Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci

Okładka książki Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci autorstwa Michał R. Wiśniewski
Okładka książki Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci autorstwa Michał R. Wiśniewski
Michał R. Wiśniewski Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
341 str. 5 godz. 41 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2024-08-28
Data 1. wyd. pol.:
2024-08-28
Liczba stron:
341
Czas czytania
5 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381919494
Dzieci, ich miejsce w społeczeństwie i przestrzeni publicznej, metody wychowawcze, rola i odpowiedzialność rodziców – każdy ma ten temat coś do powiedzenia. Wystarczy spojrzeć, ile komentarzy pojawia się pod dowolnym postem czy artykułem o rodzicielstwie.

"Zakaz gry w piłkę" to mocna, polemiczna książka o przedmiotowym traktowaniu dzieci, które często stają się zakładnikami nie tylko domowych, ale także politycznych sporów. Michał R. Wiśniewski przekopuje internet, czyta bajki, ogląda kreskówki, analizuje popkulturowe wzorce i rozbraja szkodliwe hasła, którymi posługują się rodzice i autorytety: „bezstresowe wychowanie”, „mały terrorysta”, „bunt dwulatka”, „madka”, „bachor”. Przygląda się brutalnym żartom używanym jako wentyl bezpieczeństwa nie tylko przez zmęczonych rodziców. Pomstuje na antydziecięcą infrastrukturę i brak zrozumienia dla potrzeb najmłodszych, bezbronnych członków społeczeństwa. I choć pomysł na książkę zaczął się od hasła: „Polacy nienawidzą dzieci”, Wiśniewski nie traci nadziei, że ZAKAZ zmieni się w ZAPROSZENIE: do rozmowy, wspólnej zabawy i wzajemnego zrozumienia.
Średnia ocen
4,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci



1725 1641

Oceny książki Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci

Średnia ocen
4,6 / 10
281 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci

avatar
11
11

Na półkach:

Michał Radomił Wiśniewski kończy(?) swoją trylogię non fiction, którą roboczo nazywam "antropologiczną". W swoich esejach-reportażach poddawał on analizie zjawiska i przedmioty codzienne - Internet, smartfon oraz - w najnowszej pozycji - polski stosunek do dzieciństwa i dzieci. Gęsty opis, który stosuje Wiśniewski, nie jest jednak opisem badacza, a opisem osoby wrażliwej i obdarzonej zmysłami czułego obserwatora.

Chociaż to może tutaj widać pierwsze braki w porównaniu z innymi książkami MRW (zarówno eseistycznymi, jak i jego doskonałą i niedocenioną trylogią beletrystyczną) - wrażliwości nie sposób wciąż Autorowi odmówić, ale zaczyna chyba brakować czułości i co ważniejsze cierpliwości. Ja wiem, że waga tematu nie daje nam pola na cierpliwość ("cierpliwość to brak działania" - mógłby Wiśniewski mi odpowiedzi, zgodnie z prawdą),a czułość rezerwuje wyłącznie do pozycji dziecka ("nie będę głaskał przemocowców" - też prawda),ale to właśnie te dwie cechy tak mnie do pisarstwa MRW przyciągały, nawet zza czasów blogowych ("Pattern Recognition" wróć!)

Żeby była pełna jasność, osobiście z obserwacjami, diagnozami i postawą polityczną Wiśniewskiego w pełni się zgadzam i identyfikuję. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że o ile diagnozy są stawiane pewnie, to sposób w jaki MRW proponowanie nam rozwiązania, podszyty jest pewną bezsilnością. By naprawić polski stosunek do dzieci musimy bowiem wyłącznie wydobyć się z odmętów kapitalizmu i ze sprzężonego z nim patriarchatu. Bez spiny. Damy radę. Prawda? ...prawda? Wiśniewski proponuje nam rozwiązania podpatrzone w Szwecji, Niemczach i Finlandii, ale one tam działają właśnie dlatego, że tam udało się chociaż częściowo zwalczyć i K. i P.. U nas wymagałoby to rewolucji mentalnej (takiej prawdziwej Rewolucji Moralnej),której w kraju nigdy nie było, nawet w czasach przechodzenia z PRL ku III RP.

Sam uważam, że warto wysiłek podjąć i jestem gotowy zmieniać siebie (nie oszukujmy się, wszyscy musimy jakąś zmianę przejść - nawet Autor książki) i pomagać innym. Wiśniewski znalazł najlepszy powód, by to zrobić: "zróbmy to z miłości" - pisze. Ale czy inni posłuchają? Bo może problemem, z którego nasza nienawiść do dzieci wyrasta, problemem nadrzędnym (trochę przez MRW we wstępie rozbrojonym),jest to, że nie potrafimy kochać siebie nawzajem?

Michał Radomił Wiśniewski kończy(?) swoją trylogię non fiction, którą roboczo nazywam "antropologiczną". W swoich esejach-reportażach poddawał on analizie zjawiska i przedmioty codzienne - Internet, smartfon oraz - w najnowszej pozycji - polski stosunek do dzieciństwa i dzieci. Gęsty opis, który stosuje Wiśniewski, nie jest jednak opisem badacza, a opisem osoby wrażliwej i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
132
78

Na półkach:

Nie.
A jeśli chcecie wiedzieć dlaczego polecam pozostałe niepochlebne opinie które wyczerpują temat mertyorycznie od samej ksiażki po postać autora.

Nie.
A jeśli chcecie wiedzieć dlaczego polecam pozostałe niepochlebne opinie które wyczerpują temat mertyorycznie od samej ksiażki po postać autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1176
1018

Na półkach:

Autor zrobił sobie wielka krzywdę przeplatając naprawdę sensowne wnioski (jak choćby słabą architekturę krajobrazu i infrastrukturę nastawioną na samochody a nie ludzi) z takimi bredniami, że głowa mała. Uwaga, tu cytuje tylko niektóre tezy. Bajki to kłamstwa opowiadane dzieciom. Nagrody to zniewolenie. Bajka w teatrze gdzie mis uczy dzieci, że po puszczeniu bąka powinno się powiedzieć "Przepraszam"= faszyzm. Nie wiem, czy wydawca go po cichu nie lubi i chciał by pan Wiśniewski wpuścił się sam na minę, czy autor faktycznie nie rozróżnia idiotyzmów i egzaltowanej histerii od wychowania. Jak krytykowanie historii o facecie, którego córka w ZOO złamała zasady umowy (miała wybrać jedna z przekąsek, bez marudzenia o inne, a gdy zobaczyła lody, wyrzuciła popcorn i zaczęła żądać kolejnego zakupu). Pan okazał się okropnym ojcem, bo zabrał dziewczynkę do samochodu, tak jak zapowiedział. To było nieludzie. Bo tak, traktowanie dzieci jak podopiecznych to -uwaga- DEHUMANIZACJA. Strzeliłam taki facepalm, że echo poszło. Chce jednak pokreślić, że kilka uwag i fragmentów rozdziałów było świetnie napisanych i bardziej opartych na faktach niż płynięcie co to moim zdaniem powinno być a nie jest. Gdyby proporcje były odwrotne, dużo lepiej by się to czytało i kto wi, może nawet potraktowało autora ciut poważniej. Skończyłam zmęczona (szczególnie bezsensowna końcówka z kosmosem),szybko zapominając o wartościowych elementach. Opowieść o dziewczyńskich i chłopięcych zabawach/strojach/preferencjach była świetna. Dlaczego więc autor wolał pleść androny? Ciekawy aspekt dostaliśmy w rozdziale o poczuciu humoru i opresyjności (!!!). O ile podpisuję się obiema rękami że ośmieszanie dziecka czy opowiadanie jego historii, które maluch traktuje poważnie, jako zabawnych anegdotek jest nie w porządku, tak robienie z tego Naprawde-Wielkiej-Krzywdy (koniecznie z wielkiej litery, bo tak to czułam),nazywanie przemocą i prawie równanie do bicia, ocierało się o parodie. Bardzo żałuje, bo pewnie już więcej nie sięgnę po jego twórczość, a te spójne i trzeźwe fragmenty dawały nadzieję.

Autor zrobił sobie wielka krzywdę przeplatając naprawdę sensowne wnioski (jak choćby słabą architekturę krajobrazu i infrastrukturę nastawioną na samochody a nie ludzi) z takimi bredniami, że głowa mała. Uwaga, tu cytuje tylko niektóre tezy. Bajki to kłamstwa opowiadane dzieciom. Nagrody to zniewolenie. Bajka w teatrze gdzie mis uczy dzieci, że po puszczeniu bąka powinno...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

685 użytkowników ma tytuł Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci na półkach głównych
  • 342
  • 331
  • 12
91 użytkowników ma tytuł Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci na półkach dodatkowych
  • 26
  • 23
  • 18
  • 8
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Michał R. Wiśniewski
Michał R. Wiśniewski
Pisarz, publicysta, popularyzator japońskiej popkultury i fantastyki. Nominowany do Nagrody Conrada za debiut roku. Autor powieści Jetlag (2014),God Hates Poland (2015) i Hello World (2017) oraz zbioru felietonów Jeśli zginiesz w grze, zginiesz naprawdę (2014). Współpracuje z „Gazetą Wyborczą”, „Polityką”, magazynem „Pixel” i „Dwutygodnikiem”. Publikował m.in. w „Nowej Fantastyce”, „Tygodniku Powszechnym”, „Premierach” i „Esensji”. Były redaktor naczelny magazynu „Kawaii”. Prowadził blog Pattern Recognition (mrw.blox.pl).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci przeczytali również

Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania Bartosz Józefiak
Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania
Bartosz Józefiak
Po "Wszyscy tak jeżdżą" sięgnęłam po kolejną książkę Bartosza Józefiaka i po raz kolejny było to spotkanie z wartościową lekturą. "Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania” to reportaż, który wciągnął mnie w informacje o ogromnie ważnej branży, która notabene decyduje o bezpieczeństwie i spokoju człowieka, jest swoistą podwaliną do innych działań i decyzji w życiu. Autor sięgnął po temat budownictwa mieszkaniowego dostarczanego społeczeństwu przez deweloperów. Dodatkowym atutem tej książki jest jej merytoryczność, wielowątkowość i niestety wciąż aktualność. Czy dowiemy się zatem "Jak budować wygodne mieszkania i osiedla z myślą o lokatorach i środowisku?" (str. 267),czy raczej otworzą się oczy jak jest najczęściej w tej branży. Bartosz Józefiak przygląda się problemowi z wielu stron: ekonomicznej, społecznej, urbanistycznej i ludzkiej. Nie ogranicza się do prostych tez ani łatwych ocen, ale cierpliwie odsłania kolejne warstwy oblicza rynku mieszkaniowego, pokazując, jak systemowo doprowadzono do sytuacji, w której mieszkanie w Polsce przestało być podstawową potrzebą, a stało się luksusem dostępnym dla nielicznych, którzy dyktują ceny i warunki bardzo dużej grupie ludzi. "-Mieszkania nie tanieją dlatego, że deweloper stwierdzi: "A, już zarobiłem, teraz macie taniej". Ceny spadają wtedy, kiedy już nikogo nie stać na to, żeby mieszkanie kupić." (str. 267) Autor kieruje reflektory na problem fundamentalny zwłaszcza dla młodego pokolenia, ludzi, których nie stać na własny dach nad głową, mimo pracy, wykształcenia i społecznych aspiracji, bo nie zarabiają wystarczająco, aby uzyskać zdolność kredytową pozwalająca na "zdobycie" własnego M. W książce wyraźnie wybrzmiewa teza, że obecny model rynku mieszkaniowego nie służy mieszkańcom, lecz stał się narzędziem do pomnażania kapitału przez bardzo wąską bogatą grupę beneficjentów. Ci zaś dyktują wygórowane warunki osobom, które znalazły się w dramatycznej sytuacji braku miejsca do życia. „Patodeweloperka”. …” to także książka ostrzegawcza, brutalnie obnażająca mechanizmy, które normalizują chaos przestrzenny, ciasnotę, mikroapartamenty bez dostępu do światła czy zieleni oraz dehumanizację mieszkania jako przestrzeni do życia. Może być też swoistą "Trąbą jerychońską" skierowaną w stronę zarządzających na poziomie centralnym jak i regionalnym, ale także do nabywców, którzy bezrefleksyjnie dają się wciągać w nieuczciwe gry deweloperów i wreszcie inwestorów, którzy idą na łatwiznę. Obnaża absurdy programów rządowych, które tylko windują ceny metra, pokazuje jak działa cały system i proces nowej inwestycji i kto tak naprawdę dyktuje warunki, wyciska z metrażu ile się da i kieszeni. Wytyka też nieumiejętność decydentów do stawiania warunków deweloperom i ich całkowitą kapitulację: "Menadżerka Agnieszka uważa, że niezbędny jest dialog między inwestorami a samorządem. Bo wbrew pozorom nie musi być tak, że urzędnicy i przedsiębiorcy stają po dwóch stronach barykady. _My jesteśmy otwarci. Czemu urzędnik nie przyjdzie i nie powie "Chcecie budować? Super, pozwolę wam, dogadajmy się, ale ja chcę jedną klatkę z mieszkaniami komunalnymi". (str. 279) Autor wnikliwie przygląda się też "świętemu hasłu" deweloperów, czyli "optymalizacji", które jest kluczem do oszczędności na wszystkim, począwszy od planów, materiałów, sprzętu i wykonawcach. To dzięki "optymalizacji" klienci kupują coraz skromniej wyposażone mieszkania, mniej wygłuszone, mniej ustawne, mniej komfortowe do życia. Dowiemy się co to jest „święty „ PUM i poznamy tajniki marketingu deweloperskiego. Ciekawym wątkiem poruszonym przez autora, który potwierdza też moje obserwacje i przemyślenia, jest ten dotyczący podejścia młodych ludzi do mieszkania. W moim odczuciu dotyczy to także wielu wynajmujących, którzy nie przyzwyczajają się do miejsca. "- Podejście ludzi mieszkających w nowym budownictwie jest kompletnie inne niż lokatorów w starych blokach. Dzisiaj klient ma swoje mieszkanie i ma wywalone, co się dzieje naokoło. Na zebraniach wspólnoty zrobi awanturę, dlaczego on ma utrzymywać ten trawnik, ile to kosztuje, czemu to ma ładnie wyglądać? Jemu są nie potrzebne części wspólne, bo jak coś jest wspólne , to jest niczyje, nikt o to nie zadba." (str. 97) Czy zatem deweloper buduje tak, jak klienci mu na to pozwalają zgadzając się kupić wszystko jak leci, w myśl im taniej tym lepiej, stać mnie tylko na tańsze tu i teraz, nie ważne ile w przyszłości to tanie będzie mnie kosztowało? Albo obchodzi mnie to tylko teraz, bo za jakiś czas będę mieszkał gdzie indziej. A z drugiej strony czy to droższe jest zawsze lepsze, też niekoniecznie. Ogromną siłą tej publikacji jest jej solidne udokumentowanie. Autor opiera się na danych, przykładach, rozmowach i analizach, dzięki czemu książka nie jest publicystycznym manifestem, lecz rzetelnym reporterskim "sprawozdaniem" z branży. To tekst, który działa jak dzwon alarmowy, może budzić z letargu, otworzyć oczy, prowokować do refleksji, niemniej osobiście nie mam nadziei na realną zmianę gdziekolwiek. Choć na ostatnich stronach autor daje pozytywny przykład to jest to tylko jedna jaskółeczka, która w ogromie patologicznego podejścia do swojej roboty, wiosny nie czyni. „Patodeweloperka. ...” to książka ważna i potrzebna, jedna z tych, które zostają w czytelniku na długo po zamknięciu ostatniej strony. Kolejne chapeau bas dla Bartosza Józefiaka za odwagę, konsekwencję i warsztat. To nie jest tylko książka o mieszkaniach. To książka o prawie do godnego życia."Patodeweloperka: to nie jest kraj do mieszkania" to lektura, obok której trudno przejść obojętnie a na dodatek napisana w bardzo ciekawym ujęciu i schemacie. Zdecydowanie warto.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na921 dni temu
Sosnowiec. Nic śląskiego Anna Malinowska
Sosnowiec. Nic śląskiego
Anna Malinowska
jako, że jestem Ślonzokiym, nienawiść do Zagłębia, a przede wszystkim do Sosnowca, wyssałem z mlekiem matki. mogę więc śmiało napisać, że ta nienawiść we mnie, jest wręcz atawistyczna. żeby lepiej zrozumieć i potwierdzić swoje negatywne uczucia do tego chujowego miasta i regionu, postanowiłem sięgnąć po "Sosnowiec nic śląskiego" Anna Malinowska napisała kilkanaście reportaży, które zebrała w całość, a wydawnictwo Czarne wydało w formie książki. tematyczna różnorodność zaciekawiła by niejedną osobę chcącą zgłębić wiedzę nt. tego miasta, mieszkańców oraz miejsc.autorka, moim zdaniem, odpowiedziała na pytanie dlaczego z miasta #Sosnowiec robione są w Polsce podśmiechujki i dlaczego tak często trafia na memy. książka zawiera wiele ciekawych historii np historię Bombera z Zagórza, człowieka, który nienawidził ustroju komunistycznego. Ów bomber usiłował dwa razy wysadzić w powietrze komunistycznych dygnitarzy wizytujących pobliskie kopalnie i fabryki. szkoda, że temu panu, skazanemu na karę śmierci, nie postawiono pomnika. byłby równie popularny co Kiepura. równie ciekawa jest historia mieszkańca, który podobno otruł swoje dzieci talem. po przeczytaniu, zastanawiałem się, jaka korzyść wypłynęła dla mnie z tej książki. Otóż, potwierdziło się, że mieszkańcy Sosnowca czyli Somalii, bo mają SO w tablicach rejestracyjnych samochodów, pochodzą od mało inteligentnych przybyszów ze wschodu. potwierdziło się również, że miasto jest architektonicznie brzydkie i mówią to sami mieszkańcy. przeczytanie tej książki utwierdziło mnie również w przekonaniu, że będę kontynuował swoje postanowienie o nie jeżdżeniu do sosnowca bez przymusu i dalej będę hołdował śląskiemu przekonaniu, że tam się po prostu nie jeździ. #ksiazka dla kulturoznawców, socjologów i badaczy obyczajów. warsztat pisarski autorki, bez zarzutu.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na629 dni temu
Potwory. Dylemat fanki Claire Dederer
Potwory. Dylemat fanki
Claire Dederer
Gdy tylko ukazała się książka Potwory: dylemat fanki napaliłam się jak szczerbaty na suchary. Liczyłam, że w końcu może ktoś mi podpowie, co mam zrobić z emocjami związanymi z dziełami sztuki stworzonej przez ludzi, o których wiem, że zrobili bardzo złe rzeczy. I w sumie tak się stało, choć nie jest to książka idealna. Nie ukrywam, że liczyłam, że Claire Dederer mnie rozgrzeszy, napisze: już można czytać dzieła tych ludzi, bo… Niestety nie ma łatwo. Autorka nie daje prostych odpowiedzi. Pisze, że rację mają obydwie strony – cancellująca jak i ta, która postuluje oddzielenie twórczości od twórcy. Chociaż z tym oddzieleniem to właśnie nie jest tak łatwo, bo po “czynie w świadomości odbiorcy dzieło zostaje splamione na zawsze”. I właśnie to splamienie dzieła jest w sumie największą “karą” dla autora i największym problemem dla czytelnika. Zmienia jego odbiór kompletnie, zabiera czystą radość z obcowania ze sztuką. Plami ją świadomością, że za tym czyha zło, czai się czyjaś krzywda i wspierając tę sztukę, czujemy, że wspieramy także to zło. 👿 Można, nie można… Kapitalizm nauczył nas, że dokonujemy wyborów naszymi pieniędzmi i jesteśmy “tym, co konsumujemy”. Jednak, jak przekonuje autorka, w gruncie rzeczy nie ma to żadnego znaczenia etycznego. Unikanie twórczości splamionej powoduje w nas smutek, bo często są to dzieła dla nas ważne. Ale ich nieunikanie także powoduje smutek. Nie ma tu wygranych ani przegranych. Za oddzieleniem (a przynajmniej próbą) stoi także argument o tym, że czasami dzieła powstały zanim ich twórcy dopuścili się okropności. Zresztą, nawet jeśli po, to czy to znaczy, że ten kto źle postępuje, automatycznie jest złym człowiekiem? Czy można wtedy calutkie jego życie wyrzucić na śmietnik? Przecież wszyscy mamy coś za uszami. No może nie gwałt na trzynastolatce, jak Polański, ale nadal kryształowi nie jesteśmy. Oraz, czy nie obowiązuje jednak jakieś pole do żalu i naprawy tego, co się uczyniło? Każdy powinien mieć prawo do zadośćuczynienia. Każdy też może zmienić się na gorsze, odkleić się pod wpływem sławy, wiadomo. 👿 Własne sumienie Każdy ma swoje emocje i swoje zasady i to nimi powinien się kierować. Nie ma tu uniwersalnej rady. Szczególnie, że nie zawsze oskarżenia znajdą potwierdzenie w sądzie. Często, ale nie zawsze. Przykładem jest Johnny Depp, którego Dederer wrzuciła do worka z potworami, a po wydaniu książki okazało się, że tam nie należy. Za to doszła Alice Munro, a takiej opcji autorka w ogóle nie przewidziała… Potwory: dylemat fanki to książka poruszająca szalenie ciekawy temat i nawet robi to dość dogłębnie. Niestety momentami jest przegadana. Niektóre eseje nie wnoszą nic nowego. Tekst o kobietach – potworach, porzucających swoje dzieci emocjonuje, owszem, ale jest za długi. Trochę też jest tu feminizmu i kobiecej sztuki z oskarżeniami skierowanymi w kierunku patriarchatu. Ostatecznie więc książka jako całość jest trochę nudnawa, mimo wszystko jednak było warto dla tych kilku ciekawych spostrzeżeń i przemyśleń.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na74 miesiące temu
Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie David Nutt
Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie
David Nutt
To NIE jest książka potępiająca alkohol i jego użytkowników. Autor nie ma złudzeń – pijemy od tysiącleci i nie przestaniemy, pomimo pełnej świadomości konsekwencji, pomimo osobistych doświadczeń i niezliczonych dowodów na toksyczność alkoholu dla jednostki oraz na jego szkodliwość społeczną. Mając tę świadomość autor nie stara się swoich czytelników przekonać do abstynencji, ale do odpowiedzialnego picia. Przede wszystkim szczegółowo opisuje wpływ alkoholu na całe ciało i poszczególne organy. Dużo miejsca poświęca jego oddziaływaniu na neuroprzekaźniki. Ale to nie wszystko – czytelnik dostaje też garść porad, które mogą mu pomóc zoptymalizować używanie alkoholu w taki sposób, aby zrównoważyć negatywne konsekwencje i pozytywne odczucia związane ze stanem upojenia. Chyba najbardziej szokujące są jednak rozdziały odsłaniające mechanizm, za sprawą którego alkohol, będący de facto narkotykiem i wyrządzający więcej szkód niż heroina czy mefedron, pozostaje nadal legalny, podczas gdy w większości krajów trzeba się liczyć z konsekwencjami prawnymi za palenie marihuany. Jak zwykle chodzi o pieniądze, które szerokim strumieniem płyną do skarbu państw od przemysłu alkoholowego. I nie ma przy tym znaczenia, że na leczenie konsekwencji picia pochłania znacznie więcej środków. Ogromną zaletą tej książki jest to, że skorzysta z niej każdy: zarówno abstynent czy osoba pijąca okazjonalnie, która utwierdzi się w swoich wyborach, jak i ci, którzy z piciem przesadzają a nawet uzależnieni, którzy poszukują zrozumienia, wsparcia i pomocy.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na76 miesięcy temu
O mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet. Od inceli do artystów podrywu Laura Bates
O mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet. Od inceli do artystów podrywu
Laura Bates
To była trudna książka. Autorka, znana w UK działaczka feministyczna, funkcjonując na forach i stronach jak Alex, zinfiltrowała świat tzw. "menosfery" oraz społeczności "inceli". Przykłady są przerażające. I gdyby nie to, że regularnie na pewnej polskiej stronie, na niektórych facebookowych grupach i na subredditach widziałem mnóstwo podobnych postów, jak opisane w książce, to mógłbym uznać za próbę prowokacji lub przesadę... co również należy do technik inceli. Według ludzi tam funkcjonujących, takie czyny wobec kobiet jak gwałt, obmacywanie, znieważanie, bagatelizowanie czy dyskryminacja, jest czymś normalnym i nawet nie powinno wywoływać oporu jak i na część nie powinno być paragrafu. Jednocześnie wychodzi szereg nieścisłości, przeinaczeń jak i braku logiki: indywidualna ocena wydarzeń z historii, wybiórcze, wymyślone lub przekręcone badania naukowe, oburzanie się że kobiety uprawiają seks ale jednocześnie nienawiść do kobiety że nie chcą uprawiać seksu. Nie zdziwiło mnie też, że bigtechy jak Facebook czy Google, nie dość że nie ściągają szkodliwych materiałów, to jeszcze je podbijają. Autorka podaje sposoby jak temu przeciwdziałać: rozmowa twarzą w twarz, łączenie się w grupy i przeciwdziałanie, dążenie do tego by normalni faceci nie wpadli w sidła... i tutaj znalazłem parę zgrzytów. Ubolewam że autorka nie przedstawiła drugiej strony (a nawet miejscami zbagatelizowała coś takiego jak "mizoandria"),gdzie w ramach skrajnego feminizmu dyskryminuje się mężczyzn. Pod koniec również się nieco pogubiła: własne przeżycia, Internet, menosfera, jej facet, mizoginia, politycy. No i nieco naiwne podejście, że wystarczy w szkołach rozmawiać, by uniknąć tego zjawiska. Aczkolwiek ważna książka, prawdopodobnie każdy z nas zna incela ze skrajnymi opiniami, nawet się nie spodziewa że to ta osoba.
Rafał Stefaniak - awatar Rafał Stefaniak
ocenił na71 miesiąc temu
Złota klatka? O kobietach w Szwajcarii Agnieszka Kamińska
Złota klatka? O kobietach w Szwajcarii
Agnieszka Kamińska
Ślimak. Skojarzenie coś mało “szwajcarskie”. A może Szwajcaria powinna zmienić swoje godło? Bo to ślimak jest symbolem walki o prawo głosu dla kobiet w Szwajcarii. Zastanawiałam się, jak musiały czuć się Szwajcarki, widząc, że wszystkie państwa dookoła, w Europie i nie tylko przyznały już kobietom prawo do głosowania, a Szwajcaria nadal nie. Przecież 55 lat to ledwo “rzut beretem” wstecz. Piękna Szwajcaria to kraj bardzo konserwatywny, w którym patriarchat nadal trzyma się mocno. Z tej książki wynika, że dyskryminacja z uwagi na płeć jest w Szwajcarii powszechna, ale też, że Szwajcarki dobrze sobie z tym radzą lub raczej tak twierdzą, wypierając problem lub robiąc dobrą minę do złej gry. Brak praw wyborczych to tylko część problemu, którym jest umniejszanie na każdym kroku, pokazywanie kobietom, że są obywatelami drugiej kategorii. Znoszenie ciągłego pouczania jak żyć, jak wyglądać, jak się ubierać, jak się zachowywać. Komentarzy, których nikt nie kieruje w stosunku do mężczyzn, a które są codziennością dla kobiet - i nadal nie milkną. Wypytywanie o prywatne życie w pracy, kara za macierzyństwo, podwójne standardy, nieodpłatna praca w domu, spychanie kobiet i ich zasług na drugi plan, to w gruncie rzeczy doskonale znają wszystkie kobiety. Wszędzie, nie tylko w Szwajcarii, w Polsce też. A nie poczytamy w tym reportażu o prawie do aborcji, dostępie do antykoncepcji, medycyny. Elastyczne godziny pracy są tu przedstawione w pejoratywnym świetle, gdy tak naprawdę to one ułatwiają kobietom powrót na rynek pracy. W Polsce jest z tym duży problem. Czy więc ta książka pokazuje Helwetów zbyt wybiórczo i jednostronnie, a autorka przesadza z tą dyskryminacją kobiet? Trudno mi to ocenić, bo niewiele o realiach życia w Szwajcarii wiem, ale na pewno nie przekonuje mnie argument, że bogactwo rozwiązuje wszystko. Ale też powiedzieć, że “Szwajcaria to piekło dla kobiet” to gruba przesada. Tu zabrakło mi podrążenia tego tematu, pokazania większego spectrum życia ludzi - kosztem rozpisywania się o polityce. Reportaż odbieram jako ciekawy, mocno wkurzający, zderzający ze stereotypami, że jak kraj bogaty, to musi też być postępowy…trącający też tę ciekawą strunę dysonansu między dobrobytem a innymi czynnikami, wpływającymi na to, jak oceniamy życie. Utożsamianie dostatku, a nawet bogactwa z postępem społecznym to fałszywy trop.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na76 dni temu

Cytaty z książki Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zakaz gry w piłkę. Jak Polacy nienawidzą dzieci