Magazyn Biały Kruk #27

- Kategoria:
- czasopisma
- Format:
- e-book
- Seria:
- Magazyn "Biały Kruk"
- Data wydania:
- 2024-05-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-05-06
- Liczba stron:
- 147
- Czas czytania
- 2 godz. 27 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 25446304
Sword & Sorcery nie jest już młodą konwencją w fantastyce. Zdążyła dawno okrzepnąć i obrosnąć w cały panteon postaci. Elryk z Melniboné Michaela Moorcocka, Conan Roberta E. Howarda, Kane Karla Edwarda Wagnera. Mamy nawet przykład z rodzimego podwórka, czyli wiedźmina Geralta Andrzeja Sapkowskiego. To tylko najbardziej znane przykłady. Co jednak sprawia, że pokochaliśmy tych silnych, często sprytnych i pragmatycznych, a zarazem pełnych wad wojowników? Może właśnie to, że są tylko z definicji bohaterami literackimi, bo za sprawą swoich czynów i charakteru okazują się bardziej antybohaterami. Skupionymi na sobie, podobnie jak ich historie koncentrują się na nich, a nie na wielkiej grze o losy świata. Choć nie jest to zasadą.
Zarówno opowiadania, które spłynęły do naszego czasopisma podczas naboru, jak i liczne nowe wydania w naszym kraju wskazują na to, że wielu czytelników wciąż chętnie sięga po Magię i Miecz. Wymienię tu chociażby niedawno wypuszczonego „Conana” czy „Kane’a” od wydawnictwa Vesper albo zbiorcze wydanie powieści o „Elryku z Melniboné” od Zysku i S-ki. Ale wspomniane powieści i opowiadania mają już swoje lata. Z kolei w czasopiśmie znajdziecie opowiadania naszych rodzimych autorów, którzy na swój własny, często unikalny sposób zinterpretowali konwencję.
W numerze dwudziestym siódmym „Białego Kruka” przedstawiamy Wam sześć epickich opowiadań pełnych akcji. Dodatkowo powracają powieści w odcinkach. Z innych ciekawostek, na końcu numeru znajdziecie Galerię wszystkich ilustracji, które nadesłano nam w trakcie naboru do tego numeru. Dodatkowo ich fragmenty znajdziecie również pomiędzy opowiadaniami.
Wyjątkowo w tym numerze zabraknie publicystyki. Przyznajemy,
że staraliśmy się przygotować dla Was coś ekstra. Wywiad, jakiego jeszcze nie było na łamach naszego czasopisma. Niestety, ale rozmowa z Michaelem Moorcockiem nie wyszła z powodu jego problemów zdrowotnych. Liczymy jednak, że jak się lepiej poczuje, to odeśle odpowiedzi i będziemy mogli opublikować wywiad na naszej stronie internetowej lub w kolejnym numerze.
Bardzo chcielibyśmy podziękować Janowi Piotrowi Zwierzchowskiemu, który ponownie zgodził się na przygotowanie okładki dla naszego czasopisma – tym razem w kolorze. Przyznajemy, że wyszła epicka. Jeszcze raz wielkie dzięki, Jan!
Kup Magazyn Biały Kruk #27 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Magazyn Biały Kruk #27
Poznaj innych czytelników
10 użytkowników ma tytuł Magazyn Biały Kruk #27 na półkach głównych- Przeczytane 7
- Teraz czytam 2
- Chcę przeczytać 1










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Magazyn Biały Kruk #27
Z bólem przyznaję, że ten numer mnie mocno rozczarował. Z ciekawością podeszłam do tematyki wyższego fantasy, ale za wysoko mnie teksty niestety nie poniosły. Zaznaczę też, że moja opinia dotyczy tylko opowiadań. Powieści w odcinkach nie śledzę i nie będę się na ich temat wypowiadać.
Opowiadań jest niewiele, więc pozwolę sobie wtrącić co nieco o każdym:
„Żołnierze fortuny” zdają się niestety być klasycznym przykładem „to jest część większej całości”. Nie wiem, czy autor faktycznie tworzy więcej w tym świecie, ale trudno nie odnieść wrażenia, że zostajemy wrzuceni w coś głębszego. I to jest w zasadzie zastrzeżenie, które tyczy się wielu opowiadań pisanych w klimacie tego zbioru. Problem ze stworzeniem zwartego tekstu, który naprawdę nie musi się rozciągać do dziesięciu kontynentów, pięćdziesięciu królestw, tysiącletnich historii i trzech przodków po przecinku. Nie ukrywam, że nawet nie próbowałam zapamiętać wszystkich zawiłości polityczno-gospodarczych opisywanych w tym opowiadaniu, a skoro zrozumiałam całość i bez tego, to może zwyczajnie nie było to potrzebne? Sama historia toczy się też dość liniowo i nie wiem, czy cokolwiek szczególnego mi w niej zostało w głowie. Było dużo, było epicko, było walecznie, ale trochę mam poczucie, że zabrakło w tym wszystkim tego, żeby było ciekawie.
„Magiczny dzban” jest tekstem w moim odczuciu bardzo źle skonstruowanym od samego początku. Dostajemy naprawdę długi wstęp do pewnej historii, aby potem się nagle zorientować, że to będzie opowieść o czymś zupełnie innym. I nie mam tu nic przeciwko temu, żeby opowieści prowadzić dwutorowo lub z rozmaitych perspektyw, tylko w tym tekście było to zwyczajnie źle wprowadzone od samego wstępu i jako czytelnik czuję się nieco oszukana. Postaci, z którymi się próbuję jakoś zżyć (żeby cokolwiek wczuć się w opowiadaną historię) zostają nagle fikołkiem przekształceni do roli istot raczej głupich i zacofanych. Rozumiem, że to miało mieć wydźwięk humorystyczny, ale mam poczucie, że w tym wykonaniu wyszło to jedynie groteskowo.
„Pojedynek” jest chyba jedynym tekstem, który zostawił we mnie jakieś przyjemne wrażenia. Pomysł ciekawy, a i były postaci, które zdążyło się polubić. To czego mi tam najbardziej zabrakło, to niestety zakończenia, które mocno zakulało.
„Wieloskrzydły” i „Paszcza smoka” to znowu dwa teksty, które całkiem sporo łączy. Chodzi o fakt, że one już od podstaw mają słabą konstrukcję i idą dramatycznie liniowo. Teksty może i napisane nieźle, ale w żadnym momencie nie poruszają. Nie wywołują silniejszych emocji, nie zaskakują, nie oferują wielu przemyśleń na zakończenie. Zwyczajnie opowiadają sekwencje wydarzeń od punktu A do punktu B. No, może faktycznie zrobię tu lekki ukłon w stronę „Wieloskrzydłego” u którego można było ze światotwórczego natłoku informacji wyłuskać nawet ciekawą postać głównego bohatera.
Co do „Istniała kiedyś kraina bajek” to niestety ten tekst też mnie zawiódł, ale to może dlatego, że wydawał mi się potencjalnie najciekawszy od samego początku. Z tym tylko, że skończył się, zanim na dobre zdążył się rozkręcić, a ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego.
Z bólem przyznaję, że ten numer mnie mocno rozczarował. Z ciekawością podeszłam do tematyki wyższego fantasy, ale za wysoko mnie teksty niestety nie poniosły. Zaznaczę też, że moja opinia dotyczy tylko opowiadań. Powieści w odcinkach nie śledzę i nie będę się na ich temat wypowiadać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadań jest niewiele, więc pozwolę sobie wtrącić co nieco o każdym:
„Żołnierze...
Bardzo ciekawe opowiadanie „Wieloskrzydły”. Zwłaszcza, że tematyka bogów, czy demonów jest ciekawa.
Bardzo ciekawe opowiadanie „Wieloskrzydły”. Zwłaszcza, że tematyka bogów, czy demonów jest ciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to