rozwińzwiń

Love song

Okładka książki Love song autora Karolina Krasny, 9788367713450
Okładka książki Love song
Karolina Krasny Wydawnictwo: Wydawnictwo Ha!art Seria: Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego literatura obyczajowa, romans
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Seria:
Seria prozatorska pod redakcją Piotra Mareckiego
Data wydania:
2024-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-01
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367713450
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Love song w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Love song

Średnia ocen
6,2 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Love song

avatar
222
111

Na półkach:

Choć na ogół nie jestem zwolenniczką tak abstrakcyjnych, surrealistycznych powieści, w tej się odnalazłam. Autorka bawi się formą w sposób niespodziewanie przyjemny, pochłaniający i co najważniejsze nieprzysłaniający treści.
Myślę, że każdy zinterpretuje wydarzenia i ich znaczenie na swój sposób, w zależności od własnych doświadczeń, emocji i przekonań.

Choć na ogół nie jestem zwolenniczką tak abstrakcyjnych, surrealistycznych powieści, w tej się odnalazłam. Autorka bawi się formą w sposób niespodziewanie przyjemny, pochłaniający i co najważniejsze nieprzysłaniający treści.
Myślę, że każdy zinterpretuje wydarzenia i ich znaczenie na swój sposób, w zależności od własnych doświadczeń, emocji i przekonań.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
800
800

Na półkach:

„Jak bardzo jest ciszą?
Jak bardzo jest krzykiem?”

„Love Song” to pieśń zaskoczenia. Nie powieść, nawet nie mikro powieść, gdyż fabularnie niemal nic się tu nie składa w całość. Może proza poetycka? W takim razie wysoce eksperymentująca ze słowem, z logiką, z sensem… Porwana, poszarpana, złożona jakby z przypadkowych, wyciągniętych z kapelusza fragmentów, niekiedy na granicy jakiegokolwiek zrozumienia.

Jest Ona – Zet, i jest On – dużo młodszy XY. Ich spotkanie to czysty przypadek. Najpierw dachowanie autobusu w kurzu drogi, później wspólna rozmowa, trochę wyznań, które ułatwia przekazywana sobie z ręki do ręki flaszka bezalkoholowego piwa podrasowanego sporządzonym na spirytusie niebieskim płynem do szyb. Ryzykowne picie kończy się mało romantycznym popuszczeniem w majtki i czkaniem. Tak właśnie Karolina Krasny, całkiem świadomie, zderza z sobą co i rusz piękno i brzydotę, małość i wielkość, łącząc wzruszenie i obrzydzenie w jedno, bardzo mieszane uczucie.

Co my tutaj zatem mamy?
Dadaizm pozbawiony wszelkich reguł, harcujący dowolnie ze słowem, by szokować, zrywać z ustalonym porządkiem, burzyć…
Kubizm, grający z przestrzenią i materią, wykrzywiający perspektywę zlepek dziwacznych form…
Kreatywność formy, eliminująca potrzebę treści do minimum, zastępując ją hasłami generującymi skrajne emocje…

A jednak jest coś w tej prozie, co nie pozwala jej odłożyć, zlekceważyć, choć przecież i pisać o niej niełatwo, objaśnić się nie da, a istoty można się zaledwie domyślać, przeczuwać jej potencjał. Autorka przestrzega nas: „Ta książka nie będzie kompletna. W jej szczelinach urośnie las. Las będzie piękniejszy od słów.”

Są fragmenty, które chciałoby się natychmiast zanotować, by do nich wracać, gdyż po prostu zachwycają subtelną celnością.
„Kiedy opisywała, jak kruszono jej świat, zrozumiał, że przecież ją zna. Że dzielą ten sam smutek, na który on nie zna słów. Wie tylko, że nie jest okrągły. Okrągła rzecz nikomu nie zrobiłaby krzywdy.”

Bohaterowie rozumieją się niejako podprogowo, samymi zakończeniami nerwów. Tak też i sama lektura przemawia do czytelnika. Bardziej ją czujemy aniżeli jesteśmy w stanie przeanalizować rozumowo. Ale dotyka nas mocno, a nawet nieraz wali obuchem przez głowę dosadnym porównaniem. To proza przepełniona doznaniami zmysłów. Aromatem, fakturą dostępną opuszkom palców, barwą, jej zmiennością, dziwnością, nieprzystawalnością, odczuciem ciepła lub chłodu, pieszczoty albo bólu, twardym, miękkim, chropawym. Jakby nie dość było spojrzenia, wszystko trzeba zbadać dokładnie, odczuć i opisać, może zostanie na dłużej. Zet w miłosnym geście wsuwa mężczyźnie „pod język kawałek szkła. XY zachwiał się na chudych nogach, bo huknęła w nim bezsilność i słodka krew.” Taka właśnie jest miłość, boleśnie słodką pulsującą energią. Niestraszna ona jednak Zet, która wszak „przeżyła już wszystko (…) każda rzecz, którą kochała, zdążyła już rozpaść się w cudzych palcach.” Także i to uczucie zaczyna się od cierpienia, to ono przewija się pośród chwil spełnienia i uniesienia, zawsze w pogotowiu, przycupnięte na progu.

Człowiek brzmi dumnie, składa się jednak zarówno z miękkich, atłasowych powierzchni, jak i cuchnących wydzielin. Wszystko, co wychodzi spod jego ręki, a więc także sztuka, przypomina jego samego, raz uwodząc delikatną czułością, innym zaś razem raniąc dosłownością. Potrafić zbudować z tego niejednorodnego materiału opowieść, która nas na chwilę zatrzyma, to już wiele. I ta rzecz doskonale się udała młodej autorce, Karolinie Krasny. Nie bała się wychylić z bezpiecznej strefy komfortu, narazić swoim śmiałym literackim eksperymentem na niezrozumienie. Pokazała nam te wszystkie niemierzalne możliwości tkwiące w języku. Jak jest zdolny wyginać się w akrobatycznych układach ze słów, jak stoi na głowie, mrugając do nas filuternie, jakby mówił: to jeszcze nic, dajcie mi się tylko rozgrzać, rozhulać…

Zet mówi: „Zestarzałam się w biegu. Rozwarstwiłam się na trzy sposoby, z czego tylko dwa jestem w stanie zrozumieć.” – a my podskórnie wiemy, jakie to uczucie, choć objąć je słowami nie sposób.

Love, jak to love – gwałtownie się zaczyna, kończy zaś niepostrzeżenie, kiedy coraz więcej przestrzeni między kochankami zajmuje brak. „Tylko brak wie, że bez nas nie byłoby gry, że bez nas nie byłoby tak śmiesznie (…) „Jest tyle dróg innych niż miłość”, śpiewało im słońce, gdy kończyło być okrągłe.”
Egzemplarz zawdzięczam: https://sztukater.pl/

„Jak bardzo jest ciszą?
Jak bardzo jest krzykiem?”

„Love Song” to pieśń zaskoczenia. Nie powieść, nawet nie mikro powieść, gdyż fabularnie niemal nic się tu nie składa w całość. Może proza poetycka? W takim razie wysoce eksperymentująca ze słowem, z logiką, z sensem… Porwana, poszarpana, złożona jakby z przypadkowych, wyciągniętych z kapelusza fragmentów, niekiedy na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Ech. Może i coś by z tego było, ale na litość, czytam kolejne krzaki językowe (które celnie punktowała Zuzanna Sala) i się zastanawiam, czy ta książka nie miała redaktora? Przecież Marta Syrwid jest świetną redaktorką haartu. Sprawdzam - za redakcję odpowiadała nieznana mi osoba, po krótkim riserczu dowiaduję się, że jest to jakiś krytyk literacki zajmujący się poezją. Co to za pomysł, żeby krytyk literacki był redaktorem? I to krytyk literacki od poezji, redaktorem prozy? No gratulacje za decyzję (autorki? wydawnictwa? typowe w haarcie zagranie środowiskowo-towarzyskie? niechęć do zapłacenia redaktorowi z prawdziwego zdarzenia?). Przecież tu jest potencjał (skille językowe, wrażliwość),ale został on zabity, a debiut autorki koncertowo zniszczony przez nieudolną redakcję albo jej brak, jak mniemam). Ocena naciągana w obecnym kształcie ksiazki. Przy właściwie przeprowadzonej redakcji, mogłaby oscylować nawet między 6 a 7

Ech. Może i coś by z tego było, ale na litość, czytam kolejne krzaki językowe (które celnie punktowała Zuzanna Sala) i się zastanawiam, czy ta książka nie miała redaktora? Przecież Marta Syrwid jest świetną redaktorką haartu. Sprawdzam - za redakcję odpowiadała nieznana mi osoba, po krótkim riserczu dowiaduję się, że jest to jakiś krytyk literacki zajmujący się poezją. Co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Love song na półkach głównych
  • 52
  • 21
18 użytkowników ma tytuł Love song na półkach dodatkowych
  • 8
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Love song

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Love song