Trans-Atlantyk

Okładka książki Trans-Atlantyk autora Witold Gombrowicz, 9788308046180
Okładka książki Trans-Atlantyk
Witold Gombrowicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie klasyka
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308046180
Średnia ocen

9,0 9,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Trans-Atlantyk w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Trans-Atlantyk



książek na półce przeczytane 342 napisanych opinii 203

Oceny książki Trans-Atlantyk

Średnia ocen
9,0 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Trans-Atlantyk

avatar
114
34

Na półkach:

Genialne i tyle. Ja na kolana padłam ;-) Dawniej bym tego nie zrozumiała, ale trochę trzeba pożyć i widać, że pogrążamy się dalej w tych samych mechanizmach i już nawet tego nie widzimy i o tym nie rozmawiamy.

Genialne i tyle. Ja na kolana padłam ;-) Dawniej bym tego nie zrozumiała, ale trochę trzeba pożyć i widać, że pogrążamy się dalej w tych samych mechanizmach i już nawet tego nie widzimy i o tym nie rozmawiamy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
7

Na półkach:

Brak estetyki, przegadana, nadmiarowa. Po co?

Brak estetyki, przegadana, nadmiarowa. Po co?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1693
731

Na półkach: , , ,

Trudne i szalone, raczej dla wielbicieli Gombrowicza. Niestety nie wyobrażam sobie polecać tego na prawo i lewo, bo potem nikt nie będzie chciał moich polecajek... ;)

Niech opisem będzie akapit z innej książki, gdzie Gombrowicz opisuje nad czym pracuje, przy czym opis ten pasuje do wszystkich jego dzieł:

"...to utwór, który wcale nie będzie się wam podobał i na tym właśnie opieram wszystkie moje nadzieje. Nie jestem od pitraszenia wam potraw, które znaleźć można w każdej restauracji i które już znacie na pamięć, zamierzam przyrządzić coś od czego język wam skołowacieje, oczy wyjdą na wierzch a smak stanie dęba... i dopiero po wieloletnim mlaskaniu dojdziecie do wniosku, że to jednak wcale pożywny i smaczny pieróg ze śmietaną".

🤣

Trudne i szalone, raczej dla wielbicieli Gombrowicza. Niestety nie wyobrażam sobie polecać tego na prawo i lewo, bo potem nikt nie będzie chciał moich polecajek... ;)

Niech opisem będzie akapit z innej książki, gdzie Gombrowicz opisuje nad czym pracuje, przy czym opis ten pasuje do wszystkich jego dzieł:

"...to utwór, który wcale nie będzie się wam podobał i na tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

12154 użytkowników ma tytuł Trans-Atlantyk na półkach głównych
  • 8 708
  • 3 316
  • 130
1762 użytkowników ma tytuł Trans-Atlantyk na półkach dodatkowych
  • 1 066
  • 229
  • 200
  • 116
  • 57
  • 53
  • 41

Inne książki autora

Witold Gombrowicz
Witold Gombrowicz
Witold Gombrowicz urodził się jako najmłodsze z czworga dzieci Jana Onufrego herbu Kościesza i Antoniny Marceliny z domu Ścibor-Kotkowskiej herbu Ostoja, w rodzinnym majątku we wsi Małoszyce, w ówczesnej guberni radomskiej. W 1927 roku uzyskał tytuł magistra praw na Uniwersytecie Warszawskim. Po około rocznym pobycie we Francji rozpoczął aplikację sędziowską, lecz wkrótce ją porzucił. W latach 20. podejmował próby literackie zakończone niepowodzeniem. Na przełomie lat 20. i 30. zaczęły powstawać opowiadania, które ukazały się drukiem jako Pamiętnik z okresu dojrzewania. Od chwili debiutu książkowego felietony literackie i recenzje Gombrowicza ukazywały się w prasie, głównie w „Kurierze Porannym”. Rozgłos w kołach literackich nadało mu opublikowanie powieści Ferdydurke. Zaraz przed wybuchem II wojny światowej brał udział jako dziennikarz w dziewiczym rejsie polskiego statku pasażerskiego MS Chrobry do Ameryki Południowej.Wiadomości dochodzące z kraju sprawiły, że postanowił przeczekać wojnę w Buenos Aires (w Argentynie). Pozostał tam do 1963 okresowo żyjąc, szczególnie w okresie wojny, na granicy ubóstwa. W latach 60. zyskał szerszy rozgłos na świecie, a wiele jego książek zostało przetłumaczonych, zaś jego sztuki chętnie wystawiono w europejskich teatrach, zwłaszcza we Francji, Niemczech i Szwecji. Gombrowicz otrzymał stypendium Fundacji Forda i powrócił do Europy, najpierw do Niemiec Zachodnich, a potem do Francji, gdzie spędził resztę swojego życia w Vence pod Niceą. Wszystkie swoje dzieła literackie pisał po polsku, jednak był do połowy lat 80. mało znany publiczności w swoim ojczystym kraju. Jego dzieła zostały przetłumaczone na ponad 30 języków. Po długich negocjacjach z władzami PRL w 1986 ukazało się w krakowskim Wydawnictwie Literackim pierwszych 9 tomów dzieł Gombrowicza, uszczuplonych przez cenzurę o 16 wersów wykreślonych z Dziennika, a dotyczących polityki i systemu władzy w ZSRR. Dzieła te poszerzone zostały w latach 1992–1997 do 15 tomów. Specyfiką twórczości Gombrowicza jest umiejętność widzenia człowieka w jego psychologicznym uwikłaniu w innych ludzi i spuściznę kultury, swoiste poczucie absurdu i obrazoburstwo dotykające przyjmowanych przez społeczeństwo tradycyjnych wartości. Gombrowicz przede wszystkim dyskutuje z polskim romantyzmem, jak sam twierdził, pisząc na przekór Mickiewiczowi (głównie w Trans-Atlantyku). Z wyjątkiem Opętanych Gombrowicz stosuje w powieściach narrację pierwszoosobową. Język pisarza zawiera liczne neologizmy, tworzy też „słowa klucze” rzucające symboliczne światło na sensy ukryte pod ironiczną formą (np. „gęba” i „pupa” w Ferdydurke). W opowiadaniach z Pamiętnika z okresu dojrzewania zajmuje się Gombrowicz przede wszystkim paradoksami, jakie rządzą wchodzeniem jednostki w świat społeczny, a także ukrytymi namiętnościami rządzącymi ludzkim zachowaniem. W Ferdydurke, swojej pierwszej powieści (wyd. na jesieni 1937, data na okładce 1938),podejmuje dyskusje na temat formy jako uniwersalnej kategorii, pojmowanej zarówno w sensie filozoficznym, jak socjologicznym i estetycznym, a będącej środkiem zniewolenia jednostki przez innych ludzi i społeczeństwo jako całość. Z tej powieści pochodzą słynne Gombrowiczowskie określenia, które weszły na stałe do języka polskiego, jak „upupienie” (dotyczy narzucania jednostce roli kogoś podrzędnego, niedojrzałego) czy „gęba” (narzucona komuś osobowość czy rola nieautentyczna). Ferdydurke jest też satyrą na różne polskie środowiska: postępowe mieszczańskie, chłopskie, ziemiańsko-konserwatywne. Tak więc Gombrowiczowska satyra dotyka człowieka zarówno jako członka społeczeństwa, jak i jednostki borykającej się ze sobą i światem. Adaptacje teatralne Ferdydurke, a także pozostałych dzieł prozatorskich Gombrowicza, wystawiało wiele teatrów, kiedy wydano w Polsce pierwszych 9 tomów Dzieł. Pierwszym tekstem dramatycznym Gombrowicza była Iwona, księżniczka Burgunda (1938),tragifarsa (sztuka o tym, co niesie zniewolenie formą, obyczajem i ceremoniałem). W 1939 publikował on, pod pseudonimem Z. Niewieski, w odcinkach dwóch gazet codziennych powieść popularną Opętani, wykorzystującą formę „powieści gotyckiej” przemieszanej z sensacyjnym romansem współczesnym. Napisany zaraz po wojnie Ślub wykorzystywał formy teatru Szekspira i Calderona, a także podejmował krytycznie wątki teatru romantycznego (Z. Krasiński, J. Słowacki),ukazując nową koncepcję władzy i nową koncepcję człowieka, stwarzanego przez innych ludzi. Gombrowicz, wykreowany przez krytyków na „mistrza zrywania masek”, kamufluje i ukrywa się tym bardziej, im bliżej dochodzi do swego największego konfliktu wewnętrznego, którym jest własny homoerotyzm, a właściwie, zdaniem argentyńskich przyjaciół pisarza (Alejandro Russovich),biseksualizm. Gombrowicz przez całe życie starał się unikać jednoznacznego przyporządkowania określonej orientacji seksualnej, traktując sprawy seksu jako domenę społecznego przymusu. W charakterystycznym dla siebie stylu „niestawiania kropki nad i” podejmował ten temat kilkakrotnie w swoich Dziennikach. Pierwszą powieścią autora otwarcie poruszającą tematykę homoseksualną jest Trans-Atlantyk. W powieści Trans-Atlantyk przeciwstawia sobie wizję człowieka służącego tradycyjnym wartościom nowej wizji, zgodnie z którą jednostka uwalnia się od tej służby, realizując przede wszystkim siebie (przedstawicielem takiego modelu człowieczeństwa jest ekscentryczny milioner-homoseksualista Gonzalo). Powieść Pornografia pokazuje Polskę lat wojny, w której zapada się cały system tradycyjnej kultury, opartej na wierze w Boga i odwieczny porządek, a na to miejsce powstaje nowa, inna rzeczywistość, w której starzy i młodzi współpracują, aby zrealizować wspólnie swe podszyte erotyzmem (w tym homoerotyzmem) fascynacje. Najbardziej złożonym i wieloznacznym dziełem Gombrowicza jest Kosmos, w którym autor ukazał, jak człowiek składa sobie z drobin materii i faktów figurę sensu świata, jakie siły, porządki symboliczne i namiętności w tym procesie biorą udział i jak w procesie budowania sensu organizuje się forma powieściowa. Ostatnia sztuka Gombrowicza, Operetka, wykorzystuje formę operetkową do zaprezentowania w groteskowej formie przemian świata w XX w., polegających na przejściu od ancien regime'u do totalitaryzmów, wyraża jednocześnie ostrożną wiarę w odrodzenie przez młodość. Napisał również publikowany sukcesywnie w „Kulturze”, w latach 1953–1969, Dziennik. Dziennik jest nie tylko sprawozdaniem z życia autora, ale też filozoficznym esejem, miejscem polemik, zbiorem autorefleksji na temat własnego „ja”, relacji wiążących je z innymi ludźmi, twórczości literackiej, manifestacją poglądów na politykę, kulturę narodową, religię, świat tradycji i współczesność oraz wiele innych tematów. Zarazem forma dziennikowa pozwala autorowi podejmować najważniejsze tematy w pozornie niezobowiązującej szacie anegdoty i używać całej gamy środków właściwych literaturze pięknej. Wielu badaczy pisarstwa Gombrowicza uważa właśnie te Dzienniki za jego szczytowe osiągnięcie literackie. Trzy powieści Gombrowicza zostały sfilmowane: Pornografię wyreżyserował Jan Jakub Kolski (film ukończono w 2003),Ferdydurke – Jerzy Skolimowski (premiera w 1992),a Kosmos – Andrzej Żuławski w 2015.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szewcy Stanisław Ignacy Witkiewicz
Szewcy
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Wśród najważniejszych utworów polskiej literatury XX wieku „Szewcy” Stanisława Ignacego Witkiewicza zajmują miejsce szczególne. To dramat trudny do jednoznacznej klasyfikacji, pełen brutalności, groteski, filozoficznych koncepcji i skrajnego pesymizmu wobec świata. Choć formalnie „Szewcy” są dramatem, warto rozpatrywać je również jako powieść dramatyczną — wielowarstwowy, literacki konstrukt, który, mimo że nieprzystępny, odciska trwały ślad w wyobraźni czytelnika. To utwór, który nie tylko opowiada, ale przede wszystkim diagnozuje rzeczywistość, komentuje ją i z wyprzedzeniem przewiduje jej upadek. W tej recenzji podejmuję próbę uchwycenia istoty tego niepokojącego arcydzieła, które nie tylko przeraża i odrzuca, ale także fascynuje swoim rozmachem i przenikliwością. Już od pierwszych scen czytelnik zostaje wrzucony w świat pełen przerysowania, absurdu i przekształconej rzeczywistości. Witkacy posługuje się konwencją groteski, która staje się tu nie tylko formą estetyczną, ale także głębokim narzędziem krytyki społecznej i filozoficznej. Szewcy — tytułowi bohaterowie — to nie tylko przedstawiciele jednego z najniższych stanów społecznych, ale także alegorie całego ludu, który w końcu się buntuje, przejmuje władzę i... nie zmienia niczego. Ten mechanizm ironicznego błędnego koła, w którym każda rewolucja kończy się restauracją nowego ucisku, jest motywem kluczowym i centralnym dla całej konstrukcji utworu. Jednym z największych atutów „Szewców” jest ich język. To język nasycony neologizmami, przerysowaniami, brutalnością, a jednocześnie filozoficznym żargonem i swoistym „bełkotem ideologicznym”. Witkacy ukazuje, jak język może przestać służyć porozumieniu, a zacząć budować nowe rzeczywistości, nowe porządki, nowe absurdy. Słowa nie są tu nośnikiem znaczeń, lecz narzędziem propagandy, manipulacji, destrukcji. Bohaterowie „Szewców” nie rozmawiają, oni walczą słowami, osaczają się nawzajem językowo, próbują dominować i przetrwać. To właśnie język sprawia, że dramat Witkacego tak mocno oddziałuje — zarówno na scenie, jak i w lekturze. Styl ten bywa momentami wręcz hipnotyczny. Przez swoją intensywność i celową nielogiczność wymusza na czytelniku nieustanną czujność i gotowość do interpretacji. Każda fraza może być grą pozorów, każda wypowiedź — drwiną z ideologii, literatury, a nawet z samego języka jako narzędzia. W centrum „Szewców” znajduje się głęboko pesymistyczna diagnoza cywilizacji. Witkacy, w duchu katastrofizmu, przewiduje upadek kultury i porządku społecznego. Rządy ludu, rewolucje, technokracja, dyktatura — wszystko prowadzi nie do rozwoju, lecz do entropii, do rozkładu, do pustki. W tej wizji pobrzmiewają echa Nietzschego, Schopenhauera i samego Witkacego jako filozofa, który w swoich pismach postulował potrzebę „metafizycznego uczucia istnienia” — świadomości głębi i tajemnicy bytu, którą nowoczesność zabija. Postacie dramatu — Sajetan Tempe, Prokurator Scurvy, Księżna, Kapłan Baalfasa, czy Krucjata Technokratyczna — to nie tylko figury fabularne, ale uosobienia idei, które w realnym świecie ścierają się ze sobą. Witkiewicz nie daje żadnej z tych sił zwycięstwa. Każda idea, każda forma rządów, każda wizja przyszłości kończy się groteskowym fiaskiem. Jest to wizja nie tylko społeczeństwa, które zmierza ku samozagładzie, ale i człowieka — istoty niezdolnej do transcendencji, więźnia chaosu i braku sensu. W warstwie formalnej „Szewcy” to dramat totalny — łączący różne style, poziomy języka, konwencje i gatunki. Witkiewicz bawi się konwencją teatralną, łamie czwartą ścianę, balansuje między dramatem filozoficznym, satyrą, farsą, a momentami wręcz dramatem religijnym. Ta forma nie służy jednak tylko artystycznemu eksperymentowi. Ona wyraża rozpad — świata, języka, człowieka. Chaos formy to odbicie chaosu istnienia. W tym sensie dramat ten wpisuje się w najbardziej nowoczesne i prekursorskie tendencje literatury XX wieku — jest zwiastunem teatru absurdu, teatru okrucieństwa Artauda, Becketta, Ionesco, a nawet „Szewcy” to utwór, który — mimo swojej trudności — broni się na wielu poziomach. Po pierwsze, jego profetyczna siła poraża. Pisany w latach 30., dramat przewidział zarówno nadchodzący faszyzm, jak i komunizm, pokazując, jak ideologie niszczą człowieczeństwo. Po drugie, forma — eksperymentalna, ale spójna w swoim zamyśle — udowadnia, że Witkacy był nie tylko pisarzem, ale i wizjonerem sztuki. Po trzecie, „Szewcy” są niepokojąco aktualni. Ich przesłanie o pustce nowoczesnego świata, o kryzysie tożsamości i niemożności ucieczki od absurdu wciąż rezonuje z dzisiejszym czytelnikiem. Arcydzieło nie musi być przyjemne. Często największe dzieła literatury są jak lustra — ukazują nasze lęki, niepokoje i kryzysy. „Szewcy” są właśnie takim lustrem — zniekształcającym, krzywym, ale prawdziwym. Ich siła leży nie w tym, że nam się podobają, ale w tym, że nas niepokoją, rzucają wyzwanie, wymuszają refleksję. To utwór, który pozostaje z czytelnikiem długo po zakończeniu lektury — jak niewygodna myśl, jak koszmar, z którego nie sposób się wyzwolić. „Szewcy” Stanisława Ignacego Witkiewicza to nie tylko dramat, ale literacki manifest — dzieło totalne, które zawiera w sobie całą gorycz i rozpacz XX wieku. To utwór głęboko zakorzeniony w tradycji, a jednocześnie brutalnie nowoczesny. To dzieło, które wciąż szokuje i fascynuje, wciąga w wir absurdu i zmusza do ponownego przemyślenia fundamentów naszej cywilizacji. Jeśli istnieje coś takiego jak „literacka profecja” — Witkacy był jej kapłanem. A „Szewcy” są jego najczystszym, najbardziej dobitnym i najpotężniejszym aktem wizjonerskiego głosu. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na1010 miesięcy temu
Sanatorium Pod Klepsydrą. Sklepy cynamonowe Bruno Schulz
Sanatorium Pod Klepsydrą. Sklepy cynamonowe
Bruno Schulz
MIT ZAŁOŻYCIELSKI Gwiazdki wybiłyby poza skalę po sto kroć, gdyż jest to jedna z trzech książek budujących moją miłość do literatury, ale sęk w tym, że jest tu za mało gwiazdek. Znam wielu takich jak ja, którzy nawet po latach widzą szycia i pakuły tego arcydzieła, ale sentyment i mgła nostalgii przyćmiewa racjonalizm. Można iść tropami, Meyrlink i jego genialny Golem, Mann, Proust. Bruno był pierwszy w naszej niszy i niewątpliwie jest ojcem założycielem tłustej prozy poetyckiej, a może nawet poetyckiej proxy. I ta sztetlowość niczym inkluzje w bursztynach, które nam bezpowrotnie zniszczyli potomkowie niemieckich filozofów. I ta naftowa Galicja, której ślady można jeszcze odczytać w układzie choćby Gorlic. I ten cień wielkiej prozy, która jest gdzieś ukryta, ale nadal nie ma komu jej odkryć czyli mitologiczna księga - Mesjasz, toż to nasz galicyjski Święty Graal. I te polichromie z dziecięcego pokoju gestapowca, które zdjęto ostrożnie i wywieziono, żeby je podziwiać gdzieś na bliskim wschodzie. Mówię sobie - a może i dobrze, tam by podeszły wilgocią i zjadłby je grzyb, a zgniły tynk spadł między kapsle, szkło i puszki. Kiedyś oglądałem film - Uratowane z potopu, o wyłowionej z Wisły kamieniarce warszawskich pałaców, które skrzętnie skuli Szwedzi, praktycznie skuli nam cały renesans i barok z fasad, ale nie wszystkie dowieźli. W filmie występują szwedzcy historycy i mówią ze stoickim spokojem, że w zasadzie to oni tylko zamrozili nasze dziedzictwo, które by uległo zagładzie podczas innych wojen, więc te skarby wciąż istnieją nienaruszone. Trudno im odmówić racji. I być może tak jest w przypadku Schulzowych, naściennych grafik. Chyba nikt bardziej w literaturze nie uosabia tęsknoty za snem tamtych czasów od Bruna. No i wreszcie przesłynny film o cofaniu czasu z wspaniałym Nowickim.
Grozypoetyckie - awatar Grozypoetyckie
ocenił na104 miesiące temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na97 dni temu

Cytaty z książki Trans-Atlantyk

Więcej
Witold Gombrowicz Trans-Atlantyk Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Trans-Atlantyk Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Trans-Atlantyk Zobacz więcej
Więcej