rozwińzwiń

Relaks amerykański wyd. 3 poprawione

Okładka książki Relaks amerykański wyd. 3 poprawione autorstwa Juliusz Strachota
Okładka książki Relaks amerykański wyd. 3 poprawione autorstwa Juliusz Strachota
Juliusz Strachota Wydawnictwo: Newhomers literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2025-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2015-06-03
Język:
polski
ISBN:
9788368344103
Wydanie III poprawione.

Kultowa powieść Juliusza Strachoty powraca. Nowe wydanie poprawione przez autora, nowa okładka Małgorzaty Halber. Bardzo jak Relaks, tylko lepszy.

Poprzednie nakłady się wyprzedały, a książka stała się białym krukiem. Dziś powraca w jeszcze lepszym wydaniu, dla nowego pokolenia Czytelniczek i Czytelników.

Julian Seratowicz jest uzależniony od Xana*u. Wędruje między przychodniami, szpitalami, aptekami i stanami lekowego relaksu. Kogo spotka na swej drodze? Dokąd zaprowadzi go ta wędrówka? Juliusz Strachota podejmuje ważną tematykę męskiego uzależnienia od leków. Nie moralizuje, nie dyscyplinuje, ale pokazuje sytuację od środka: z perspektywy osoby uzależnionej. To jazda bez trzymanki pomiędzy kolejnymi dawkami. Dziesięć lat po premierze w NEWHOMERS ukazuje się trzecie wydanie Relaksu amerykańskiego, pierwsze w tej edycji, gruntownie przejrzane, poprawione i zmienione. Książka zawiera 54 tabletki Xana*u.

Okładka: Małgorzata Halber
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Relaks amerykański wyd. 3 poprawione w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Relaks amerykański wyd. 3 poprawione

Średnia ocen
7,1 / 10
409 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Relaks amerykański wyd. 3 poprawione

avatar
245
24

Na półkach:

Kilka razy już się tak czułem. Dawno temu czytając “Heroinę” Piątka, lata później czytając “Najgorszego człowieka na świecie” Halber. Dziś znów to poczułem. Otwierają się przede mną drzwi do świata, szczęśliwie, tak dla mnie odległego że nie mogę się oderwać. Z jednej strony cieszę się, że to “nie ja”, z drugiej w demonach o których czytam widzę kilka demonów swoich więc trochę się jednak lękam. Czytam zatem i polecam ku przestrodze. Dziękuję za tę książkę.

Kilka razy już się tak czułem. Dawno temu czytając “Heroinę” Piątka, lata później czytając “Najgorszego człowieka na świecie” Halber. Dziś znów to poczułem. Otwierają się przede mną drzwi do świata, szczęśliwie, tak dla mnie odległego że nie mogę się oderwać. Z jednej strony cieszę się, że to “nie ja”, z drugiej w demonach o których czytam widzę kilka demonów swoich więc...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
20

Na półkach: ,

Ciekawy opis życia osoby w głębokim uzależnieniu, dosadnie przekazane mechanizmy uzależnienia i bezradność systemu. Książka świetna, natomiast końcówka trochę mnie rozczarowała i nie czuję rozwiązania akcji

Ciekawy opis życia osoby w głębokim uzależnieniu, dosadnie przekazane mechanizmy uzależnienia i bezradność systemu. Książka świetna, natomiast końcówka trochę mnie rozczarowała i nie czuję rozwiązania akcji

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
253
253

Na półkach:

Świetna lektura, świetny audiobook! Autora znam z podcastu, więc coś tam wiedziałam o jego uzależnieniu, ale wśród tylu opowieści "tego typu" ta się jednak wyróżnia - rzadko mamy okazję czytać o lekomanii. W tym przypadku: uzależnienie od xanaxu, łatwy dostęp do uzależniającej substancji, przerażające konsekwencje, błyskotliwy język autora i mamy historię naprawdę wartą poznania. Polecam.

Świetna lektura, świetny audiobook! Autora znam z podcastu, więc coś tam wiedziałam o jego uzależnieniu, ale wśród tylu opowieści "tego typu" ta się jednak wyróżnia - rzadko mamy okazję czytać o lekomanii. W tym przypadku: uzależnienie od xanaxu, łatwy dostęp do uzależniającej substancji, przerażające konsekwencje, błyskotliwy język autora i mamy historię naprawdę wartą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1055 użytkowników ma tytuł Relaks amerykański wyd. 3 poprawione na półkach głównych
  • 529
  • 519
  • 7
100 użytkowników ma tytuł Relaks amerykański wyd. 3 poprawione na półkach dodatkowych
  • 51
  • 11
  • 10
  • 7
  • 7
  • 7
  • 7

Inne książki autora

Okładka książki Co ćpać po odwyku Juliusz Strachota, Jakub Żulczyk
Ocena 7,8
Co ćpać po odwyku Juliusz Strachota, Jakub Żulczyk
Okładka książki Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,8
Nadzieja Joanna Bator, Waldemar Bawołek, Grzegorz Bogdał, Katarzyna Boni, Wojciech Chmielarz, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Julia Fiedorczuk, Natalia Fiedorczuk, Joanna Gierak-Onoszko, Mikołaj Grynberg, Magdalena Grzebałkowska, Ignacy Karpowicz, Urszula Kozioł, Hanna Krall, Małgorzata Lebda, Ewa Lipska, Jarosław Mikołajewski, Andrzej Muszyński, Wiesław Myśliwski, Jacek Napiórkowski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Grażyna Plebanek, Małgorzata Rejmer, Paweł Piotr Reszka, Agata Romaniuk, Paweł Sajewicz, Dominika Słowik, Jerzy Sosnowski, Filip Springer, Andrzej Stasiuk, Juliusz Strachota, Ziemowit Szczerek, Mariusz Szczygieł, Olga Tokarczuk, Przemysław Truściński, Grzegorz Uzdański, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Ilona Wiśniewska, Aleksandra Zielińska
Okładka książki Mówi Warszawa Wojciech Albiński, Olga Berezyna, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Marek Kochan, Aleksander Kościów, Milena Laur-Zmarzłowska, Antoni Libera, Kaja Malanowska, Izabela Morska, Marek Nowakowski, Piotr Paziński, Tomasz Piątek, Monika Powalisz, Monika Rakusa, Sylwia Siedlecka, Bohdan Sławiński, Jerzy Sosnowski, Juliusz Strachota, Krzysztof Varga, Piotr Wojciechowski
Ocena 6,0
Mówi Warszawa Wojciech Albiński, Olga Berezyna, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Marek Kochan, Aleksander Kościów, Milena Laur-Zmarzłowska, Antoni Libera, Kaja Malanowska, Izabela Morska, Marek Nowakowski, Piotr Paziński, Tomasz Piątek, Monika Powalisz, Monika Rakusa, Sylwia Siedlecka, Bohdan Sławiński, Jerzy Sosnowski, Juliusz Strachota, Krzysztof Varga, Piotr Wojciechowski
Juliusz Strachota
Juliusz Strachota
Pisarz, autor zbiorów opowiadań Oprócz marzeń warto mieć papierosy oraz Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego. Swoje opowiadania i reportaże drukował w "Lampie", "Czasie Kultury", "Polityce" oraz "Gazecie Wyborczej". Studiował kulturoznawstwo na UW i fotografię na Filmówce w Łodzi. Przez wiele lat żył z handlu rzeczami, które zapamiętał z dzieciństwa. Skupował między innymi wyposażenie barów mlecznych, saturatory, budki telefoniczne, a potem sprzedawał je kolekcjonerom. Obecnie pracuje jako copywriter.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bez alko i dragów jestem nudna Marta Markiewicz
Bez alko i dragów jestem nudna
Marta Markiewicz
Książka może razić bezpośredniością, epatowaniem intymnymi szczegółami i potocznym, raczej bardziej niż mniej wulgarnym językiem, ale według mnie jest to konwencja, i to ogółem dobrze zrealizowana, w której widać zamysł i celowość. Nie uważam, że autorka uskutecznia poprzez ten tekst jakąś próbę karmienia lepszym żarciem własnego ego - wręcz przeciwnie, narrację cechuje raczej rozbrajająca szczerość niż udawanie czegokolwiek. Jasne, że uwaga narratorki jest skupiona na niej samej - ostatecznie tekst jest oparty na doświadczeniach osobistych - ale nie widzę w tym żadnej fałszywej autokreacji. Ludzie, którzy chcą się postawić w korzystnym świetle, nie opowiadają o wstydliwych, dziecinnych fantazjach ani o epizodach największego upodlenia z żałośnie nieusprawiedliwionego żadną życiową tragedią piciorysu. Jeśli upierać się, że autorka stawia się w jakimś świetle, to jest to niekorzystne, ostre światło halogenów sufitowych, pokazanie rzeczy takimi, jakimi są (lub były) i autoterapia ku przestrodze. Zgadzam się natomiast, że może rzeczywiście za mało uwagi tekst poświęca wychodzeniu z nałogu i najbardziej zaostrzonym stanom przejściowym. Ogólnie jednak jest to w swojej specyficznej kategorii dobra pozycja, a Helena Englert bardzo dobrze czyta i interpretuje tekst (co wcale nie jest, wbrew pozorom, oczywiste u narratorów audiobooków). Czytać/słuchać, tylko dzieciom nie dawać.
Gothabella - awatar Gothabella
oceniła na68 dni temu
Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję Mateusz Pakuła
Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję
Mateusz Pakuła
„Jak ja mam to pisać? No więc niech będzie, że będę pisał tak, jak się ze mnie leje (…) Nie, to nie będzie żaden zasrany strumień świadomości, nie mam pojęcia, co to będzie i jak ja to napiszę. Częściowo dziennik, częściowo dziennik pisany wstecz, częściowo moja Moja walka”. Ta książka jest zapisem cierpienia, diariuszem umierania, dzień po dniu, godzina po godzinie, przenoszeniem na papier frustracji, szalonego gniewu i tego najgorszego, z czym najtrudniej jest się pogodzić, poczucia bezsilności wobec świata, który skazuje człowieka na tak niewyobrażalne cierpienie w imię… czego właściwie? Wydumanej idei, w którą wierzy garstka, no dobrze, może spora garść ludzi, jednak pozostałych z marszu pozbawiono prawa wyboru. W imię obojętnego, skostniałego Kościoła, gloryfikującego udrękę? Albo dlatego, że po prostu można to zrobić, fajnie jest móc czegoś zabronić, zdecydować za innych. Mateusz Pakuła uświadamia nam, jak boleśnie zderzamy się ze ścianą niezrozumienia i oschłości systemu lecznictwa, jak daleko deklaracjom do czynów, kim staje się człowiek zdany na pomoc innych – przedmiotem, z którego należy rozliczyć się w szpitalnych sprawozdaniach, gorącym kartoflem przerzucanym z rąk do rąk, kłopotem chłostanym słowami szpitalnego regulaminu. Marek Pakuła wbił się ze swoim rakiem trzustki „nie w ten czas” – jakby mógł wybierać! Pandemia spadła na naszą służbę zdrowia niczym drapieżna szarańcza, opustoszały ulice z przechodniów, przybytki kultury z publiczności, a szpitale z odwiedzających. Nagle okazało się, że w braku pomocy rodzin, personel nie nadąża z pielęgnacją terminalnych pacjentów, niekiedy też na nich wyładowuje emocje. Maseczki, fartuchy, rękawiczki i pierdyliard pozostałych zabezpieczeń przed wirusem jeszcze bardziej odizolowały chorego od lekarza, zwiększając anonimowość ujęły też resztki człowieczej empatii, zakleszczyły je pod płótnem maski. Nie chcę uogólniać, ale opisany przez autora oddział paliatywny w Kielcach robi raczej wrażenie bezdusznego badania przeprowadzanego na latającym dysku przez kosmiczne, zielone ludziki, o czym wspomina niekiedy literatura science- fiction, niż szpitala z ludzką twarzą. Chociaż i to nawet nie pasuje, nawet ufoludki nie szydziły z umierającego człowieka, nie przyszło im na myśl, że można go bezkarnie poniżać. Dlatego też ani trochę nie dziwi wściekłość bijąca z kart dziennika, oburzenie, którego nie ośmielono się okazać lekarzom: „Nie mów mu nic, bo się będzie mścił i na tacie, i nam nic nie powie”. Marni petenci u klamki pana. Kto tego nie zna, niech podniesie rękę do góry. Notes spełnia więc rolę autoterapeutyczną, pozostaje jedynym wentylem bezpieczeństwa, gdzie można upuścić część nagromadzonych emocji, by nie zwariować i nikogo nie skrzywdzić, a przy okazji nie rozpieprzyć tego świata, skazującego człowieka już nie tylko na umieranie w bólu, ale i we wstydzie, w upodleniu. Płacz miesza się tutaj ze złością, co udziela się także nam, szczególnie, że część z nas ma zapewne podobnie traumatyczne doświadczenia. Czasami rozbraja nas ironia, która jest tajną bronią autora, używaną oszczędnie, lecz z dobrym skutkiem. Słowa zrozpaczonego, wylęknionego ojca: „Zabierzcie mnie stąd, proszę was, błagam was” i „czemu to tak długo trwa? Czemu? Ile jeszcze?” – zostają ze mną, podobnie jak wspomnienie odchodzenia mojej mamy, nie chcą zniknąć, męczą. Człowiek powinien mieć prawo decydowania o sobie, zakończenia życia bez cierpienia, z godnością, trzymając za rękę swoich bliskich. Kto i w imię czego odbiera mu ten przywilej?! Tekst Mateusza Pakuły jest szczery, pisany chwilą, oblany łzami, obrzucony „kurwami” bezradności. Nie sposób nie odebrać go całym sobą, nie wejść w tę sytuację, nie zatrząść się, nie przekląć, nie załamać w poszukiwaniu wyjścia, którego przecież nie ma. „Płaczę tak, że nic nie widzę, patrzę przez bezbrzeżne kałuże w oczach, wielkie jak jeziora kałuże w oczach, morza w oczach”. Autor daje nam klucz do swojego życia od listopada 2019 roku do końca sierpnia roku następnego. Wpuszcza nas, otwierając szeroko drzwi, ufając, że nie wykorzystamy sytuacji, nie podepczemy bezmyślnie brudnymi buciorami powagi i delikatności przeżyć, których w żaden sposób nie cenzuruje, nie ukrywa. Rodzinne niebko i piekiełko. Wszyscy postawieni w sytuacji ekstremalnego napięcia i niepokoju. Egocentryczna i upierdliwa babcia z nieodmienną mantrą: „Mówisz, że cię boli? To co ja mam powiedzieć? Mnie to dopiero boli!” Kościółkowa siostra, bliska, jednak w jakiś sposób też daleka. Rozmaite reakcje wobec śmiertelnej choroby. Drobne nieporozumienia, jakich trudno uniknąć, gdy napięte jak struny nerwy grożą katastrofą, a wokół mnóstwo ludzi, bardziej i mniej bliskich, niektórych z dawna niewidzianych. Jak zachować się, co czuć, gdy ojciec staje się twoim dzieckiem, ta żenująca, nieprawdopodobna zamiana ról następuje nagle, pielęgnacja jego umęczonego ciała go zawstydza, nie zdążyliśmy się na to przygotować. Czy w ogóle można się na to przygotować?! Zderzamy się z całą gamą uczuć, nad którymi trudno nam zapanować, podczas gdy sytuacja wymaga spokoju i cierpliwości. Wyrzuty sumienia są niczym huragan, który rozrywa nas na strzępy. Długo jeszcze nie zdołamy poskładać się z nich w całość. Mocowanie się ze śmiercią trwa i trwa. Z początku przeganiamy ją, stawiamy bariery i fosy w postaci terapii i modlitw, później, chcąc ulżyć choremu w cierpieniu, błagamy, by przyszła. Teraz jednak to ona bawi się z nami, wie doskonale, że nic nie możemy zrobić, zależymy całkowicie od jej kaprysu. Spośród utworów z gatunku literatury funeralnej, pożegnalnej, jak ją nazywam, proza Mateusza Pakuły wyróżnia się intensywnością i rozpiętością emocji, rozedrganiem, buntem, nawet nie przeciwko śmierci, która jest zjawiskiem naturalnym, a przeciw towarzyszącemu jej cierpieniu, którego przecież można by uniknąć. Pokazuje też rodzinę w kryzysie, jaki w pewnym momencie przeżywa każda z rodzin, uzmysławiając nam, że płacz i złość, lęk i zmęczenie, wszystkie zmienne jak burza stany emocjonalne, jakich doznajemy, są jak najbardziej normalne i usprawiedliwione. Zwraca też uwagę na podstawowe wady systemowe w ochronie zdrowia, nad którymi warto się pochylić gdzieś wyżej, na szczeblu rządzącym, jednak wysłuchawszy wcześniej nas, ludzi. Dziennik Mateusza Pakuły, pisany jako forma odreagowania stresu, okazuje się ważny dla nas, żyjących, daje nam poczucie wspólnoty w przeżywaniu osobistej żałoby, daje nam siłę do jej przetrwania i podniesienia się, by spróbować coś zmienić, naprawić. Daje też pewność ciągłości rodzinnych więzi, pamięci pokoleń (rozdział poświęcony wspomnieniom babci Haliny, wpleciony w tekst) oraz nieuchronności życiowych absurdów (Lem i Dick),z którymi nie sposób czasem walczyć. Jedna z najbardziej poruszających książek, jakie ostatnio przeczytałam. Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na819 dni temu
Taśmy rodzinne Maciej Marcisz
Taśmy rodzinne
Maciej Marcisz
Kolejny raz średniak, widać że szuflując nostalgią na prawo i lewo można ugrać dużo nagród i plebiscytów. Na początku nasz Marcinek jest typowym niespełnionym, nie wiedzącym czego chce artystycznym hipsterkiem, niestety praktycznie na własne życzenie traci grunt pod nogami co zmusza go do przewartościowania tego co robi. Kolejna część to wspomnienia ojca/matki z ich młodości, w jednym przypadku całkiem nieźle przedstawiona droga od gówniarza po milionera w czasie przemian ustrojowych, w drugim przypadku dysfunkcja i bieda wsi ale tak pobieżnie, w obu przypadkach mamy problemy w wychowaniu które rzutują tak naprawdę na kolejne pokolenie, nie obyło się bez przemocy w rodzinie czy alkoholu. Trzecia część to dzieciństwo Marcinka, tutaj już można się porzygać od nostalgii i katalogowania artykułów z pewexu, znów problemy rodzinne, napierdalanie dzieci – ale to jakieś takie dziwne i nie pasujące, mało przekonujące nawet gdy polała się krew. Czytałem lepsze. Koniec jakoś tam rehabilituje Maćka i naginając fakty można powiedzieć że wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Autor nie sili się na nic moralizatorskiego – po prostu daje wydarzeniom mówić za siebie. Na lepsza ocenę zabrakło mi takiej dosadności języka i dynamiki jak w pierwszej połowie książki, potem wszystko jakoś się sflaczało i wygłaskało. Bardzo ładnie zrealizowane podziękowania. Okładka też ma świetny design.
knifers - awatar knifers
ocenił na63 dni temu
Dwa psy przeżyły Piotr Szmidt
Dwa psy przeżyły
Piotr Szmidt
kolejny raper napisał książkę, na szczęście nie autobiografię łechtającą swój narcyzm i wybujałe ego, tylko książkę, którą da się czytać, w którą da się porządnie wkręcić i przepaść na wiele godzin. ale żeby radość z pochłaniania tekstu udzieliła się czytelnikowi, musi on wcześniej poznać osobowość oraz styl pisania rapera Mesa najlepiej z piosenek bądź felietonów warszawskiej gazety. inaczej będzie miał wrażenie, że to grafomańska nowomowa i odłoży lekturę po pierwszym rozdziale. historia przedstawiona w książce traktuje o producencie muzycznym, trzydziestoparoletnim Walterze, który nie potrafiąc się dostosować do świata w którym żyje, postanawia dostosować świat do swojego życia. a świat ten to Warszawa XXI wieku, w którym lajki, suby, shery, wyświetlenia etc. sterują ludźmi wyznaczając wartości oraz standardy życia. styl pisania rapera może na początku zniechęcić, bo wydaje się przekombinowany oraz za bardzo zakręcony rozpraszającą wielowątkowością. dużo w nim nowomowy, zbędnych wtrąceń z angielskiego, które są pewnie crossem stylu pisania tekstów hip hopowych jak i punchline'ów, mogących śmiało upokorzyć przeciwnika w niejednej bitwie freestajlowej. Mes czasami na siłę chce przekonać czytelnika, że włada wielkim zasobem słów, że używa metafor jeżących włos na głowie i to jest moim zdaniem nie potrzebne, ponieważ wiadomo, że raper taki jak on, niejeden słownik języka polskiego wciągał nosem. na szczęście, gdy tylko przyzwyczaimy się do techniki jaką zaproponował autor w opowiadanej historii, #dwapsyprzeżyły wchodzą w umysł idealnie. cieszy mnie to, że rapowanie, pisane tekstów piosenek solidnie zagruntowało fundamenty do tworzenia literatury. to chyba naturalna kolej rzeczy, bo przecież rap się kiedyś skończy. cieszy mnie również to, że Piotrek ma spory bagaż doświadczeń jeśli chodzi o osobę publiczną i nie odbije mu palma jak tym szaro burym i ponurym instapisarzom, których w jednej chwili ktoś zauważy, a którzy to później nie potrafią odnaleźć równowagi pomiędzy rzeczywistością, a blichtrem stołecznej imprezy z czerwonym dywanem. cieszę się Piotrek, że pokazałeś nas Ślązaków z dobrej strony mimo, że przeżycia Waltera (śląskie imię) mogły zawierać wątki autobiograficzne niekoniecznie miłe. dziękuję także za dużą ilość follow-up'ów z polskiego hip-hopu. tego moim zdaniem brakuje polskiej literaturze. przyznaj Piotrek, że Walter to twoje alter-ego? też mam ochotę czasami kogoś kropnąć.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na62 miesiące temu
Informacja zwrotna Jakub Żulczyk
Informacja zwrotna
Jakub Żulczyk
❓Uzależnienie to choroba, czy ciąg wyborów? Alkoholizm – nazywajmy rzeczy po imieniu. Nie jakiś tam problem alkoholowy, problem to można mieć z WI-FI. Alkoholizm jest jak czarna dziura wpuszczona w ludzkie ciało – najpierw zniekształca nosiciela, a potem zakrzywia całą tkankę rodzinną i społeczną dookoła. Autor z typowym dla siebie wdziękiem :) pokazuje uzależnienie jako coś brudnego, chaotycznego, pozbawionego romantyzmu, który czasem lubimy sobie dopowiadać. Główny bohater nie jest „biedną ofiarą systemu”, tylko facetem, który podejmuje złe decyzje – musi z nimi żyć... i dalej pić. Nie ma tu łatwych katharsis ani wzruszających przemów, na końcu pojawia się, a jakże, kac. Reprywatyzacja – jej motyw pojawia się niby gdzieś z boku, ale szybko robi się z niego całkiem istotny element układanki. Warszawa to pole bitwy dla ludzi, którzy wiedzą, jak legalnie przejąć cudzą rzeczywistość. Reprywatyzacja pokazana jest jako mechanizm, w którym ktoś zawsze przegrywa. Książka celnie punktuje absurdy systemu, gdzie prawo bywa bardziej elastyczne niż moralność bohaterów. W tle przewija się poczucie niesprawiedliwości, ale bez taniego moralizowania. Ktoś się poddaje, ktoś inny przeciwstawia, jeszcze ktoś zakochuje – wbrew logice i zawartej umowie. Syn – wymieniam na końcu, bo i u ojca nigdy nie był na pierwszym miejscu. Po prostu był, a teraz to już w ogóle go nie ma. Gdyby człowiek nie zapił, to by może nawet pamiętał, co się z nim stało. Szarpanina, zakrwawione prześcieradła, przeczucie – to za mało, by wyciągnąć wnioski. Potrzebne jest śledztwo, w toku którego okazuje się, że problem był od zawsze na wyciągnięcie ręki. Tak jak Hilary, który nie zauważył, że ma na nosie okulary, tak główny bohater powieści nie połączył kropek, szukając sprawcy domniemanego zajścia. Spóźnił się nawet na to, by zorientować się, że jest już za późno. "Informacja zwrotna" to historia byłego rockmana, który próbuje odnaleźć zaginionego syna, jednocześnie walcząc z własnym alkoholizmem – czyli misja z gatunku „powodzenia, stary”. Narracja zakrzywia rzeczywistość, idealnie oddając poczucie świadomości alkoholika. Śledztwo szybko przestaje być tylko poszukiwaniem syna, a zaczyna przypominać grzebanie w całkiem brudnych sprawach, gdzie nikt nie jest do końca niewinny. Warszawa w tej powieści to miejsce pełne układów, szemranych interesów i ludzi, którzy zawsze jakoś sobie radzą – kosztem innych. Całość jest mroczna, niewygodna i momentami wręcz dusząca, ale jak najbardziej warta grzechu. Można czytać bez przepojki.
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na103 dni temu
Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj Jan Śpiewak
Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj
Jan Śpiewak
Książka "Patopaństwo" została podzielona na rozdziały opisujące różne patologie w Polsce. Niektóre z tych rozdziałów są ciekawsze, inne mniej. Początkowo ciężko brnęło mi się przez kolejne strony. Dostajemy sporą dawkę współczesnej historii Polski, której zresztą nie uczą w szkołach, więc nie bardzo można to przekartkować. Dodatkowo autor zdobył tytuł doktora nauk humanistycznych, przez co (mimo mojego sporego oczytania) często musiałam googlować, co dane słowo znaczy. A jestem raczej w temacie i słownictwie Janka na bieżąco, bo śledzę go na socialach. Z każdym rozdziałem było mi lżej, a ostatnie - o pracy, alkoholu i deweloperce - czytałam z zapartym tchem. Z Jankiem można się zgadzać lub nie, co wyjątkowo trafnie podsumował Żulczyk w blurbie. Przyrównał autora do maczety, która wycina drogę przed nami. Doceniam, że książka jest napisana rzeczowo i schludnie pod względem przypisów. Gdy jakiś temat nie został w moim odczuciu wystarczająco wyjaśniony, mogłam skorzystać z uporządkowanego indeksu na końcowych stronach. Mam wrażenie, że autorowi raz czy dwa posypał się lekko szyk zdania, przez co nie do końca zrozumiałam przekaz, ale przymykam na to oko. Całościowo uważam, że warto przeczytać, aby skonfrontować się z tak ugruntowanym światopoglądem. I warto zawalczyć o siebie i swoje życie, a w grupie siła. Moim zdaniem to książka, którą lepiej kupić niż wypożyczyć, bo mnie osobiście zajęła więcej czasu niż dopuszcza wypożyczenie (szczególnie przez tą nieszczęsną historię, która po stronie mnie usypiała - później szło już szybciej).
Dobranocka - awatar Dobranocka
oceniła na87 dni temu

Cytaty z książki Relaks amerykański wyd. 3 poprawione

Więcej

- Czuć się dobrze -chciałbym pan?
- Ano każdy by chciał, ale to jest takie pokręcone, że nigdy nie spełniam swoich oczekiwań, a te moje oczekiwania nie są moje, bo są moich rodziców, a potem mojej dziewczyny i tego nie da się jakoś dopełnić, żebym ja był zadowolony i świat był zadowolony. Znaczy właśnie chciałbym świat mieć bardziej w dupie.

- Czuć się dobrze -chciałbym pan?
- Ano każdy by chciał, ale to jest takie pokręcone, że nigdy nie spełniam swoich oczekiwań, a te moj...

Rozwiń
Juliusz Strachota Relaks amerykański Zobacz więcej

- (...) mam taki głód wielki w gardle, w brzuchu, w sercu.
- Głód czego? - Mam strasznie spocone dłonie, wkładam je do kieszeni.
- Cienia sensu głód. Ten głód można tylko przyćmić, bo zaspokoić go nie ma jak. Można mówić o nim tylko albo nie mówić, ale momentami jest tak dojmujący, że trzeba go zagłuszyć. Nie wiadomo, czym on jest, ten głód, nie wiadomo po co, ale on się nie kończy. To jest ciemna studnia. Kiedyś ludzie z powodu tej studni zaczynali chodzić do kościoła, a teraz są tabletki.

- (...) mam taki głód wielki w gardle, w brzuchu, w sercu.
- Głód czego? - Mam strasznie spocone dłonie, wkładam je do kieszeni.
...

Rozwiń
Juliusz Strachota Relaks amerykański wyd. 3 poprawione Zobacz więcej

- Nostalgia to zgubna siła, nie? Ja nie mam jej w ogóle.
- Hm, nostalgia, no tak, to jest dziwne takie, że ja uruchamiam te lawiny przeszłości i robiłem to już chyba, kiedy miałem ledwo pięć lat. Od zawsze mam problem z upływem czasu. Zawsze staram się być jakoś nie teraz. Czy to normalne?

- Nostalgia to zgubna siła, nie? Ja nie mam jej w ogóle.
- Hm, nostalgia, no tak, to jest dziwne takie, że ja uruchamiam te lawiny prz...

Rozwiń
Juliusz Strachota Relaks amerykański Zobacz więcej
Więcej