Światła nad moczarami

Okładka książki Światła nad moczarami autora Lucie Ortega, 9788368560077
Okładka książki Światła nad moczarami
Lucie Ortega Wydawnictwo: Replika Cykl: Szept moczarów (tom 1) Seria: Słowiańskie Światy fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Szept moczarów (tom 1)
Seria:
Słowiańskie Światy
Tytuł oryginału:
Světla nad močálem
Data wydania:
2025-09-09
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-09
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368560077
Tłumacz:
Małgorzata Hayles
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Światła nad moczarami w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Światła nad moczarami

Średnia ocen
7,4 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Światła nad moczarami

avatar
65
24

Na półkach:

W moim odczuciu to powieść młodzieżowa, trochę naiwna. Momentami przypomina romansidło, tyle że osadzone w scenerii słowiańskich wierzeń.
Książka lekka, czyta się ją szybko, ale treść mnie nie porwała.
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie świat Mrocznej Nawii wykreowany przez autorkę, trzeba przyznać, że miała niesamowitą wyobraźnię.

W moim odczuciu to powieść młodzieżowa, trochę naiwna. Momentami przypomina romansidło, tyle że osadzone w scenerii słowiańskich wierzeń.
Książka lekka, czyta się ją szybko, ale treść mnie nie porwała.
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie świat Mrocznej Nawii wykreowany przez autorkę, trzeba przyznać, że miała niesamowitą wyobraźnię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1228
1139

Na półkach: ,

⭐️RECENZJA⭐️

"Światła nad moczarami" od pisarki @lucie.ortega.navratilova to moje pierwsze spotkanie z nią i myślę, że nieostatnie! 😁

Cała historia skupiona była na słowiańszczyźnie, takiej jakby bagiennej atmosferze oraz przeróżnych tajemnicach. A to wszystko okraszone było dodatkowo wspaniałymi opisami natury i jakiejś, takiej magii, które przyciągały oraz wciągały.
Autorka prowadziła nas przez całą fabułę w bardzo płynny, ciekawy sposób, dający ogrom napięcia, ale także poczucie, że już coś wiedzieliśmy, a za chwilę okazywało się, że jednak nie. Bardzo ciekawy był to zabiegi! 😜 Co do akcji, to nie leciała ona na łeb, na szyję, ale rozwijała się miarowo, za co dziękuję, bo w przypadku tejże historii to było odpowiednie!

Postacie to chyba najmocniejsza strona tejże lektury! Oni stworzeni zostali z wielką dbałością o detale, ale te związane z emocjami. Każdy miał coś takiego w sobie, co powodowało, że chciało się z nimi być i być. Mogliśmy ich dobrze poznać, co też przyciągało do nich. Na każdym kroku biła od nich naturalność i nie tylko ta pozytywna, ale i negatywna. Bo przecież ludzkie jest posiadać wady oraz zalety. Czuć od nich wielowymiarowość, charaktery, które niekiedy pokazują nam, kim kto był. Chciałabym wiele o nich napisać, ale nie chcę też wchodzić w takie szczegóły, żeby nie psuć Wam przyjemności czytania.

Końcówka nie wywołała we mnie dobrej reakcji, a czemu? No kurka ... wszystko sprowadzało się właśnie do tego, co okazało się na finale. Na szczęście autorka pozostawiła to w zwyczajny sposób, nie próbując jakoś ubarwić, co też było ogromnym plusem, bo nic na siłę.

Chcę także wspomnieć, a nawet warto i należy, że wydanie jest naprawdę obłędne!
Okładka jest w pięknych, zielonych barwach, a do tego wszystkiego w twardej oprawie. Ona przykuwa wzrok i idealnie oddaje klimat całej powieści. Aaa te barwione brzegi - no ja wymiękam przy nich 😅 Serio!

Uważam, że powieść jest warta Waszej uwagi oraz godna polecenia! A, jeśli jesteś okładkową i brzegową sroką, to ona jest idealna dla Ciebie! 😊
💚
Współpraca barterowa z @wydawnictworeplika 💚

⭐️RECENZJA⭐️

"Światła nad moczarami" od pisarki @lucie.ortega.navratilova to moje pierwsze spotkanie z nią i myślę, że nieostatnie! 😁

Cała historia skupiona była na słowiańszczyźnie, takiej jakby bagiennej atmosferze oraz przeróżnych tajemnicach. A to wszystko okraszone było dodatkowo wspaniałymi opisami natury i jakiejś, takiej magii, które przyciągały oraz wciągały....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
313
155

Na półkach:

Główna bohaterka, Lena, po śmierci trafia do Pogranicza — świata pomiędzy życiem a śmiercią. Tam staje się Nawką. Aby zostać pełnoprawnym demonem błędnicą, musi w przeciągu siedmiu lat zwabić człowieka na mokradła i go zabić. Dziewczyna jednak buntuje się przeciwko temu przeznaczeniu.
Wszystko okazuje się jednak bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać, dlatego Lena wyrusza w podróż do świata ludzi by znaleźć człowieka, którego skrzywdziła za życia.


Minusem książki jest bardzo długi wstęp, który może zniechęcić czytelnika — sama się na nim dość wynudziłam. Na szczęście nie rzuciłam książką, jak to mam w zwyczaju, bo później akcja zdecydowanie przyspiesza. Czy jest jej może trochę za dużo w drugiej połowie? Tak, momentami może lekko przytłoczyć, ale jeśli czyta się uważnie, to łatwo się nie zgubić.
Trzeba jednak przyznać, że świat wykreowany przez autorkę jest piękny, kolorowy i magiczny, ale jednocześnie pełen mroku i niebezpieczeństw.

To książka o szukaniu swojego miejsca, walki o przetrwanie i decyzji kim naprawdę jestem. Powieść  skłania do refleksji. Miło było na chwilę odskoczyć do takiej bardziej duchowej, nastrojowej opowieści. Przyznam, że były momenty, w których w moich oczach pojawiły się łezki.
Powieść napisana jest lekkim stylem i zwłaszcza od drugiej połowy czytało się ją bardzo szybko. Klimat jest niezwykle magiczny, a ja wcale nie jestem zła, że książka tak szybko się skończyła — po prostu chciałabym więcej.

Czekam na kolejny tom serii, bo jestem ogromnie ciekawa, co autorka dla nas przygotuje.

Światła nad Moczarami, podobnie jak inne powieści słowiańskie, zostały wydane przepięknie — twarda okładka, barwione brzegi, wszystko dopracowane w każdym calu.
Ostatnio moje oczy chyba już nie domagają, więc tutaj wydawnictwo wręcz uratowało mi tyłek — czcionka jest spora i bardzo wygodnie się ją czytało, bez nadwyrężania wzroku. Za to jestem im naprawdę wdzięczna.

Główna bohaterka, Lena, po śmierci trafia do Pogranicza — świata pomiędzy życiem a śmiercią. Tam staje się Nawką. Aby zostać pełnoprawnym demonem błędnicą, musi w przeciągu siedmiu lat zwabić człowieka na mokradła i go zabić. Dziewczyna jednak buntuje się przeciwko temu przeznaczeniu.
Wszystko okazuje się jednak bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać, dlatego Lena...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

203 użytkowników ma tytuł Światła nad moczarami na półkach głównych
  • 141
  • 62
45 użytkowników ma tytuł Światła nad moczarami na półkach dodatkowych
  • 28
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spalona za czary. Historia Triny Papisten Patrycja Pelica
Spalona za czary. Historia Triny Papisten
Patrycja Pelica
Kiedyś takie rytuały jak zbieranie ziół, spacery po lesie czy hodowanie konkretnych zwierząt mogło prowadzić do oskarżenia o czary - i myślę sobie, że mogłabym być zagrożona w XVII-wiecznym społeczeństwie! Każda z kolejnych lektur w tematyce czarostwa utwierdza mnie w przekonaniu, że mimo wszystko warto doceniać realia, w których przyszło mi żyć bo Trina Papisten została oskarżona o czary na podstawie swojego koloru włosów i umiejętności ziołolecznictwa. „Spalona za czary. Historia Triny Papisten” to powieść historyczna przedstawiająca życie Kathrin Zimmermann w sposób, który nazwałabym filmowym - cała historia opowiedziana przez autorkę nadawałaby się na scenariusz wstrząsającego ale też bardzo barwnego filmu historycznego ✨ Książka przeplata w sobie kilka perspektyw postaci, które budowały historię Triny bezpośrednio i pośrednio. W narracji trzecioosobowej przedstawiony jest punkt widzenia młodziutkiej Emmy, uczennicy Triny, jej ukochanego o imieniu Kurt, który jest synem sędziego, męża Triny Andreasa i miejscowego aptekarza. Absolutnie wstrząsający portret psychologiczny różnych przedstawicieli społeczeństwa - od biedoty po osoby zamożne i wysoko urodzone zapadł mi w pamięci najbardziej. Choć motywacje do pozbycia się czarownic z życia codziennego wydają się proste, to okazuje się, że jedyne co stało za oskarżeniami to niewiedza, uprzedzenia i własne, nieprzepracowane traumy. Szczególnie wstrząsnęło mną zakończenie książki, które mimo wszystko potraktowałam jako zadośćuczynienie wobec wszystkich „czarownic”. To książka, która oprócz historycznego przekazu - a jest on sam w sobie ważny - niesie też coś więcej… Symbolikę. Ostrzeżenie. I pytanie. Dlaczego boimy się tego, czego nie znamy? Niesamowita, wielowymiarowa, wstrząsająca - taka to była lektura po której potrzeba czasu aby się otrząsnąć i uważności, żeby ją w pełni zrozumieć ✨
Daria - awatar Daria
oceniła na101 miesiąc temu
Dom bogini Kali Anna Mostyn
Dom bogini Kali
Anna Mostyn
Witajcie moi kochani Czy kiedykolwiek słyszeliście o Bogini Kali? Dziś chciałabym przedstawić Wam bardzo klimatyczną powieść, w której ta właśnie bogini odgrywa istotną rolę. Tytuł: Dom bogini Kali Autor: Anna Mostyn Wydawnictwo: Replika Historia przedstawia losy bohaterów żyjących w dwudziestowiecznym Londynie. Kiedy to urządzano wystawne bale, przyjęcia i nawet seanse spirytystyczne, a okultyzm cieszył się dużym zainteresowaniem. Opowiedziane zostały wydarzenia trzech zimowych dni 1907 roku, podczas których odmienione zostało życie wielu niewinnych ludzi. Cóż to była za klimatyczna historia. Z ogromną przyjemnością przeniosłam się do dwudziestowiecznego Londynu i spędziłam w nim trzy dni. Lecz to były bardzo niezwykłe, a przede wszystkim niezapomniane trzy dni. W pierwszej kolejności urzekł mnie sam klimat powieści. Czułam się tak jakbym naprawdę była częścią tego świata i aktywnie uczestniczyła w życiu bohaterów. Choć jednocześnie muszę przyznać, iż w tym aspekcie zabrakło mi trochę języka charakterystycznego dla przedstawianych czasów. Bowiem powieść została napisana współczesnym językiem, ale w klimacie dwudziestowiecznym. I tutaj czuję pewien niedosyt zwłaszcza, iż wspomniano również o „Draculi”. A jak wiadomo akurat ta powieść została napisana w zupełnie innym stylu. Niemniej jednak klimatem powieści jestem bardzo zadowolona. Kolejnym aspektem, który mnie urzekł był sposób narracji. Bowiem historia została przedstawiona w taki sposób, jakbyśmy czytali czyjąś opowieść. Może naocznego świadka? Wskazują na to zawarte w powieści przerywniki, z których treści wynika, iż autor historii zwraca się bezpośrednio do czytelnika. I właśnie sposób narracji sprawił, iż czułam się tak jakbym równie uczestniczyła w tych wszystkich wydarzeniach. I w końcu sama fabuła, choć początkowo miałam pewne trudności w odnalezieniu się w historii. Odniosłam wrażenie jakbym znalazła się już w środku historii. Na szczęście te uczucie zaraz minęło oraz szybko zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi. Oczywiście tak mi się tylko zdawało. I to również czyni tę powieść wyjątkową. Nie jest to powieść prostolinijna, bezpośrednia. Sprawiła, iż w pewnym momencie zwątpiłam w swą zdolność logicznego pojmowania świata. Bohaterowie okazali się być nietuzinkowi. Każdy z nich zasługiwał na chwilę uwagi, aby poświęcić mu czas i lepiej go poznać. Cóż to było za niesamowite grono osobliwych dusz. Trochę ubolewam nad zakończeniem powieści. Ponieważ nie chciałam, aby się skończyła. Te trzy dni minęły mi bardzo szybko. Reasumując „Dom bogini Kali” to powieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. I śmiało mogę stwierdzić, iż mam słabość do historii w gotyckim klimacie. Zwłaszcza do takich, których akcja dzieje się w dwudziestowiecznym Londynie. I mimo pewnych niedoskonałości dostarczyła mi niesamowitych wrażeń. Także jestem zadowolona z lektury. Serdecznie polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na715 dni temu
Zachodni wiatr Alexandria Warwick
Zachodni wiatr
Alexandria Warwick
Pierwsza część tej serii zrobiła z moich emocji papkę, przez to nie potrafiłam jej dokładnie przypisać, czy ją bardziej lubię czy nienawidzę, bo z jednej strony książka mi się podobała, ale z drugiej nie koniecznie. I teraz pytanie, czy ta część zachwyciła mnie i uratowała całą serię przed nieuchronnym kopem, czy może jednak klątwa drugiego tomu wygra i pogrzebie całą serię w otchłani zapomnienia. Może zacznę od pozytywnych stron tej historii, napewno dużą uwagę zwróciłam na wyjątkowy barwny i baśniowy klimat, który nie opiera się na klasycznych elementach, które znane są nam z bajek, czy też baśni, otóż to nie, moja fascynacja wynikła z tego jak autorka skoncentrowała się na symbolice, czy też na nastrojach swoich bohaterów, ale tu coś mi nie zaiskrzyło, niestety ten wątek jest momentami zgubny. Ale o tym za chwilę. Skończę myśl i wrócę do tego. Podobało mi się także to, w jaki sposób opowiada tą historię, aby umieścić tu bajkowy klimat, wykorzystała do tego narrację która w sposób melancholijny, dodaje jej tego czegoś, tej wręcz leniwej dzwoneczkowej iskry, która zaciekawi swojego czytelnika, ale na swój dojrzały sposób. Jak na taką tematykę, bez lukru, pozbawionej do szpiku kości cukierkowej estetyki. Przejdę teraz do przedstawionego świata, który bardziej funkcjonuje jak scenografia mitu niż logiczne napisane uniwersum fantasy, a dlaczego, bo autorka wprowadza swoich czytelników w błąd, na czym on polega, a na tym że zabieg baśniowości, tak go nazwę, to tak naprawdę opiera się tu na akceptacji niedopowiedzeń i poczuciu, że istnieją siły starsze i potężniejsze od człowieka. Cały fenomen jednak tkwi w żywiołach, które tak naprawdę są tymi siłami, które przypominają baśniowych opiekunów lub sędziów. To natura ma tu najwięcej do powiedzenia, to ona najbardziej wpływa na losy bohaterów, narzucając swój rytm którym mają podążać. I nadszedł ten nieuchronny czas gdy niestety, ale muszę włożyć swoje trzy grosze i powiedzieć co mnie bolało, czytając tą historię. Może zacznę od tego o czym, wyżej wspomniałam. Nastroje postaci, one mnie tak wymęczyły że głowa mała, te ich wewnętrzne monologi były, aż bolesne momentami, i te opisy stanów emocjonalnych, które zastąpiły w dużej mierze dialogi, no kto tak robi, dynamiczne sceny zapomnijcie o nich, przez większość książki siedzi się w umyśle bohaterów. Osobiście wolę zbilansowany zabieg, by wewnętrzne dialogi nie przytłaczały tych wypowiadanych, niestety w tym wypadku autorka poleciała po bandzie i rozwaliła system samymi wewnętrznymi monologami. Cegiełki do pójścia na dno dołożył wątek romantyczny, który przyćmił całą estetykę historii. Przysłaniał mocno niestety inne wątki, to spowodowało że jest romans z elementami fantasy nie na odwrót. Podsumowując krótko ja jeszcze nie spiszę tej serii na straty, ponieważ system i pomysł na historię mi się podobał, dam szansę kolejnej części, i mam nadzieję że mój kredyt zaufania nie będzie dany na darmo.
a_angelika31 - awatar a_angelika31
ocenił na62 miesiące temu
Patronka północy Justyna Komuda
Patronka północy
Justyna Komuda
Sięgając po książkę „Patronka Północy” autorstwa J.K. Komuda, spodziewałam się klimatycznej historii z nutą słowiańskości, tajemnicy i surowej przyrody, ale nie sądziłam, że aż tak mocno wciągnę się w świat, w którym natura, magia i ludzkie emocje splatają się w jedną, bardzo intensywną opowieść. To książka, którą czyta się powoli nie dlatego, że jest trudna czy nużąca, ale dlatego, że chce się zostać w tym świecie jak najdłużej, chłonąć atmosferę i zatrzymać się na chwilę przy każdym opisie, który buduje nastrój tej historii. Już od pierwszych stron czuć, że to opowieść osadzona w surowej, północnej rzeczywistości, gdzie las nie jest tylko tłem wydarzeń, ale żywą, niemal oddychającą częścią świata przedstawionego. Przyroda ma tu znaczenie symboliczne, ale też bardzo realne potrafi chronić, ale potrafi też budzić lęk. Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje klimat nie przez wielkie sceny pełne akcji, ale przez szczegóły, przez ciszę, przez momenty zawieszenia, w których z pozoru nic się nie dzieje, a jednak czytelnik czuje napięcie. W takich chwilach najbardziej miałam wrażenie, że ta historia ma w sobie coś pierwotnego, dzikiego i nie do końca oswojonego, jakby sięgała do dawnych wierzeń i opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ogromnym atutem książki są bohaterowie, którzy nie są idealni, nie zawsze podejmują dobre decyzje i często muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów. Każda z postaci niesie w sobie jakiś ciężar przeszłości, coś, co wpływa na jej zachowanie i sprawia, że trudno mówić tu o prostym podziale na dobro i zło. W „Patronce Północy” bardzo wyraźnie widać, że przeznaczenie nie zawsze jest czymś, co przyjmujemy z radością. Czasem jest obowiązkiem, czasem przekleństwem, a czasem drogą, której wcale nie chcemy, ale nie mamy wyboru. Motyw walki z własnym losem zrobił na mnie największe wrażenie, bo został pokazany bez patosu, za to z dużą dawką emocji i wewnętrznych rozterek. Bardzo podobało mi się też to, że magia w tej książce nie jest kolorowa ani lekka. Nie ma tu łatwych zaklęć ani cudownych rozwiązań, które naprawiają wszystko w jednej chwili. Magia ma swoją cenę, niesie konsekwencje i często wymaga poświęceń. Dzięki temu historia wydaje się bardziej dojrzała i momentami naprawdę mroczna. Autorka nie unika trudnych tematów pojawia się samotność, strata, poczucie winy, a także świadomość, że nie wszystkie błędy da się naprawić. To sprawia, że książka zostaje w głowie na dłużej i zmusza do refleksji, zamiast być tylko lekką rozrywką. Dużym plusem jest również styl. Jest w nim coś spokojnego, trochę melancholijnego, ale jednocześnie bardzo obrazowego. Opisy nie są przesadnie długie, ale wystarczająco szczegółowe, żeby łatwo było wyobrazić sobie miejsca, ludzi, zapach wilgotnego lasu czy chłód północnego powietrza. To jedna z tych książek, które tworzą klimat tak mocno, że po kilku rozdziałach człowiek ma wrażenie, jakby naprawdę znalazł się w tym świecie. Czytając, miałam poczucie, że ta historia najlepiej smakuje wieczorem, w ciszy, kiedy można skupić się tylko na niej. Dla mnie „Patronka Północy” to opowieść o sile, która nie zawsze polega na walce, ale czasem na tym, żeby wytrwać mimo strachu i niepewności. To historia o odpowiedzialności, o wyborach, które zmieniają człowieka, i o tym, że niektóre drogi są nam dane, nawet jeśli wcale ich nie chcemy. Dopiero kiedy je przejdziemy, zaczynamy rozumieć, kim naprawdę jesteśmy i co jesteśmy w stanie poświęcić. To fantasy bardziej klimatyczne niż dynamiczne, bardziej o emocjach niż o widowiskowych wydarzeniach, ale właśnie dzięki temu tak bardzo zapada w pamięć. Jestem ciekawa, czy lubicie takie fantasy spokojniejsze i nastrojowe, w którym ważniejszy jest klimat i bohaterowie, czy wolicie historie pełne akcji od pierwszej do ostatniej strony? Książka pochodzi ze współpracy recenzenckiej od www.sztukater.pl
Notatnik_Recenzentki - awatar Notatnik_Recenzentki
ocenił na1015 dni temu
Podróżniczka Marta Dziok-Kaczyńska
Podróżniczka
Marta Dziok-Kaczyńska
⏳🌌 Podróżniczka autorstwa Marty Dziok-Kaczyńskiej to opowieść, która łączy w sobie magię, emocje i pytania o własną tożsamość. To historia młodej kobiety, która w dniu swoich dwudziestych pierwszych urodzin odkrywa, że należy do niezwykłego rodu zdolnego do podróżowania w czasie. Autorka od samego początku stawia czytelnika w obliczu tajemnicy – niewyjaśnione zniknięcie matki bohaterki okazuje się jedynie początkiem wielkiej przygody. To nie tylko książka o wędrówkach między wiekami, ale przede wszystkim o przekraczaniu granic samej siebie. ⏳🌌 Główna bohaterka, Emma Walker, szybko zyskuje sympatię czytelnika. Jest młoda, pełna pytań i niepewności, a jednocześnie odważna i gotowa zmierzyć się z prawdą, która może odmienić jej życie. Jej pierwsze doświadczenia w XIX-wiecznym Londynie są barwnie opisane – od luksusowych salonów po ulice pełne biedy i mroku. Dzięki temu zabiegowi autorka nie tylko maluje sugestywny obraz epoki, ale też podkreśla kontrasty, z jakimi bohaterka musi się zmierzyć. To świat, który fascynuje, ale jednocześnie nie pozwala zapomnieć o czyhających w nim zagrożeniach. ⏳🌌 Niezwykle istotnym wątkiem w powieści jest relacja Emmy z matką, której decyzja o pozostaniu w przeszłości staje się źródłem zarówno gniewu, jak i zrozumienia. To emocjonalny rdzeń historii – opowieść o więzach krwi, które potrafią przetrwać nawet próbę czasu. Dziok-Kaczyńska nie unika trudnych pytań: czy mamy prawo wybierać własne szczęście, jeśli wiąże się ono z porzuceniem najbliższych? Czy lojalność wobec rodziny powinna zawsze stać ponad osobistymi pragnieniami? To właśnie te dylematy nadają książce głębi. ⏳🌌 W tle opowieści rozkwita także wątek romantyczny – znajomość Emmy z lekarzem Williamem. Ich relacja rozwija się powoli, w atmosferze wzajemnego szacunku i fascynacji, co nadaje fabule lekkości i dodatkowego ciepła. To nie jest prosta historia miłosna, ale pełna subtelności opowieść o uczuciu, które dojrzewa w cieniu sekretów i niewiadomych. Autorka unika tanich schematów, zamiast tego stawiając na autentyczne emocje i naturalną chemię między bohaterami. ㅤ ⏳🌌 Na szczególną uwagę zasługuje także warstwa historyczna. Marta Dziok-Kaczyńska świetnie oddaje klimat XIX-wiecznego Londynu – od opisów architektury po drobne szczegóły życia codziennego. Smak herbaty, szelest eleganckich sukni, mrok zaułków i blask świec w salonach sprawiają, że czytelnik niemal przenosi się w czasie wraz z bohaterką. To nie tylko tło, ale pełnoprawny bohater, który współtworzy atmosferę opowieści i nadaje jej wiarygodności. ㅤ ⏳🌌 Podróżniczka to książka, która łączy w sobie elementy fantasy, romansu i powieści obyczajowej, a przy tym nie gubi refleksyjnego tonu. To opowieść o sile kobiet, o wyborach, które kształtują nasze życie, i o tym, że każda podróż – nawet ta przez czas – jest przede wszystkim podróżą do własnego wnętrza. Lektura wciąga, bawi, wzrusza i pozostawia czytelnika z pytaniem: czy gdybyśmy mieli możliwość zmienić swoją historię, naprawdę odważylibyśmy się to zrobić?
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na75 miesięcy temu
Klątwa południcy Agata Suchocka
Klątwa południcy
Agata Suchocka
Czytanie książek to w mojej ocenie najtańsze hobby jakie istnieje. Przez kilka godzin przenoszę się w zupełnie odległe krainy, doświadczam odrealnienia i satysfakcji. Lubię kiedy mogę się w taką historię wczuć i siebie w niej wyobrazić. Magia, nadprzyrodzone moce, demony i morderstwa mnie odprężają. Dagna to 200 letnia południca. Mieszka w kamperze, nigdzie nie zagrzewa długo miejsca i zajmuje się fotografią. Oficjalnie, jest młodą ciężko pracującą osobą jednak w rzeczywistości żywi się męską energią, najczęściej wysysaną podczas erotycznych uniesień. Po wielu latach wraca do puszczy Augustowskiej aby odkryć swoje przeznaczenie. Książka idealnie wpasowała się w mój gust. Akcja jest dynamiczna. Dzieje się dwutorowo. Około 200 lat temu, kiedy Dagna nie była jeszcze demonicą oraz obecnie. Wierzenia słowiańskie wplecione w nasze czasy ogromnie pobudzają moją wyobraźnię. Lubię takie połączenia, a użycie Tindera jako aplikacji do wyszukiwania potencjalnych ofiar idealnie tutaj pasuje. Historia jest utrzymana w humorystycznym tonie, chociaż nie brakuje morderstw. Samych słowiańskich bóstw jest jednak niewiele, głównie poznajemy południce, jej historię, motywy postępowania i zemstę. Dla tych co liczą na wątek romantyczny to raczej się rozczarują bo zwyczajnie go tutaj nie ma. Kilka flirtów, parę zbliżeń seksualnych i to wszystko. Ja się z tego bardzo cieszę bo ostatnie o czym chce czytać to zakochany demon 😈 W mojej ocenie to lekka, fantastyczna przygoda, w której motyw słowiański jest zaledwie tłem. Polecam😉 Dodatkowo wydanie jest bardzo klimatyczne, w twardej oprawie i z barwionymi brzegami.
Innekarta - awatar Innekarta
oceniła na713 dni temu
Klątwy, duchy i zbrodnie Renata Kuryłowicz
Klątwy, duchy i zbrodnie
Renata Kuryłowicz
Czy zdarza się Wam czasem myśleć o tym, co sprawia, że tak lubimy sięgać po zatrważające historie o mordercach, duchach i ludzkich wypaczeniach, po biografie ludzi, których człowieczeństwo jest tak znikome, że zastanawiamy się, do czego jeszcze zdolny jest człowiek? Ja często sięgam po takie opowieści. I mimo, że niekiedy otwieram szeroko oczy z przerażenia, to nadal sięgam po kolejne takie historie. Za każdym razem książki te skłaniają mnie do refleksji nad życiem. Tym, którzy lubią takie klimaty, bardzo polecam książkę „Klątwy, duchy i zbrodnie” autorstwa Renaty Kuryłowicz. Renata z Worka Kości nie narzuca nam swojego światopoglądu, za co bardzo cenię jej twórczość. Nie każe czytelnikowi wierzyć w duchy i zjawiska nadprzyrodzone, ale pozostawia czytelnikowi przestrzeń na własne przemyślenia i doświadczenia. Książka podzielona jest na kilka części. W każdym rozdziale znajdują się mrożące krew w żyłach historie 🙀 niektóre o tyle bardziej, że wydarzyły się naprawdę. Znajdziemy tu historie o psychopatach, mordujących ludzi w takich sposób, jaki ciężko sobie wyobrazić; historie o duchach, które z zaświatów domagają się sprawiedliwości; historie o opętaniach i egzorcyzmach, które próbują zintegrować rzeczywistość realną z duchową; historie o wampirach i czarownicach, które zlewają w jedno wiarę z ludowymi przesądami. Autorka przedstawia nam również niesamowite miejsca, w tym też te nawiedzone, w różnych częściach świata. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, ale nie są to łatwe historie. Niektóre siedzą w mojej głowie do tej pory i nie zamierzają jej chyba prędko opuścić. Bardzo szanuję autorkę za postawę, w której nawołuje nas do szacunku dla zmarłych oraz miejsc w których wydarzyły się makabryczne zbrodnie, np. miejsca morderstw, a nawet obozy koncentracyjne. Uważam, że ta książka napisana jest na wysokim poziomie. Autorka bardzo sprawnie korzysta z języka. "Klątwy, duchy i zbrodnie" skłaniają do wielu refleksji, poruszając tematy trudne i nie do końca wyjaśnione. Do tego jest bardzo ładnie wydana -jest to chyba jedyna różowa książka jaką mam w swojej bliblioteczce🌷🖤 Nawet zastanawiałam się dlaczego ten kolor został tutaj użyty? Może właśnie po to, żeby jakoś złamać ten makabryczny klimat, albo po to, żeby ubrać zbrodnię w różowy płaszcz... Jeżeli czytaliście, koniecznie dajcie znać o Waszych odczuciach.
KsiazkowaLuna - awatar KsiazkowaLuna
oceniła na1019 dni temu
Godzina wilka Katarzyna Staniszewska
Godzina wilka
Katarzyna Staniszewska
🐺 Godzina Wilka - Katarzyna Staniszewska 🐺 ,, Nie można wiecznie tracić. " Cóż, co mogę powiedzieć. Katarzyna Staniszewska znowu to zrobiła. I zrobiła to jeszcze lepiej. Po przeczytaniu Półmroku byłam absolutnie zauroczona i chciałam więcej, natomiast po skończeniu Godziny Wilka zwaliło mnie z nóg. Ale po kolei. Drugi tom Kronik Półmroku rozpoczyna się praktycznie w momencie, w jakim zakończył się tom pierwszy. I jest... epicko, jeszcze mroczniej, niebezpieczniej, niepewniej. Jeśli klimat w Półmroku był dla mnie wabikiem, to tutaj już absolutnie mnie pochłonął. Razem z Erieną zapuszczamy się w miejsca straszniejsze, potworniejsze, jesteśmy świadkami koszmarów o jakich bohaterom się jeszcze nie śniło. A sama Eri musi nieustannie walczyć z bestią i mrokiem w swoim wnętrzu, które łakną krwi. Ten wątek był niesłychanie ciekawy i wywołał u mnie ogromne emocje. Znajdziemy tu także elementy horroru i grozy, fragmenty, które wywołują u czytelnika dreszcze i niepokój. Podszepty wiatru, las pogrążony we mgle i ciemności, mrożące krew w żyłach rytuały, zniszczone osady... Styl pisania jest naprawdę świetny i nie mogę się nie zachwycać. W Godzinie Wilka, podobnie jak w Półmroku wykorzystywany jest motyw drogi: bohaterowie stale się przemieszczają, zagłębiając się w miejsca mroczniejsze, straszniejsze. Nieustannie odkrywamy nowe elementy układanki, tajemnice bardziej lub mniej zrozumiałe, również dla samych bohaterów. Autorka świetnie przedstawia sytuację w Vanadorze i coraz silniejsze echo nadciągającej wojny oraz intrygi, które zacieśniają się wokół bohaterów. A skoro o bohaterach mowa. Mamy oczywiście stary skład Zakonu Czuwania, ale pojawiają się także nowi, intrygujący bohaterowie, jak Artan i jego świta. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze powrócimy do tematu buntowników i spędzimy więcej czasu w ich szeregach. Nie ukrywam, że bardzo zaintrygowała mnie sama postać Artana. Więcej czasu ekranowego dostaje także zdrajca Karan, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć jego działania i motywy. I naprawdę mocno się do niego przywiązałam i polubiłam jego postać. Jeśli miałabym opisać Erienę (i paru innych bohaterów) słowem, to byłaby to: przemiana. Przemiana, żałoba, poczucie winy i nadchodzącej tragedii. I właśnie dlatego przez większą część lektury towarzyszył mi ogromny smutek. Bohaterowie stają nagle się boleśnie świadomi swoich przeszłych błędów, konsekwencji, tragedii. W tym tomie nadal rozdzierająco kocham Elhana i Eri, śmieje się z Jesuppa i Starego, ale atmosfera robi się... cięższa. Zakończenie pozostawiło mnie z mnóstwem pytań i emocji: złościłam się, a potem płakałam, ponieważ moje serce pękło. Jeśli szukacie powieści dark fantasy, która was pochłonie, wywoła skrajne emocje, a następnie zostawi z wieloma dniami rozważań i pytań, to gwarantuję, że Kroniki Półmroku będą świetnym wyborem. Czekam na tom trzeci z niecierpliwością i strasznym niepokojem.
pagesofvale - awatar pagesofvale
ocenił na107 dni temu
Niebo nad Dakotą Julita Dziekańska
Niebo nad Dakotą
Julita Dziekańska
A co, jeśli powiem Wam, że w tej książce znajdziemy nie jednego, nie dwóch, a czterech przystojniaków? Brzmi jak coś, po co się sięga w jesienny wieczór z kubkiem herbaty, prawda? A jeśli dodam do tego dziewczynę z trudną przeszłością, to możecie mi uwierzyć, dzieje się naprawdę sporo. Niebo nad Dakotą to książka polskiej autorki, która idealnie wpisuje się w gatunek young adult. To nie jest lekka młodzieżówka o szkolnych zauroczeniach, raczej historia dla czytelnika 16+, który szuka emocji, ciepła, ale też momentów, które zostają w głowie na dłużej. Na samym początku autorka zamieściła trigger warningi, i bardzo polecam się z nimi zapoznać. To nie są puste słowa, ponieważ w książce pojawiają się cięższe wątki, momentami wręcz przytłaczające, które potrafią zaskoczyć pośród pozornie lekkiej narracji. Z jednej strony mamy więc codzienne życie, relacje i uczucia, a z drugiej sceny, które wciągają w wir wydarzeń i emocji, dosłownie zmiatając czytelnika z powierzchni spokojnej fabuły. Mimo tej intensywności książka czyta się zaskakująco lekko. Styl autorki jest płynny, a tempo idealnie wyważone. Początek rozwija się powoli, stopniowo budując emocjonalne tło, ale im dalej, tym szybciej nabiera rozpędu. Końcówka to już jazda bez trzymanki, intensywna, emocjonalna i pełna momentów, w których naprawdę nie wiadomo, w którą stronę pójdzie historia. To, co mnie urzekło, to autentyczność bohaterów. Choć fabuła opiera się na znanym motywie „dziewczyna i kilku chłopaków”, autorka potrafiła uniknąć banału. Bracia Moon mają wyraziste osobowości, a relacje między nimi są ciekawe, pełne napięć i chemii, ale też ciepła i lojalności. Główna bohaterka z kolei jest postacią, której łatwo współczuć i kibicować, mimo że życie nie zawsze było dla niej łaskawe. To historia, która może nie odkrywa niczego nowego w gatunku, ale zdecydowanie ma serce. Wciąga, porusza i daje ten specyficzny rodzaj przyjemności, za który tak kochamy young adult balans między emocjami, dramatem i momentami szczerego uśmiechu. Jeśli szukacie książki, która pozwoli Wam oderwać się od codzienności, ale jednocześnie poruszy kilka trudniejszych strun, Niebo nad Dakotą będzie świetnym wyborem.
Zakaz_czytaania - awatar Zakaz_czytaania
oceniła na926 dni temu
Veritaz. Dziedzictwo krwi Alwyn Hamilton
Veritaz. Dziedzictwo krwi
Alwyn Hamilton
Moje odczucia po przeczytaniu tej książki są mocno mieszane. Niekoniecznie powiedziałabym, że złe, ale raczej też i nie dobre. Nie wiem czy tylko ja mam takie odczucia, bo na pewno w jakiejś mierze wpływa na to fakt, iż ja słuchałam tą książkę w formie audiobooka, jednak chodzi mi o to, jak skomplikowana była akcja. Nie zawsze wiedziałam o co chodzi w danym momencie. Jest wiele czynników, które mogły mieć na to wpływ, ale jakbym miała Wam poradzić - nie jest to książka najlepsza na audiobooka i lepiej sięgnąć po wersję papierową. W tym tytule dostaliśmy całkiem sporo perspektyw. Ja osobiście lubię poznawać historię z różnych punktów widzenia. Niestety tutaj było to dla mnie aż męczące i w dużej mierze przyczyniło się do mojego zagubienia. Doceniam chęci, jednak tutaj z każdą perspektywą dostajemy nowy wątek, a to mnie osobiście wprawiło w zagubienie. Uważam, że tutaj najlepiej sprawdziłby się narrator trzecioosobowy. Postaci było bardzo dużo, jak już wspominałam. Najbardziej polubiłam postaci Nory i Lotte. One obie były chyba najbliżej nam przedstawionymi bohaterkami, więc mogliśmy je dobrze poznać. Sama akcja, czyli próby Veritazu, były wplątane w kilka innych równorzędnych historii. Sprawiało to, że stale się coś działo, jednocześnie niestety, można było się w tym pogubić. Coś czego nie mogę tej książce zaprzeczyć, to taka… ciekawość. Ta książka wyróżnia się chociażby światem przedstawionym. Ja osobiście nigdy się nie spotkałam z gnomami, itp., które występowały w tym świecie. To było coś ciekawego. Ogólnie cała historia tego świata była intrygująca. Z rozwiązania sprawy, o którą chodziło w większej części książki, jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana. Z tych wszystkich zagadek, itd. - jak najbardziej. Niestety co innego mogę powiedzieć o zakończeniu? Ono niestety mnie nie usatysfakcjonowało. Zostało to urwane, okej może i daje nam przestrzeń na domysły, jednak nie trafia to do mnie. Więc pytanie - czy polecam Wam tę książkę. Niekoniecznie, na pewno nie w pierwszej kolejności, jednak jeśli chcecie po nią sięgnąć, to nie uważam jej za najgorszą propozycję.
amoonlight - awatar amoonlight
ocenił na62 miesiące temu
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej Dorota Ponińska
Daisy i cesarz. Wszystkie namiętności księżnej
Dorota Ponińska
Opowieść o Marii Teresie Oliwii Cornwallis-West, znanej światu jako Daisy von Pless, Dorota Ponińska rozpoczyna od nakreślenia gęstej sieci koligacji rodzinnych, które definiowały ówczesną Europę. Kluczowym punktem odniesienia jest tu postać cesarza Wilhelma II Hohenzollerna. Choć Daisy była Angielką, jej małżeństwo z Hansem Heinrichem XV uczyniło ją częścią pruskiej elity, nierozerwalnie związanej z dworem berlińskim. Ponińska z niezwykłą precyzją oddaje paradoks tej relacji: Daisy, spokrewniona z brytyjską arystokracją i bliska sercu króla Edwarda VII, staje się „swatką” pokoju w świecie, w którym jej niemiecki kuzyn, cesarz Wilhelm, coraz wyraźniej dąży do konfrontacji zbrojnej. Te rodzinne powiązania, rozpięte między Londynem a Berlinem, stanowią tragiczny fundament, na którym autorka buduje narrację o kobiecie uwięzionej między dwiema ojczyznami. Książka zasługuje na wysoką ocenę 8/10 przede wszystkim za mistrzowskie połączenie faktów historycznych z intymnym portretem psychologicznym. Ponińska nie tworzy suchej biografii, lecz żywy, pulsujący emocjami obraz epoki fin de siècle. Czytelnik zostaje wrzucony w świat niewyobrażalnego przepychu Książa i Pszczyny, gdzie diamentowe tiary i koronkowe suknie maskują narastające poczucie osamotnienia głównej bohaterki. Autorka doskonale rozumie, że namiętności Daisy nie ograniczały się jedynie do romansów czy poszukiwania miłości w nieudanym małżeństwie. Jej największą pasją była chęć bycia słyszaną w świecie zdominowanym przez mężczyzn oraz głęboka, niemal naiwna wiara, że osobiste relacje z monarchami mogą zapobiec nadchodzącej katastrofie I wojny światowej. Styl autorki jest elegancki, a zarazem lekki, co sprawia, że przez ponad pół tysiąca stron płynie się z dużą przyjemnością. Ponińska z wyczuciem dawkuje detale obyczajowe, opisując nie tylko polityczne intrygi, ale i codzienność Daisy – jej walkę z sztywną etykietą dworską, zaangażowanie w działalność charytatywną oraz bolesne macierzyństwo. Postać cesarza Wilhelma II jest tu nakreślona wielowymiarowo; nie jest on jedynie czarnym charakterem historii, lecz człowiekiem pełnym kompleksów, którego relacja z błyskotliwą Daisy balansuje na granicy fascynacji i irytacji. To właśnie te interakcje, podszyte niewypowiedzianym napięciem, stanowią jeden z najmocniejszych punktów powieści. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki autorka ukazuje zmierzch starego świata. Daisy von Pless w interpretacji Ponińskiej to postać tragiczna, symbolizująca koniec ery wielkich rodów i beztroskich bali. Wraz z wybuchem wojny, jej świat – zbudowany na herbatkach u królowej Wiktorii i polowaniach z cesarzem – rozpada się nieodwracalnie. Autorka unika jednak taniego sentymentalizmu, stawiając na rzetelność i głębię historyczną. Choć niektóre wątki poboczne mogłyby być nieco bardziej skondensowane, całość stanowi fascynującą lekturę dla każdego miłośnika historii i biografii kobiet nietuzinkowych. "Daisy i cesarz" to nie tylko historia o wielkiej polityce, ale przede wszystkim o cenie, jaką płaci się za odwagę bycia sobą wbrew konwenansom. Dorota Ponińska stworzyła portret kobiety, która mimo posiadania wszystkiego, o czym marzył ówczesny świat, do końca pozostała outsiderką. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak osobiste namiętności splatały się z wielką historią, tworząc tkaninę losów, której nitki prowadziły prosto ku okopom Wielkiej Wojny. Powieść zostawia czytelnika z poczuciem melancholii, ale i podziwu dla niezłomnego ducha księżnej, która do końca wierzyła w moc dialogu ponad granicami państw i rodzinnych kłótni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 dni temu
Bezlitosne światło Sophie Clark
Bezlitosne światło
Sophie Clark
𝔹𝕖𝕫𝕝𝕚𝕥𝕠𝕤𝕟𝕖 𝕤́𝕨𝕚𝕒𝕥ł𝕠 - Sophie Clark Wydawnictwo @wydawnictwojaguar ☕☕☕,5 "Chciałaś zachować mnie dla siebie? Trochę to samolubne z twojej strony, 𝑚𝑜𝑛 𝑝𝑒𝑡𝑖𝑡 𝑙𝑎𝑝𝑖𝑛𝑜𝑢." Chyba dawno nie było tak popularnej książki, która miałaby tak podzielone opinie. Książka reklamowana była jako idealna pozycja dla fanów "Kpop Demon Hunters", przez co nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Historia rozgrywa się w większości w Watykanie, gdzie trwa wojna między egzorcystami a demonami. Jeśli faktycznie spodziewaliście się klimatu jak z KDH, to możecie się trochę przeliczyć. Jednak to co najbardziej rzuca się w oczy to relacja Seleny i Jules'a, która bardzo przypomina dynamikę Rumi i Jinu. Przyznam że jest to największy atut tej książki. Od samego początku jesteśmy wrzuceni w akcję. Osobiście bardzo lubię taki zabieg, choć wielu osobom się to nie podobało. Sęk w tym że narracja potrafi być momentami toporna, mimo że lubię 3 osobową formę. Nie wiem czy to kwestia stylu pisarskiego Clark, czy może tłumaczenie polskie. Świat przedstawiony trochę pogmatwany. Nie wiele wiemy o systemie magicznym, skąd się wziął, wiemy że egzorcyści kradną moc demonom, by używać jej przeciw nim, ale kto to odkrył. Zostały jedynie przedstawione szczątkowe informacje. Selena na początku mnie denerwowała, zachowywała się jak rozpieszczona księżniczka, jednak potem jej zachowanie pod wpływem Jules'a zaczęło się zmieniać. Jest silną wojowniczką, ale jednocześnie niezwykle ludzką bohaterką, która w głębi duszy pragnie przynieść dumę swojej rodzinie. Jules to typ bohatera, który swoją pewnością siebie i charakterem od samego początku zdobył moją sympatię. Od dzieciństwa Jules nie wiele wie o swoim pochodzeniu i tożsamości. W raz z bohaterami powoli odkrywamy tą tajemnice. Relacja między bohaterami została cudownie przedstawiona. Momenty kiedy bohaterowie droczą się ze sobą, wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Może nie jest to najlepsza książka, ale myślę że kolejny tom wyjaśni niespójności i opowie trochę o początkach. Czekam z niecierpliwością i polecam.
coffe_for_book - awatar coffe_for_book
ocenił na61 miesiąc temu
Mroczna laguna Jo Morey
Mroczna laguna
Jo Morey
Dżungla wydobywa z każdego to, co najgorsze. Przecież <…> Ci o tym w <…> szalona suko. Do reszty ogłuchłaś? Znowu <…> co do Ciebie mówię? A poza tym jesteś <…> bezużyteczna. Może lepiej <…> Twój ojciec, bo <…>. Naprawdę Aid tak powiedział, rzeczywiście użył dokładnie tych słów? A może Twój mózg znowu dopowiedział nieistniejącą opowieść, uzupełniając to, co udało Ci się usłyszeć z nieodpowiednio wyregulowanymi aparatami słuchowymi o wyrazy, które miały zasiać w Tobie jeszcze większe zwątpienie? Pisk. Przecież i tak notorycznie rozlega się między uszami, kiedy dobiegają do nich dźwięki na wysokich tonach - te, których od czasu wypadku nie odbierasz już poprawnie. W samym środku dzikiego Belize, gdzie zdecydowałaś się pozostać, na początku cała ta kakofonia życia sprawiała, że niedaleko Ci było do utraty pozostałych zmysłów. Może to zresztą Twoja scheda po matce… Nie pamiętasz jej zbyt dobrze - byłaś za mała, aby jej obraz wiele lat później wciąż pojawiał Ci się przed oczyma na zawołanie. Wielu sytuacji nie potrafisz sobie od dawna w całości przypomnieć. Urwane fragmenty przeszłości jeszcze majaczą gdzieś na obrzeżach. Ojciec, z którym kobieta znowu się kłóci - bo tata zbyt wiele czasu poświęca badaniom nad ukochanymi kwiatami. Wyjechał na zbyt długo? Orchidelirium, to wtedy usłyszałaś to po raz pierwszy? A może wrzaski z pokoju rodziców dotyczyły choroby mamy, jaka wracała falami tylko po to, by w końcu pochłonąć ją całkowicie? Dzieciństwo. Kiedy Twoja starsza siostra odnosząca sukcesy jako prawnik o nim opowiada, masz wrażenie, że żyłaś w zupełnie innym świecie. Kłamie czy to Ty masz coraz większe luki we wspomnieniach? Gładzisz w zamyśleniu tatuaż Aida, leżąc na belizeńskiej plaży i zastanawiasz się nad tym wszystkim. Inicjały LF, live forever, jak Ci powiedział. Całe ciało pokryte ma tuszem, zapisuje na nim wszystko, co istotne w jego życiu. Na pamiątkę Waszej relacji wykaligrafował przecież „no sorry”, choć… nie wiesz już, do czego dokładnie się to odnosi. A może Ci mówił? Nie usłyszałaś? Nie pamiętasz? Szalona suka. „Chciałam zadać mu tyle pytań - jak dorosły dorosłemu - błagać go, by opowiedział historie, którymi nigdy się nie podzielił, wyjawił sekrety, które zapewne miał (…). Zabrał swoje odpowiedzi do dżungli, więc być może tam je odnajdę.” Planowałaś, że w Belize spędzisz z Aidem wymarzony urlop, który pozwoli Ci na chwilę odetchnąć po porażkach, jakich doznałaś w mieście. Choć marzyłaś o zostaniu szefem kuchni, moment temu widowiskowo straciłaś pracę w renomowanej restauracji. Wszystko przez… wstyd. W pracy głowę nosiłaś wysoko, bo gotowanie od zawsze było Twoją popisową sztuką, lecz włosy upięte - a nie chciałaś, by ktokolwiek zobaczył, że nosisz aparaty słuchowe, bez których połowa dźwięków zwyczajnie do Ciebie nie dociera. Może irracjonalne, ale wciąż nie przywykłaś do tego, że musisz je mieć, co klientka prawie przypłaciła życiem. Twój partner jeszcze o tym nie wie - boisz się, że Cię zostawi, gdy dowie się, że właściwie nie macie z czego się utrzymać. A przecież tak wiele dla Ciebie zrobił. Po tym, jak rozwiodłaś się z przemocowym Simonem, pokazał Ci, czym jest prawdziwa miłość. Poznaliście się zresztą na innych wakacjach w tej okolicy - kiedy Ty próbowałaś odżyć po rozstaniu a on wybrał się na szaloną eskapadę ze znajomymi. To miał być przelotny romans, ale kiedy później odnalazł Cię w Anglii, wiedziałaś już, że to przeznaczenie. Podążając ścieżką przeszłości, masz nadzieję, że w tym bajkowym, egzotycznym miejscu łatwiej będzie przyznać Ci się do porażki i utraty zatrudnienia. Nawet Twoje dzieci wydają się tu być o wiele szczęśliwsze - Dylan, dla którego Aid szybko stał się nieobecnym ojcem i zarazem najlepszym przyjacielem oraz nastoletnia Ella, jaka nareszcie oddycha pełną piersią. Dopiero co doświadczyła porażającej przemocy psychicznej ze strony szkolnych rówieśników - niczym niesprowokowanej agresji, wziętej z bezlitosnych plotek. Z nikłym uśmiechem obserwujesz, że w Belize do zapisanej na przedramionach książki jej żyletkowych blizn nie dołączyły kolejne. Oby tak zostało, zaciskasz kciuki, kiedy zmierzacie na spotkanie z Twoim tatą. Wiele lat po śmierci mamy, już na emeryturze, szalony naukowiec Ellis, dla którego orchidee od zawsze były sensem istnienia, nareszcie wrócił do miejsca, które musiał pospiesznie opuścić - dzikiej chaty pośrodku niczego, w jakiej osiadł na stałe, poświęcając się w pełni kolejnym hobbystycznym badaniom na temat tych zjawiskowych kwiatów. Nie możesz się doczekać, aż nareszcie ujrzysz wszystko, co do tej pory znałaś tylko z jego listów i opowieści. A potem wszystko porasta niebezpieczeństwo; życie pod wodą dusi się w poszukiwaniu ostatniego haustu powietrza. Na próżno. Jest toksyczne. „Nasze historie rodzinne zostały zapisane w piasku, a nie wyryte w kamieniu. Odbudowywane raz po raz niczym zamki z piasku, burzone, przerabiane a następnie zakopywane.” Ptaki. Zwierzęta. Morze. Rzesze turystów. Nieznajomi, którzy nie wiedzą, że to, czego nie uda Ci się w tej orkiestrze natury usłyszeć, czytasz z ruchu ust. I tak jesteś o wiele pogodniejsza niż w zbyt miejskiej i za gwarnej Anglii. Tak jak tata, który cieszy się, że nareszcie spędzi czas z Tobą i wnukami. Tylko Aid nagle stał się nieobecny myślami, szorstki i wręcz agresywny. A może znowu coś Ci się wydaje? Udane spotkanie z Ellisem wieńczy tragedia - zauważasz z oddali, jak późnym wieczorem Twój partner wyławia tatę z morskiej wody, spory kawałek drogi od restauracji, w której urzędowaliście. Jest nieprzytomny i natychmiast zabierają go do szpitala. Rokowania są przerażające - nie wiadomo, czy kiedykolwiek wybudzi się ze śpiączki, sztucznie podtrzymującej go przy życiu. Jesteś zrozpaczona. O tak wiele rzeczy chciałaś go zapytać. Mnóstwo wyjaśnić. Poznać - już z perspektywy dorosłej, nareszcie szczęśliwej kobiety. A może już nigdy nie będzie ku temu okazji… Jedno wiesz: musisz pozostać blisko niego - tym razem to Ty zaopiekujesz się nim. Dzieci są zadowolone z zamieszkania w środku najeżonej niebezpieczeństwami głuszy w chacie dziadka. Aid za to coraz bardziej zatraca się w nałogach a przy tym wdaje się w konszachty z budzącymi grozę, okolicznymi handlarzami. Ty zaś… zastanawiasz się, czy faktycznie oszalałaś tak jak matka. Rano Twoje aparaty słuchowe bywają rozładowane, choć pamiętasz, że podłączyłaś ładowarkę minionego wieczoru. Oskarżasz partnera o rzeczy, jakich ponoć nie było. I jeszcze Twoja siostra, która tak wiele razy Cię okłamała - a może nie? Znalazłszy zapiski taty wśród tajemniczej góry pieniędzy, dochodzisz do wniosku, że chociaż dzięki nim poznasz jego życie, gdyby… Nie, nie wolno Ci tak myśleć. Prosisz o ich przetłumaczenie mieszkającą w pobliżu kobietę, z jaką zdążyłaś się zaprzyjaźnić. Gdybyś wiedziała, jak wiele obezwładniającego bólu minionych lat i teatru trwożących tragedii skrywają, być może nigdy byś tego nie zrobiła. Może nawet nie zdecydowałabyś się pozostać w Belize, które okaże się nie tyle odbijającą prawdziwy obraz taflą a najstraszniejszą otchłanią, która wciągnie Cię w najdzikszy mrok dżungli. Ciebie - i całą Twoją rodzinę… A ten tatuaż nie nakazywał wcale żyć wiecznie, szalona <…>. „(…) tatuaże - upamiętnione krwią, bólem i atramentem nieopowiedziane historie. (…) linie, które kreśliłam przez lata, były teraz trwałe; półprawdy, które sobie wmawiałam, stały się już niemal prawdziwymi wspomnieniami. (…) Wyobrażałam sobie igłę, błyszczącą niczym prezent, która wchodzi w moje ciało i wprowadza bolesną ulgę - przepisuje moją przeszłość i oferuje teraźniejszość. Atrament o barwie miękkiej czerni przebija się przez skórę i rozchodzi pod nią, zapisując moją historię, litera po literze, ujęty w zgrabną linię z zawijasami.” Znać mistrzowską, brytyjską szkołę pisarską - oto Jo Morey przybywa z historią tak złożenie doskonałą i literacko piękną, że aż nie dowierzam, by „Mroczna laguna” była debiutem; czysty majstersztyk. Czytałam w budzących śmiech recenzjach, iż ta książka jest nudna, nic się w niej nie dzieje, praktycznie nie ma dialogów a niedosłuch Laelii, głównej bohaterki, mimo bycia ciekawym motywem, nie został wykorzystany z potencjałem. 518 emocjonalnych stron później, zamknąwszy piękną okładkę, doprawdy zastanawiam się czy czytałam ten sam tekst, w jakim klaustrofobiczne poczucie grozy cały czas eskaluje - a opowieść jest tak wielowątkowa, że aż ja, której słów rzadko kiedy brakuje, wahałam się, od czego zacząć recenzję. Idąc po kolei. W poetyckiej warstwie językowej bywają zdania niekompletne - takie, jakie widziałeś na początku mojego wpisu. Właśnie tak świat odbiera naczelna postać, dzięki czemu czytelnik do czasu wyjaśnienia suspensów (notabene, ilość nieprzewidywalnych plot twistów robi wrażenie!) sam zastanawia się, czy w istocie jest szalona, czy czegoś nie dosłyszała. Takich rozmów jest wiele - podobnie jak sylwetek, które Autorka wprowadza do cudownie zawiłej fabuły, jakiej kolejne skrawki są odsłaniane właśnie w trakcie interakcji pomiędzy nimi. Na tym jednak Pisarka nie poprzestaje, jako że do perspektywy teraźniejszej dołącza przeszła - tym razem nie pierwszoosobowa, a serwowana w formie zapisków z listów i pamiętników Ellisa. Przyznaję, to właśnie te fragmenty najsilniej skradły moje mroczne serce. Jakiż to zmyślny spektakl smutnych koincydencji losu… Chwile na wzruszenie w świecie dżungli - niebezpiecznej wszak z założenia. Ilość motywów, które udanie ubarwiają kalejdoskop zdarzeń i stopniowo, z każdą przewróconą kartą powieści, splatają się w jeden węzeł, również robi ogromne wrażenie. Zaznaczę przy tym, iż żaden trop nie niknie, przypadkowo rzucony na mapę akcji, a znajduje domknięcie i realistyczne wyjaśnienie. Chapeau bas. Aby dostrzec mnogość tematów tekstu, wystarczy przyjrzeć się Laelii. Częściowy niedosłuch, straszny wypadek, smutne dzieciństwo, socjopatyczny były mąż, bycie „tą drugą siostrą”, tęsknota za matką, utrata wspomnień oraz pracy, niespełnione marzenia o własnej restauracji, niepokój o córkę, chęć poznania tajemnic ojca, odnalezienie się na nowo w wygłuszonym świecie, nowa miłość, niepewność co do Aida, walka o związek i tę drugą osobę, troska o dorastającego syna, napad, porachunki, wreszcie próba zaadaptowania się w dżungli po wypadku taty, pozostającą wielką niewiadomą... Co do samego Belize, w tle majaczą dzika przyroda, kolorowa lecz wciągająca w obsesję wyspa orchidei, niebezpieczne zwierzęta, zupełnie odmienna kultura mieszkańców, kwestie przemytników, pełen barwnych metafor świat podwodny i nawodny, w jakiego cieniu czają się wszelkie możliwe do wyobrażenia zagrożenia… A to tylko ułamek tego, co znajdziesz w tej niesamowitej książce, w jakiej, jak widzisz, zupełnie nic się nie dzieje - ot, nuda… 😉 Jeśli umiesz docenić literaturę piękną (wbrew reklamom, thriller nasącza jedynie atmosferę i jest motywem wiodącym, nie naczelnym gatunkiem) najwyższych lotów - pokochasz „Mroczną lagunę”, na jaką wyprawę wysoce rekomenduję. To książka inna niż wszystkie, w której granice między rzeczywistością a ułudą tańczą w odbiciu orchidei o płatkach malowanych rodzinnymi tajemnicami, których waga sprawia, że kwiaty aż gną się w przerażeniu ku pełnej węży ziemi... Szkoda, że oryginalny tytuł „Lime juice money” nie został zachowany, jako że doskonale zdradza charakter powieści. Czy gorzkie, cierpkie pieniądze, skąpane w soku z limonki, warte są poświęcenia wszystkiego? Teatr cieni, dla formalności - 10/10, przez tę lagunę się płynie. 👇 PS Coś, co czynię bardzo rzadko - poniżej dodatkowe cytaty, które nie zmieściły się w recenzji - a urzekły mnie niebanalnym urokiem. Aż chciałoby się zaklaskać Morey za językowy i fabularny kunszt i dodać, że strach się bać tego, co dalej, jeśli tak kapitalny okazał się jej debiut. „Ciało to puste kartki do wypełnienia atramentem naszych dusz.” „Kiedy Cię odrzucają, nie oceniają Cię, nie tak naprawdę. Nie mogą się pogodzić z tym, kim jesteś. A to jest ich problem, nie Twój. (…) Największą pułapką w życiu nie są pieniądze, popularność czy sukces, tylko odrzucanie samego siebie. To te głosy w Twojej głowie, które mówią Ci, że nie da się Ciebie kochać, jesteś bezwartościowy lub niewystarczająco dobry.” „Zawsze myślałam, że miłość może pokonać wszystko. Okazuje się, że jednak nie, że jeśli wychowały Cię zwierzęta, możesz się nie ustrzec przed tym, że uwiodą Cię wilki.” „Niektóre rzeczy najlepiej pozostawić niewypowiedziane, niektóre historie najlepiej zostawić za sobą.” „Tak właśnie działa pamięć - wymyśla światy doskonalsze niż te, które kiedykolwiek istniały, lub zupełnie odmawia ich tworzenia.” „Mówią, że trauma to nie tylko rzeczy, które Ci się przytrafiły. To także rzeczy, które się nie wydarzyły, kiedy ich potrzebowałeś, miłość, która Cię ominęła.” „Wiesz, wojownicy są twardzi jak pestka awokado, ale mają też w sobie łagodność płatków kwiatów.” „Historia potrafi rzucać mroczne cienie, przeszłość zniekształca teraźniejszość, oplata ją i stopniowo niczym powój, a kiedy dociera do Ciebie, że trzyma Cię za gardło, jest już za późno.” instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na101 miesiąc temu

Cytaty z książki Światła nad moczarami

Więcej
Lucie Ortega Światła nad moczarami Zobacz więcej
Więcej