Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować), tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i śmierci). Nikt wcześniej nigdzie nie pisał w takim stylu, nie potrafił wywołać takiego nastroju, trochę rozlewnego liryzmu niczym z nokturnów Chopina, trochę mroku i osnutej mgłą (i parą z lokomotyw) tajemnicy. KAŻDY fan grozy MUSI nie tylko znać, ale posiadać w swych domowych zbiorach, ten niewielki tomik.
+
Jak wspomniałem, naczelnym tematem spinającym kolejne opowiadania “Demona Ruchu” jest szczególna obsesja kolejowa, połączenie uwielbienia dla jazdy pociągami, samej instytucji kolei, oraz fascynacji dzikim pędem, niekończącym się ruchem. Głęboka, obsesyjna miłość tkwi w sercu starego, kalekiego dróżnika, który odnawia i utrzymuje w sprawności martwy odcinek toru (“Głucha Przestrzeń”). Podobna miłość, tęsknota do jazdy pociągiem zmusza ubogiego (nie stać go na drogie bilety kolejowe) urzędnika do wysiadywania na dworcach i fantazjowania o podróżach w szeroki świat (“Wieczny Pasażer”).
Obłęd związany z ruchem wywołany przezeń, przenika myśli maszynisty (“Maszynista Grot”), pędzącego skradzioną lokomotywą na zatracenie, ten sam obłęd prowadzi do morderstwa bohaterów opowiadań “W Przedziale” czy tytułowego “Demona Ruchu” (choć tutaj mamy do czynienia raczej ze szczególną, “demoniczną" metaforą).
Granice między życiem i śmiercią, temat, który Grabiński przejął od samego E.A. Poego stanowią temat słynnego “Ślepego Toru”. Oto grupa podróżnych dobrowolne decyduje się pozostać w pędzącym na zatracenie pociągu, by poznać tajemnicę skrywaną poza granicami powszedniości. Tę samą metaforę - śmierć jako przystanek na drodze do poznania Niepoznanego, zawiera opowiadanie “Dziwna Stacja”.
Temat świadomości istniejącej poza granicami życia podejmuje również “Ultima Thule”, romantyczna opowieść o przyjaźni dwu kolejarzy “Ultima Thule”, przyjaźni, która przetrwa śmierć.
Trzecia grupa tematyczna, skupiająca uwagę Grabińskiego to kolejowe katastrofy, tragiczne i często niesamowite okoliczności do nich prowadzące. Oto kolejarz bada tzw. “Fałszywe alarmy”, nieprawdziwe informacje telegraficzne zapowiadające katastrofy na torach. Pewnego dnia jednak nadmierne zaufanie do opracowanej metody przyniesie tragiczny rezultat. W “Błędnym Pociągu” dochodzi do czołowego zderzenia składu kolejowego z widmowym pociągiem.
W pamięci fana grozy najdłużej pozostaną dwa opowiadania najlepsze w całym “Demonie Ruchu”; przewrotny, złowrogi "Smoluch" z samospełniającą się przepowiednią katastrofy, i klasyczna, bardzo zgrabna ghost story “Sygnały”, w której upiór dróżnika bezskutecznie usiłuje ostrzec żywych przed tragedią.
+
Łącząc wszystkie utwory wspólnym mianownikiem uzyskał Grabiński niezwykły efekt spójności artystycznej, powodując, że, jak to często bywa, całość jest większa od sumy części składowych. Stąd największe wrażenie robi "Demon Ruchu" czytany w wydaniach całościowych. Wszystkie teksty ujmują pięknem języka, śmiałością wyobraźni Autora i tym niezwykłym dziś romantyzmem kolejowym. Aż trudno sobie dziś wyobrazić tak niezwykłe, fantastyczne podejście do czegoś tak na pozór przyziemnego jak jazda pociągiem. Ot, wsiadamy w Pendolino i za parę godziny jesteśmy u celu. Cały "romantyzm" to czy gdzieś w polu nie staniemy i się na spotkanie nie spóźnimy....
Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować), tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i...
W kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub fiksacji. Pędzą ku zatracie, "ślepym torem", nieuchronnie jak rozpędzona lokomotywa bez hamulca.
Urzeka poetycki, młodopolski język Grabińskiego, w wydaniu "Dwóch sióstr" opowiadaniom towarzyszą klimatyczne ilustracje Rity Kaczmarskiej. Dość kontrowersyjna i "inwazyjna" edytorsko wydaje mi się decyzja, by wybrane przez redakcję części tekstu wyróżniać większym stopniem innym krojem pisma, mającym nawiązywać do liternictwa oznaczeń kolejowych. Zabieg pasuje raczej do artykułów prasowych, w literackiej prozie mi osobiście przeszkadza.
W kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub...
Mam trudną relację z autorem jak na pierwsze spotkanie. Przez pierwszą połowę książki byłam skłonna wystawić dość niską ocenę, nawet wahałam się nad DNF, ale od drugiej połowy zbiór wyraźnie wstał z kolan, chociaż dalej nie na tyle, żeby wystawić wysoką ocenę.
Nie odmówię autorowi miłości do kolei, która przemawia przez treść części opowiadań, ale niestety muszę stwierdzić, że historie związane z tą tematyką (bo nie wszystkie takie były) były najsłabsze i nie zestarzały się najlepiej. Faktycznie gatunkowo pasuje to do horroru, ale czy są to jakieś szczególnie niepokojące czy przerażające treści? Nie bardzo. Dalej moim głównym zarzutem wobec nich są słabe zakończenia, które albo mi trochę nie pasowały do całości, albo nagle ucinały historię w kompletnie niesatysfakcjonujący sposób. Pod kątem języka też nie czytało się lekko. Przez to wszystko przebrnięcie przez całość trwało bardzo długo, bo jak staram się doceniać książki z leniwą akcją, tak jednak lubię jak jakaś akcja faktycznie jest, szczególnie przy tego typu gatunkach.
Więc można zapytać, czy te opowiadania mają chociaż treść, która ukrywa przesłanie czy skłania do przemyśleń? Też niespecjalnie.
Czy dla miłośników kolei to będzie super lektura? Może? Lubię kolei, ale nie czułam szczególnej ekscytacji. Opowiadanie o żonie, która zdradza męża w pociągu z innym facetem nie zakwalifikowałabym do opowiadań kolejowych tylko dlatego, że akcja dzieje się w wagonie. Do grozy zresztą też nie.
I tu, całe na biało, wchodzą opowiadania kompletnie z koleją niezwiązane.
Problemat Czelawy czy Szalona zagroda (to drugie trochę mi się skojarzyło z „Lśnieniem” Kinga) były jednymi z ciekawszych opowiadań i jednymi z tych, które można dopisać do gatunku „groza”. Jednak całość obu ucierpiała na braku budowania napięcia i dość słabym utrzymaniu tajemnicy dla czytelnika, więc człowiek nawet nie zdążył się poczuć wystarczająco zaciekawiony, a dowiadywał się prawdy bez fajerwerków wokół. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że autor generalnie w tym zbiorze miał często problem z budowaniem napięcia w swoich historiach.
Kochanka Szamoty, W domu Sary, a szczególnie Pożarowisko to dla mnie top 3, która uratowała honor całości, bo i pomysł bardzo dobry na formę opowiadania, i była groza, i wzbudzało ciekawość, i dobre tempo, i technicznie też zdecydowanie lepiej. Pożarowisko dobrze się sprawdziło w tej formie, ale bardzo chętnie przeczytałabym coś takiego jako pełną powieść. W wielkim skrócie historia dotyczy ziemi, gdzie każdy kto się pobudował, został dotknięty przez pożar i jedna rodzina postanawia udowodnić, żyjąc tam, że to zwykłe brednie.
Nastawiałam się pozytywnie na fajną lekturę, ale musiałam sporo przemęczyć, żeby dotrzeć do ciekawej treści. Jeżeli wrócę kiedykolwiek do tej książki, to tylko do opowiadań, które tu pochwaliłam.
Mam trudną relację z autorem jak na pierwsze spotkanie. Przez pierwszą połowę książki byłam skłonna wystawić dość niską ocenę, nawet wahałam się nad DNF, ale od drugiej połowy zbiór wyraźnie wstał z kolan, chociaż dalej nie na tyle, żeby wystawić wysoką ocenę.
Nie odmówię autorowi miłości do kolei, która przemawia przez treść części opowiadań, ale niestety muszę...
Opowiadania tutaj zawarte były dla mnie dziwne i raczej nie do przejścia. Czasem się nawet na nich nudziłam. Albo to nie mój gatunek albo w złym momencie sięgnęłam po tę książkę. Tak naprawdę żadne z tych opowiadań nie zdobyło mojego serca i uznania.
Książkę czytałam dzięki booktourowi zorganizowanemu przez Kryminał na Talerzu we współpracy z wydawnictwem Dwie Siostry.
Opowiadania tutaj zawarte były dla mnie dziwne i raczej nie do przejścia. Czasem się nawet na nich nudziłam. Albo to nie mój gatunek albo w złym momencie sięgnęłam po tę książkę. Tak naprawdę żadne z tych opowiadań nie zdobyło mojego serca i uznania.
Książkę czytałam dzięki booktourowi zorganizowanemu przez Kryminał na Talerzu we współpracy z wydawnictwem Dwie Siostry.
Co to była za przygoda kolejowa! Mówię wam nie raz miałam ciarki!
Styl lat 20 wieku XIX, więc nie każdy przebrnie ,ale TY nie jesteś każdy!
Mówię Ci dasz radę !
Każdy rozdział to inna historia, każda równie mroczna. Konduktor, który słyszy pociąg ma dawno już niedziałającej linii..UPS nie chce spojlerować.
Warto. Bo już dawno takich ciar nie miałam!
Polecam fanom kolei to Wasza kolejna pozycja na liście do przeczytania.
Wyciągnęłam się od pierwszej opowieści
Książka przeczytana dzięki Book Tour u kryminalnatalerzu.pl. 😍
Co to była za przygoda kolejowa! Mówię wam nie raz miałam ciarki!
Styl lat 20 wieku XIX, więc nie każdy przebrnie ,ale TY nie jesteś każdy!
Mówię Ci dasz radę !
Każdy rozdział to inna historia, każda równie mroczna. Konduktor, który słyszy pociąg ma dawno już niedziałającej linii..UPS nie chce spojlerować.
Warto. Bo już dawno takich ciar nie miałam!
Polecam fanom kolei...
Kiedyś to były czasy! Kolej była romantyczna, a język był piękny!
No dobra, trochę przesadzam :) Ostatecznie aż tak stara nie jestem, żeby narzekać na czasy obecne, wzdychając z sentymentem do tych minionych… Ale trzeba przyznać, że język jakim napisany jest Demon ruchu jest zachwycający. I ok, nie jest to całkowicie przedruk tekstów z lat 20-tych ubiegłego wieku, kiedy to te opowiadania powstawały, a już ktoś zadał sobie trud uwspółcześnienia ortografii i gramatyki w tym opracowaniu, i tym bardziej chylę czoła przed tym jak to zostało zrobione! Książkę czytało mi się powoli, ale nie dlateo, że trudno było mi się przedzierać przez morza archaizmów, ale dlatego że często zatrzymywałam się w podziwie dla niektórych wyrazów czy całych zdań! A słowem, które zdecydowanie wyniosę dla siebie z tej lektury jest słowo "kłańcanie". Czyż ono nie brzmi pięknie? Czy nie wybrzmiewa onomatopeicznie brzęczeniem łańcuchów, czy kół pociągu?
Ze wszystkich zebranych tutaj opowiadań wyziera widmo jakiejś grozy, ale też romantyzm kolei. Widać zachwyt nad tą technologią. Autor puszcza też wodze fantazji i snuje wizje dotyczące pociągów wielkich prędkości (przypominam, że oryginalnie te teksty powstawały 100 lat temu!). Autor zapuszcza się też w przesądy, którymi kierują się ludzie związani z koleją, oraz w zakątki ich umysłów gdzie czai się strach, samotność czy pragnienie prędkości i ciągłego ruchu.
Jeśli i was w mroczne jesienne wieczory ciągnie do grozy w klimacie Edgara Allana Poe, to zachęcam też do sięgniecia po coś z naszego podwórka, a mianowicie do utworów Stefana Grabińskiego.
Bardzo dziękuję @kryminalnatalerzu za możliwość wzięcia udziału w booktourze z tą książką.
"(...) wszędzie we wszechświecie panuje prawo pulsacji energii i związane z nim drugie prawo entropii. Tak w mikrokosmosie, jak w makrokosmosie następuje po okresie koncentracji energii okres powolnego jej rozpraszania się aż do zera. Jest to jakby potężny wdech i wydech energii powtarzający się w nieubłaganym rytmie poprzez bezkresy czasu. Mam wrażenie, że po obecnej zwyżce wkrótce, może w najbliższej przyszłości, nastąpi równie szalona w tempie zniżka energii świata."
Kiedyś to były czasy! Kolej była romantyczna, a język był piękny!
No dobra, trochę przesadzam :) Ostatecznie aż tak stara nie jestem, żeby narzekać na czasy obecne, wzdychając z sentymentem do tych minionych… Ale trzeba przyznać, że język jakim napisany jest Demon ruchu jest zachwycający. I ok, nie jest to całkowicie przedruk tekstów z lat 20-tych ubiegłego wieku, kiedy to...
Zbiór powieści, których akcja rozgrywa się wokół kolei. Większość z tych opowiadań jest bardzo ciekawa, a w każdym z nich panuje tajemniczy, zagadkowy klimat i duch przeszłości. Książka nie tylko dla miłośników kolei, warto ją przeczytać.
Zbiór powieści, których akcja rozgrywa się wokół kolei. Większość z tych opowiadań jest bardzo ciekawa, a w każdym z nich panuje tajemniczy, zagadkowy klimat i duch przeszłości. Książka nie tylko dla miłośników kolei, warto ją przeczytać.
Na pewno dla fanow kolei. Przeczytalem, ze to folk noir. Parowy folk noir. I w pelni sie zgadzam.
Zbior opowiadan majacy juz 100 lat. Wydawca/edytor poprawil jezyk i uklad na bardziej wspolczesny. Czyta sie wysmienicie. Moze nie straszno, ale na pewno mrocznie, wrecz mistycznie. Wciagajaca pozycja z rysunka Rity Kaczmarskiej. Na pewno gratka. Zdecydowanie polecam!
Na pewno dla fanow kolei. Przeczytalem, ze to folk noir. Parowy folk noir. I w pelni sie zgadzam.
Zbior opowiadan majacy juz 100 lat. Wydawca/edytor poprawil jezyk i uklad na bardziej wspolczesny. Czyta sie wysmienicie. Moze nie straszno, ale na pewno mrocznie, wrecz mistycznie. Wciagajaca pozycja z rysunka Rity Kaczmarskiej. Na pewno gratka. Zdecydowanie polecam!
"...Nikt bodaj nie zestawiał Grabińskiego z Kafką, lecz pokrewieństwo konceptu jest uderzające.
W jednym przypadku lęk, w drugim tęsknota, powołują do życia halucynacje... ... halucynacje natury dźwiękowej. One to właśnie zdają się przedzierzgać w rzeczywistość, która tym samym nabiera cech realności psychicznej.
Proces ten daje się zauważyć w większości opowiadań z "Demona ruchu ".
Nie o kolei one mówią, bądź nie tylko o niej, lecz o zjawisku autosugestii...".
Zresztą, sprawdźcie sami.
Mnie te opowiadania wciągnęły. Urzekły językiem i treścią, sącząc niepokój i mrok... wciągając w głowy bohaterów...
Za możliwość poznania tych opowiadań, i Autora, dziękuję Kryminalnatalerzu.pl , który zorganizował Booktour z tą książką.
"...Nikt bodaj nie zestawiał Grabińskiego z Kafką, lecz pokrewieństwo konceptu jest uderzające.
W jednym przypadku lęk, w drugim tęsknota, powołują do życia halucynacje... ... halucynacje natury dźwiękowej. One to właśnie zdają się przedzierzgać w rzeczywistość, która tym samym nabiera cech realności psychicznej.
Proces ten daje się zauważyć w większości opowiadań z "Demona...
🫣☠️😨✍️Stefan Grabiński - mistrz grozy, słusznie nazywany polskim Lovecraftem 🐛, choć klimat jego książek nie bazuje na ohydzie ani plugastwie. Grabiński czaruje słowem i wymaga od czytelnika cierpliwości. Jeśli ofiarujemy mu czas i uwagę, podaruje nam wieczny prezent - wspomnienie lęku, które z nami pozostanie i o którym będziemy sobie przypominać w różnych momentach życia. Grabińskiego nie da się zapomnieć. Tworzy unikatową atmosferę grozy, która nawarstwia się z każdym akapitem. Tutaj nikt nie wyskoczy zza rogu 👻, a strach często zbudowany jest nie na podstawie zewnętrznych bodźców, a percepcji głównego bohatera.
🛤️🚂🚃🛤️🛤️Tom Demon Ruchu - opowieści z pociągu, ze stacji kolejowej, ze ślepego nieczynnego już toru. Twarze w oknach pociagu, sygnały nadawane z innych stacji, postać umazana węglem. Proste i zwyczajne zmienia się w niepokojące… coraz bardziej straszne. A czasem sygnał milknie i nikogo już nie ma po drugiej stronie słuchawki.
Co myślicie?
Po więcej książkowych przemyśleń zapraszam tutaj:
https://www.instagram.com/multi_wersy/
🫣☠️😨✍️Stefan Grabiński - mistrz grozy, słusznie nazywany polskim Lovecraftem 🐛, choć klimat jego książek nie bazuje na ohydzie ani plugastwie. Grabiński czaruje słowem i wymaga od czytelnika cierpliwości. Jeśli ofiarujemy mu czas i uwagę, podaruje nam wieczny prezent - wspomnienie lęku, które z nami pozostanie i o którym będziemy sobie przypominać w różnych momentach życia....
Kolejowe legendy mistyczne. Parowy folk noir. Wcale nie straszne, za to pięknie napisane, gęsto, klimatycznie, plastycznie. Historie raczej proste, przewidywalne, a jednak sam anturaż bardzo mnie wciągnął. Jestem zaskoczona, że tak dobrze czytało mi się opowiadania z pociągami w tle (zwykle w ksiazkach i filmach ta lokacja mnie nuzy).
No i umówmy się, w tematyce kolejarskiej raczej nic okrutniejszego i straszniejszego od "O psie, który jeździł koleja" chyba i tak się nie da znaleźć ;)
Kolejowe legendy mistyczne. Parowy folk noir. Wcale nie straszne, za to pięknie napisane, gęsto, klimatycznie, plastycznie. Historie raczej proste, przewidywalne, a jednak sam anturaż bardzo mnie wciągnął. Jestem zaskoczona, że tak dobrze czytało mi się opowiadania z pociągami w tle (zwykle w ksiazkach i filmach ta lokacja mnie nuzy).
Demon ruchu to już staruszek, książka ma bowiem ponad 100 lat i moim zdaniem trochę jest to wyczuwalne... Piękne barwne opisy i żywa fascynacja koleją Stefana Grabińskiego aż emanują z tej książki, jednakże historie same w sobie nie budzą grozy. W dzisiejszych czasach ciężko już nazwać ją horrorem (ale to nie tak, że stare opowiadania nie potrafią w grozę, czego doskonałym przykładem jest Lovercraft) i stąd tak niska ocena, gdyż niektóre historię są po prostu dziwne lub mało ciekawe.
Polecam sięgnąć po wersję wydawnictwa Dwie Siostry z 2024 roku, gdyż jest ona okraszona przepięknymi i tu akurat bardzo trafionymi i klimatycznymi ilustracjami Rity Kaczmarskiej.
Demon ruchu to już staruszek, książka ma bowiem ponad 100 lat i moim zdaniem trochę jest to wyczuwalne... Piękne barwne opisy i żywa fascynacja koleją Stefana Grabińskiego aż emanują z tej książki, jednakże historie same w sobie nie budzą grozy. W dzisiejszych czasach ciężko już nazwać ją horrorem (ale to nie tak, że stare opowiadania nie potrafią w grozę, czego doskonałym...
Podobno Stefana Grabińskiego przyjęło się nazywać prekursorem horroru kolejowego, a jego zbiór opowiadań ,,Demon ruchu", to jedno z oryginalniejszych dzieł twórcy. Sprawdziłam to :)
🚂 Według autora kolej, to nie tylko martwa materia, wioząca nas z punktu A do punktu B, ale żywy organizm, który bezustannie oddziałuje na uczestników tych mistycznych wręcz podróży.
Całość cudownie niepokojąca, ale pierwsze opowiadanie, na które zwróciłam szczególną uwagę to ,,Wieczny pasażer". Głównym motywem jest tu postać podróżnego, który pojawia się regularnie na stacji, wsiada do pociągów, ba! - nawet udaje, że kupuje bilet, ale ostatecznie nigdy nie opuszcza stacji. Uważam, że opowiadanie to jest metaforą naszego losu, pragnienia od życia czegoś więcej, a jednocześnie braku możliwości wyrwania się ze szponów swojego poukładanego w schematy życia. Czytając to opowiadanie, od razu zadawałam sobie pytanie, jak często chciałabym od życia więcej, niż mam, a tak naprawdę brakuje mi odwagi, żeby po to sięgnąć? I zgodzę się, są tu mroczniejsze historie, głębsze, być może bardziej metafizyczne, czy wręcz demoniczne, ale to zrobiło na mnie największe wrażenie. Kto wie? Może najbardziej uderzało w czuły punkt?
🚂Wydanie zbioru, które miałam przyjemność przeczytać dzięki BT z @kryminalnatalerzu , to nie tylko nastrojowe, pełne mroku historie z koleją w roli głównej. To także przepiękne ilustracje i okładka, które wzmagają niepokój podczas lektury. Są niezwykle sugestywne, działają na wyobraźnię. Już nigdy nie spojrzę na żaden pociąg tak samo. Od teraz stanowi on dla mnie metaforę życia - życia, jako wiecznej podróży, nieuchronnie zmierzającego do końca, który nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć.
Jeśli jesteście fanami dobrych, mięsistych historii, a na dodatek takich, w których tło stanowi kolej, to jest to idealna propozycja dla Was. Jeśli lubicie specyficzny klimat Edgara Alana Poe - to jest propozycja dla Was. I wreszcie, fascynują Was historie o obsesjach i opętaniach, a także lubicie słuchać mrocznych legend? - jest to bezsprzecznie pozycja dla Was. ,,Demon ruchu" to kawał porządnej literatury!
Podobno Stefana Grabińskiego przyjęło się nazywać prekursorem horroru kolejowego, a jego zbiór opowiadań ,,Demon ruchu", to jedno z oryginalniejszych dzieł twórcy. Sprawdziłam to :)
🚂 Według autora kolej, to nie tylko martwa materia, wioząca nas z punktu A do punktu B, ale żywy organizm, który bezustannie oddziałuje na uczestników tych mistycznych wręcz podróży.
Całość...
Prędkość i czasoprzestrzeń - te dwa elementy, od wiek, wieków intrygują, fascynują, dlaczego? Choć w nurt literacki, wpisało się kilka hipotez, zależnych od epok literackich, w jakich powstały, to Grabiński "Demonami ruchu" zdecydowanie i trwale, ukształtował ten jeden, główny, który powielany zaczął być przez twórców późniejszych epok już bez względu na ich charakteryzacje. Słusznie więc, okrzyknięty został najwybitniejszym pisarzem kolejowym - wyciągnął wnioski z hipotez, postawionych we wcześniejszych utworach literackich (dopatrzyłam się głównie Reymonta i Kosiakiewicza), po czym dodał swoje obserwacje i stworzył główny nurt.
Od schyłku XVIII, aż do połowy XIX wieku kolej dokumentowała jedynie potęgę ludzkiego umysłu i cywilizacyjny postęp. To w tym okresie, pojawiły się pierwsze motywy kolejowe w literaturze. Przypomnieć należy, że jest to doba romantyzmu, a jak powszechnie wiadomo romantyzm charakteryzował się cechami, nie sprzyjającymi rozwoju naszego motywu (przeciwstawiał się oświeceniowemu sposobowi pojmowania świata. Romantycy pragnęli poznawać go za pomocą uczuć, intuicji, wyobraźni.) Ponadto, sama rzeczywista kolej, nie była wówczas dobrze rozwinięta. Zarówno parowozów jak i linii kolejowych w Europie nie było zbyt wiele, nie były one zaawansowane technologicznie, a podróżowanie nimi było dla ludzi nowością na którą nie wielu było stać, spora część społeczeństwa bała się zresztą kolei i spoglądała na nią nieufanie. A jednak, mimo niekorzystnego klimatu dla rozwoju, kolej w literaturze się pojawiła. Pisała o niej Orzeszkowa, pisał Prus i Kosiakiewicz, a także Reymont w swojej wczesnej literaturze. Motyw kolei darzą autorzy postawą, w której szacunek do tradycji łączy się z głęboką ufnością w nową przyszłość ludzkości, a kolejowe wojaże romantyków, charakteryzują podróże bez celu. Takie ukształtowanie, utrzymuje się również przez cały pozytywizm, co akurat dziwić nie powinno. (Wręcz powiedziałabym, że wykazanie w dobie romantyzmu danej postawy, to wczesny pozytywizm, połączony po prostu z elementami romantycznymi.)
Schyłek XIX i początek XX w tj.: doba Młodej Polski. W Młodej Polsce dominowały nastroje pesymistyczne, pojawił się kryzys końca wieku, poczucie znużenia i zagrożenia, odrzucenie wartości, niechęć do cywilizacji. Z swoją kolejową literaturą grozy, Grabiński świetnie wpisał się w ten okres odkrycia i obserwacji kolei, jego twórczość kształtuje dynamika i organizacja. Z jednej strony żywiołowy pęd, z drugiej nieubłagalne przepisy. Tworzy zjawisko wielkiego triumfu ruchu nad codziennością - pociągi "buntują się" odmawiając posłuszeństwa człowiekowi, a kwintesencją tego jest katastrofa, dla której niemożliwym jest znaleźć racjonalne wytłumaczenie. Kolej jest demonem a jej demoniczność udziela się wszystkim mającym coś z nią do czynienia. Pociąg zostaje skojarzony z sytuacją gry, staje się znachorem rzeczywistości, tajemniczym i niepokojącym. Przejeżdżający uświadamia bohaterom czym mogłoby być ich życie - są upostaciowieniem tęsknot, biorących się z niezgody na los. Stacja kolejowa utożsamiana jest z miejscem łączącym prowincje z wielkim światem, dając człowiekowi z prowincji szansę do odegrania roli światowca. Grabiński stworzył perspektywę outsaidera kolejowego - przygodnego podróżnego obserwatora, czy co najwyżej urzędnika biura kolejowego, która będzie utrzymywać się dominująco w literaturze przyszłych epok.
Geniusz Grabińskiego to zdecydowanie ponadczasowy kierunek literacki, wyodrębniony nurt, filozoficzny sposób myślenia. Prędkość i czasoprzestrzeń w przedstawieniu ludzkich tęsknot, słabości i niezgody na niedole, jest czymś co daje nadzieje, czymś co pozwala uciec, przekroczyć granice ludzkiego rozumu, ograniczającego człowieka przed zrozumieniem świata. Wszelkie dręczące myśli i niepowodzenia, gubią się w kojącej prędkości kolei, jednak choćby pędziła ona i 400 km/h, nigdy nie opuści ziemi. Ukojenie prędkością staje się jednak uzależniające i popycha ludzi do wychodzenia poza granice własnych sumień i możliwości, nie zawsze korzystne, nie zawsze dobre, często błędne i niosące za sobą szalenie niebezpieczne konsekwencje, w momencie, w którym kojący pęd się kończy. Kolej owiana jest "magią", działanie prędkości na człowieka, powoduje przywiązanie, uzależnienie, ukojenie, nie będące zrozumiałe dla ludzkiego umysłu. Człowiek tworzy mity i legendy, którymi wyjaśnia katastrofy i zjawiska bez logicznej dla swego rozumu odpowiedzi, nadaje kolei tajemniczości i magii, którą kultuje i w którą wierzy, nadaje jej tak doskonale zbudowanej grozy, że nadaje się ona na rozważania naukowo psychologiczne.
Jednak nie samą fabułą idzie się tu zachwycić. Nowele, (nie opowiadania, lecz nowele - krótkie utwory epickie, pisane prozą o jednowątkowej fabule, cechujące się wyraźnie zaakcentowaną i mocno udramatyzowaną akcją główną, która zmierza do punktu kulminacyjnego) charakterystyczne, dla pozytywizmu, dziś zdają się być rzadko stosowane i używane w literaturze. Ich urok urzeka, a forma budowy pomaga skupić się na puencie i nasycić przekazem. Spisanie ich w przepięknym wyniosłym języku polskim, pozwala się wzruszyć. Takie utwory chcemy czytać, takie kochamy, i takich nie damy rady zastąpić niczym innym. Jak niewiele na ówczesnym rynku wydawniczym jest bowiem nowości, które wyszły spod polskiego pióra, lecz ich budowa i język tak zbliżone są do tłumaczeń zagranicznych, że gdyby nie informacja od wydawnictwa, czy charakterystyczne, "nasze" nazwisko autora, człowiek tak w zasadzie nie wiedziałby, czy czyta coś polskiego, niemieckiego, angielskiego, hiszpańskiego, skandynawskiego, amerykańskiego, czy bóg jeden raczy wiedzieć powieść z jakiego innego jeszcze krańca świata.
Utwór, moim zdaniem, zdecydowanie stanowi ponadczasowe literackie arcydzieło, które dodatkowo wpisuje się w dziedzictwo artystyczne narodu polskiego.
Warto, jednak, docenić również to, konkretne jej wydanie. Wiedzieć należy, że Grabiński uznawany był i jest, przede wszystkim za nowele, a sam "Demon Ruchu" przyniósł mu sławę. Autor wydawał ten cykl nowel za życia dwa razy, pierwsze wydanie obejmowało tylko 9 nowel, drugie powiększone zostało o trzy. Jednak, Grabiński planował trzecie wydanie, jeszcze dwie nowele, które aż do tej pory nie zostały nigdzie u publikowane. Dlaczego ich nie wydał, wzbogacając demona ruchu za życia? nie zdążył zmarł młodo chorując na gruźlicę, pozostawiając za sobą wciąż nieuzasadnione pytanie - dlaczego ludzie młodzi, zdolni, utalentowani, wykształceni, kierunkujący świat, tak krótko po nim stąpają, niesprawiedliwie szybko odchodząc? Ówczesne wydanie, poza wydaniem wszystkich nowel, charakteryzuje się również zachowaniem wyodrębnienia fragmentów, które wyodrębnił w oryginale sam autor, oraz przepięknymi ilustracjami. Przepiękne jest to wydanie, to książka, którą chciałabym posiadać, coś na prawdę godnego. Brakuje mi w niej tylko jednej rzeczy, a mianowicie rozważań literacko kulturoznawczych na temat Grabińskiego i jego "Demona Ruchu" Artura Hutnikiewicza, który jak do tej pory, zrobił je najrzetelniej ze wszystkich badaczy, i z największą fascynacją.
Zdecydowanie polecam.
Prędkość i czasoprzestrzeń - te dwa elementy, od wiek, wieków intrygują, fascynują, dlaczego? Choć w nurt literacki, wpisało się kilka hipotez, zależnych od epok literackich, w jakich powstały, to Grabiński "Demonami ruchu" zdecydowanie i trwale, ukształtował ten jeden, główny, który powielany zaczął być przez twórców późniejszych epok już bez względu na ich...
Kryminał na talerzu
@booktour
Wydawnictwo Dwie Siostry
Hmmm.... to była dziwna książka, jedna z bardziej oryginalnych jakie czytałam. Coś pomiędzy fantastyką a horrorem. Ten cykl opowiadań oparty jest o motyw pociągu i podróży. Każda historia toczy się wokół rzeczy związanych z koleją. Zaskoczeniem było dla mnie to, że aż tak wciągnęły mnie te opowiadania. Naprawdę dobrze czytało mi się tą książkę. Każda opowieść miała innych bohaterów, ale tak wyrazostych, że na długo zapadali w pamięć. Fakt, że historie były mroczne, owiane trochę aurą tajemnicy, powodował, że akcja toczyła się szybko. Język w książce był specyficzny, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Myślę, że książka nie jest dla każdego, ale na pewno znajdzie wielu zwolenników.
Kryminał na talerzu
@booktour
Wydawnictwo Dwie Siostry
Hmmm.... to była dziwna książka, jedna z bardziej oryginalnych jakie czytałam. Coś pomiędzy fantastyką a horrorem. Ten cykl opowiadań oparty jest o motyw pociągu i podróży. Każda historia toczy się wokół rzeczy związanych z koleją. Zaskoczeniem było dla mnie to, że aż tak wciągnęły mnie te opowiadania. Naprawdę dobrze...
Lubisz podróżować pociągiem? Ja zdecydowanie tak - najpierw pakowanie, oczekiwanie i nerwy 😂 przed podstawieniem pociągu, szybkie wsiadanie i podróż - zwykle z książką, nasłuchując rytmicznego stukotu...
W ramach ostatniego w 2024 r. book touru, w którym wzięłam udział z #czytajzkryminalnatalerzu, odkryłam nieznane mi oblicza kolei w zbiorze opowiadań Stefana Grabińskiego "Demon ruchu". Autor literatury grozy porównywany jest do E.A. Poe I H.P. Lovercrafta.
Widać w opowiadaniach fascynację pisarza koleją, technologią, ale również i psychologią, filozofią, metafizyką. Dominuje klimat grozy, niepokoju, noir, fantastyki, choć niektóre są bardziej humorystyczne. Moje ulubione opowiadanie to "W przedziale", w którym podróż pociągiem w towarzystwie nowo poznanego małżeństwa kończy się walką o życie.
Zaskoczyła mnie poetyckość w twórczości Grabińskiego: "Uskrzydlony pędem parowozu ptak wylatywał swobodnie z więzów codzienności, przemykał chyżo wzdłuż wyciągniętej ściany wozów i uderzywszy po drodze radosną lotka o szyby okien, wyprzedzał maszynę. Hej, tam w szerokie, sine Dale, odległy, mgłami skryty świat!...".
Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, gdyż nie sięgam często po ten gatunek literacki. Poznałam twórczość nieznanego mi autora okresu dwudziestolecia międzywojennego, a przede wszystkim delektowałem się fantastycznym projektem typograficzno-graficznym autorstwa Rity Kaczmarskiej i Jacka Ambrożewskiego 🔥❤️
Opowiadania ukazały się nakładem @dwiesiostry w serii "Świeżym Okiem" przypominającej klasykę literatury pięknej.
Bardzo dziękuję organizatorce @kryminalnatalerzu i @dwiesiostry za możliwość wzięcia udziału w book tourze ❤️
Lubisz podróżować pociągiem? Ja zdecydowanie tak - najpierw pakowanie, oczekiwanie i nerwy 😂 przed podstawieniem pociągu, szybkie wsiadanie i podróż - zwykle z książką, nasłuchując rytmicznego stukotu...
W ramach ostatniego w 2024 r. book touru, w którym wzięłam udział z #czytajzkryminalnatalerzu, odkryłam nieznane mi oblicza kolei w zbiorze opowiadań Stefana Grabińskiego...
"Demon ruchu" to zbiór kilkunastu opowiadań przepełniony tematyką kolejową.
Pierwsze co przychodzi mi się na myśl po przeczytaniu to miłość do pociągów jaką musiał posiadać autor bo bez tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł napisać całą książkę z motywem kolejowym. Widać w tych opowiadaniach naprawdę ogromną pasję Grabińskiego. Jednak z opowiadań można wyciągnąć znacznie więcej refleksji i przesłania niż same mroczne historie związane pociągami.
Niektóre opowiadania spodobały mi się bardziej, inne mniej ale uważam tę pozycje naprawdę wartą przeczytania. Każde opowiadanie mimo wspólnego motywu było dla mnie zupełnie inne. Niektóre mają w sobie trochę fantastyki, futuryzmu inne zawierają trochę parapsychologii a nawet erotyki.
Gatunkowo jest to literatura grozy ale chyba tylko jedno opowiadanie wzbudziło we mnie większy niepokój. Całość jest utrzymana w mrocznym klimacie pełnym tajemnic. Z bohaterów poszczególnych opowiadań na pierwszy plan wysuwa mi się ich samotność, tęsknota, obłęd.
Trochę czasu może zająć przyzwyczajenie się do dawnego języka ale i tak jest to wydanie trochę unowocześnione więc bez problemu się odnajdziecie.
Nie mogę nie wspomnieć o tym pięknym dopracowanym w każdym calu wydaniu. Wydanie i oprawa graficzna zasługują na najwyższe noty i aż trochę żal, że w takiej jakości nie są wydawane inne książki na naszym rynku.
"Jakaś ciemna moc wyrywała go z domu, pędziła na dworzec, pchała do wagonu - jakiś nieprzezwyciężony nakaz zmuszał do porzucenia nieraz wśród głębokiej nocy wygodnego posłania, wiódł jak skazańca przez labirynt ulic, usuwając z drogi tysiące przeszkód, wsadzał do przedziału i wysyłał w szeroki świat.
"Demon ruchu" to zbiór kilkunastu opowiadań przepełniony tematyką kolejową.
Pierwsze co przychodzi mi się na myśl po przeczytaniu to miłość do pociągów jaką musiał posiadać autor bo bez tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł napisać całą książkę z motywem kolejowym. Widać w tych opowiadaniach naprawdę ogromną pasję Grabińskiego. Jednak z opowiadań można wyciągnąć...
Folklor kolejarski z 1919 roku. Niewątpliwie kiedyś mógł wzbudzać grozę, ale 100 lat później ta próba tchnięcia ducha w kolej bardziej skłania do ziewania. Wynudziłem się strasznie przy barwnych, poetyckich opisach zajmujących większą część książki.
Folklor kolejarski z 1919 roku. Niewątpliwie kiedyś mógł wzbudzać grozę, ale 100 lat później ta próba tchnięcia ducha w kolej bardziej skłania do ziewania. Wynudziłem się strasznie przy barwnych, poetyckich opisach zajmujących większą część książki.
Choć wydawnictwo Dwie Siostry jest synonimem nietuzinkowych książek dla dzieci, zaczyna łokciami torować sobie miejsce w niszy równie nietuzinkowych wydań wyjątkowych książek dla dorosłych. A wszystko to za sprawą serii wydawniczej Świeżym okiem. W jej ramach ukazują się bogato i wyraziście zilustrowane wydania klasyki literatury pięknej – wyjątkowe opracowania graficzne, które pozwalają odkryć i zobaczyć słynne dzieła literackie na nowo. Do czterech już wydanych pozycji dołącza właśnie Demon ruchu Stefana Grabińskiego.
Pierwszym, co zwraca uwagę w tym wydaniu, jest okładka i właśnie to doskonała zapowiedź, czego możemy spodziewać się po publikacji. Zbiór opowiadań Grabińskiego, oparty na drugim wydaniu z 1922 roku, został pieczołowicie przygotowany do tego, by zachwycić współczesnego książkofila. Opowiadania zostały wzbogacone o klimatyczne ilustracje Rity Kaczmarskiej, które emanują tą samą niepokojącą nutą, jaką odnajdziemy w tekście. Są barwne, a w pewnym stopniu monochromatyczne, mroczne, wyraziste. Kaczmarska świetnie imituje w tych statycznych obrazach ruch i dynamikę, sprawiając, że trudno obok kadrów przejść obojętnie. Fantastycznie współgrają z tekstem i sprawiają, że wydanie nie ma sobie równych.
Ale to nie wszystko. Edytorska oprawa obejmuje także skład. Poczynając od doboru odpowiedniego fontu, który czyta się wygodnie, ale który też w pewien sposób oddaje ruch kolei - choćby za pomocą lekko pochyłych dywizów, półpauz i znaków diakrytycznych, po falujące "ogonki" liter w przypadku kursywy. Do tego wrażenie dynamiki bloku tekstowego potęguje zmiana wielkości fontu, powiększone i pogrubione wyimki tekstu przełamujące rutynę strony. Ilustracje pojawiają się na pojedynczych stronach i rozkładówkach, bywają wkomponowane w blok tekstowy, a nawet ich krańcowe fragmenty zostają na poprzedzających stronę marginesach, niczym powidoki po pociągu w pełnym pędzie. Robi to oszałamiające wrażenie.
Dla mnie jasne jest, że jeśli chcę mieć w swoich zbiorach Grabińskiego, to w tym właśnie ilustrowanym wydaniu. Pytanie, po co jednak ten Grabiński, który jest raczej mniej znanym klasykiem literatury i do tego ta konkretna książka nie jest powieścią, a zbiorem opowiadań - a te z różnych względów cieszą się mniejszym zainteresowaniem czytelników. Otóż powiem krótko - bo to wyjątkowe teksty, może i o różnej jakości, ale składające się na spójną, interesującą całość, której motywem przewodnim jest... groza kolejowa.
Współczesna kolej chyba niezbyt pasuje do wyobrażeń o rzeczach budzących grozę. Chyba że skupimy się na przerażającej skali opóźnień, jaką nasze rodzime linie potrafią zaserwować podróżnym. Ale kolorowe, jasne pociągi nawet nocą nie są straszne, raczej fascynujące. Jednak ilustracje w tym wydaniu Demona ruchu pomogą poczuć ten niepokój, który wzbudzały dawne żelazne potwory w autorze opowiadań. A przynajmniej tę grozę, którą w tekstach chciał zawrzeć - pędzące czarne machiny o cyklopim oku.
Na zbiór składa się piętnaście opowiadań - jak pisałam bardziej lub mniej wciągających, które łącznie tworzą fascynujący i pobudzający wyobraźnię tekst. Fantasmagoryczne, duszne, oniryczne historie porywają i budzą niepokój. Jest w nich nuta ezoteryki, groza wydobyta z pogranicza jawy i snu, wpisana w pęd, hipnotyzujący stukot kół, przerażającą czeluść tunelu, z wiszącym nad mknącymi maszynami fatum i wizją katastrofy.
Grabiński potrafi sprowadzić na czytelnika gęsią skórkę i zabiera w niezwykłą podróż po wyobraźni autora. Pozwala materializować się widmowym postaciom, posmakować szaleństwa, obsesji i wiary w to, co wymyka się zmysłom. I robi to ogromnie sugestywnie. Gra tym, co znajdziemy na pograniczu rzeczywistości i sennych majaków, budzi drzemiące demony. Chwyta się tego, co niedosłowne, wzbudza drżenie niedopowiedzeniami, jednocześnie eksplorując tajniki autosugestii i przekonań napędzających samospełniające się przepowiednie. Bardzo to inspirujące i niezwykłe doświadczenie.
To literatura wysokich lotów, nieoczywista i pobudzająca wyobraźnię. A w tym wydaniu - oszałamiająca, sugestywna i urzekająca. Myślę, że sam autor byłby zachwycony tym edytorskim majstersztykiem i wydaniem, które zasługuje na honorowe miejsce w biblioteczce.
Choć wydawnictwo Dwie Siostry jest synonimem nietuzinkowych książek dla dzieci, zaczyna łokciami torować sobie miejsce w niszy równie nietuzinkowych wydań wyjątkowych książek dla dorosłych. A wszystko to za sprawą serii wydawniczej Świeżym okiem. W jej ramach ukazują się bogato i wyraziście zilustrowane wydania klasyki literatury pięknej – wyjątkowe opracowania graficzne,...
Wspaniała lektura. Chwilę musiałem popracować nad głową, aby przyzwyczaić się do języka polskiego sprzed ponad wieku. Wciągnąłem się w ten dziwny, zagmatwany świat opowiadań mrocznych, mocnych narracją, trzymających w pewnego rodzaju zawieszeniu pomiędzy światami życia i śmierci.
Wspaniała lektura. Chwilę musiałem popracować nad głową, aby przyzwyczaić się do języka polskiego sprzed ponad wieku. Wciągnąłem się w ten dziwny, zagmatwany świat opowiadań mrocznych, mocnych narracją, trzymających w pewnego rodzaju zawieszeniu pomiędzy światami życia i śmierci.
Ogólnie chyba wszyscy trzymamy się zasady, że nie oceniamy książki po okładce, w końcu gusta są różne, a te z brzydką okładką też mogą kryć w sobie rewelacyjną lekturę. Ale jednak w chwili, gdy mamy w ręce rewelacyjną pod względem fabularnym i stylistycznym książkę, a do tego wydana jest jak małe dzieło sztuki, to radość z doświadczenia takiej lektury nie może być już większa, prawda? I właśnie tak jest z “Demonem ruchu” Stefana Grabińskiego wydanym przez Wydawnictwo Dwie Siostry w ramach serii Świeżym Okiem.
Po raz pierwszy “Demon ruchu” na rynku ukazał się w 1919 roku, trzy lata później wydany został ponownie, ale rozszerzony o 3 nowele. Autor chciał wydać go jeszcze po raz trzeci, z jeszcze dodatkowymi 2 nowelami, których tytuły wymienił w korespondencji, jednak tego już zrobić nie zdążył. Zrobiło to więc Wydawnictwo Dwie Siostry. Finalnie mamy więc zbiór 14 nowel, posłowie prozaiczki i literaturoznawczyni Elizy Kąckiej oraz notkę edytorską, w której wypisane są zmiany, jakie zostały w tekst wprowadzone. Tym jednak, co czyni te wydanie niezwykłym, są ilustracje Rity Kaczmarskiej, które bardzo szczodrze okrasiły tekst każdej z nowel. Przyjemność jest więc podwójna - literacka i wizualna.
Same nowele skupiają się wokół tematy kolei, pociągów, wszystkiego co się z nimi wiąże. Gatunkowo jest to literatura groza, ba! Grabiński uznawany jest za twórcę takiego podgatunku grozy jak horror kolejowy. Nie obawiajcie się jednak, to nie są historie faktycznie straszne, to po prostu bardzo klimatyczne i niepokojące opowieści… Każda jest inna, ale większość opowiada o człowieku, o obsesjach, tęsknotach, o tym jak wiele w postrzeganiu rzeczywistości zależy od sposobu myślenia. Do tego stylistycznie jest to tekst rewelacyjny - delikatna poetyckość łączy się z realizmem. Sam zbiór oceniam 8/10, ale wydanie dostaje ode mnie max - 10/10! A więcej o nim napisałam tu: https://www.kryminalnatalerzu.pl/2024/11/demon-ruchu-stefan-grabinski.html
Ogólnie chyba wszyscy trzymamy się zasady, że nie oceniamy książki po okładce, w końcu gusta są różne, a te z brzydką okładką też mogą kryć w sobie rewelacyjną lekturę. Ale jednak w chwili, gdy mamy w ręce rewelacyjną pod względem fabularnym i stylistycznym książkę, a do tego wydana jest jak małe dzieło sztuki, to radość z doświadczenia takiej lektury nie może być już...
Warto w okolicach halloweenowego wieczoru zapodać sobie szczyptę grozy. Najlepiej klasycznej, polskiej, kolejowej - jak fenomenalnie wydane przez Dwie Siostry opowiadania Grabińskiego.
To zbiór z okresu międzywojennego, uznającego kolej za szczyt pędu i rozwoju, mocno wpatrzonego w magię kreowaną przez Poego i Lovecrafta. Do niezwykle sugestywnej, archaicznej już nieco polszczyzny, wydawca dodał kredkowo-węglowe ilustracje Rity Kaczmarskiej i oto mamy bramę do krainy ruchu, obsesji i opętania, za tło mającej tak obojętne nam obecnie pociągi, wagony, stacje i domki drużników. Nie tyle straszne, co klaustrofobiczne, nie tyle krwawe, co duszne.
Dla bohaterów opowiadań kolej jest bogiem, autonomicznym istnieniem złożonym z pokus, demonicznych obietnic i zapętlonych wspomnień upominających się o uzupełnienie. Jego atrybutami są pewność i nieodwołalność, każda przepowiednia musi się ziścić, każde powołanie wypełnić, choćby miała zakończyć je śmierć. Pociągi mkną lasem i plażą, kąpią się w świetle księżyca lub pokonują skute lodem przestrzenie. Sprawiają, że niepozorny człowiek staje się królem manipulacji, a przytulna salonka miejscem nieokiełznanych pragnień.
Grabiński zdaje się studiować autosugestię, poddawanie się przemożnej potrzebie ruchu i zmiany miejsca, przemianę zagadek w katastrofę. Czasem winny jest człowiek, czasem omam, któremu ulega. "Wszystko to zdaje się mieć swój cel, zmierza ku czemuś oczywiście, z nieubłaganą konsekwencją".
Nie jest to groza oczywista, skrojona na miarę współczesnie oczekiwanej dosłowności, jest raczej pole do popisu dla wyobraźni i obserwacji. Zostawia tę pyszną nutkę niepokoju i skłonności do wypatrywania demonów wśród pasażerów, za załomem korytarza, u wylotu tunelu.
Polszczyzna taka, że natychmiast widzimy skórzane sakwojaże i wyglansowane buty. Mnogość ilustracji, które zamiast wyjaśniać, pogrążają nas w jeszcze mroczniejszej nieoczywistości. Wszystko w kłębach pary, blasku olejowych lamp, w odcieniach krwistych acz przyprószonych parowozowym pyłem.
Proszę wsiadać i czytać. Odjazd! Polecam.
Ps. Warto poświęcić chwilę na znakomite posłowie Elizy Kąckiej "Duch w materii". Wspomni o Kafce, trąci Dickensa, a opowiadania opatrzy wnikliwą analizą. Nota edytorska zapewni natomiast informacje o niezbędnych zmianach językowych.
Katarzyna
we współpracy z Wydawnictwem Dwie Siostry.
Warto w okolicach halloweenowego wieczoru zapodać sobie szczyptę grozy. Najlepiej klasycznej, polskiej, kolejowej - jak fenomenalnie wydane przez Dwie Siostry opowiadania Grabińskiego.
To zbiór z okresu międzywojennego, uznającego kolej za szczyt pędu i rozwoju, mocno wpatrzonego w magię kreowaną przez Poego i Lovecrafta. Do niezwykle sugestywnej, archaicznej już nieco...
Zbiór opowiadań o tematyce kolejowej. Uchodzi za klasykę polskiego horroru, ale nie wydawał mi się nadmiernie straszny. Bardziej to weird niż groza. Autor musiał naprawdę kochać pociągi.
Zbiór opowiadań o tematyce kolejowej. Uchodzi za klasykę polskiego horroru, ale nie wydawał mi się nadmiernie straszny. Bardziej to weird niż groza. Autor musiał naprawdę kochać pociągi.
"Zadaniem kolei było nie przewożenie ludzi z miejsca na miejsce w celach komunikacyjnych, lecz ruch jako taki i pokonywanie przestrzeni. Co ją mogły obchodzić marne interesy ziemskich pigmejów, zabiegi przemysłowe oszustów, plugawe przetargi handlarzy? Stacje były nie na to, żeby na nich wysiadać, lecz by mierzyły przebytą drogę; przystanie kolejowe były probierzem jazdy, ich kolejna zmiana, jak w kalejdoskopie, dowodem postępów ruchu."
"Smoluch tkwił w organizmie pociągu, przepajał sobą jego wieloczłonowy kościec, tłukł się niewidzialny w tłokach, pocił w kotle lokomotywy, włóczył po wagonach. Boroń wyczuwał jego bliskość wkoło siebie, obecność stałą, ciągłą, chociaż nienaoczną. Smoluch drzemał w duszy pociągu, był jego tajemnym potencjałem, który w chwilach groźnych, w momencie złych przeczuć, wydzielał się, zgęszczał i przybierał ciało."
"Bo przeszedł przez nich powiew przedziwny, bo tknęło ich wielkie ocknienie, bo byli to już ludzie... obłąkani..."
Kontynuując dalszą eksploatację twórczości Grabińskiego, w końcu dotarłem do opowiadań, które stanowią kwintesencję twórczości autora. Debiut pt. "Z wyjątków/W pomrokach wiary", czy późniejszy "Na wzgórzu róż" pokazały, że Grabiński jako twórca czuje tą całą nadnaturalną otoczkę makabry, jednak jak wszyscy doskonale wiemy, to właśnie groza kolejowa stała się jego punktem charakterystycznym dla przyszłych pokoleń, a także inspiracją dla kolejnych pokoleń pisarzy (przykład „Bilet w tamtą stronę” Marcina Kowalczyka).
Prezentowany tom to tematyczny zbiór połączony koleją i tytułowym Demonem ruchu. Autor znacznie odchodząc od swoich dotychczasowych miejsc narracji dostrzegł w kolei coś znacznie większego niż metalowy środek transportu, mianowicie żywy organizm, którego nadrzędnym celem jest ruch i poczucie ciągłej wędrówki. Dworce dotychczas zimne i przyziemne nagle stały się miejscami niewytłumaczalnych zjawisk, natomiast same szyny przerwały swoje dotychczasowe milczenie, na rzecz opowieści ze świata metalu i pary. Kolej na przestrzeni stu lat przeszła znaczną metamorfozę uniemożliwiającą spojrzenie okiem ówczesnego czytelnika, jednak dzięki plastyczności opisów Grabińskiego, możemy w pewnym stopniu poczuć na sobie „spojrzenie” dawno zapomnianych maszyn.
O ile w poprzednich tomach autor postawił na przedstawienie różnorodnych profesji, tak tu jednostki kręcą się już wokół kolei, często stanowiącej nadrzędny cel ich życia. Konduktor, emerytowany pracownik, maszynista czy podróżnik amator kochający kolej, spotykają się w pociągu zmierzającym w to samo miejsce, prosto w objęcia zamglonego dworca z napisem nadnaturalne. Nieznane siły drzemiące pomiędzy ścianami metalu działają nieprzewidywalnie, więc gwarantuję, że „Demon ruchu” nie pozwoli Wam na nudę.
Istotą zbioru jest kolej i jej niekończący się, nieokiełznany pęd przed siebie, uzupełniony przez destrukcyjną, często maniakalną miłość wobec lokomotyw i wszystkiego, co ta reprezentuje. Narratorzy, często osoby z bogatym życiowym doświadczeniem, w pewnym momencie przesiąkają ideą wiecznego ruchu, co ostatecznie sprawia, że tracą kontakt z znanym nam postrzeganiem rzeczywistości. Dla większości podróżników stacje bywają monotonną koniecznością, podczas gdy dla wybranych stanowią coś na kształt bramy, prowadzącej do nieznanych światów.
Być może ktoś mi zarzuci, że jestem za mało krytyczny, jednak w przypadku Grabińskiego, nie potrafię inaczej. "Demon ruchu" to dwanaście odmiennych opowiadań niosących grozę na swój sposób, więc cieszyłem się jak dziecko na myśl, że za sprawą Wydawnictwa IX, ponownie mogłem do nich wrócić.
Mój osobisty faworyt zbioru zmienia się co kilka lat i tak jak tytułowy demon zostaje w ciągłym ruchu. Kilka lat temu przyznałbym, że numerem jeden jest „Smoluch” reprezentujący cielesne odbicie kolei, innym razem wskazałbym mocno sugestywną „Głuchą przestrzeń” , gdzie znikąd wydobywa się charakterystyczny dźwięk nadjeżdżającego pociągu, natomiast dziś bez wahania wskazuję „Sygnały”. Temat „drugiej strony” wykorzystującej wszelkie nowinki technologiczne do komunikacji z rzeczywistością (telefony, telegramy) jest mi szczególnie bliski, więc nie ukrywam, że opowiadanie trafiło prosto w środek serca.
Gorąco polecam.
"Zadaniem kolei było nie przewożenie ludzi z miejsca na miejsce w celach komunikacyjnych, lecz ruch jako taki i pokonywanie przestrzeni. Co ją mogły obchodzić marne interesy ziemskich pigmejów, zabiegi przemysłowe oszustów, plugawe przetargi handlarzy? Stacje były nie na to, żeby na nich wysiadać, lecz by mierzyły przebytą drogę; przystanie kolejowe były probierzem jazdy,...
Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować), tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i śmierci). Nikt wcześniej nigdzie nie pisał w takim stylu, nie potrafił wywołać takiego nastroju, trochę rozlewnego liryzmu niczym z nokturnów Chopina, trochę mroku i osnutej mgłą (i parą z lokomotyw) tajemnicy. KAŻDY fan grozy MUSI nie tylko znać, ale posiadać w swych domowych zbiorach, ten niewielki tomik.
+
Jak wspomniałem, naczelnym tematem spinającym kolejne opowiadania “Demona Ruchu” jest szczególna obsesja kolejowa, połączenie uwielbienia dla jazdy pociągami, samej instytucji kolei, oraz fascynacji dzikim pędem, niekończącym się ruchem. Głęboka, obsesyjna miłość tkwi w sercu starego, kalekiego dróżnika, który odnawia i utrzymuje w sprawności martwy odcinek toru (“Głucha Przestrzeń”). Podobna miłość, tęsknota do jazdy pociągiem zmusza ubogiego (nie stać go na drogie bilety kolejowe) urzędnika do wysiadywania na dworcach i fantazjowania o podróżach w szeroki świat (“Wieczny Pasażer”).
Obłęd związany z ruchem wywołany przezeń, przenika myśli maszynisty (“Maszynista Grot”), pędzącego skradzioną lokomotywą na zatracenie, ten sam obłęd prowadzi do morderstwa bohaterów opowiadań “W Przedziale” czy tytułowego “Demona Ruchu” (choć tutaj mamy do czynienia raczej ze szczególną, “demoniczną" metaforą).
Granice między życiem i śmiercią, temat, który Grabiński przejął od samego E.A. Poego stanowią temat słynnego “Ślepego Toru”. Oto grupa podróżnych dobrowolne decyduje się pozostać w pędzącym na zatracenie pociągu, by poznać tajemnicę skrywaną poza granicami powszedniości. Tę samą metaforę - śmierć jako przystanek na drodze do poznania Niepoznanego, zawiera opowiadanie “Dziwna Stacja”.
Temat świadomości istniejącej poza granicami życia podejmuje również “Ultima Thule”, romantyczna opowieść o przyjaźni dwu kolejarzy “Ultima Thule”, przyjaźni, która przetrwa śmierć.
Trzecia grupa tematyczna, skupiająca uwagę Grabińskiego to kolejowe katastrofy, tragiczne i często niesamowite okoliczności do nich prowadzące. Oto kolejarz bada tzw. “Fałszywe alarmy”, nieprawdziwe informacje telegraficzne zapowiadające katastrofy na torach. Pewnego dnia jednak nadmierne zaufanie do opracowanej metody przyniesie tragiczny rezultat. W “Błędnym Pociągu” dochodzi do czołowego zderzenia składu kolejowego z widmowym pociągiem.
W pamięci fana grozy najdłużej pozostaną dwa opowiadania najlepsze w całym “Demonie Ruchu”; przewrotny, złowrogi "Smoluch" z samospełniającą się przepowiednią katastrofy, i klasyczna, bardzo zgrabna ghost story “Sygnały”, w której upiór dróżnika bezskutecznie usiłuje ostrzec żywych przed tragedią.
+
Łącząc wszystkie utwory wspólnym mianownikiem uzyskał Grabiński niezwykły efekt spójności artystycznej, powodując, że, jak to często bywa, całość jest większa od sumy części składowych. Stąd największe wrażenie robi "Demon Ruchu" czytany w wydaniach całościowych. Wszystkie teksty ujmują pięknem języka, śmiałością wyobraźni Autora i tym niezwykłym dziś romantyzmem kolejowym. Aż trudno sobie dziś wyobrazić tak niezwykłe, fantastyczne podejście do czegoś tak na pozór przyziemnego jak jazda pociągiem. Ot, wsiadamy w Pendolino i za parę godziny jesteśmy u celu. Cały "romantyzm" to czy gdzieś w polu nie staniemy i się na spotkanie nie spóźnimy....
Najsłynniejszy tytuł polskiej grozy wszechczasów (nawet nie ma o czym dyskutować), tak naprawdę jedyny światowej klasy przyczynek polski do literatury gatunku, zbiór na wskroś oryginalnych, powiązanych ze sobą tak otoczeniem (specyficzny romantyzm otaczający kolej żelazną na początku XX wieku) jak i tematycznie (mania, obsesja ruchu i pędu, przekraczanie granic życia i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub fiksacji. Pędzą ku zatracie, "ślepym torem", nieuchronnie jak rozpędzona lokomotywa bez hamulca.
Urzeka poetycki, młodopolski język Grabińskiego, w wydaniu "Dwóch sióstr" opowiadaniom towarzyszą klimatyczne ilustracje Rity Kaczmarskiej. Dość kontrowersyjna i "inwazyjna" edytorsko wydaje mi się decyzja, by wybrane przez redakcję części tekstu wyróżniać większym stopniem innym krojem pisma, mającym nawiązywać do liternictwa oznaczeń kolejowych. Zabieg pasuje raczej do artykułów prasowych, w literackiej prozie mi osobiście przeszkadza.
W kolejowym świecie Grabińskiego cywilizacja przemysłowa zderza się ze światem chaosu i przesądu. Kolej to jednocześnie symbol porządku i dyscypliny, jak i demonicznej siły, która może ład zniweczyć. Bohaterowie opowiadań to ludzie nieprzystosowani, można by rzec "wykolejeni", nie chcący lub nie umiejący się wpisać w panujące reguły, zwykle z powodu jakiejś traumy lub...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKOCHAM POCIĄGI i historię
KOCHAM POCIĄGI i historię
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystkie opowiadania przesłuchane za darmo na Youtube (kanał Wrota Wyobraźni)
Wszystkie opowiadania przesłuchane za darmo na Youtube (kanał Wrota Wyobraźni)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam trudną relację z autorem jak na pierwsze spotkanie. Przez pierwszą połowę książki byłam skłonna wystawić dość niską ocenę, nawet wahałam się nad DNF, ale od drugiej połowy zbiór wyraźnie wstał z kolan, chociaż dalej nie na tyle, żeby wystawić wysoką ocenę.
Nie odmówię autorowi miłości do kolei, która przemawia przez treść części opowiadań, ale niestety muszę stwierdzić, że historie związane z tą tematyką (bo nie wszystkie takie były) były najsłabsze i nie zestarzały się najlepiej. Faktycznie gatunkowo pasuje to do horroru, ale czy są to jakieś szczególnie niepokojące czy przerażające treści? Nie bardzo. Dalej moim głównym zarzutem wobec nich są słabe zakończenia, które albo mi trochę nie pasowały do całości, albo nagle ucinały historię w kompletnie niesatysfakcjonujący sposób. Pod kątem języka też nie czytało się lekko. Przez to wszystko przebrnięcie przez całość trwało bardzo długo, bo jak staram się doceniać książki z leniwą akcją, tak jednak lubię jak jakaś akcja faktycznie jest, szczególnie przy tego typu gatunkach.
Więc można zapytać, czy te opowiadania mają chociaż treść, która ukrywa przesłanie czy skłania do przemyśleń? Też niespecjalnie.
Czy dla miłośników kolei to będzie super lektura? Może? Lubię kolei, ale nie czułam szczególnej ekscytacji. Opowiadanie o żonie, która zdradza męża w pociągu z innym facetem nie zakwalifikowałabym do opowiadań kolejowych tylko dlatego, że akcja dzieje się w wagonie. Do grozy zresztą też nie.
I tu, całe na biało, wchodzą opowiadania kompletnie z koleją niezwiązane.
Problemat Czelawy czy Szalona zagroda (to drugie trochę mi się skojarzyło z „Lśnieniem” Kinga) były jednymi z ciekawszych opowiadań i jednymi z tych, które można dopisać do gatunku „groza”. Jednak całość obu ucierpiała na braku budowania napięcia i dość słabym utrzymaniu tajemnicy dla czytelnika, więc człowiek nawet nie zdążył się poczuć wystarczająco zaciekawiony, a dowiadywał się prawdy bez fajerwerków wokół. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że autor generalnie w tym zbiorze miał często problem z budowaniem napięcia w swoich historiach.
Kochanka Szamoty, W domu Sary, a szczególnie Pożarowisko to dla mnie top 3, która uratowała honor całości, bo i pomysł bardzo dobry na formę opowiadania, i była groza, i wzbudzało ciekawość, i dobre tempo, i technicznie też zdecydowanie lepiej. Pożarowisko dobrze się sprawdziło w tej formie, ale bardzo chętnie przeczytałabym coś takiego jako pełną powieść. W wielkim skrócie historia dotyczy ziemi, gdzie każdy kto się pobudował, został dotknięty przez pożar i jedna rodzina postanawia udowodnić, żyjąc tam, że to zwykłe brednie.
Nastawiałam się pozytywnie na fajną lekturę, ale musiałam sporo przemęczyć, żeby dotrzeć do ciekawej treści. Jeżeli wrócę kiedykolwiek do tej książki, to tylko do opowiadań, które tu pochwaliłam.
Mam trudną relację z autorem jak na pierwsze spotkanie. Przez pierwszą połowę książki byłam skłonna wystawić dość niską ocenę, nawet wahałam się nad DNF, ale od drugiej połowy zbiór wyraźnie wstał z kolan, chociaż dalej nie na tyle, żeby wystawić wysoką ocenę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie odmówię autorowi miłości do kolei, która przemawia przez treść części opowiadań, ale niestety muszę...
Opowiadania tutaj zawarte były dla mnie dziwne i raczej nie do przejścia. Czasem się nawet na nich nudziłam. Albo to nie mój gatunek albo w złym momencie sięgnęłam po tę książkę. Tak naprawdę żadne z tych opowiadań nie zdobyło mojego serca i uznania.
Książkę czytałam dzięki booktourowi zorganizowanemu przez Kryminał na Talerzu we współpracy z wydawnictwem Dwie Siostry.
Opowiadania tutaj zawarte były dla mnie dziwne i raczej nie do przejścia. Czasem się nawet na nich nudziłam. Albo to nie mój gatunek albo w złym momencie sięgnęłam po tę książkę. Tak naprawdę żadne z tych opowiadań nie zdobyło mojego serca i uznania.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czytałam dzięki booktourowi zorganizowanemu przez Kryminał na Talerzu we współpracy z wydawnictwem Dwie Siostry.
Co to była za przygoda kolejowa! Mówię wam nie raz miałam ciarki!
Styl lat 20 wieku XIX, więc nie każdy przebrnie ,ale TY nie jesteś każdy!
Mówię Ci dasz radę !
Każdy rozdział to inna historia, każda równie mroczna. Konduktor, który słyszy pociąg ma dawno już niedziałającej linii..UPS nie chce spojlerować.
Warto. Bo już dawno takich ciar nie miałam!
Polecam fanom kolei to Wasza kolejna pozycja na liście do przeczytania.
Wyciągnęłam się od pierwszej opowieści
Książka przeczytana dzięki Book Tour u kryminalnatalerzu.pl. 😍
Co to była za przygoda kolejowa! Mówię wam nie raz miałam ciarki!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStyl lat 20 wieku XIX, więc nie każdy przebrnie ,ale TY nie jesteś każdy!
Mówię Ci dasz radę !
Każdy rozdział to inna historia, każda równie mroczna. Konduktor, który słyszy pociąg ma dawno już niedziałającej linii..UPS nie chce spojlerować.
Warto. Bo już dawno takich ciar nie miałam!
Polecam fanom kolei...
Kiedyś to były czasy! Kolej była romantyczna, a język był piękny!
No dobra, trochę przesadzam :) Ostatecznie aż tak stara nie jestem, żeby narzekać na czasy obecne, wzdychając z sentymentem do tych minionych… Ale trzeba przyznać, że język jakim napisany jest Demon ruchu jest zachwycający. I ok, nie jest to całkowicie przedruk tekstów z lat 20-tych ubiegłego wieku, kiedy to te opowiadania powstawały, a już ktoś zadał sobie trud uwspółcześnienia ortografii i gramatyki w tym opracowaniu, i tym bardziej chylę czoła przed tym jak to zostało zrobione! Książkę czytało mi się powoli, ale nie dlateo, że trudno było mi się przedzierać przez morza archaizmów, ale dlatego że często zatrzymywałam się w podziwie dla niektórych wyrazów czy całych zdań! A słowem, które zdecydowanie wyniosę dla siebie z tej lektury jest słowo "kłańcanie". Czyż ono nie brzmi pięknie? Czy nie wybrzmiewa onomatopeicznie brzęczeniem łańcuchów, czy kół pociągu?
Ze wszystkich zebranych tutaj opowiadań wyziera widmo jakiejś grozy, ale też romantyzm kolei. Widać zachwyt nad tą technologią. Autor puszcza też wodze fantazji i snuje wizje dotyczące pociągów wielkich prędkości (przypominam, że oryginalnie te teksty powstawały 100 lat temu!). Autor zapuszcza się też w przesądy, którymi kierują się ludzie związani z koleją, oraz w zakątki ich umysłów gdzie czai się strach, samotność czy pragnienie prędkości i ciągłego ruchu.
Jeśli i was w mroczne jesienne wieczory ciągnie do grozy w klimacie Edgara Allana Poe, to zachęcam też do sięgniecia po coś z naszego podwórka, a mianowicie do utworów Stefana Grabińskiego.
Bardzo dziękuję @kryminalnatalerzu za możliwość wzięcia udziału w booktourze z tą książką.
"(...) wszędzie we wszechświecie panuje prawo pulsacji energii i związane z nim drugie prawo entropii. Tak w mikrokosmosie, jak w makrokosmosie następuje po okresie koncentracji energii okres powolnego jej rozpraszania się aż do zera. Jest to jakby potężny wdech i wydech energii powtarzający się w nieubłaganym rytmie poprzez bezkresy czasu. Mam wrażenie, że po obecnej zwyżce wkrótce, może w najbliższej przyszłości, nastąpi równie szalona w tempie zniżka energii świata."
Kiedyś to były czasy! Kolej była romantyczna, a język był piękny!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo dobra, trochę przesadzam :) Ostatecznie aż tak stara nie jestem, żeby narzekać na czasy obecne, wzdychając z sentymentem do tych minionych… Ale trzeba przyznać, że język jakim napisany jest Demon ruchu jest zachwycający. I ok, nie jest to całkowicie przedruk tekstów z lat 20-tych ubiegłego wieku, kiedy to...
Zbiór powieści, których akcja rozgrywa się wokół kolei. Większość z tych opowiadań jest bardzo ciekawa, a w każdym z nich panuje tajemniczy, zagadkowy klimat i duch przeszłości. Książka nie tylko dla miłośników kolei, warto ją przeczytać.
Zbiór powieści, których akcja rozgrywa się wokół kolei. Większość z tych opowiadań jest bardzo ciekawa, a w każdym z nich panuje tajemniczy, zagadkowy klimat i duch przeszłości. Książka nie tylko dla miłośników kolei, warto ją przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno dla fanow kolei. Przeczytalem, ze to folk noir. Parowy folk noir. I w pelni sie zgadzam.
Zbior opowiadan majacy juz 100 lat. Wydawca/edytor poprawil jezyk i uklad na bardziej wspolczesny. Czyta sie wysmienicie. Moze nie straszno, ale na pewno mrocznie, wrecz mistycznie. Wciagajaca pozycja z rysunka Rity Kaczmarskiej. Na pewno gratka. Zdecydowanie polecam!
Na pewno dla fanow kolei. Przeczytalem, ze to folk noir. Parowy folk noir. I w pelni sie zgadzam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbior opowiadan majacy juz 100 lat. Wydawca/edytor poprawil jezyk i uklad na bardziej wspolczesny. Czyta sie wysmienicie. Moze nie straszno, ale na pewno mrocznie, wrecz mistycznie. Wciagajaca pozycja z rysunka Rity Kaczmarskiej. Na pewno gratka. Zdecydowanie polecam!
"...Nikt bodaj nie zestawiał Grabińskiego z Kafką, lecz pokrewieństwo konceptu jest uderzające.
W jednym przypadku lęk, w drugim tęsknota, powołują do życia halucynacje... ... halucynacje natury dźwiękowej. One to właśnie zdają się przedzierzgać w rzeczywistość, która tym samym nabiera cech realności psychicznej.
Proces ten daje się zauważyć w większości opowiadań z "Demona ruchu ".
Nie o kolei one mówią, bądź nie tylko o niej, lecz o zjawisku autosugestii...".
Zresztą, sprawdźcie sami.
Mnie te opowiadania wciągnęły. Urzekły językiem i treścią, sącząc niepokój i mrok... wciągając w głowy bohaterów...
Za możliwość poznania tych opowiadań, i Autora, dziękuję Kryminalnatalerzu.pl , który zorganizował Booktour z tą książką.
"...Nikt bodaj nie zestawiał Grabińskiego z Kafką, lecz pokrewieństwo konceptu jest uderzające.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW jednym przypadku lęk, w drugim tęsknota, powołują do życia halucynacje... ... halucynacje natury dźwiękowej. One to właśnie zdają się przedzierzgać w rzeczywistość, która tym samym nabiera cech realności psychicznej.
Proces ten daje się zauważyć w większości opowiadań z "Demona...
🫣☠️😨✍️Stefan Grabiński - mistrz grozy, słusznie nazywany polskim Lovecraftem 🐛, choć klimat jego książek nie bazuje na ohydzie ani plugastwie. Grabiński czaruje słowem i wymaga od czytelnika cierpliwości. Jeśli ofiarujemy mu czas i uwagę, podaruje nam wieczny prezent - wspomnienie lęku, które z nami pozostanie i o którym będziemy sobie przypominać w różnych momentach życia. Grabińskiego nie da się zapomnieć. Tworzy unikatową atmosferę grozy, która nawarstwia się z każdym akapitem. Tutaj nikt nie wyskoczy zza rogu 👻, a strach często zbudowany jest nie na podstawie zewnętrznych bodźców, a percepcji głównego bohatera.
🛤️🚂🚃🛤️🛤️Tom Demon Ruchu - opowieści z pociągu, ze stacji kolejowej, ze ślepego nieczynnego już toru. Twarze w oknach pociagu, sygnały nadawane z innych stacji, postać umazana węglem. Proste i zwyczajne zmienia się w niepokojące… coraz bardziej straszne. A czasem sygnał milknie i nikogo już nie ma po drugiej stronie słuchawki.
Co myślicie?
Po więcej książkowych przemyśleń zapraszam tutaj:
https://www.instagram.com/multi_wersy/
🫣☠️😨✍️Stefan Grabiński - mistrz grozy, słusznie nazywany polskim Lovecraftem 🐛, choć klimat jego książek nie bazuje na ohydzie ani plugastwie. Grabiński czaruje słowem i wymaga od czytelnika cierpliwości. Jeśli ofiarujemy mu czas i uwagę, podaruje nam wieczny prezent - wspomnienie lęku, które z nami pozostanie i o którym będziemy sobie przypominać w różnych momentach życia....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla fanów pociągów i tematyki około kolejniczej idealne
Dla fanów pociągów i tematyki około kolejniczej idealne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejowe legendy mistyczne. Parowy folk noir. Wcale nie straszne, za to pięknie napisane, gęsto, klimatycznie, plastycznie. Historie raczej proste, przewidywalne, a jednak sam anturaż bardzo mnie wciągnął. Jestem zaskoczona, że tak dobrze czytało mi się opowiadania z pociągami w tle (zwykle w ksiazkach i filmach ta lokacja mnie nuzy).
No i umówmy się, w tematyce kolejarskiej raczej nic okrutniejszego i straszniejszego od "O psie, który jeździł koleja" chyba i tak się nie da znaleźć ;)
Kolejowe legendy mistyczne. Parowy folk noir. Wcale nie straszne, za to pięknie napisane, gęsto, klimatycznie, plastycznie. Historie raczej proste, przewidywalne, a jednak sam anturaż bardzo mnie wciągnął. Jestem zaskoczona, że tak dobrze czytało mi się opowiadania z pociągami w tle (zwykle w ksiazkach i filmach ta lokacja mnie nuzy).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i umówmy się, w tematyce...
Demon ruchu to już staruszek, książka ma bowiem ponad 100 lat i moim zdaniem trochę jest to wyczuwalne... Piękne barwne opisy i żywa fascynacja koleją Stefana Grabińskiego aż emanują z tej książki, jednakże historie same w sobie nie budzą grozy. W dzisiejszych czasach ciężko już nazwać ją horrorem (ale to nie tak, że stare opowiadania nie potrafią w grozę, czego doskonałym przykładem jest Lovercraft) i stąd tak niska ocena, gdyż niektóre historię są po prostu dziwne lub mało ciekawe.
Polecam sięgnąć po wersję wydawnictwa Dwie Siostry z 2024 roku, gdyż jest ona okraszona przepięknymi i tu akurat bardzo trafionymi i klimatycznymi ilustracjami Rity Kaczmarskiej.
Demon ruchu to już staruszek, książka ma bowiem ponad 100 lat i moim zdaniem trochę jest to wyczuwalne... Piękne barwne opisy i żywa fascynacja koleją Stefana Grabińskiego aż emanują z tej książki, jednakże historie same w sobie nie budzą grozy. W dzisiejszych czasach ciężko już nazwać ją horrorem (ale to nie tak, że stare opowiadania nie potrafią w grozę, czego doskonałym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe opowiadania z koleją w tle. Warto czytać je z przerwami.
Ciekawe opowiadania z koleją w tle. Warto czytać je z przerwami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobno Stefana Grabińskiego przyjęło się nazywać prekursorem horroru kolejowego, a jego zbiór opowiadań ,,Demon ruchu", to jedno z oryginalniejszych dzieł twórcy. Sprawdziłam to :)
🚂 Według autora kolej, to nie tylko martwa materia, wioząca nas z punktu A do punktu B, ale żywy organizm, który bezustannie oddziałuje na uczestników tych mistycznych wręcz podróży.
Całość cudownie niepokojąca, ale pierwsze opowiadanie, na które zwróciłam szczególną uwagę to ,,Wieczny pasażer". Głównym motywem jest tu postać podróżnego, który pojawia się regularnie na stacji, wsiada do pociągów, ba! - nawet udaje, że kupuje bilet, ale ostatecznie nigdy nie opuszcza stacji. Uważam, że opowiadanie to jest metaforą naszego losu, pragnienia od życia czegoś więcej, a jednocześnie braku możliwości wyrwania się ze szponów swojego poukładanego w schematy życia. Czytając to opowiadanie, od razu zadawałam sobie pytanie, jak często chciałabym od życia więcej, niż mam, a tak naprawdę brakuje mi odwagi, żeby po to sięgnąć? I zgodzę się, są tu mroczniejsze historie, głębsze, być może bardziej metafizyczne, czy wręcz demoniczne, ale to zrobiło na mnie największe wrażenie. Kto wie? Może najbardziej uderzało w czuły punkt?
🚂Wydanie zbioru, które miałam przyjemność przeczytać dzięki BT z @kryminalnatalerzu , to nie tylko nastrojowe, pełne mroku historie z koleją w roli głównej. To także przepiękne ilustracje i okładka, które wzmagają niepokój podczas lektury. Są niezwykle sugestywne, działają na wyobraźnię. Już nigdy nie spojrzę na żaden pociąg tak samo. Od teraz stanowi on dla mnie metaforę życia - życia, jako wiecznej podróży, nieuchronnie zmierzającego do końca, który nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć.
Jeśli jesteście fanami dobrych, mięsistych historii, a na dodatek takich, w których tło stanowi kolej, to jest to idealna propozycja dla Was. Jeśli lubicie specyficzny klimat Edgara Alana Poe - to jest propozycja dla Was. I wreszcie, fascynują Was historie o obsesjach i opętaniach, a także lubicie słuchać mrocznych legend? - jest to bezsprzecznie pozycja dla Was. ,,Demon ruchu" to kawał porządnej literatury!
Podobno Stefana Grabińskiego przyjęło się nazywać prekursorem horroru kolejowego, a jego zbiór opowiadań ,,Demon ruchu", to jedno z oryginalniejszych dzieł twórcy. Sprawdziłam to :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🚂 Według autora kolej, to nie tylko martwa materia, wioząca nas z punktu A do punktu B, ale żywy organizm, który bezustannie oddziałuje na uczestników tych mistycznych wręcz podróży.
Całość...
Prędkość i czasoprzestrzeń - te dwa elementy, od wiek, wieków intrygują, fascynują, dlaczego? Choć w nurt literacki, wpisało się kilka hipotez, zależnych od epok literackich, w jakich powstały, to Grabiński "Demonami ruchu" zdecydowanie i trwale, ukształtował ten jeden, główny, który powielany zaczął być przez twórców późniejszych epok już bez względu na ich charakteryzacje. Słusznie więc, okrzyknięty został najwybitniejszym pisarzem kolejowym - wyciągnął wnioski z hipotez, postawionych we wcześniejszych utworach literackich (dopatrzyłam się głównie Reymonta i Kosiakiewicza), po czym dodał swoje obserwacje i stworzył główny nurt.
Od schyłku XVIII, aż do połowy XIX wieku kolej dokumentowała jedynie potęgę ludzkiego umysłu i cywilizacyjny postęp. To w tym okresie, pojawiły się pierwsze motywy kolejowe w literaturze. Przypomnieć należy, że jest to doba romantyzmu, a jak powszechnie wiadomo romantyzm charakteryzował się cechami, nie sprzyjającymi rozwoju naszego motywu (przeciwstawiał się oświeceniowemu sposobowi pojmowania świata. Romantycy pragnęli poznawać go za pomocą uczuć, intuicji, wyobraźni.) Ponadto, sama rzeczywista kolej, nie była wówczas dobrze rozwinięta. Zarówno parowozów jak i linii kolejowych w Europie nie było zbyt wiele, nie były one zaawansowane technologicznie, a podróżowanie nimi było dla ludzi nowością na którą nie wielu było stać, spora część społeczeństwa bała się zresztą kolei i spoglądała na nią nieufanie. A jednak, mimo niekorzystnego klimatu dla rozwoju, kolej w literaturze się pojawiła. Pisała o niej Orzeszkowa, pisał Prus i Kosiakiewicz, a także Reymont w swojej wczesnej literaturze. Motyw kolei darzą autorzy postawą, w której szacunek do tradycji łączy się z głęboką ufnością w nową przyszłość ludzkości, a kolejowe wojaże romantyków, charakteryzują podróże bez celu. Takie ukształtowanie, utrzymuje się również przez cały pozytywizm, co akurat dziwić nie powinno. (Wręcz powiedziałabym, że wykazanie w dobie romantyzmu danej postawy, to wczesny pozytywizm, połączony po prostu z elementami romantycznymi.)
Schyłek XIX i początek XX w tj.: doba Młodej Polski. W Młodej Polsce dominowały nastroje pesymistyczne, pojawił się kryzys końca wieku, poczucie znużenia i zagrożenia, odrzucenie wartości, niechęć do cywilizacji. Z swoją kolejową literaturą grozy, Grabiński świetnie wpisał się w ten okres odkrycia i obserwacji kolei, jego twórczość kształtuje dynamika i organizacja. Z jednej strony żywiołowy pęd, z drugiej nieubłagalne przepisy. Tworzy zjawisko wielkiego triumfu ruchu nad codziennością - pociągi "buntują się" odmawiając posłuszeństwa człowiekowi, a kwintesencją tego jest katastrofa, dla której niemożliwym jest znaleźć racjonalne wytłumaczenie. Kolej jest demonem a jej demoniczność udziela się wszystkim mającym coś z nią do czynienia. Pociąg zostaje skojarzony z sytuacją gry, staje się znachorem rzeczywistości, tajemniczym i niepokojącym. Przejeżdżający uświadamia bohaterom czym mogłoby być ich życie - są upostaciowieniem tęsknot, biorących się z niezgody na los. Stacja kolejowa utożsamiana jest z miejscem łączącym prowincje z wielkim światem, dając człowiekowi z prowincji szansę do odegrania roli światowca. Grabiński stworzył perspektywę outsaidera kolejowego - przygodnego podróżnego obserwatora, czy co najwyżej urzędnika biura kolejowego, która będzie utrzymywać się dominująco w literaturze przyszłych epok.
Geniusz Grabińskiego to zdecydowanie ponadczasowy kierunek literacki, wyodrębniony nurt, filozoficzny sposób myślenia. Prędkość i czasoprzestrzeń w przedstawieniu ludzkich tęsknot, słabości i niezgody na niedole, jest czymś co daje nadzieje, czymś co pozwala uciec, przekroczyć granice ludzkiego rozumu, ograniczającego człowieka przed zrozumieniem świata. Wszelkie dręczące myśli i niepowodzenia, gubią się w kojącej prędkości kolei, jednak choćby pędziła ona i 400 km/h, nigdy nie opuści ziemi. Ukojenie prędkością staje się jednak uzależniające i popycha ludzi do wychodzenia poza granice własnych sumień i możliwości, nie zawsze korzystne, nie zawsze dobre, często błędne i niosące za sobą szalenie niebezpieczne konsekwencje, w momencie, w którym kojący pęd się kończy. Kolej owiana jest "magią", działanie prędkości na człowieka, powoduje przywiązanie, uzależnienie, ukojenie, nie będące zrozumiałe dla ludzkiego umysłu. Człowiek tworzy mity i legendy, którymi wyjaśnia katastrofy i zjawiska bez logicznej dla swego rozumu odpowiedzi, nadaje kolei tajemniczości i magii, którą kultuje i w którą wierzy, nadaje jej tak doskonale zbudowanej grozy, że nadaje się ona na rozważania naukowo psychologiczne.
Jednak nie samą fabułą idzie się tu zachwycić. Nowele, (nie opowiadania, lecz nowele - krótkie utwory epickie, pisane prozą o jednowątkowej fabule, cechujące się wyraźnie zaakcentowaną i mocno udramatyzowaną akcją główną, która zmierza do punktu kulminacyjnego) charakterystyczne, dla pozytywizmu, dziś zdają się być rzadko stosowane i używane w literaturze. Ich urok urzeka, a forma budowy pomaga skupić się na puencie i nasycić przekazem. Spisanie ich w przepięknym wyniosłym języku polskim, pozwala się wzruszyć. Takie utwory chcemy czytać, takie kochamy, i takich nie damy rady zastąpić niczym innym. Jak niewiele na ówczesnym rynku wydawniczym jest bowiem nowości, które wyszły spod polskiego pióra, lecz ich budowa i język tak zbliżone są do tłumaczeń zagranicznych, że gdyby nie informacja od wydawnictwa, czy charakterystyczne, "nasze" nazwisko autora, człowiek tak w zasadzie nie wiedziałby, czy czyta coś polskiego, niemieckiego, angielskiego, hiszpańskiego, skandynawskiego, amerykańskiego, czy bóg jeden raczy wiedzieć powieść z jakiego innego jeszcze krańca świata.
Utwór, moim zdaniem, zdecydowanie stanowi ponadczasowe literackie arcydzieło, które dodatkowo wpisuje się w dziedzictwo artystyczne narodu polskiego.
Warto, jednak, docenić również to, konkretne jej wydanie. Wiedzieć należy, że Grabiński uznawany był i jest, przede wszystkim za nowele, a sam "Demon Ruchu" przyniósł mu sławę. Autor wydawał ten cykl nowel za życia dwa razy, pierwsze wydanie obejmowało tylko 9 nowel, drugie powiększone zostało o trzy. Jednak, Grabiński planował trzecie wydanie, jeszcze dwie nowele, które aż do tej pory nie zostały nigdzie u publikowane. Dlaczego ich nie wydał, wzbogacając demona ruchu za życia? nie zdążył zmarł młodo chorując na gruźlicę, pozostawiając za sobą wciąż nieuzasadnione pytanie - dlaczego ludzie młodzi, zdolni, utalentowani, wykształceni, kierunkujący świat, tak krótko po nim stąpają, niesprawiedliwie szybko odchodząc? Ówczesne wydanie, poza wydaniem wszystkich nowel, charakteryzuje się również zachowaniem wyodrębnienia fragmentów, które wyodrębnił w oryginale sam autor, oraz przepięknymi ilustracjami. Przepiękne jest to wydanie, to książka, którą chciałabym posiadać, coś na prawdę godnego. Brakuje mi w niej tylko jednej rzeczy, a mianowicie rozważań literacko kulturoznawczych na temat Grabińskiego i jego "Demona Ruchu" Artura Hutnikiewicza, który jak do tej pory, zrobił je najrzetelniej ze wszystkich badaczy, i z największą fascynacją.
Zdecydowanie polecam.
Prędkość i czasoprzestrzeń - te dwa elementy, od wiek, wieków intrygują, fascynują, dlaczego? Choć w nurt literacki, wpisało się kilka hipotez, zależnych od epok literackich, w jakich powstały, to Grabiński "Demonami ruchu" zdecydowanie i trwale, ukształtował ten jeden, główny, który powielany zaczął być przez twórców późniejszych epok już bez względu na ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKryminał na talerzu
@booktour
Wydawnictwo Dwie Siostry
Hmmm.... to była dziwna książka, jedna z bardziej oryginalnych jakie czytałam. Coś pomiędzy fantastyką a horrorem. Ten cykl opowiadań oparty jest o motyw pociągu i podróży. Każda historia toczy się wokół rzeczy związanych z koleją. Zaskoczeniem było dla mnie to, że aż tak wciągnęły mnie te opowiadania. Naprawdę dobrze czytało mi się tą książkę. Każda opowieść miała innych bohaterów, ale tak wyrazostych, że na długo zapadali w pamięć. Fakt, że historie były mroczne, owiane trochę aurą tajemnicy, powodował, że akcja toczyła się szybko. Język w książce był specyficzny, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Myślę, że książka nie jest dla każdego, ale na pewno znajdzie wielu zwolenników.
Kryminał na talerzu
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to@booktour
Wydawnictwo Dwie Siostry
Hmmm.... to była dziwna książka, jedna z bardziej oryginalnych jakie czytałam. Coś pomiędzy fantastyką a horrorem. Ten cykl opowiadań oparty jest o motyw pociągu i podróży. Każda historia toczy się wokół rzeczy związanych z koleją. Zaskoczeniem było dla mnie to, że aż tak wciągnęły mnie te opowiadania. Naprawdę dobrze...
Lubisz podróżować pociągiem? Ja zdecydowanie tak - najpierw pakowanie, oczekiwanie i nerwy 😂 przed podstawieniem pociągu, szybkie wsiadanie i podróż - zwykle z książką, nasłuchując rytmicznego stukotu...
W ramach ostatniego w 2024 r. book touru, w którym wzięłam udział z #czytajzkryminalnatalerzu, odkryłam nieznane mi oblicza kolei w zbiorze opowiadań Stefana Grabińskiego "Demon ruchu". Autor literatury grozy porównywany jest do E.A. Poe I H.P. Lovercrafta.
Widać w opowiadaniach fascynację pisarza koleją, technologią, ale również i psychologią, filozofią, metafizyką. Dominuje klimat grozy, niepokoju, noir, fantastyki, choć niektóre są bardziej humorystyczne. Moje ulubione opowiadanie to "W przedziale", w którym podróż pociągiem w towarzystwie nowo poznanego małżeństwa kończy się walką o życie.
Zaskoczyła mnie poetyckość w twórczości Grabińskiego: "Uskrzydlony pędem parowozu ptak wylatywał swobodnie z więzów codzienności, przemykał chyżo wzdłuż wyciągniętej ściany wozów i uderzywszy po drodze radosną lotka o szyby okien, wyprzedzał maszynę. Hej, tam w szerokie, sine Dale, odległy, mgłami skryty świat!...".
Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, gdyż nie sięgam często po ten gatunek literacki. Poznałam twórczość nieznanego mi autora okresu dwudziestolecia międzywojennego, a przede wszystkim delektowałem się fantastycznym projektem typograficzno-graficznym autorstwa Rity Kaczmarskiej i Jacka Ambrożewskiego 🔥❤️
Opowiadania ukazały się nakładem @dwiesiostry w serii "Świeżym Okiem" przypominającej klasykę literatury pięknej.
Bardzo dziękuję organizatorce @kryminalnatalerzu i @dwiesiostry za możliwość wzięcia udziału w book tourze ❤️
Lubisz podróżować pociągiem? Ja zdecydowanie tak - najpierw pakowanie, oczekiwanie i nerwy 😂 przed podstawieniem pociągu, szybkie wsiadanie i podróż - zwykle z książką, nasłuchując rytmicznego stukotu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ramach ostatniego w 2024 r. book touru, w którym wzięłam udział z #czytajzkryminalnatalerzu, odkryłam nieznane mi oblicza kolei w zbiorze opowiadań Stefana Grabińskiego...
Świetna książka, która zabiera czytelnika w świat fantastyki i grozy kolejowej. Wejście na peron już nigdy nie będzie takie samo. Polecam! :)
Świetna książka, która zabiera czytelnika w świat fantastyki i grozy kolejowej. Wejście na peron już nigdy nie będzie takie samo. Polecam! :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Demon ruchu" to zbiór kilkunastu opowiadań przepełniony tematyką kolejową.
Pierwsze co przychodzi mi się na myśl po przeczytaniu to miłość do pociągów jaką musiał posiadać autor bo bez tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł napisać całą książkę z motywem kolejowym. Widać w tych opowiadaniach naprawdę ogromną pasję Grabińskiego. Jednak z opowiadań można wyciągnąć znacznie więcej refleksji i przesłania niż same mroczne historie związane pociągami.
Niektóre opowiadania spodobały mi się bardziej, inne mniej ale uważam tę pozycje naprawdę wartą przeczytania. Każde opowiadanie mimo wspólnego motywu było dla mnie zupełnie inne. Niektóre mają w sobie trochę fantastyki, futuryzmu inne zawierają trochę parapsychologii a nawet erotyki.
Gatunkowo jest to literatura grozy ale chyba tylko jedno opowiadanie wzbudziło we mnie większy niepokój. Całość jest utrzymana w mrocznym klimacie pełnym tajemnic. Z bohaterów poszczególnych opowiadań na pierwszy plan wysuwa mi się ich samotność, tęsknota, obłęd.
Trochę czasu może zająć przyzwyczajenie się do dawnego języka ale i tak jest to wydanie trochę unowocześnione więc bez problemu się odnajdziecie.
Nie mogę nie wspomnieć o tym pięknym dopracowanym w każdym calu wydaniu. Wydanie i oprawa graficzna zasługują na najwyższe noty i aż trochę żal, że w takiej jakości nie są wydawane inne książki na naszym rynku.
"Jakaś ciemna moc wyrywała go z domu, pędziła na dworzec, pchała do wagonu - jakiś nieprzezwyciężony nakaz zmuszał do porzucenia nieraz wśród głębokiej nocy wygodnego posłania, wiódł jak skazańca przez labirynt ulic, usuwając z drogi tysiące przeszkód, wsadzał do przedziału i wysyłał w szeroki świat.
"Demon ruchu" to zbiór kilkunastu opowiadań przepełniony tematyką kolejową.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze co przychodzi mi się na myśl po przeczytaniu to miłość do pociągów jaką musiał posiadać autor bo bez tego trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł napisać całą książkę z motywem kolejowym. Widać w tych opowiadaniach naprawdę ogromną pasję Grabińskiego. Jednak z opowiadań można wyciągnąć...
Folklor kolejarski z 1919 roku. Niewątpliwie kiedyś mógł wzbudzać grozę, ale 100 lat później ta próba tchnięcia ducha w kolej bardziej skłania do ziewania. Wynudziłem się strasznie przy barwnych, poetyckich opisach zajmujących większą część książki.
Folklor kolejarski z 1919 roku. Niewątpliwie kiedyś mógł wzbudzać grozę, ale 100 lat później ta próba tchnięcia ducha w kolej bardziej skłania do ziewania. Wynudziłem się strasznie przy barwnych, poetyckich opisach zajmujących większą część książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć wydawnictwo Dwie Siostry jest synonimem nietuzinkowych książek dla dzieci, zaczyna łokciami torować sobie miejsce w niszy równie nietuzinkowych wydań wyjątkowych książek dla dorosłych. A wszystko to za sprawą serii wydawniczej Świeżym okiem. W jej ramach ukazują się bogato i wyraziście zilustrowane wydania klasyki literatury pięknej – wyjątkowe opracowania graficzne, które pozwalają odkryć i zobaczyć słynne dzieła literackie na nowo. Do czterech już wydanych pozycji dołącza właśnie Demon ruchu Stefana Grabińskiego.
Pierwszym, co zwraca uwagę w tym wydaniu, jest okładka i właśnie to doskonała zapowiedź, czego możemy spodziewać się po publikacji. Zbiór opowiadań Grabińskiego, oparty na drugim wydaniu z 1922 roku, został pieczołowicie przygotowany do tego, by zachwycić współczesnego książkofila. Opowiadania zostały wzbogacone o klimatyczne ilustracje Rity Kaczmarskiej, które emanują tą samą niepokojącą nutą, jaką odnajdziemy w tekście. Są barwne, a w pewnym stopniu monochromatyczne, mroczne, wyraziste. Kaczmarska świetnie imituje w tych statycznych obrazach ruch i dynamikę, sprawiając, że trudno obok kadrów przejść obojętnie. Fantastycznie współgrają z tekstem i sprawiają, że wydanie nie ma sobie równych.
Ale to nie wszystko. Edytorska oprawa obejmuje także skład. Poczynając od doboru odpowiedniego fontu, który czyta się wygodnie, ale który też w pewien sposób oddaje ruch kolei - choćby za pomocą lekko pochyłych dywizów, półpauz i znaków diakrytycznych, po falujące "ogonki" liter w przypadku kursywy. Do tego wrażenie dynamiki bloku tekstowego potęguje zmiana wielkości fontu, powiększone i pogrubione wyimki tekstu przełamujące rutynę strony. Ilustracje pojawiają się na pojedynczych stronach i rozkładówkach, bywają wkomponowane w blok tekstowy, a nawet ich krańcowe fragmenty zostają na poprzedzających stronę marginesach, niczym powidoki po pociągu w pełnym pędzie. Robi to oszałamiające wrażenie.
Dla mnie jasne jest, że jeśli chcę mieć w swoich zbiorach Grabińskiego, to w tym właśnie ilustrowanym wydaniu. Pytanie, po co jednak ten Grabiński, który jest raczej mniej znanym klasykiem literatury i do tego ta konkretna książka nie jest powieścią, a zbiorem opowiadań - a te z różnych względów cieszą się mniejszym zainteresowaniem czytelników. Otóż powiem krótko - bo to wyjątkowe teksty, może i o różnej jakości, ale składające się na spójną, interesującą całość, której motywem przewodnim jest... groza kolejowa.
Współczesna kolej chyba niezbyt pasuje do wyobrażeń o rzeczach budzących grozę. Chyba że skupimy się na przerażającej skali opóźnień, jaką nasze rodzime linie potrafią zaserwować podróżnym. Ale kolorowe, jasne pociągi nawet nocą nie są straszne, raczej fascynujące. Jednak ilustracje w tym wydaniu Demona ruchu pomogą poczuć ten niepokój, który wzbudzały dawne żelazne potwory w autorze opowiadań. A przynajmniej tę grozę, którą w tekstach chciał zawrzeć - pędzące czarne machiny o cyklopim oku.
Na zbiór składa się piętnaście opowiadań - jak pisałam bardziej lub mniej wciągających, które łącznie tworzą fascynujący i pobudzający wyobraźnię tekst. Fantasmagoryczne, duszne, oniryczne historie porywają i budzą niepokój. Jest w nich nuta ezoteryki, groza wydobyta z pogranicza jawy i snu, wpisana w pęd, hipnotyzujący stukot kół, przerażającą czeluść tunelu, z wiszącym nad mknącymi maszynami fatum i wizją katastrofy.
Grabiński potrafi sprowadzić na czytelnika gęsią skórkę i zabiera w niezwykłą podróż po wyobraźni autora. Pozwala materializować się widmowym postaciom, posmakować szaleństwa, obsesji i wiary w to, co wymyka się zmysłom. I robi to ogromnie sugestywnie. Gra tym, co znajdziemy na pograniczu rzeczywistości i sennych majaków, budzi drzemiące demony. Chwyta się tego, co niedosłowne, wzbudza drżenie niedopowiedzeniami, jednocześnie eksplorując tajniki autosugestii i przekonań napędzających samospełniające się przepowiednie. Bardzo to inspirujące i niezwykłe doświadczenie.
To literatura wysokich lotów, nieoczywista i pobudzająca wyobraźnię. A w tym wydaniu - oszałamiająca, sugestywna i urzekająca. Myślę, że sam autor byłby zachwycony tym edytorskim majstersztykiem i wydaniem, które zasługuje na honorowe miejsce w biblioteczce.
Choć wydawnictwo Dwie Siostry jest synonimem nietuzinkowych książek dla dzieci, zaczyna łokciami torować sobie miejsce w niszy równie nietuzinkowych wydań wyjątkowych książek dla dorosłych. A wszystko to za sprawą serii wydawniczej Świeżym okiem. W jej ramach ukazują się bogato i wyraziście zilustrowane wydania klasyki literatury pięknej – wyjątkowe opracowania graficzne,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała lektura. Chwilę musiałem popracować nad głową, aby przyzwyczaić się do języka polskiego sprzed ponad wieku. Wciągnąłem się w ten dziwny, zagmatwany świat opowiadań mrocznych, mocnych narracją, trzymających w pewnego rodzaju zawieszeniu pomiędzy światami życia i śmierci.
Wspaniała lektura. Chwilę musiałem popracować nad głową, aby przyzwyczaić się do języka polskiego sprzed ponad wieku. Wciągnąłem się w ten dziwny, zagmatwany świat opowiadań mrocznych, mocnych narracją, trzymających w pewnego rodzaju zawieszeniu pomiędzy światami życia i śmierci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie chyba wszyscy trzymamy się zasady, że nie oceniamy książki po okładce, w końcu gusta są różne, a te z brzydką okładką też mogą kryć w sobie rewelacyjną lekturę. Ale jednak w chwili, gdy mamy w ręce rewelacyjną pod względem fabularnym i stylistycznym książkę, a do tego wydana jest jak małe dzieło sztuki, to radość z doświadczenia takiej lektury nie może być już większa, prawda? I właśnie tak jest z “Demonem ruchu” Stefana Grabińskiego wydanym przez Wydawnictwo Dwie Siostry w ramach serii Świeżym Okiem.
Po raz pierwszy “Demon ruchu” na rynku ukazał się w 1919 roku, trzy lata później wydany został ponownie, ale rozszerzony o 3 nowele. Autor chciał wydać go jeszcze po raz trzeci, z jeszcze dodatkowymi 2 nowelami, których tytuły wymienił w korespondencji, jednak tego już zrobić nie zdążył. Zrobiło to więc Wydawnictwo Dwie Siostry. Finalnie mamy więc zbiór 14 nowel, posłowie prozaiczki i literaturoznawczyni Elizy Kąckiej oraz notkę edytorską, w której wypisane są zmiany, jakie zostały w tekst wprowadzone. Tym jednak, co czyni te wydanie niezwykłym, są ilustracje Rity Kaczmarskiej, które bardzo szczodrze okrasiły tekst każdej z nowel. Przyjemność jest więc podwójna - literacka i wizualna.
Same nowele skupiają się wokół tematy kolei, pociągów, wszystkiego co się z nimi wiąże. Gatunkowo jest to literatura groza, ba! Grabiński uznawany jest za twórcę takiego podgatunku grozy jak horror kolejowy. Nie obawiajcie się jednak, to nie są historie faktycznie straszne, to po prostu bardzo klimatyczne i niepokojące opowieści… Każda jest inna, ale większość opowiada o człowieku, o obsesjach, tęsknotach, o tym jak wiele w postrzeganiu rzeczywistości zależy od sposobu myślenia. Do tego stylistycznie jest to tekst rewelacyjny - delikatna poetyckość łączy się z realizmem. Sam zbiór oceniam 8/10, ale wydanie dostaje ode mnie max - 10/10! A więcej o nim napisałam tu: https://www.kryminalnatalerzu.pl/2024/11/demon-ruchu-stefan-grabinski.html
Ogólnie chyba wszyscy trzymamy się zasady, że nie oceniamy książki po okładce, w końcu gusta są różne, a te z brzydką okładką też mogą kryć w sobie rewelacyjną lekturę. Ale jednak w chwili, gdy mamy w ręce rewelacyjną pod względem fabularnym i stylistycznym książkę, a do tego wydana jest jak małe dzieło sztuki, to radość z doświadczenia takiej lektury nie może być już...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto w okolicach halloweenowego wieczoru zapodać sobie szczyptę grozy. Najlepiej klasycznej, polskiej, kolejowej - jak fenomenalnie wydane przez Dwie Siostry opowiadania Grabińskiego.
To zbiór z okresu międzywojennego, uznającego kolej za szczyt pędu i rozwoju, mocno wpatrzonego w magię kreowaną przez Poego i Lovecrafta. Do niezwykle sugestywnej, archaicznej już nieco polszczyzny, wydawca dodał kredkowo-węglowe ilustracje Rity Kaczmarskiej i oto mamy bramę do krainy ruchu, obsesji i opętania, za tło mającej tak obojętne nam obecnie pociągi, wagony, stacje i domki drużników. Nie tyle straszne, co klaustrofobiczne, nie tyle krwawe, co duszne.
Dla bohaterów opowiadań kolej jest bogiem, autonomicznym istnieniem złożonym z pokus, demonicznych obietnic i zapętlonych wspomnień upominających się o uzupełnienie. Jego atrybutami są pewność i nieodwołalność, każda przepowiednia musi się ziścić, każde powołanie wypełnić, choćby miała zakończyć je śmierć. Pociągi mkną lasem i plażą, kąpią się w świetle księżyca lub pokonują skute lodem przestrzenie. Sprawiają, że niepozorny człowiek staje się królem manipulacji, a przytulna salonka miejscem nieokiełznanych pragnień.
Grabiński zdaje się studiować autosugestię, poddawanie się przemożnej potrzebie ruchu i zmiany miejsca, przemianę zagadek w katastrofę. Czasem winny jest człowiek, czasem omam, któremu ulega. "Wszystko to zdaje się mieć swój cel, zmierza ku czemuś oczywiście, z nieubłaganą konsekwencją".
Nie jest to groza oczywista, skrojona na miarę współczesnie oczekiwanej dosłowności, jest raczej pole do popisu dla wyobraźni i obserwacji. Zostawia tę pyszną nutkę niepokoju i skłonności do wypatrywania demonów wśród pasażerów, za załomem korytarza, u wylotu tunelu.
Polszczyzna taka, że natychmiast widzimy skórzane sakwojaże i wyglansowane buty. Mnogość ilustracji, które zamiast wyjaśniać, pogrążają nas w jeszcze mroczniejszej nieoczywistości. Wszystko w kłębach pary, blasku olejowych lamp, w odcieniach krwistych acz przyprószonych parowozowym pyłem.
Proszę wsiadać i czytać. Odjazd! Polecam.
Ps. Warto poświęcić chwilę na znakomite posłowie Elizy Kąckiej "Duch w materii". Wspomni o Kafce, trąci Dickensa, a opowiadania opatrzy wnikliwą analizą. Nota edytorska zapewni natomiast informacje o niezbędnych zmianach językowych.
Katarzyna
we współpracy z Wydawnictwem Dwie Siostry.
Warto w okolicach halloweenowego wieczoru zapodać sobie szczyptę grozy. Najlepiej klasycznej, polskiej, kolejowej - jak fenomenalnie wydane przez Dwie Siostry opowiadania Grabińskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zbiór z okresu międzywojennego, uznającego kolej za szczyt pędu i rozwoju, mocno wpatrzonego w magię kreowaną przez Poego i Lovecrafta. Do niezwykle sugestywnej, archaicznej już nieco...
Zbiór opowiadań o tematyce kolejowej. Uchodzi za klasykę polskiego horroru, ale nie wydawał mi się nadmiernie straszny. Bardziej to weird niż groza. Autor musiał naprawdę kochać pociągi.
Zbiór opowiadań o tematyce kolejowej. Uchodzi za klasykę polskiego horroru, ale nie wydawał mi się nadmiernie straszny. Bardziej to weird niż groza. Autor musiał naprawdę kochać pociągi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topolecam
polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zadaniem kolei było nie przewożenie ludzi z miejsca na miejsce w celach komunikacyjnych, lecz ruch jako taki i pokonywanie przestrzeni. Co ją mogły obchodzić marne interesy ziemskich pigmejów, zabiegi przemysłowe oszustów, plugawe przetargi handlarzy? Stacje były nie na to, żeby na nich wysiadać, lecz by mierzyły przebytą drogę; przystanie kolejowe były probierzem jazdy, ich kolejna zmiana, jak w kalejdoskopie, dowodem postępów ruchu."
"Smoluch tkwił w organizmie pociągu, przepajał sobą jego wieloczłonowy kościec, tłukł się niewidzialny w tłokach, pocił w kotle lokomotywy, włóczył po wagonach. Boroń wyczuwał jego bliskość wkoło siebie, obecność stałą, ciągłą, chociaż nienaoczną. Smoluch drzemał w duszy pociągu, był jego tajemnym potencjałem, który w chwilach groźnych, w momencie złych przeczuć, wydzielał się, zgęszczał i przybierał ciało."
"Bo przeszedł przez nich powiew przedziwny, bo tknęło ich wielkie ocknienie, bo byli to już ludzie... obłąkani..."
Kontynuując dalszą eksploatację twórczości Grabińskiego, w końcu dotarłem do opowiadań, które stanowią kwintesencję twórczości autora. Debiut pt. "Z wyjątków/W pomrokach wiary", czy późniejszy "Na wzgórzu róż" pokazały, że Grabiński jako twórca czuje tą całą nadnaturalną otoczkę makabry, jednak jak wszyscy doskonale wiemy, to właśnie groza kolejowa stała się jego punktem charakterystycznym dla przyszłych pokoleń, a także inspiracją dla kolejnych pokoleń pisarzy (przykład „Bilet w tamtą stronę” Marcina Kowalczyka).
Prezentowany tom to tematyczny zbiór połączony koleją i tytułowym Demonem ruchu. Autor znacznie odchodząc od swoich dotychczasowych miejsc narracji dostrzegł w kolei coś znacznie większego niż metalowy środek transportu, mianowicie żywy organizm, którego nadrzędnym celem jest ruch i poczucie ciągłej wędrówki. Dworce dotychczas zimne i przyziemne nagle stały się miejscami niewytłumaczalnych zjawisk, natomiast same szyny przerwały swoje dotychczasowe milczenie, na rzecz opowieści ze świata metalu i pary. Kolej na przestrzeni stu lat przeszła znaczną metamorfozę uniemożliwiającą spojrzenie okiem ówczesnego czytelnika, jednak dzięki plastyczności opisów Grabińskiego, możemy w pewnym stopniu poczuć na sobie „spojrzenie” dawno zapomnianych maszyn.
O ile w poprzednich tomach autor postawił na przedstawienie różnorodnych profesji, tak tu jednostki kręcą się już wokół kolei, często stanowiącej nadrzędny cel ich życia. Konduktor, emerytowany pracownik, maszynista czy podróżnik amator kochający kolej, spotykają się w pociągu zmierzającym w to samo miejsce, prosto w objęcia zamglonego dworca z napisem nadnaturalne. Nieznane siły drzemiące pomiędzy ścianami metalu działają nieprzewidywalnie, więc gwarantuję, że „Demon ruchu” nie pozwoli Wam na nudę.
Istotą zbioru jest kolej i jej niekończący się, nieokiełznany pęd przed siebie, uzupełniony przez destrukcyjną, często maniakalną miłość wobec lokomotyw i wszystkiego, co ta reprezentuje. Narratorzy, często osoby z bogatym życiowym doświadczeniem, w pewnym momencie przesiąkają ideą wiecznego ruchu, co ostatecznie sprawia, że tracą kontakt z znanym nam postrzeganiem rzeczywistości. Dla większości podróżników stacje bywają monotonną koniecznością, podczas gdy dla wybranych stanowią coś na kształt bramy, prowadzącej do nieznanych światów.
Być może ktoś mi zarzuci, że jestem za mało krytyczny, jednak w przypadku Grabińskiego, nie potrafię inaczej. "Demon ruchu" to dwanaście odmiennych opowiadań niosących grozę na swój sposób, więc cieszyłem się jak dziecko na myśl, że za sprawą Wydawnictwa IX, ponownie mogłem do nich wrócić.
Mój osobisty faworyt zbioru zmienia się co kilka lat i tak jak tytułowy demon zostaje w ciągłym ruchu. Kilka lat temu przyznałbym, że numerem jeden jest „Smoluch” reprezentujący cielesne odbicie kolei, innym razem wskazałbym mocno sugestywną „Głuchą przestrzeń” , gdzie znikąd wydobywa się charakterystyczny dźwięk nadjeżdżającego pociągu, natomiast dziś bez wahania wskazuję „Sygnały”. Temat „drugiej strony” wykorzystującej wszelkie nowinki technologiczne do komunikacji z rzeczywistością (telefony, telegramy) jest mi szczególnie bliski, więc nie ukrywam, że opowiadanie trafiło prosto w środek serca.
Gorąco polecam.
"Zadaniem kolei było nie przewożenie ludzi z miejsca na miejsce w celach komunikacyjnych, lecz ruch jako taki i pokonywanie przestrzeni. Co ją mogły obchodzić marne interesy ziemskich pigmejów, zabiegi przemysłowe oszustów, plugawe przetargi handlarzy? Stacje były nie na to, żeby na nich wysiadać, lecz by mierzyły przebytą drogę; przystanie kolejowe były probierzem jazdy,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to