Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać5
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Sztandary Imperium

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Sztandary Imperium
- Data wydania:
- 2024-06-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-06-05
- Liczba stron:
- 480
- Czas czytania
- 8 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366767591
Stulecia temu elfy sprowadziły do swojego świata ludzi, aby uczynić z nich niewolników. Gdy ci podnieśli bunt, oddano im tereny nazywane Rezerwatem, na których powstała ludzka cywilizacja. Elfy kontrolują jednak wszystko, co się tam dzieje, dbając, by skłócona i podzielona ludzkość nie mogła im ponownie zagrozić. Cesarz Kente marzy o zjednoczeniu wszystkich państw pod sztandarem Imperium i wspólnym wystąpieniu przeciwko elfim oprawcom. Pierwszym krokiem ku temu będzie odzyskanie zbuntowanej Baruzji. Tylko nieliczni wiedzą, że cesarzowi zależy też na odnalezieniu szczególnej kobiety… Wojnę i rozgrywające się wydarzenia obserwuje elfi ambasador. On też szuka pewnej kobiety. Czy jest nią absolutnie-nie-czarownica Anna, która marzy o wolności? Na drodze jej pragnień stanie wkrótce porucznik Derek, jeden z najemników w cesarskiej armii, dwoje wróżeczków, uzdrowicielka Milezja oraz inne, niejednoznaczne postacie. Każda z nich niesie swój własny sztandar.
Kup Sztandary Imperium w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Sztandary Imperium
Fantasy o charakterze militarnym. Kiedy w końcu udało mi się po wielu dniach przeczołgać przez wstęp naszpikowany niezrozumiałymi dla mnie terminami, wciągnęłam się w historię i błyskawicznie dotarłam do jej końca. Książka ta będzie niewątpliwie najbardziej atrakcyjna dla fanów wojaczki. Opisy militariów i manewrów bitewnych zajmują w niej bowiem poczesne miejsce, ale, co warto podkreślić, są świetnie rozpisane i nawet takiego kompletnego laika jak ja – wcale nie męczą i nie nudzą. Podobał mi się również ten powiew świeżości pod postacią wróżeczków ( wrogóżków jak dla niektórych ). Nie spotkałam jeszcze nigdzie takich istot ( no chyba że Dzwoneczek z „Piotrusia Pana” , choć to oczywiście nie do końca ten sam typ postaci magicznej co tutaj ) Oprócz militarnego dominującego motywu, znajdziemy tu również wątki przygodowe i nawet coś w rodzaju mini wątku „paramiłosnego”. Postaci są wykreowane bardzo przekonująco i realistycznie, bez zbędnego ubarwiania i zadęcia. Na zasadzie „ Jaki jest koń – każdy widzi” . Podobało mi się to. I mimo że do nikogo nie zapałałam jakąś wielką miłością to polubiłam zarówno irytującą „pannę de jakąśtam”, jak i resztę kompanii z Derekiem Izbergenem na czele :) Cała historia została zawarta w jednym tomie, jednak bardzo specyficzne pół otwarte zakończenie zostawia otwartą furtkę do snucia ciągu dalszego tej opowieści, ale z innymi bohaterami. To był dobrze spędzony czas.
Oceny książki Sztandary Imperium
Poznaj innych czytelników
51 użytkowników ma tytuł Sztandary Imperium na półkach głównych- Przeczytane 30
- Chcę przeczytać 21
- Posiadam 3
- Fantastyka 2
- Ulubione 1
- Fantastyka/Fantasy / S-F/Baśnie 1
- Przeczytane w '25 1
- Czytnik 1
- Na półce 1
- Z dedykacją/autografem 1
Tagi i tematy do książki Sztandary Imperium
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Sztandary Imperium
- Derek, czego ty się spodziewasz? Że ta twoja branka co, z wdzięczności rzuci ci się potem na szyję?
- To inwestycja. Potrzebuję żony, a żona, co umie czarować...
- Jaka tam żona, Derek! - zezłościła się Milezja. - Cholera! Ty naprawdę chcesz ją stąd zabrać? I co, wozić z taborem przez pół świata?
- To takie dziwne? Inni wożą.
- Owszem. Inni. A wiesz, dlaczego chciałam z tobą wchodzić w spółkę, Derek? Właśnie z tobą? Bo nie byłeś jak inni.
- Derek, czego ty się spodziewasz? Że ta twoja branka co, z wdzięczności rzuci ci się potem na szyję?
- To inwestycja. Potrzebuję żony...
- Parszywy dzień - dodał. - Tysiąc naszych leży w polu... Co najmniej tysiąc... Ech, ale waszych więcej, bo w końcu to myśmy wygrali. Taaak. Wielkie zwycięstwo. Brach Dorchen będzie chciał całą zasługę wziąć na siebie, bo i pogoda piękna, i wiatr, i jeszcze te kule ognia, z których połowa poszła w ziemię... Ech. No, ale wielkie zwycięstwo, wiadomo. Każdy zapieje, że bez niego to by krew w piach, czy coś... I takie tam. Taaak.
- Parszywy dzień - dodał. - Tysiąc naszych leży w polu... Co najmniej tysiąc... Ech, ale waszych więcej, bo w końcu to myśmy wygrali. Taaak....
Rozwiń Zwiń - Sierżant Derek Izbergen! - ryknął, zadzierając głowę. - Gdzie wy się, do cholery, włóczycie! Wiecie, ile was musiałem szukać? Pół dnia!
- Ślepik, odpowiedzcie Maciasowi! - półgłosem rzucił Derek.
- Sierżant Izbergen uprzejmie zawiadyma, że w żopie mo, jak dałgo goście szukoli! I prosy jeszczy, by gonec zgrzecznoł, bo iknacy na piechte wrócy!
- I niech się nie drze...
- Sierżant Derek Izbergen! - ryknął, zadzierając głowę. - Gdzie wy się, do cholery, włóczycie! Wiecie, ile was musiałem szukać? Pół dnia!







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztandary Imperium
Jestem pozytywnie zaskoczona. Do tej pory miałam raczej niezbyt przyjemne spotkania z książkami selfpub, jednak brak nachalności ze strony autora na targach skłonił mnie do zakupu.
Tutaj jest całkiem przyjemna historia, bohaterowie zachowują się sensownie, spójnie. Nie można doszukać się dziur logicznych. Opowieść płynie dość wartko, pokazywana oczami kilkorga bohaterów. O dziwo, jest to powieść jednotomowa, chociaż z chęcią przeczytałabym więcej.
Lekka i niezobowiązująca.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Do tej pory miałam raczej niezbyt przyjemne spotkania z książkami selfpub, jednak brak nachalności ze strony autora na targach skłonił mnie do zakupu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTutaj jest całkiem przyjemna historia, bohaterowie zachowują się sensownie, spójnie. Nie można doszukać się dziur logicznych. Opowieść płynie dość wartko, pokazywana oczami kilkorga bohaterów. O...
Alternatywna rzeczywistość. Przed tysiącami lat jeden z przedstawicieli gatunku elfów porywa do swojego świata ludzi. Początkowo gatunek człowieczy pełnił rolę elfiego niewolnika, lecz z czasem, dzięki wyjątkowemu poczuciu asymilacji w nowych warunkach, ludzie odnaleźli się w nowej sytuacji. Kilkanaście setek lat później posiadają swoje odrębne terytorium przez elfy nazywane Rezerwatem. I choć górujące nad rasą ludzką elfy nieustannie prowadzą swoją własną obserwację, ludzie bezustannie marzą, by móc się spod ich jarzma wyzwolić. Tymczasem cesarz tłumi bunt pojedynczej prowincji, jednocześnie próbuje odnaleźć kobietę, która według przepowiedni może pomóc mu w pozyskaniu niezależności od elfów.
Nie lubię elfich motywów w powieści i filmie. Uważam, że temat jest już mocno wyeksploatowany, natomiast z chęcią odkrywam naprawdę fajne pomysły na elfią rasę. W przypadku tej książki tak było. Zamysł był dobry, nie powielający schematów, a przedstawiający elfy jako potężne, ale jednak stojące w dużej opozycji do rasy ludzi. I tyle. Bo w dużej mierze niczego więcej interesującego nie ma. Elfy się nie mieszają w sprawy ludzi, prowadzą tylko obserwacje. Nie odnalazłam tu żadnego zrywu tej rasy, szkoda.
Autorzy w swojej powieści zawarli dość sporo bohaterów. Bardzo szeroko również opisali sceny batalistyczne, starć czy oblężeń. O ile akcenty wojenne są bardzo wnikliwie dopracowane, o tyle główna bohaterka drażni jak nie wiem! Choć przyznaję, początkowo nic na to nie wskazywało. Wraz z rozwojem powieści, kiedy Anna może już jawnie używać swej mocy, staje się wyjątkowo pyskata i gderliwa, zwłaszcza w stosunku do porucznika Izbergena. Idąc analogicznie, sam porucznik również staje się inną osobą po bliższym poznaniu Anny, tym bardziej, że zaczyna sobie zbyt wiele wyobrażać po zawarciu tej znajomości.
Wątek buntowników potraktowany po macoszemu, nad czym ubolewam, ponieważ Autorzy mieli bardzo dużo czasu na opisanie jak Barucco zebrał swoją armię. W zasadzie jest niewielka nic przewodnia wraz z początkiem wjazdu wojsk Imperium do miasta, a następnie na skutek nieprzewidzianych okoliczności oblężenie, oraz ucieczka marszałka. Ale brakuje mi większego skupienia nad tym tematem.
Nie jest to książka tragiczna, czytałam do połowy z zainteresowaniem, od połowy do końca raczej z zamiarem zakończenia, ale bez początkowego porywu. "Sztandary Imperium" jest bardzo patetyczną książką, ze wzniosłymi ideałami, w które szczerze wierzy cesarz Imperium - Dwemurio. I właśnie przez tą wszechobecną w książce wzniosłość, szczególnie jeśli chodzi o postać kobiety, której imperator poszukuje, koniec może wydawać się w porównaniu do reszty taki szary, zwyczajny... Nie pasujący do poprzednich wzniosłości.
Alternatywna rzeczywistość. Przed tysiącami lat jeden z przedstawicieli gatunku elfów porywa do swojego świata ludzi. Początkowo gatunek człowieczy pełnił rolę elfiego niewolnika, lecz z czasem, dzięki wyjątkowemu poczuciu asymilacji w nowych warunkach, ludzie odnaleźli się w nowej sytuacji. Kilkanaście setek lat później posiadają swoje odrębne terytorium przez elfy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"- Parszywy dzień - dodał. - Tysiąc naszych leży w polu... Co najmniej tysiąc... Ech, ale waszych więcej, bo w końcu to myśmy wygrali. Taaak. Wielkie zwycięstwo. Brach Dorchen będzie chciał całą zasługę wziąć na siebie, bo i pogoda piękna, i wiatr, i jeszcze te kule ognia, z których połowa poszła w ziemię... Ech. No, ale wielkie zwycięstwo, wiadomo. Każdy zapieje, że bez niego to by krew w piach, czy coś... I takie tam. Taaak."
No dzień dobry!
Zaczynam entuzjastycznie, bo strasznie się cieszę, że udało mi się w końcu przebrnąć przez książkę, o której dzisiaj Wam opowiem. I niech Was nie zwiedzie fakt, że trochę przyszło mi się z nią namęczyć, bo poziom jest naprawdę wysoki. Po prostu nałożyły się tu dwie rzeczy, które na dobrą sprawę już osobno spowolniałyby moje tempo czytania, a w połączeniu stanowiły zabójczą dawkę. Po pierwsze - złapał mnie mały zastój. Od początku roku pochłaniam rekordowe ilości książek i musiał w końcu nastąpić ten moment wciśnięcia hamulca. Po drugie - klimat powieści. Jest magia, są elfy, niby samo gęste, ale jednak wszystko utrzymane w wojennej tematyce przepychanek politycznych, z takim trochę historycznym zacięciem, co na ogół średnio mi leży. Tutaj świetnie to się zgrywa i nie mam na co narzekać, ale i tak sprawiło, że wstrzymałam nieco konie. 😉 Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo o ile pierwsza połowa faktycznie wycięła mi kilka dni z życia i czytałam dosłownie po 30, 40 stron na jednym posiedzeniu, nie mogąc przemóc się na więcej, tak w końcu jak już "kliknęło" i udało mi się w pełni zaangażować, pochłonęłam resztę na raz. Do tego jednak zaraz dojdziemy, skupmy się może na początek na tym, o czym w ogóle są "Sztandary imperium".
"- Sierżant Derek Izbergen! - ryknął, zadzierając głowę. - Gdzie wy się, do cholery, włóczycie! Wiecie, ile was musiałem szukać? Pół dnia!
- Ślepik, odpowiedzcie Maciasowi! - półgłosem rzucił Derek.
- Sierżant Izbergen uprzejmie zawiadyma, że w żopie mo, jak dałgo goście szukoli! I prosy jeszczy, by gonec zgrzecznoł, bo iknacy na piechte wrócy!
- I niech się nie drze..."
Dziś cytatów będzie więcej, bo nie mogłam się zdecydować. 😁 Generalnie, ciężko mi opisać fabułę, bo ilość wątków tutaj jest mnoga. Mamy elfy, wróżeczki (Śmigłaska jest fantastyczna!) i wrogóżki (😉). Jest Cesarz Kente, który chce zjednoczyć wszystkie państwa pod tytułowym sztandarem Imperium i przy okazji odnaleźć tajemniczą kobietę, którą może być niejaka Anna, panna de jakaśtam, absolutnie-nie-czarownica. Ją z kolei, nieco wbrew woli, pod swoje skrzydła przygarnia porucznik Derek. I dość szybko przekazuje na nauki w ręce uzdrowicielki Milezji. To chyba wystarczający opis, żeby nie przeradzać tego wpisu w streszczenie, no i nie zdradzić za dużo, a jednocześnie przybliżyć z jakiego rodzaju historią mamy do czynienia.
"- Wbrew pozorom samo strzelanie mnie nie rajcuje. Co innego zabijanie. Bez zabijania spać nie mogę.
- Strasznieście złośliwi.
- Kiedy naprawdę. Jak w dzień komuś gardła nie poderżnę, to śnią mi się potem koszmary. Tęcze i puchate króliczki."
Jak już zdążyłam wspomnieć, początki nie były łatwe. Sam wstęp szczególnie mnie przeczołgał i wystraszył, bo był dla mnie tak naszpikowany ni to militarną, ni to archaiczną terminologią, że trochę zwątpiłam w powodzenie tej misji. O ile na przykład u Magdaleny Kozak w jej "Nocarzu" ten szorstki, wojskowy język w żaden sposób mi nie wadził, tak tutaj poszedł zgrzyt, ale to może przez to, że jestem totalnie zielona w takich klimatach i unikam ich jak ognia. Dla miłośników scen batalistycznych będzie idealny, tak coś czuję. Na szczęście, potem jest już tylko lepiej. Choć nie ukrywam, te wszystkie utarczki, polityczne intrygi i cała reszta średnio mnie w tym wszystkim ciekawiły. Mnie na dobrą sprawę interesował tylko wątek Anny i Dereka, który szczęśliwie cały czas wybijał się na pierwszy plan i zgrabnie spinał z pomniejszymi odnogami tej historii.
"- Derek, czego ty się spodziewasz? Że ta twoja branka co, z wdzięczności rzuci ci się potem na szyję?
- To inwestycja. Potrzebuję żony, a żona, co umie czarować...
- Jaka tam żona, Derek! - zezłościła się Milezja. - Cholera! Ty naprawdę chcesz ją stąd zabrać? I co, wozić z taborem przez pół świata?
- To takie dziwne? Inni wożą.
- Owszem. Inni. A wiesz, dlaczego chciałam z tobą wchodzić w spółkę, Derek? Właśnie z tobą? Bo nie byłeś jak inni."
Na co chciałabym zwrócić jeszcze uwagę, podsumowując cały ten wywód - choć część wątków uważam za zbędne i można byłoby książkę nieco skrócić, bez utraty na jakości, to jestem zdecydowanie usatysfakcjonowana lekturą. Wątek miłosny świetnie rozegrany i w mojej opinii wszystko wypadło wystarczająco realistycznie, mimo kilku dziur - do wybaczenia. Trochę miejscami zakłuły mnie w oczy literówki, których wychwyciłam więcej niż zazwyczaj, ale to dość bogata objętościowo historia (prawie 500 stron, niezbyt dużym, ścisłym drukiem) i mogły się zdarzyć pewne przeoczenia. Zakończenie sprawia wrażenie częściowo otwartego - jestem szczerze zaciekawiona, czy coś jeszcze z tego będzie, czy jednak autorzy powiedzą basta po tym tomie - świat przedstawiony prezentuje się o tyle ciekawie, że dałoby się sporo na nim ugrać. No i niektóre niespodziewane nawiązania też miło połechtały, uwielbiam takie smaczki.
Cały, oryginalny wpis tutaj:
https://www.instagram.com/p/DIbInA5NMEr/
"- Parszywy dzień - dodał. - Tysiąc naszych leży w polu... Co najmniej tysiąc... Ech, ale waszych więcej, bo w końcu to myśmy wygrali. Taaak. Wielkie zwycięstwo. Brach Dorchen będzie chciał całą zasługę wziąć na siebie, bo i pogoda piękna, i wiatr, i jeszcze te kule ognia, z których połowa poszła w ziemię... Ech. No, ale wielkie zwycięstwo, wiadomo. Każdy zapieje, że bez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięc tak....Książka cierpi na brak konsekwencji i charakteru od początku do końca. Choć dużo jest tu wewnętrznych przemyśleń poszczególnych postaci nie są one "żywe" i idą po sztucznej linii wyznaczonej przez autorów. Opisy "świata" często przedstawiają stan kompletnie nie spójny ze stanem faktycznym przez który prowadzi nas przygoda. Po co mi opis kariery wojskowej człowieka i jak to znieczula, skoro nie ma żadnego przełożenia na jego decyzje a bohater zachowuje się jak romantyczny 16-latek. Po co opisy że elfy ciągną za wszystkie sznurki, są groźne i skuteczne kiedy elfy przedstawione w książce odniosły porażkę w każdej (dosłownie) czynności jaką podjęły. Po co mi wielki plan imperatora i nabudowanie go całą książkę żeby w jednej rozmowie zmieniło się kompletnie wszystko na zasadzie "weź zmień zdanie bo to głupi plan".
Co lepsze sami bohaterowie często sami mówią, że zachowują się głupio, że to co robią można by lepiej a nawet dają znać że niektóre elementy fabuły są bez sensu. Ale czy ma to znaczenie lub wartość? Nie, bo nadal fabuła jest słaba, naciągania i wiele rzeczy można zrobić lepiej. Auto refleksja nad słabym produktem nie zmienia faktu że produkt jest słaby.
PS: Jak to zwykle bywa opinie pod książkami Alegorii nie zawodzą. Widnieje 35 czytelników, tylko kilka opinii i zapisania na biblioteczce mniej niż 20 razy, ocen 16? Dobrze że najbardziej pochlebne opinie łapią po ponad 50 łapek poparcia matematyka jest tu silna xd Plus oczywiście piękne 8/10, 9/10 czy nawet 10/10. Przypominam tylko tym, którzy nie dopuszczają myśli że dobra książka nie może dostać poniżej 8 że na 6 mają napisane że ta ocena oznacza dobrą książkę. A te wyżej oznaczają rewelacje, wybitne dzieło i arcydzieło.
Więc tak....Książka cierpi na brak konsekwencji i charakteru od początku do końca. Choć dużo jest tu wewnętrznych przemyśleń poszczególnych postaci nie są one "żywe" i idą po sztucznej linii wyznaczonej przez autorów. Opisy "świata" często przedstawiają stan kompletnie nie spójny ze stanem faktycznym przez który prowadzi nas przygoda. Po co mi opis kariery wojskowej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantasy o charakterze militarnym.
Kiedy w końcu udało mi się po wielu dniach przeczołgać przez wstęp naszpikowany niezrozumiałymi dla mnie terminami, wciągnęłam się w historię i błyskawicznie dotarłam do jej końca.
Książka ta będzie niewątpliwie najbardziej atrakcyjna dla fanów wojaczki. Opisy militariów i manewrów bitewnych zajmują w niej bowiem poczesne miejsce, ale, co warto podkreślić, są świetnie rozpisane i nawet takiego kompletnego laika jak ja – wcale nie męczą i nie nudzą. Podobał mi się również ten powiew świeżości pod postacią wróżeczków ( wrogóżków jak dla niektórych ). Nie spotkałam jeszcze nigdzie takich istot ( no chyba że Dzwoneczek z „Piotrusia Pana” , choć to oczywiście nie do końca ten sam typ postaci magicznej co tutaj )
Oprócz militarnego dominującego motywu, znajdziemy tu również wątki przygodowe i nawet coś w rodzaju mini wątku „paramiłosnego”. Postaci są wykreowane bardzo przekonująco i realistycznie, bez zbędnego ubarwiania i zadęcia. Na zasadzie „ Jaki jest koń – każdy widzi” . Podobało mi się to. I mimo że do nikogo nie zapałałam jakąś wielką miłością to polubiłam zarówno irytującą „pannę de jakąśtam”, jak i resztę kompanii z Derekiem Izbergenem na czele :)
Cała historia została zawarta w jednym tomie, jednak bardzo specyficzne pół otwarte
zakończenie zostawia otwartą furtkę do snucia ciągu dalszego tej opowieści, ale z innymi bohaterami.
To był dobrze spędzony czas.
Fantasy o charakterze militarnym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy w końcu udało mi się po wielu dniach przeczołgać przez wstęp naszpikowany niezrozumiałymi dla mnie terminami, wciągnęłam się w historię i błyskawicznie dotarłam do jej końca.
Książka ta będzie niewątpliwie najbardziej atrakcyjna dla fanów wojaczki. Opisy militariów i manewrów bitewnych zajmują w niej bowiem poczesne miejsce, ale, co...
Pyszna literatura ,maga dobre
Pyszna literatura ,maga dobre
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNowy pomysł na wróżki. Nowy pomysł na elfy. Świeża wizja świata i interakcji między …hmm, rasami. Ale rzekłbym pretekstowa, bo o ludzi tutaj chodzi. Zresztą, zawsze chodzi o ludzi.
Z czym by tę powieść porównać? Na myśl przychodzi mi „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Wegnera i to jest prawdziwe uznanie. Sceny batalistyczne to arcydzieło. Tylko jakby czasy inne, co nie przeszkadza. W zasadzie mało jest takich powieści.
Osobiście znam tylko tę jedną, co jeszcze o niczym nie świadczy…
Najważniejsze, że nie mogłem oderwać się od lektury i mimo epilogu/ów liczę na kontynuację. Może nawet kontynuacje! Bo jest potencjał. Nie skorzystać to grzech.
Polecam gorąco!
Nowy pomysł na wróżki. Nowy pomysł na elfy. Świeża wizja świata i interakcji między …hmm, rasami. Ale rzekłbym pretekstowa, bo o ludzi tutaj chodzi. Zresztą, zawsze chodzi o ludzi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ czym by tę powieść porównać? Na myśl przychodzi mi „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” Wegnera i to jest prawdziwe uznanie. Sceny batalistyczne to arcydzieło. Tylko jakby czasy inne, co nie...
Witajcie dziś przychodzę do Was z recenzja mojego Patronatu 😻
Jest mi ogromnie miło że mogłam poznać tak nie codzienna i wciągająca historię od podszewki.
Sztandary Imperium
Elfy od wielu lat traktowane jako wspaniale istoty a w rzeczywistości podli podstępni i okrutni.
Wiele stuleci temu sprowadzili ludzi do swojej krainy ale w zupełnie innej potrzebie niż nam się wydaje. Zrobili z nich niewolników, w pełni wyzyskiwani i poniżani. Ludzka natura jednak pokazuje w końcu że czas najwyższy zdjąć brzemię. Jak można się poczuć mając świadomość że jest się w klatce nazywanej Rezerwatem? Cywilizacja się rozwija potrzebując więcej terenu, więcej możliwości i przede wszystkim wolności. Niewidzialne zapory niestety są nie do przejścia. Cóż zatem można uczynić oprócz wznoszenia buntu i podejmowania walk które z góry większości są przesądzone.
Istnieje przepowiednia dotycząca pewnej kobiety która przechyli szale na daną stronę. Kto ją odnajdzie i zdobędzie będzie władcą ponad miarę.
Czy mroczne elfy po raz enty zdobędą władze by już całkowicie uciszyć jakiekolwiek powstania? Kim jest Anna i jakie skrywa w sobie tajemnice? Jakie plany ma Cesarz i czy uda mu się je zrealizować? Jak zakończy się powstały chaos który jak armagedon sponiewierał nie tylko ludzi, elfów ale i inne magiczne postacie?
Książka pełna tajemnic, intryg, magii. Przepowiednia która jest zarówno wybawieniem jak i udręka. Wykreowane postacie są naprawdę ciekawie przedstawione. Mocne charaktery powstały dzięki walce wewnętrznej która jest pełna dylematów i ciężkich wyborów dalszych ścieżek życia ale również wewnętrzna przemianę która pomogła w walkach gdzie trzeba mieć nerwy ze stali.
Tajemniczy świat który porwie Was w wir wydarzeń które już na zawsze zmienia punkt widzenia do świata magii i magicznych istot które są bardziej mroczne niż nam się wydaje.
Dziękuję wydawnictwu @wydawnictwo_alegoria za zaufanie a autorom @radomir.darmila i @witold.dworakowski.pisarz życzę jak najwięcej inspiracji do kolejnych wspaniałych książek 😻
Witajcie dziś przychodzę do Was z recenzja mojego Patronatu 😻
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest mi ogromnie miło że mogłam poznać tak nie codzienna i wciągająca historię od podszewki.
Sztandary Imperium
Elfy od wielu lat traktowane jako wspaniale istoty a w rzeczywistości podli podstępni i okrutni.
Wiele stuleci temu sprowadzili ludzi do swojej krainy ale w zupełnie innej potrzebie niż nam się wydaje....
Rewelacyjna historia i ciekawie wykreowany świat. Z przyjemnością przeczytałabym więcej.
Rewelacyjna historia i ciekawie wykreowany świat. Z przyjemnością przeczytałabym więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolska fantastyka ma się świetnie, wręcz fantastycznie. A dowodem na słuszność moich słów jest książka Radomira Darmiły i Witolda Dworakowskiego. „Sztandary Imperium” to zaproszenie do świata elfów, w którym to właśnie oni wiodą prym nad ludźmi. I co najważniejsze zapanują nad Waszymi czytelniczymi zmysłami, sprawiając, że historia, którą poznajecie, pozostanie z Wami już na zawsze. I zawsze, gdy zerkać będziecie na półkę NIK – Najlepszych Interesujących Książek dostrzeżecie na niej właśnie ten tytuł. Tytuł, który zapewnił autorom moje czytelnicze uznanie. Co więcej, jestem przekonany, że każdy, kto sięgnie po tę książkę, tak samo, jak Czyt-NIK będzie usatysfakcjonowany.
Satysfakcja, podziw, entuzjazm… i mógłbym tak jeszcze długo wymieniać słowa o pozytywnym wydźwięku względem książki Radomira Darmiły i Witolda Dworakowskiego. Autorzy ukazują fantastyczną historię bogatą nie tylko w akcję czy też wyrazistych bohaterów, lecz w świat, który przepełnia nasze zmysły, sprawiając, że nasza czytelnicza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, tworząc w naszej głowie wyjątkowy świat. Świat, do którego wkraczając, przygotujcie się na maksymalne, czytelnicze doznania. Doznania, które trzymać będą Was w ekscytacji od pierwszej do ostatniej strony. Ba, jeszcze długo po zakończeniu lektury. A ja mam ogromną nadzieję, że to nie koniec wspólnego projektu tego duetu.
Jak już wspomniałem w tej historii to elfy wiodą prym. Sprowadziły ludzi do swojej cywilizacji. Lecz nie miało to podłoża przyjacielskiego, wręcz przeciwnie uczynili ich niewolnikami. Ludzie jednak jak to ludzie, zbuntowali się przeciwko tej tyranii. To przyczyniło się do oddania im terenów, które nazwano Rezerwatem. Jednak terytorium te było pod ścisłą kontrolą elfów.
W historii zapisanej na kartach książki „Sztandary Imperium” poznajemy cesarza Kente, którego najważniejszym celem jest zjednoczenie wszystkich państw pod jednym sztandarem, co umocnić może pozycję ludzi w wojnie z elfami. Ważnym i strategicznym punktem jest odzyskanie zbuntowanej Baruzji. Jednak jak się okazuje działania Kente’go podyktowane są również chęcią odnalezienia pewnej kobiety. To właśnie ona (jak wskazuje przepowiednia) ma mu pomóc w wyzwoleniu się spod dyktatu elfów. Zaprzyjaźniamy się również z najemnikiem Derkiem Izbergenen, który wraz ze swoją wróżeczką Śmigłaską w tej historii odegrają ważną rolę.
Jaką drogę będą musieli przejść bohaterowie tej książki, aby osiągnąć swój cel? Czy zdołają wyjść spod tyranii elfów? Odpowiedzi zapisane są na kartach książki „Sztandary Imperium”. Warto po nią sięgnąć, by je poznać. A otwierając się na lekturę powieści Radomira Darmiły i Witolda Dworakowskiego zyskujecie o wiele więcej – czytelniczą, fantastyczną przygodę, która zabierze Was do świata, o którym nie zapomnicie. Dlatego pamiętajcie, aby zaprosić tę książkę do swej domowej biblioteczki. Zdecydowanie polecam.
Polska fantastyka ma się świetnie, wręcz fantastycznie. A dowodem na słuszność moich słów jest książka Radomira Darmiły i Witolda Dworakowskiego. „Sztandary Imperium” to zaproszenie do świata elfów, w którym to właśnie oni wiodą prym nad ludźmi. I co najważniejsze zapanują nad Waszymi czytelniczymi zmysłami, sprawiając, że historia, którą poznajecie, pozostanie z Wami już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to