Violetta Villas. Baśń bez happy endu

Okładka książki Violetta Villas. Baśń bez happy endu autora Iwona Kienzler, 9788311167285
Okładka książki Violetta Villas. Baśń bez happy endu
Iwona Kienzler Wydawnictwo: Bellona biografia, autobiografia, pamiętnik
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2025-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-26
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311167285
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Violetta Villas. Baśń bez happy endu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Violetta Villas. Baśń bez happy endu

Średnia ocen
7,5 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Violetta Villas. Baśń bez happy endu

avatar
1254
7

Na półkach:

Bardzo smutna historia niezwykłej piosenkarki.
Trzeba pochwalić autorkę: liczba błędów/przeinaczeń jest dużo mniejsza niż w poprzednich książkach - tu znaleźli się tylko Zygmunt Cybulski, Bohdan Kobiela... Jest postęp. Ok. Czekam na następną biografię.

Bardzo smutna historia niezwykłej piosenkarki.
Trzeba pochwalić autorkę: liczba błędów/przeinaczeń jest dużo mniejsza niż w poprzednich książkach - tu znaleźli się tylko Zygmunt Cybulski, Bohdan Kobiela... Jest postęp. Ok. Czekam na następną biografię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
196
194

Na półkach: ,

„Nie ma miłości bez zazdrości, nie ma zazdrości bez miłości...” – śpiewała Wioletta Villas, głosem, który nie miał sobie równych. Głosem, który hipnotyzował, prowokował, uwodził.♥️

Iwłaśnie ten głos – a raczej całą skomplikowaną, błyskotliwą i bolesną historię kobiety, która go posiadała – z niezwykłą przenikliwością przedstawia Iwona Kienzler w książce poświęconej tej niezapomnianej artystce. Pozycja ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona i z całą pewnością zasługuje na uwagę zarówno wiernych fanów Divy, jak i tych, którzy dopiero chcą odkryć fenomen Villas. 🎙️

Kienzler, znana z wyczucia biograficznego i umiejętności wydobywania z faktów emocji, tworzy portret niejednoznaczny, nienachalny, ale pełen empatii. Pokazuje Villas nie tylko jako zjawisko estradowe – kobietę o siedmiu oktawach, z lwem na smyczy i gronem wielbicieli – ale także jako samotną, wrażliwą duszę, która o miłość musiała walczyć równie mocno, jak o uznanie.🎭

Czytając tę książkę, niemal słyszymy, jak Villas śpiewa „Przyjdzie na to czas, Przyjdzie czas, przyjdzie czas... Na spacery w letnią noc.
Ale najpierw wstąp do domu, o przyszłości ze mną pomów – jakby jeszcze raz chciała nam przypomnieć, że jej życie, choć barwne, było pełne niespełnionych obietnic i tęsknot. Autorka nie ucieka od trudnych tematów: skandali, niefortunnych wyborów, choroby psychicznej. Ale nie epatuje nimi – raczej z szacunkiem odsłania to, co kryło się za makijażem, tiulem i blaskiem reflektorów.📸

Wśród wielu anegdot i wspomnień znalazło się też miejsce na refleksję o samotności i ludzkiej potrzebie akceptacji. Bo w głosie Villas, nawet tym najbardziej triumfalnym, zawsze pobrzmiewało echo smutku. Jak w utworze „List do Matki”, w którym pisze:„Mamo wołam twoje imię, znowu jesteś przy mnie, jak za dawnych lat”. 🥺

To właśnie ta dwoistość – między sceniczną potęgą a prywatną kruchością – czyni z biografii autorstwa Iwony Kienzler książkę pełną poruszeń. Dla miłośników historii, muzyki i niebanalnych życiorysów – lektura obowiązkowa.📚

„Nie ma miłości bez zazdrości, nie ma zazdrości bez miłości...” – śpiewała Wioletta Villas, głosem, który nie miał sobie równych. Głosem, który hipnotyzował, prowokował, uwodził.♥️

Iwłaśnie ten głos – a raczej całą skomplikowaną, błyskotliwą i bolesną historię kobiety, która go posiadała – z niezwykłą przenikliwością przedstawia Iwona Kienzler w książce poświęconej tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
581
568

Na półkach:

Czarowała zarówno głosem jak i urodą.
Na scenie barwny ptak.
Jednak w jej życiu nie często było kolorowo.
Violetta Villas - to diva obdarzona głosem o rozpiętości ponad czterech oktaw i niezwykłą urodą.
Villas to bez wątpienia artystka wielkiego formatu .
Utalentowana a zarazem niepokorna i niedająca zamknąć się w żadnych sztywnych ramach.
Jej życie było pełne pasji ale też i pełne bólu.
Odnosiła sukcesy a jednak nigdy do końca nie była spełniona i szczęśliwa.
"Baśń Bez Happy Endu" to biografia o wielkim talencie, marzeniach, sławie, miłości do muzyki i wielu życiowych dramatach.
Violetta Villas bardzo pragneła być kochaną i kochać jednak do końca nie posiadła tej sztuki.
Książka p. Iwony Kienzler ma na celu nie tylko przybliżyć nam karierę artystki, ale przede wszystkim to próba wyłuskania prawdy pośród wielu mitów, którymi otoczone jest jej życie. A to bardzo trudne w przypadku tej artystki ponieważ w wielu przypadkach sama je tworzyła.
Czytając tą książkę miałam nieodparte wrażenie, że Villas " wyprzedziła swoje czasy".
Niezapomniana - Violetta Villas
Polecam ❤️

Czarowała zarówno głosem jak i urodą.
Na scenie barwny ptak.
Jednak w jej życiu nie często było kolorowo.
Violetta Villas - to diva obdarzona głosem o rozpiętości ponad czterech oktaw i niezwykłą urodą.
Villas to bez wątpienia artystka wielkiego formatu .
Utalentowana a zarazem niepokorna i niedająca zamknąć się w żadnych sztywnych ramach.
Jej życie było pełne pasji ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

58 użytkowników ma tytuł Violetta Villas. Baśń bez happy endu na półkach głównych
  • 31
  • 25
  • 2
10 użytkowników ma tytuł Violetta Villas. Baśń bez happy endu na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Iwona Kienzler
Iwona Kienzler
Autorka ponad osiemdziesięciu książek – publikacji non-fiction z zakresu historii, jak również leksykonów i słowników. Pisze także reportaże z podróży oraz artykuły dotyczące spraw gospodarczych i historii Polski, a także odwiedzanych przez nią krajów i regionów. Pasjonuje się historią, a zwłaszcza rolą kobiet i ich często zapomnianemu lub niedocenianemu wpływowi na losy i decyzje mężczyzn rządzących państwami, czy też będącymi wpływowymi politykami lub mężami stanu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pani Anka. Nehrebecka w rozmowie z Katarzyną Ostrowską Katarzyna Antonina Ostrowska
Pani Anka. Nehrebecka w rozmowie z Katarzyną Ostrowską
Katarzyna Antonina Ostrowska Anna Nehrebecka
Bardzo sympatyczny wywiad z Panią Anną Nehrebecką. Prowadzi go Katarzyna Ostrowska, która jest mi już znana z rozmów z Dorotą Kolak "Skąd ja Panią znam". Marynia Pławicka z Rodziny Połanieckich, Joasia Podborska z Ludzi bezdomnych, Celina Katelbina z Noce i dnie - Pani Nehrebecka opowiada o postaciach przez nią granych, jak i przytacza anegdotki z planu filmowego. Jeśli chodzi o polskie produkcje, to widz ze mnie żaden ;-) ale tytuły i postacie gdzieś mi się "obiły" o uszy. Zapewne jak wielu. Nie ukrywam, że bardziej w tego typu autobiografiach (aktorzy, piosenkarze, politycy) interesują mnie ludzkie historie, człowiek, a nie jego praca, co już nie raz było przeze mnie napisane. Czy to wścibstwo? Nie. Raczej ciekawość różnorodności społecznej i wynikającej z niej mnogości cech, oraz osobowości będącej dziełem powstałym z indywidualnych doświadczeń. Moje spojrzenie sięga wnętrza i tego, co, i w jakich ilościach wydobywa się na zewnątrz. Dzieciństwo, rodzinne przypowieści, beztroska, ale również tragedie, traumy. Ot, życie. Jednakże, gdy życie zawodowe aktora jest zobrazowane w takiej formie, w jakiej przedstawia je Pani Anna, czyli ujmująco, to ma ono swoje miejsce w moim kręgu zainteresowań. Jedynie nie przesadzałabym z gloryfikowaniem kogokolwiek, a już na pewno Wajdy. Dla mnie ktoś, kto zrzucił celowo żywego konia ze skały, dla efektu filmowego niby, a potem głupio się z tego tłumaczy, nie zasługuje na miano "wielkiego", ani "geniusza", jak to zachwyca się przez cały rozdział Pani Anna. Ba! Tylko podły, mały człowieczek z brakiem profesjonalizmu może dopuścić się takiego okrucieństwa. No, ale dla kariery szur, szur...Trzeba zamieść pod dywan niewygodne fakty. Zachwalana tutaj "Ziemia obiecana" nie jest jego dziełem, on ją tylko zekranizował. Brawa należą się Reymontowi. Tak samo Kanał, Popiół i diament, Wesele i wiele innych (a może wszystkie?). Reszta braw dla aktorów, którzy potrafili dobrze odegrać swoje role. Daleko mu do Woody Allena, zdobywcy czterech Oscarów, który pisał również scenariusze do swoich filmów. Pomijając ten żenujący rozdział, resztę oceniam aprobatywnie.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na84 miesiące temu
Nieocalony. Tadeusz Borowski. Biografia Marta Byczkowska-Nowak
Nieocalony. Tadeusz Borowski. Biografia
Marta Byczkowska-Nowak
Tadeusza Borowskiego każdy zna, kto skończył szkołę średnią. To nie znaczy wcale, że każdy zna jego poezję, gdyż w szkołach omawia się przede wszystkim „Kamienny świat”, opowiadania z Oświęcimia i z obozu dipisów, wielokrotnie analizowane, sfilmowane i rozsławione na cały świat. Ale o samym autorze informowały tylko prace Tadeusza Drewnowskiego, znane głównie polonistom. A także „Zniewolony umysł” Czesława Miłosza, przez lata istniejący tylko w samizdacie. Biografia Marty Byczkowskiej - Nowak, świetnie napisana, oparta na dobrych źródłach, cytująca liczne wstrząsające wiersze Borowskiego nigdy nie publikowane, dobrze ilustrujące jego koleje losu, jest szansą na nadrobienie tej luki i zrozumienie tragicznych losów poety, zakończonych samobójczą śmiercią w roku 1951. Biografia Borowskiego „Nieocalony”, poza przedstawionymi kolejami życia autora, daje również bardzo szerokie, czasem zbyt szerokie tło historyczno – socjologiczne. Szczególnie w pierwszej, przedwojennej części książki jest to dosyć męczące dla czytelnika: natłok postaci, organizacji, szczegółowe relacje o wyborach i zmianach wyborów licznych przyjaciół poety. Jednak z pełnym przekonaniem musze powiedzieć, że to było potrzebne. Inaczej nie sposób byłoby zrozumieć na przykład wieloletniej przyjaźni Borowskiego z poetami związanymi ze Sztuką i Narodem: Andrzejem Trzebiński, Tadeuszem Gajcym i innymi. Za to niezwykle odkrywcze było ukazanie kolei losu poety od czasu jego urodzenia w Żytomierzu, mieście na Wołyniu – w Ukrainie – w Rosji – w Polsce, czy też doświadczenia polskiej rodziny Borowskich z tego okresu. Ojciec w łagrze budował Kanał Biełomorski, matka – „zwiedziła” Syberię nad Jenisiejem, nieletni synowie – tzw. Marchlewszyzcynę, okręg rosyjski za czasów wczesno stalinowskich zasiedlony przez Polaków. Wreszcie repatriacja do Polski dziesięcioletniego Tadeusza i niewiele starszego brata tysiące kilometrów, przez Moskwę, by połączyć się z ojcem zwolnionym właśnie z łagru. Dalej biedowanie w Warszawie. Tadeusz mieszkał w bursie przyklasztornej, ale uczył się w renomowanym gimnazjum Czackiego, na co rodzice wypruwali sobie żyły na słabo płatnych posadkach. Nic dziwnego, że po takich doświadczeniach Borowski nie miał żadnych skłonności do fideizmu, że nie pasował nijak do narodowo nastawionych kolegów z dobrych, inteligenckich domów. Byt określa świadomość. Ten cytat z Marksa jest jednak głęboko prawdziwy. Mimo to młody Borowski przyjaźnił się z wieloma kolegami o całkowicie odmiennych poglądach, co świadczy o tym, że otwarte umysły przedkładają różnice nad podziałami. Dalsze koleje losu Tadeusza Borowskiego są równie dramatyczne. Aresztowany wraz z narzeczoną, trafił do Aurchwitz, potem dwóch innych obozów pracy, wreszcie do obozu dipisów pod Monachium. Miażdżący walec dwóch totalitaryzmów przetoczył się nad nim i nad jego bliskimi, a po 1945 roku totalitaryzm pierwszy znów dał o sobie znać jako jedyna szansa na powrót do Polski. Po takich doświadczeniach jestem w stanie zrozumieć stan ducha Tadeusza Borowskiego i jego zasadnicze trudności z zakorzenieniem się w polskim środowisku literackim. Jego katastrofizm, jego brak wiary w cokolwiek, jego rozpaczliwe wysiłki w celu połączenia się z ukochaną, Marią Rundo. Jego gwałtowny charakter, jego arbitralność poglądów, depresyjność, jego myśli samobójcze, jego wahania nastrojów. Człowiek, któremu po wielekroć usuwał się grunt pod nogami, ma trudności z utrzymaniem równowagi. Nie liczyłam na to, że autorka biografii wyjaśni mi, dlaczego Tadeusz Borowski skończył śmiercią samobójczą. Za to po lekturze doszłam do wniosku, że portret Borowskiego, „Bety” w znakomitym eseju Czesława Miłosza „Zniewolony umysł”, jest głęboko krzywdzący i niesprawiedliwy. Najwyraźniej Miłosz nie potrafił odróżnić kamuflażu od depresji. Z całego serca rekomenduję „Nieocalonego” szczególnie młodszym pokoleniom, którym łatwo przychodzi potępiać w czambuł a to komunę, a to stalinizm, a to inne złe wybory. Łatwo jest potępiać i upraszczać, dużo trudniej – odnaleźć się w ze wszech miar niesprzyjającej rzeczywistości i jeszcze być w stanie napisać dzieła, które przeszły na stałe do historii literatury.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na912 dni temu
Udupione przez matki Natasza Socha
Udupione przez matki
Natasza Socha
Czy każda książka tego typu musi być poradnikiem? Otóż absolutnie nie! W dobie deficytu zaufania, to nie lada wyzwanie móc zaufać autorce i powierzyć jej trudne historie życia. Każda z nich zbudowana na fundamentach bólu, w tym nieobecności, nieuważności, krytyki, przesadnego pedantyzmu, narcyzmu i wielu innych. Czytając te wszystkie historie od kobiet, które są już dojrzałe, często same zostały matkami, babciami, a rana wciąż jest świeża poczułam ogromne współczucie dla obu stron. Świadome rodzicielstwo jest bardzo ważne, dlatego ten temat nie jest już tabu. Macierzyństwo to wiele wyrzeczeń, samotności, łączenia mnóstwo różnych ról, a często idzie to w parze z zarabianiem i pozostawaniem samej sobie. Dlatego z tekstu głównie wypływa temat pewnego rodzaju biedy, materialnej, ale i także dorobku traumatycznego z pokolenia na pokolenie. Kiedyś przeczytałam takie powiedzenie, że w wioskach indiańskich przy wychowaniu jednego dziecka brała udział cała wieś. Studiowałam resocjalizację i mieliśmy taki przedmiot historia wychowania- Sparta - Grecja ? To wszystko ewoluowało w innym wymiarze i obrazie, ale wciąż jest. Mało w książce jest opisów relacji kobiet z ojcami, snułam domysły, czy te kobiety wychowywały się tylko z matkami, ale oczywiście tylko w przypadkach, gdzie kobiety o tym po prostu nie wspomniały. Nie potrafię i nie nalegam na ocenę tej książki kto jaki był, bo każdy zagrał kartami, jakie rozdał los. I pozostaje mi na koniec przytoczyć cytat psychiatry doktora Karola Meingera:" Postawa człowieka jest ważniejsza od faktów". A postawą kobiet , które opowiedziały tutaj swoją historię było przede wszystkim nie powielanie tych schematów i walka, jeśli już zaczął się proces wdrażania zachowań krzywdzących własne dzieci. Książka lekko napisana, choć trudny temat, ale jakże potrzebny.
Elizabeth - awatar Elizabeth
ocenił na104 dni temu
Marka Beckham. Pieniądze, seks i władza Tom Bower
Marka Beckham. Pieniądze, seks i władza
Tom Bower
Co rozpoznawalność i pieniądze mogą zrobić z ludźmi… Lata 90. Victoria i David – piękni, młodzi, idealni. Sportowiec i piosenkarka – od tego się zaczęło. A później – chęć zdobycia jeszcze więcej. Jeszcze więcej sławy i pieniędzy… Taka para jak Beckhamowie nie maja łatwo, ale czy przypadkiem nie sami do tego dążyli? Czy przypadkiem nie najważniejsze były i zapewne nadal są – pieniądze, sława i żeby być zawsze na piedestale? No bo jak już się z niego spadnie, to nie jest łatwo wdrapać się z powrotem. Tom Bower, brytyjski biograf śledczy w swojej najnowszej książce „Marka Beckham. Pieniądze, seks i władza” ujawnia jak wygląda życie jednej z najbardziej znanych par show-biznesu na świecie. Dla mnie jest to niewiarygodne, że można pozwalać na te wszystkie rzeczy, które opisuje Tom. Na zakłamanie, zdrady, udawanie. I chociaż z jednej strony staram się zrozumieć, że bogacze mogą rządzić się innym prawami, to z drugiej strony, sama nie chciałabym całe życie grać, tylko po to, aby kasa na koncie się zgadzała. Właśnie takie książki, mogą pokazać szaremu człowiekowi, że duże pieniądze, piękne zdjęcia, sztuczne uśmiechy i nieprawdziwe przyjaźnie to to, co niestety często otacza celebrytów. Pamiętajcie… Nie wszystko złoto, co się świeci. Dziękuje Wydawnictwu HarperCollins za egzemplarz do recenzji. Współpraca z wydawnictwem nie ma wpływu na treść recenzji.
zoska_na_ksiazkach - awatar zoska_na_ksiazkach
ocenił na78 miesięcy temu
Będziesz moim słońcem. Opowieść o Józefie i Rebece Bauach Renata Baume
Będziesz moim słońcem. Opowieść o Józefie i Rebece Bauach
Renata Baume
Pierwszymi słowami, jakimi chciałabym się podzielić, jest to, że nie spodziewałam się, iż lektura o Józefie i Rebece Bau tak bardzo mnie wciągnie. Wcześniej nie słyszałam o tej dwójce, więc podejście do książki było dla mnie całkowitą nowością – mimo że lubię biografie, pamiętniki i podobne pozycje, zawierające opisy wydarzeń oraz życia pewnych postaci. Tutaj przenosimy się do ciężkich czasów, czyli do okresu drugiej wojny światowej. Już sam fakt, że ich historia rozpoczęła się w tamtym momencie dziejów, a do tego w obozie w Płaszowie, potrafi wywołać ciarki. Nie są to jednak ciarki jak przy czytaniu thrillera, lecz dreszcze smutku i podziwu dla Józefa oraz Rebeki. Pisząc to, trudno mi dobrać odpowiednie słowa, bo jest to niezwykle trudny życiorys, opowieść o miłości zrodzonej w piekle. Książka nie zaczyna się od razu w obozie, gdzie łzy napływają do oczu, lecz od poznania początków życia bohaterów. Choć może się wydawać, że to nieciekawy temat, gdy nie zna się protagonistów, uprzedzam, że to tylko złudzenie. Lektura pochłonęła mnie niemal od samego początku, a jej konstrukcja sprawiała, że czytało się ją niesamowicie płynnie. „Kwiecień 1925. Rebeka ma siedem lat. Tego roku przygotowań do święta Pesach dogląda ojciec” Cytat ze strony 20 Szczególnie doceniam fakt, że na przestrzeni niemal pięciuset stron (nie licząc przypisów) podzielono się z nami czarno-białymi fotografiami oraz grafikami wykonanymi przez Józefa Baua, choćby tą ze strony 161, przedstawiającą składanie ofiar na ołtarzu niemieckiego boga. Sprawiają one, że historię odczuwa się jeszcze mocniej, a emocje osiadają w nas i długo nie chcą puścić. Gdy zaczął się temat wojny, właściwie już na samym jego początku, wraz z nalotem, musiałam na chwilę odłożyć książkę. Zawsze, gdy czytam o tych wydarzeniach, potrzebuję przerw, bo wciąż nie dociera do mnie, że naprawdę miały miejsce. Książki opowiadające o faktycznych wydarzeniach pozostawiają we mnie największy ból i z „Będziesz moim słońcem” było dokładnie tak samo. Na wyróżnienie zasługuje również narracja, która nie sprawia wrażenia przedstawiania suchych faktów. Wiem, że się powtarzam, ale to kolejny element, który dostarczył mi silnych emocji. Właśnie ten sposób pisania, choć to oczywiście subiektywna opinia. Nie jest to jednak książka wypełniona wyłącznie wydarzeniami wojennymi, ponieważ dowiadujemy się także o przyszłości oraz córkach Józefa i Rebeki. „Krakowskie ulice i place opustoszały. Przestały wychodzić gazety. Nawet hejnał z wieży Mariackiej zamilkł” Cytat ze strony 35 Uważam, że warto sięgnąć po tę pozycję, nawet jeśli na co dzień nie czytacie historii innych ludzi z przeszłości. Wystarczy lubić emocje i mieć otwartą głowę na ciekawe postacie z prawdziwego świata, które potrafią nie tylko zaskoczyć, ale i zainspirować. Ja spędziłam z tą książką… może nie do końca przyjemny czas, bo to lektura pełna bólu i trudnych emocji, ale zdecydowanie czas wartościowy. Nie sposób będzie o niej zapomnieć. „Pisze, że nie ma nic lepszego od miłości i szczęścia, które daje jej Józek” Cytat ze strony 181
Bookiecikowa - awatar Bookiecikowa
oceniła na102 miesiące temu
Spowiedź Marilyn Monroe Anna Lerke
Spowiedź Marilyn Monroe
Anna Lerke
Od jakiegoś czasu chciałam przeczytać coś o Marilyn Monroe. Spośród wielu publikacji jako pierwszą wybrałam właśnie tę. Zauważyłam, że to taki jakby zlepek informacji zaczerpniętych z innych książek, ale nie przeszkadzało mi to wcale, ponieważ większości z tych informacji w ogóle nie znałam. Marilyn była bardzo ciekawą ale i kontrowersyjną postacią. Nie wiem czy wszystko co zostało o niej napisane i powiedziane to prawda. W każdym razie była to kobieta znerwicowana, z problemami i wielkim poczuciem krzywdy oraz odrzucenia spowodowanym nieszczęśliwym dzieciństwem. Całe życie poszukiwała akceptacji i miłości, ale sposób w jaki to robiła pozostawiał, według mnie, wiele do życzenia. Przytłoczyła mnie opisana tu ilość kochanków jakich posiadała Monroe, wątpliwe moralnie wybory i ogólna lekkomyślność oraz naiwność jaką ją cechowała. Pogoń za sławą za wszelką cenę, seks, alkohol, narkotyki, leki… Oto całe życie słynnej aktorki. Tak odebrałam tę książkę. A sama jej śmierć w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach? Niestety tutaj poświęcono jej zaledwie kilka stron, jakoś tak… sztywno. A liczyłam na więcej szczegółów w tym temacie. Nie ukrywam, że to o czym tu przeczytałam bardzo zmieniło sposób w jaki postrzegałam Normę Jeane Mortenson… Nie wykluczam, że sięgnę po tytuły, które pojawiły się jako źródła przytoczonych cytatów, bo jeszcze czuję lekki niedosyt.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na66 dni temu
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami” Maria Laurino
Dzieci Watykanu. Jak Kościół handlował „sierotami”
Maria Laurino
Czasem miałam wrażenie, że autorka na siłę stara się być poetycka, co całkowicie nie jest potrzebne w gatunku jakim jest reportaż. Z tego też względu niekiedy ciężko czytało mi się niektóre akapity, miejscami też książka troszeczkę się dłużyła i ciągnęła. Nikt, kto zna historię kościoła katolickiego, nie powinien być zdziwiony, jaki mechanizm został stworzony przez tę instytucję na terenie Włoch. Muszę przyznać, że znajdowanie domu dla dzieci odebranych matkom jest nawet zaskakująco humanitarne jak na ówczesne katolickie standardy. Bardzo intrygujący był dla mnie motyw wysyłania dzieci akurat do USA,. Wątek ten nie został moim zdaniem wytłumaczony wyczerpująco. Podobnie jak nie przekonały mnie argumenty o tym, że papież rzekomo bał się, że dzieci odebrane matkom staną się komunistami - wszak byłaby to tylko garstka ludzi w wielomilionowym narodzie, li tylko niewielkie miasteczko, być może większa wioska. Nie było podstaw, by z tych przymusowych "sierot" robić wrogów Watykanu, akurat ten wątek wydaje mi się grubymi nićmi szyty. Poza tym same historie odnajdowania przez już dorosłe dzieci swoich włoskich korzeni są bardzo interesujące. Ciężko sobie wyobrazić, że czyjeś życie przypomina wręcz historie z książek Dana Browna i polega na przepytywaniu ludzi i znajdowaniu szczątkowych informacji w dokumentach. Uważam, że warto zapoznać się z procedurą stworzoną przez kościół włoski opisaną w tej książce - zapewne można znaleźć na ten temat jakieś artykuły, które w skondensowany sposób przedstawią to zagadnienie, książka zaś jest raczej dla osób chcący poznać ludzi, którzy ucierpieli w wyniku działań podejmowanych przez włoskich duchownych i zakonnice.
Rosmersholm - awatar Rosmersholm
ocenił na617 dni temu

Cytaty z książki Violetta Villas. Baśń bez happy endu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Violetta Villas. Baśń bez happy endu