Życie marionetek

Okładka książki Życie marionetek autora TJ Klune, 9788328728257
Okładka książki Życie marionetek
TJ Klune Wydawnictwo: Akurat fantasy, science fiction
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
In the Lives of Puppets
Data wydania:
2023-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-08
Data 1. wydania:
2023-04-23
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328728257
Tłumacz:
Filip Sporczyk
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Życie marionetek w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Życie marionetek



książek na półce przeczytane 1244 napisanych opinii 495

Oceny książki Życie marionetek

Średnia ocen
7,3 / 10
165 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Życie marionetek

avatar
53
16

Na półkach:

jak dla mnie - super realistyczna. roboty w końcu przejmą tę planetę, w ten czy inny sposób. dobrze się czytało. takie bitter-sweet

jak dla mnie - super realistyczna. roboty w końcu przejmą tę planetę, w ten czy inny sposób. dobrze się czytało. takie bitter-sweet

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
27
17

Na półkach:

Wzruszajaca. Apokaliptyczna. Prawdziwa.

Wzruszajaca. Apokaliptyczna. Prawdziwa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
238
113

Na półkach:

Jak ta opowieść wtuliła mnie w swoje objęcia i trzyma. TJ Klune ma dar dotykania sedna czlowieczenstwa. Opowiada baśń, chwytającą za serce, dającą do myślenia i przynoszącą nadzieję dla ludzkości.
Na samym początku tej powieści jest cytat, który idealnie oddaje sedno tej i kilku kolejnych powieści tego autora
“For Humanity
You kinda suck, but you invented books and music, so the universe will probably keep you around for a little bit longer.
You got lucky.
This time.”
❤️

Jak ta opowieść wtuliła mnie w swoje objęcia i trzyma. TJ Klune ma dar dotykania sedna czlowieczenstwa. Opowiada baśń, chwytającą za serce, dającą do myślenia i przynoszącą nadzieję dla ludzkości.
Na samym początku tej powieści jest cytat, który idealnie oddaje sedno tej i kilku kolejnych powieści tego autora
“For Humanity
You kinda suck, but you invented books and...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

473 użytkowników ma tytuł Życie marionetek na półkach głównych
  • 272
  • 188
  • 13
81 użytkowników ma tytuł Życie marionetek na półkach dodatkowych
  • 46
  • 9
  • 9
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4

Inne książki autora

TJ Klune
TJ Klune
TJ KLUNE jest autorem bestsellerów New York Timesa i USA Today, laureatem nagrody Lambda Literary Award, Klune, który sam jest queer, wierzy, że teraz bardziej niż kiedykolwiek ważne jest, aby mieć dokładną, pozytywną reprezentację queer w historiach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wilcza pieśń TJ Klune
Wilcza pieśń
TJ Klune
Jakie to było n i e s a m o w i t e! Nie miałam pojęcia, że takie książki w ogóle istnieją. Pierwsze 200 stron to czysta sielanka i czytałam je z takim ciepłem na sercu, że aż trudno to opisać. Klimat i vibe tej historii są po prostu przepiękne, niesamowicie otulające. Wciągnęłam tę książkę praktycznie w jeden dzień i praktycznie od samego początku byłam absolutnie zakochana. Najbardziej poruszył mnie motyw znalezionej rodziny. Jednak wszystkie relacje między bohaterami były tutaj wyjątkowe, pełne wsparcia, lojalności i ciepła. To uczucie przynależności było tak silne, że momentami naprawdę czułam się, jakbym sama była częścią tej watahy. I było to piękne doświadczenie. Niesamowite było też obserwowanie, jak bohaterowie dorastają i się zmieniają na przestrzeni czasu. Historia rozciąga się na lata, przez co miałam momentami wrażenie, że czytam ją bardzo długo - trochę podobnie jak przy Tajemnej historii. Co ciekawe, zdarzało mi się myśleć, że książka trochę mi się dłuży… a jednocześnie za każdym razem, gdy sprawdzałam liczbę przeczytanych stron, byłam w szoku, że to dopiero tyle, bo ciągle coś się działo. Paradoksalnie więc to „dłużenie się” wcale nie przeszkadzało, bo bawiłam się absolutnie fenomenalnie. Nie czytam wielu książek o wilkołakach i właściwie niewiele ich znam… Ale to? To było po prostu piękne. Może miejscami trochę dziwne, ale piękne.
Firaru - awatar Firaru
ocenił na91 miesiąc temu
Strażnik miecza Cassandra Clare
Strażnik miecza
Cassandra Clare
[współpraca recenzencka @zysk_wydawnictwo ] Sięgając po tą książkę wiedziałam, że biorę do ręki dzieło, które jest zupełnie inne od tego co wcześniej wyszło spod pióra autorki i co miałam przyjemność czytać. Miałam lekkie obawy, szczególnie, że książka nie należy do najcieńszych, jednak nie zawiodłam się, jestem oczarowana tą książką, choć uważam, że mogłaby być odrobinę krótsza, ale o tym później. Fabuła należy do tych mocno rozbudowanych, widać tu rozmach - w miejscach, nazwach, językach, klasach społecznych, polityce i postaciach. Jest ich tu multum, co chwila poznajemy kogoś nowego i choć próbowałam, to trzeba mieć niesamowitą pamięć by wszystko zapamiętać. Mnogość bohaterów trochę męcz, ze względu na to, że nie każdy wnosi coś konkretnego do fabuły, jednak gdy przymknięcie kanich oko i przestaniecie przywiązywać do nich wagę czytanie stanie się łatwiejsze. Sam pomysł na książkę jest ciekawy i chyba nigdy nie spotkałam się z takim rozwiązaniem. Mamy tutaj też magię, która została zakazana, powroty do przeszłości w formie krótkich notatek przed każdym rozdziałem i mocno rozpisane wątki nierówności społecznej. Mimo, że książka ma ponad 700 stron, to akcja rozwija się powoli, jednak nie bójcie się, nie jest nudno. Autorka idealnie wyważyła tempo, przez co nie ma czas na nudę ani na zadyszkę. Jeśli szukacie głównych bohaterów, którzy dają się lubić, nie są z papieru, nie są irytujący i mają wiele do zaoferowania, to tutaj ich znajdziecie. Tak samo wątek miłosny, dawno nie miałam przyjemności czytać tak ciekawie rozwijającej się relacji. Było w niej coś wyjątkowego, przez co kibicowałam zainteresowanym jak szalona. Mały minus za, ja dla mnie, zbyt wiele rozciągniętych opisów miejsc czy strojów, gdyby nie one książka byłaby zdecydowanie krótsza. Samo zakończenie…zaskoczyło mnie i sprawiło, że mam ochotę od razu sięgnąć po kolejną część. Wielowątkowość, wielowarstwowość, dojrzałość - to zdecydowanie fantasy zasługujące na uwagę.
Agaandbooks - awatar Agaandbooks
ocenił na97 dni temu
Próby Słońca Aiden Thomas
Próby Słońca
Aiden Thomas
Queerowy Percy Jackson w świecie inspirowanym meksykańską mitologią z ciągotami do Igrzysk Śmierci i z wyraźnym klimatem licealnej dramy. Dziwne? To było, kurczaczki, zajebiste! I na wstępie – tak, tematyki queerowej jest tu sporo. Wiele postaci używa różnych zaimków, normą w tym świecie są też pary homoseksualne, a zmiana płci jest w pełni akceptowalna w społeczeństwie i traktowana trochę jak drugie urodziny. Tylko że nie o tym jest ta książka – to wyłącznie część składowa świata przedstawionego. Nawet jeśli główny bohater jest trans – to go nie definiuje. Tak, to część jego, ważna część i wpłynęła na to kim jest i jaki jest, ale historia w ogóle się na tym nie skupia. Poza kilkoma rozmowami kręcącymi się wokół tego, temat queer jest tylko częścią świata, ale nie wpływającą na historię. Nieważne jakich zaimków używasz, czy jesteś kobietą, mężczyzną, czy żadnym z tych, nieważne jaką płeć lubisz – wszyscy są równi, mogą być przeuroczymi bohaterami jak i totalnymi dupkami. Nikt i nic nie jest faworyzowane. Choć muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się motyw niemówienia wprost o pewnych rzeczach, ale przedstawiania tego chociażby na przykładzie skrzydeł Teo. Bo chłopak, jako dziecko bogini ptaków, tak jak i ona ma skrzydła. Zacząwszy od tego, jak Teo na początku sam postrzega swoje skrzydła, przez to jak zaczyna je akceptować jako część siebie, a na reakcjach innych (jak na przykład pytania, że skoro ma ptasie cechy, to czy wykluł się z jajka i lubi siedzieć na grzędzie, albo czy ma… kloakę) kończąc. I wciąż mówimy tu o dzieciakach w wieku licealnym, dla których już dorastanie samo w sobie jest trudne. A co dopiero, gdy jest się trochę innym od reszty… A o czym w ogóle to wszystko? Największe i najpotężniejsze bóstwo – Sol – które stworzyłu świat poświęciłu się też, aby go ochronić przed Obsydianowymi bogami (których swoją drogą też niechcący swtorzyłu metodą prób i błędów…). Poza Obsydianowymi zostali też sworzeni Złoci bogowie (ci najpotężniejsi) oraz Jadeitowi (można powiedzieć ,,gorszy sort”). Po poświęceniu się Sol, co dekadę odbywają się Próby Słońca, które mają wyłonić spośród dzieci Złotów i Jadeitów Zwiastuna, który będzie gwarantem ochrony świata przed powrotem Obsydianów. A na czym polega ta ochrona? Otóż na złożeniu w ofierze uczestnika Prób, który wypadł najgorzej… Porąbane? Tylko że mówimy tu o mitologii meksykańskiej. Mimo współczesnych realiów powieści, świat został wykreowany w klimatach Azteków i Majów – czy to chodzi o sam wygląd tego świata, czy wierzenia. I to było dla mnie trochę odświeżające, nawet mimo skojarzeń z serią Percy Jackson. Bo Teo też jest półbogiem – dzieckiem Quetzal, Jadeitowej bogini ptaków. I został wybrany na uczestnika Prób. On i jeszcze inny Jadeitowy – syn boga pecha. Wśród potężnych dzieci Złotów od razu zostali zakwalifikowani jako potencjalne ofiary do złożenia, nie mające większych szans w przejściu Prób. Dlatego dla Teo i Xio to nie miała być rywalizacja o zwycięstwo, ale dosłownie walka o przeżycie… Dzieje się tu sporo, nie tylko jeśli chodzi o akcję, ale również dynamikę bohaterów. Teo, Xio i Niya to trio chodzącej katastrofy (najczęściej dla innych),ale jakże przeurocze! Szczególnie moją sympatię zdobyła Niya – dziewczyna bez żadnych hamulców i filtra, który pozwalałby jej zastanowić się nad tym, co gada i robi… a do tego jak przyłoży, to delikwent plecami ściany rozbija! A Teo, cóż… lubię go chyba najbardziej, choć jestem w stanie zrozumieć, że może kogoś irytować i doprowadzać do białej gorączki. Bo Teo jest uparty, czasem aż wbrew zdrowemu rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu. Na początku trudno mu przyznawać się do błędów (a tych popełnia sporo…),tylko idzie w zaparte w swoje, a później żałuje, bo konsekwencje przychodzą szybko. Tylko też w trakcie trwania historii uczy się, że to może jednak nie jest najzdrowsze podejście do życia i faktycznie wynosi jakieś lekcje ze swoich porażek. To wciąż dzieciak, ale całkiem sprytny dzieciak, który (powoli, bo powoli) otwiera oczy i zaczyna widzieć świat i innych takimi, jacy są naprawdę, a nie tylko przez pryzmat swojego uporu i uprzedzeń. Poza mitologią, to – o dziwo – właśnie dynamika między uczestnikami Prób również mocno przyciągnęła mnie do lektury. To dzieciaki dosłownie w wieku licealnym – i tak się zachowują. Trochę za pewni siebie, a inni znowu za mało pewni… jedni dupkowaci, inni przeuroczy. Podczas trwania Prób rodzą się między nimi przyjaźnie… a czasem i coś więcej, A i antypatie powoli zostają zweryfikowane. Ale to nie jest szkolna wycieczka. Nawet jeśli na początku wszystkim humory dopisują, to z każdą kolejną Próbą zbliżają się do rozstrzygnięcia i zaczyna do nich docierać, że ktoś z nich wygra, a ktoś zostanie poświęcony… i patrząc po tym, co się dzieje w trakcie historii te dwie pozycje wcale nie były pewne dla nikogo. Zaczęło wchodzić napięcie i niepokój również i u mnie, bo skubańców polubiłam, nie tylko głównych bohaterów. Bo choć to była rywalizacja o wiadomą każdemu stawkę, to jednak zwyciężało sumienie i uczestnicy potrafili pomagać sobie nawzajem, tak po ludzku (nawet jeśli to byli półbogowie). Chociaż… kto powiedział, że zwycięstwo w Próbach zależało od samego suchego wyniku w wyzwaniach? Może było brane pod uwagę właśnie zaangażowanie uczestników, to jakie wartości wyznają i jakich wyborów dokonują w kryzysowych sytuacjach? W końcu Zwiastun to symbol obrońcy, Herosa, który ma chronić świat i ludzi. No i zamordować swojego potencjalnego przyjaciela, przypomnijmy. Bo fakt, że ofiara to główna część tego rytuału to jedno. Jednak po wrzuceniu do jednego kotła nabuzowanych hormonami i adrenaliną nastolatków wystawionych na niebezpieczeństwa nie było bata, że nie wytworzą się między nimi jakieś relacje. Dlatego zakończenie, cóż… nie wiem, czy doczekam polskiego wydania drugiego tomu! Powiem szczerze, że nie nastawiałam się na nic. Zaintrygowała mnie mitologia meksykańska i po trochu temat queer, bo choć ,,gejozy” trochę czytam, to jednak było dla mnie coś nowego. Skończyło się na tym, że nawet w pracy w wolnych chwilach czytałam po trochu… No, wciągnęłam się! To historia czysto rozrywkowa tak naprawdę, sama akcja i przygoda doprawione ciekawymi bohaterami oraz prostym, trochę szczeniackim humorem, który lubię. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że fanom Percy’ego Jacksona przypadnie do gustu – choć w moim wypadku przypadło i to bardzo.
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na86 miesięcy temu
Studium zatracenia Ava Reid
Studium zatracenia
Ava Reid
Effy Sayre od dzieciństwa przyjmuje tabletki, żeby móc odróżnić to, co prawdziwe, od wytworu jej wyobraźni, bowiem widzi wizje, w których pojawia się Baśniowy Król, który jest jedna głównych postaci w książce jej ulubionego, martwego już autora. Jako jedyna dziewczyna studiuje architekturę na swoim wydziale i uważana jest za dziwaczkę. Krążą także plotki o jej rzekomym romansie z profesorem. Odrzucona przez swoich rówieśników, Effy przyjmuje ofertę, przed którą wszyscy ją ostrzegają- ma zaprojektować i przebudować zrujnowaną posiadłość Emrysa Myrddina, jej ulubionego autora Bohaterka udaje się do posiadłości, która położona jest na skraju urwiska, tam poznaje Prestona- chłopaka, który pragnie udowodnić, że Emrys Myrddin byt oszustem i to nie on stoi za napisaniem swoich największych dziet literackich Czy baśniowy król istnieje naprawdę, a może Effy naprawdę oszalała ? 7 Jest to książka z gatunku dark academia, której motyw uwielbiam, zawsze bardzo mnie do siebie ciagnie i nie mogłam się jej oprzeć. Autorka sięga w tej powieści do baśni i folkloru, co jest bardzo dobrym elementem tej historii, który buduje odpowiedni nastrój, choć według mnie mogłoby go trochę więcej, raczej była tłem i klimatem histori, a ja liczyłam na bardziej baśniową historię. Chociaż sama koncepcja postaci Baśniowego Króla i jego obecności w życiu Effy porwała mnie wyczekiwałam rozwiązania zagadki. Sama do końca nie domyślałam się finału tej histori, a to duży plus. Główna bohaterka zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją złożonością. Nie była jednoznaczna w odbiorze - popelniata błẹdy, wahała się, uciekała w obsesje i destrukcje.Co momentami wprawiało mnie we frustrację, a chwilami boleśnie poruszało. Jednak uwielbiam jak w trakcie całej książki przeszła ogr przemianę z cichej myszki, w silną i odważną dziewczynę. Podobało mi się jak wprawiała Prestona w zakłopotanie, było to bardzo urocze, podczas ich wspolnych scen nie schodził mi uśmiech z twarzy, kocham ich sprzeczki! Preston jest za to jest troche zadufany i pedantyczny, ale za to bardzo madry i opiekuńczy w stosunku do Effy, przez co chemia między bohaterami jest idealnie wyważona Pojawia się tutaj także watek romantyczny, nie jest on jednak wiodący i nie przytłacza on całej historii. Pomimo że początkowej niechęci do siebie obojgu bohaterów szybko zawiązuja ze sobą pakt jako jedna drużyna walcząca o prawdę. Wspierają się, zdobywają swoje zaufanie, zwierzają się i pomagają odegnać złe duchy. Byt to mój reread tej histori, jednak po zastoju czytelniczym mam w głowie pustke w głowie ci do fabuly większości książek, które wcześniej czytałam & więc czułam się jakbym czytała ją po raz pierwszy i nie żałuję że ponownie po nią sięgnęłam! Ksiązka zdecydowanie należy do takich "na raz", szczególnie przy obecnych, dość długich wieczorach (no chyba że jesteśprzed sesjątak jak ja). Nie jest to high fantasy, raczej bardzo przyjemna przygodówka. Idealna będzie dla tych, ktorzy z fantasy dopiero zaczynają, bo watków jest tu niewiele, co jednak nieoznacza niczego złego. Polecam, ją jesli chcecie przeczytać klimatyczna i lekką książkę z watkiem romantycznym w tle. Po której zostaniecie z uczuciem melancholiji lekkiego niedosytu, oczywiście w dobrym znaczeniu- takim, które skłania do myslenia i wracania do fragmentów w głowie.
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na823 dni temu
Bogobójczyni Hannah Kaner
Bogobójczyni
Hannah Kaner
Nie wyobrażałam sobie wiele po tej pozycji. Jak zawsze przeglądając komentarze zauważyłam, że wielu osobą książka się nie podobała - wiadomo każdy szuka czegoś innego - dlatego podeszlam do niej z dystansem. I się pozytywnie zaskoczyłam. Powinnam zacząć od tego że ująło mnie przedstawienie głównej bohaterki. W dobie wszechobecnie przedstawianej pustej piękności, wyskakujacej z każdej strony książek, tutaj tego nie uświadczycie. Główna bohaterka jest szpetna. Postawmy sprawę jasno, nie jest pięknością, a nawet jest określona po prostu brzydką. Dodatkowo jest kuternogą. Jest niepelnosprawna. I to mnie kupiło. Ja serio mam dość tego, że w każdej książce każdy jest piękny, cudowny, powabny, zgrabny, wszystko mu wychodzi i wszystko potrafi i pomyka niczym łania na górskich szczytach i ochom i achom nie ma końca nad wspaniałością tworzonych bohaterow. To dla mnie zaburzanie rzeczywistości i chyba dlatego tak mi się spodobała Kissen. Ma wady, pełno wad które są po prostu ludzkie. Jest wycofana i butna ale nie jest przy tym przesadnie chamska. Okazuje troskę tym na których jej zalezy. Przeżyła traumę. I ja jej wierzę. W jej potrzebę zemsty, w nienawiść do bogow i bożków. Wierzę w jej sceptycyzm i brak zaufania. Bardzo fajnie zostało to nakreślone. Ilość przekleństw które wypowiadała mi nieco przeszkadzała ale to indywidualne podejście. Elo nie polubiłam: dla mnie to taki jojczek który próbuje zbawić świat. Nie pokazał żadnych ciekawych cech charakteru. Dodatkowym plusem jest fakt że nie jest to romantasy. Jedna scena zbliżenia wynikająca z samotności, desperacji i strachu. I może małej nadziei na lepsze jutro.  Bez nagłych, rozdmuchanych, wyjętych z powietrza wybuchów uczuć bo tego po prostu nie było. I tak miało być. Podobał mi się świat opisany przez Autorke tak samo jak pomysły na różnych bogów. To bardzo proste : są bogami. Egzystują jeśli są czczeni i miłowani. Bez tego znikają. Robią więc wszystko żeby ludzie ich kochali bo tym się żywią- jak pijawki krwią. Podobał mi się koncept religijny tego wszystkiego -ukazanie ile są w stanie dać ludzie i co są w stanie poświęcić, jak mocno są w stanie zaprzedać dusze żeby bogowie uczynili ich pięknymi, bogatymi i spełnionymi. Żeby spełnili ich życzenia. Jasne, mogłabym się przyczepić do niektórych rzeczy. Mdłe, słabo wykreowane postacie poboczne. Nie zapamiętałam ich imion. Bywało nudno. Główna oś fabularna z motywem drogi została poprowadzona bardzo...zachowawczo. Zabrakło w tym wszystkim większych emocji. Mało co mnie zaskoczylo. Nie zmienia to jednak faktu że byłam ciekawa kreacji kolejnych bogów których mogłoby być więcej. Mój idol to bożek drobnych kłamstwek :) i z tego powodu sięgnę po drugą część.
Sidriell - awatar Sidriell
ocenił na62 miesiące temu
Druga śmierć Edie i Violet Bond Amanda Glaze
Druga śmierć Edie i Violet Bond
Amanda Glaze
Dwie siostry i świat po śmierci. Co może się złego wydarzyć? Edie i Violet są bliźniaczkami i pracują jako medium. Wiele osób sceptycznie podchodzi do ich występów, jednak nikt nie wie, że dziewczyny naprawdę posiadają umiejętności, które umożliwiają im kontakt z ludźmi po śmierci. Ostatnio zaczyna dochodzić do serii zaginięć młodych kobiet, które tak jak one pracowały jako medium. Co wiąże te zaginięcia ze śmiercią ich matki? Już dłuższy czas ta książka leżała na mojej półce. Sięgnęłam po nią, bo zmotywowało mnie do tego wyzwanie #365dnifantastyki 💕 Wszelkie tematy nadprzyrodzone intrygują mnie od dawna, więc ta książka była czymś, co mnie od razu zaintrygowało swoim opisem. Pomysł autorki na to, jak wyglada wchodzenie do świata zmarłych oraz to, jak wyglada życie po śmierci jest naprawdę intrygujący i na swój sposób nowatorski. Dwie siostry mimo bycia bliźniaczkami posiadają różne umiejętności, które pozwalają im na zarabianie na życie poprzez bycie medium. Ich postaci są napisane w taki sposób, że kibicujemy im od pierwszej do ostatniej strony książki. Na minus w tej książce jest wątek romantyczny. Moim zdaniem jest on tam trochę na siłę, a do tego jest przerysowany, przez co niektóre zachowania bohaterów wydają mi się irracjonalne. Głównie chodzi tu o to, jak ta relacja przesadnie szybko się rozwija i bierze trochę z niczego. Mimo to, jest to naprawdę fajna i przyjemna lektura, która przypadnie do gustu młodzieży, ale i tym starszym czytelnikom.
ZOpowieści - awatar ZOpowieści
ocenił na71 rok temu
Aurora: Przebudzenie Jay Kristoff
Aurora: Przebudzenie
Jay Kristoff Amie Kaufman
Podeszłam do tego tytułu bez większych oczekiwań, nie wiedząc czego się spodziewać. Było to moje pierwsze spotkanie z science fiction w postaci książki i już na wstępie mogę uznać, że było udane! Jest rok 2380 i kadeci, którzy ukończyli Akademię Aurora otrzymują swoje pierwsze przydziały drużyn. Najlepszego ucznia akademii, Tylera Jonesa, dzieli tylko krok od wyboru drużyny swoich marzeń, ale z powodu skłonności do szalonych aktów heroizmu ląduje z wyrzutkami, których nikt inny nie chciał. Już od niemal początku historia ta do mnie trafiła dzięki humorowi i przyjemnemu stylowi pisania. Bardzo dużo się działo i książka trzymała w napięciu, co sprawiło, że ciężko było oderwać się od czytania oraz ani na chwilę nie traciłam zainteresowania. Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę! Momentami fabuła bywała przewidywalna, ale też potrafiła zaskoczyć. Spotkałam się z określeniem, że ten tytuł jest "kosmiczną Szóstką wron" i myślę iż jest ono trafne. Grupa wyrzutków, którzy zostają wysłani na pewną misję.. Brzmi znajomo? ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ to z pewnością nietypowa, ale oryginalna historia, która zawiera mnóstwo akcji, przygód i humoru. Dostajemy ciekawą wizję świata, który zostaje naprawdę dobrze i nieco zabawnie wytłumaczony, dzięki czemu nie czułam się w nim zagubiona. Kosmos, podróże kosmiczne, różne obce rasy i konflikty między nimi, statki, nowe technologie.. Mimo, że było to dla mnie coś nowego, bez problemu odnalazłam się w tym świecie i bardzo mi się on spodobał. Wracając do humoru - doceniam, że było go tutaj tak sporo. Czuję, że brakowało mi czegoś takiego i wielokrotnie czytając się śmiałam. Jednym z najistotniejszych elementów tej książki są bohaterowie. Wydarzenia poznajemy z perspektyw aż 7 postaci. Początkowo obawiałam się, że wprowadzi to chaos, ale ostatecznie cieszę z takiego sposobu bliższego poznania każdego z nich. Każdy czymś się wyróżniał i mimo, że z początku trochę mi się oni mylili i lekko się gubiłam w tym kto jest kim - polubiłam ich. Najbardziej polubiłam Aurore i Kala. Oboje są tajemniczy, a w szczególności Kal który jest nieco zamknięty w sobie. Liczę, że uda się poznać ich obu bliżej. Uwielbiam wątek found family jaki się tu pojawia. To jak drużyna z czasem stawała się dla siebie bliższa było cudowne i nie mogę się doczekać, aż zobaczę jak radzą sobie dalej. Mamy tu też wątki romantyczne, które są bardziej na drugim planie, ale są fajnym dodatkiem do całej historii. Pewna relacja mi się bardzo podobała i mam nadzieję, że będzie więcej momentów tej dwójki. Nie będę pisać więcej, żeby nie zdradzać o kogo może chodzić🤭 Podsumowując ᴀᴜʀᴏʀᴀ to świetne młodzieżowe sci-fi pełne kosmicznych przygód i walk, dynamicznej akcji oraz humoru. Od początku byłam zaintrygowana i wciągnięta w tę książkę. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona! Cieszę się, że otworzyłam się na nowy gatunek jakim jest właśnie science fiction. Z pewnością będę kontynuować tą trylogię, a także z chęcią sięgnę po inne tytułu z tego gatunku. Jeśli szukacie czegoś na początek waszej przygody z sci-fi lub macie ochotę na coś lekkiego - ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ może być dla was. Myślę, że jest warta uwagi! Bookstagram: books_witholiwia
books_witholiwia - awatar books_witholiwia
oceniła na72 miesiące temu
Kontratak Sohn Won-Pyung
Kontratak
Sohn Won-Pyung
Temat powieści „Kontratak” wydawał się bardzo interesujący. Problemy pokolenia trzydziestolatków w Korei ze słabymi szansami na zrobienie kariery czy choćby zdobycie satysfakcjonującej pracy. Rekrutacje do firm, w których wydaje się, że wszystko poszło świetnie, a jednak pracy się nie dostaje z niejasnych powodów. Odpowiedź typu „oddzwonimy” i nie oddzwaniają. Zołzowaci przełożeni, którzy już zapomnieli, jak to jest być młodym i niedoświadczonym. Powszechny mobbing, powszechne wykorzystywanie pozycji przełożonego, by obarczać stażystów pracą znacznie wykraczającą poza zakres obowiązków. Brak perspektyw. Chamstwo przełożonych wyższych rangą. Oceny pracownicze, kiedy to łatwo można wykończyć kogoś przy pomocy ukartowanych intryg. Podlizywanie się dyrekcji i zgoda na zachowanie nieetyczne, ale dobrze widziane przez „górę”. No i na końcu podłe koleżanki, które wykorzystując swoją przewagę psychiczną w jakimś sensie zmuszają te słabsze do nadstawiania głowy w trudnych sytuacjach. „Kontratak” opowiada o trzydziestolatkach koreańskich, ale problemy występują w wielu miejscach, także w Polsce. Lektura mediów społecznościowych czy reportaży socjologicznych, filmy i seriale, a nawet doświadczenia własne, własnych dzieci, kolegów czy znajomych dostarczają wielu przykładów na to, że zdobycie i utrzymanie pracy, szczególnie w korporacji, to niemal jak walka na froncie. Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, a najlepiej dobre „plecy”. Twarde reguły świata kapitalistycznego w XXI wieku to nie jest sielanka. Powieść Sohn Won-Pyung wpisuje się w bardzo aktualny problem, a autorka po znakomitym „Almond” wydawała się predystynowana do zajęcia się tematem. Niestety, wyszło tak sobie. Głównie dlatego, że bohaterka powieści Ji-hye i jej przyjaciele, Gyu-ok, Sam Nam i Mu-in wydają się naprawdę jacyś amorficzni, nieogarnięci i niezdolni do walki o swoje. Szczególnie Ji-hye pozwala się wykorzystywać właściwie od zawsze, na każdym polu. Tymczasem w dzikim świecie stosunków kapitalistycznych są wygrani i są przegrani; nie podejmujesz walki, nie wykazujesz się twardością, odpornością, wystarczającą dawką egoizmu – to nie masz szans. W każdym razie nie masz szans na karierę. Bardzo dobitnie pokazuje to przykład utalentowanego scenarzysty Mu-in, który nie potrafi obronić prawa własności do swoich scenariuszy, notorycznie podkradanych przez wytwórnie filmowe i bardziej bezwzględnych kolegów. Tytułowy kontratak, który przyjaciele podejmują, by walczyć z niesprawiedliwością na rynku pracy, też jest jakiś nijaki, bez ikry, a przede wszystkim bez szans na osiągnięcie celu. Toteż ich próby kończą się bez sukcesu, nieciekawie. Myślę, że jak już kontratakować, to trzeba akcję dobrze przemyśleć i przede wszystkim mieć pomysł na skuteczny suspens i medialny rozgłos. Inaczej szkoda wysiłku. Ciekawe było umieszczenie po tekście wyjaśnień historycznej sytuacji w Korei Południowej, która była przecież państwem rządzonym przez dyktaturę wojskową, a jej sukces gospodarczy opierał się w dużej mierze na monopolizacji gospodarki przez słynne czebole, takie jak Samsung, LG czy Hyundai. Rzecz jasna, wiązało się to z wyzyskiem tysięcy zwykłych Koreańczyków, eksploatowanych ponad miarę. Tu jako dygresja: Koreańczycy są bardzo dobrze wykształconym i pracowitym narodem. Typowy gorzki dowcip mówi, że studenci koreańscy, którzy śpią codziennie aż 6 godzin, to straszne leniuchy, bo marnują na sen czas, który mogliby przeznaczyć na naukę czy pracę; porządny Koreańczyk nie sypia dłużej ni 5 godzin. Jednak rys historyczny wydał mi się dosyć zagmatwany i trudny do przyswojenia przez czytelników nie zorientowanych w temacie. W każdym razie polecam.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Życie marionetek

Więcej
TJ Klune Życie marionetek Zobacz więcej
TJ Klune Życie marionetek Zobacz więcej
TJ Klune Życie marionetek Zobacz więcej
Więcej