Wiatr i Prawda. Część 1

Okładka książki Wiatr i Prawda. Część 1 autorstwa Brandon Sanderson
Brandon Sanderson Wydawnictwo: Mag Cykl: Archiwum Burzowego Światła (tom 5.1) Seria: Cosmere fantasy, science fiction
799 str. 13 godz. 19 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Archiwum Burzowego Światła (tom 5.1)
Seria:
Cosmere
Tytuł oryginału:
Wind and Truth
Data wydania:
2025-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2025-02-26
Liczba stron:
799
Czas czytania
13 godz. 19 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368240481
Tłumacz:
Anna Studniarek-Więch
Długo oczekiwana, wybuchowa kulminacja pierwszego łuku narracyjnego bestsellerowego Archiwum Burzowego Światła – arcydzieła fantasy, które sprzedało się w nakładzie ponad dziesięciu milionów egzemplarzy.

Dalinar Kholin rzucił wyzwanie złemu bogu Odium, zaś uzgodniony przez nich pojedynek czempionów ma zadecydować o przyszłości Rosharu. Świetlistym Rycerzom zostało zaledwie dziesięć dni na przygotowania – a niespodziewane wstąpienie przebiegłego i bezwzględnego Taravangiana, który zajął miejsce poprzedniego Odium, wprowadziło chaos w ich planach.

Na całym świecie trwają walki – Adolin walczy w Azirze, Sigzil i Venli na Strzaskanych Równinach, a Jasnah w Thaylenah. Były skrytobójca Szeth musi zaś oczyścić swoją ojczyznę, Shinovar, z mrocznych wpływów jednego z Niestworzonych. Towarzyszy mu Kaladin, którego czeka nowe wyzwanie – pomóc Szethowi pokonać własne demony...

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiatr i Prawda. Część 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wiatr i Prawda. Część 1



916 604

Oceny książki Wiatr i Prawda. Część 1

Średnia ocen
7,8 / 10
1148 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wiatr i Prawda. Część 1

avatar
20
20

Na półkach:

Ta książka jest taka jak poprzednie i inna niż poprzednie. Jest równie dobra jak poprzednie, ale zakończenie jest inne niż w poprzednich. Opowieść została przerwana i dokończona będzie w kolejnym tomie. Brak dużego wydarzenia na zakończenie i jest to różnica w porównaniu z poprzednimi tomami tej historii.

Ta książka jest taka jak poprzednie i inna niż poprzednie. Jest równie dobra jak poprzednie, ale zakończenie jest inne niż w poprzednich. Opowieść została przerwana i dokończona będzie w kolejnym tomie. Brak dużego wydarzenia na zakończenie i jest to różnica w porównaniu z poprzednimi tomami tej historii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
535
346

Na półkach:

Widziałem sporo narzekań, ale moim zdaniem pierwsza część "Wiatru i Prawdy" bije na głowę cały poprzedni tom. Po przedłużającym się oblężeniu, świat skupia się na ostatnich dniach przed pojedynkiem z Odium. Dalinar i Navani ruszają w niebezpieczną podróż, która wreszcie rzuca nam światło na ważne wydarzenia z prehistorii cosmere. Kaladin służy za terapeutę Shetha; i choć doskonale zdaję sobie sprawę, jak to brzmi, jest to jeden z najlepszych wątków tego tomu. Na nieco dalszy plan zeszła Shallan, tym razem wspierana przez przezroczystych Renarina i Rlaina.
Swój pomnik przy każdym pojawieniu się na stronach powieści buduje sobie Adolin i tu trzeba przyznać - czekam na ciekawy zwrot akcji związany z Kholinem, bo jego nieskazitelność w połączeniu z monologiem wewnętrznym staje się dość trudna do skonsumowania.

Widziałem sporo narzekań, ale moim zdaniem pierwsza część "Wiatru i Prawdy" bije na głowę cały poprzedni tom. Po przedłużającym się oblężeniu, świat skupia się na ostatnich dniach przed pojedynkiem z Odium. Dalinar i Navani ruszają w niebezpieczną podróż, która wreszcie rzuca nam światło na ważne wydarzenia z prehistorii cosmere. Kaladin służy za terapeutę Shetha; i choć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
567
166

Na półkach:

No niestety dla mnie to duży zawód!
Było ciekawie, sensownie, w tym tomie jest nudno i na siłę zgodnie z poprawnością polityczną.
I po co?

No niestety dla mnie to duży zawód!
Było ciekawie, sensownie, w tym tomie jest nudno i na siłę zgodnie z poprawnością polityczną.
I po co?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2576 użytkowników ma tytuł Wiatr i Prawda. Część 1 na półkach głównych
  • 1 426
  • 1 058
  • 92
731 użytkowników ma tytuł Wiatr i Prawda. Część 1 na półkach dodatkowych
  • 481
  • 105
  • 42
  • 40
  • 32
  • 17
  • 14

Inne książki autora

Okładka książki Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Okładka książki Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Okładka książki Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Ocena 6,4
Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson (ur. 19 grudnia 1975 w Lincoln w stanie Nebraska) – amerykański pisarz fantastyki i powieści przygodowych dla młodzieży, wykładowca twórczego pisania. Dwukrotny laureat nagrody Hugo. W 1994 roku rozpoczął studia na kierunku biochemii na Uniwersytecie Brighama Younga w Provo w stanie Utah. W latach 1995–1997 prowadził w Seulu działalność misyjną Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którego jest członkiem. Po powrocie wznowił studia na anglistyce i w 2005 roku uzyskał tytuł magistra na kierunku twórczego pisania. Zadebiutował wydaną przez Tor Books w maju 2005 powieścią fantasy Elantris. Od 7 lipca 2006 roku jest żonaty z nauczycielką Emily Bushman, która została jego menedżerką. W październiku 2007 roku urodził im się syn Joel. Po śmierci Roberta Jordana, autora cyklu fantasy Koło Czasu, Brandon Sanderson został wybrany przez żonę zmarłego, Harriet Rigney, aby dokończył ostatni, 12. tom tej serii. Z uwagi na obszerność materiału przygotowanego przez Jordana został on wydany w trzech częściach. W 2013 roku otrzymał dwie nagrody Hugo: w kategorii Best Novella (Nowa dusza cesarza) oraz Best Related Work (za Writing Excuses Season Seven wraz z Danem Wellsem, Mary Robinette Kowal, Howardem Taylerem i Jordanem Sandersonem).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wiatr i Prawda. Część 1 przeczytali również

Żelazny Złoty Pierce Brown
Żelazny Złoty
Pierce Brown
Nie będę ukrywać, że rozpoczynając czytanie IV tomu serii, która stała się jedną z moich ulubionych, miałam lekkie obawy: czy czar Żniwiarza nie pryśnie? Czy perspektywy nowych bohaterów mi się spodobają? Czy chcę sobie znowu fundować ten emocjonalny rollercoaster, skoro wszystko było już dobrze i teraz znowu się spieprzy? I wiecie co? Jest jeszcze lepiej niż zapamiętałam z poprzednich trzech części. Darrow dojrzewa, a pióra Pirce’a Browna staje się tylko lepsze. Orbitowałam w jego środkach stylistycznych jak bohaterowie książki w stanie nieważkości. Widziałam wydarzenia jakbym oglądał film. Ale warsztat byłby niczym, gdyby nie genialna, wielowątkowa fabuła i intrygi. Układ Słoneczny po dekadzie od obalenia Imperium bynajmniej nie jest utopią. Autor do bólu prawdziwie wykreował sytuację polityczną ze wszystkimi problemami, jakie mogłoby trafić Republikę po takim czasie, i nie oszczędza bohaterów, którzy już nie podbijają, lecz są u steru rządów. Wciąż pozwala im wątpić i popełniać błędy, a oglądani okiem nizin społecznych, są wręcz tymi złymi. Nie wytrzymam jeśli nie napiszę, że dzieciaki są absolutnie tym, czego można by się było spodziewać po zmieszaniu materiału genetycznego ich rodziców. Dzięki rozdzieleniu narracji na cztery postaci fabuła miała świetną dynamikę, a czytelnik wgląd na różne części Układu Słonecznego i poglądy skrajnie różnych osób. Odczucia, jakie żywiłam do bohaterów zmieniały się wraz z biegiem narracji - w jednych przypadkach na plus, w innych na minus - ale jedno je łączy: wszystkie były jednakowo angażujące i miały swoje momenty. Uwielbiam to uniwersum, jego patetyczny ton, rozdmuchaną do granic możliwości doniosłość opisów i dialogów, tytuły jakimi obnoszą się bohaterowie, legendy i przywiązanie do tradycji. I uwielbiam ciarki jakie miałam przy ostatnim zdaniu ostatniego rozdziału.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na102 miesiące temu
Miecz Kaigenu M. L. Wang
Miecz Kaigenu
M. L. Wang
Pani Wang znowu to zrobiła – zaangażowała mnie emocjonalnie w swoją powieść tak jak mało kto, a nawet udało jej się wycisnąć ze mnie łzę. Wydawało mi się, że wiem o czym jest ta książka, ale rozwój wydarzeń pokazał mi jak wąskie było moje myślenie. Po nieco przydługiej ekspozycji i świat, kiedy nie raz pomstowałam na sytuację bohaterów i panujące reguły i łykanie propagandy, dochodzi do punktem zwrotnego, którym jest atak obcego kraju na Kaigen. Epicka bitwa dosadnie pokazuje brud, koszmar i tragedie związane z napaścią, przy jednoczesnym obniżeniu bierności państwa - i nie wiem co bardzo mnie oburzało: brutalność Ragijczyków, czy okrucieństwo władz Cesarstwa, które zawiodło swoich poddanych. Ale konieczność obrony była też impulsem dla głównej bohaterki, by przypomnieć sobie przeszłość. Misaki to wykształcona wojowniczka wysokiego rodu, która postanowiła zapomnieć jak potężna była, by sprostać roli pokornej żony i matki - to świetnie wykreowana postać, nieidealna, nieprzerysowana i dużo ciekawsza niż początkowo zakładałam. “(...)Pozwoliła sobie na wdzięczność za to kim jest. Dobrze urodzona kobieta nie była w stanie odciąć nóg stojącemu mężczyźnie, po czym wytrzeć ostrza w jego otwarte od krzyku usta (...) Dzięki bogom była potworem." Po bitwie, kiedy klapki z oczu opadły i uśpione siły się przebudziły, dochodzi do pojedynku, którego przebieg, jak i konsekwencje tak mnie zaskoczyły, że do finału szukałam haczyka. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ani tego, że finalnie bardzo mi się spodobał. Tak samo jak tego, że w fabule został ukryty trop lubiany przez książkary, ale jego zdradzenie byłoby spojlerem. Magia to kolejna wersja posługiwania się mocą żywiołów, ale Wang, bazując na czymś znanym, buduje elementy nowe i interesujące: to nie jest oklepany miotanie ognistymi kulami - to Szepczące Ostrza z Lodu zdolne tnąć stal, Wyciąganie Dusz kradnące oddech, śmiercionośnie trąby powietrzne, Czy Krwawi Mistrzowie Marionetek - bo magia krwią też jest tu istotnym elementem. I zdawać by się mogło, że nawet najwspanialsze rody wojowników nie mogą mieć szans z machiną wojenną znaną z współczesnego pola walki, ale autorce udało się mnie przekonać, że wolałabym mieć w swojej armii kilku Koro z Takayubi niż batalion zwykłych żołnierzy. Było tu trochę dłużyzn na początku - fabuła sprawdziłaby się równie dobrze, gdyby odjąć jej ze 100 stron. Sama końcówka to jakby podbudowa pod dalszy ciąg. I choć całość była emocjonalną bombą, to po zakończeniu czuję spokój, jakby Matsudowie zarazili mnie swoją chłodną jiyą.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na912 dni temu
Łaska bogów James S.A. Corey
Łaska bogów
James S.A. Corey
Twórcy “The Expanse” ruszyli z nowym cyklem. Nie zazdroszczę im presji jaką muszą odczuwać po swoim poprzednim kolosie. Oczekiwania fanów musiały być ogromne. Ja do “Łaski bogów” podszedłem na luzie. Książkowe “The Expanse” skończyłem po pierwszym tomie, serial oglądałem z przyjemnością, ale nie mam aż tak nabożnego stosunku jak niektórzy. Miło mi powiedzieć, że ten cykl planuję kontynuować. Start jest powolny, ale intrygujący. Ludzkość zamieszkuje planetę, która z pewnością nie jest jej pierwotnym domem. Nie wie jednak skąd pochodzi i jak się tu znalazła. Bohaterowie są grupą naukowców badających relację między drzewami życia - endemicznym i ziemskim, gdy błyskawiczna inwazja obcych rzuca ludzkość w niewolę. “Wojna pojmanego” też jest SF, ale tym razem Corey’owie poszli w kierunku space opery. Potężni, homaro-modliszkowaci Carryx to rasa, która wzięła w niewolę dziesiątki gatunków rozsianych po kosmosie, oraz likwidowała te, które okazały się bezużyteczne. Na szczęście wszystkie mogą funkcjonować w podobnej grawitacji i atmosferze. Pozwala to akcji rozgrywać się w kosmopolitycznym więzieniu. Bohaterowie byli mi z grubsza obojętni. Są tam interesujące pomysły, natomiast to sama sytuacja była ciekawa i prowokowała do myślenia, co sam bym zrobił w takim położeniu. Co więcej, jak wspominałem z czasem robiło się coraz bardziej intensywnie i interesująco. Obcość Carryx jest powiedziałbym, akuratna. W sam raz dla space opery, nic brawurowego. Momentami jest śmiesznie, kiedy czytamy o poddanych rasach, zalatuje klasycznym fantasy, ale to drobiazg. Chętnie dowiem się więcej o Roju, o wrogach Carryx. Tym bardziej, że ponoć ma się to zamknąć w trzech tomach, więc szanse na utrzymanie poziomu są spore. Czuć, że Corey’owie to solidni rzemieślnicy. Książka wchodzi gładko mimo pewnych niedostatków a nawet potknięć w redakcji czy tłumaczeniu. “Wojna pojmanego” ponoć już dostała deal na telewizyjną adaptację. To może być trudny materiał, ale chętnie zobaczę to na ekranie.
Mateusz Wielgosz - awatar Mateusz Wielgosz
ocenił na610 dni temu
Wiatr i Prawda. Część 2 Brandon Sanderson
Wiatr i Prawda. Część 2
Brandon Sanderson
Pełne spoilery poniżej. Ok, druga połowa finału jest lepsza. Bez wątpienia. I to mimo, że główne mankamenty z poprzedniej połówki nadal pozostały, a i dodała ona nieco kolejnych do tego całego bałaganu. Jaki piękny bałagan, można by powiedzieć. Co do mankamentów: wrażenie retconowych, dopisanych wątków, w stylu wiodącej roli Wiatr (o Kamieniu tu już znowu zapomniano) nadal mnie mocno drażniło. Także bardzo często, główne postacie (ich większość) nie tylko nie przypominały już zbytnio siebie ale też nie bardzo przypominały postaci w ogóle. Funkcjonowały bardziej jako wysoko levelowe awatary prowadzące w swoich głowach eseje o najważniejszych wartościach, uniwersalnych prawdach z takim coachingowym vibem o potrzebie zrozumienia, akceptacji i tak dalej i tak dalej. Romantyczny wątek pewnych dwóch dalszych postaci został wymyślony aby pokazać, że przedstawiciele dwóch walczących tutaj od tysiącleci stron mogą się pokochać, ale że został on wprowadzony na wariata przed „sekundą” (a nie budowany organicznie od początku serii) to kłuje w oczy swoim naciąganiem, okropną lukrowatością i odarciem tych ciekawych wcześniej postaci z ich zniuansowania. Największym zaś mankamentem jest chyba tempo i cała struktura powieści. Jej podział na 10 dni miał wzbudzić w założeniu budowanie napięcia, intensywności i grania z czasem. Takiego tykającego zegara w tle, odliczającego do apokalipsy. W teorii super pomysł. Ale zupełnie nie działający kiedy w tych dniach nie wiele się dzieje – tu mam na myśli różnorodność, a śledzone punkty widzenia sztucznie skaczą między sobą jak szalone, nie pozwalając na większe wczucie się w jakikolwiek z nich. Po co robić taki podział gdy np. gro postaci spędza tu czas w wizjach Krainy Ducha gdzie czas jest rzeczą zupełnie abstrakcyjną, do tego przeżywają swoje wizje przez większość czasu akcji obu książek i to w oderwaniu od cykli dnia i nocy? Jedynie sprawdzając czasem na swoich magicznych zegarkach (wtf!) czy już aby nie po wszystkim. To są tak sprzeczne z sobą założenia, że aż absurdalne. Po co robić taki dniowy podział jak inne postacie, np. te skupione obok Adolina biorą udział w jednej przewlekłej bitwie, która trwa i trwa i trwa… i przez te 7-8 dni z 10 Adolin w zasadzie robi dokładnie to samo ( do tego pokazywany częściej w przerwach na grę w karty niż podczas bitwy). Dopiero może ostanie dwa dni przynoszą skok intensywności, jakieś mocne dramaty czy koszty dla bohaterów ale wtedy angażowanie się nadal jest utrudniane przez ciągłe, absurdalnie częste skakanie po POVach. To są problemy dotyczące warsztatowych założeń na strukturę książki i odbijają się one na wszystkich jej wątkach. Nie można symulować intensywności i wyścigu z czasem, kiedy tych kilka wątków jest po prostu bardzo, bardzo monotonnych. Nałożone na to skakanie i rwanie fragmentów zupełnie tego nie ukrywa, a jedynie wzmacnia ten słaby efekt i frustruje. Monotonia nie musi być zła. Ba ja nawet uważam, że ta wspaniała Droga Królów była też przecież dość monotonna, a działała doskonale. Gdy forma dobrze współgra z treścią może powstać coś wspaniałego. Ta sama monotonia moim zdaniem tutaj działałaby dużo lepiej gdyby była pokazana adekwatnie, na spokojnie, z wyczuciem dla każdego momentu. Bez udawania jakiegoś heist movie. Efekt jest taki, że mam wrażenie, że było to najdłuższe 10 dni o jakich czytałem. Na szczęście tym razem mamy tu dużo, dużo więcej zalet i atutów niż w poprzedniej połówce. Przede wszystkim dostajemy fascynującą zawartość wizji wyjaśniającą wszystkie zagwozdki dotyczące całej historii planety jak i sił, które nią rozporządzały. Wreszcie można było sobie całą historię Rosharu zgrabnie poukładać w głowie. Wszystko się do siebie ładnie dopasowało i wynikało z siebie nawzajem. Dokładnie zaczynamy teraz pojmować chronologię tego wszystkiego. Mało tego, od pewnego momentu, w ramach wizji dostajemy także perspektywy tutejszych bogów. Zwłaszcza, niejaką „spowiedź” Honoru, która także fascynuje. I pozostawia z myślą, że nie jest łatwo być bogiem w Cosmere. I właśnie, Cosmere. Konkluzje tego tomu jak i całej serii to już nie jest Archiwum Burzowego Światła. To jest wielki zwrot w Cosmere. I… tak jak narzekałem w moich wcześniejszych opiniach, że przez Cosmere ta seria traci swoją tożsamość to tutaj wreszcie to zaakceptowałem i spodobało mi się. Po prostu. Książki Cosmere to książki opisujące w gruncie rzeczy ogromny kosmiczny konflikt bogów czy sił łudząco do bogów podobnych. A Archiwum Burzowego Światła to po prostu wycinek tej kosmicznej historii, niezwykle ważny bo prowadzący do załamania historycznego status quo. I z tą myślą, rozumiejąc na koniec wszystko co zaszło na tutejszej planecie poczułem satysfakcję, poczułem pay-off. Choć z jednej strony faktycznie osobiste historie jednostek, na koniec tego wszystkiego, miały już niewielkie znaczenie to na koniec to właśnie człowiek w oparciu o swoje doświadczenia przechytrzył tutaj boga. Fajne to było. Ten wymiar powieści działa i dla niego warto ją przeczytać. Jednocześnie zakończenie jest odważne. Nie ma happy-endu, wręcz przeciwnie, wkraczamy wręcz w jakąś post-apo rzeczywistość, która jednak niesie nadzieję. Do tego zakończenie jest otwarte. Osobiste perypetie bohaterów można wręcz uznać za urwane. A pomysł z niejaką strefą dylatacji czasu, która wybuchła wokół planety pozwala na powrót do naszych bohaterów już niedługo ale za to już w zupełnie innym Cosmere. Naprawdę ciekawy pomysł. Wiem, że wielu narzeka na otwartość tego zakończenia ale ja je naprawdę doceniam, także gorzkość tego finału. Również kiedy postacie w swoich wątkach dostawały wreszcie coś do roboty, robiło się świetnie. Finalne segmenty np. podróży Adolina były super, podobnie z Shallan. Kaladina terapeutę w końcówce także zaakceptowałem i doceniłem. Historia Szetha była super od początku do końca, a wyjątkowo fajnie także poznawało się i wreszcie zaczynało rozumieć samych Heroldów. Podobał mi się też finał powiązany z Hoidem choć eh… znowu Scadrial. Na szczęści wygląda na to, że to ten Scadrial, który mam już za sobą. Podsumowując bawiłem się dobrze. Paradoksalnie rozbicie książki na dwa sub-tomy zadziałało dla mnie na plus bo kolosalne wady całości skumulowały się w tomie poprzednim i tam mogłem wylać na nie całe swoje rozczarowanie. Tutaj były one już mniej dotkliwe (czy to ten pełen lukrowego wzdychania do siebie romans z czapy, absolutnie nie trafiona struktura i tempo czy jakaś taka coachingowość tego wszystkiego). Wydaje mi się, że pozycja ta byłaby znacznie lepsza gdyby jakiś edytor wybił na czas z głowy Sandersona pomysł na tę właśnie eksperymentalną strukturę, zupełnie nijak nie pasującą do jego pisarstwa, zarówno w tej serii jak i w ogóle. Finalnie: 7 na 10 dla tego tomu oraz jako całości Wiatru i Prawdy. Pełne wad i mankamentów ale jednak satysfakcjonującego zamknięcie pewnego rozdziału w Cosmere, które dawno już porzuciło aspiracje jakie widzieli w nim fani w początkach serii. Piękny bałagan, choć do docenienia raczej tylko dla cosmerowych nerdów. I ludzi jak ja, którym aż tak nie przeszkadzają rozwlekłe książki.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na710 godzin temu
Dwa ognie Christopher Buehlman
Dwa ognie
Christopher Buehlman
Fenomenalna jednotomówka dark fantasy. Nie spodziewałem się, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Christophera Buehlmana okaże się aż tak udane. Autor w swojej powieści zabiera czytelnika do Francji połowy XV wieku, która jest wyniszczona wskutek szalejącej zarazy czarnej śmierci. Na domiar złego kraj staje się areną zmagań pomiędzy siłami nieba i piekła. W tych niewesołych okolicznościach poznajemy Thomasa, rycerza grasanta, który spotyka na swej drodze pewną dziewczynkę sierotę. Nie jest ona jednak zwyczajna i twierdzi, że przemawiają do niej anioły. Przede wszystkim pierwsze skrzypce gra w tej powieści klimat. Dwa ognie można moim zdaniem określić jako swoistego rodzaju post-apo i powieść drogi. Nasza drużyna przemierza Francję spustoszoną przez epidemię dżumy, co chwila napotyka się na wymarłe osiedla i masę ciał, których nie ma nawet kto pochować. Jednocześnie cały czas trwa angielska inwazja, a podróżnych napadają rabusie. Mroczny nastrój świetnie dopełniają pomysłowe sekwencje horrorowe. Dwa ognie klasyfikowałbym raczej jako dark fantasy, nie czystą grozę, ale makabrycznych, niepokojących lub zwyczajnie obrzydliwych scen tu nie brakuje. Jeśli chodzi o samą fabułę, to choć ma dość epizodyczny charakter, to mocno wciąga. Co uważniejsi zobaczą tu też dużo umiejętnie wplecionej religijnej symboliki. Wiele dobrego mam do napisania też na temat bohaterów. Są oni naprawdę dobrze wykreowani, widać jak przeszłe wydarzenia odcisnęły na nich piętno. Pod tym kątem muszę szczególnie pochwalić wątek Thomasa, który na kartach powieści przechodzi swoisty redemption arc. Świetnie wypadają również relacje między bohaterami, zwłaszcza ta dotycząca Thomasa i Delphine. Autor bardzo umiejętnie potraktował w powieści kwestię religijności. Choć niejednokrotnie na kartach książki księża są przedstawieni jako przeżarci korupcją i zepsuci, to zarazem u innych widzimy piękno czystej wiary, która podnosi na duchu człowieka w najtrudniejszych momentach. Mimo, że powieść przez większość czasu ma poważny charakter, to nie zabrakło tu też humoru. Świetnie pod tym kątem wypadają nieraz cięte dialogi między Thomasem a Delphine, ale nie zawodzi także humor sytuacyjny, przy scenie z potrawką i wróblem mocno parsknąłem śmiechem. Czy powieść ma jakieś wady? Na pewno nie jest dla każdego, duża ilość brutalnych scen wielu odrzuci. Niemniej mnie osobiście tytuł ten naprawdę zachwycił. Wszystko mi tu zagrało: historia, bohaterowie, klimat, styl i zakończenie, które mnie wzruszyło. To był ten szczególny przypadek powieści, kiedy tak cieszyłem się lekturą, że im bliżej było końca, tym bardziej nie chciałem, aby się skończyła. Ode mnie w pełni zasłużone 10/10.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na1020 dni temu

Cytaty z książki Wiatr i Prawda. Część 1

Więcej

Ideały są martwe, chyba że stoją za nimi ludzie. Prawa istnieją nie dla samych siebie, ale dla tych, którym służymy.

Ideały są martwe, chyba że stoją za nimi ludzie. Prawa istnieją nie dla samych siebie, ale dla tych, którym służymy.

Brandon Sanderson Wiatr i Prawda. Część 1 Zobacz więcej

- Cnota to coś, co jest cenne, nawet jeśli nic ci nie daje. Cnota trwa bez nagrody i rekompensaty. Myślenie pozytywne jest wspaniałe. Ważne. Użyteczne. Ale musi takim pozostać, nawet jeśli nic ci nie daje. Wiara, prawda, honor... jeśli istnieją tylko po to, by coś ci dać, nie zrozumiałeś burzowego sedna sprawy.

- Cnota to coś, co jest cenne, nawet jeśli nic ci nie daje. Cnota trwa bez nagrody i rekompensaty. Myślenie pozytywne jest wspaniałe. Ważne....

Rozwiń
Brandon Sanderson Wiatr i Prawda. Część 1 Zobacz więcej

- Czasami mam wrażenie, że mam dwa umysły. Może ty masz tak samo. Mam mózg, który chce mnie zniszczyć... który podszeptuje, że wszystko, co kocham, jest skazane na zagładę, więc równie dobrze mogę się poddać. Nie mogę po prostu znosić takiego myślenia. Muszę działać. Muszę wyruszyć na wojnę.
- Wyruszyć na wojnę ze swoim własnym mózgiem.
- W pewnym sensie. (...) Kiedy zacząłeś uczyć się walki, nie miałeś żadnych odruchów, pamiętasz? Co wtedy zrobiłeś? - Ćwiczyłem. Powtarzałem raz za razem, aż właściwa reakcja zaczęła pojawiać się w chwili, kiedy jest potrzebna.
- To coś w tym rodzaju. Kiedy przybywają niewłaściwe myśli, musisz być gotowy. Nie tylko je odeprzeć, ale zastąpić właściwymi. Myślami wojownikami, by stawiły opór tym złym.

- Czasami mam wrażenie, że mam dwa umysły. Może ty masz tak samo. Mam mózg, który chce mnie zniszczyć... który podszeptuje, że wszystko, co ...

Rozwiń
Brandon Sanderson Wiatr i Prawda. Część 1 Zobacz więcej
Więcej