rozwińzwiń

Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań

Okładka książki Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań autora Xiao Hong, Tie Ning, Lao She, praca zbiorowa,
Okładka książki Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań
praca zbiorowaLao She Wydawnictwo: Wydawnictwo Yumeka literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2025-07-22
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-22
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Magdalena Stoszek-Deng, Marta Torbicka
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań

Średnia ocen
7,0 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań

avatar
527
526

Na półkach:

Lubię Wydawnictwo Yumeka, bo wyszukuje smaczki, utwory nieoczywiste, może nie arcydzieła, ale istotne, mające coś ważnego do powiedzenia. Dba o czytelnika - przypisy uczą wielu ciekawych rzeczy o azjatyckiej kulturze, tradycji, wierzeniach. Zbiór "Niedopasowani" to opowiadania sześciorga chińskich autorów, rocznikowo od 1899 do 1987 roku (spory rozrzut!).

Otwarcie jest intrygujące. Historia obiecującego kiedyś malarza, który jednak zaprzepaścił swoje szanse: "Kilka jego obrazów nie sprzedało się na aukcji, kilka dziewczyn go rzuciło, kilka galerii zerwało z nim kontrakt". Chwilowy powrót do dawnego środowiska stał się gorzkim przypomnieniem i powodem do refleksji na temat tego, w jakim momencie bohater się znajduje.
Inna postać - doktor Piórko, ma obsesję na punkcie Stanów Zjednoczonych. To, co chińskie, jest dla niego odrażające, to, co amerykańskie - jest marzeniem. Finał mocno zaskakuje.
"Święty Dequan" to dla mnie drugie miejsce w osobistym rankingu. Szalony Dequan z misją pomagania innym, samozwańczy bohater, który w swoim odklejeniu od rzeczywistości myli dobro ze złem. Zakończenie zapamiętam na długo.
Najlepsze, najbardziej wstrząsające jest opowiadanie "Dłonie" o przemocy rówieśniczej, w sumie o przemocy w ogóle. Wang Yamin, prosta, biedna dziewczyna ze wsi, mimo starań nie daje rady. Odstaje od reszty, jest łatwym celem dla okrutnych koleżanek i równie okrutnych nauczycieli. Jest słabsza, biedniejsza, mniej przebojowa, ma wiecznie brudne ręce (nie zdradzę dlaczego). Smutne, bardzo smutne.

To nie są równe opowiadania, ale każde ma coś, co mnie na chwilę zatrzymało. Tytułowi "niedopasowani" to ludzie, którzy nie pasują do tłumu: są słabsi, często chorzy, także psychicznie, a przez to inni. Wymykają się schematom, nie chcą lub nie umieją się dostosować do reszty. Chińscy autorzy ciekawie ujęli ten temat. Polecam!

Lubię Wydawnictwo Yumeka, bo wyszukuje smaczki, utwory nieoczywiste, może nie arcydzieła, ale istotne, mające coś ważnego do powiedzenia. Dba o czytelnika - przypisy uczą wielu ciekawych rzeczy o azjatyckiej kulturze, tradycji, wierzeniach. Zbiór "Niedopasowani" to opowiadania sześciorga chińskich autorów, rocznikowo od 1899 do 1987 roku (spory rozrzut!).

Otwarcie jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1255
62

Na półkach:

Chińska literatura po polsku, która dodatkowo jest przystępna, to wciąż rzadkość. Większość tego, co pojawia się na polskim rynku ma naprawdę wysoki próg wejścia i mam wrażenie, że w większości wymaga znajomości historii i kultury Chin (np. Yan Lianke, którego zresztą bardzo cenię). Od wydawnictwa Yumeka dostaliśmy za to zbiór, który jest w dużej mierze uniwersalny: chociaż niektóre rzeczy nie mogłyby wydarzyć się w innym zakątku świata („Jeż”!),to jednak przesłanie, jakie niosą te opowiadanie, jest w stanie trafić do każdego.
Bardzo przypadła mi do gustu pierwsza historia, opowieść o niespełnionym artyście na dziwnej imprezie. Coś, co wydawało się zapowiadać tragedię, kończy się farsą. „Dłonie” to historia o biedzie i wykluczeniu, muszę jednak przyznać, że dla mnie trochę zbyt prosta. Być może za dużo się naczytałam za młodu historii, w których główni bohaterowie byli marginalizowani z powodu swojego ubóstwa, nie umniejsza to jednak temu opowiadaniu. „Dziennik gubernatora prowincji” Tie Ning (znanej z wydanych w Polsce „Kobiet w kąpieli”) to historia trochę tragiczna, a trochę zabawna. Najbardziej podobały mi się rozważania na temat skarpet (wszak bohaterowie pracują w Postępowej Fabryce Skarpet!) i cała smutna lecz także i absurdalna przygoda Meng Beijinga z warzywami. Kolejne opowiadanie, chociaż widziałam, że zazwyczaj wskazywane jest jako najlepsze, podeszło mi trochę mniej. Oczywiście, czytało się bardzo dobrze, jednak mnie nie zachwyciło. Zdecydowanie spodobał mi się za to klimat „Świętego Dequana”, który pozostaje jednym z moich trzech ulubionych tekstów z tego zbioru. Na pierwszym miejscu znajduje się za to „Jeż”. Historia ducha nieśmiertelnego Bai, dręczącego głównego bohatera i jego wuja to wspaniałe połączenie absurdu z lekką nutką grozy i obyczajowym tłem.
„Niedopasowani” to wspaniała okazja, by rozpocząć przygodę z literaturą chińską – jeśli ktoś jeszcze jej nie zaczął – a dla pozostałych, aby zaznajomić się z autorami, połowa z nich nie była bowiem jeszcze tłumaczona na język polski, o ile mi wiadomo. Dzięki przekładom Magdaleny Stoszek-Deng i Marty Torbickiej opowiadania czyta się szybko i zainteresowaniem, a wiele scen pozostaje w pamięci.

Chińska literatura po polsku, która dodatkowo jest przystępna, to wciąż rzadkość. Większość tego, co pojawia się na polskim rynku ma naprawdę wysoki próg wejścia i mam wrażenie, że w większości wymaga znajomości historii i kultury Chin (np. Yan Lianke, którego zresztą bardzo cenię). Od wydawnictwa Yumeka dostaliśmy za to zbiór, który jest w dużej mierze uniwersalny: chociaż...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
504
231

Na półkach: ,

W zbiorze opowiadań ‘Niedopasowani’ mamy okazję poznać sześć historii o ludziach odstających od społecznych norm pod różnymi względami - zagubionych, samotnych, lecz wciąż próbujących odnaleźć swoje miejsce na świecie.

Śledzimy losy podupadłego artysty, uczennicy z biednej rodziny, pracownika fabryki, ekscentrycznego profesora, samozwańczego strażnika nocnego pokoju i nietypowego wujka, którego ścigają demony przeszłości.

Myślę, że główną zaletą tej książki była dla mnie możliwość zapoznania się z twórczością szerokiej plejady chińskich pisarzy. Oczywiście było to dość krótkie i powierzchowne spotkanie, jako, że mamy po jednym opowiadaniu każdego z sześciu twórców, a każde opowiadanie to zaledwie kilkanaście, kilkadziesiąt stron. Ale i tak uważam to za bardzo wartościowy wstęp do dalszego eksplorowania chińskiej literatury. Można się zainspirować i sięgnąć po kolejne dzieła twórców, których opowiadania najbardziej nam się spodobały.

Ciekawy był także klucz wyboru opowiadań wchodzących w skład zbioru. Opowieści o osobach niedopasowanych, odbiegających od sztywno zdefiniowanych norm społecznych - to na pewno temat bardzo istotny i ponadczasowy, co udowadniają zebrane tutaj opowiadania.

Oczywiście, jak to w każdym tego typu zbiorze, niektóre historie bardziej przypadły mi do gustu, inne mniej. Nie było też niestety żadnego opowiadania, przy którym poczułam, że zostanie w mojej pamięci na dłużej. Jednak sprawdziły się one dla mnie idealnie jako całkiem przyjemna lektura na długie wakacyjne dni, do czego Was także gorąco zachęcam!

#współpracarecenzencka z wyd. Yumeka

więcej recenzji na IG: @asia_o_azji

W zbiorze opowiadań ‘Niedopasowani’ mamy okazję poznać sześć historii o ludziach odstających od społecznych norm pod różnymi względami - zagubionych, samotnych, lecz wciąż próbujących odnaleźć swoje miejsce na świecie.

Śledzimy losy podupadłego artysty, uczennicy z biednej rodziny, pracownika fabryki, ekscentrycznego profesora, samozwańczego strażnika nocnego pokoju i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

67 użytkowników ma tytuł Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań na półkach głównych
  • 40
  • 25
  • 2
12 użytkowników ma tytuł Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań

Inne książki autora

praca zbiorowa
praca zbiorowa
Książki, które powstały w wyniku prac zbiorowych lub trudno jest przypisać im konkretnych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miłość w wielkim mieście Sang Young Park
Miłość w wielkim mieście
Sang Young Park
Zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie swoją bezpretensjonalną szczerością. Zapewne nie sięgnęłabym po tę pozycję, gdyby to nie były Tajfuny (może kiedyś w którymś Miesiącu Dumy bym na nią zerknęła),ale cieszę się, że trafiła w moje ręce właśnie teraz, w ramach azjatyckiego miesiąca, a także zbliżających się Walentynek. To był dobry czas na tę pozycję 😊 Autor stworzył opowieść, która pod warstwą nocnego życia Seulu, imprez i drinków, skrywa przejmujące studium samotności. Początek był dla mnie nieco trudny, a postać Younga (jego literackie alter ego) wydawała się momentami zbyt zdystansowana, ale z czasem ten specyficzny, surowy urok bohatera zaczął na mnie działać. To postać pełna słabości, błądząca i bardzo ludzka. Podobało mi się to, jak wielowymiarowo została tu opisana miłość - nie tylko ta romantyczna, często toksyczna lub ulotna, ale przede wszystkim ta przyjacielska, łącząca głównego bohatera ze współlokatorką (ich relacja to taki symbol wolności i lojalności w świecie pełnym oczekiwań) czy rodzinna. Poruszył mnie też wątek jego ostatniej relacji (bardzo refleksyjna, ale nie chcę więcej zdradzać). To książka o wielkiej potrzebie bycia zauważonym w społeczeństwie, które bywa zimne, konserwatywne i pełne tabu. Autor odziera Koreę z "dramowego" lukru, pokazując trudną codzienność z chorobą, depresją i wykluczeniem w tle. Mimo że autor często posługuje się humorem i ironią, to spod tekstu stale przebija melancholia i lęk. Choć czyta się ją błyskawicznie, wielokrotnie miałam ochotę się zatrzymać, by wybrzmiały we mnie pewne fragmenty. Nie była to dla mnie lektura rzucająca na kolana, ale czuję, że to ważny głos, który zostaje w głowie na dłużej. To portret młodości, która mimo zagubienia i blizn, nie przestaje szukać swojej drogi w tym szalonym, wielkim świecie.
Babi - awatar Babi
ocenił na71 miesiąc temu
Samotny taniec Kotomi Li
Samotny taniec
Kotomi Li
To debiut, który zostawił mnie z bardzo mieszanymi uczuciami i poczuciem naprawdę sporego niedosytu. Poznajemy Tajwankę pracującą w japońskiej korporacji, która próbuje uciec przed traumatyczną przeszłością, lawirując między biurową maską a nocnym życiem w lesbijskich barach w rozrywkowej dzielnicy Tokio. Muszę przyznać, że chyba powinnam była najpierw sięgnąć po "Zapiski krokodyla", bo ta książka jest w tekście tak często wspominana, że bez jej znajomości prawdopodobnie uciekło mi mnóstwo kulturowych odniesień i głębszy sens niektórych porównań. Tajwan jest mi krajem zupełnie nieznanym, więc momentami czułam się nieco pogubiona w niuansach tamtejszych zależności, choć ostatecznie nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Była to dla mnie ciekawa odmiana, bo poza książką Waters nie czytam literatury skupionej na relacjach kobiet (nie to, że nie chcę, ale nie umiem na taką trafić),a tutaj mamy mocny wgląd w azjatycką perspektywę queer. Historia jest niezwykle przykra, ale mój europejski mózg nie zawsze potrafił pojąć pewne aspekty, działania czy specyficzne reakcje bohaterki wynikające z japońskiej kultury. Sam motyw drogi do podjęcia ostatecznej decyzji wydał mi się momentami przerysowany, niemal przesłodzony w swojej tragiczności, co być może miało dawać jakąś kruchą nadzieję, ale do mnie nie do końca to trafiło. Choć książkę pochłonęłam w jeden dzień podczas podróży pociągiem, to nie mogę powiedzieć, by mnie jakoś niesamowicie porwała czy zachwyciła na tyle, bym polecała ją każdemu. Niektóre wątki zostały opisane bardzo błaho i powierzchownie, co mnie rozczarowało, bo potencjał emocjonalny był ogromny. To poprawna, bolesna pozycja o poszukiwaniu siebie po traumie, ale boję się, że dość szybko uleci mi z pamięci przez tę pewną narracyjną płaskość i sterylność emocji.
Babi - awatar Babi
ocenił na61 miesiąc temu
Z wizytą u ojca Shin Kyung-Sook
Z wizytą u ojca
Shin Kyung-Sook
W Twoim życiu przyszedł nieuchronny moment, w którym człowiek, jaki powołał Cię na świat, sprawował nad Tobą opiekę i towarzyszył przez wiele lat, sam potrzebuje pomocy. Strata córki oraz nawał zawodowych obowiązków spowodowały, że w znacznym stopniu odsunęłaś się od rodziców i straciłaś istotną część więzi, która kiedyś Was łączyła. Zgubiłaś drogę do domu. Ale nie możesz już zamykać oczu na to, co się dzieje. „Gdybym nie usłyszała od siostry, że stojąc w bramie, płakał, gdy wychodziły, nigdy nawet bym nie pomyślała, że muszę wrócić w rodzinne strony. (…) relacje, na których polegałam i w których znajdowałam oparcie, straciły jakiekolwiek znaczenie, a część z nich rozpadła się na drobne kawałki.” Serce ściska Ci się niepokojem i żalem. Matka musiała wyjechać do szpitala w Seulu, do którego zawiozła ją Twoja siostra, więc ojciec pozostał sam, zdany tylko na własne siły. Nie widziałaś go przez długie pięć lat. Wprawdzie wiedziałaś, co się dzieje w domu, ale trzymałaś się od niego z daleka. Zajmowało się tym Twoje rodzeństwo. Odwiedzało rodziców na zamianę w każdy weekend i regularnie robiło zakupy – wszystko według ustalonego grafiku, który czytałaś na Waszym grupowym czacie, nie pisząc jednak ani słowa. Dlaczego tak się zachowywałaś? Byłaś rozbita psychiczne, a oni jak barometr - natychmiast podświadomie wyławiali najdrobniejszą nutę przygnębienia czy rezygnacji w Twoim głosie. „Nie chciałam, żeby się martwili. (…) Tak mijały kolejne miesiące, jednak wieść o łzach ojca wprawiła w drżenie moje zimne jak lód serce.” Bezradny płacz taty wyzwala w Tobie pokłady tego, czego tak długi czas nie dostrzegałaś – tęsknoty za jego widokiem. I za rodzinnymi stronami. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, uruchomiają się czarno-białe klisze pamięci, które tak pieczołowicie przechowywałaś w umyśle, otulając Cię chmurą zaszłych już wyobrażeń i odczuć. Poddajesz się wibracjom nostalgii. Zaskakuje Cię własna reakcja - sądziłaś, że jesteś bardziej opanowana. Zaczynasz rozumieć, że dawny świat ciągle w Tobie tkwi i wrósł w Twoją duszę, której nie da się od niego oddzielić. „Mogłabym powiedzieć, że odkąd opuściłam miejsce, w którym przyszłam na świat, ciągle przyzywał mnie (...) z powrotem (…).” Podczas rozmowy telefonicznej siostra wymownie daje Ci do zrozumienia, że ma żal, iż nie interesowałaś się rodzicami w dostatecznym stopniu. Nie chcesz tłumaczyć się ze swoich wyborów, więc szybko kończycie połączenie. Zaraz potem piszesz na rodzinnym czacie, że zajmiesz się ojcem pod nieobecność matki. Odpowiada Ci głuche milczenie – być może wszyscy są zaskoczeni Twoją reakcją i faktem, że odezwałaś się po takim czasie. Zgodnie ze złożoną obietnicą, pakujesz laptop i wyruszasz pociągiem w podróż do rodzinnego gniazda, zastanawiając się, co przyniesie. Czterogodzinna droga mija jednak nadspodziewanie szybko. Tata czeka na Ciebie przed wejściem na posesję, leżącą w samym centrum wioski. Gdy go dostrzegasz, pierwszą myślą jest, że bardzo się zmienił. Przygarbił i jakby zmalał. Mocno schudł - do tego stopnia, że wszystkie kości można było dostrzec przez pergaminową skórę. Widzisz wyraźnie, iż płacze, więc serce ściska Ci się z bólu. „Gdy tylko je dostrzegłam, poczułam się tak, jakby ktoś zdzielił mnie obuchem w tył głowy i uciekł (...). Ojciec wyglądał na zmieszanego i niczym mały chłopiec przetarł twarz wierzchem dłoni. (…) Objęłam go w pasie. Wyczułam wątłe kości jego miednicy. - To ty, Heon? Wróciłaś do domu?” Co możesz mu odpowiedzieć w takiej chwili? Zapewnić, że tak? Przecież masz swoje życie, nie możesz go ot tak porzucić – to oczywiste. A jednak sumienie rezonuje niczym przejeżdżający przez głowę pociąg w pełnym pędzie. Czujesz przejmujący smutek wywołany nie tylko tym prostym przecież, lecz zarazem tak piekącym pytaniem, ale także jego rzucającym się w oczy stanem fizycznym i wyraźną nieporadnością. „Ruszył przodem kierując się w stronę schodków prowadzących do drzwi (…). Pokonanie ośmiu stopni dzielących nas od wejścia zajęło dobre osiem minut. Najpierw postawił lewą stopę na pierwszym z nich, by zaraz postawić prawą, a potem znów – lewa, a chwilę później prawa.” Z goryczą myślisz, że tak wygląda człowiek, który całe życie ciężko pracował, aby wyżywić swoją rodzinę złożoną z żony i sześciorga małych dzieci. Później zarabiał na ich wykształcenie, pracując do utraty tchu na kawałku pola. Do tego wszystkiego potrzebna była odpowiednia tężyzna, jaką cechował się przez całe życie. A teraz... teraz nie przypomina samego siebie. I Ty będziesz musiała się z tym zmierzyć. Wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za niego. Spróbujesz sprostać temu niełatwemu zadaniu, w końcu jesteś przede wszystkim córką. Niezbyt dobrą, ale jednak... Wieczorem jecie przyrządzoną przez Ciebie kolację, trochę rozmawiacie, po czym kładziecie się spać. Coś budzi Cię o trzeciej w nocy. Zdajesz sobie sprawę, że to dźwięk włączonego telewizora. Szukasz ojca, jednak nigdzie nie ma jego śladu. Wybiegasz na zewnątrz, głośno wołając: „Tato!”, ale odzewu brak. Zaczynasz wpadać w panikę, ale na szczęście w końcu znajdujesz go w szopie służącej niegdyś za składzik na nawóz. Kuca przy ścianie, na której wiszą narzędzia rolnicze. Pytasz, co robi, ale nie wywołujesz reakcji. Gdy się przybliżasz, widzisz coś, co znowu odkłada się piętnem na Twojej duszy. „Płakał. Gdy tylko ujrzałam jego łzy, ogarnęło mnie zmieszanie. Jeszcze chwilę wcześniej czułam uderzające gorąco, lecz nagle moje ciało zalała fala chłodu, jakby ktoś chlusnął we mnie wiadrem lodowatej wody.” Podnosisz go i zaprowadzasz do domu oraz kładziesz do łóżka. Niestety tego rodzaju zachowania powtarzają się co noc. Za każdym razem znajdujesz ojca kucającego w jakimś miejscu i płaczącego. „Czasem siedział przy studni, innym razem pod persymoną lub między słojami z przetworami. Następnego dnia zupełnie zapominał o łzach, które ronił i wybierał numer leżącej w szpitalu mamy.” Nie rozumiesz, co się dzieje i dlaczego tak się zachowuje. Nie jesteś w stanie wydobyć z niego choć słowa na ten temat. Za to z siebie będziesz musiała wydostać całe istniejące pokłady współczucia, cierpliwości oraz przede wszystkim miłości. Tego niedefiniowalnego uczucia do porzuconego na całe pięć lat ojca - by odnaleźć to, co z taką dezynwolturą utraciłaś przez ten długi czas... „W tym miejscu żegnam się z ojcem, ale nie myślę, że to koniec. Czyż nie jesteśmy liśćmi leżącymi pod tym samym dębem? (…) Liście dębu bez wątpienia opadną. Różnica polega wyłącznie na tym, czy znajdą się zaraz obok, czy poszybują dalej.” „Z wizytą u ojca” to powieść napisana przez uznaną południowokoreańską Autorkę Shin Kyung–Sook. Traktuje ona o powrocie głównej bohaterki do domu rodzinnego, wywołanym koniecznością zaopiekowania się starzejącym ojcem. Jej tata dotknięty jest nie tylko sędziwym wiekiem, ale przede wszystkim postępującą w błyskawicznym tempie demencją. Córka nie spodziewa się zupełnie takiego obrotu rzeczy i staje przed wyzwaniem, jakie wiąże się nie tylko z wysiłkiem fizycznym, ale nade wszystko psychicznym. Nieracjonalne zachowania chorego stanowią dla niej próbę wytrzymałości, której musi poświęcić wszystkie swoje siły witalne. Autorka w przejmujący sposób opisuje chwile sprawowania przez nią opieki nad bezradnym ojcem, dając świadectwo, że prawdziwe człowieczeństwo przybiera swoją najbardziej wzniosłą formę właśnie w takich chwilach. Ale książka Pisarki to przede wszystkim pełna nostalgii „podróż sentymentalna” po własnym życiu, nierozerwalnie związanym z losem jej rodzica. Na kartach powieści przewija się kalejdoskop wspomnień, rzucających snop jaskrawego światła na jej przeszłe stosunki z ojcem, począwszy od lat dziecięcych aż po dorosłe doświadczenia. Narracja to jednak także wiwisekcja i swoista kronika jego przeżyć na przestrzeni czasu. Córka konfrontuje się z licznymi artefaktami należącymi do taty, o których istnieniu nie miała pojęcia - zwłaszcza korespondencją prowadzoną z jej braćmi i innymi członkami rodziny. W efekcie składa jego obraz, konstatując, że tak naprawdę nie miała pojęcia kim tak naprawdę jest. Historię ubarwiają rozliczne, odnalezione przypadkiem listy. Choć ich nagłe wtrącanie niestety w tym wypadku w mojej ocenie pogłębia chaotyczność opowieści - już i tak notorycznie przeskakującej w czasie. Mimo tego, że cenię wieloperspektywiczność i różne linie dat, bywałam zdezorientowana. Za minus poczytuję także zbytnią detaliczność opisów. Te często skupiają się na szczegółach i sytuacjach, jakie nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju fabuły. To nieco nuży i odrywa od głównych wątków. Nie zmienia to faktu, że Wydawnictwo Kwiaty Orientu to gwarant dobrej jakości - a ja już nie mogę doczekać się ich kolejnej propozycji literackiej. “Z wizytą u ojca” to zaś ciekawy przykład opowieści o życiu, jakie jest odbiciem przemian społecznych w Korei oraz jej historii... a także sentymentalną wycieczką w samo serce - unaoczniającą, jak wiele znaczy rodzina. 7/10 instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na78 miesięcy temu
Koty z Shinjuku Durian Sukegawa
Koty z Shinjuku
Durian Sukegawa
Literatura japońska często potrafi wywołać w czytelniku wachlarz emocji przy zachowaniu bardzo minimalistycznej stylistyki. „Koty z Shinjuku” Duriana Sukegawy nie jest tutaj wyjątkiem. Tokio lat 80-tych. Yama to mężczyzna, który nie do końca potrafi odnaleźć się w życiu. Jego kariera nie rozwija się w zadowalający sposób, życie prywatne też pozostawia wiele do życzenia. Szukając pocieszenia w swojej dość marnej egzystencji trafia do baru „Kalinka” w dzielnicy Shinjuku. To niepozorne miejsce, gdzie stałymi gośćmi są uliczne koty, nieoczekiwanie wpłynie na dalsze losy Yamy. „Koty z Shinjuku” to krótka opowieść, w której na próżno szukać zawrotnej akcji, ona nie jest tu najważniejsza. Tutaj rządzi melancholia, rozważania nad przyziemnością, codziennymi wyzwaniami i zawodami. Powieść Sukegawy pokazuje, jak drobne momenty i niepozorne spotkania potrafią wpłynąć na nasze odczucia i życiowe decyzje. Bohaterowie tej historii zdają się zmierzać donikąd, przepływać przez życie bez celu, jednak życie nie zatrzymuje się i nie czeka na pewność bohaterów co do swoich wyborów. Intrygującym elementem powieści są tytułowe koty. Pozornie nie są one kluczowe dla wydarzeń, o których czytamy w toku fabuły, jednak to one łączą bohaterów, stanowią wspólny punkt zaczepienia. Kocie „przygody” dodają tej historii niezwykłego klimatu i uroku. Może jestem tu jednak trochę nieobiektywna, bo po prostu uwielbiam te zwierzaki i wszystko z nimi związane. Nie mam wątpliwości, że książka Duriana Sukegawy może niektórych wynudzić. Niespieszne tempo i specyficzny japoński klimat mogą nie być dla każdego. Dla mnie była to jednak przyjemna, wyciszająca lektura utrzymana w stylistyce, którą bardzo lubię.
popcloudture - awatar popcloudture
ocenił na726 dni temu
Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb Izumi Kizara
Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb
Izumi Kizara
Są książki, które nie krzyczą emocjami, nie łamią serca na pół i nie zalewają czytelnika łzami. Zamiast tego siadają obok, podają kubek ciepłej herbaty i mówią: będzie dobrze. „Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb” jest właśnie taką powieścią: cichą, uważną i niezwykle czułą. Izumi Kizara, czyli duet japońskich scenarzystów, opowiada historię, która zaczyna się „po wszystkim”. Kazuki nie żyje od siedmiu lat. Nie obserwujemy momentu straty, nie uczestniczymy w dramatycznym pożegnaniu. Zamiast tego wchodzimy w codzienność tych, którzy zostali - jego żony Tetsuko, ojca, przyjaciół, dalszej rodziny i osób pozornie przypadkowych, których losy splotły się z jego istnieniem. To opowieść o tym, jak wygląda życie po żałobie, kiedy ból nie krzyczy już tak głośno, ale nadal jest obecny i trwa przy nas jak cień. Największą siłą tej książki jest subtelność. Autorzy nie tłumaczą emocji wprost, nie prowadzą czytelnika za rękę. Zamiast tego pokazują je poprzez drobne gesty, zapachy, przedmioty i codzienne rytuały: świeży chleb ogrzewający dłonie, miska do ryżu, breloczek z bałwankiem, zwykłe wspólne mieszkanie wdowy z teściem. To właśnie w tych małych rzeczach kryje się sens tej historii i sens tytułu, który z początku wydaje się niepozorny, a na końcu okazuje się doskonale trafiony. Wczorajsze curry i jutrzejszy chleb są metaforą pamięci i trwania, tego, co było, i tego, co wciąż może nadejść. Choć książka dotyka tematu śmierci, nie jest powieścią o rozpaczy. Nie ma tu patosu, dramatycznych wybuchów emocji ani depresyjnej atmosfery. Jest za to życie - nieidealne, czasem dziwaczne, czasem nieporadne, ale prawdziwe. Każdy z bohaterów radzi sobie ze stratą inaczej: jedni utknęli w miejscu, inni próbują ruszyć dalej, jeszcze inni balansują gdzieś pomiędzy. I właśnie ta różnorodność sprawia, że opowieść jest tak autentyczna. Pokazuje, że nie ma jednej właściwej drogi przeżywania żałoby, tak jak nie ma jednego scenariusza na dalsze życie. Styl Izumi Kizary jest lekki, spokojny, wręcz kojący. Czyta się tę książkę powoli, z uważnością, jakby każde zdanie prosiło, by dać mu chwilę. To literatura, która nie domaga się uwagi. Choć na pierwszy rzut oka ta powieść może wydawać się nudna lub przewidywalna, między kolejnymi słowami kryją się emocje, które trafiają prosto w czytelnicze serce. Nie uderzają gwałtownie, ale zostają na długo, wywołując cichy uśmiech, wzruszenie, refleksję. Na uznanie zasługuje również polskie tłumaczenie. Jest ono płynne, wyczulone na ton i specyfikę japońskiej prozy. Przypisy są dyskretne i pomocne, nie wybijają z rytmu lektury, a jednocześnie pozwalają lepiej zrozumieć kontekst kulturowy. „Wczorajsze curry, jutrzejszy chleb” to taka książka-otulacz. To opowieść o sieci relacji, jakie tworzymy przez całe życie, często nie zdając sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy dla siebie ważni. O tym, że każdy zostawia po sobie ślad - czasem wielki, innym razem ledwie zauważalny, ale zawsze znaczący i pozostający na długo. To również opowieść o tym, że pamięć nie musi boleć, ale może być ciepła i pełna czułości. To jedna z tych powieści, które kończy się z lekkim niedosytem – nie dlatego, że czegoś brakuje, ale dlatego, że chciałoby się jeszcze chwilę pobyć z bohaterami, posłuchać ich ciszy, poobserwować ich zwyczajne życie. To perełka dla miłośników literatury japońskiej, spokojnych historii i książek, które leczą nie dźwiękami, lecz delikatnością i słowami. Polecam z całego serca.
Małgorzata Mikos - awatar Małgorzata Mikos
ocenił na82 miesiące temu
Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli Dian Purnomo
Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli
Dian Purnomo
„Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli” to jedna z tych książek, które czyta się z narastającym ciężarem w sercu. Sięgam po literaturę z różnych stron świata właśnie po to, by poznawać historie, które wytrącają z komfortu i pokazują rzeczywistość od tej mniej znanej, często niewygodnej strony. Powieść Dian Purnomo dokładnie taka jest - poruszająca, trudna i bardzo potrzebna. Główna bohaterka to młoda kobieta mieszkająca na indonezyjskiej wyspie Sumba. Magi ma plany, pracę, bliskich i wyobrażenie o własnej przyszłości. Wszystko to zostaje jednak brutalnie odebrane w imię tradycji, która w tej historii nie jest elementem kulturowej tożsamości, lecz narzędziem przemocy. Porwanie i przymusowe małżeństwo z dużo starszym, agresywnym mężczyzną stają się początkiem koszmaru, z którego nie ma prostego wyjścia. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje, że nie każda tradycja zasługuje na bezrefleksyjne podtrzymywanie. Szczególnie wtedy, gdy wiąże się z realną krzywdą drugiego człowieka. Najmocniejszym elementem książki jest dla mnie perspektywa Magi: jej strach, bezradność, ale też próby zachowania resztek kontroli nad własnym życiem. Czytając, czułam ogromną złość i frustrację, ale jednocześnie rozumiałam jej decyzje. To właśnie ta świadomość, że bohaterka nie ma dobrych wyborów, sprawia, że historia tak mocno działa na emocje. Warto podkreślić, że powieść została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Dzięki temu nie jest jedynie fabularną opowieścią, ale głosem sprzeciwu wobec łamania praw kobiet, które wciąż ma miejsce w niektórych regionach świata. Dian Purnomo nie epatuje dramatyzmem, pisze raczej spokojnie i rzeczowo, co paradoksalnie jeszcze bardziej wzmacnia przekaz. „Najczarniejszy miesiąc w życiu Magi Dieli” to książka bolesna, ale bardzo ważna. Skłania do refleksji nad granicą między tradycją a przemocą, nad miejscem kobiet w patriarchalnych społeczeństwach i nad tym, jak trudna bywa walka o godność. To nie jest lekka lektura, jednak zdecydowanie warta poznania. Polecam szczególnie osobom, które cenią literaturę zaangażowaną społecznie i historie oparte na prawdziwych doświadczeniach.
KuchniaKsiazkaKino - awatar KuchniaKsiazkaKino
ocenił na83 miesiące temu
Człowiek, który nigdy nie skłamał Lao She
Człowiek, który nigdy nie skłamał
Lao She
Chiny okresu przełomu, czasy pierwszej Republiki. Jeszcze przed erą Mao (od 1949 r.),a już po obaleniu ostatniej cesarskiej dynastii Qing (1912 r.). W tych czterech dekadach osadzona jest akcja większości opowiadań Lao She, autora narodowości mandżurskiej, uznawanego za jednego z wybitniejszych twórców prozy Dalekiego Wschodu. Utwory zamieszczone w zbiorze to obrazki obyczajowe, sceny z życia zwykłych ludzi, którzy wikłają się w rozmaite kłopoty, zmagają się ze swoimi obsesjami albo miewają pomysły kończące się na ogół mniejszą lub większą katastrofą. Autor przygląda się im z ironicznym dystansem: niepozbawionym ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości. Uwagę przykuwają: 1) komiczny "Film z dźwiękiem" o rodzince wybierającej się do kina (po drodze ktoś się gubi, ktoś czegoś zapomina, trzeba zawracać itp.),2) groteskowy "Stary romantyk" o wyprawie, podczas której bohater zamierzający wyrównać rachunki z całym światem, zostaje porwany przez wiatr, 3) melancholijny "Królik" (określenie homoseksualisty) o upadku młodego artysty operowego, zwiedzionego przez cynicznego impresario, 4) piękny i smutny "Sierp księżyca" o ubogiej dziewczynie, która rozpaczliwie poszukuje pracy, walcząc o swoje marzenia i cnotę (niestety bezskutecznie),5) tytułowe opowiadanie o organizacji "Stowarzyszenie Kłamców" i chwiejnych granicach prawdomówności. W tle jest kultura konfucjańska (a w każdym razie jej ślady: mentalność i hierarchia),smak wszechobecnej herbaty oraz wojna chińska-japońska, która wstrząsnęła społeczeństwem Republiki, przyczyniając się do jej kresu. Wynotowane cytaty: 1) „Wiedzieć, co się wie i wiedzieć, czego się nie wie – oto prawdziwa mądrość” (sentencja z „Analektów” Konfucjusza). 2) „Ludzie zostawiają po sobie imię. Po dzikich gęsiach pozostaje tylko echo ich krzyków” (z qingowskiej „Opowieści o walecznych kobietach i mężczyznach”). 3) „Wyglądał jak ryba usiłująca nabrać powietrza w skrzela w wysuszonym jeziorze” („Sterczące kitki”). 4) „Słowa pocieszenia kierowane do samego siebie są polukrowane z wierzchu, ale w środku – gorzkie jak czarna herbata” („Stary romantyk”). 5) „W tym czasie nawet za dnia wypatrywałam na firmamencie mojego księżyca. Jeśli moje cierpienia dałoby się opisać za pomocą jakiegoś kształtu, z pewnością miałyby kształt sierpu księżyca, który – opuszczony i samotny – wisiał na poszarzałym niebie, emanując delikatnym blaskiem, lada chwila mogącym zniknąć w otchłani nocy” („Sierp księżyca”).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na75 miesięcy temu
Gdy dojrzewa gryka Yi Hyosŏk
Gdy dojrzewa gryka
Yi Hyosŏk
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/jak-wyglada-swiat-gdy-dojrzewa-gryka-yi.html Ten niewielki tom składa się z pięciu opowiadań wybranych z dorobku autora, by przybliżyć jego twórczość polskiemu czytelnikowi. Yi Hyo-sŏk, żyjący w pierwszej połowie XX wieku i tworzący w okresie japońskiej okupacji, był pisarzem budzącym skrajne emocje we współczesnych mu odbiorcach. Po lekturze kolejnych historii trudno się temu dziwić — w ówczesnej, napiętej politycznie rzeczywistości zarówno podejmowane przez niego tematy, jak i sposób ich przedstawienia musiały wzbudzać liczne kontrowersje. Cztery z pięciu opowiadań to historie mocno nacechowane erotycznie, ukazujące ludzkie instynkty, momentami uprzedmiotawiające bohaterów i bohaterki, a jednocześnie konfrontujące społeczną moralność z zachowaniami wymykającymi się ówczesnym normom. Choć dziś wiele z tych obrazów nie wydaje się już szczególnie szokujących, sto lat temu musiały budzić znacznie silniejsze emocje. Muszę jednak przyznać, że jedno z opowiadań było trudne do przyjęcia nawet dla mnie, czytelniczki XXI wieku — mam na myśli „Punnyo” z 1936 roku. Wydawało mi się, że bohaterka została uwięziona w błędnym kole pożądania, brutalności i męskich przekonań, z którego nie potrafi się wyrwać. Opowiadania poruszające ludzkie namiętności są w tym zbiorze zaskakująco różnorodne. Choć łączy je motyw pożądania, przybiera ono rozmaite formy: od obrazów postaci bezwolnych, pozbawionych wpływu na własny los, po bohaterów, którzy świadomie podejmują decyzje i nie obawiają się konsekwencji swoich wyborów. Na tym tle wyraźnie wyróżnia się ostatnie opowiadanie, będące jednocześnie najwcześniejszym w dorobku Yi Hyo-sŏka. Podejmuje ono zupełnie inny, niezwykle ważny społecznie temat. Z posłowia dowiadujemy się, że twórczość autora początkowo koncentrowała się właśnie na problemach społecznych, by z czasem ewoluować w stronę bardziej naturalistycznych, erotycznych przedstawień. Te proletariackie, żywe w ówczesnych czasach idee wyraźnie pobrzmiewają w opowiadaniu „Widma miasta”. Nie tylko same opowiadania, ale również posłowie przybliżające życie i dorobek Yi Hyo-sŏka sprawiają, że można choć odrobinę pełniej zrozumieć Koreę pierwszej połowy XX wieku, realia japońskiej okupacji oraz świat, który przez kolejne dekady uległ tak ogromnym przemianom.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na73 miesiące temu
Żywoty wykluczonych Ananda Devi
Żywoty wykluczonych
Ananda Devi
„Żywoty wykluczonych” autorstwa Anandy Devi to zbiór trzech opowiadań – a może krótszych powieści – choć w tym przypadku gatunkowa klasyfikacja ma najmniejsze znaczenie. Liczy się to, co Devi robi z czytelnikiem. A robi bardzo dużo. Po raz kolejny udowadnia, że nie interesują jej proste historie ani wygodne interpretacje – zamiast tego prowadzi czytelnika w rejony niewygodne, mroczne i bolesne. W centrum każdej z tych historii stoi tytułowe wykluczenie. Bohaterowie to ludzie odrzuceni, napiętnowani, uznani za „innych” – szalonych, niebezpiecznych, złych. Często traktowani jak ciężar, jak źródło wstydu czy nieszczęścia. Czytając, miałem wrażenie, że Devi z ogromną czułością i empatią oddaje im głos, pozwala im opowiedzieć własną wersję wydarzeń. I nagle ci, których najłatwiej byłoby zepchnąć na margines, stają się najbardziej ludzcy ze wszystkich. Bardzo poruszył mnie sposób, w jaki autorka prowadzi narrację. To proza momentami jak ze snu – nie do końca realna, lekko rozmyta, z nutą realizmu magicznego. Obrazy są intensywne, niemal namacalne, język gęsty i piękny a jednocześnie pełen surowości. To język, który potrafi zarówno uwodzić pięknem jak i boleśnie ranić prawdą. Choć momentami jest to lektura bardzo przygnębiająca, pełna mroku i beznadziei, niezwykle mi się podobała. To książka, która zostaje w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony. Dodatkowym atutem polskiego wydania jest wywiad z autorką z 2018 roku, rzucający światło na jej proces twórczy oraz wpływy, które ukształtowały ją jako pisarkę. Ten kontekst pozwala jeszcze głębiej zrozumieć źródła jej wrażliwości i bezkompromisowego spojrzenia na świat.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na81 miesiąc temu
Kino miłość Jiaming Tang
Kino miłość
Jiaming Tang
Książka "Kino Miłość", której autorem jest Jiaming Tang, należy do (jak ja to nazywam) "gejowskich powieści egzotycznych". Tym mianem określam pozycje, których akcja dzieje się w innym kręgu społeczno-kulturowym niż europejski lub amerykański (dokładniej chodzi o Amerykę Północną). Takie książki już opisywałem (np. "Miłość w wielkim mieście" Koreańczyka Sang Young Parka lub "Dom drzwi" Tan Twan Eng) i zawsze podchodzę do nich z pewną rezerwą. Owszem, są ciekawe, bo pozwalają spojrzeć na kwestię społeczności LGBT z zupełnie innej, właśnie "egzotycznej" dla Europejczyka strony, poruszając przy tym niby podobne, ale często jednak całkowicie odmiennie odbierane problemy. Tyle że równie często zdarza się, że uwarunkowania, prawa, zasady, zastana rzeczywistość czy nawet sam styl autora są niezrozumiałe dla kogoś, kto urodził się i wychował w Europie (tak, Polska leży w Europie, mimo marzeń niektórych idiotów, którzy najchętniej widzieliby nas w ruskim kołchozie, najlepiej z prawem wzorowanym na wynurzeniach Talibów). O tym stylu wspomniałem specjalnie, bo okazuje się, że pisarze azjatyccy często skupiają się na czymś innym niż europejscy lub amerykańscy. A jeśli dodamy do tego jeszcze mnogość symboli, znaczeń czy uwarunkowań historycznych, dla nas zupełnie nie do wyłapania, może się okazać, że książkę odrzucimy, bo zwyczajnie jej nie zrozumiemy. Po tym przydługim wstępie chciałbym wrócić do powieści "Kino Miłość", bo jest ona przedstawicielką tego, o czym przed chwilą napisałem. Może nie tak mocno, jak to bywa w przypadku innych książek, ale jednak. Przede wszystkim dlatego, że akcja książki w głównej mierze dzieje się w Chinach (a następnie w nowojorskim Chinatown) i opisuje problemy społeczności gejowskiej w tamtym rejonie świata – dość zbliżone, ale jednak odmienne od naszych. No i tutaj mam spory problem, bo choć książka jest nawet ciekawa, nie jestem w stanie tak do końca określić, o czym właściwie jest... O miłości? No nie, nie bardzo. Trochę jej tam też jest, ale – wbrew tytułowi – niewiele. Więc o czym? O zdradzie? Samotności? Odrzuceniu? Seksie? Zemście? Cóż, po części o każdej z tych rzeczy. Co więcej, powieść nie ma jednego głównego bohatera, tylko opisuje losy kilku postaci (splecione ze sobą, ale jednak dość indywidualne). OK, na pierwszy plan wysuwają się np. Stary Drugi, Bao Mei, Yan Hua czy Shun-Er, ale to, czego doświadczają, jest bardziej pretekstem do przedstawienia specyfiki społeczności gejowskiej w Chinach oraz w amerykańskim Chinatown. Społeczności, która (jak wszędzie) doznaje dyskryminacji, spotyka się z nienawiścią lub ostracyzmem, ale w pewnej mierze jest tolerowana – przynajmniej do chwili, gdy wszystko odbywa się po cichu i za zamkniętymi drzwiami. Tytułowe kino w chińskiej miejscowości Fuzhou jest właśnie takim miejscem, gdzie mężczyźni spragnieni innych mężczyzn mogą się spotykać, by zaspokoić swoje pragnienia, żądze lub fantazje, i dopiero upadek tej "miejscówki" pociąga za sobą serię wydarzeń, których doświadczają wspomniane wyżej postacie. Co więcej – kino jest pewną osią wspólną i wpływa na życie tych osób nawet kilkadziesiąt lat po dniu, w którym dochodzi do jego zniszczenia, tak więc... może to właśnie ono jest tak naprawdę głównym bohaterem powieści? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że właśnie namieszałem, ale (po pierwsze) nie chciałbym zdradzać zbyt dużo, a poza tym (po drugie) sama książka jest dość chaotyczna, "poskakana czasowo" i nieoczywista. Czyli dokładnie taka, jak to nieraz bywa w przypadku tych "egzotycznych". Czy ją polecam? Cóż, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Powiedziałbym, że i tak, i nie. Na pewno jest warta zapoznania się, ale do mnie średnio trafiła. Tak więc decyzję pozostawiam Wam.
Dorian - awatar Dorian
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań

Więcej
Tie Ning Niedopasowani. Antologia chińskich opowiadań Zobacz więcej
Więcej