Unquiet

Okładka książki Unquiet autorstwa Linn Ullmann
Okładka książki Unquiet autorstwa Linn Ullmann
Linn Ullmann Wydawnictwo: Hamish Hamilton literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2021-06-17
Data 1. wydania:
2021-06-17
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780241464625
Tłumacz:
Thilo Reinhard
He is a renowned Swedish filmmaker and has a plan for everything. She is his daughter, by the actress he directed and once loved. Each summer of her childhood, the daughter visits the father at his remote Faro island home on the edge of the Baltic Sea.

Now that she's grown up - a writer, with children of her own - and he's in his eighties, they envision writing a book together, about old age, language, memory and loss. She will ask the questions. He will answer them. The tape recorder will record.

But it's winter now and old age has caught up with him in ways neither could have foreseen. And when the father is gone, only memories, images and words -- both remembered and recorded - remain. And from these the daughter begins to write her own story, in the pages which become this book.

Heart-breaking and spell-binding, Unquiet is a seamless blend of fiction and memoir in pursuit of elemental truths about how we live, love, lose and age.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Unquiet w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Unquiet

Średnia ocen
7,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Unquiet

avatar
837
453

Na półkach: ,

Specyficznie napisana książka, tak jak i specyficzna jest cała rodzina Ullmann. Było dość znośnie do momentu, aż Linn zaczęła pisać o sobie w osobie trzeciej, nazywając siebie dziewczynką. "Dziewczynka lubiła pływać", "tata dziewczynki" itp. Czyżby marna umiejętność wyrażania własnego "ja"? potwornie irytujące.
Autorka dość często powtarza niektóre wspomnienia. O tym, że ojciec był punktualny można przeczytać parokrotnie.
Najbardziej przyswajalny był dla mnie dialog córka-ojciec, który miał miejsce niedługo przed jego odejściem. Szkoda, że Linn nie zadawała wiecej konkretniejszych pytań. Reszta to chaotyczne przypominajki, być może dla fanów Bergmana bardzo istotne, dla mnie zbyteczne, na przemian z w miarę ciekawymi opowieściami.
Jednak gdyby styl pisania był całkiem inny, fakt, że reżyser jest mi obojętny nie miałby znaczenia. Czytam o człowieku, po prostu. Bez uprzedzeń.

Specyficznie napisana książka, tak jak i specyficzna jest cała rodzina Ullmann. Było dość znośnie do momentu, aż Linn zaczęła pisać o sobie w osobie trzeciej, nazywając siebie dziewczynką. "Dziewczynka lubiła pływać", "tata dziewczynki" itp. Czyżby marna umiejętność wyrażania własnego "ja"? potwornie irytujące.
Autorka dość często powtarza niektóre wspomnienia. O tym, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
505
34

Na półkach: ,

Ponoć najlepsze okazują się zakupy nieplanowane. Nie mam pojęcia, co spowodowało, że zakupiłam „Niespokojni”. Jako, że nie jestem znawcą kinematografii nazwisko Bergman nic mi nie mówiło. Nie miałam żadnych oczekiwań i bardzo pozytywnie jestem zaskoczona. Bo że w moich rękach znalazła się prawdziwa „perełka” nie mam wątpliwości.
Autobiografia Linn Ullmann to cudowna opowieść o relacji córki z ojcem, dzieciństwem w cieniu sławnych rodziców, a przede wszystkim o starzeniu się i ulotności wspomnień. Styl literacki jest nieco poetycki, ale nie ma w sobie nic z banału. Najbardziej podobało mi się dosłowne przytoczenie rozmów nagrywanych przez Linn na taśmę magnetofonową podczas rozmów z ojcem. To proste zapisy, często nieklejące się, obrazujące starość w jej pełnej krasie. Szczególnie dotknął mnie fragment, w którym Bergman stwierdza, że rzeczy, które przez całe życie były ważne teraz przestały już odgrywać jakąkolwiek rolę. Natchnęło mnie to głęboką refleksją i zadumą nad sensem życia. Przez całą książkę snuje się smutek, jest wszechobecny. Jednak nie jest to smutek niosący rozpacz, a nadzieję. Daje możliwość przyjrzenia się sobie i docenieniu życia ze wszystkimi jego wzlotami i upadkami. Czasem warto przystanąć, tak po prostu bez powodu, dla siebie, dla bliskich.

Ponoć najlepsze okazują się zakupy nieplanowane. Nie mam pojęcia, co spowodowało, że zakupiłam „Niespokojni”. Jako, że nie jestem znawcą kinematografii nazwisko Bergman nic mi nie mówiło. Nie miałam żadnych oczekiwań i bardzo pozytywnie jestem zaskoczona. Bo że w moich rękach znalazła się prawdziwa „perełka” nie mam wątpliwości.
Autobiografia Linn Ullmann to cudowna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
441
147

Na półkach:

To już któraś książka z kolei, która utwierdza mnie w fakcie, że wprost UWIELBIAM fabularyzowane (auto)biografie. Oczywiście wiadomo, że nie z każdą by mi kliknęło. Style są różne. 𝘕𝘪𝘦𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘪 też nie są wybitni. Ale płynność czytania została zachowana, więc zdecydowanie dołączam ich do puli!

Zaczynając lekturę, miałam podobne uczucie jak na początku każdej książki Atwood. W głowie automatycznie pojawiła mi się myśl "o, to ona, właśnie ta autorka, to jej styl". Takim oto sposobem Linn Ullmann po zaledwie jednej książce (𝘡𝘢𝘯𝘪𝘮 𝘻𝘢ś𝘯𝘪𝘦𝘴𝘻 czytanej w zeszłym roku) umościła sobie w mojej czytelniczej perspektywie przytulne i stabilne gniazdko.

Dla fanów Bergmana myślę świetna rzecz, chociaż wcale nie jest on w ścisłym centrum fabuły. Dużo jest też o Liv Ullmann, jej karierze oraz relacji z Linn i różnymi mężczyznami. Autorka czasem mówi o sobie w trzeciej osobie, per "dziewczynka", co wprowadza wątek niemożności identyfikacji ze swoją młodszą wersją lub też bagatelizowania swojej egzystencji (np. w życiu rodziców). Kolejność wspomnień jest nieco chaotyczna, ale Linn już tak ma. Co warto docenić to na pewno to, z jaką łatwością autorka przechodzi z perspektywy dziecka do dorosłej osoby i jak przekonująca w tym jest.

Ostatnie (mniej więcej) sto stron już trochę wymęczyłam (ma ich grubo ponad 400) – ale to może tylko dlatego, że spędziłam z 𝘕𝘪𝘦𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘺𝘮𝘪 niemal cały miesiąc i miałam już wielką ochotę, by zacząć coś nowego. Nie zwaliła mnie ta książka z nóg (jak zrobiła to 𝘡𝘢𝘯𝘪𝘮 𝘻𝘢ś𝘯𝘪𝘦𝘴𝘻),ale jest dobra i zdecydowanie warto się z nią bliżej zapoznać. 🖤

To już któraś książka z kolei, która utwierdza mnie w fakcie, że wprost UWIELBIAM fabularyzowane (auto)biografie. Oczywiście wiadomo, że nie z każdą by mi kliknęło. Style są różne. 𝘕𝘪𝘦𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘪 też nie są wybitni. Ale płynność czytania została zachowana, więc zdecydowanie dołączam ich do puli!

Zaczynając lekturę, miałam podobne uczucie jak na początku każdej książki Atwood....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

114 użytkowników ma tytuł Unquiet na półkach głównych
  • 68
  • 46
20 użytkowników ma tytuł Unquiet na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Unquiet

Inne książki autora

Linn Ullmann
Linn Ullmann
Linn Karin Beate Ullmann, norweska dziennikarka i powieściopisarka oraz aktorka dziecięca. Jest córką aktorki Liv Ullmann i reżysera Ingmara Bergmana. Mieszka w Oslo, pracuje w dzienniku Dagbladet. Jako pisarka zadebiutowała w 1998 roku książką "Zanim zaśniesz" Jest żoną poety i pisarza Nielsa Fredrika Dahla, z którym ma córkę.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Unquiet przeczytali również

Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny Max Blecher
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny
Max Blecher
Rumuńska kultura intelektualna to w świadomości przeciętnego odbiorcy: Cioran, Ionesco i Eliade. Okazuje się jednak, że tę krótką listę należy uzupełnić o postać Maxa Blechera. Na autora natknąłem się przy okazji mojej fascynacji Schulzem. Rzeczywiście: dużo tych twórców łączy. Żydowskie korzenie, względna bliskość geograficzna i pokoleniowa (pierwsze dekady XX wieku),ale przede wszystkim doświadczenie alienacji, znajdujące wyraz w poruszających tekstach, w których samotność szuka azylu w surrealistycznym świecie wyobraźni. Proza Blechera jest przy tym bardziej cielesna, co wynika z faktu gruźlicy kręgosłupa – choroby, która na dziesięć lat uwięziła go w łóżku. "Dziennik sanatoryjny" stanowi przejmujące świadectwo człowieka skazanego na powolną śmierć. Cierpienie przydaje jego refleksjom i wizjom tajemniczej głębi. Konwencja oniryczna prowadzi do Kafki czy Schulza, zaś specyfika pobytu w sanatorium uruchamia skojarzenia z "Czarodziejską górą" Manna. Blechera warto czytać z uwagą i współczuciem. Bardziej jeszcze niż w "Rozświetlonej jamie" (zapiskach wydanych po śmierci autora) jego tragedia wybrzmiewa w "Zabliźnionych sercach", powieści, którą zdołał opublikować pod koniec swego krótkiego życia. Na kartach tego utworu spotykamy bohatera, który wyczerpany chorobą staje się egocentrykiem manipulującym najbliższym otoczeniem. Skarby rumuńskiej literatury wciąż są dla polskiego czytelnika odkrywane. Ostatnio ukazały się tłumaczenia tekstów Mircei Cărtărescu. Być może i z tym autorem warto się zapoznać.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na72 miesiące temu
Jeszcze kocham. Zapiski intymne Anna Świrszczyńska
Jeszcze kocham. Zapiski intymne
Anna Świrszczyńska
„ Jeszcze kocham…. Zapiski intymne „ Anny Świrszczyńskiej Tomik zapisków Poetki, opatrzony wstępem , zakończeniem i przypiskami Wioletty Bojdy to kolejny powrót trochę zapomnianej Autorki do krwiobiegu literackiego. Najpierw Maria Peszek zaśpiewała „ Sukę „ , potem Monika Borzym wydała fantastyczną płytę „ Jestem przestrzeń „pod egidą Muzeum Powstania Warszawskiego. „ Jeszcze kocham „ to zapiski prywatne, intymne, ukazujące szczęście miłosne i spełnienie erotyczne Pisarki jako dojrzałej już kobiety. Uczucie było skryte, bo partner był żonaty i dla świata zewnętrznego pozostawali jedynie przyjaciółmi . Bolało to Autorkę, ale zakończyć związku nie potrafiła. Józef był dla Niej także oparciem w sprawach codziennych, bytowych . Świrszczyńska docenia ten aspekt związku, po jego śmierci napisze, że zmarły kochanek był także Jej najlepszym przyjacielem. W życiu codziennym Pisarka potrzebowała bowiem wsparcia nieustannie, obarczona rodziną, opuszczona przez męża, zajęta chałturami pisała nieustannie o zapomogi i pożyczki. Z drugiej strony Świrszczyńska jawi się jako prekursorka nowej kobiecości : wegetarianka, biegaczka, kobieta niezależna finansowo, wygłaszająca już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku swoje feministyczne poglądy. Miłosz nazwał Ją „ Telimeną wyzwoloną” i myślę, że Jej poezja mogłaby stać mottem aktualnych ruchów kobiecych. |
Achim - awatar Achim
ocenił na95 lat temu
Koniec końca świata Jonathan Franzen
Koniec końca świata
Jonathan Franzen
Nazwisko, ale też tytuł narobił sporo apetytu. Ale jak to często bywa, to co na wystawie i w reklamie prezentuje się tak, że jesteś w stanie za tym czymś, biec z wywalonym językiem na brodzie na drugi koniec miasta, okazuje się być jeżeli nie czymś banalnym to na pewno nie tym, czego mogłeś się spodziewać. I tutaj jest podobnie. Jest kilka niezłych esejów (w tym ten tytułowy) i trochę fragmentów, fraz, które robią wrażenie, ale ogólnie czytało się rzeczy bardziej ekscytujące. Właściwie po lekturze (książkę czytałem ponad 5 lat temu) pozostał mi w głowie jeden fragment, bo chyba ten sposób rozumowania w zasadzie pokrywa się z moim spojrzeniem na ten problem. Rzecz dotyczy oczywiście tzw. ofensywy ekologicznej, czyli tych wszystkich OZE, farm wiatrowych i innych patentów epoki związanych z globalnym ociepleniem i innym naukowymi lub trochę naukowymi diagnozami. Trochę długi, ale przesłanie chyba tę rozpiętość tłumaczy: "Możemy zdecydować się na oszpecającą agresywną terapię, stosując tamy na wszystkich rzekach i niszcząc wszystkie krajobrazy uprawami pod biopaliwa, elektrowniami słonecznymi i turbinami wiatrowymi, chcąc zyskać na czasie dodatkowe lata umiarkowanego ocieplenia. Możemy też podjąć kurację, która pozwala na wyższą jakość życia, kurację również zwalczającą chorobę, ale jednocześnie nieznacznego przyśpieszenia ludzkiej katastrofy, chroniącą obszary, na których żyją wciąż dzikie zwierzęta i rośliny. To drugie podejście ma tę zaletę, że gdyby pojawiło się cudowne lekarstwo, takie jak energia termojądrowa lub gdyby globalne wskaźniki i liczba ludności kiedykolwiek spadły, nadal będą istnieć nienaruszone ekosystemy, które da się uratować". Czyli, w sytuacji kiedy koniec jest nieuchronny, dylemat jest mało skomplikowany. Czy zamiast farmy wiatrowej usytuowanej na polu sąsiada, nie lepiej mieć za oknem (tak jak mam w chwili obecnej) bocianie gniazdo misternie kilkanaście lat temu budowane i co roku, z bocianim zapałem na wiosnę, tuż po przylocie modernizowane?
werblista - awatar werblista
oceniła na610 miesięcy temu
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru Michael Finkel
Ostatni pustelnik. 27 lat samotności z wyboru
Michael Finkel
Zazwyczaj mam spory problem z kończeniem książek, często porzucam je w połowie, ale w przypadku "Ostatniego pustelnika" o dziwo w ogóle nie było tego problemu. Przez tę historię przebrnąłem niezwykle sprawnie i z czystą przyjemnością. To, co najbardziej ujęło mnie w stylu Michaela Finkela, to konkret. Książka nie jest sztucznie rozwleczona, a autor bardzo spójnie i trafnie łączy główny temat z pobocznymi wątkami historycznymi czy dialogami, które świetnie dopełniają całość. Finkel miał też po prostu niesamowite szczęście – fakt, że człowiek tak skrajnie stroniący od ludzi obdarzył go zaufaniem i dał mu w zasadzie wolną rękę w opisaniu swojego życia, to ewenement. Postać Christophera Knighta jest fascynująca i złożona. Jego zdolność adaptacji do surowych warunków i umiejętności przetrwania przez 27 lat w absolutnej samotności robią kolosalne wrażenie. Fascynuje mnie to, co tak naprawdę siedziało w jego głowie. On nie uciekł do lasu jak jakiś romantyk, żeby napisać o tym wzniosłą książkę – on po prostu chciał odciąć się od świata. Finkel próbuje wejść w jego umysł, szuka odpowiedzi na pytanie "dlaczego?", ale chyba nigdy w 100% się tego nie dowiemy. I to jest w tej historii niesamowite. Zdecydowanie polecam – to reportaż, który nie tylko wciąga jak dobra powieść, ale też zostawia nas z wieloma pytaniami o to, czego tak naprawdę potrzebujemy do życia.
iQseer - awatar iQseer
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Unquiet

Więcej

Miłość bez podwalin praktycznych jest skazana na śmierć. (…) Nie da się zbudować domu z garści piasku i miliona pięknych słów.

Miłość bez podwalin praktycznych jest skazana na śmierć. (…) Nie da się zbudować domu z garści piasku i miliona pięknych słów.

Linn Ullmann Niespokojni Zobacz więcej

Dziewczynka jest niemożliwa, nieokiełznana, nie jest już żadnym Smykiem, więc matka musi wymyślić, w jaki sposób zapanować nad tym zlepkiem kości, ust, kolan, aparatów na zęby, wydatków i wszystkiego tego, co się jej czepia i co ją odrzuca, a za co jest odpowiedzialna. Matka dziewczynki, długowłosa i piękna, ma tyle rzeczy do zrobienia. Jest rok 1978 i wkrótce skończy czterdzieści lat. Stoi na środku pokoju w długiej, cienkiej sukni, a wszyscy do niej podchodzą i ją szarpią. Całują ją, głaszczą, skubią, popychają, trzęsą nią, gładzą ją po włosach, pocierają po brzuchu, liżą, tarmoszą jej nos, podnoszą, opuszczają, biją, dzwonią, pukają, kłują, roją się, natomiast ojciec dziewczynki nie kiwnie nawet palcem. Ani jednym cholernym palcem, żeby pomóc. Czy ktoś do niego pisze o katastrofie statku? Czy jego ktoś pyta, gdzie są jego dzieci, albo gdzie jest on? Czy nim ktoś szarpie i potrząsa? Czy ktoś pozwala sobie oceniać jego jako ojca? O nie. On ma i tak dość swoich demonów.
Matka przewraca oczami.
- Jesteśmy tylko we dwie - mówi do córki i tuli ją do siebie.

Dziewczynka jest niemożliwa, nieokiełznana, nie jest już żadnym Smykiem, więc matka musi wymyślić, w jaki sposób zapanować nad tym zlepkiem ...

Rozwiń
Linn Ullmann Niespokojni Zobacz więcej

Matka często bywa nazywana muzą ojca. Ojciec nie jest nazywany muzą matki. On był mężczyzną, ona dziewczyną, on był starszy, ona młoda, on szukał, ona została odkryta, on patrzył, ona była oglądana. Tak to wyglądało w skrócie. On tworzył, ona inspirowała. Ojciec miał dziewięcioro dzieci, ale żadnego z nich, ani spośród chłopców, ani spośród dziewczynek, nie nazywano muzami, dzieci stały na przeszkodzie pracy twórczej, uważały tak zapewne i matki dzieci, i ich ojciec, więc to matki dzieci brały za nie odpowiedzialność - również w skrócie. Prawie wszystkie matki (było pięć matek, na które rozdzielone było dziewięcioro dzieci, a dodatkowo jeszcze matka ojca, będąca szóstą matką) określano jako muzy. Ingrid, jego ostatnia żona, miała usposobienie praktyczne, dlatego kochał ją najbardziej. I był w żałobie po jej śmierci. W żałobie tak głębokiej, że sam chciał umrzeć. Ojciec uważał, że warunkiem trwałej miłości jest panowanie nas sprawami praktycznymi. Nie wolno nie doceniać znaczenia praktycznej strony życia. Dotyczy to zarówno miłości, jak i pracy twórczej. Ojciec nie nazywał kobiet w swoim życiu muzami. Nie sądzę, aby używał takiego słowa. Nazywał kobiety stradivariusami - skrzypcami - instrumentami - ale nie muzami.

Matka często bywa nazywana muzą ojca. Ojciec nie jest nazywany muzą matki. On był mężczyzną, ona dziewczyną, on był starszy, ona młoda, on s...

Rozwiń
Linn Ullmann Niespokojni Zobacz więcej
Więcej