
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Trans-Atlantyk

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2011-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-01-01
- Liczba stron:
- 152
- Czas czytania
- 2 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308046180
Jedyny w swoim rodzaju utwór-wyzwanie, utwór-prowokacja, kapitalna rozprawa Gombrowicza z polskością, z podtrzymywanymi przez tradycję stereotypami narodowymi. Genialny humor i cudowny język, zadziwiające wykorzystanie przez pisarza form gawędy szlacheckiej, nie milknące pytania, które w każdym pokoleniu powinniśmy sobie zadawać
Kup Trans-Atlantyk w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Trans-Atlantyk
Wyśmienita rozprawa o tym, jak nas ta wykrzywiona narodowa gęba ostatecznie upupia. Jest przy lekturze kupa śmiechu, ale to śmiech przez łzy, bo nasza mania wielkości jest wprost proporcjonalna do naszej małości i nieustannie tę małość powiększa, symetrycznie pomniejszając ostatnie okruchy wielkości. A tymczasem niektóre zjawiska, które dla Gombrowicza były jeszcze przerysowanym artystycznie absurdem, weszły mimochodem do naszego codziennego repertuaru. Tylko scena, na której się go gra, z każdym dniem mocniej zalatuje prowincją.
Oceny książki Trans-Atlantyk
Poznaj innych czytelników
12154 użytkowników ma tytuł Trans-Atlantyk na półkach głównych- Przeczytane 8 708
- Chcę przeczytać 3 316
- Teraz czytam 130
- Posiadam 1 066
- Ulubione 229
- Lektury 200
- Literatura polska 116
- Chcę w prezencie 57
- Klasyka 53
- Lektury szkolne 41
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Trans-Atlantyk


Rok Witolda Gombrowicza i Czesława Miłosza. Senat wybrał patronów roku 2024

Noblista bez Nobla, czyli życzenia urodzinowe dla Gombrowicza

Witold Gombrowicz mógł otrzymać Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury

Wczoraj, dziś, jutro… 75-lecie Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”

Trwa Tydzień Książek Zakazanych

117 urodziny bibliotekarza
Cytaty z książki Trans-Atlantyk
Co dawne jest impotencją, co nowe i nadchodzące jest gwałtem
Co dawne jest impotencją, co nowe i nadchodzące jest gwałtem
A płyńcież wy, płyńcież Rodacy do Narodu swego! Płyncież do Narodu waszego świętego chyba Przeklętego! Płyńcież do Stwora tego św. Ciemnego, co od wieków zdycha a zdechnąć nie może! Płyńcież do Cudaka waszego św., od Natury całej przeklętego, co wciąż się rodzi, a przecież wciąż Nieurodzony! Płyńcież, płyńcież, żeby on wam ani Żyć, ani zdechnąć nie pozwalał, a na zawsze was między Bytem i Niebytem trzymał.
A płyńcież wy, płyńcież Rodacy do Narodu swego! Płyncież do Narodu waszego świętego chyba Przeklętego! Płyńcież do Stwora tego św. Ciemnego,...
Rozwiń ZwińI tak w sobie papirem i myślą kaprysząc się, coraz inteligentniej był inteligentnym i ta inteligencja jego, sama sobą pomnożona i sama na sobie okrakiem, tak już Inteligentna stawała się, że Jezus Maria!
I tak w sobie papirem i myślą kaprysząc się, coraz inteligentniej był inteligentnym i ta inteligencja jego, sama sobą pomnożona i sama na so...
Rozwiń Zwiń













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Trans-Atlantyk
Genialne i tyle. Ja na kolana padłam ;-) Dawniej bym tego nie zrozumiała, ale trochę trzeba pożyć i widać, że pogrążamy się dalej w tych samych mechanizmach i już nawet tego nie widzimy i o tym nie rozmawiamy.
Genialne i tyle. Ja na kolana padłam ;-) Dawniej bym tego nie zrozumiała, ale trochę trzeba pożyć i widać, że pogrążamy się dalej w tych samych mechanizmach i już nawet tego nie widzimy i o tym nie rozmawiamy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrak estetyki, przegadana, nadmiarowa. Po co?
Brak estetyki, przegadana, nadmiarowa. Po co?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudne i szalone, raczej dla wielbicieli Gombrowicza. Niestety nie wyobrażam sobie polecać tego na prawo i lewo, bo potem nikt nie będzie chciał moich polecajek... ;)
Niech opisem będzie akapit z innej książki, gdzie Gombrowicz opisuje nad czym pracuje, przy czym opis ten pasuje do wszystkich jego dzieł:
"...to utwór, który wcale nie będzie się wam podobał i na tym właśnie opieram wszystkie moje nadzieje. Nie jestem od pitraszenia wam potraw, które znaleźć można w każdej restauracji i które już znacie na pamięć, zamierzam przyrządzić coś od czego język wam skołowacieje, oczy wyjdą na wierzch a smak stanie dęba... i dopiero po wieloletnim mlaskaniu dojdziecie do wniosku, że to jednak wcale pożywny i smaczny pieróg ze śmietaną".
🤣
Trudne i szalone, raczej dla wielbicieli Gombrowicza. Niestety nie wyobrażam sobie polecać tego na prawo i lewo, bo potem nikt nie będzie chciał moich polecajek... ;)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiech opisem będzie akapit z innej książki, gdzie Gombrowicz opisuje nad czym pracuje, przy czym opis ten pasuje do wszystkich jego dzieł:
"...to utwór, który wcale nie będzie się wam podobał i na tym...
Czytana po latach... Jakie rozczarowanie...!
Czytana po latach... Jakie rozczarowanie...!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze, ach jak dobrze Polakiem być. Bo to przecież naród dumny, niemal tak bardzo jak doświadczony. Mamy przecież: i wybitnych, i wielkich, którzy nawet na tułaczce nie zdają się zapomnieć o Tradycji i Promocji. Przecież żadnemu Polakowi nie przystoi nie być wielkim. A już szczególnie, gdy nie ma wokół rodaków, którzy mogliby chcieć konkurować o tę wielkość, wtedy Polak winien po gentelmeńsku uskoczyć i ustąpić miejsca kumowi, tak by mógł swą wielkość objawić wszem i wobec. Niestety bardzo często uskakują obaj, w wydumanej wizji własnej kultury i mamy zwyczajową w naszej wspaniałej literaturze przekazową próżnię, do którego wystarczy już tylko dodać lęk i proszę horror vacui tak obecny w czasach Gombrowicza jak i dziś.
O ile wesele to dramat antywieszcza, o tyle właśnie „Transatlantyk” jest antyepopeją. Mamy tu bowiem i dworek, i tradycję, a że czas akcji to czas ważny dla narodu to rzecz oczywista i niepoddająca się dyskusji. Jednak nasi inteligenci choć może nieco głupi, to jednak również butni. Dworek wśród baobabów i młody panicz też jest, ale miast Zosi, mamy tu intrygę puto, który nie ukrywa swych erotycznych zamiarów wobec chłopca. Nawet zajazd się trafia. I to jaki!
Sama opowieść w momencie pojawienia się kawalerów ostrogi staje się na wskroś mickiewiczowska, bo to ciągłe wyrugowanie słabości okazuje się jedynym sposobem na ucieczkę od romantyzowanych tradycji w romantyczną gorączkę. Ot wszystko, tylko Napoleon jakiś taki tam mniejszy i bardziej na kolanach. A całej reszcie nas znowu skórę łoją.
I to właśnie symbol tego Ignasia jest dla mnie ostatnio mocno intrygujący, bo czy jest to zaledwie jeden chłopiec, czy zgodnie z ekspansywną logiką alegorii cała młodzież? Młodzież, która wierna wychowaniu, własnym figurom ojcowskim, usiłuje nie zatracić się w grze starych dziadów. Zmurszałe posągi którzy mogą wszak symbolizować kanon literacki lub jego czołowe nazwiska, obecne w bibliotekach i na kartach podręczników, a jednak tak bardzo chcący być obecnym w duszy tej młodzieży?
Przecież nie ma nic lepszego niż wepchnięcie w błędny trans kolejnego pokolenia tylko po to, by zdystansować je od rzeczywistości i na stałe uzbroić w balsam ułudy, który pomoże w przypadku naruszenia spokoju.
Gra Gombrowicza powieściowego byłaby tu więc apelem anarchisty głęboko zniesmaczonego narzucaniem kształtu młodemu duchowi. Zaś „piekielna” odsiecz zajazdu jest wyłącznie bandą kolejnych chętnych do grania głównych skrzypiec swarliwych, którzy kiedy tylko znajdą się przy żłobie atencji, natychmiast odmienią się w karykatury tych wieszczów przeszłości. Zaś zupełne odrzucenie norm również skutkuje tu makabreską, bo w braku wzorców można wyłącznie zbłądzić w jeszcze większe czeluści.
��
No bo czy to cel jest naszym optimum formy, czy ledwie ekstaza samego misterium, które jeszcze w formę nie obrasta, ale szlify pierwszego rdzawienia zdradza? A może ta domniemana wybitność jest wyłącznie cymbałkiem pobrzmiewający na zaoranym polu. Bo to nie eksplikacja, a rajfurzenie i łotrzykostwo definiuje faktyczny talent, który jednak nie wybrzmi nigdy. Tradycjonaliści opanowali i oblegli wszelkie formy fermentu twórczego i póki kształtują nowych Ignasiów, póty mierność i tani artyzm będzie zastępować nam sztukę, literaturę i krytykę.
Dobrze, ach jak dobrze Polakiem być. Bo to przecież naród dumny, niemal tak bardzo jak doświadczony. Mamy przecież: i wybitnych, i wielkich, którzy nawet na tułaczce nie zdają się zapomnieć o Tradycji i Promocji. Przecież żadnemu Polakowi nie przystoi nie być wielkim. A już szczególnie, gdy nie ma wokół rodaków, którzy mogliby chcieć konkurować o tę wielkość, wtedy Polak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek jest ciężki : język gęsty, skomplikowany, wręcz odstraszający. To nie jest wejście, które zaprasza – raczej próg, który trzeba przeskoczyć. Ale kiedy już człowiek się wgryzie, książka zaczyna pracować: absurd kręci się coraz śmielej, groteska nabiera barw, a ironia wbija się w zdanie za zdaniem.
Uwielbiam ten językowy przepych — dziki, nieokiełznany, totalnie antymainstreamowy. Gombrowicz nie pisze „dla ludzi”, nie mizdrzy się do czytelnika. Pisze tak, jak uważa, jak chce. Ta bezwstydna autentyczność jest dla mnie ogromnym plusem. To literatura, która idzie w bok, pod prąd, na przekór. I właśnie dlatego żyje.
To książka trudna w odbiorze, nie dla każdego i nie do „przeczytania”, tylko do przeżycia. Wielu ją odrzuci, wielu uzna za „złą”.Literatura, wobec której zostaje się obojętnym, jest martwa. Ta zdecydowanie taka nie jest. Odważna, niewygodna i cholernie potrzebna.
Ja stoję po stronie za.
„Trans-Atlantyk” uderza w narodowe mity, w konserwatywne pozy, w heteronormatywną świętość. Jeśli ktoś ma alergię na homoseksualność, dwuznaczność i przekorne łamanie schematów, to tą książke przerzuci przez ramię i zostawi w rowie.
Początek jest ciężki : język gęsty, skomplikowany, wręcz odstraszający. To nie jest wejście, które zaprasza – raczej próg, który trzeba przeskoczyć. Ale kiedy już człowiek się wgryzie, książka zaczyna pracować: absurd kręci się coraz śmielej, groteska nabiera barw, a ironia wbija się w zdanie za zdaniem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam ten językowy przepych — dziki, nieokiełznany, totalnie...
Pierwszy raz zarwałem noc, aby czytać. Dziwne to było uczucie: na tarczy 3:20, a przed tobą ciągłe powtórzenia, Wielkie Litery i buch-bach-buch.
Świetna Parodia, Żart, Krytyka, Dekonstrukcja polskich Wyobrażeń. Naprawdę. Ale brak mi uczuć. Zrozumiałem, ze wszystko co czytałem Gombrowicza ma wyłącznie wymiar intelektualny. Śmieje się, ale nie uśmiecha. Może cię poruszyć, ale nie wzruszy. Brakuje mi szczerości, która niewątpliwie w neurotycznej głowie p. Witolda była, ale zupełnie została przykryta, bądź co bądź inteligentnym, jednak wciąż, cynizmem. Tak jak dziecko, którego duże emocje były przemilczane przez rodziców oraz równieśników, przez co wkracza w nastoletniość jako człowiek wielkiego umysłu, ale małego serca. Małego, bo stłamszonego.
W tej całej głębi czerni brak mi czerwieni.
Pierwszy raz zarwałem noc, aby czytać. Dziwne to było uczucie: na tarczy 3:20, a przed tobą ciągłe powtórzenia, Wielkie Litery i buch-bach-buch.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna Parodia, Żart, Krytyka, Dekonstrukcja polskich Wyobrażeń. Naprawdę. Ale brak mi uczuć. Zrozumiałem, ze wszystko co czytałem Gombrowicza ma wyłącznie wymiar intelektualny. Śmieje się, ale nie uśmiecha. Może...
Chłam. Z trudem dotarłem do końca. Nie wiem skąd ten zachwyt.
Chłam. Z trudem dotarłem do końca. Nie wiem skąd ten zachwyt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek jeszcze śmieszył ale w środku żarty już jakoś spowszedniały i lektura stawała się coraz bardziej nużąca i toporna.
Początek jeszcze śmieszył ale w środku żarty już jakoś spowszedniały i lektura stawała się coraz bardziej nużąca i toporna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPełen ironii i absurdu „Trans-Atlantyk” to przewrotna rozprawa z polskością, tradycją i narodowymi mitami. wspaniała lektura
Pełen ironii i absurdu „Trans-Atlantyk” to przewrotna rozprawa z polskością, tradycją i narodowymi mitami. wspaniała lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to