Tratwa z pomarańczami

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-08-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-08-27
- Liczba stron:
- 312
- Czas czytania
- 5 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368180619
W tej autobiograficznej opowieści Maciej Hen wspomina epokę wczesnego PRL-u. Kreśli obraz życia codziennego widziany oczami dziecka. Chłopiec z warszawskiej inteligenckiej rodziny czyta książki, słucha Beatlesów, marzy o zostaniu artystą i przeżywa pierwsze miłości. Jednocześnie odkrywa swoją żydowską tożsamość i mierzy się z narastającym antysemityzmem, który zapowiada wypadki Marca ’68. Obserwujemy, jak do świata bohatera powoli wdzierają się nieufność i strach. Żydzi są zmuszeni „podawać na wyjazd”.
"Tratwa z pomarańczami" pozostaje jednak pochwałą życia. Autor nie godzi się złożyć swojego dzieciństwa w ofierze Historii, jego książkę rozświetlają sceny pełne humoru, ciepłe wspomnienia miejsc i ludzi, czuły portret matki. W dziejowych zawirowaniach najpewniejszym ratunkiem okazuje się, nie po raz pierwszy, darząca się nawzajem troską mała, ludzka wspólnota.
Kup Tratwa z pomarańczami w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Tratwa z pomarańczami
To moja druga książka Macieja Hena, którą przyjemność miałam przeczytać. Obie mają zupełnie inny charakter, obie są świetne. Segretario była historyczną fikcją osadzoną w średniowiecznym Krakowie, Tratwa z Pomarańczami to rzeczywiste wspomnienia z dzieciństwa autora. Znam też twórczość ojca autora, Józefa Hena , łatwo więc czytało się pamiętnik pisarza kojarząc już dwie postaci. Tratwa z Pomarańczami to powrót do lat chłopięcych Macieja Hena, wychowującego się na warszawskim osiedlu. Pomimo, że autor jest ode mnie 20 lat starszy, łatwo mi się było odnaleźć w tym opisie dzieciństwa. Być może naiwność, świeżość i ciekawość lat dziecięcych oraz czasu szkoły podstawowej mają w sobie coś z uniwersalności niezależnie od daty urodzenia. Hen opisuje jednak też tę ciemniejszą stronę jego dorastania, związaną z pochodzeniem żydowskim. Jako młody chłopak musiał stawiać czoło osiedlowej bandzie wyzywającej go i nadużywającej wobec niego siły. Świat dzieci potrafi być okrutniejszy niż świat dorosłych. Lata pięćdziesiąte to okres wzmożonego antysemityzmu w Polsce, z odgórnie idącym od państwa przykładem. Tratwa z Pomarańczami to wspomnienia ciepła i sielankowości rodzinnego domu, ale też zetknięcie się z dorosłością i potrzebą radzenia sobie w świecie. To lektura wciąż aktualna. Przysłowiowy osiłek czy dryblas czyhający koło trzepaka żeby zwyzywać nas i pobić za jakąkolwiek inność, dziś ma się wciąż dobrze w naszym kraju i co jakiś czas próbuje tę inność zastraszyć.
Oceny książki Tratwa z pomarańczami
Poznaj innych czytelników
144 użytkowników ma tytuł Tratwa z pomarańczami na półkach głównych- Chcę przeczytać 102
- Przeczytane 41
- Teraz czytam 1
- Posiadam 5
- Na półce 2
- 2025 2
- Wydane w 2025 1
- A: Posiadam 1
- 02. Epub? 1
- AAA_Poczekalnia 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Tratwa z pomarańczami
I zając brzydką prawdę o ludziach, bardziej docenisz tych wyjątkowych, których napotkasz, a którzy nie będą tacy jak tamci. Ale powiem ci - ożywił się jeszcze bardziej - jaka jest najważniejsza nauka z tego, co ja przeżyłem i co ty przeżyłeś. - Przechylił się przez ławę i wpatrując się we mnie zza rogowych okularów, zaczął mi klarować, cicho, ale z naciskiem: - Idzie o to, żeby...
Rozwiń













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tratwa z pomarańczami
Bardzo ciekawe wspomnienia. Choć generalnie nie przepadam za wspomnieniami z dzieciństwa i wczesnej młodości, te bardzo przypadły mi do gustu. Nie bez znaczenia na pewno było to, że autor sporo pisze o swoim ojcu. A Józef Hen to mój ulubiony pisarz.
Bardzo ciekawe wspomnienia. Choć generalnie nie przepadam za wspomnieniami z dzieciństwa i wczesnej młodości, te bardzo przypadły mi do gustu. Nie bez znaczenia na pewno było to, że autor sporo pisze o swoim ojcu. A Józef Hen to mój ulubiony pisarz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSZTUKA PAMIĘTANIA
W swojej szóstej już książce Maciej Hen (rocznik 1955) wraca do własnego dzieciństwa, by opowiedzieć skrawek historii w skali mikro. Warszawa lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, portretowana z godną podziwu spostrzewczością i pamięcią do szczegółów, jest tu przestrzenią pozornie zwyczajną: szkoła, podwórko, dom, radio. Co czyni wyjątkową tę akurat rodzinę to zanurzenie w kulturze, wszak ojciec młodego Maćka to pisarz-erudyta, stąd chłopiec dorasta w niezwyczajnej w jego wieku świadomości dzieł sztuki - od Beatlesów, przez Prousta, po Rubensa. Nierzadko więc przekłada własne, uroczo sensualnie ale z żartobliwym dystansem ujęte doświadczenia chłopięcego życia emocjonalnego, na ich odbicie w sztuce. Do pewnego zresztą momentu te przeżycia per se nie wykraczają poza uniwersalne doświadczenia dorastającego małolata - może poza towarzyszącym im otoczeniem, a dokładnie przewijającymi się w świecie Maciusia postaciami znanymi z katalogów bibliotecznych, jak Adam Bahdaj, Hanna Ożgowska, później Maciej Słomczyński ("zgryźliwy rudzielec"),czy Witold Wirpsza. No i poza epizodycznymi występami w filmach. Nie mogło w tym wszystkim zabraknąć, rzecz jasna, fascynacji muzyką Beatlesów, która w dorosłym już życiu zaowocowała arcyciekawą książką.
Ale pod tą codziennością powoli zbiera się mrok, przemoc, której źródeł dziecko początkowo nie potrafi zrozumieć, Antysemityzm wydarzeń marcowych ’68 nie wkracza w opowieść z hukiem, Hen nie czyni też przy tej okazji wykładu z historii, konsekwentnie trzymając się indywidualnej perspektywy wczesnego nastolatka. To raczej pęknięcia w świecie, który dotąd wydawał się stabilny. Ktoś znika z klasy (jak Monika Unger, córka Leopolda),dla kogoś przestajesz być "swój", narasta przemoc rówieśnicza - słowna i fizyczna, kolejni znajomi rodziców "podają na wyjazd". Historia wdziera się tu w życie nie przez wielkie słowa, ale przez indywidualne doświadczenie agresji, z którym chłopak próbuje sobie radzić najlepiej jak potrafi (jak w scenie z papierosem i "jogą").
Jednocześnie "Tratwa..." nie jest książką ponurą. Autor z czułością zapisuje drobiazgi: zapachy, gesty, często podszyte komizmem spotkania rówieśnicze, więź z rodzicami, rozmowy z innymi ważnymi członkami rodziny. To one budują przeciwwagę dla historycznego ciężaru. Hen zdaje się mówić: nawet w czasach tektonicznych wstrząsów życie nie przestaje się toczyć, a pamięć nie składa się wyłącznie z ran. Mimo wszystko młody Maciek kończy podstawówkę i rozpoczyna nowy etap.
Warto tę książkę czytać bez pośpiechu, by nie umknęła jej zmysłowość i drobne smaczki poszczególnych scen. O ile o gomułkowskiej rzeczywistości w skali makro jest dużo opracowań, to jej codzienne doświadczenie ożywa właśnie w indywidualnych wspomnieniach. To niezwykle cenne, że ktoś potrafi przelać je na papier.
___
www.ZaOkladkiPlotem.pl : Rzetelne recenzje od 2011 r.
SZTUKA PAMIĘTANIA
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW swojej szóstej już książce Maciej Hen (rocznik 1955) wraca do własnego dzieciństwa, by opowiedzieć skrawek historii w skali mikro. Warszawa lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, portretowana z godną podziwu spostrzewczością i pamięcią do szczegółów, jest tu przestrzenią pozornie zwyczajną: szkoła, podwórko, dom, radio. Co czyni wyjątkową tę akurat...
Maciej Hen w „Tratwie z pomarańczami” zabiera nas w niezwykłą podróż po Warszawie, ale nie tej znanej z przewodników, to Warszawa z lat 50 i 60, pełna wspomnień, duchów przeszłości i złożonych historii ludzi, których życie splata się z dziejami miasta.
Hen znakomicie oddaje atmosferę Warszawy, która jest niemal jednym z bohaterów opowieści. W szczególności zapadają w pamięć fragmenty, gdy autor opisuje ulice swojego dzieciństwa, grę w pikuty, wyprawę po mąkę macową, opowiadanie o kolejce Piko, wyprawę do cyrku, spacer z matką po choinkę, wizyty z ojcem w księgarni.
Narracja jest prowadzona z perspektywy chłopca, który stara się zrozumieć swoją żydowską tożsamość. Jego relacja z matką, pełna ciepła i miłości, to jeden z najsilniejszych motywów książki. Szczególnie wzruszająca jest ta scena, gdy matka milczy na temat Zagłady, bo straciła całą rodzinę, tylko czasem wyrywa jej się bolesne: „O mamusiu moja”, jeśli dobrze zapamiętałam.
Hen nie unika trudnych tematów: wspomnień rodzinnych o wojnie, przemian politycznych i społecznych, prześladowań Żydów w latach 1967-68. Jednak robi to z wyczuciem, nie pozwalając, by historia przytłoczyła bohaterów. Wręcz przeciwnie, on pokazuje, jak mimo burz dziejowych, człowiek potrafi zachować godność i miłość do życia. Mam tu na myśli m.in historię wujka Sewka z Ameryki. Historia o psie ratującym mu życie jest wyjątkowa.
Styl pisania Hena jest na wskroś realistyczny, jego zdania są precyzyjne, pełne obrazów i emocji, co czyni lekturę wyjątkowo angażującą. Doskonałym przykładem jest scena, gdy bohater płynie po Wiśle i wyłania pończochę z martwymi kotkami.
Metafora tytułowej tratwy z pomarańczami jest symbolem podróży młokosa, który za chwilę rozwinie żagiel i popłynie przez życie. Zapewne będzie pamiętał zapach pomarańczy, które ciotka wysłała mu z Jaffy. Ten zapach to także symbol dzieciństwa spędzonego w socjalizmie. Święta tak wtedy pachniały. Pomarańcze były rzadkim luksusem.
„Tratwa z pomarańczami” to opowieść autobiograficzna o dorastaniu chłopca z Warszawy,, to bildungsroman, który łączy w sobie historię intelektualnej rodziny żydowskiej, która cudem ocalała z Zagłady, a jednocześnie opowiada uniwersalną historię o poszukiwaniu siebie.
To książka ciepła, mądra i pięknie napisana i zdecydowanie warta lektury.
Maciej Hen w „Tratwie z pomarańczami” zabiera nas w niezwykłą podróż po Warszawie, ale nie tej znanej z przewodników, to Warszawa z lat 50 i 60, pełna wspomnień, duchów przeszłości i złożonych historii ludzi, których życie splata się z dziejami miasta.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHen znakomicie oddaje atmosferę Warszawy, która jest niemal jednym z bohaterów opowieści. W szczególności zapadają w...
Maciej a właściwie "Marian", nie miał łatwego życia.... Rasizm w Polsce, to był "zjawisko" przemocy o którym się nie mówiło. Jednak jego skutki można było odczuć. Ta książka jest warta przeczytania i ujrzenia Warszawy lat 60. Nie było łatwo..... Osobiście zabrakło mi w tej książce, wyjazdu z "Warszawy Gdańskiej" z biletem w jedną stronę, czytałem, czytałem i koniec końców... lekko słabe zakończenie. Ale WARTO Czytelniku sięgnąć po tą książkę.
Maciej a właściwie "Marian", nie miał łatwego życia.... Rasizm w Polsce, to był "zjawisko" przemocy o którym się nie mówiło. Jednak jego skutki można było odczuć. Ta książka jest warta przeczytania i ujrzenia Warszawy lat 60. Nie było łatwo..... Osobiście zabrakło mi w tej książce, wyjazdu z "Warszawy Gdańskiej" z biletem w jedną stronę, czytałem, czytałem i koniec...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Tratwa z pomarańczami” Macieja Hena, Filtry 2025
Zakupione i przeczytane na okazję Festiwalu czytania w Książnicy Pomorskiej.
Bardzo ładnie napisany autobiograficzny tekst o dzieciństwie w PRL-u – dobrym dzieciństwie, mi-mo narastającej zewsząd agresji, mimo ohydy antysemityzmu. Ten antysemityzm tu trochę inaczej pokazany, bo dotyczy dzieci, małych dzieci, przed podstawówkę i w trakcie. Czytam najczęściej o studentach i dorosłych całkiem, bywają licealiści. A dzieci, przecież wiemy, nie są niewinne. Najstraszniejsze horrory? Te z dziećmi w roli sił zła, bo jak zabić dziecko? Tabu. I tu mamy zwykłe, a jednak ohydne dzieciaki, siedmioletni antysemici… Sam autor twierdzi, że temat jego książki to właśnie dramat dziecka w czasach wzbierającego antysemityzmu. Brak fikcji – ale czytamy to jak powieść. A mimo wszystko – jest to dobre dzieciństwo, wychowanego w inteligencko-artystycznym domu chłopca. Chłopca, który w wieku 39 la miał bar micwę i jest „dyplomowanym Żydem”. Czyli mamy tu dwa procesy (odrzucania / wypierania żydowskich korzeni i dorastania do bycia Żydem).
Podobał mi się fragment o spędzaniu całych wakacyjnych dni przed telewizorem – dzieciaki zaw-sze tak miały, dziś tylko bardziej, ale to nie ten temat. Na lekcjach wykorzystam fragment (jest zgoda autora) o antysemityzmie na szkolnym korytarzu (analogia do słynnej sceny ze „Zdążyć…”, mechanizm jest ten sam).
Na plus – pogratulował autorowi redakcji i korekty… serio, wszystkie przecinki są ok., nie ma błę-dów językowych i ortograficznych. Nie boli, nie uwiera lektura. To wg mnie wyraz szacunku dla czytelnika.
Książka dla zainteresowanych tematem, bardzo przyjemna lektura. Z morałem: „Idzie o to, żeby w żadnym, ale to żadnym razie nie być takim jak oni!”
„Tratwa z pomarańczami” Macieja Hena, Filtry 2025
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakupione i przeczytane na okazję Festiwalu czytania w Książnicy Pomorskiej.
Bardzo ładnie napisany autobiograficzny tekst o dzieciństwie w PRL-u – dobrym dzieciństwie, mi-mo narastającej zewsząd agresji, mimo ohydy antysemityzmu. Ten antysemityzm tu trochę inaczej pokazany, bo dotyczy dzieci, małych dzieci, przed...
Osobiste wspomnienia autora z dzieciństwa obejmujące lata sześćdziesiąte, czyli okres szkoły podstawowej. Nieźle napisane, ale niezbyt odkrywcze.
Osobiste wspomnienia autora z dzieciństwa obejmujące lata sześćdziesiąte, czyli okres szkoły podstawowej. Nieźle napisane, ale niezbyt odkrywcze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moja druga książka Macieja Hena, którą przyjemność miałam przeczytać. Obie mają zupełnie inny charakter, obie są świetne.
Segretario była historyczną fikcją osadzoną w średniowiecznym Krakowie, Tratwa z Pomarańczami to rzeczywiste wspomnienia z dzieciństwa autora. Znam też twórczość ojca autora, Józefa Hena , łatwo więc czytało się pamiętnik pisarza kojarząc już dwie postaci.
Tratwa z Pomarańczami to powrót do lat chłopięcych Macieja Hena, wychowującego się na warszawskim osiedlu. Pomimo, że autor jest ode mnie 20 lat starszy, łatwo mi się było odnaleźć w tym opisie dzieciństwa. Być może naiwność, świeżość i ciekawość lat dziecięcych oraz czasu szkoły podstawowej mają w sobie coś z uniwersalności niezależnie od daty urodzenia. Hen opisuje jednak też tę ciemniejszą stronę jego dorastania, związaną z pochodzeniem żydowskim. Jako młody chłopak musiał stawiać czoło osiedlowej bandzie wyzywającej go i nadużywającej wobec niego siły. Świat dzieci potrafi być okrutniejszy niż świat dorosłych. Lata pięćdziesiąte to okres wzmożonego antysemityzmu w Polsce, z odgórnie idącym od państwa przykładem.
Tratwa z Pomarańczami to wspomnienia ciepła i sielankowości rodzinnego domu, ale też zetknięcie się z dorosłością i potrzebą radzenia sobie w świecie. To lektura wciąż aktualna. Przysłowiowy osiłek czy dryblas czyhający koło trzepaka żeby zwyzywać nas i pobić za jakąkolwiek inność, dziś ma się wciąż dobrze w naszym kraju i co jakiś czas próbuje tę inność zastraszyć.
To moja druga książka Macieja Hena, którą przyjemność miałam przeczytać. Obie mają zupełnie inny charakter, obie są świetne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSegretario była historyczną fikcją osadzoną w średniowiecznym Krakowie, Tratwa z Pomarańczami to rzeczywiste wspomnienia z dzieciństwa autora. Znam też twórczość ojca autora, Józefa Hena , łatwo więc czytało się pamiętnik pisarza kojarząc już dwie...
Uwielbiam prozę Józefa Hena. Niewiele wiem jednak o życiu osobistym i rodzinie tego twórcy, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę autorstwa Macieja Hena, syna słynnego pisarza pt. „Tratwa z pomarańczami”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Filtry.
Maciej Hen snuje narrację w sposób, który trudno zaszufladkować. To jednocześnie powieść, pamiętnik, reportaż i zbiór refleksji. Najbardziej uderza jednak ton – bliski, bezpośredni, jakby autor siedział naprzeciwko mnie i opowiadał swoją historię, pozwalając jej płynąć własnym rytmem. Nie ma tu sztywnej, linearnej fabuły. Są wspomnienia, obrazy, fragmenty życia, które układają się w większą całość – czasem chaotyczną, czasem nieoczywistą, ale przez to autentyczną.
„Tratwa z pomarańczami” to przede wszystkim książka o rodzinie i dziedzictwie, o tym, jak losy przodków przenikają do naszego życia i jak próbujemy je zrozumieć, nawet jeśli wydają się odległe. Hen pokazuje, że historia nie istnieje jedynie w podręcznikach i encyklopediach – tworzą ją drobiazgi: smak pomarańczy, zapamiętany gest, przypadkowe spotkanie. Takie momenty, z pozoru nieistotne, w książce nabierają wagi i stają się symbolicznym punktem odniesienia.
Wątki osobiste, związane z dojrzewaniem i kształtowaniem się tożsamości autora poruszają szczególnie mocno. Zmagania chłopca z antysemicką nagonką czy próba zrozumienia konsekwencji wydarzeń marcowych z 1968 roku koegzystują w pamięci bohatera tuż obok wspomnień inicjacyjnych, wyznaczających „punkty graniczne” w kolejnych latach życia młodego Hena. Jego los ukazany na tle rzeczywistości czasów PRL to wyjątkowo cenny przekaz, zwłaszcza dla tych, którzy znają te czasy tylko z opowieści.
Ta proza zostawiła mnie z poczuciem uczestnictwa w czymś intymnym a zarazem uniwersalnym. To nie tylko historia jednej rodziny, ale też opowieść o tym, jak każdy z nas nosi w sobie echa przeszłości – rodzinnych opowieści, niedopowiedzianych historii, zapomnianych wspomnień.
Polecam, zwłaszcza czytelnikom, którzy lubią biografie z historią społeczno-polityczną w tle.
Uwielbiam prozę Józefa Hena. Niewiele wiem jednak o życiu osobistym i rodzinie tego twórcy, dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po książkę autorstwa Macieja Hena, syna słynnego pisarza pt. „Tratwa z pomarańczami”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Filtry.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaciej Hen snuje narrację w sposób, który trudno zaszufladkować. To jednocześnie powieść, pamiętnik, reportaż i...
Jakimi zapachami przesiąknięte są deski skrzynek po pomarańczach Jaffa? Co kryje się między wonią pomarańczy? Myślę, że nawiązanie do magdalenek i lipowej herbaty. Zapach ten wywołuje wspomnienia z historii - trudnej. Dla bohatera, dla jego rodziny, dla innych wokół. Jest tu miejsce na refleksję, ból, smutek ale i pogodę ducha, miłość, pożądanie. Bardzo polecam!
Jakimi zapachami przesiąknięte są deski skrzynek po pomarańczach Jaffa? Co kryje się między wonią pomarańczy? Myślę, że nawiązanie do magdalenek i lipowej herbaty. Zapach ten wywołuje wspomnienia z historii - trudnej. Dla bohatera, dla jego rodziny, dla innych wokół. Jest tu miejsce na refleksję, ból, smutek ale i pogodę ducha, miłość, pożądanie. Bardzo polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Tratwa z pomarańczami” Macieja Hena to książka utkana z nici wspomnień – lekkich jak dziecięce marzenia, ale i ciężkich jak cień historii, który nieustannie kładzie się na powojennej Warszawie. Autor, urodzony w 1955 roku, kreśli swoją drogę do końca lat sześćdziesiątych – czasu, gdy niewinność dzieciństwa ustępuje miejsca dojrzewaniu w świecie coraz bardziej naznaczonym niepokojem.Opowieść rozpięta jest na dwóch tonacjach. Pierwsza brzmi pogodnym, niemal pastoralnym rytmem. To obraz chłopięcych zabaw i rodzinnego ciepła w mieście, które mozolnie odradza się z ruin. Warszawa lat 50. i 60. w oczach Hena jest jednocześnie surowa i serdeczna, pełna codziennych drobiazgów, które autor potrafi zamienić w barwne miniatury. Druga część uderza powagą. Tu dziecięca beztroska ustępuje miejsca ciemniejszym barwom: narastającemu antysemityzmowi, poczuciu niepewności i wygnania we własnej Ojczyźnie. Siłą tej książki jest przede wszystkim sposób, w jaki Hen ją opowiada. Styl autora przypomina rozmowę przy kuchennym stole. Jest lekki, serdeczny, pełen ironii, a jednocześnie podszyty erudycją i subtelną refleksją. Maciej Hen z niezwykłą swobodą splata codzienność z historią, osobiste z uniwersalnym, tak że czytelnik ma wrażenie, iż opowieść rezonuje w głębi wspólnej, polskiej pamięci. To autobiografia, która nie tyle odtwarza przeszłość, co ożywia ją przed oczami czytelnika z całym jej kolorytem. W książce odnajdujemy nostalgię, ale także przestrogę; śmiech podszyty tęsknotą i radość przepełnioną smutkiem. To podróż nie tylko do pacholęcych lat autora, ale i do fundamentów, na których budowane były tożsamości całego pokolenia. Polecam tę książkę nie jako lekturę na chwilę, ale jako spotkanie z epoką, z autorem i z samym sobą.
„Tratwa z pomarańczami” Macieja Hena to książka utkana z nici wspomnień – lekkich jak dziecięce marzenia, ale i ciężkich jak cień historii, który nieustannie kładzie się na powojennej Warszawie. Autor, urodzony w 1955 roku, kreśli swoją drogę do końca lat sześćdziesiątych – czasu, gdy niewinność dzieciństwa ustępuje miejsca dojrzewaniu w świecie coraz bardziej naznaczonym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to