Demon ruchu: wydanie poszerzone

Okładka książki Demon ruchu: wydanie poszerzone autorstwa Stefan Grabiński
Okładka książki Demon ruchu: wydanie poszerzone autorstwa Stefan Grabiński
Stefan Grabiński Wydawnictwo: Wydawnictwo CM Cykl: Stefan Grabiński - Dzieła zebrane (tom 3) Seria: Polska fantastyka horror
242 str. 4 godz. 2 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Stefan Grabiński - Dzieła zebrane (tom 3)
Seria:
Polska fantastyka
Data wydania:
1923-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1923-01-01
Liczba stron:
242
Czas czytania
4 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367240840
Stefan Grabiński urodził się 26 lutego 1887 r. w Kamiance Strumiłowej (dziś Kamianka Buzka) nad Bugiem. Po ukończeniu liceum bernardynów we Lwowie rozpoczął filologię polską i klasyczną na tamtejszym Uniwersytecie Jana Kazimierza. Następnie pracował jako nauczyciel języka polskiego (we Lwowie i Przemyślu),dopóki nie zaczął cierpieć na ciężką gruźlicę, która zmusiła go do przejścia na emeryturę. Dużo podróżował, był m.in. w Austrii, we Włoszech i w Rumunii. Po zakończeniu pracy w 1931 r. zamieszkał w miejscowości Brzuchowice pod Lwowem, gdzie mimo wcześniejszych sukcesów literackich popadał z zapomnienie i ruinę. Zmarł w 1936 r. we Lwowie.

Grabiński określany jest jako polski Lovecraft lub polski Poe, ale to, co głównie go łączy z oboma autorami, to gatunek horror-fantasy oraz najlepiej opanowana forma literacka: opowiadania. Wśród tematów, które przenikają się w jego twórczości można wymienić: demoniczne uwodzicielki, czarownice, duchy, tajemnicze wiadomości z dolnego świata, sobowtóry, magię, erotykę w połączeniu z motywami religijnymi, różne formy efektów parapsychologicznych, wreszcie fascynację orientalnym mistycyzmem. Jego bohaterowie często angażują się w zawody związane z nauką lub technologią, pracując jako inżynierowie, architekci lub lekarze. Są również w stanie wyrażać się z matematyczną precyzją.

Nasze wydanie zawiera oryginalny zestaw i układ opowiadań z 1922 r. - jest poszerzone o 2 opowiadania, które Stefan Grabiński planował włączyć do kolejnego wydania Demona ruchu.

SPIS OPOWIADAŃ
Maszynista Grot
Błędny pociąg (legenda kolejowa)
Demon Ruchu
Smoluch
Wieczny pasażer
W przedziale
Sygnały
Ślepy tor
Ultima thule
Głucha przestrzeń
Dziwna stacja (fantazja przyszłości)
Fałszywy alarm
Engramy Szatery
Przypowieść o krecie tunelowym
Średnia ocen
9,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Demon ruchu: wydanie poszerzone w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Demon ruchu: wydanie poszerzone



1754 627

Oceny książki Demon ruchu: wydanie poszerzone

Średnia ocen
9,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Demon ruchu: wydanie poszerzone

avatar
761
729

Na półkach: , , , ,

Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować),tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i śmierci). Nikt wcześniej nigdzie nie pisał w takim stylu, nie potrafił wywołać takiego nastroju, trochę rozlewnego liryzmu niczym z nokturnów Chopina, trochę mroku i osnutej mgłą (i parą z lokomotyw) tajemnicy. KAŻDY fan grozy MUSI nie tylko znać, ale posiadać w swych domowych zbiorach, ten niewielki tomik.
+
Jak wspomniałem, naczelnym tematem spinającym kolejne opowiadania “Demona Ruchu” jest szczególna obsesja kolejowa, połączenie uwielbienia dla jazdy pociągami, samej instytucji kolei, oraz fascynacji dzikim pędem, niekończącym się ruchem. Głęboka, obsesyjna miłość tkwi w sercu starego, kalekiego dróżnika, który odnawia i utrzymuje w sprawności martwy odcinek toru (“Głucha Przestrzeń”). Podobna miłość, tęsknota do jazdy pociągiem zmusza ubogiego (nie stać go na drogie bilety kolejowe) urzędnika do wysiadywania na dworcach i fantazjowania o podróżach w szeroki świat (“Wieczny Pasażer”).

Obłęd związany z ruchem wywołany przezeń, przenika myśli maszynisty (“Maszynista Grot”),pędzącego skradzioną lokomotywą na zatracenie, ten sam obłęd prowadzi do morderstwa bohaterów opowiadań “W Przedziale” czy tytułowego “Demona Ruchu” (choć tutaj mamy do czynienia raczej ze szczególną, “demoniczną" metaforą).

Granice między życiem i śmiercią, temat, który Grabiński przejął od samego E.A. Poego stanowią temat słynnego “Ślepego Toru”. Oto grupa podróżnych dobrowolne decyduje się pozostać w pędzącym na zatracenie pociągu, by poznać tajemnicę skrywaną poza granicami powszedniości. Tę samą metaforę - śmierć jako przystanek na drodze do poznania Niepoznanego, zawiera opowiadanie “Dziwna Stacja”.
Temat świadomości istniejącej poza granicami życia podejmuje również “Ultima Thule”, romantyczna opowieść o przyjaźni dwu kolejarzy “Ultima Thule”, przyjaźni, która przetrwa śmierć.

Trzecia grupa tematyczna, skupiająca uwagę Grabińskiego to kolejowe katastrofy, tragiczne i często niesamowite okoliczności do nich prowadzące. Oto kolejarz bada tzw. “Fałszywe alarmy”, nieprawdziwe informacje telegraficzne zapowiadające katastrofy na torach. Pewnego dnia jednak nadmierne zaufanie do opracowanej metody przyniesie tragiczny rezultat. W “Błędnym Pociągu” dochodzi do czołowego zderzenia składu kolejowego z widmowym pociągiem.
W pamięci fana grozy najdłużej pozostaną dwa opowiadania najlepsze w całym “Demonie Ruchu”; przewrotny, złowrogi "Smoluch" z samospełniającą się przepowiednią katastrofy, i klasyczna, bardzo zgrabna ghost story “Sygnały”, w której upiór dróżnika bezskutecznie usiłuje ostrzec żywych przed tragedią.
+
Łącząc wszystkie utwory wspólnym mianownikiem uzyskał Grabiński niezwykły efekt spójności artystycznej, powodując, że, jak to często bywa, całość jest większa od sumy części składowych. Stąd największe wrażenie robi "Demon Ruchu" czytany w wydaniach całościowych. Wszystkie teksty ujmują pięknem języka, śmiałością wyobraźni Autora i tym niezwykłym dziś romantyzmem kolejowym. Aż trudno sobie dziś wyobrazić tak niezwykłe, fantastyczne podejście do czegoś tak na pozór przyziemnego jak jazda pociągiem. Ot, wsiadamy w Pendolino i za parę godziny jesteśmy u celu. Cały "romantyzm" to czy gdzieś w polu nie staniemy i się na spotkanie nie spóźnimy....

Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować),tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
359
4

Na półkach:

W kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub fiksacji. Pędzą ku zatracie, "ślepym torem", nieuchronnie jak rozpędzona lokomotywa bez hamulca.
Urzeka poetycki, młodopolski język Grabińskiego, w wydaniu "Dwóch sióstr" opowiadaniom towarzyszą klimatyczne ilustracje Rity Kaczmarskiej. Dość kontrowersyjna i "inwazyjna" edytorsko wydaje mi się decyzja, by wybrane przez redakcję części tekstu wyróżniać większym stopniem innym krojem pisma, mającym nawiązywać do liternictwa oznaczeń kolejowych. Zabieg pasuje raczej do artykułów prasowych, w literackiej prozie mi osobiście przeszkadza.

W kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
43
43

Na półkach: ,

KOCHAM POCIĄGI i historię

KOCHAM POCIĄGI i historię

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1790 użytkowników ma tytuł Demon ruchu: wydanie poszerzone na półkach głównych
  • 910
  • 845
  • 35
354 użytkowników ma tytuł Demon ruchu: wydanie poszerzone na półkach dodatkowych
  • 235
  • 44
  • 26
  • 14
  • 13
  • 12
  • 10

Inne książki autora

Stefan Grabiński
Stefan Grabiński
Polski pisarz, przedstawiciel nurtu grozy w polskiej literaturze międzywojennej. Klasyk noweli fantastycznej, twórca horroru kolejowego, określany czasem mianem „polski Poe” lub „polski Lovecraft”. Urodził się w galicyjskiej rodzinie inteligenckiej, jako syn naczelnika sądu Dionizego Grabińskiego i Eugenii z Czubków. Wczesną młodość spędził w Łące pod Samborem, skąd po śmierci ojca rodzina przeniosła się do Lwowa. Po ukończeniu nauki w tamtejszym liceum bernardynów w 1905 r., rozpoczął studiowanie literatury polskiej i filologii klasycznej na wydziale filologicznym Uniwersytetu Lwowskiego. Poznał tam między innymi Stanisława Kota, Juliusza Kleinera, Tadeusza Sinkę, Stanisława Łempickiego oraz Stefana Wierczyńskiego. Jeszcze w okresie studenckim ujawniła się u niego dziedziczna gruźlica; doświadczenie śmiertelnej choroby, podobnie jak cechująca pisarza już od dzieciństwa żarliwa religijność, wywarły znaczący wpływ na kształtowanie się jego światopoglądu i programu literackiego. Po ukończeniu studiów, poczynając od roku 1911 pracował jako polonista w lwowskich gimnazjach. Podróżował po Europie: przebywał w Austrii (w latach 1914-1915),odwiedził Włochy (1927) i Rumunię (1927). W latach 1917-1921 był nauczycielem w Przemyślu. Przeniesiony na emeryturę z powodu zaawansowanej gruźlicy, w 1931 r. zamieszkał w miejscowości kuracyjnej Brzuchowice pod Lwowem. Od tego czasu, pomimo niedawno odnoszonych sukcesów pisarskich, popadał w coraz większą nędzę i zapomnienie. Zmarł w skrajnym ubóstwie, opuszczony przez niemal wszystkich znajomych. Jest pochowany na cmentarzu Janowskim we Lwowie. Największe uznanie zyskał jako nowelista. Zadebiutował w 1909 roku (wydanym pod pseudonimem Stefan Żalny) zbiorem opowiadań Z wyjątków. W pomrokach wiary, który nie zyskał jednak uznania krytyki ze względu na niewielką wartość artystyczną. Autor został dostrzeżony dopiero dzięki drugiemu tomowi pt. Na wzgórzu róż (1918). Sławę przyniósł mu Demon ruchu (1919) – cykl nowel grozy osnutych wokół motywu pociągu i stacji kolejowej. Zachęcony sukcesem, w krótkim czasie opublikował kolejne zbiory nowel, z których część stanowiły zamknięte cykle tematyczne: Szalony pątnik (1920),Niesamowita opowieść (1922),Księga ognia (1922),Namiętność (1930). Niektóre opowiadania Grabińskiego były także publikowane w ówczesnej prasie popularnej („Gazeta Kaliska”, „Słowo Polskie”, „Robotnik”, „Nowa Reforma”) i literackiej („Maski”, „Pro Arte”, „Zdrój”). Mniejszą wartość artystyczną zwyczajowo przypisuje się jego powieściom. Salamandra (1924),Cień Bafometa (1926),Klasztor i morze (1928) oraz Wyspa Itongo (1934) współcześnie zostały niedostrzeżone lub ostro skrytykowane, po wojnie zaś uznano je za anachroniczne. Jest także autorem trzech dramatów (Willa nad morzem, Zaduszki, Larwy),wystawianych na scenach Warszawy, Lwowa i Krakowa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Demon ruchu: wydanie poszerzone przeczytali również

Droga do science fiction. Od Gilgamesza do Wellsa Herbert George Wells
Droga do science fiction. Od Gilgamesza do Wellsa
Herbert George Wells Jonathan Swift Juliusz Verne Edgar Allan Poe John Mandeville Rudyard Kipling Ambrose Bierce Henry Rider Haggard Nathaniel Hawthorne Edward Bellamy
Przeczytałem książkę "Droga do science fiction. Od Gilgamesza do Wellsa" i muszę przyznać, że była to dla mnie lektura pełna kontrastów. Choć idea ukazania początków literatury science fiction była intrygująca, większość zawartych tu tekstów nie wzbudziła mojego większego zainteresowania. Archaiczność pierwszych dzieł sprawiła, że trudno było mi zaangażować się w te historie. Teksty takie jak fragmenty "Utopii" Tomasza More’a czy "Miasta Słońca" Tommasa Campanelli były dla mnie bardziej historyczną ciekawostką niż czymś, co naprawdę mnie poruszyło. Brakowało im tej lekkości i wyobraźni, którą kojarzę z gatunkiem science fiction w jego nowoczesnym wydaniu. Dopiero opowiadanie H.G. Wellsa, "Gwiazda", wywarło na mnie prawdziwe wrażenie. W porównaniu z wcześniejszymi utworami w zbiorze było świeże, dynamiczne i pełne emocji. Wells, jako prekursor współczesnego sci-fi, pokazał w nim ogromną wyobraźnię, a jednocześnie dotknął tematów uniwersalnych, takich jak potęga natury i kruchość człowieka wobec kosmosu. To właśnie dla takich opowiadań warto sięgnąć po tę książkę. Podsumowując, choć niektóre teksty były dla mnie trudne w odbiorze, "Gwiazda" H.G. Wellsa wynagrodziła mi tę podróż przez historię science fiction. Poleciłbym tę książkę osobom, które interesuje rozwój gatunku i które chcą zrozumieć, skąd się wywodzi współczesne science fiction – nawet jeśli czasem będzie to wymagało odrobiny cierpliwości.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na61 rok temu
Małe zielone ludziki Krzysztof Boruń
Małe zielone ludziki
Krzysztof Boruń
Fantastyka bliskiego zasięgu. Gdzieś w Afryce pojawia się anomalia, Vortex P. Zjawisko nieznanego pochodzenia (obcy?, natura?, ktoś z Ziemi?),wykazuje spore podobieństwo do Zony z "Pikniku...". Oddziałuje silnie na ludzką świadomość i rzeczywistość fizyczną. Z miejsca staje się ośrodkiem zainteresowania rozmaitych podmiotów życia geopolitycznego - lokalne państewka, agencje wywiadu, terroryści, naukowcy, religijni nawiedzeńcy, itp. Na tym tle mamy sensacyjną fabułę. Napisane to wszystko dość sprawnie (choć jest tu kilka mielizn, gdy autor przy pomocy bohaterów rozwlekle teoretyzuje na temat ekologii, dynamiki społeczeństw, teorii władzy i państwa, geopolityki i rozmaitych aspektów parapsychologii (dziś to śmieszy, ówcześnie był to temat modny) tudzież należałoby głębiej pomyśleć nad konstrukcja postaci),na bogato, z rozmachem. Rzecz jest dość kompleksowa, uwikłanych tu mamy wiele aspektów współczesnej rzeczywistości, i wbrew pozorom, powieść niespecjalnie się zestarzała. I choć autor nie ustrzega się chwilami banału, to nie raz i nie dwa bywa interesujący w spostrzeżeniach i celny w przewidywaniach. Ciekawe też jest uczynienie główną postacią kobiety i prowadzenie narracji z tej perspektywy. Sytuacja dość niecodzienna w zaangażowanej fantastyce tamtych czasów. Gdyby ktoś skłonił autora do pewnych skrótów i poddał tekst solidnej redakcji, mogłaby ta powieść być zaliczana do jednych z najważniejszych w dorobku polskiej fantastyki. Bo takiego np. Zajdla bije na łeb w każdym, w zasadzie, aspekcie. Zajdel jednak był o wiele prostszy w interpretacji i prostszy w ogóle, każdy łatwo odkrywał przesłanie (ten zły totalitarny ZSRR). W efekcie jego popularność była znacznie szersza. Mimo wszystko dziwi mnie nadzwyczaj niska recepcja tej pozycji w świecie miłośników fantastyki. Wysłuchałem w interpretacji Katarzyny Tokarczyk. W pierwszych chwilach jej wykonanie wydało mi się trudne do przyjęcia, jednak po krótkiej chwili przyzwyczaiłem się i słuchałem z przyjemnością. Finalnie uważam, że to była zupełnie niezła robota. Może trochę zawyżam, ale uważam, że to powieść którą warto poznać. 8/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na81 rok temu
Senni zwycięzcy Marek Oramus
Senni zwycięzcy
Marek Oramus
Przeczytawszy komentarze pod tą książką odnoszę wrażenie, że niektóre osoby tracą przyjemność z czytania, jeżeli nie można czytać szybko, szybko się dowiedzieć, co dalej w fabule. Jeżeli twórca stosuje różne zabiegi, żeby nas rozruszać, może warto się podjąć tej zabawy. Przecież czytelnik też musi coś robić. Nie bądźmy leniuchami! Gorąco polecam nie upadać na duchu pomimo narastającej dezorientacji trwającej ze dwa pierwsze rozdziały. Oramus stworzył niewielki, ale całkiem bogaty światek przypominający panopticum i warto tam zajrzeć. Sposób narracji wielu tutejszym czytelnikom nie przypadł do gustu, a mnie akurat tak. ^^ Język powieści jest raczej surowy, a autor co jakiś czas wprowadza własne terminy, jak nazwy zjawisk, których znaczenia wcale nie objaśnia, czy przedmiotów, których wcale nie opisuje. Jest to nieco dysturbujące, szczególnie na początku książki, kiedy po prostu chcemy się dowiedzieć, co się tu w ogóle dzieje! Wówczas należy (nie upadając na duchu) mocno skupić wzrok na kontekście i silniej zagrzechotać wyobraźnią. Jest ogromne pole to interpretacji. Każdy czytelnik zobaczy coś innego, ale czy to nawet nie ciekawiej? :) Z kolei, kiedy autor pokazuje nam daleki wszechświat albo wizje czy sny bohaterów, zastępuje zwyczajny język niemal prozą poetycką. Sama "tkanka" tekstu potrafi zmienić jakość książkowej rzeczywistości na iluzoryczną i jest to odczuwalne. Jakby się założyło do czytania okulary innego koloru. :) A jeżeli chodzi o „poszatkowane sceny”, na które wielu tutejszych czytelników narzeka, to uważam ich (scen, rozumie się) wzajemne przenikanie za jednen z najfajnieszych zabiegów w książce! Nie zdarza się to wcale tak często. Miło było czasem w zaskoczeniu przyglądać się temu jednemu zdaniu spajającemu dwie różne sceny i rozczytywać w nim jednym nałożone na siebie dwa obrazy. Ale żeby to zobaczyć, trzeba przystanąć. Nie bądźmy leniuchami!
gośka - awatar gośka
oceniła na69 miesięcy temu
H.P. Lovecraft. Biografia S.T. Joshi
H.P. Lovecraft. Biografia
S.T. Joshi
Epicki moloch o jednym z bardziej charakterystycznych autorów opowieści grozy. Książka mega szczegółowa, drobiazgowa z masą przytoczonych autorów i utworów co stanowi wartość samą w sobie. Oczko mniej do oceny za brak indeksu osób i książek, bo co jak co, ale ta pozycja powinna to mieć obowiązkowo. Problem jest taki, że nie wiadomo trochę dla kogo to pozycja. Kogoś kto dopiero wdraża się w twórczość Lovecrafta wynudzi ogrom szczegółów, często zwyczajnie niepotrzebnych. A ktoś kto już autora zna i lubi naraża swoją sympatię, bo co tu dużo mówić, nie był za fajną osobą. Oczywiście jako pisarz to świetny autor, mentor dla wielu twórców i zawsze pomocny kolega. Jako osoba prywatna to prymitywny rasista, świnia, buc, antysemita, hipokryta, lepiej traktujący kumpli niż własną żonę, a przez swoje zadufanie w pełni odpowiedzialny za swoją śmierć. Momentami naprawdę ciężko go lubić. Pozycja jest ogromna. Ponad 1100 stron właściwego tekstu, ponad 50 stron przypisów, na które składa się niecałe 1600 wpisów i 15 stron samej bibliografii. Joshi dokonał tytanicznego wysiłku zbierając to wszystko, analizując i lepiąc w spójną całość. Do tego stara się być w miarę obiektywny, nie usprawiedliwia poglądów Howarda, bardziej przybliża ich możliwą genezę. Joshi pokusił się nie tylko na przedstawienie życia HPL, ale też analizę nie tylko jego dzieł, ale też inspiracje określonych okresów twórczości. Brakuje trochę jakiś ilustracji, bo często wspomina o jakichś miejscach czy szkicach Lovecrafta. Brakowało mi też czegoś większego o słowotwórstwie i niechęci do owoców morza. Książkę zdecydowanie polecam, ale przed lekturą trzeba się pogodzić z pewnymi faktami. Aha, i sprawa ze sławnym kotem. To akurat jest żaden argument na rasizm Lovecrafta, a przytaczany jest często jako koronny dowód.
Alos - awatar Alos
ocenił na91 rok temu
Arka Adam Wiśniewski-Snerg
Arka
Adam Wiśniewski-Snerg
Czytanie Snerga jest trochę jak podróż surrealistycznym tramwajem. Widzisz tory i przystanek, stajesz na nim, przyjeżdża tramwaj, ale nie dociera na przystanek, tylko nad rzekę. I w sumie wydaje się, że już zaczynasz rozumieć, o co chodzi – skaczesz, wsiadasz i okazuje się, że to przystanek odjeżdża. Z jednej strony to niesamowita umiejętność oddać tak duszący i zniewalający obraz dzikiej niesamowitości – bo tego nie udało się nawet Philipowi K. Dickowi. Ale z drugiej, wejście w tak absurdalny obraz sprawia, że zarówno fabuła, jak i ciąg przyczynowo-skutkowy zanikają. Łowienie sensu w tej opowieści zamienia się w nurkowanie w głębiny absolutnego odmętu – co momentami może być przyjemne. Mamy tu miejscami nielichą przejażdżkę przez fascynujące koncepcje z pogranicza filozofii, psychologii, seksuologii. Wywody ilustrowane są na niezwykle wnikliwym poziomie analitycznym – ich głębia i perspektywa raz odstraszają, a raz przyciągają. Jednak w pewnym momencie czytelnik musi zadać sobie pytanie: czy to obraz snuty przez geniusza, którego można zrozumieć tylko w kontekście absurdyzmu PRL-u, świata, gdzie w minutę cała historia i rzeczywistość mogą się zmienić bez najmniejszego powodu – czy raczej wizja szaleńca, którego udręczone zmysły skaczą z tematu na temat pozornie bez udziału logiki? „Arka” jawi się dla mnie jako gorzka wizja życia w świecie wariatów i bycia zmuszonym do uczestnictwa w zbiorowej hekatombie samoistnego absurdu. Jest z jednej strony wołaniem o pomoc i sens, a z drugiej – psychologicznym horrorem człowieka, który nie może już odnaleźć sensu w otaczającej go rzeczywistości. Widać w tym herosie, podejmującym raz za razem próbę narzucenia swojej wizji realności innym, pewne odbicie samego Snerga. Można dostrzec tu również niezwykle głębokie i podświadome rozdarcie pomiędzy jego światem a światem wszystkich, którzy go otaczają. Dla autora nie ma jednak pociechy w czymś wyższym czy lepszym od ludzi – w jego zimno logicznym świecie nie ma miejsca nawet na sztuczny absolut. Ważne jest też to, że choć pozornie na koniec bohater otrzymuje upragnione ukojenie, pozostaje ono dla odbiorcy niepełne, a może nawet oszukańcze. https://www.instagram.com/p/DN767t9iDNz/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=MzRlODBiNWFlZA==
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na64 miesiące temu
Wampir Władysław Stanisław Reymont
Wampir
Władysław Stanisław Reymont
Ta opowieść nie zaczyna się od zdarzeń, lecz od nastroju, który powoli osiada na myślach, jak wilgoć na chłodnym szkle o świcie. Kontakt z prozą Władysław Stanisław Reymont w Wampir przypomina wejście do świata, gdzie to, co rzeczywiste, i to, co podszeptane przez wyobraźnię, zaczyna mówić jednym głosem. Postaci nie wchodzą na scenę z rozmachem. Raczej wyłaniają się stopniowo, jak twarze dostrzegane kątem oka, kiedy wzrok dopiero uczy się nowej przestrzeni. Najmocniej zapadają nie czyny, lecz napięcia skrywane pod powierzchnią codziennych gestów. Pragnienia, które nie zawsze chcą zostać nazwane. Lęki, które nie szukają rozgłosu, tylko trwają cierpliwie, aż znajdą odpowiedni moment. Bohaterowie tej historii nie mierzą się z nieznanym wprost. Oni pozwalają mu krążyć wokół siebie, jak myśl powracająca mimo prób jej odrzucenia. Język Reymonta rozlewa się szeroko i chwilami aż nadto obficie, jakby każde zdanie chciało zostawić po sobie trwały ślad. Bywają fragmenty, które zatrzymują opowieść na dłużej, niż wymagałaby tego sama historia. Są obrazy, które trwają w miejscu, jakby autor z uporem przyglądał się im jeszcze chwilę, zanim pozwoli ruszyć dalej. Zdarzały się momenty, w których droga przez tę opowieść wymagała większej cierpliwości, niż początkowo zakładałem. To jedna z tych książek, które nie poddają się od razu. A jednak właśnie w tej powolności tkwi jej siła. Atmosfera budowana warstwami zaczyna z czasem działać mocniej niż pojedyncze wydarzenia. Najciekawsze dzieje się pomiędzy słowami, w niedopowiedzeniach, które nie chcą zostać wyjaśnione do końca. Najtrwalsze wrażenie nie rodzi się z jednego obrazu ani jednej sceny. Rodzi się z uczucia lekkiego niepokoju, który wraca po czasie, kiedy myśl nagle zahacza o fragment przeczytanej historii. Nie jest to książka dla każdego. Wymaga skupienia i zgody na to, że nie wszystko zostanie podane wprost. Ale dla tych, którzy lubią literaturę nieoczywistą, balansującą na granicy realizmu i czegoś trudnego do nazwania, może okazać się doświadczeniem wartym wysiłku
Spursmaniak - awatar Spursmaniak
ocenił na77 dni temu
Wyspa Itongo Stefan Grabiński
Wyspa Itongo
Stefan Grabiński
„Otóż powinieneś wiedzieć, że wyspa Itongo jest jednym z tych rzadkich, ukrytych przed okiem zwyczajnych ludzi zakątków, w których gromadzą się i przechowują ślady zamierzchłych wieków ludzkości. Takich miejsc rozrzuconych po ziemi jest niewiele; może dwa, trzy najwyżej. Jednym z nich jest kraina Itongo.” “I tak na rubieży lęku przed nieznanym i pożądania, między krasnotą życia a omroczą „tamtego brzegu” oddała mu się. Mgła szału przesłoniła im oczy i odgrodziła purpurową kotarą od złych dziwów domu.” „W naiwnej, dziecięcej niewiedzy spełniali wolę ciemnych przeznaczeń, które sprowadziły ich oboje do tej dziwnej izby na godzinę miłosnego aktu. W ekstazie upojenia nie widzieli widmowych twarzy, które nachylały się nad nimi z enigmatycznym uśmiechem masek i śledziły miłosną ich sprawę, nie słyszeli wkoło siebie tajemniczych głosów i szeptów.” Ówcześni Grabińskiego nie docenili jego powieści przypisując im mniejszą wartość artystyczną, jednak myślę, że jak w przypadku wielu innych wizjonerów, musiało minąć sporo czasu nim czytelnicy, spojrzeli łaskawszym okiem również i na tą formę przekazu. Opowiadania Stefana bez wątpienia stanowiły istotę jego twórczości, słusznie chwaląc go za wyobraźnię czy niebanalne podejście do nadnaturalności, jednak będąc ponownie po lekturze „Cienia Bafometa” i dzisiejszym poznaniu „Wyspy Itongo” wcale nie uważam, żeby dłuższa forma mu nie służyła lub jakościowo mocniej odstawała od jego twórczości. Dlaczego? Ponieważ wbrew obiegowej opinii prezentowana wyspa to nie przygodówka z nutką grozy, a opowieść o duchach, wypełniona przez zjawy i w końcu w całości prowadzona przez obce nam siły, dla których jesteśmy tylko marionetkami. Patrząc oczami zwykłych ludzi „Wyspa Itongo” to historia Jana Gniewosza, młodego medium, który w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń trafia na tytułową wyspę, lecz kiedy wybiegniemy poza nasze postrzeganie, nagle zrozumiemy, że to nigdy nie mogła być historia przygodowa, a opowieść duchów, które są tuż obok ingerując w śmiertelnych. Prezentowana dziś wyspa jest ściśle powiązana ze strefą ducha, a jednocześnie przedstawia zderzenie dwóch odmiennych kultur, przy okazji wyśmiewając agresywne zapędy kolonialne Europy minionych wieków. Jan Gniewosz, dziecko duchów, medium mimo woli, trafiając na wyspę jest początkowo mocno zdołowany wydarzeniami ostatnich miesięcy, jednak dość szybko wchodzi w konkwistadorskie buty wierząc, że sam jeden może zmienić odwieczny porządek rzeczy, naginając wolę rzekomych poddanych traktujących go jak kochanka Bogów. Pytanie jednak czy ci, którzy nadali mu władzę, zgodzą się z jego śmiałymi planami. Wydarzenia na wyspie są niezaprzeczalnym rdzeniem książki, jednak szponiaste ręce duchów nie zatrzymały się jedynie na tym skrawku, skutecznie mieszając w przestrzeni i w czasie. Akcja „Wyspy Itongo” zaczyna się w opuszczonym nawiedzonym domu będącym miejscem poczęcia Jana, opisuje kolejne lata jego życia zaczynając od momentu zbudzenia daru, aż po jego „szkolenie” ostatecznie dochodząc do momentu przełomowego, czyli znalezienia się na wyspie. W książce jak już wspomniałem królują duchy i zjawy, jednak sama opowieść ma dwa wyraźne etapy, które różnią się zarówno stylem, jak i przebiegiem. Zimna i znana Europa kontra dziki i nieokiełznany raj na końcu świata. Podobały mi się motywacje Jana i jego ukryte motywy, lecz jeszcze bardziej przemawiał do mnie motyw miłości, również tej cielesnej. Cenię Grabińskiego za jego nadnaturalność, imponują mi zjawy z jego głowy, jednak nie ukrywam, że lubię jak opisuje relacje damsko-męskie, zwykłe zwierzęce potrzeby i chemię jaką łączą się zakochani. Brzmi to wszystko wyjątkowo naturalnie i jeszcze mocniej porusza, gdy dochodzi do zazwyczaj trudnego tematu danej historii. Nie powiem jednak jak się tu to potoczy. I tak zbyt dużo zdradzam w swoim tekście. Pamiętajcie. Nie przekreślajcie dłuższej formy Grabińskiego. Tam też znajdziecie przyjemną grozę i dawkę fantastyki.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na87 miesięcy temu
Salamandra Stefan Grabiński
Salamandra
Stefan Grabiński
[...] —Dlaczegóż by nie? Nasze myśli i wspomnienia lubią czasem przyoblekać się w ciało. Świat pełen jest larw i masek zrodzonych w ten sposób. Wałęsają się te strzępy jaźni oderwane od macierzystego łożyska i straszą jak upiory czas pewien, dopóki nie rozwieją się w przestrzeni lub nie ulegną absorpcji przez wiry silniejsze. — Odsłaniasz przede mną nowe światy; piękne są i straszne zarazem jak marzenia obłąkańca. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 𝐎𝐏𝐎𝐖𝐈𝐄Ś𝐂𝐈 𝐙 𝐃𝐑𝐄𝐒𝐙𝐂𝐙𝐘𝐊𝐈𝐄𝐌 ! 👻📚😱 Powieść raczej fantastyczna niż grozy, napisana jesienią i zimą 1922 roku. Chociaż lekki dreszczyk momentami się pojawił to nie wiem czy był on spowodowany zimową aurą panującą za oknem czy też treścią tej opowieści... a może połączenie obu hah W każdym razie Jerzy, główny bohater tej historii wplątany zostaje w okultystyczny pojedynek między uwodzicielską czarodziejką a potężnym magiem. Czy ktoś wyjdzie z niego zwycięsko ? Komu należy ufać? Czy tajemniczy Andrzej okaże się realnym przyjacielem ? A co najważniejsze kim, a może czym była Kama ? W tej niesamowitej książce okultyzm, magia, demonologia oraz inne zjawiska nadprzyrodzone mieszają się tu ze światem realnym. Może nie jest to stricte opowieść na miarę polskiego H.P. Lovecraftta, chociaż twórczość Stefana Grabińskiego była do HP przyrównywana, to początek już bardziej przypomina mi twórczość innego twórcy horrorów, a mianowicie Edgara Allana Poe. No i na pewno jest tam coś z Mnicha, kto zna obie znajdzie konotacje 😎 Przeczytana w domenie publicznej i wysłuchana. Audiobook czyta Robert Fraś, a to wartość dodana do tej opowieści, bo niesamowicie sugestywna interpretacja w Jego wykonaniu utrzymuje słuchacza w uczuciu zaniepokojenia. Dodaję za to jedną gwiazdkę czyli łącznie 7 ⭐ 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 ! 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗣 𝗢 𝗟 𝗘 𝗖 𝗔 𝗠 ⵑ
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na73 miesiące temu
Na srebrnym globie: Rękopis z Księżyca Jerzy Żuławski
Na srebrnym globie: Rękopis z Księżyca
Jerzy Żuławski
Wróciłem do tej klasycznej lektury po wielu latach, spodziewając się, że zrobi na mnie mniejsze wrażenie niż kiedyś. Tymczasem niespodzianka – zrobiła jeszcze większe. To nie jest urokliwa stara fantastyka, czytana z przymrużeniem oka i traktowana po latach jako ciekawostka. Żuławski miał świetne pióro i pisał pięknym językiem. Oczywiście jest on dla współczesnego czytelnika staroświecki ale nie w stopniu tworzącym jakąś barierę dla nawet średnio oczytanej osoby. Oczywiście strona naukowa książki trąci myszką ale też i wzbudza szacunek rozmachem wyobraźni, zwłaszcza gdy pomysły autora umieścimy w kontekście czasowym i technologicznym ich powstania. Weźmy chociażby ten statek-pocisk, na powierzchni Księżyca przekształcony w pojazd kołowy, ale czasem też w machinę kroczącą, o hybrydowym napędzie parowo-elektrycznym. Jednak techniczna strona wyprawy to tylko tło a cała fabuła to w zasadzie tylko pretekst, żeby napisać o czymś ważniejszym. Głęboko pesymistyczna powieść powstała w określonym momencie dziejowym, w schyłku jednej epoki i na progu kolejnej, niosącej wielkie zmiany opłacone zniszczeniem. Niepokój i niewiara w ludzkość wyzierają z każdej jej karty. Możemy opuścić Ziemię, ale wszędzie dokąd dotrzemy, tam zabierzemy ze sobą „człowieczeństwo”, które wcale nie brzmi dumnie, przynajmniej w kosmicznej wizji Jerzego Żuławskiego. A już tak mniej wzniośle to mam wydanie Wydawnictwa Literackiego z 1979 roku, ale jak pogrzebałem w Internecie, to widzę, że muszę dorwać to z 1956 roku, z niesamowitymi ilustracjami Stefana Żechowskiego.
Killick - awatar Killick
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Demon ruchu: wydanie poszerzone

Więcej

odi profanum vulgus...

odi profanum vulgus...

Stefan Grabiński Demon ruchu i inne opowiadania Zobacz więcej

Licho wszędzie czuwa [...] i różnym figle płata: tego uszczypnie, tamtemu da prztyczka w nos, trzeciemu nogę podstawi. W rezultacie na jedno wyjdzie. Faktem jest, że coś na nas czyha, coś złośliwego i przewrotnego, i tylko czeka na sposobność.

Licho wszędzie czuwa [...] i różnym figle płata: tego uszczypnie, tamtemu da prztyczka w nos, trzeciemu nogę podstawi. W rezultacie na jedno...

Rozwiń
Stefan Grabiński Demon ruchu Zobacz więcej

Tkwiło coś w istocie pędzącego pociągu, coś, co [...] podniecało silnie, choć sztucznie, nikłą energię życiową. Wytwarzało się specyficzne środowisko, jedyne w swoim rodzaju milieu ruchome, które miało swe prawa, swój układ sił, swoją własną dziwną, czasem groźną duszę. Ruch parowozu udzielał się nie tylko fizycznie; rozmach maszyny przyspieszał tętna psychiczne, elektryzował wolę, usamodzielniał; "nerwica kolejowa" zdawała się przetwarzać u przerafinowanego wrażliwca w czynnik poniekąd dodatni, pozytywny lubo chwilowy. Spotęgowane podniecenie utrzymywało przez czas trwania jazdy na sztucznej wyżynie zwykle wątłe władze życiowe [..] by po ustąpieniu "szczęśliwych" warunków przejść w stan tym głębszej prostracji; pociąg w ruchu działał nań jak morfina, zastrzyknięta w żyły nałogowca.

Tkwiło coś w istocie pędzącego pociągu, coś, co [...] podniecało silnie, choć sztucznie, nikłą energię życiową. Wytwarzało się specyficzne ś...

Rozwiń
Stefan Grabiński Demon ruchu Zobacz więcej
Więcej