Nierówności po polsku. Dlaczego trzeba się nimi zająć, jeśli chcemy dobrej przyszłości nad Wisłą
WIELORECENZJA_NOWE HISTORIE GOSPODARCZE POLSKI NOWOCZESNEJ. O NIERÓWNOŚCIACH, CZYNNIKACH ENDOGENICZNYCH I „ZŁOTYM WIEKU”
Twój ojciec był wielki dyrygentem, a ty? Nie potrafisz zadbać o swoje sprawy! Jak mówi Jarek, w życiu musisz być rekinem, jeśli nie chcesz żeby dopadły cię inne rekiny. I Jarek jest rekinem, i obrotny też jest. Ale po co ja ci o tym mówię... Kuba, musisz być silny! Nie zrób czegoś głupiego... Kochałam cię...
Chłopaki nie płaczą
MIĘDZY CHATĄ z KRAJA A SZKLANYMI DOMAMI
Jeszcze 20 lat temu Henryk Samsonowicz zastanawiał się czy Polska w ogóle jest w Europie, i jakie zajmuje w niej miejsce (spoiler alert: prawie ostatnie, ale jest „na skraju”). Polska kultura ekonomiczna miała swój „MIŚ”-owy charakter (8 cech polskiej kultury ekonomicznej to familiaryzm, niechęć do dużych instytucji, „solidarność” moralna”, anarchiczny kolektywizm, dwuznaczna przedsiębiorczość, krótkowzroczność, konsumpcjonizm, niejednoznaczny stosunek do bogactwa, za Marody/Kochanowicz).
Po upadku komunizmu i wejściu do UE, nastąpił jednak trwały wzrost gospodarczy, który pozwolił odejść (na ile?) demonom przeszłości (ograniczeniom w rozwoju, słynnemu „zacofaniu”). Czyli byliśmy zbyt krytyczni dla siebie, dla komunistów, dla Balcerowicza?
Czyja to zasługa, jeśli w ogóle czyjaś? Czy wyjście z „zacofania” jest faktem, propagandą czy może czymś tymczasowym? Czy otwarcie na świat (Europa da się lubić),import technologii i integracja z UE to perpetuum mobile wzrostu? Czy to, co było naszym celem: dogonienie Zachodu, spowodowało, że jesteśmy już Zachodem? Czy wejście do G20 to formalizacja naszego statusu „lidera wzrostu”? A może jak w 1789, 1830, 1863 i 1939 roku wszystko to mokre sny o potędze pisane na piaskach Mazowsza?
NOWA HISTORIA GOSPODARCZA
Cały początek XXI wieku, to starcie między nowymi ujęciami historii gospodarczej świata. Koroną tych zmagań jest wyjaśnienie „wielkiej dywergencji”, czyli dlaczego Zachód wyprzedził „resztę”.(Niall Ferguson stworzył nawet program tv „The West&The Rest). Początkiem tej dyskusji była książka Kenetha Pommeranza „The great divergence”. Z grubsza panują dwa stanowiska:
(i) kalifornijska szkoła historii gospodarczej: czynniki środowiskowe (Keneth Pommeranz, Jack Goldstone) – brak wyjątkowości Europy, przygodna różnica wynikająca z industrializacji napędzanej węglem i koloniami (200 lat przewagi europejskiej);
(ii) (ii) Nowa szkoła historia gospodarcza: kultura i instytucje (Joel Mokyr, Daron Acemoglu, Douglas North, David Landes) -wyjątkowość Europy, głębokie korzenie takie jak parlamentaryzm, rodzina nuklearna, innowacyjne społeczeństwo etc., 500 lat przewagi europejskiej).
Zobaczmy, co mówią trzy książki z zakresu szeroko pojętej polskiej historii gospodarczej i ekonomii.
1.POŻEGNANIE Z PAŃSZCZYZNĄ- całkiem nieszczęśliwy kraj
Książka Piotra Korysia jest tłumaczeniem na polski jego syntetycznej historii gospodarczej Polski dla świata anglofońskiego (takimi ścieżkami chadza nauka, parcie na współczesną łacinę, np.w filozofii computational theories of mind Miłkowskiego czy The Epistemic Lightness of Truth: Deflationism and its Logic Cieślińskiego, nagradzane książki filozoficzne nie są wydane w języku polskim).
Główne tezy książki są dwie.
Po pierwsze, najważniejszą przyczyną niedorozwoju Polski w XIX i XX wieku były czynniki zewnętrzne, będące poza kontrolą naszych elit. Mówiąc krótko, Polska była kolonią, co w naszej tradycji ładnie nazywa się zaborami (tak jakby podbój przez ląd był czymś istotowo różnym od podboju zamorskiego).
Raz eksploatacja polegała na transferze zasobów do centrum, raz na systemowym niedofinansowaniu, bo teren wojenny przygraniczny (Mazowsze Północne w Rosji),raz na specjalizacji ziem pod rolnictwo (Poznańskie w Prusach),a w czasach wojennych na zwyczajnej grabieży (Niemcy i Rosjanie w trakcie wojen światowych).
Jednak XIX i XX wiek był okresem „wielkiego wzbogacenie” w ogóle, zatem ziemie polskie również rozwijały się, ale bez synchronizacji przy pomocy państwa narodowego, co powodowało, że „ulatniał” się efekt synergii. Krótkie epizody suwerenności lub semisuwerenności (1788-1792, 1807-1831, 1918-1939, 1956-58, 1989-2026) nie pozwalały na „ustawienie” parametrów gospodarki w optymalny dla „tutejszych” sposób. Ziemie w dorzeczu Wisły odcięto od morza, Galicję odcięto od reszty ziem polskich, kongresówkę związano z rynkami rosyjskimi, poznańskie z niemieckimi (słynna teza Róży Luksemburg o nieekonomiczności niepodległej Polski).
Druga obserwacja to tzw. długie pożegnanie z pańszczyzną. Polski model gospodarczy oparty na tzw. kulturze folwarku był z nami od XV do XX wieku, a właściwie do czasów III RP, bo PRL zakonserwował wieś w „chłopstwie” ( i chłoporobotnictwie),a w PGR-ach panowały stosunki folwarczne. Nie dały radę temu ani rządy zaborcze, ani II RP. I chociaż podział na szlachtę i chłopów „wbudował” się w nasz kod kulturowy, to o dziwo, dzięki tzw. implementacji prawa europejskiego oraz zachodnim koncernom (tym strasznym korporacjom z korposzczurami, co transferują zasoby nasze) znikł w XXI wieku jako zjawisko dominujące. Czy na zawsze?
Wśród czynników sprawczych u Korysia występuję też ciekawy zwrot „łut szczęścia”. Tak jak w biologii oprócz doboru naturalnego czynnikiem sprawczym ewolucji jest dryf genetyczny oraz ograniczenia konstrukcyjne gatunków, tak w ekonomii i historii, pewne czynniki są poza naszą kontrolą.
Poza kontrolą lokalnych elit Polski był przez większość czasu badanego układ sił w regionie (wiedeński: 1815-1915, jałtański 1945-1989). Polska przez większość okresu była w strefie wpływu Rosji (wschodnia część) lub państw niemieckich (zachodnia część). Proces modernizacji spowodował, że elita polska (ziemiaństwo-dawna szlachta i magnateria) traciła wpływy, zwłaszcza w sferze gospodarczej, na rzecz burżuazji warszawskiej i łódzkiej etc.),która często-gęsto miała inne pochodzenie etniczne, zwłaszcza niemieckie i żydowskie, co przecież nie dziwne bo od średniowiecza tak było, że Polacy nie garnęli się do „biznesu”.
Co więcej, w naszym regionie nie było klimatu dla biznesu (co próbuje niuansować np. Wyżga w swych badaniach mobilności chłopów). Kultura polska była w dużej mierze skrojona pod życie wiejskie, a biznesy, nawet te łódzkie i warszawskie, potrzebowały glejtu z Petersburga. Rodząca się nowoczesna elita, konglomerat burżuazji i ziemiaństwa (1863-1939) została dosłownie wymordowana przez Niemców (Żydzi, inteligencja) i Sowietów(ziemiaństwo).
Krótkie okienko suwerenności w latach 20. I 30 XX wieku zdominowały wojny, odbudowy i kryzysy gospodarcze. Życie gospodarcze II i III RP było pod wpływem dużego udziału kapitału zagranicznego, co też nie dziwne, bo od średniowiecza jesteśmy w niemieckiej strefie gospodarczej (zob. np. Historia Bałtyku Northa). Jesteśmy trochę narodem nacjonalistów, jednak „obcy” są wśród nas od „zawsze”, a często to oni „przywożą” dary cywilizacji (od chrześcijaństwa francuskich i niemieckich mnichów do neoliberalizmu Dżefreja Sachsa). Poziom otwartości na świat jest wartością ciężko mierzalną, i równie trudno ocenną, bo w pewnym momencie powoduje problemy z tożsamością grupy (vide: utrata kulturowa Śląska prze „żywioł” polski, nie wierzę, że piszę to słowo).
Dopiero, dobry układ geopolityczny (okno rozwojowe) po 1989 roku połączony z integracją z zachodnim modelem rozwoju (silne instytucje+niska korupcja+ kultura przedsiębiorców) dał Polsce możliwość dokooptowania do krajów rozwiniętych w XXI wieku.
NIERÓWNOŚCI PO POLSKU- POLITYKA PUBLICZNA TO NIE ZAWSZE „KOMUNIZM”
Przez większość historii ludzkiej, populacje były zarządzane w sposób oligarchiczny (czyli nieliczna elita, tzw. dwór „hodowała” owieczki-lud i czerpała z niej zyski). Co więcej, do połowy XX wieku większość krajów to były kraje rolnicze. W Polsce w 1921 roku 0,5 % właścicieli miało 50% ziemi. Od stu lat jakoś to się poprawia (jak piszą autorzy: był to wynik spadku wartości aktywów w okresach wysokiej inflacji, fizycznego zniszczenia mienia podczas wojen światowych, nakładania podatków majątkowych, wzrostu majętności klasy średniej, upowszechnienia własności nieruchomości oraz rozwoju publicznych systemów emerytalnych),podobno dzięki wojnie i komunizmowi (teza Ledera, Scheidela i Piątkowskiego). Od lat 80. XX w skali Zachodu, poprawia się trochę wolniej.
Książka „Nierówności po polsku” nie dlatego jest ważną, że przekazuje to, co mówi wielu już od 20 lat: nierówności są za duże. To, co pokazują autorzy to tzw. rewolucję wiarygodności w ekonomii, prawidłowe prowadzenie badań empirycznych i korzystanie z statystyki. Przykładowo takie podejście zmieniło podejście do płacy minimalnej. Oto jak to wyglądało:
rynek pracy jest daleki od konkurencji doskonałej. Założenie, że działa on jak każdy inny było jedną z głównych przyczyn błędnego myślenia o skutkach płacy minimalnej – do momentu gdy zaczęto je badać empirycznie. Dzisiaj rynek pracy porównuje się raczej z monopsonem – formą organizacji rynku, w której jest niewielu odbiorców oraz wielu dostawców określonego towaru lub usługi. W takiej sytuacji odbiorca dąży do zakupu dobra po zaniżonej cenie. Badania wskazują, że pracodawcy na rynku pracy mają i wykorzystują właśnie pozycję monopsoniczną, zaniżając płace czasem znacząco poniżej poziomu wyznaczanego przez produktywność pracy. Najsilniej uderza to w pracowników o najniższych kwalifikacjach. Jest to sytuacja nieefektywna – zbyt niskie płace w stosunku do produktywności prowadzą do zatrudnienia niższego niż w równowadze. Dlatego paradoksalnie ustalenie płacy minimalnej może prowadzić wręcz do wzrostu, a nie spadku zatrudnienia.
Jest więcej takich „faktów” i „mitów”. Oto one:
1. Mit: studia to bzdura. Fakt: Każdy dodatkowy rok przeciętnej liczby lat edukacji obywateli zwiększa PKB na osobę kraju o 3–6%.
2. Mit: studia to bzdura. Fakt: Upowszechnienie edukacji wyższej było jednym z ważniejszych czynników szybkiego wzrostu gospodarczego w Polsce po 1989 roku.
3. Mit: zawodówki i technika dają pracę, a licea tworzą „gapiszony”. Fakt: w długim okresie – kształcenie zawodowe zmniejsza możliwości zmiany ścieżki kariery w przyszłości oraz skutkuje słabszymi i mniej zróżnicowanymi sieciami kontaktów.
4. Mit: Gimnazja to „parubstwo”. Fakt: wprowadzenie gimnazjów przypisuje się znaczące zasługi dla poprawy umiejętności polskich piętnastolatków po 2000 roku.
5. Mit:Dzieci wychowują się najlepiej w domu. Fakt: dzieci, które uczęszczały w przeszłości do żłobków, mają wyższe umiejętności, zarówno edukacyjne, jak i społeczne – osiągają lepsze wyniki w nauce, skuteczniej radzą sobie z codziennymi czynnościami oraz łatwiej odnajdują się w relacjach z rówieśnikami.
Powtórzmy banał: duże nierówności są złe dla gospodarki, teoria skapywania to mit (w 2020 roku London School of Economics, kuźnia liberalnych ekonomistów opublikował znamienne dane o systemach podatkowych w ciągu ostatnich 50 lat pt. Niskie podatki dla bogatych nie pobudzają gospodarki). Jednak do polskiej elity gospodarczo-politycznej te wnioski dochodzą powoli, o czym świadczą działania rządów Morawieckiego i Tuska, a także obietnice prezydenta, że nie będzie podnosił podatków. Jednym optymizmem jest fakt, że książka ta dostała laur książki roku od prestiżowego „Pulsu biznesu”.
Autorzy proponują 10 rozwiązań m.in. opodatkowanie spadków, likwidację przywilejów podatkowych (likwidacja podatku liniowego, ryczałtu, podatku Belki),inwestycje w edukacje (żłobki, darmowe obiady, podwyżki dla nauczycieli),ochrona prawa pracy (Fundusz pracy, PIP, udział pracowników w decyzjach). Czy to już
Jak piszą autorzy:
Dzieje Polski dobitnie pokazują kluczową rolę instytucji i polityki publicznej, jednocześnie dostarczając argumentów, że nie ma czegoś takiego jak „naturalny spadek nierówności” następujący wraz z rozwojem gospodarczym. Spadek nierówności po drugiej wojnie światowej nie był wynikiem działania „naturalnych sił ekonomicznych” wbudowanych w proces rozwoju, podobnie ich wzrostu po 1989 roku nie można wyjaśnić po prostu globalnymi procesami gospodarczymi.(…)bliższe przyjrzenie się niektórym epizodom polskiej historii wskazuje na spore znaczenie sił ekonomicznych, zwłaszcza zmian technologicznych i globalizacji, ich wpływ na podział dochodu zależy od szerszego kontekstu instytucjonalnego, czyli: instytucji rynku pracy, takich jak związki zawodowe czy płaca minimalna; dostępności edukacji publicznej, a także skali i kierunku transferów rządowych. Innymi słowy: dzieje nierówności w Polsce uczą, że to od nas samych zależy, w jak bardzo rozwarstwionym społeczeństwie żyjemy.
ZŁOTY WIEK- TO NIE JEST KONIEC, TO NAWET NIE JEST POCZĄTEK KOŃCA. ALE BYĆ MOŻE, JEST TO KONIEC POCZĄTKU!
Marcin Piątkowski napisał książkę, dzięki której sprzedajemy polską gospodarkę zagranicą jako success story. Oto, biedni, waleczni Polacy dzięki wind of change z 1989 otrzymali szansę od losu i ją wykorzystali, bo okazali się krajem przedsiębiorców. Jak kraj długi i szeroki zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu przedsiębiorstwa, banki i restauracje (co prawda zwijał się przemysł, ale dezindustrializacja i gospodarki usługowe na Zachodzie to trend powszechny, zobacz przypadek UK).
O czym się nie mówi, albo mówi się nie mało, ten wielki wzrost powstał pod egidą ideologii zwanej obecnie „neoliberalizmem”, gdzie ceni się tzw. wartości burżuazyjne (przedsiębiorczość, „i obrotny też jest” jak to mówi o swoim nowym chłopaku Weronika z „Chłopaków nie płaczą”, gdy porzuca swojego chłopaka-inteligenta) i instytucje takie jak wolny rynek, bank centralny, wolna konkurencja, czy rządy prawa.
Nie ceni się natomiast państwa, zwłaszcza jego wersji z lat 30-70 XX wieku(europejskie państwo opiekuńcze, hołd dla niego to natomiast „Powojnie” Tonego Judta),której podwaliny teoretyczne dał John Maynard Keynes. W tej atmosferze neoliberalizmu i upadku komunizmu od lat 70. XX wieku wydźwignęły się takie kraje jak Polska, Wietnam, czy wielki konglomerat gospodarek autorytarnych i globalnego Południa, BRICS.
Wizja Piątkowskiego jest następująca: Polska tkwiła w więzach „starego” porządku, który blokował wzrost. Mówimy tutaj o tezie lewicowej (Leder, Sowa),że do zaborów nie było w Polsce szlacheckiej instytucji nowoczesnych takich jak kredyt hipoteczny, biurokracja, równość formalnoprawna etc., oraz, że stary porządek betonowała oligarchia post-szlachecka, do momentu jej wyrugowania przez zniszczenia wojenne i i jej dobicia przez komunistów. Piątkowski pokazuje ciekawie, że komuniści stworzyli warunki dla późniejszego wzrostu poprzez egalitaryzm, edukację, elektryfikację i inne usługi publiczne (budownictwo, służba zdrowia),które stworzyły kapitał społeczny kraju tj. wykształconą, dobrze odżywioną i zdrową populację potencjalnych pracowników zachodnich biznesmenów. To również stalinowska industrializacja wypchnęła Polskę z roli i wsi do miast, a wiadomo „Stadtluft macht frei[”, nawet to komunistyczne. Piątkowski pokazuje, że fundamenty wzrostu III RP były wyrąbane reformach struktury polskiego społeczeństwa i państwa (z wsi do miasta, z rolnictwa w przemysł, z analfabetyzmu w powszechną edukację etc.). Piątkowski wskazuje, korzystając z terminologii Acemoglu, że Polska komunistyczna stworzyła inkuzywne (włączające) i egalitarna społeczeństwo, czego nie udało się zrobić elitom polskim i zaborczym do końca II wojny światowej.
Kluczem dla zrozumienia pewnego schematyzmu Piątkowskiego jest założenie, że „kopiowanie” instytucji jest warunkiem wystarczającym dla zaistnienia wzrostu. Jak pokazuje historia sądownictwa konstytucyjnego w ostatniej dekadzie, oprócz instytucji muszą istnieć osoby broniące instytucji, bo nie ma demokracji bez demokratów, tak i kapitalizmu bez kapitalistów.
Jak pokazuje bardziej zniuansowana propozycja Korysia, polska modernizacja to proces ciągły, i nie było jednego komunistycznego pchnięcia (II RP również reformowała, wielki wzrost gospodarczy miał miejsce również w II połowie XIX wieku itp.). W Polsce szlacheckiej, pod zaborami, w międzywojniu zawsze był nurt zachodni, chodzi tylko o to, że praktycznie zawsze przegrywał (konstytucja 3 maja, księstwo warszawskie, reformy społeczne, demokracja w II RP). I musimy z tych porażek wyciągnąć wnioski.
PODSUMOWANIE_Adam Smith klaszcze, Karol Marks drapie się po brodzie, osoby na śmieciówkach tańczą…
Trzeba być silnym i nie robić głupot, jak to mówi Weronika, i umieć zadbać o swoje sprawy. Weronika zapomniała jednak, że łut szczęścia i brak konfliktów z grubymi rybami są równie ważne jak „wartości”. Polski model rozwoju, jak wszystkie recepty z nauk społecznych, ma swoje wewnętrzne problemy. Opisując zjawiska społeczne trafiamy na skały takiego poziomu złożoności i wieloczynnikowości, że albo ładujemy się w uproszczenia(redukcjonizm),albo w trywializm (holizm). Nierówności są ważne (Sawulski, Novkmet, Brzeziński),jednak to nie wszystko. Historia i szczęście są ważne (Koryś),jednak to nazbyt ogólne stwierdzenie. Polski cud gospodarczy rozwinął się na glebie komunizmu podlanym neoliberalnym sosem na wzrastanie (Piątkowski, idee),jednak jak każdy success story ma swoje koszty (Kowalik, Kieżuń).
Od czasów Pikietty’ego historia gospodarcza wraca do dynamiki walki o zasoby między bogatymi i resztą, co każe nam wracać do klasyka tego podejścia, Karola Marksa. Z drugiej strony, dostrzegamy wielką słabość Marksa, w której przyczynowość działa tylko z kierunku ekonomia ku reszcie, a już jego wielcy adwersarze tacy jak Max Weber i Joseph Schumpeter wiedzieli, że kultura i „duch” kapitalizmu też się liczą.
Na przykładzie Polski widać jak wiele stereotypów można mieć na własny temat. Ani katolicyzm, ani komunizm nie zabetonowały Polski w kleszczach zacofania, bo „długie trwanie” to tylko „trwanie” tylko, że dłuższe. Polski cud gospodarczy był dziełem ludzi z krwi i kości, wychowanych w duchu i Solidarności, i Jana Pawła II, i liberalizmu, i „zreformowanych” komunistów, a nie tylko kultury folwarku, amoralnego familizmu, czy homo sovieticusów. U steru gospodarki stały tak różne postaci jak Balcerowicz, Kołodko, Belka, czy Hausner. Polski firmy są i państwowe, i prywatne, i z kapitałem zagranicznym. Może w tym „Wędrującym świecie” taki misz-masz, polnische Wirtschaft, to był strzał w dziesiątkę?
Ps. 250 lat temu powstało założycielskie dzieło historii gospodarczej Adama Smitha „Badania nad naturą i przycznami bogactwa narodów”. Sam Smith o Polsce ówczesnej myślał tak:
Polska, w której system feudalny wciąż ma miejsce, jest dzisiaj krajem równie nędznym, jakim była przed odkryciem Ameryki.
Co czytać:
Polska:
Balcerowicz: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5168784/800-dni-szok-kontrolowany
Kołodko: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47876/wedrujacy-swiat
Koryś: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5171299/pozegnanie-z-panszczyzna-historia-gospodarcza-polski-od-rozbiorow-do-dzis
Piątkowski: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5087304/zloty-wiek-jak-polska-zostala-europejskim-liderem-wzrostu-i-jaka-czeka-ja-przyszlosc
Kizwalter: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4948223/polska-nowoczesnosc-genealogia
Leder: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/221208/przesniona-rewolucja-cwiczenie-z-logiki-historycznej
Sosnkowska: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3846245/zrozumiec-zacofanie-spory-historykow-o-europe-wschodnia-1947-1994
Sowa: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/135277/fantomowe-cialo-krola-peryferyjne-zmagania-z-nowoczesna-forma
Kopczyński: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5178638/historia-gospodarcza-ciala-studia-z-dziejow-biologicznego-standardu-zycia-na-ziemiach-polskich
Matyja: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4963705/miejski-grunt-250-lat-polskiej-gry-z-nowoczesnoscia
Naukowy must have: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/183545/dzieje-gospodarcze-polski
Klasycy :
Smith: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/92406/badania-nad-natura-i-przyczynami-bogactwa-narodow-tom-1
Weber: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5063646/etyka-protestancka-a-duch-kapitalizmu-i-inne-pisma
Marks: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/156510/kapital-krytyka-ekonomii-politycznej-ksiega-i-proces-wytwarzania-kapitalu
Braudel; https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4887756/czas-swiata-kultura-materialna-gospodarka-i-kapitalizm-xv-xviii-wiek
Landes: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/267780/bogactwo-i-nedza-narodow-dlaczego-jedni-sa-tak-bogaci-a-inni-tak-ubodzy
Ferguson: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5035733/potega-pieniadza-finansowa-historia-swiata
Nowa historia gospodarcza: spór instytucje, idee i kapitał
Kapitał:
Pommerantz (nieprzetłumaczone na Polski): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5229673/the-great-divergence-china-europe-and-the-making-of-the-modern-world-economy
Piketty (wersja skrócona): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5034776/krotka-historia-rownosci
Scheidel: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5187473/wielki-zrownywacz-przemoc-i-historia-nierownosci-od-epoki-kamienia-do-xxi-wieku
INSTYTUCJE:
Acemoglu: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5109503/dlaczego-narody-przegrywaja
Idee:
MacCloskey: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4817144/burzuazyjna-godnosc-dlaczego-ekonomia-nie-potrafi-wyjasnic-wspolczesnego-swiata
Mokyr: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5186743/a-culture-of-growth-the-origins-of-the-modern-economy
Czynniki pozaspołeczne:
GEOGRAFIA:
Diamond: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5064634/strzelby-zarazki-i-stal-krotka-historia-ludzkosci
EWOLUCJA:
Clark: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/262664/pozegnanie-z-jalmuzna
Słownik pojęć by spromptowany Chat_GPT plus:
1. Nierówności – różnice w dochodach, majątku i szansach życiowych między jednostkami lub grupami społecznymi; nurt: ekonomia nierówności; autorzy: Thomas Piketty, Branko Milanović
2. Kapitał ludzki – zasób wiedzy, umiejętności, zdrowia i kompetencji populacji zwiększający produktywność gospodarki; nurt: ekonomia wzrostu i ekonomia edukacji; autorzy: Gary Becker, Theodore Schultz
3. Kapitał społeczny – sieć relacji społecznych opartych na zaufaniu i normach współpracy ułatwiających koordynację działań gospodarczych; nurt: socjologia ekonomiczna i instytucjonalizm; autorzy: Robert Putnam, James Coleman
4. Instytucje formalne – prawnie ustanowione reguły życia gospodarczego i społecznego egzekwowane przez państwo, np. prawa własności i system podatkowy; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Douglass North, Daron Acemoglu
5. Instytucje nieformalne – niepisane normy społeczne, tradycje i wartości wpływające na zachowania gospodarcze; nurt: instytucjonalizm; autor: Douglass North
6. Kultura ekonomiczna – zbiór wartości i norm społecznych kształtujących stosunek społeczeństwa do pracy, przedsiębiorczości, bogactwa i instytucji gospodarczych; nurt: kulturowa teoria kapitalizmu; autor: Max Weber
7. Wielka dywergencja – proces historyczny, w którym od XVIII wieku gospodarki Europy Zachodniej i Ameryki Północnej zaczęły rozwijać się szybciej niż reszta świata; nurt: globalna historia gospodarcza; autorzy: Kenneth Pomeranz, Joel Mokyr
8. Monopson na rynku pracy – sytuacja rynkowa, w której wielu pracowników konkuruje o zatrudnienie u niewielkiej liczby pracodawców, co pozwala pracodawcom zaniżać płace; nurt: ekonomia rynku pracy; autorzy: współczesna ekonomia empiryczna, np. David Card
9. Rewolucja wiarygodności w ekonomii – zwrot metodologiczny polegający na stosowaniu badań empirycznych i metod statystycznych zamiast czysto teoretycznych modeli; nurt: współczesna ekonomia empiryczna; autorzy: Joshua Angrist, Guido Imbens
10. Transformacja gospodarcza – proces przejścia od gospodarki centralnie planowanej do gospodarki rynkowej poprzez liberalizację, prywatyzację i stabilizację makroekonomiczną; nurt: ekonomia transformacji; autorzy: Leszek Balcerowicz, Jeffrey Sachs
11. Państwo opiekuńcze – model państwa zapewniający obywatelom szeroki zakres usług społecznych takich jak edukacja, zdrowie i zabezpieczenia socjalne; nurt: ekonomia polityczna i keynesizm; autor: John Maynard Keynes
12. Neoliberalizm – doktryna gospodarcza podkreślająca rolę wolnego rynku, konkurencji, deregulacji i ograniczonej roli państwa w gospodarce; nurt: ekonomia liberalna końca XX wieku; autorzy: Friedrich Hayek, Milton Friedman
13. Dziedzictwo pańszczyzny – długotrwały wpływ systemu feudalnego na strukturę społeczną, poziom zaufania i relacje gospodarcze w Europie Środkowo-Wschodniej; nurt: historia społeczno-gospodarcza; autorzy: Jerzy Topolski, Jan Sowa
14. Modernizacja – proces przejścia od społeczeństwa agrarnego do uprzemysłowionego i zurbanizowanego społeczeństwa nowoczesnego; nurt: teoria modernizacji; autor: Karl Polanyi, Max Weber
15. Kapitalizm – system gospodarczy oparty na prywatnej własności środków produkcji, rynku i akumulacji kapitału; nurt: klasyczna ekonomia polityczna; autorzy: Adam Smith, Karol Marks, Max Weber
16. Instytucje inkluzywne – instytucje polityczne i gospodarcze zapewniające szeroki dostęp do praw własności, edukacji i rynku dla większości społeczeństwa; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Daron Acemoglu, James A. Robinson
17. Instytucje oligarchiczne (ekstraktywne) – instytucje polityczne i gospodarcze pozwalające wąskiej elicie przejmować zasoby i dochody reszty społeczeństwa; nurt: nowa ekonomia instytucjonalna; autorzy: Daron Acemoglu, James A. Robinson
18. Dystrybucja – pierwotny podział dochodów i majątku w gospodarce wynikający z funkcjonowania rynku i struktury własności; nurt: ekonomia polityczna
19. Redystrybucja – wtórne korygowanie podziału dochodów przez państwo poprzez podatki, transfery społeczne i usługi publiczne; nurt: ekonomia dobrobytu
20. Predystrybucja – kształtowanie podziału dochodów już na etapie działania rynku poprzez instytucje takie jak płaca minimalna, związki zawodowe czy edukacja; nurt: współczesna ekonomia polityczna; autorzy: Joseph Stiglitz
21. Oligarchia ekonomiczna – system, w którym duża część majątku i wpływów gospodarczych znajduje się w rękach niewielkiej grupy elit; nurt: ekonomia nierówności; autor: Thomas Piketty
22. Peryferyjny kapitalizm – model gospodarki podporządkowanej centrum światowego systemu gospodarczego i zależnej od zagranicznego kapitału; nurt: teoria zależności; autorzy: Immanuel Wallerstein
23. System-świat – koncepcja opisująca globalną gospodarkę jako system centrum, półperyferii i peryferii powiązanych relacjami ekonomicznymi; nurt: socjologia historyczna; autor: Immanuel Wallerstein
24. Globalizacja gospodarcza – proces rosnącej integracji gospodarek poprzez handel międzynarodowy, przepływy kapitału i technologii; nurt: ekonomia międzynarodowa
25. Kapitał zagraniczny – inwestycje przedsiębiorstw lub instytucji finansowych z innych krajów w krajowej gospodarce; nurt: ekonomia międzynarodowa
OPINIE i DYSKUSJE o książce Niewidzialna doktryna. Tajna historia neoliberalizmu
O ile początek książki napawał optymizmem co do rzetelnej treści, o tyle im dalej w las tym ciemniej. Bardzo negatywnie zaskoczyła mnie końcówka z sugerowanymi rozwiązaniami, które wg mojej oceny zbytnio nie różnią się od komunizmu (choć autorzy zarzekają się, że tak nie jest).
O ile początek książki napawał optymizmem co do rzetelnej treści, o tyle im dalej w las tym ciemniej. Bardzo negatywnie zaskoczyła mnie końcówka z sugerowanymi rozwiązaniami, które wg mojej oceny zbytnio nie różnią się od komunizmu (choć autorzy zarzekają się, że tak nie jest).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka George’a Monbiota i Petera Hutchisona "Niewidzialna doktryna" budzi kontrowersje nie dlatego, że krytykuje neoliberalizm, ale dlatego, że robi to w sposób sprzeczny z zasadami rzetelnej debaty publicznej. Autorzy konstruują z neoliberalizmu karykaturę - symbolicznego „tłustego kota kapitalizmu”, na którego zwalają wszystkie współczesne problemy, od nierówności społecznych po kryzys klimatyczny - żałosne i uproszczenie. Prawdziwa krytyka powinna uwzględniać złożoność zjawisk, unikać moralistycznego podziału na dobrych i złych oraz szanować pluralizm perspektyw. Monbiot i Hutchison robią odwrotnie - spłaszczają debatę, ignorują różnorodność tradycji ekonomicznych i prezentują neoliberalizm jako jednowymiarowego „wroga absolutnego”.
Kolejnym problemem jest selektywność autorów. Keynes pojawia się w ich narracji jako jedyny „rycerz sprawiedliwości”, podczas gdy inne głosy - zarówno krytyków, jak i obrońców neoliberalizmu - są pomijane lub marginalizowane. To jest obce podejściu, które ceni wielogłosowość i samokrytykę. Zamiast rzetelnej analizy, czytelnik otrzymuje ideologiczną opowieść, w której neoliberalizm staje się pojemnym workiem, do którego wrzuca się wszystkie grzechy współczesności, bez rozróżnienia, co jest rzeczywiście jego skutkiem, a co - wynikiem szerszych procesów historycznych, technologicznych czy kulturowych.
Szczególnie wątpliwa jest propozycja „demokracji uczestniczącej” do osiągnięcia przez "wielką zmianę" (krwawą rewolucję?),którą autorzy prezentują jako alternatywę dla neoliberalnego status quo. Przywoływane przez nich przykłady, takie jak Rojava (Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii, lata 20 21. wieku) czy Porto Alegre (Brazylia, lata 90 20. wieku),choć inspirujące, nie są pozbawione wad. Rojava funkcjonuje w warunkach wojny i geopolitycznej izolacji, co utrudnia ocenę jej długoterminowej stabilności, podczas gdy doświadczenia Porto Alegre (np. z budżetem partycypacyjnym) pokazują, że nawet udane inicjatywy lokalne trudno przenieść na szerszą skalę bez ryzyka biurokratyzacji, wewnętrznych konfliktów czy utraty zainteresowania mieszkańców. Demokratyczny potencjał takich eksperymentów to ciekawe, ale ryzykowne przedsięwzięcia, które mogą zarówno wzbogacać demokrację, jak i prowadzić do nowych form chaosu lub autorytaryzmu, gdy brakuje instytucjonalnych zabezpieczeń.
Podsumowując, "Niewidzialna doktryna" przypomina bardziej ideologiczną krucjatę niż poważną analizę. Zamiast otwierać debatę, zamyka ją w klatce własnych przesądów, ignorując złożoność świata i różnorodność perspektyw. Zamiast zrównoważonej diagnozy, dostajemy ideologiczne "zwycięstwo". Krytyka neoliberalizmu jest potrzebna, ale powinna być prowadzona z szacunkiem dla faktów, kontekstu i pluralizmu - czego tej książce brakuje.
Książka George’a Monbiota i Petera Hutchisona "Niewidzialna doktryna" budzi kontrowersje nie dlatego, że krytykuje neoliberalizm, ale dlatego, że robi to w sposób sprzeczny z zasadami rzetelnej debaty publicznej. Autorzy konstruują z neoliberalizmu karykaturę - symbolicznego „tłustego kota kapitalizmu”, na którego zwalają wszystkie współczesne problemy, od nierówności...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKomentarze o eko-terrorze i szybki check obecnego stanu środowiska naturalnego wokół nas pokazują jak ważne jest istnienie takich książek jak ta.
Komentarze o eko-terrorze i szybki check obecnego stanu środowiska naturalnego wokół nas pokazują jak ważne jest istnienie takich książek jak ta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety zupełnie odmienna od oczekiwań.
Pierwsza część jeszcze wzbudza nadzieję, że dostaniemy ciekawy punkt widzenia, ale jest to tylko mgliste preludium do istoty treści, która dostajemy w drugiej połowie. Tu mamy już do czynienia z bezwstydnym ekoterrorem i bezczelną agitacją na rzecz komuny, którą my tutaj w Polsce pamiętamy i rozumiemy dużo lepiej niż lewicujące śmieszki w pod londyńskich pubach.
Niestety zupełnie odmienna od oczekiwań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część jeszcze wzbudza nadzieję, że dostaniemy ciekawy punkt widzenia, ale jest to tylko mgliste preludium do istoty treści, która dostajemy w drugiej połowie. Tu mamy już do czynienia z bezwstydnym ekoterrorem i bezczelną agitacją na rzecz komuny, którą my tutaj w Polsce pamiętamy i rozumiemy dużo lepiej niż lewicujące...
Niestety; slogany, soc-bełkocik i lewackie larum.
Niestety; slogany, soc-bełkocik i lewackie larum.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPłytka, sugestywna, manipulikaca faktami i liczbami.
Jeżeli tezy zawarte w tej książce miałby być obiektywnie uznane, powinny zostać poparte literaturą faktu, natomiast tego w ogóle tu nie ma. Książka to zbitek roszczeniowych, wymyślonych i nie uzasadnionych, za to daleko idących wniosków o tym jak to spisek światowy jest przeciwko słabszym i biedniejszym.
Liczyłem na interesująca pozycję polityczno-ekonomiczną, a dostałem propagandową papkę fanatyka.
Świąt jest brutalny. Świat bywa okrutny. Jedyne pewne rzeczy na świecie to zmiana i niesprawiedliwość. Autorzy nie chcą się natomiast z tym pogodzić i usilnie szukają winowajcy tego stanu, upatrując go w bliżej niezidentyfikowanej grupie wpływów osób przedsiębiorczych (bez wskazania, gdzie przebiega granicą między drobnym rzemieślnikiem, u którego jego marża jest szlachetnym skutkiem jego pracy, a gdzie marża to już dziesięcina dla samego diabła).
Płytka, sugestywna, manipulikaca faktami i liczbami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli tezy zawarte w tej książce miałby być obiektywnie uznane, powinny zostać poparte literaturą faktu, natomiast tego w ogóle tu nie ma. Książka to zbitek roszczeniowych, wymyślonych i nie uzasadnionych, za to daleko idących wniosków o tym jak to spisek światowy jest przeciwko słabszym i biedniejszym.
Liczyłem na...
Patrząc na tytuł książki i jej zawartość poczułem vibe publikacji wydawanych przez polskie środowiska konserwatywno-liberalne: krzykliwy tytuł, który dodatkowo wskazuje na istnienie ciemnych sił spiskujących za plecami ludzi. Paradoksalnie uważam to za główną zaletę publikacji. Krytyka neoliberalizmu na ogół była w Polsce przedmiotem opracowań dla wyspecjalizowanego, a nie masowego czytelnika. Trzeba tymczasem zacząć podążać drogą środowisk liberalnych, docierających do ludzi prostym przekazem.
Sama zawartość jest niezwykle interesująca w rozdziałach poświęconych samym skutkom neoliberalnych reform oraz stojących za nimi grup lobbingowych. W Polsce pokutuje na przykład przekonanie, że think-tanki wpływające na opinię publiczną to „lewacki wymysł”, podczas gdy autorzy pokazują, iż były one przez wiele lat bronią używaną głownie przez neoliberałów.
Mam jednak zastrzeżenia do bardziej „progresywnych” części publikacji. Jej autorzy nie chcą zauważyć, że neoliberalizm w rzeczywistości doprowadził do niekorzystnej z punktu widzenia zachodniej klasy robotniczej imigracji, będącej rzeczywistym, a nie ich zdaniem wydumanym problemem społeczeństw. Dosyć zabawnie wygląda też rozdział o „Zabójcze klauny atakują”, który dotyczy prawicowych polityków – czy tymczasem Justin Trudeau i Sanna Marin nie byli infantylnymi klaunami środowisk postępowych…?
Tym samym mogę zgodzić się z wnioskami dotyczącymi samych kwestii gospodarczych, ale w pozostałej sferze wnioski lewicowych autorów są infantylne lub po prostu nie mające pokrycia w rzeczywistości.
Patrząc na tytuł książki i jej zawartość poczułem vibe publikacji wydawanych przez polskie środowiska konserwatywno-liberalne: krzykliwy tytuł, który dodatkowo wskazuje na istnienie ciemnych sił spiskujących za plecami ludzi. Paradoksalnie uważam to za główną zaletę publikacji. Krytyka neoliberalizmu na ogół była w Polsce przedmiotem opracowań dla wyspecjalizowanego, a nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra dla początkujących, jednak brakowało mi zgłębienia omawianych zjawisk i zagadnień.
Dobra dla początkujących, jednak brakowało mi zgłębienia omawianych zjawisk i zagadnień.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ perspektywy osoby raczej zorientowanej w temacie, książka wydaje mi się bardzo dobrym wprowadzeniem.
Celna i dosadna diagnoza stanu obecnego, łatwa do zrozumienia i z potencjałem do otwarcia oczu osobom apolitycznym, zasługuje na naprawdę wysoką ocenę.
Zdecydowanie mniej przekonujące jest natomiast zakończenie - ostatnich kilka rozdziałów skupiających się na proponowanych rozwiązaniach. Część ta szczególnie dla nowej osoby może okazać się zniechęcająca, bo przedstawia bardzo wąski obraz możliwości, a autorzy spłycają tak wyjaśnienie, jak i argumentację. Pożyczając komuś mniej zaangażowanemu tę książkę, poleciłbym ten fragment ominąć, albo dodał, że nie jest wyczerpujący.
W polskim wydaniu jest też trochę błędów, które powinny zostać poprawione w korekcie.
Z perspektywy osoby raczej zorientowanej w temacie, książka wydaje mi się bardzo dobrym wprowadzeniem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCelna i dosadna diagnoza stanu obecnego, łatwa do zrozumienia i z potencjałem do otwarcia oczu osobom apolitycznym, zasługuje na naprawdę wysoką ocenę.
Zdecydowanie mniej przekonujące jest natomiast zakończenie - ostatnich kilka rozdziałów skupiających się na...
Treściwe streszczenie informacji czym jest neoliberalizm - wydaje mi się, że jako że książeczka jest raczej niewielka, to i temat ledwo muśnięty. Nie zrozumcie mnie źle, nie ma lania wody, sam konkret, ale przypuszczam, że dla osób, które się jeszcze nie wgryzały w zagadnienie, przedstawione przyczyny i skutki, przemyślenia i wnioski mogą być podane trochę zbyt prostolinijnie, przez co mogą się wydać przesadzone (choć takie nie są, niestety). Czyta się natomiast całkiem dobrze. Warto po tej lekturze poczytać choćby "Doktrynę Szoku" i inne książki N. Klein, Stiglitza czy Piketty'ego.
Natomiast za zrobioną na odpiernicz korektę wydawnictwo powinno dostać z laczka (nie pierwszy raz zresztą).
Treściwe streszczenie informacji czym jest neoliberalizm - wydaje mi się, że jako że książeczka jest raczej niewielka, to i temat ledwo muśnięty. Nie zrozumcie mnie źle, nie ma lania wody, sam konkret, ale przypuszczam, że dla osób, które się jeszcze nie wgryzały w zagadnienie, przedstawione przyczyny i skutki, przemyślenia i wnioski mogą być podane trochę zbyt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to