rozwińzwiń

Za mną po kres

Okładka książki Za mną po kres autora Ed Brubaker, Sean Phillips, 9788367571364
Okładka książki Za mną po kres
Ed BrubakerSean Phillips Wydawnictwo: Mucha Comics Cykl: Reckless (tom 5) komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Reckless (tom 5)
Tytuł oryginału:
Follow Me Down
Data wydania:
2024-07-17
Data 1. wyd. pol.:
2024-07-17
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367571364
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Za mną po kres w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Za mną po kres

Średnia ocen
7,8 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Za mną po kres

Sortuj:
avatar
668
513

Na półkach:

"Ktoś - nie pamiętam kto - powiedział mi, że nikogo nie można poznać do końca."

➡️Ok. Oto mamy tom 5-ty zajebistej serii kryminalnej "Reckless". I bardzo, ale to bardzo chciałem, żeby był równie świetny, jak poprzednie. Czy mój ulubiony komiksowy duet ponownie nie zawiódł?
➡️Głównym bohaterem (po odskoku w tomie 4) ponownie jest Ethan i to jest wielki plus na dzień dobry. Jest gorzki i cyniczny jak zawsze, ma trafne i ostre przemyślenia i sarkazm na zawołanie. Mój ulubiony typ bohatera.
➡️Rysunki Seana jak zawsze mroczne, brudne i bez jaskrawości, mimo pozornej niestaranności ogromnie jak zawsze klimatyczne i idealnie zgrane z tekstem Eda. Ci panowie znakomicie się uzupełniają w każdej produkcji.
➡️1989. Los Angeles. Mrok zaułków, brud uliczek. Molestowanie. Handel ludźmi. Nagła śmierć. Powolna śmierć.
"- Odpuść stary... Ja umieram.
- W dupie to mam."
Czyjeś zaginięcie. Czerń w ludzkich sercach. Brutalność i bezwzględność. Błędy przeszłości. I głęboko zakorzeniona pierwotna moralność.
"Jak mówiłem... Ustanawiam własne prawa."
To co lubię najbardziej. I jak zawsze niezawodne przemyślenia Ethana, których mi brakowało w poprzednim tomie.
"...choć owładnęło mną przeczucie, że czekają tam na mnie mrok i przemoc."
➡️Krótko mówiąc - jestem absolutnie usatysfakcjonowany i zadowolony z tomu 5-go. Jak zawsze znakomita kryminalna historia z rewelacyjną obyczajową warstwą i bardzo prawdziwymi bohaterami. Moja ocena 9/10 i koniecznie, ale to koniecznie musicie poznać tę serię. To kryminalny sztos w klimatach neo-noir. Ręczę za to 💥 Będziecie zachwyceni. A pora na to idealna, bo to niestety koniec tej serii, która obejmuje 15 lat życia Ethana Recklessa. Koniec... przynajmniej na jakiś czas.

"Ktoś - nie pamiętam kto - powiedział mi, że nikogo nie można poznać do końca."

➡️Ok. Oto mamy tom 5-ty zajebistej serii kryminalnej "Reckless". I bardzo, ale to bardzo chciałem, żeby był równie świetny, jak poprzednie. Czy mój ulubiony komiksowy duet ponownie nie zawiódł?
➡️Głównym bohaterem (po odskoku w tomie 4) ponownie jest Ethan i to jest wielki plus na dzień dobry....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
856
793

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/przeczytane/za-mna-po-kres-reckless-tom-5

https://salomonik.eu/przeczytane/za-mna-po-kres-reckless-tom-5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1100
637

Na półkach: ,

Ethan Reckless zostaje wynajęty przez sąsiada do znalezienia pewnej kobiety, która jak się okazuje wcale nie zniknęła bez powodu. Ed Brubaker jak nikt inny potrafi czarować narracją i za jej pomocą wciągać czytelnika w kryminalną intrygę. "Za mną po kres" czyta się błyskawicznie, historia wciąga bez reszty i chociaż nie mknie do przodu na złamanie karku to nie ma mowy o przynudzaniu. Brubaker doskonale czuje się w snuciu takich historii i aż ciężko tego nie zauważyć w "Za mną po kres".

Ethan Reckless zostaje wynajęty przez sąsiada do znalezienia pewnej kobiety, która jak się okazuje wcale nie zniknęła bez powodu. Ed Brubaker jak nikt inny potrafi czarować narracją i za jej pomocą wciągać czytelnika w kryminalną intrygę. "Za mną po kres" czyta się błyskawicznie, historia wciąga bez reszty i chociaż nie mknie do przodu na złamanie karku to nie ma mowy o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

51 użytkowników ma tytuł Za mną po kres na półkach głównych
  • 36
  • 15
38 użytkowników ma tytuł Za mną po kres na półkach dodatkowych
  • 20
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Domy potępionych Ed Brubaker, Sean Phillips
Ocena 7,0
Domy potępionych Ed Brubaker, Sean Phillips
Okładka książki Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Ocena 8,1
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Okładka książki Tam było ciało Ed Brubaker, Sean Phillips
Ocena 7,3
Tam było ciało Ed Brubaker, Sean Phillips
Okładka książki Sceny zbrodni Ed Brubaker, Michael Lark, Sean Phillips
Ocena 7,5
Sceny zbrodni Ed Brubaker, Michael Lark, Sean Phillips
Okładka książki Doctor Doom: Books Of Doom Ed Brubaker, Pablo Raimondi, Alex Ross
Ocena 6,0
Doctor Doom: Books Of Doom Ed Brubaker, Pablo Raimondi, Alex Ross
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. The Devil in Cell-Block D David Aja, Ed Brubaker, Leandro Fernandez, Michael Lark, Ande Parks, Lee Weeks
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. The Devil in Cell-Block D David Aja, Ed Brubaker, Leandro Fernandez, Michael Lark, Ande Parks, Lee Weeks
Okładka książki Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Ocena 0,0
Captain America Modern Era Epic Collection. The Burden of Dreams Ed Brubaker, Roberto De La Torre, Steve Epting, Butch Guice, Mike Perkins, Luke Ross
Ed Brubaker
Ed Brubaker
Artysta, pisarz. Autor kreskówek i komiksów m.in. o Batmanie, Catwoman oraz Kapitanie Ameryce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Excalibur: Kroniki Jean-Luc Istin
Excalibur: Kroniki
Jean-Luc Istin Alain Brion
Byłem przy lekturze "Excalibura" jak Bastian, który nie mógł oderwać się od skradzionego (na chwilę!) egzemplarza "Niekończącej się opowieści". Znowu miałem kilkanaście lat i znowu kroczyłem tymi pięknymi fantastycznymi ścieżkami. A wracając na rodzime poletko, to "Excalibur. Kroniki" w 2025 roku czyta się tak dobrze jak "Thorgala" w latach 90. Skąd takie poniekąd osobliwe porównanie? Oczywiście nie łączę tych dwóch komiksów tylko ze względu na ich przynależność gatunkową. Oba to wszak fantasy z wyrazistymi postaciami, rozległe w krajobrazie, ale zwarte jeżeli chodzi o bohaterów, zawsze blisko emocji. Wprawdzie "Thorgal" był bardziej pojemny (elementy sci-fi, mitologie nordyckie),ale atmosfera, narracja, sposób prezentacji akcji, to wszystko przypomina mi Excalibur. Kroniki. Poczułem to, chociaż "Thorgala" czytałem ostatnio dekadę temu. I przy tej podobnej atmosferze, którą udało się stworzyć w komiksie, autorzy Alain Brianowi (rysunki) i Jean-Luc Istinowi (scenariusz),opowiedzieli o wszystkich trudach Merlina. Tak, ten legendarny czarodziej, który pochodzi jeszcze ze starego porządku, pragnie tylko jednego, chce by Brytania była jedną zespoloną krainą (tak w armii jak i pod władaniem jednego króla). Zadanie ma Merlin trudne, bo rządzą tu różni władcy, a wysłannicy Avalonu nie mają tyle siły przebicia co choćby Patrycjusz, zbrojne ramię chrześcijaństwa i wysłannik Rzymu w jednej osobie. Fascynujące są to opowieści i genialnie rozrysowane sceny, które potrafią poruszyć. Ten moment, gdy Merlin przedziera się przez piktów z niemowlęciem na ramieniu. Albo te nasączone emocjami kadry z próbą wyjęcia Excalibura, który może dać swojemu właścicielowi prawdziwą władzę. Są to sekwencje epickie z dużym dramatycznym ładunkiem i niekoniecznie o epickim rozmachu. Tu nie chodzi bowiem o te największe bitwy, wymiar kolosalny w podejściu do ilustracji, a właśnie rasowy storytelling oparty o legendy arturiańskie, wyrazistych bohaterów i detale w ujęciu emocji. Czuć tu bardzo stawkę, czuć też mocno te momenty, które mogą tworzyć fundamenty pod nowe realia w Brytanii. Nie zawsze jednak wszystko idzie po myśli Merlina i jego towarzyszy, fabularnie komiks ma sporo tragicznych zwrotów akcji. To również dostarcza sporych emocji. To fantasy bez nadmiernego politykowania i ze sporą ilością mitologii. Świetny komiks, ładnie narysowany, z najlepszymi momentami gdy Merlin okazuje się być bohaterem mądrym, odważnym, ale też silnym i tym, który posiada prawdziwą moc. To też komiks, który z szacunkiem i wyczuciem podchodzi do legend arturiańskich. Czytelnicy przyzwyczajeni do znanych motywów, mogą być zaskoczeni. Autorzy zdecydowali się na kilka nowych interpretacji. Ale to przecież zawsze były tylko legendy, mogli więc pójść nowymi ścieżkami. Warstwa graficzna natomiast potrafi zbudować atmosferę tajemnicy i napięcia, idealnie współgrając z narracją. Scenariusz i cała historia Merlina, Patrycjusza, Morgany, ale też postaci pobocznych, prowadzony jest konsekwentnie, z dbałością o rytm i dramaturgię. Świetna rzecz i jedna z moich większych komiksowych niespodzianek.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na85 miesięcy temu
Duch w Tobie Ed Brubaker
Duch w Tobie
Ed Brubaker Sean Phillips
Czy Baker i Phillips wyprawili Ethana na krótkie wakacje po to, by trochę odpocząć od postaci? Niewykluczone, chociaż z tym odpoczynkiem jest też tak, że panowie autorzy, stęsknieni najwyraźniej za tytułowym bohaterem, wprowadzają go na arenę w kluczowym momencie. To nie spoiler, to obowiązująca zasada w "Reckless". Zło jest perfidne, nawet jeżeli rani i zabija, to ostatecznie samo bez szwanku ze starcia nie wyjdzie. A do tego potrzebny jest Ethan. Z tymi wakacjami Ethana jest tak, że ktoś musiał przejąć firmę. De facto Ethan nie jest oczywiście na jakimś tam urlopie wypoczynkowym, a po prostu w delegacji, na robocie w San Francisco. Kino El Ricardo i sprawy firmowe obsługuje Anna. Poznaliśmy ją już we wcześniejszych tomach. To ważna postać, przyjaciółka, istotna dla prowadzenia fabuły, ale jednak trochę w cieniu. Nie tym razem. "Duch w tobie" jako tytuł może sugerować wiele. Metafora, dosłowność, jest tu wszystko. Anna odbiera ten jeden telefon od klientki i przyjmuje zlecenie. Zostaje wynajęta przez byłą gwiazdę filmów klasy B by zbadać dziwne zjawiska, które mają miejsce w odziedziczonej przez nią posiadłości. Dlaczego właściwie Anna przyjmuje zlecenie? Och, to bardzo proste. Anna jest zagorzałą miłośniczką dobrego kina, rasową kinofilką, uczęszcza na konwenty, zbiera autografy, Zresztą repertuar w prowadzonym przez nią El Ricardo jasno wskazuje, że mamy tu do czynienia z koneserami X muzy. Na afiszach "Straż przyboczna", "Blue Velvet", można spędzić w sali kinowej cały dzień. "Duch w tobie" to najlepszy dowód na to, że "Reckless" (a przede wszystkim duet Brubaker i Phillips) potrafi wciąż zaskakiwać. Prawdopodobnie panowie mogli by zrobić one-shot o dowolnej postaci pobocznej, a i tak wyszłoby to zgrabnie. Liczy się styl, zawieszenie bohatera w tym nieprzyjaznym środowisku. Album jest prowadzony niespiesznie. Jest klasyczne śledztwo, tym razem z nutką grozy. Nad komiksem unosi się ta delikatna aura nostalgii, Phillips rysuje pastelowymi barwami, kolory są lekko przygaszone, to również dodaje uroku. Dostajemy również wgląd w życie Anny. To rozwija uniwersum i buduje bohaterów. Dowiemy się sporo o jej rodzinie, życiu prywatnym. Pojawi się matka Anny, czyli kolejne problemy do rozwiązania. No i nie możemy zapomnieć o głównej sprawie, która jest jednocześnie fajnym wtrętem i hołdem dla tych wszystkich miejskich legend i hollywoodzkich duchów.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na74 miesiące temu
Futuro Darko Krzysztof Nowak
Futuro Darko
Krzysztof Nowak
Postapo mogą być naprawde różne w swym klimacie. Jest jednak element, który nader często się przez nie przewija, a mowa o nuklearnej katastrofie. Zwykle wiąże się to z jakimś konfliktem, wzajemnym ostrzałem bronią atomową i kończy niebezpiecznymi pustkowiami, gdzie wszystko chce cię ukatrupić. Czy zatem do tak ogranego schematu da się wnieść powiew świeżości? Krzysztof Nowak autor komiksu “Futuro Darko” udowodnił, że jest to możliwe. Akcja owego dzieła rozgrywa się w roku 2124, gdzieś na terenie USA, w rejonach Atomic City. Bohaterami są mechanicy Władysław i Eryk Brońscy, którzy po godzinach są łowcami głów, biorą udział w niebezpiecznych wyścigach, itd. Osią fabuły są ich właśnie perypetie. Już widzę te protesty, a gdzie tu powiew świeżości?! Ano w koncepcie świata. Ponieważ autor głównym graczem uczynił Polskę. W 2053 r., gdy świat pogrążony jest w głębokim kryzysie, wrocławska firma Elwor do spółki ze Stomilem, odkrywają technologię na budowanie antygrawitacyjnych poduszkowców. Najpierw ten wynalazek, a później coraz szersza Polska myśl techniczna, zalewa świat. Tak więc, w USA co i rusz są jakieś polskie akcenty. A żeby było jeszcze ciekawiej, bohaterowie używają języka kojarzonego zdecydowanie bardziej z PRLem, niż z czasami bardziej współczesnymi. Klimat jest właśnie taką mieszanką mad maxowego postapo i nuty Polski okresu socjalizmu. Co do fabuły, to jest ona specyficzna i ciężko ją jednoznacznie ocenić. Trochę jak opowieści snute przy ognisku. Rozdziały łączy jeden luźny główny wątek, ale w zasadzie każdy z nich śmiało mógłby być osobną historią. Ogólnie jest wszystko to, co po takim koncepcie można byłoby się spodziewać, takie jak wyścigi, w których tylko jeden dojdzie do celu czy potyczki z arcywrogiem. Strona wizualna jest dosyć charakterystyczna. Oryginalna kreska nie pozostawia obojętnym, choć szczerze mówiąc z pewnością nie zostanie moją ulubiona. Na uwagę zasługuje dosyć naturalistyczne podejście autora. Tam gdzie ma być brutalnie, to jest brutalnie. Nie ma żadnych niedopowiedzeń i ukrywania przemocy. Czy jest to komiks dla każdego? Z pewnością nie. Ten konkretny klimat postapo albo się lubi albo nie trawi. Mam wrażenie, że jest on głównie skierowany do dwóch grup: osób 40+, u których ma wywołać nostalgię i 18+ którym ma pokazać pewien klimat minionych czasów.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na75 dni temu
Gorączka nocy Ed Brubaker
Gorączka nocy
Ed Brubaker Sean Phillips
Ed Brubaker i Sean Phillips to duet, który zawsze dowozi i Gorączka Nocy nie jest wyjątkiem. Choć tym razem dostajemy historię krótszą i trochę bardziej nietypową niż ich klasyczne noir, nadal czuć tu ich charakterystyczny klimat i wyczucie narracji. Głównym bohaterem jest Jonathan Webb - 45-letni niedoszły pisarz, obecnie przedstawiciel handlowy, który wyrusza w nudną delegację do Francji. W domu zostawia kochającą żonę i dziecko, a sam wiedzie życie, które wyraźnie go uwiera. Jest w nim sporo rozgoryczenia, poczucia niespełnienia i tęsknoty za czymś więcej. I wtedy pojawia się Rainer — facet, który samą swoją obecnością przyciąga uwagę i roztacza niebezpieczną aurę przygody. Jonathan, trochę przez przypadek, dołącza do niego i wpada w wir wydarzeń, które szybko zamieniają się w nie do końca legalną przygodę życia 🙂 Choć komiks jest bardzo krótki, wciąga od pierwszych stron. Ogromna w tym zasługa narracji głównego bohatera — niezwykle wiarygodnej i pełnej wewnętrznych rozterek. To świetna opowieść o tym, jak zwykłego faceta pociąga ryzyko i półświatek, jak w dojrzałym wieku próbuje jeszcze nadrobić niespełnione marzenia i udowodnić sobie (i innym),że stać go na więcej. To naprawdę działa. Oczywiście, ramy fabularne narzucają pewną liczbę szczęśliwych zbiegów okoliczności, ale ciężko tego uniknąć. Wizualnie? Jak zawsze u tego duetu: mrocznie, klimatycznie, stylowo. Sean Phillips robi tu dokładnie to, czego oczekujemy. Jeśli lubisz Brubakera i Phillipsa, to pozycja obowiązkowa. Polecam. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DTm3ZgHjMZK/?igsh=MW9iY3l0bnQ3MHA5dA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na82 miesiące temu
Gotham: Rok pierwszy Phil Hester
Gotham: Rok pierwszy
Phil Hester Tom King Eric Gapstur Jordie Bellaire
W końcu musi nadejść moment, gdy Tom King mnie rozczaruje. Ale to jeszcze nie ten dzień. Acz trzeba mu przyznać, że w „Gotham: rok pierwszy” gra mniej swoimi typowymi mocnymi stronami niż w „Vision” czy „Mister Miracle”, które zaskakiwały emocjonalną, obyczajową stroną i wymykały się ciut klasyfikacji. Opisywany dziś komiks jest komiksem bezlitośnie gatunkowym, to zimny i ponury kryminał noir. Coby nie zdradzać zbyt wiele, komiks opowiada o przełomowym momencie w historii Gotham. Mamy rok 1961, a miasto jest dalekie od bycia brudną stolicą przestępczości. Jest to miejsce, gdzie z uśmiechem witasz się z każdym sąsiadem i puszczasz dzieci same do szkoły. Przynajmniej w niektórych, bardziej… białych dzielnicach. Miasto nie było pozbawione cieni, niepokojów na tle rasowym, policyjnej brutalności. Umówmy się, to kryminał noir. Główny (anty?) bohater to brutalny detektyw pomagający rodzinie Wayne’ów odzyskać porwaną córkę, ciągle pada deszcz, wszyscy palą szlugi i są dla siebie zimni jak lód. No i jest bardzo porządnie. Ja fanem kryminałów nie jestem, scenariuszowo dla mnie było to zbyt naiwne, przerysowane, jak zawsze z rozdziału na rozdział kto inny był głównym podejrzanym, przez co nawet nie chciało mi się bawić w domysły. Natomiast klimat działał tu w punkt. Pierwszoosobowa narracja doskonale zagrała, poczucie miasta pogrążającego się w chaosie zrobiło wrażenie, plus przewija się tu kilka naprawdę przewrotnych i zaskakujących relacji. Tom King narracyjnie błyszczy jak zawsze. Wypada pewnie porównać „Gotham” do „Długiego Halloween”; moim zdaniem „Gotham” było bardziej ludzkie i namacalne, ale scenariuszowo „Halloween” mocniej intrygowało. Fanom noirowej estetyki zdecydowanie polecam, bardziej niż fanom typowego superbohaterstwa. Moje obyczajowe serce nie zabiło mocniej, ale klimat opowieści zostanie ze mną na dłużej. Za egzemplarz ślicznie dziękuję Wydawnictwu. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na66 miesięcy temu
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta. Ed Brubaker
Friday - Księga trzecia: Znów mamy święta.
Ed Brubaker Marcos Martin Muntsa Vicente
Trzeci tom Friday, zamyka opowieść o młodej detektywce w sposób definitywny — niestety nie do końca satysfakcjonujący. Choć wszystkie wątki zostają rozwiązane, to sposób, w jaki się to odbywa, może budzić mieszane uczucia. Detektywistyczna atmosfera, która w poprzednich tomach budowała klimat opowieści, w tym finałowym rozdziale zostaje nieco zepchnięta na dalszy plan przez baśniowe i fantastyczne elementy. Owszem, one zawsze były częścią świata Friday, ale tym razem wydają się dominować — przez co znika gdzieś ta kameralność i napięcie, które wcześniej działały tak dobrze. W dodatku autorzy wrzucili tu trochę za dużo nowych wątków. Zamiast wzbogacić historię, wprowadzają one chaos i odciągają uwagę od głównego śledztwa, prowadząc fabułę w dość dziwne i momentami mało wiarygodne rejony. To wszystko sprawia, że końcówka, choć przygodowa i dynamiczna, nie robi aż takiego wrażenia jak wcześniejsze tomy. Na szczęście warstwa graficzna nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Ilustracje idealnie pasują do młodzieżowego tonu serii — są stylowe, wyraziste, ale nieprzesadzone. Świetnie współgrają z opowieścią i pomagają utrzymać lekki, przygodowy klimat, nawet gdy fabularnie robi się gęsto. Podsumowując: Friday, tom 3 to wciąż solidna część dobrej serii, choć zakończenie wypada raczej przeciętnie. Dla tych, którzy pokochali wcześniejsze tomy, to lektura obowiązkowa. Całość serii zdecydowanie warto poznać. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DKOvK1VMVMW/?igsh=MW9zb3RtbzlnZ21jNA==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na710 miesięcy temu
Drakula Fernando Fernandez
Drakula
Fernando Fernandez
Drakula. Mroczny, gotycki dreszczowiec namalowany farbami olejnymi? Brzmi epicko i dokładnie tak to wygląda. Ten komiks robi ogromne wrażenie już od pierwszej strony. To nie jest zwykła adaptacja klasyka, to raczej monumentalne malarskie widowisko, które przyciąga i hipnotyzuje. Historia jest wszystkim dobrze znana: Hrabia Drakula, gotyckie zamczyska, ciemne ulice miasteczka, groza czająca się w mroku — ale tutaj opowiedziana została z innej perspektywy. Sam tytułowy wampir pojawia się raczej w tle, jak cień, który przesuwa się między kadrami, a główną rolę grają ludzie, którzy mieli nieszczęście go spotkać. Pod względem fabuły to dość wierna adaptacja, czasem wręcz aż za bardzo — momentami ma się wrażenie, że obrazy zostały doklejone do masy tekstu. Ale co z tego, skoro te obrazy robią tak kolosalne wrażenie? Prawdziwe malarskie kadry, pełne detali i wrzucającego ciary na kark mroku. Każda strona wygląda jak gotowy obraz do powieszenia na ścianie. Owszem, narracja bywa nieco nużąca, szczególnie gdy tempo spada, ale klimat rekompensuje wszystko. Ta atmosfera: gęsta, duszna, przesycona grozą, niepewnością i tajemnicą to absolutny majstersztyk. Wystarczy zgaszone światło, mała lampka i już jesteś w samym sercu tego koszmaru. Drakula w tej wersji to nie tylko komiks, to doświadczenie. Piękne, mroczne, niepokojące. Dla fanów klasyki grozy - pozycja obowiązkowa. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DP0tIWCDDqM/?igsh=MWo5Z21iNHM5Yzcwdw==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na85 miesięcy temu
Żeń-szeń. Zgniłe korzenie Craig Thompson
Żeń-szeń. Zgniłe korzenie
Craig Thompson
Niesamowite, jak wiele można napisać o korzeniu i jak bardzo może zrosnąć się on z kulturą go uprawiającą. Z Dalekiego Wschodu, Chin, Tajwanu i Korei, żeń-szeń trafił do Marathon, małego miasteczka w stanie Wisconsin. I tak, jak Azjaci cenią amerykański żeń-szeń za lepszy smak, tak autor musiał wyruszyć w podróż po Azji, żeby w pełni "skosztować" fenomenu żeń-szenia. Cały komiks jest bardzo wciągający, pełen historii, legend i danych, o których człowiek niezainteresowany żeń-szeniem w życiu nie słyszał, a które nie tylko przybliżają sam korzeń, ale także odzwierciedlają różnice między Wschodem i Zachodem, uświadamiają, jak wiele zmieniło się w czasie ostatnich stu lat, czy pokazują, jak globalizacja i edukacja społeczeństwa z jednej strony rozwija i daje nowe perspektywy, a z drugiej zabija tradycyjne zajęcia. Autor wykonał ogrom pracy, żeby przeprowadzić wywiady, ułożyć je w takiej kolejności, która nie tylko stopniowo przybliżać będzie temat, ale też uwypukli konkretne punkty czy nada odpowiednią wagę słowom jego bohaterów. Uczestniczył też w wielu imprezach poświęconych żeń-szeniowi, otwierając czytelnikowi drzwi na zupełnie nieznany świat, w którym rządzi niepozorny korzeń. Wreszcie, całą historię narysował przepiękną kreską - każdą stronę jego komiksu można oglądać godzinami doszukując się nie tylko szczegółów na poszczególnych panelach, ale także podziwiając misterne przejścia od jednego panelu do drugiego. Czytanie tego komiksu to czysta przyjemność i nie tylko podróż śladami żeń-szenia, ale również możliwość obcowania z komiksowym dziełem sztuki. Jedyną skazą, miejscami nużącą, są liczne wątki autobiograficzne, nierzadko odchodzące bardzo daleko od tematu. Choć wciąż pięknie narysowane, trudno o nich nie myśleć jak o zapełniaczach - a myślę, że bez problemu mogłyby zostać zastąpione merytoryczną treścią, bo komiks, choć szczegółowy, tematu żeń-szenia z pewnością nie wyczerpuje.
Ida - awatar Ida
oceniła na81 miesiąc temu
Potwór z Bagien - Zielone piekło Jeff Lemire
Potwór z Bagien - Zielone piekło
Jeff Lemire Dough Mahnke
Potwór z Bagien – Zielone Piekło na pierwszy rzut oka robi ogromne wrażenie. Pięknie wydany komiks: żłobiona, twarda okładka, duży format i dopracowana oprawa wizualna przywodząca na myśl najlepsze tytuły spod znaku Top Cow. To pozycja, która aż prosi się, żeby postawić ją na półce. I pod tym względem trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Czy za tą efektowną formą idzie równie mocna treść? Tu niestety zaczynają się schody. Fabuła osadzona jest w świecie, w którym poziom wód nieustannie się podnosi, a resztki ludzkości dogorywają na jednej wyspie – i jak to często bywa, zamiast współpracować, wciąż walczą między sobą. W tym chaosie trzy bóstwa tworzące tzw. Parlament postanawiają raz na zawsze zakończyć historię człowieka i ukształtować Ziemię na nowo. W tym celu wskrzeszają przywódcę gangu, który jako zielony potwór ma dokończyć dzieła zagłady. Na scenę wkracza też Constantine, który przywołuje z powrotem Potwora z Bagien, odciętego od rodziny i wpadającego w szał. Wszystko zmierza do wielkiej, widowiskowej konfrontacji, której stawką jest przyszłość całej planety. Problem w tym, że wydarzenia pędzą tutaj na złamanie karku. Mimo obecności wątków rodzinnych i emocjonalnych, trudno naprawdę poczuć ciężar sytuacji. Brakuje chwili oddechu, miejsca na budowanie napięcia czy pogłębienie bohaterów. Efekt jest taki, że choć czyta się to całkiem przyjemnie, to trzeba komiks ten traktować jak zwykły akcyjniak. Za to warstwa wizualna nadrabia naprawdę dużo. Styl inspirowany estetyką Top Cow sprawdza się świetnie – dynamiczne ujęcia, duże, często dwustronicowe kadry i mocno kontrastowa kolorystyka robią robotę. Solidna, efektowna wizualnie historia, która dostarcza rozrywki, ale zostawia też lekki niedosyt. Przy takiej tematyce i nazwisku scenarzysty można było oczekiwać czegoś głębszego, bardziej poruszającego. Jako szybki, widowiskowy komiks, działa jednak bardzo dobrze. Jedno jest pewne: na półce będzie wyglądał świetnie. Ten i setki innych komiksów zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na717 dni temu
Hillbilly. Tom 2 Eric Powell
Hillbilly. Tom 2
Eric Powell
Cholera, naprawdę jest tu coś z Wiedźmina. A kocham Wiedźmina. I nie rzucam takich słów na wiatr. I nie chodzi tu o żadną memiczną już „słowiańskość”, ale pewną urokliwą swojskość. Mamy tu Rondella, potężnego brodacza z tasakiem wędrującego po górach Ameryki Północnej. Co nie napotka jakiegoś prostaczka lub co nie trafi do jakiejś wsi, okazuje się, że jego pomoc jest wskazana. Tasak zazwyczaj również. Bo pełno tam duszków, diabołów i innych baśniowych zmor do zatłuczenia. Rondell ma wygląd ponuraka, jednak poczciwina z niego, co potwora zatłucze, ale dzieciom historię na dobranoc opowie. Służy też mądrym słowem, a za przyjaciółkę ma spotkaną niegdyś niedźwiedzicę. Zaiste barwna to postać w barwnym świecie. Album to zbiór krótkich dość przypowieści, bardzo plastycznych i wciągających w swój magiczny klimat. Sprawnie to poprowadzone, spójne i niepozbawione szczerych emocji. Jakbym miał pomarudzić, to brakuje mi tylko większej stylizacji językowej - nie wiem czy u autora czy u tłumacza, ale językiem Sapkowski bardzo dużo zdziałał w budowaniu klimatu i tu też ładnie by to zadziałało. No i ja to bym dłuższe formy wolał, no. Ale to wdzięczny, dobrze napisany i cholernie klimatyczny komiks jest. Z rozkoszą nadrobię pierwszy tom, bo rozpościera się tu świat w którym naprawdę miło spędzić trochę czasu. Za egzemplarz dziękuję ślicznie Wydawnictwu. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Za mną po kres

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Za mną po kres