Nathanaelle

88 str. 1 godz. 28 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Seria:
- Widok na nieznane
- Tytuł oryginału:
- Nathanaelle
- Data wydania:
- 2024-02-21
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-02-21
- Liczba stron:
- 88
- Czas czytania
- 1 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788397073104
- Tłumacz:
- Paweł Łapiński
Ludzkość dzieli się na dwie kasty. Pod ziemią żyją ocaleni przed wirusem. Na powierzchni mieszkają członkowie dekadenckiej i nieśmiertelnej elity, zdolnej do przenosin swego umysłu do innych ludzkich (lub nie) ciał. Społeczności ignorują się nawzajem dzięki kłamstwom stworzonym przez rządzących. Wszystko zostaje wywrócone do góry przez młodą kobietę, której samo istnienie kwestionuje ustalony porządek. Na razie sama o tym nie wie. Nazywa się Nathanaelle.
Retrofuturystyczna, ale nowoczesna opowieść zilustrowana przez Freda Beltrana (Technokapłani, Megalex) odzwierciedla problemy współczesnego świata, przywołuje klasykę dystopijnej SF, film 12 małp Gilliama, powieść 451 stopni Fahrenheita Brabdury'ego czy cykl Roboty Asimova.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Nathanaelle w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Nathanaelle
Poznaj innych czytelników
19 użytkowników ma tytuł Nathanaelle na półkach głównych- Przeczytane 13
- Chcę przeczytać 6
- Posiadam 2
- Komiks 1
- Komiksy na półkach 1
- 😒 Poza biblioteką 1
- 2024 1
- KOMIXY 1
- 2024 Komiksy 1
- Science Fiction 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Nathanaelle
Klimat w stylu Jodorowsky'ego jednak jakby pierwszy tom z cyklu, mamy rozpoczęcie i brak zakończenia. Kreska bardzo dobra, jednak brak detalu na trzecim planie. Solidne 6/10
Klimat w stylu Jodorowsky'ego jednak jakby pierwszy tom z cyklu, mamy rozpoczęcie i brak zakończenia. Kreska bardzo dobra, jednak brak detalu na trzecim planie. Solidne 6/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDystopijny świat w "Nathanaëlle" to świat podzielony na pół. Jedna część ludzkości żyje na powierzchni. Nie jest kolorowo, to świat trochę jak z "Brazil" Terry'ego Gilliama. Na zewnątrz jest klasyczny podział klasowy. Podział ten widać głównie przez podejście do technologii, która umożliwia długowieczność. Elity mogą żyć wiecznie w ciałach, biedniejsi mają opcję kontynuowania swojego żywota w robotach, które służą w społeczeństwie. Są więc przydatni, to się ceni. Można na przykład zostać takim chodzącym użytecznym ekspresem do kawy. Zanim więc wgryziemy się na dobre w losy Nathanaëlle, tytułowej bohaterki, poznamy Melville'a, chodzący ekspres do kawy.
Melville chętnie przygotuje ci espresso albo przepyszną mokkę gdy czekasz na autobus. I Melville ma ten dar ładowania się w kłopoty, to jest punkt zaczepny dla ciągu dramatycznych wydarzeń. A przecież chciał tylko pomóc Nathanaëlle, wesprzeć, wziąć pod skrzydła uciekinierkę z podziemnego świata.
Pochodzący z Bagdadu Charles Berberian wespół z ilustratorem Fredem Beltranem opowiedzieli o przewrocie w świecie opartym na retro futurystycznej konwencji. To ona, konwencja, zdaje się mieć tutaj największy wpływ na styl. Idzie za tym humor, fabuła, patenty, nawiązania.
Nie do końca pasuje mi ten album. Bardzo lubię poszczególne jego elementy, ale jako całość już mniej. Przyjrzyjmy się tym pomysłom. Jest rada starszych i główny reformator, genialny Tabor, który zaskakuje swoimi wynalazkami od siedmiu kadencji. To ciekawy pomysł. Tabor już irytuje arystokrację, ale wciąż trzyma w garści koncepcje rozwoju społecznego. Nie czułem tutaj niestety prawdziwego buntowniczego zalążka. Wszyscy są pogrążeni w jakiejś apatii, a uprzywilejowane klasy, w tym także mundurowi, mają używanie. Być może ta sama apatia to efekt wielowiekowego dociskania społecznych mas. Niewykluczone. Jasnym jest, że świat przedstawiony jest w nawiązaniu do systemu totalitarnego. Totalna inwigilacja, policja nadużywa swoich praw, życie jednostki się nie liczy. To nośne tematy, ale i tak najlepszy w komiksie był Melville z tym swoim nieco melancholijnym podejściem do życia. To przy tej postaci były najlepsze sceny, dowcip, fajne kadry, akcja nabierała rumieńców. Tytułowa Nathanaëlle była zaś, moim zdaniem, bez wyrazu. I to spory zarzut zważywszy, że to właśnie dla niej powstał ten tytuł.
Nie mogłem też dojść do ładu ze swoim odbiorem graficznego stylu. Jest to dzieło spójne, treść jakby pasuje do rysunków Beltrana. Są one zimne, perspektywa przekłamana. Ilustracje ograniczają się do kilku kolorystycznych tonacji, zawsze jakby pociągniętych aerografem z przejściami tonalnymi i charakterystycznymi rysunkami postaci. So on narysowane jakby prosto ze snu o Szalonym Kapeluszniku z powieści Charlesa Lutwidge'a Dodgsona. Ten futuryzm i podejście do tematu robotyki to już jasne nawiązanie do sci-fi z lat 50. Design maszyn jakby żywo wyjęty z powieści mistrza Asimova, a przynajmniej z czytelniczej wyobraźni.
Nie można twórcom "Nathanaëlle" odmówić fantazji, ale ja jakby nie czułem tu zapału do opowieści. Wszystko już znałem. Ten pomysł na fabułę i scenariusz też jest raczej ograny. Zakończenie również mi nie przypadło do gustu. Na pewno nie skazuję albumu na porażkę. Wierzę, że znajdą się fani przede wszystkim Beltrana, którzy rozsmakują się w tłach, projektach robotów, rysunkach postaci.
Dystopijny świat w "Nathanaëlle" to świat podzielony na pół. Jedna część ludzkości żyje na powierzchni. Nie jest kolorowo, to świat trochę jak z "Brazil" Terry'ego Gilliama. Na zewnątrz jest klasyczny podział klasowy. Podział ten widać głównie przez podejście do technologii, która umożliwia długowieczność. Elity mogą żyć wiecznie w ciałach, biedniejsi mają opcję...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewalam sie, ze ten komiks bedzie totalna sredniawka, swietnie, wrecz rewelacyjnie zilustrowana, ale fabularnie bedzie bardzo taki se.
A tu niespodzianka. Bawilam sie swietnie. Fabula jest bardzo naciagana, ale jak czyta sie go z przemrozeniam oka, to mozna sie bardzo dobrze bawic.
Spodziewalam sie, ze ten komiks bedzie totalna sredniawka, swietnie, wrecz rewelacyjnie zilustrowana, ale fabularnie bedzie bardzo taki se.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA tu niespodzianka. Bawilam sie swietnie. Fabula jest bardzo naciagana, ale jak czyta sie go z przemrozeniam oka, to mozna sie bardzo dobrze bawic.
Rysunki to oczywista petarda, że scenariuszem jest gorzej, ale nie jest źle. Co prawda większość elementów już gdzieś była, ale sama historia jest ciekawa. Solidna porcja rozrywki na niedzielne popołudnie.
Rysunki to oczywista petarda, że scenariuszem jest gorzej, ale nie jest źle. Co prawda większość elementów już gdzieś była, ale sama historia jest ciekawa. Solidna porcja rozrywki na niedzielne popołudnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo... czterech liter nie urwało. A jakoś tak się spodziewałem. Może to skojarzenie Freda Beltrana z Technokapłanami czy Magalexem. Ale tam był doświadczony scenarzysta Jodorowsky. Trochę też razi element wokeizmu, zupełnie nie potrzebny, bo kolor skóry głównej bohaterki nie ma znaczenia. Mogłaby być Azjatką albo Innuitką. Tym bardziej, że czarnoskórych postaci można policzyć na palcach jednej ręki. Jakoś dziwnie homogeniczne społeczeństwo a jednak... Ale to najmniejszy problem tego komiksu. Tutaj fabuła ewidentnie nie dorasta do graficznej wizji świata. Bo grafika dowozi ale fabuła jest słabawa, sztampowa, wszystko już było. Widać, ze Berberian chciał się zrobić na Jodorowskyego ale to nie bardzo wyszło. Wykorzystanie kantaty Jana Sebastiana Bacha "Also hat Gott die Welt geliebt" (BWV 68, napisana z okazji święta Zesłania Ducha Świętego) jest chyba jedynym smaczkiem... chociaż dość pompatycznym. Zakończenie też nie przypadło mi do gustu. Jasne, była to kulminacja fabuły i pomysłu... ale jakoś tako miałko wyszło. Wolałbym jednak dobitne zakończenie. Mogę sobie powiedzieć, ze to dopiero początek... ale po co?
No... czterech liter nie urwało. A jakoś tak się spodziewałem. Może to skojarzenie Freda Beltrana z Technokapłanami czy Magalexem. Ale tam był doświadczony scenarzysta Jodorowsky. Trochę też razi element wokeizmu, zupełnie nie potrzebny, bo kolor skóry głównej bohaterki nie ma znaczenia. Mogłaby być Azjatką albo Innuitką. Tym bardziej, że czarnoskórych postaci można...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to