Stefan Żeromski. Dzieje grzechów

Okładka książki Stefan Żeromski. Dzieje grzechów autora Iwona Kienzler, 9788368342154
Okładka książki Stefan Żeromski. Dzieje grzechów
Iwona Kienzler Wydawnictwo: Lira biografia, autobiografia, pamiętnik
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2025-06-11
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-11
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368342154
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stefan Żeromski. Dzieje grzechów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Stefan Żeromski. Dzieje grzechów

Średnia ocen
6,8 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Stefan Żeromski. Dzieje grzechów

avatar
608
608

Na półkach:

Biografia Żeromskiego dużo miejsca poświęca rozdarciu między etosem twórcy a jego prywatnymi wyborami.

Biografia odsłania rysy, które trudno pogodzić z tym pomnikowym wizerunkiem: chociażby porzucenie żony w chwili pogorszenia jej stanu psychicznego, a wcześniej przez wiele lat będącej jego osobistym, zawodowym wsparciem i związanie się z inną kobietą (przedstawiającą się jako żona, choć nią nie była).

Przywołuję to nie po to, by unieważnić dorobek autora “Popiołów”, lecz by w duchu postulatów Boy`a, odbrązowić. Pokazać jako człowieka z krwi i kości: utalentowanego, wrażliwego, ale też uwikłanego we własne słabości, błędy moralne.
To perspektywa wyzwalająca. Bo pozwala zmniejszyć dysonans, gdy słucha się oczekiwań wobec “zwykłych” ludzi , a pobłażliwością wobec twórców. Mówienie o tym, być może uczyniłoby literaturę bliższą ludziom, bardziej pociągającą, gdyby wiedzieli, że nie tworzą jej muzy z Parnasu, a tacy sami ludzie jak oni.

Biografia Żeromskiego napisana jest przystępnie, czasem wręcz felietonowo i pokazując złożoność losów, niejednoznaczność skłania do rozważań: jak czytać literaturę? Czy można / powinno oddzielić się dzieło od autora?

Biografia Żeromskiego dużo miejsca poświęca rozdarciu między etosem twórcy a jego prywatnymi wyborami.

Biografia odsłania rysy, które trudno pogodzić z tym pomnikowym wizerunkiem: chociażby porzucenie żony w chwili pogorszenia jej stanu psychicznego, a wcześniej przez wiele lat będącej jego osobistym, zawodowym wsparciem i związanie się z inną kobietą (przedstawiającą się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1163
1131

Na półkach:

Stefan Żeromski był grzesznym człowiekiem, a okrzykiwano go sumieniem narodu polskiego. Otóż był cudzołożnikiem, agnostykiem, antyklerykałem. Wyraz "bóg" rozpoczynał małą literą. Miał poglądy socjalistyczne, dlatego władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej odnosiły się do jego twórczości z sympatią; stąd jego dzieła stały się obowiązkowymi, szkolnymi lekturami. Otarł się o literacką Nagrodę Nobla. Iwona Kienzler najwięcej uwagi skupiła na związkach damsko-męskich (chyba przy każdej sposobności takie relacje najbardziej interesowały autorkę, bo przy tworzeniu jakiejkolwiek biografii ona zawsze dużo miejsca temu przeznaczała) pisarza – Stefana Żeromskiego. Według mojego mniemania ta książka zasłużyła na 7,5 gwiazdki, jednak zaokrągliłem do 8.

Stefan Żeromski był grzesznym człowiekiem, a okrzykiwano go sumieniem narodu polskiego. Otóż był cudzołożnikiem, agnostykiem, antyklerykałem. Wyraz "bóg" rozpoczynał małą literą. Miał poglądy socjalistyczne, dlatego władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej odnosiły się do jego twórczości z sympatią; stąd jego dzieła stały się obowiązkowymi, szkolnymi lekturami. Otarł się o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2775
2026

Na półkach: , , , ,

Porządnie opracowana biografia. Nie było nudno.

Porządnie opracowana biografia. Nie było nudno.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

67 użytkowników ma tytuł Stefan Żeromski. Dzieje grzechów na półkach głównych
  • 34
  • 30
  • 3
11 użytkowników ma tytuł Stefan Żeromski. Dzieje grzechów na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Iwona Kienzler
Iwona Kienzler
Autorka ponad osiemdziesięciu książek – publikacji non-fiction z zakresu historii, jak również leksykonów i słowników. Pisze także reportaże z podróży oraz artykuły dotyczące spraw gospodarczych i historii Polski, a także odwiedzanych przez nią krajów i regionów. Pasjonuje się historią, a zwłaszcza rolą kobiet i ich często zapomnianemu lub niedocenianemu wpływowi na losy i decyzje mężczyzn rządzących państwami, czy też będącymi wpływowymi politykami lub mężami stanu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Umińska. Miłość, która zabiła Marta Sztokfisz
Umińska. Miłość, która zabiła
Marta Sztokfisz
Zabiłam go, bo go kochałam ponad życie!” – te słowa, wypowiedziane przez Jadwigę Umińską, stały się fundamentem jednego z najbardziej kontrowersyjnych procesów przedwojennej Europy. Zawartość tomu „Umińska. Miłość, która zabiła” pióra Marty Sztokfisz to mroczna i gęsta od emocji podróż do Paryża lat 20., gdzie w skromnym pokoju hotelowym młoda, obiecująca aktorka oddała strzał do swojego narzeczonego, Jana Tyca. Autorka nie ogranicza się jednak do samej rekonstrukcji zbrodni; rzuca nas w wir artystycznej bohemy, dusznych kawiarni i szpitalnych korytarzy, próbując zrozumieć, gdzie kończy się oddanie, a zaczyna obłęd. Największym atutem książki jest to, jak Sztokfisz kreśli losy tytułowej bohaterki, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne. Autorka z dużą dozą fantazji literackiej odtwarza dialogi i stany wewnętrzne postaci, co sprawia, że postać Umińskiej staje się nam bliska, niemal namacalna. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością pozwala czytelnikowi poczuć tragizm sytuacji: z jednej strony blask paryskich świateł, z drugiej – nędzę postępującej choroby nowotworowej Tyca. To nie jest sucha kronika; to opowieść o moralnym dylemacie „dobrej śmierci”, który do dziś budzi żywe dyskusje. Choć sama historia jest fikcyjna w warstwie fabularyzowanych opisów, opiera się na faktach, które Sztokfisz momentami interpretuje w sposób nazbyt melodramatyczny. Styl autorki bywa egzaltowany – nadmiar przymiotników i emocjonalnych wykrzyknień może u części czytelników wywołać poczucie przeładowania. Brakuje tu niekiedy chłodniejszego dystansu, który pozwoliłby na głębszą analizę społeczną tamtego okresu, bez popadania w tonikę romansu grozy. Narracja bywa rwana, a dygresje o pobocznych postaciach epoki czasem rozmywają główny wątek, sprawiając, że tom traci na dynamice. Mimo tych mankamentów, „Umińska” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi, zmuszając do postawienia pytania o granice ludzkiego poświęcenia. Sztokfisz stworzyła portret kobiety tragicznie oddanej, której czyn – choć potępiony przez prawo – został zrozumiany przez współczesną jej opinię publiczną. To solidna pozycja dla miłośników historii z dreszczykiem, którzy w literaturze szukają przede wszystkim wielkich namiętności i obrazów dawnego świata, w którym honor i miłość często szły pod rękę ze śmiercią.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na629 dni temu
W stronę Anny. Opowieść o Annie Iwaszkiewicz Sylwia Góra
W stronę Anny. Opowieść o Annie Iwaszkiewicz
Sylwia Góra
Kończąc czytać te fantastyczną, intymną, wzruszającą biografię, której autorka jest tyleż dociekliwa co czuła względem Anny i jej stanów umysłu, nastroju, świadomości i światopoglądu, pozostałam z tylko jednym nieodpowiedzianym pytaniem. Anna jest przekonana, że kobieta niemająca talentu artystycznego (a za taką się uważa) może wyrazić siebie i zrealizować twórczo jedynie poprzez macierzyństwo. Zastanawia mnie, jak Anna oceniała z perspektywy czasu swoje macierzyństwo, relacje względem córek i rodziny, czy czerpała ze stosunków z nimi radość, ukojenie, spełnienie, satysfakcję - zarówno osobistą, jak i taka metafizyczną, potwierdzającą „wysiłek twórczy” włożony w macierzyństwo z szerszej perspektywy? Czy nakład sił włożony w to jej „dzieło”, a także koszty, cierpienia - zwłaszcza po urodzeniu Teresy - opłaciły się? Czy macierzyństwo to coś, co składa się na „światłość”, na którą Anna była tak czuła? Bardzo mnie to ciekawi, czy opisywała te kwestie w listach, jak o dzieciach i uczuciach związanych z ich posiadaniem pisala. Rownolegle czytam biografię Lucy Maud Montgomery. Jakie one są podobne we wrażliwości na przyrodę i jej bolesne piękno, jak ją potrafią opisywać. I jak bardzo są obie smutne, a przez swój ból i cierpienie w gruncie rzeczy niepocieszalne. Bardzo mi odpowiada taka achronologiczna biografia. Brawa i wdzięczność dla Sylwii Góry!
panikarola - awatar panikarola
oceniła na92 miesiące temu
Mira. Kobieta światowa. Opowieść o Mirze Michałowskiej Monika Ksieniewicz-Mil
Mira. Kobieta światowa. Opowieść o Mirze Michałowskiej
Monika Ksieniewicz-Mil
Opowieść o Mirze Michałowskiej” to dogłębna i szczegółowa biografia bardzo zdolnej kobiety, o której ja… przedtem nie słyszałam! To smutne, ale właśnie dzięki takim publikacjom można poznać silne, uzdolnione kobiety. Mira Michałowska to autorka wielu książek, a także tłumaczeń powieści cenionych pisarzy m.in. Ernesta Hemingwaya. Była scenarzystką „Wojny domowej”. Naprawdę nie byłam świadoma, że ma w swoim dorobku aż tak wiele. Z książki wyłania się obraz kobiety, która w kręgach kulturowych obracała się przez wiele lat. Przebywała m.in. W nowym Jorku, Paryżu, Londynie oraz w Polsce. Autorka tej znakomicie opracowanej biografii oprowadza czytelnika chronologicznie po życiu Miry, skupia się na jej inspiracjach do książek i chętnie odwołuje się do cytatów. Autorka przeczytała wiele materiałów źródłowych na temat Miry i co tu dużo mówić, dzięki temu solidnemu opracowaniu pozostawi postać Miry w naszej pamięci jako matkę, żonę, autorkę, tłumaczkę i przyjaciółkę szeroko rozumianej kultury. Obraz jej życia to nie tylko jej praca dziennikarska i twórcza, ale w tle dzieją się również wydarzenia z historii świata, w których w pewien sposób uczestniczył mąż Miry jako dyplomata (podrozdział o 1968 roku). Przeczytajcie koniecznie, aby poznać kobietę wyjątkowego zmysłu literackiego, która odcisnęła w kulturze znaczący ślad. Nie zapomnijmy o niej ❤️
Katarzynaa97 Kupijaj - awatar Katarzynaa97 Kupijaj
ocenił na729 dni temu
Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu Violetta Ozminkowski
Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu
Violetta Ozminkowski
Co to były za czasy, chwile, wydarzenia…! Czas, który przeminął, a jakby wciąż żyje w pamięci całego pokolenia. Trzy kobiety, tak różne, tak odmienne w swoich życiowych przejściach, pasjach, podejściu do mężczyzn będących tuż obok nich…Trzy wielkie, którym dane było żyć w dobrych czasach, pomimo wojny, biedy, niepewności i często ogromnego indywidualizmu. Czy z takiej pięknej mieszanki wybuchowej można utkać jedną opowieść? Okazuje się, że tak. Można napisać niezwykłą biografię, nie jakiś nadęty, nudny pean, nie historię już znaną, ale stworzyć coś szalenie nowatorskiego, oryginalnego, pięknego w ciszy "malowanej słowem", która z kart książki krzyczy tak dobitnie i mocno, że trudno nam nie pozazdrościć: mądrości, miłości, a przede wszystkim wolności, które były udziałem trzech pań. Tak ukazać kobiety „z krwi i kości” potrafiła tylko ona: autorka delikatna, uważna i prawdziwa, Violetta Ozminkowski. W książce „Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu” pisarka prezentuje zbeletryzowane fragmenty losów trzech wybitnych i znanych artystek polskiej sceny kulturalno-literackiej: Stefanii Grodzieńskiej, Magdaleny Samozwaniec i Marii Czubaszek. Grodzieńska (po mężu Jurandot) – ulotna drobinka, cudna aktorka estradowa i satyryczna, urocza „paplaja”, admiratorka miłości, pląsająca do końca pomiędzy dwoma mężczyznami, Jerzym Jurandotem a Fryderykiem Járosym, o swojej działalności na deskach scenicznych i świetnych skeczach mawiała „"tfurczość" przez małe "tfu", chociaż bardzo się myliła… Pomimo wojny i ciężkich czasów, unosiła się nad sceną egzystencjalną z wielką gracją uroczej girlsy, wierząc słowom męża, by żyć z podniesioną głową i honorem, jakby nigdy nic strasznego się nie działo… „Wolelibyście kochać i nie wiedzieć o tym czy nie kochać wcale? Co za pytanie. Jak można kochać i nie wiedzieć? A jednak można. Czasem tak jest łatwiej. Inaczej każda nowa miłość będzie tylko marną próbą odtworzenia tamtej”. Samozwaniec, córka Wojciecha Kossaka, nie miała już tyle szczęścia co Grodzieńska, może dlatego że zabrakło wokół niej „wybawicieli dnia codziennego”, ale nosiła się zawsze na bogato, żyjąc jednak stale w przeszłości, pełnej miłości najukochańszego ojca. Z nieodłącznym futrem i dobranymi na każdą okazję nakryciami głowy, ostrą satyrą na ustach i pudełkami z cukierni, pełnymi rozpływających się w ustach tartaletek i torcików, zawsze zwiewna, ruchliwa, wesoła, jak nikt znała się na mężczyznach, "tnąc" ich nie tylko mocnym piórem. Po upadku słynnej krakowskiej Kossakówki jej świat się jakby zatrzymał; szukała sensu w każdym dniu, podtrzymując wokół siebie mit ważnej i szalenie światowej rodziny. Czas mijał jednak nieubłaganie… „Nikt nie nauczył jej, jak cieszyć się nowym dniem, gdy nie można z nikim dzielić smaku opowieści […] Ile można żyć bez braw? Trzeba wstać codziennie rano i za wszelką cenę unikać lustra, bo tam, we własnym odbiciu, przy odrobinie nieuwagi można zobaczyć twarz matki albo ojca. Twarze Wielkich Nieobecnych”. Czubaszek – ta to dopiero…Osobna, bezwzględna wobec głupoty i miernoty słownej, a przecież tak drobna, krucha, może też psychicznie. Nie tylko papieros i parówka…Obok ukochany „kochany zając” – wybitny jazzman Wojciech Karolak i ona - pisarka i satyryczka, autorka tekstów znanych piosenek, świetna felietonistka oraz dziennikarka, a przy tym świetna komentatorka codziennego życia społecznego. Trafił mu się ktoś wyjątkowy. Dla niej, ot związek zwykłych ludzi, bez patosu, z pilotem od telewizora w dłoni, gazetą na kolanie i fotelem, w który zapadała się codzienna miłość, utkana z inteligentnych rozmów i człowieczych wad… „Większości par przez lata udaje się stworzyć coś w rodzaju mitu założycielskiego. Każda porządna firma wie, że dobra opowieść ma szansę przerodzić się w legendę, a wtedy klękajcie narody. Produkt opakowany w serce sprzedaje się na pniu […] Ale – żeby oni byli tylko zwykli. Na ogół są jacy tacy pokraczni: za chudzi, za grubi, za brzydcy, za głupi, za bardzo wykształceni. A wiadomo, nie ma nic gorszego od człowieka wykształconego ponad swoją inteligencję. Ale każdy jest pokręcony na swój wadliwy sposób. I to akurat dobrze, bo czy właśnie nie te usterki czynią ich związek unikatowym?”. Jest jeszcze coś. Bohaterki książki miały szansę porozmawiać tylko u Ozminkowskiej: Magdalena z Marią o mężczyznach („Myślałam, że mam depresję, a ja miałam męża”),o nietrwałym życiu, o dawnym świecie pełnym wielu odcieni i tęsknot i Maria z wybitnym kardiochirurgiem, Marianem Zembalą – o sercu, lekarskim ryzyku, o trwaniu chociaż jest żal do życia, o Bogu i o tym, jak w sumie krótki jest ten ziemski czas („Życie jest takie krótkie, krótkie i cenne, pani Mario. Dlatego nie wolno życia marnować, bo każdy człowiek zostawia po sobie ślad”). Te spotkania, gdzie żaden dialog nie jest zbyteczny, chwytają za serce, tłumaczą życie, ukazując niespotykane osobowości rozmówców. To one poruszyły mnie podczas lektury najbardziej. Autorka z niesamowitym wyczuciem prowadzi czytelnika przez świat kobiet, które nauczyły się żartować nie pomimo życia, lecz z powodu jego trudów. Humorystki u Ozminkowski są ironiczne, bystre, momentami bezlitośnie szczere — wobec świata, wobec innych, wobec siebie. Ich dowcip z zasady powinien bawić, ale nie zawsze bawi i to jest bardzo w porządku, bo życie to nie tylko sama lekkość i uroki, a częściej rozczarowania, dyskomfort, czerstwy chleb i skwaśniałe wino. A jednak na koniec zawsze żal, że to już, że tyle… Zajrzyj do mnie: https://www.facebook.com/TatraLang
Mona - awatar Mona
oceniła na92 miesiące temu
Moja rodzina i jej kat. Wspomnienia syna "rzeźnika Polski" Niklas Frank
Moja rodzina i jej kat. Wspomnienia syna "rzeźnika Polski"
Niklas Frank
Czy za zbrodnie popełnione przez ojca odpowiada jego dziecko? Nie mam w swojej rodzinie zbrodniarza wojennego. Niestety Niklas Frank nie miał takiego szczęścia. Urodził się jako ostatnie dziecko w rodzinie prawdziwego potwora. Jego ojcem był "Rzeźnik Polski" Generalny Gubernator okupowanych ziem polskich Hans Frank. Czy mówi wam coś to nazwisko? Autor ukazuje nam czystą obłudę swojego ojca, który z kata chciał się stać aniołem. Zdejmuje maskę z oczu. Rozlicza się z nim na oczach całego świata. Listy, które Hans pisał do swojej żony, są dla mnie szczytem absurdu. Mając tyle krwi na rękach, liczył, że wyjdzie na wolność. Dosłownie paranoja. Rzeźnik chciał się zamienić w owieczkę. Z tego co opisuje autor, jego matka Brigitte Frank nie była wcale lepsza. Zamiast zamordowanym współczuć, wyrazić skruchę, to przeżywała ból po stracie luksusu, w którym żyła. Nie rozumiem, dlaczego nazwano ją "Królową Polski". Dla mnie to była zwykła złodziejka, która kradła cudze mienie. Współczułam mu takich rodziców. Jego starsze rodzeństwo również było przesiąknięte złem. Tylko Niklas rozumiał, co się stało i nie pozwolił, żeby o jego ojcu mówiono dobrze. Nie można wypierać faktów. Cieszę się, że autor pokazał nam prawdziwą twarz swojego ojca, a nie taką, na jaką próbował się kreować w Norymberdze. W czasach więziennych z Hansa Franka biła czysta pycha i obłuda. Szkoda, że nie myślał wcześniej o Bogu, mordując niewinnych ludzi. Idealna książka dla wszystkich miłośników historii, a także procesów w Norymberdze. Treść książki Niklasa Franka "Moja rodzina i jej kat" poznałam dzięki audiobookowi, czytał Marcin Procki.
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na92 miesiące temu
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów Tomasz P. Terlikowski
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów
Tomasz P. Terlikowski
Co musi się wydarzyć, by objawienie stało się narzędziem władzy, a wiara przestrzenią lęku zamiast zbawienia? Książka zanurzona w półmroku historii, gdzie wiara splata się z obsesją, a duchowość z władzą nad drugim człowiekiem. Autor prowadzi czytelnika przez opowieść o ruchu mariawitów i postaci Feliksy Marii Franciszki Kozłowskiej, zwanej Mateczką, nie jak suchy historyk, lecz jak śledczy schodzący coraz głębiej do piwnic zbiorowej pamięci. Autor buduje narrację gęstą, momentami duszną, opartą na dokumentach, relacjach i kościelnych archiwach, ale podszytą wyraźnym niepokojem. Nie chodzi tu jedynie o rekonstrukcję wydarzeń, lecz o próbę zrozumienia mechanizmów, które pozwoliły jednej kobiecie stać się centrum kultu, a całej wspólnocie zamknąć się w świecie własnych objawień i prawd. Najsilniejszym elementem książki jest atmosfera nieustannego napięcia. Im dalej w lekturę, tym wyraźniej widać, że Mateczka to opowieść nie tylko o mariawitach, ale o ludzkiej potrzebie absolutu i o cenie, jaką płaci się za bezkrytyczną wiarę. Terlikowski nie osądza wprost, lecz konsekwentnie odsłania pęknięcia. W tej ciszy między cytatami i faktami czai się groza – spokojna, chłodna, niemal sakralna. Po jej zamknięciu nie ma prostych odpowiedzi ani poczucia ulgi, jest raczej ciężkie pytanie o odpowiedzialność – duchowych przywódców i tych, którzy chcą być prowadzeni. „Mateczka” działa jak cień rzucony na znane pojęcia wiary i świętości, zmuszając czytelnika, by spojrzał na nie z innej, znacznie ciemniejszej strony.
mucha_w_ksiazkach - awatar mucha_w_ksiazkach
ocenił na72 miesiące temu
Partnerstwo Anna Pamuła
Partnerstwo
Anna Pamuła Olga Leonowicz Mark Brzezinski
W czasach, gdy coraz trudniej nazwać książkę naprawdę wartościową, „Partnerstwo” zajmuje szczególne miejsce. To lektura, która naturalnie trafia do rozmów przy domowym stole, do spotkań z przyjaciółmi, do poleceń przekazywanych z autentycznym przekonaniem. Po jej przeczytaniu pojawia się wymowna refleksja: to książka, która realnie oddziałuje na czytelnika i pozostaje z nim na długo. „Partnerstwo” niesie nadzieję. Działa motywująco, a jednocześnie zachowuje formę osobistego zapisu doświadczeń ludzi, którzy wiedzą, jak realizować marzenia, jak osiągać cele i gdzie znajduje się mądrość dobrego życia. To opowieść płynąca z doświadczeń, refleksji i praktyki codzienności. W centrum tej książki znajduje się głęboka relacja dwojga ludzi – rozumiana jako przestrzeń spotkań, rozmów, rozwoju i obecności. Historia Marka i Olgi pokazuje, że miłość potrafi pojawić się w każdym momencie życia, także wtedy, gdy człowiek znajduje się na zakręcie. Ich relacja staje się punktem wyjścia do opowieści o partnerstwie opartym na szacunku, zaufaniu i uważności. Partnerstwie, które oznacza troskę, a jednocześnie daje wolność. Które pozwala drugiej osobie wybierać, wzrastać i realizować siebie. Szczególnie poruszający pozostaje wątek Olgi Leonowicz, która u boku Marka Brzezińskiego rozwija własną drogę, rozkwita i działa z coraz większą mocą. Ta historia pokazuje partnerstwo jako relację, w której dwoje ludzi wzajemnie się wzmacnia i inspiruje. Książka prowadzi także przez kulisy dyplomacji i życia publicznego w czasie, gdy Mark Brzeziński pełnił funkcję ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Te fragmenty odsłaniają świat polityki jako przestrzeń realnego wpływu, dialogu i odpowiedzialności. Autorzy pokazują, jak mądrze korzystać z zajmowanego stanowiska, by robić rzeczy ważne i potrzebne. To perspektywa szczególnie cenna dla osób, które chcą rozumieć politykę jako narzędzie służące ludziom i wspólnocie. Ważnym motywem „Partnerstwa” pozostaje Polska – widziana oczami ludzi żyjących na styku dwóch kultur. Refleksje Marka Brzezińskiego o młodych Polakach brzmią wyjątkowo mocno. Mowa tu o ich przedsiębiorczości, energii i ambicji, o zasobach, które już dziś stanowią realną siłę kraju. Pojawia się także temat edukacji, kompetencji miękkich, pewności siebie oraz potrzeby budowania własnej narracji sukcesu – zarówno osobistej, jak i narodowej. Ogromną wartość książki stanowi jej autentyczność. Autorzy dzielą się doświadczeniem bez filtrów i bez upiększeń. Opowiadają o rodzinie Brzezińskich, o dorastaniu, o jasnych i trudniejszych momentach, o porażkach rozumianych jako etap drogi, a nie kres. Każdy z tych wątków buduje obraz partnerstwa jako obecności, rozmowy, wsparcia i wzajemnego docenienia. „Partnerstwo” sprowadza wielki świat do skali zrozumiałej i bliskiej. Pokazuje, że w polityce, biznesie i relacjach międzyludzkich liczą się te same uniwersalne wartości: zaufanie, odpowiedzialność, empatia i działanie. Olga Leonowicz przypomina, że sens rodzi się w ruchu, w podejmowaniu decyzji, w odwadze bycia w procesie. To książka humanistyczna, uważna i ciepła. Skierowana do ludzi, którzy chcą żyć świadomie i relacyjnie. Do tych, którzy wierzą, że nawet w świecie elit można pozostać blisko zwykłego człowieka, jego potrzeb, lęków i marzeń. „Partnerstwo” to lektura, którą się czyta powoli, odkłada, wraca do niej myślami. To książka, po której rodzi się potrzeba rozmowy i wdzięczności. Za mądrość. Za szczerość. Za pokazanie, że miłość, odpowiedzialność i działanie mogą iść w parze.
BliskieSpotkania - awatar BliskieSpotkania
oceniła na92 miesiące temu

Cytaty z książki Stefan Żeromski. Dzieje grzechów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Stefan Żeromski. Dzieje grzechów