motyw wpływu przeszłości, kłamstw i niewypowiedzianych żali na teraźniejszość bohaterów. Autorka jest znana głównie z takich powieści jak "Wielki krąg" czy "Zaskocz mnie" (miałem przyjemność ją czytać, dobra powieść 🔥) za które otrzymała liczne nominacje do literackich nagród 😁

Proza Shipstead charakteryzuje się precyzyjnym, ładnym językiem i umiejętnym wykorzystaniem niedopowiedzeń (ciszy),co buduje napięcie bez uciekania się do zbędnego patosu. Nie są to łatwe i banalne teksty, często nawiązujące do prawdziwych wydarzeń, ale nie zawsze zakończone mocną puentą. Wręcz czasami brakuje tego efektu wow, godnego zapamietania zakończenia. Pod tym względem wiele z tych opowiadań zawodzi, inne za to kończą się z przytupem, nierzadko tragicznie. Przyznam szczerze, że kilka z tych opowiadań nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenie, były nazbyt melancholijne, wyrwane z pewnego kontekstu, raczej bazujące na emocjach, które ze mną nie zarezonowały (pewnie też dlatego, że to były doświadczenia w jakiś sposób skrzywdzonych młodych kobiet). Choćby przez fakt, że los tych postaci nie potrafił mnie zainteresować 🤷‍♂️ de facto 3 może 4 opowiadania z tego zbioru były takie, że wywarły na mnie jakiś wpływ i czytałem je z zaintrygowaniem 😁 myślę, że nie ma sensu opisywać poszczególnych opowiadań, mijałoby się to z celem. Ale wspomnę o tym, które podobało mi się najbardziej pt. "La moretta", które było rasowym thrillerem psychologicznym z genialnym, zaskakującym i robiącym wrażenie makabrycznym zakończeniem. Nie będę ukrywał, że jest to jedyne opowiadanie, które mocno zapadło mi w pamięci 🫣 bardzo dobre też były dwa opowiadania pełne czarnego humoru i groteski pt. "Podziękowania" i "Anielska ciągotka". Tytułowe opowiadanie też ma coś w sobie, jest dość oryginalnym przedstawieniem niecodziennego trójkąta miłosnego, niestety brakuje w nim ciekawej puenty, co jak pisałem wcześniej jest charakterystyczną przypadłością tych opowiadań 🤭 reasumując mamy w tym zbiorze nieodwzajemnioną miłość, przerośnięte ego pewnego mściwego, małostkowego pisarza, rodzinne tajemnice sprzed lat, które komplikują losy najmłodszych pokoleń czy też pełne czarnego humoru rozliczenie się z przeszłością mężczyzny zmagającego się z kryzysem wieku średniego, a także patologiczne relacje partnerskie gdzie autorka skupia się na układach, w których jedna strona ma przewagę (finansową, wiekową, statusową) na drugą (najczęściej starszy mężczyzna i młoda kobieta). Dużo w tych opowiadaniach jest inteligentnej ironii, acz autorka też nie unika pewnego chaosu w narracji 🫣 przyznam, że czasem się gubiłem w tych przeskokach czasowych 🤭

Nigdy nie ukrywałem, że nie jestem wielkim fanem zbiorów opowiadań, na ogół brakuje mi w nich puenty, a także pozostaje niedosyt w sytuacji gdy dana historia mnie zainteresuje. W przypadku tego zbiorku nie jest inaczej, wszak każda z przeczytanych przeze mnie historii w jakiś sposób mnie zainteresowała, lecz może poza jednym nie poczułem się usatysfakcjonowany i chciałbym więcej lub mniej chaotycznie, poznać lepiej bohaterów, ich intencje, a nie tylko drobny wycinek 🤭 nie zmienia to faktu, że Maggie Shipstead ma genialny styl, potrafi w zgrabny, skondensowany sposób nakreślić bohaterów, których losy od razu są na swój sposób przejmujące. Autorka w tych opowiadaniach podejmuje bardzo różnorodne tematy, ale wszystkie krążą wokół ludzkiej natury, problemów miłosnych, finansowych czy emocjonalnych 😁 literacko ten zbiór jest świetny, ale od strony poszczególnych historii co najwyżej średni, poza jednym opowiadaniem nie poczułem efektu wow 🤷‍♂️

Książka z gatunku literatury pięknej będąca zbiorem 10 różnorodnych opowiadań, które obejmują historie powstające na przestrzeni dekady, osadzone w różnorodnych sceneriach – od rancza w Montanie po paryskie katakumby, Hollywood, wyspę na Pacyfiku czy też komunistyczną Rumunię. I właśnie tą różnorodnością charakteryzują się ów opowowiadania. Pewnym motywem przewodnim są tu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
141
130

Na półkach:

Czytałam sobie jedno opowiadanie dziennie i czułam się jakbym czytała dziennie jedną powieść i tak przez 10 dni. Każda równie dobra, każda o czym innym, każda dała mi do myślenia i zabrała gdzie indziej. Moja ulubiona historia to ,,Znajoma z miejsca 10A", o dziewczynie z Hollywood, która daje się omamić sekcie i rodzi dziecko dla ,,guru" po czym zostaje sama i wspomina swoje dziwne życie. ,,La moretta" z kolei skradła moje serce kochające thrillery i historie kryminalne z mocnym wątkiem romansowym. Wszystkie jednak miały dla mnie ,,to coś" czy to literacko, jeśli chodzi o styl, kompozycję czy samą historię. Wszystkie wyróżniają się czymś innym i każde warte jest lektury. Będę miło wspominać ten codzienny relaks z Shipstead na pokładzie. Poleca m

Czytałam sobie jedno opowiadanie dziennie i czułam się jakbym czytała dziennie jedną powieść i tak przez 10 dni. Każda równie dobra, każda o czym innym, każda dała mi do myślenia i zabrała gdzie indziej. Moja ulubiona historia to ,,Znajoma z miejsca 10A", o dziewczynie z Hollywood, która daje się omamić sekcie i rodzi dziecko dla ,,guru" po czym zostaje sama i wspomina...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
91
82

Na półkach:

Cenię sobie krótką formę fikcji literackiej. Ostatnio olśniła mnie Samantha Schwelbin, widziałem też opowiadania wszystkie Huellego - nie omieszkam zakupić jak już będzie w promocji :)
Kowbojskie tango to z kolei 10 tekstów na wskroś amerykańskich, satyrycznych, żartobliwych, nieco prześmiewczych, ale szczerych do bólu, mądrych i głębokich. Czytają się doskonale, więc jeśli cenisz sobie ludzkie historie zgłębiające szarzyzny miłości, pożądania, lojalności, ambicji i skrywanego gdzieś żalu, Shipstead uwiedzie Cię tak jak mnie.

Autorce udało się tu uchwycić emocjonalne negocjacje, które zachodzą w długotrwałych związkach, rodzinach i przyjaźniach. Każda historia ma wiele warstw, znaczeń. Ukazuje jak drobne decyzje mogą wpływać na całe, długie lata. W pamięć zapadło mi najbardziej pierwsze, tytułowe opowiadanie - ten kowbojski klimat, niedopowiedzenia między bohaterami, delikatność. Zresztą wszystkie te historie są dopracowane w najmniejsyzm szczególe. Mocna siódemka.

Cenię sobie krótką formę fikcji literackiej. Ostatnio olśniła mnie Samantha Schwelbin, widziałem też opowiadania wszystkie Huellego - nie omieszkam zakupić jak już będzie w promocji :)
Kowbojskie tango to z kolei 10 tekstów na wskroś amerykańskich, satyrycznych, żartobliwych, nieco prześmiewczych, ale szczerych do bólu, mądrych i głębokich. Czytają się doskonale, więc...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

192 użytkowników ma tytuł Kowbojskie tango na półkach głównych
  • 141
  • 51
16 użytkowników ma tytuł Kowbojskie tango na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Maggie Shipstead
Maggie Shipstead
Maggie Shipstead – autorka trzech powieści i zbioru opowiadań, bestsellerów „New York Timesa”. Jej powieść Wielki krąg była nominowana do Nagrody Bookera i Women’s Prize for Fiction. Shipstead jest absolwentką Iowa Writers’ Workshop, stypendystką National Endowment for the Arts i laureatką Dylan Thomas Prize i L.A. Times Book Prize for First Fiction. Mieszka w Los Angeles.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziesięć lat romansu Erin Somers
Dziesięć lat romansu
Erin Somers
Erin Somers w swojej powieści odchodzi od lekkich schematów, którymi często karmi nas literatura o romansach. Tutaj nie ma miejsca na urokliwe schadzki czy beztroskie porywy serca. Jest za to duszna atmosfera kłamstwa, która rozciąga się na całą dekadę. Moja ocena to 7/10 – to książka trudna, momentami wręcz frustrująca, ale niezwykle trafna w portretowaniu emocjonalnego kosztu zdrady. Cora i Sam to dwoje ludzi, którzy na pierwszy rzut oka osiągnęli wszystko. Mają stabilne domy, małżonków i dzieci – fundamenty, które powinny dawać spokój. Jednak pod tą warstwą normalności tętni ich równoległy świat. Przez dziesięć lat budują relację opartą na wykradzionych chwilach i nieustannym oszukiwaniu najbliższych. To, co w tej książce uderza najbardziej, to brak romantycznego blichtru. Somers pokazuje, że długofalowy romans to nie tylko namiętność, ale przede wszystkim logistyka, stres i powolna erozja sumienia. Autorka stawia pytanie: jak to możliwe, że dwoje ludzi potrafi przez tak długi czas funkcjonować w rozdarciu, nie niszcząc przy tym (pozornie) swoich oficjalnych żyć? Książka jest fascynująca jako zapis psychologicznej wytrzymałości, ale jej ciężar gatunkowy sprawia, że jest to lektura wymagająca określonego nastroju. Bezkompromisowość: Somers nie próbuje wybielać Cory ani Sama. Pokazuje ich egoizm i sposób, w jaki racjonalizują swoje wybory. Czytelnik może czuć do nich niechęć, ale nie może odmówić autorce realizmu w kreśleniu tych postaci. Obraz konsekwencji: Powieść świetnie oddaje to, jak podwójne życie wpływa na relacje z dziećmi i partnerami. Nawet jeśli prawda nie wychodzi na jaw od razu, kłamstwo zatruwa codzienność, tworząc mur nie do przebicia. Narracyjna gęstość: To nie jest lektura, którą czyta się dla rozrywki. Momentami atmosfera staje się tak gęsta od napięcia i poczucia winy, że aż klaustrofobiczna. Brak tu momentów oddechu, co z jednej strony jest zaletą (buduje klimat),z drugiej może przytłaczać. „Dziesięć lat romansu” to brutalnie szczera opowieść o tym, co dzieje się, gdy chwilowe zauroczenie zamienia się w wieloletnie więzienie z wyboru. Erin Somers stworzyła portret dwojga kochanków, którzy mimo uporządkowanego życia rodzinnego, decydują się na egzystencję w cieniu. To siedem punktów za odwagę w pokazaniu, że romans to nie tylko „motyle w brzuchu”, ale często żmudna i niszcząca praca nad utrzymaniem fasady. Książka zostawia czytelnika z gorzką refleksją nad naturą lojalności i ceną, jaką płacimy za próby posiadania wszystkiego jednocześnie. To zdecydowanie pozycja dla tych, którzy szukają w literaturze prawdy o mroczniejszych stronach ludzkich relacji.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na714 dni temu
22 długości Caroline Wahl
22 długości
Caroline Wahl
Tilda i Ida, bohaterki debiutanckiej powieści Caroline Wahl „22 długości" , nie miały łatwego dzieciństwa. Tilda miała siedem lat, kiedy od niej i mamy odszedł ojciec i to był moment, w którym dziewczynka tak naprawdę straciła oboje rodziców. Mama zaczęła pić, w jej życiu pojawili się różni mężczyźni, a w końcu też młodsza siostra – Ida. Jej pojawienie się nie poprawiło sytuacji w domu. Tilda weszła więc w rolę mamy dla Idy i opiekunki dla matki. Mimo wszystko radziła sobie dobrze: pracowała w sklepie, skończyła szkołę, odnalazł swoje spokojne miejsce – miejski basen, zaczęła studia z matematyki. I na nich idzie jej tak dobrze, że dostaje propozycję przeniesienia się do Berlina i zrobienia tam doktoratu. To dla niej wielka szansa, ale równocześnie zdaje sobie sprawę, że będzie musiała zostawić w domu 11-letnią Idę. W jej życiu pojawia się również Wiktor, którzy przypomina jej dawne życie. I przyznam, że wątek z Wiktorem najmniej mi się spodobał. Oczywiście wnosił sporo do historii i ją mocno rozwinął, ale był trochę podkoloryzowany i odklejony od rzeczywistości. Dialogi również są tutaj specyficzne, momentami wyglądają, jakby były wyciągnięte z filmowego scenariusza. Mimo tych zastrzeżeń książkę czytało się bardzo dobrze – to jedna z tych opowieści, które "połkniecie" w ciągu jednego popołudnia. Mocno kibicowałam dziewczynom, choć wiadomo było, że na końcu któraś będzie cierpieć – albo Tilda będzie musiała zrezygnować z naukowej kariery, albo Ida zostanie sama z matką-alkoholiczką. Bardzo się cieszę, że z lekturą chwilę poczekałam, bo dzięki temu od razu po skończeniu „22 długości” mogłam sięgnąć po kontynuację, czyli „17 w skali Beauforta” – recenzja już niedługo się pojawi, ale zdradzę wam, że jest lepsza od pierwszej części opowieści. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na811 dni temu
Revolterium Bernard Gromek
Revolterium
Bernard Gromek
Jakie było moje zaskoczenie, kiedy w ręce wpadła mi książka Bernarda Gromka „Revolterium” i okazało się, że to naprawdę kawał dobrze wykonanej roboty! Spodziewałam się czegoś, co mnie wciągnie, ale nie aż tak! Powieść historyczna? Proszę bardzo! Pierwsza połowa XIX wieku, Kraków, niedługo po powstaniu. Los, który z dnia na dzień zaskakuje bohaterów coraz bardziej. Brud, smutek, przeplatane chwilami uniesień i zwykłego życia. Podoba mi się, jak autor oddał realizm. Odniosłam wrażenie, jakby sam przeżył to wszystko i chciał przekazać nam, czytelnikom, jak najwierniejszy obraz. Myślę, że przedstawił to, co jawiło się w myślach i sercach wielu powstańców. W końcu nie tylko romantyzowanie tamtych czasów, ale ukazanie dążenia do władzy, pieniędzy, oszustwa, układy i tak dalej. To tworzy tylko i wyłącznie spójną, wiarygodną historię. Bohaterowie są opisani tak żywo, że założę się, że nie tylko ja umówiłabym się z nimi na kawę i pogawędkę. Początkowo wydawało mi się, że akcja zbyt powoli się rozkręca, ale bardzo szybko to uczucie zostało zastąpione zachwytem! O Bernardzie będzie jeszcze bardzo, bardzo głośno nie tylko w Polsce! Tego akurat jestem pewna, bo Gromek wykazał się talentem jakiego potrzebujemy. Jak to dobrze, że nie żyję w tych czasach, gdzie zamieszki były praktycznie chlebem powszednim, niebezpieczeństwo mogło złapać nas za rękę na chodniku, idąc po mleko… a może dalej tak jest? Może wciąż zło czai się z każdej strony, tylko inaczej się objawia? Maskuje? Nie jest tak natrętne i wydaje nam się przez to, że nie jest wszędobylskie? Czasy się zmieniają, ale ludzie wciąż potrafią trzymać „broń za pazuchą” tylko inaczej teraz to się objawia. Zastanawiam się, czy my, współcześni, bylibyśmy bardziej skłonni walczyć, krzyczeć, robić co w naszej mocy, żeby zmienić realia państwa i swojego życia, czy wolelibyśmy „po prostu” (co nie było niczym prostym),przeczekać? Przetrwać.
Pasjonistka - awatar Pasjonistka
oceniła na107 dni temu
Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą Chiara Valerio
Ci, którzy mówią. Ci, którzy milczą
Chiara Valerio
Lata 70. Do prowincjonalnego włoskiego miasteczka Scauri sprowadza się Vittoria. Kupuje mieszkanie i zaczyna życie z jedną z miejscowych kobiet, dużo młodszą od siebie. Dwadzieścia lat później niespodziewanie ginie. Wszyscy są zaskoczeni, ale tylko Lea – żona, matka i prawniczka – drąży sprawę. Nie zadowala ją bowiem nazwanie całego zdarzenia ,,wypadkiem”, jak czynią to mieszkańcy. Zadaje pytania, także sobie, na które nie zawsze otrzymuje odpowiedzi. W trakcie swojego małego prywatnego śledztwa powoli odkrywa, kim tak naprawdę była Vitoria, kobieta, którą znała i z którą wiele razy miała do czynienia, ale tak naprawdę jej nie poznała. Niejako przy okazji Lea odkrywa samą siebie. Wyłaniający się z codziennych zapamiętanych, wydobytych z przeszłości lub zasłyszanych drobiazgów obraz Vittorii prowokuje Leę do spojrzenia na swoje życie i dokonane wybory. Czy miejsce, w którym się znalazła, pozwala na życie według własnych reguł, a nie tych narzuconych przez małomiasteczkową społeczność? Język powieści jest oszczędny, pełen niedopowiedzeń, co idealnie oddaje duszną od tajemnic atmosferę miasteczka. Narratorka chwyta czytelnika za rękę i podsuwa ślady, ale niczego nie narzuca. Odbiorca sam musi zmierzyć się ze swoimi myślami i odpowiedzieć sobie na pojawiające się w trakcie lektury pytania. Bardzo wartościowa książka.
Wojtek91 - awatar Wojtek91
ocenił na79 dni temu
Parasolki Dominika Buczak
Parasolki
Dominika Buczak
To literacka podróż do momentu, w którym historia Polski gwałtownie skręcała w stronę nowoczesności, targana sprzecznościami, dymem fabrycznych kominów i pierwszymi, donośnymi okrzykami kobiet domagających się podmiotowości. To nie tylko reportaż historyczny czy beletryzowana biografia, ale przede wszystkim nastrojowy portret epoki, w której walka o prawo do głosowania była nierozerwalnie splątana z walką o godność robotniczą i sprawiedliwość społeczną. Galeria niezłomnych postaci Buczak z wielką precyzją przywołuje na karty swojej opowieści postacie, które przez lata pozostawały w cieniu podręcznikowych „ojców niepodległości”. Autorka rzuca światło na sufrażystki, które zamiast salonowych dysput wybrały błoto ulic i chłód więziennych cel. Poznajemy kobiety takie jak Zofia Daszyńska-Golińska, Justyna Budzińska-Tylicka czy Maria Dulębianka. Dla Buczak te postacie nie są posągowymi figurami z brązu. To kobiety z krwi i kości, które musiały mierzyć się nie tylko z oporem systemu politycznego, ale i z lekceważeniem ze strony własnych kolegów partyjnych. Autorka świetnie oddaje dynamikę ich działań – od słynnego pukania parasolkami w okna willi Piłsudskiego w podwarszawskim Sulejówku, po mozolną pracę u podstaw w mrocznych zaułkach Krakowa i Warszawy. Porusza też wątek placówek dla upadłych dziewcząt czy dzieci ulicy, którymi opiekowały się te lepiej sytuowane emancypantki głownie z arystokratycznych kręgów. Najmocniejszym punktem recenzowanej pozycji jest ukazanie głębokiego zakorzenienia ruchu kobiecego w nurtach socjalistycznych. Buczak nie boi się pisać o tym, że dla wielu bohaterek emancypacja płciowa była ślepą uliczką bez jednoczesnej emancypacji klasowej. „Parasolki” pulsują czerwonym rytmem manifestów PPS-u i marzeniem o państwie, które zadba o najsłabszych. Autorka wykazuje, że sufrażyzm polski nie był jedynie fanaberią znudzonych arystokratek. To była realna siła napędzana przez działaczki, które rozumiały, że bezpłatna edukacja, ochrona macierzyństwa i ośmiogodzinny dzień pracy są równie ważne, co krzyżyk na karcie wyborczej. Socjalistyczne nuty pobrzmiewają w opisach zebrań w dusznych salach, gdzie zapach taniego tytoniu mieszał się z aromatem wielkiej idei. Klimat epoki: Błoto i nadzieja Atmosfera stworzona przez Natalię Buczak jest niezwykle gęsta i sugestywna. Czytelnik niemal fizycznie czuje chłód listopadowych wieczorów 1918 roku. Autorka po mistrzowsku kreśli kontrast między elegancją miejskich kawiarni a nędzą robotniczych przedmieść. Klimat książki budują detale: szelest długich spódnic na bruku, dźwięk uderzających o ziemię parasolek – narzędzia walki i symbolu kobiecej solidarności – oraz wszechobecne poczucie, że „stary świat” właśnie dogorywa. W narracji czuć specyficzną energię tamtego czasu – mieszankę lęku przed niepewną przyszłością i euforii z odzyskanej wolności. Buczak udowadnia, że polska niepodległość miała twarz kobiety – często zmęczonej, niewyspanej, ale niezłomnej. „Parasolki” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że współczesne prawa kobiet nie zostały nam „dane”, lecz zostały brutalnie i uparcie wywalczone. Natalia Buczak stworzyła dzieło, które przywraca pamięć o socjalistycznych korzeniach polskiego feminizmu, robiąc to w sposób niezwykle literacki i emocjonalny. To hołd dla odwagi, która nosiła suknię i parasolkę, a w sercu miała ogień rewolucji. Książka zostawia czytelnika z refleksją, że choć od tamtych wydarzeń minął ponad wiek, echo uderzeń parasolek o bruk wciąż powinno być dla nas sygnałem do czujności i walki o to, co słuszne.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na84 dni temu
Kairos Jenny Erpenbeck
Kairos
Jenny Erpenbeck
Jest to z pewnością pozycja niebanalna, wyróżniająca się metaforyką i starannym językiem. Miejscami jednak forma przerasta treść ze szkodą dla akcji. Temat stary jak świat - romans starszego mężczyzny z przypadkową nastolatką. Różnica wieku jest znacząca, bo Hans jest starszy nawet od ojca Katehriny, stąd aby uchronić się przed banałem - o co nietrudno w tym schemacie - autorka równoważy miłosne perypetie nawiązaniami do muzyki poważnej. Zapewne w gąszczu D-moli, uwertur czy requiem poruszać się będzie swobodnie ledwie pół procenta czytelników, ale efekt osiągnięto. "Kairos" tanim romansidłem na pewno nie jest. Erpenbeck wtrąca też cytaty niszowych dzieł oraz propagandowych przemówień , które pełnią tu rolę dopowiadacza vel chóru greckiego. Jest też odmalowana (co wciąż dość rzadkie) codzienność wschodnich NIemiec oraz wpleciona sceneria polityczna, niemniej symbolicznie, muśnięta. Dialogów jest niewiele, a postaci poznajemy bliżej przez ich czyny, ich listy lub notatki niż mówione przezeń kwestie. To ciekawy zabieg, bo odnosi się wrażenie podglądania tej relacji niejako przez szparę w drzwiach. Dialogi są zresztą wplecione w tekst i bywa że gdy się straci czujność, można się pogubić w niedopowiedzeniach. Szermierki słowne, pętle czasowe, rzucane metafory czasem sprzyjają grzęźnięciu akcji. Jest jednak poetycko. Wysmakowana i niespieszna, to pierwsze określenia, które przychodzą mi do głowy, sama pozycja na pewno nie dla każdego i nie na każdy czas...
Panna_Wodna - awatar Panna_Wodna
oceniła na72 dni temu
Takie urywki Bianca Bellová
Takie urywki
Bianca Bellová
Nie jestem pewien, czy „Takie urywki” to po prostu kolejna książka na waszej półce. Czytając ją, odnosiłem wrażenie, że to trochę taki literacki odpowiednik sytuacji, w której ktoś w autobusie zaczyna mówić coś bardzo osobistego, po czym wysiada trzy przystanki później, zostawiając cię z niedokończoną historią. Bianca Bellová najwyraźniej uznała, że fabuła jest przereklamowana, a sens najlepiej działa w dawkach homeopatycznych. I konsekwentnie trzyma się tej decyzji. Mamy tu zbiór osiemnastu tekstów, które robią dokładnie to, czego nie wypada robić w porządnej narracji. Co mam tu na myśli? Ano to, że wchodzą w środek i wychodzą bez pożegnania. Nie ma tu klasycznej fabuły, bo Bellová nie opowiada historii. Ona je podsłuchuje. Albo raczej stoi obok, notuje kilka szczegółów, a resztę zostawia w powietrzu. Jakby chciała powiedzieć – dalszy ciąg czytelniku dopowiesz sobie sam. Bohaterowie pojawiają się na moment i znikają. Syn, który przez całe życie potrzebuje jednego spojrzenia ojca i dostaje je w najgorszym możliwym momencie. Dziadek próbujący ogarnąć czternastoletniego wnuka z depresją, nie bardzo wiedząc, czy lepiej milczeć, czy mówić cokolwiek. Dziewczyna, która reanimuje topielicę, choć od początku wiadomo, że to nic nie da. Profesor w pociągu, który zapomina walizki i przy okazji przypomina sobie największą życiową zdradę. Żadnych fajerwerków. Same drobiazgi. Małe momenty, które w normalnym życiu uznalibyśmy za nieistotne. To właśnie one u Bellovej nagle zaczynają ważyć. Autorka „Jeziora” ma ten talent (albo tę bezczelność),żeby brać sytuacje absolutnie zwyczajne i nie robić z nimi nic wartego wzmiankowania. Nie podkręca emocji, nie tłumaczy, nie moralizuje. Zostawia bohaterów dokładnie tam, gdzie są. Czasami w niezręczności, innym razem w napięciu, praktycznie zawsze w niedopowiedzeniu. I w mojej opinii ta metoda działa naprawdę dobrze. Życie przecież rzadko daje puenty. Jest w tych tekstach sporo mroku, ale dla mnie na pierwszy plan wysuwa się humor. Nie taki wiecie, że boki zrywać, ale czarny, suchy, czasem absurdalny. Za wzorowy przykład niech uchodzi randka z Tindera, która kończy się wizytą policji. Brzmi jak żart, dopóki nie przestaje nim być. Opowiadanie o ćmie balansuje gdzieś między kafkowskim niepokojem a zwyczajnym ludzkim strachem przed tym, czego nie potrafimy nazwać. Śmiejesz się krótko, po czym orientujesz się, że ten mechanizm był raczej odruchem obronnym. Autorka interesuje się relacjami, ale bez sentymentalizmu. Rodzina nie jest tu ani bezpiecznym azylem, ani wyłącznie źródłem traumy. To raczej pole napięć, które nie znikają wraz z wiekiem. Więzi trwają nawet wtedy, gdy są zerwane. A może zwłaszcza wtedy. Język Bellovej jest lapidarny, precyzyjny, wyczyszczony z ozdobników. Każde zdanie zdaje się ważyć dokładnie tyle, ile trzeba. Ani grama więcej. Autorka ufa pauzie, zawieszeniu, ciszy między akapitami. Styl dopasowuje się do bohaterów, ich sposobu myślenia, ich ograniczeń. Mimo wielości postaci i sytuacji, zbiór układa się w spójną opowieść o ludzkim doświadczeniu. To nie jest książka, w której cokolwiek się rozwiązuje. Wręcz przeciwnie. Wiele z tych historii kończy się dokładnie w tym miejscu, w którym coś zaczyna uwierać. Bellová najwyraźniej lubi zostawiać bohaterów i czytelników w zawieszeniu. Zresztą nie powinno to dziwić osoby znające jej poprzednie powieści. „Takie urywki” najlepiej działają wtedy, gdy czyta się je powoli. Po jednym. Z przerwą. Z chwilą ciszy po tekście. Czytane ciurkiem potrafią się zlewać w jeden nastrój. Trochę melancholijny, lekko duszny, nie do końca komfortowy. Nie wszystko z tego zbioru zostanie ze mną na długo. Zresztą Bellová chyba wcale tego nie chce. Zostaną obrazy, zdania, jakieś drobne uczucia, które wrócą znienacka przy myciu naczyń albo w tramwaju. Jak te rozmowy z autobusu, których nigdy nie powinniśmy byli słyszeć, a jednak słyszeliśmy. To literatura z tej samej półki co „Manchester by the Sea”. Nikt nie krzyczy. Nikt nie wygrywa. Każdy robi, co potrafi. Recenzja ukazała się pod adresem https://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2026/01/recenzja-takie-urywki-bianca-bellova.html
Melancholia codzienności - awatar Melancholia codzienności
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Kowbojskie tango

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kowbojskie tango