Aurora: Pożoga

Okładka książki Aurora: Pożoga autora Amie Kaufman, Jay Kristoff, 9788367793483
Okładka książki Aurora: Pożoga
Jay KristoffAmie Kaufman Wydawnictwo: Mag Cykl: Aurora (tom 2) fantasy, science fiction
448 str. 7 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Aurora (tom 2)
Tytuł oryginału:
Aurora Burning
Data wydania:
2023-11-24
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-24
Data 1. wydania:
2020-05-05
Liczba stron:
448
Czas czytania
7 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367793483
Tłumacz:
Małgorzata Strzelec
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Aurora: Pożoga w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Aurora: Pożoga

Średnia ocen
7,9 / 10
420 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Aurora: Pożoga

avatar
36
9

Na półkach:

Świetna książka, polecam!

Świetna książka, polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
336
332

Na półkach:

W swych czytelniczych doświadczeniach raz po raz przekonuję się, że sięgając po coś pióra Kristoffa, mogę być pewna, że się nie zawiodę. Ponownie w duecie z Amie Kaufman pokazują, jak napisać porywające, z pozoru lekkie, młodzieżowe science-fiction , które zawładnie sercem czytelnika. Byłam pewna, że wcale nie zżyłam się bardzo mocno z bohaterami, ale wydarzenia, które zostały mi zaserwowane udowodniły, że jest inaczej. Zakończenie zostawiło mnie zdruzgotaną, niepewną i - nie nie, wcale nie z ochotą na kolejny tom a z ogromną potrzebą!

Po wydarzeniach z 1 części pewne było, że bohaterowie mają przechlapane. Jako główny cel okrutnego wroga, pragnącego przejąć całe galaktyki, od samego początku mieli problemy. No bo jak tu się wyrwać przeciwnikowi w futurystycznym świecie, gdzie każdy ma czujne kamery, broń, która potrafi zatrzymać każdego oraz niekwestionowaną władzę? Drużyna 312 pokonuje więc mnóstwo przeciwności, byle tylko wypełnić misję, która zdaje się być dużo większa od nich samych, a autorzy prowadzą czytelnika w taki sposób, że praktycznie zostaje on częścią ekipy.

Tak jak wspomniałam, po odłożeniu książki byłam w szoku - autorzy dosadnie pokazali mi, jak łatwo wczułam się w ich historię i związałam z postaciami. Ale jak mogłoby być inaczej? Mamy tu idealny przykład wybuchowego found family, które jest gotowe na poświęcenie i walkę o to, w co wierzy. Nie będę się rozpisywać o każdym z osobna, ale mogę Was zapewnić, że na pewno w tym zbiorze wyrzutków dostrzeżecie znajome trudości, przeżycia, pomimo całej kosmicznej aury.

Nie chcąc zaspojlerować przebiegu wydarzeń, zapewniam Was, że "Aurora: Pożoga" to emocjonalna jatka, po którą sięgniecie z uśmiechem, a skończycie z palącą potrzebą dowiedzenia się "CO DALEJ???". Jestem pod wrażeniem tej powieści, gdyż choć pierwszy tom mi się spodobał, to właśnie w tym miałam możliwość wpaść po uszy. Jest tu zarówno smutno jak i zabawnie, tragicznie i absurdalnie, romantycznie i... a zresztą przekonajcie się sami!

W swych czytelniczych doświadczeniach raz po raz przekonuję się, że sięgając po coś pióra Kristoffa, mogę być pewna, że się nie zawiodę. Ponownie w duecie z Amie Kaufman pokazują, jak napisać porywające, z pozoru lekkie, młodzieżowe science-fiction , które zawładnie sercem czytelnika. Byłam pewna, że wcale nie zżyłam się bardzo mocno z bohaterami, ale wydarzenia, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
86
3

Na półkach:

Nadal jest to przyjemna lektura, o której prawdopodobnie zapomnę tydzień po przeczytaniu. Dobrze się to czyta, akcja wciąga i bohaterowie są całkiem przekonujący mimo, że czasami podejmują mało logiczne decyzje. Według mnie najmniej interesujący jest wątek Auri i Kala, w ogóle nie czuję ich miłości i chemii między nimi. Finian top oczywiscie, tu nie ma o czym dyskutować, ale perspektywa Taylor’a też jest interesująca. Największy minus książki to typowo YA wstawki o tym jaki ktoś ma super tyłek, jakich miał chłopaków itp, troszkę żenujące i odrzuca mnie to od wątku Scarlet. Plot twist z bronią jest tak przewidywalny, że nawet ja się tego domyślałam, słabiutko.

Nadal jest to przyjemna lektura, o której prawdopodobnie zapomnę tydzień po przeczytaniu. Dobrze się to czyta, akcja wciąga i bohaterowie są całkiem przekonujący mimo, że czasami podejmują mało logiczne decyzje. Według mnie najmniej interesujący jest wątek Auri i Kala, w ogóle nie czuję ich miłości i chemii między nimi. Finian top oczywiscie, tu nie ma o czym dyskutować,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

938 użytkowników ma tytuł Aurora: Pożoga na półkach głównych
  • 488
  • 427
  • 23
298 użytkowników ma tytuł Aurora: Pożoga na półkach dodatkowych
  • 175
  • 50
  • 22
  • 15
  • 13
  • 12
  • 11

Inne książki autora

Okładka książki Obsidio Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,0
Obsidio Amie Kaufman, Jay Kristoff
Okładka książki Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima Riccardo Federici, Jay Kristoff, Tom Taylor, Tirso
Ocena 7,1
Mroczni Rycerze ze Stali. Wszechzima Riccardo Federici, Jay Kristoff, Tom Taylor, Tirso
Okładka książki Gemina Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,2
Gemina Amie Kaufman, Jay Kristoff
Okładka książki Illuminae Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ocena 8,2
Illuminae Amie Kaufman, Jay Kristoff
Jay Kristoff
Jay Kristoff
Urodził się w 1973 roku w australijskim Perth. Zanim całkowicie poświęcił się karierze pisarkiej, przez 11 lat zajmował się tworzeniem reklam telewizyjnych. Żyje w Melbourne w Australii z żoną i psem. Kristoff jest autorem serii The Lotus War , serii Steampunk inspirowanej Japonią z czasów Tokugawa. Pierwsza powieść, Stormdancer , była finalistą nagrody Aurealis 2012 , została zakwalifikowana do dwóch nagród Davida Gemmella w 2013 roku (za najlepszą powieść i najlepszą powieść debiutancką),i była finalistą nagrody Compton Crook Award 2013 . Prequelowa powieść The Last Stormdancer została laureatem nagrody Aurealis 2013 dla najlepszego filmu krótkometrażowego fantasy. Kristoff odnosi się do serialu jako cross-fiction, który przemawia do starszych młodych dorosłych i dorosłych. Kristoff i jego współautorka Illuminae Amie Kaufman ogłosili nową serię science fiction zatytułowaną Aurora Rising , która została przejęta przez Random House, wydawców serii Illuminae . Aurora Rising została opublikowana w maju 2019 r. I zadebiutowała na drugim miejscu listy bestsellerów New York Times . jako bestseller dla młodych dorosłych nr 1 w Australii i bestseller USA Today. W czerwcu 2019 roku ogłoszono, że Metro-Goldwyn-Mayer nabyła prawa telewizyjne do Aurora Rising . Kontynuacja, zatytułowana Aurora Burning , spodziewana jest w maju 2020 r. W styczniu 2019 roku Kristoff ogłosił swoją kolejną serię dla dorosłych, ilustrowaną epicką fantazję zatytułowaną Empire of the Vampire , którą nabyli wydawcy Macmillan , wydawca jego serii Nevernight i Stormdancer . Empire of the Vampire rozpoczyna publikację w 2020 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Córka kości Andrea Stewart
Córka kości
Andrea Stewart
Książka była reklamowana przez Sarę Maas i omal nie przechyliło to czary na jej niekorzyść... oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, bo lubię sam się przekonać czy kniga jest dobra czy zła. Pomimo, że "Córka kości" wybitną powieścią nie jest, daleko jej do Sary - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Akcja jest podzielona na pięć punktów widzenia. Lin, córki cesarza, której przeszłość ciągnie się za nią niczym dym - a teraźniejszość okazuje się o wiele bardziej przygnębiająca, ni mogłaby przypuszczać. Jovisa, przemytnika, który staje się mimowolnym bohaterem. Phalue, córki gubernatora, której miłość każe przeciwstawić się systemowi. Ranami, jej ukochanej, która nie może patrzeć na niesprawiedliwość możnych. Oraz Piasek - enigmatyczną zbieraczkę mango, której pamięć wymazano. Wszystkie te postaci dryfują w swoim kierunku, po przeczytaniu połowy powieści można je ze sobą w jakiś sposób powiązać. Po przeczytaniu całości - wiemy już, że spotkać się muszą. Cesarstwo upada po ciężarem starych zwyczajów, ucisku i bezdusznych rządów ojca Lin. Cesarstwo, które zostało powołane do życia, po to, by ochraniać wyspy przed istotami które moga wszystko. Ale istoty te zniknęły a ludzie zaczynają pytać, burzyć się, nie zgadzać. Co jednak, jeśli te wszechpotężne istoty powrócą? Pomysł na powieść jest bardzo dobry. Autorce udało się stworzyć udany i wystarczająco nieskomplikowany system magiczny przy którym czytelnik nie zgrzyta zębami, ale dość zawiły, by był intrugujący. Magia kości czerpie z siły życiowych - i dlatego ludność wysp zaczyna powoli dojrzewać do rebelii. Chyba każda postać o której czytamy kogoś straciła. Dlatego walka wydaje się jedynym sposobem nie tylko na poprawienie bytu sobie i innym, ale także udowodnieniu sobie, że ofiary nie poszły na marne a świat może wyglądać inaczej. Co prawda postacie manewrują czasami bez celu (Jovis, patrzę na ciebie),a ich wybory nie zawsze są wyważone - czy po prostu logiczne. Ale tacy są właśnie ludzie. Nie są bohaterami czy mistrzami logiki. Tutaj ludzie są po prostu ludźmi - pełnymi wątpliwości i wad i strachu i nadziei. Popełniają błędy i uczą się na nich (lub nie). Powieść ponadto ukazuje związki nieheteronormatywne jako coś naturalnego i zwyczajnego. I nie tylko - ukazuje pełną wolność w ybieraniu sobie towarzysza lub towarzyszy. Lubię książki, w których jest to pokazane jako coś czym de facto jest - nic co ludzkie nie jest ludziom obce a prawdziwa wolność pojawia się dopiero wtedy, gdy możemy naprawdę być sobą. Wrażenia z książki są jak najbardziej pozytywne - dała mi trochę wiatru w skrzydła. Mimo, że dość prosta, jest lekka... i dająca uczucie zanurzenia się w wodzie. Po sam czubek głowy.
Lorian - awatar Lorian
ocenił na72 miesiące temu
Cesarstwo potępionych Jay Kristoff
Cesarstwo potępionych
Jay Kristoff
Sięgając po kolejny tom byłam pełna obaw, ze względu na to, że moja opinia o pierwszej części się wahała. Przemogłam się jednak i uznałam, że dam szansę tej serii i to była bardzo dobra decyzja. Wątki zostały rozwinięte w taki sposób w jaki kompletnie się tego nie spodziewałam. Moim ulubionym był zdecydowanie wątek Dior. Koncept tego, że Gabriel w wyniku upadku kompletnie stracił do niej jakiekolwiek dojście i jej dzieje opowiadała Celene totalnie skradł moje serce, głównie z tego względu, że Celene okazała się być bardzo dobrą narratorką. Pisząc jej perspektywę, Kristoff nadal biegłe władał językiem tworząc przejmujące i pełne groteski opisy tego co działo się na dworze Dyvoków. Ponadto, jestem ogromną miłośniczką wszelkich spisków na dworach arystokratycznych, tak jak miało to miejsce w przypadku Dior na dworze Dyvoków. Ta atmosfera krwi, grozy i przemocy była po prostu niesamowita. Przedstawienie wampirów jako bezduszne istoty, które na przestrzeni stuleci utraciły człowieczeństwo, niezmiernie mi zaimponowało, ponieważ nigdy nie patrzyłam na nie w ten sposób. Natomiast ostatnie strony chyba zostaną wyryte w mojej pamięci do końca życia. Niezmiernie zżyłam się z postacią Dior, dlatego z uwagą śledziłam jej finałową walkę z Lilidh Dyvok i dosłownie pękło mi serce jak Gabriel ujął martwe ciało Dior i zapłakał… Ich relacja idealnie pokazuje bezwarunkową miłość ojca do córki, co jeszcze bardziej mnie urzeka zważywszy na to, że znali się ledwie ponad rok. Przyznam, że Kristoff na samej końcówce bardzo mnie straumatyzował, jednak zaopatrzyłam się już w trzeci tom. Czuję, że tam zapuszczę się w jeszcze większe odmęty rozpaczy, ale ta seria jest tego warta.
Lilka - awatar Lilka
oceniła na1013 dni temu
Studium zatracenia Ava Reid
Studium zatracenia
Ava Reid
Effy Sayre od dzieciństwa przyjmuje tabletki, żeby móc odróżnić to, co prawdziwe, od wytworu jej wyobraźni, bowiem widzi wizje, w których pojawia się Baśniowy Król, który jest jedna głównych postaci w książce jej ulubionego, martwego już autora. Jako jedyna dziewczyna studiuje architekturę na swoim wydziale i uważana jest za dziwaczkę. Krążą także plotki o jej rzekomym romansie z profesorem. Odrzucona przez swoich rówieśników, Effy przyjmuje ofertę, przed którą wszyscy ją ostrzegają- ma zaprojektować i przebudować zrujnowaną posiadłość Emrysa Myrddina, jej ulubionego autora Bohaterka udaje się do posiadłości, która położona jest na skraju urwiska, tam poznaje Prestona- chłopaka, który pragnie udowodnić, że Emrys Myrddin byt oszustem i to nie on stoi za napisaniem swoich największych dziet literackich Czy baśniowy król istnieje naprawdę, a może Effy naprawdę oszalała ? 7 Jest to książka z gatunku dark academia, której motyw uwielbiam, zawsze bardzo mnie do siebie ciagnie i nie mogłam się jej oprzeć. Autorka sięga w tej powieści do baśni i folkloru, co jest bardzo dobrym elementem tej historii, który buduje odpowiedni nastrój, choć według mnie mogłoby go trochę więcej, raczej była tłem i klimatem histori, a ja liczyłam na bardziej baśniową historię. Chociaż sama koncepcja postaci Baśniowego Króla i jego obecności w życiu Effy porwała mnie wyczekiwałam rozwiązania zagadki. Sama do końca nie domyślałam się finału tej histori, a to duży plus. Główna bohaterka zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją złożonością. Nie była jednoznaczna w odbiorze - popelniata błẹdy, wahała się, uciekała w obsesje i destrukcje.Co momentami wprawiało mnie we frustrację, a chwilami boleśnie poruszało. Jednak uwielbiam jak w trakcie całej książki przeszła ogr przemianę z cichej myszki, w silną i odważną dziewczynę. Podobało mi się jak wprawiała Prestona w zakłopotanie, było to bardzo urocze, podczas ich wspolnych scen nie schodził mi uśmiech z twarzy, kocham ich sprzeczki! Preston jest za to jest troche zadufany i pedantyczny, ale za to bardzo madry i opiekuńczy w stosunku do Effy, przez co chemia między bohaterami jest idealnie wyważona Pojawia się tutaj także watek romantyczny, nie jest on jednak wiodący i nie przytłacza on całej historii. Pomimo że początkowej niechęci do siebie obojgu bohaterów szybko zawiązuja ze sobą pakt jako jedna drużyna walcząca o prawdę. Wspierają się, zdobywają swoje zaufanie, zwierzają się i pomagają odegnać złe duchy. Byt to mój reread tej histori, jednak po zastoju czytelniczym mam w głowie pustke w głowie ci do fabuly większości książek, które wcześniej czytałam & więc czułam się jakbym czytała ją po raz pierwszy i nie żałuję że ponownie po nią sięgnęłam! Ksiązka zdecydowanie należy do takich "na raz", szczególnie przy obecnych, dość długich wieczorach (no chyba że jesteśprzed sesjątak jak ja). Nie jest to high fantasy, raczej bardzo przyjemna przygodówka. Idealna będzie dla tych, ktorzy z fantasy dopiero zaczynają, bo watków jest tu niewiele, co jednak nieoznacza niczego złego. Polecam, ją jesli chcecie przeczytać klimatyczna i lekką książkę z watkiem romantycznym w tle. Po której zostaniecie z uczuciem melancholiji lekkiego niedosytu, oczywiście w dobrym znaczeniu- takim, które skłania do myslenia i wracania do fragmentów w głowie.
Kasia Ziółkowska - awatar Kasia Ziółkowska
oceniła na822 dni temu
Aurora: Przebudzenie Jay Kristoff
Aurora: Przebudzenie
Jay Kristoff Amie Kaufman
Podeszłam do tego tytułu bez większych oczekiwań, nie wiedząc czego się spodziewać. Było to moje pierwsze spotkanie z science fiction w postaci książki i już na wstępie mogę uznać, że było udane! Jest rok 2380 i kadeci, którzy ukończyli Akademię Aurora otrzymują swoje pierwsze przydziały drużyn. Najlepszego ucznia akademii, Tylera Jonesa, dzieli tylko krok od wyboru drużyny swoich marzeń, ale z powodu skłonności do szalonych aktów heroizmu ląduje z wyrzutkami, których nikt inny nie chciał. Już od niemal początku historia ta do mnie trafiła dzięki humorowi i przyjemnemu stylowi pisania. Bardzo dużo się działo i książka trzymała w napięciu, co sprawiło, że ciężko było oderwać się od czytania oraz ani na chwilę nie traciłam zainteresowania. Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę! Momentami fabuła bywała przewidywalna, ale też potrafiła zaskoczyć. Spotkałam się z określeniem, że ten tytuł jest "kosmiczną Szóstką wron" i myślę iż jest ono trafne. Grupa wyrzutków, którzy zostają wysłani na pewną misję.. Brzmi znajomo? ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ to z pewnością nietypowa, ale oryginalna historia, która zawiera mnóstwo akcji, przygód i humoru. Dostajemy ciekawą wizję świata, który zostaje naprawdę dobrze i nieco zabawnie wytłumaczony, dzięki czemu nie czułam się w nim zagubiona. Kosmos, podróże kosmiczne, różne obce rasy i konflikty między nimi, statki, nowe technologie.. Mimo, że było to dla mnie coś nowego, bez problemu odnalazłam się w tym świecie i bardzo mi się on spodobał. Wracając do humoru - doceniam, że było go tutaj tak sporo. Czuję, że brakowało mi czegoś takiego i wielokrotnie czytając się śmiałam. Jednym z najistotniejszych elementów tej książki są bohaterowie. Wydarzenia poznajemy z perspektyw aż 7 postaci. Początkowo obawiałam się, że wprowadzi to chaos, ale ostatecznie cieszę z takiego sposobu bliższego poznania każdego z nich. Każdy czymś się wyróżniał i mimo, że z początku trochę mi się oni mylili i lekko się gubiłam w tym kto jest kim - polubiłam ich. Najbardziej polubiłam Aurore i Kala. Oboje są tajemniczy, a w szczególności Kal który jest nieco zamknięty w sobie. Liczę, że uda się poznać ich obu bliżej. Uwielbiam wątek found family jaki się tu pojawia. To jak drużyna z czasem stawała się dla siebie bliższa było cudowne i nie mogę się doczekać, aż zobaczę jak radzą sobie dalej. Mamy tu też wątki romantyczne, które są bardziej na drugim planie, ale są fajnym dodatkiem do całej historii. Pewna relacja mi się bardzo podobała i mam nadzieję, że będzie więcej momentów tej dwójki. Nie będę pisać więcej, żeby nie zdradzać o kogo może chodzić🤭 Podsumowując ᴀᴜʀᴏʀᴀ to świetne młodzieżowe sci-fi pełne kosmicznych przygód i walk, dynamicznej akcji oraz humoru. Od początku byłam zaintrygowana i wciągnięta w tę książkę. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona! Cieszę się, że otworzyłam się na nowy gatunek jakim jest właśnie science fiction. Z pewnością będę kontynuować tą trylogię, a także z chęcią sięgnę po inne tytułu z tego gatunku. Jeśli szukacie czegoś na początek waszej przygody z sci-fi lub macie ochotę na coś lekkiego - ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ może być dla was. Myślę, że jest warta uwagi! Bookstagram: books_witholiwia
books_witholiwia - awatar books_witholiwia
oceniła na72 miesiące temu
Aurora: Koniec Jay Kristoff
Aurora: Koniec
Jay Kristoff Amie Kaufman
No, i to sie nazywa trylogia. Spoilery do pierwszych dwóch części. Sięgnąłem po tę serię będąc przekonanym, że to fantasy. Ale już od pierwszych stron wciągnęło mnie naprawdę mocno, więc z przyjemnością i zapartym tchem doczytałem do końca. I była to przygoda warta każdej poświęconej chwili. Sama fabuła nie jest zaskakująco skomplikowana. Mamy wzglady pokój w galaktyce, który jest zakłócany przez jedną małą wojującą z każdym grupę i nagle pojawia się zagrożenie z nieoczekiwanej strony i potencjalny zbawca. Historia jakich wiele. Ale to, w jaki sposób autorzy prowadzą narrację z wielu punktów, jak trzymają w napięciu czasem przez setki stron, jak potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie, czyni tę serię bardzo dobrą, jeżeli nie wybitną. Części plot-twistów dało się domyślić na wcześniejszym etapie niż dobrnęli do tego bohaterowie, co nie powodowało, że ich odkrywanie prawdy było mniej interesujące. Podróże w czasie, których nie lubie bo burzą porządek wyszły bardzo dobrze i dodatkowo trzymały w napięciu tak silnie, że nie dało się odłożyć książki. Do tego język. Barwny, prosty, młodzieżowy. Różny, jak różni byli narratorzy. Pełen żartów, gdy tego trzeba, analityczny do bólu, gdy jest to konieczne. Świetnie budujący styl powieści i pokazujący świat z punktu widzenia nastolatków wrzuconych w wir wojny. Bohaterowie są dość archetypowi, ale każdy w pewnym momencie wyłamuje się z narzucanego mu schematu. Zdecydwanie najlepszą postacią jest Scarlet (bijcie, ale nie zmienię zdania). Jej epatyczne wręcz podejście do każdej postaci, gadulstwo i wtręty o byłych chłopakach tak bardzo potrafiły budować nastrój, że czekało się na jej rozdziały. Z drugiej strony Zila, zimna, genialna, prosta, kochana, wspaniała. I bardzo dobrze zbudowana, bardzo mocno wyrastająca z zaprojektowanej dla niej przeszłości. Tyler jest złotym chłopaczkiem, nieskazitelnym dowódcą, który pokazuje, że nawet diament kiedyś może pęknąć. Trójka obcych, czyli wygłupiający się, cierpiący i niesamowicie odważny Fin, zimny, wyrachowany Kal pełen gorącej miłości i zwierzęco gwałtowna Saedi, będąca jednocześnie genialnym dowódcą z sercem oddanym swojemu ludowi wspaniale dopełniają ten świat. No i zostaje Aurora, zagubiona w czasie i świecie, pełna niezrozumiałych mocy, gotowa na wielkie poświęcenie, wybierajaca zawsze miłość. Piękna plejada postaci, które ożywiały ten świat. Do tego cała masa postaci w tle, pilotów, dziennikarzy, gangsterów, dowódców, dobrych, złych a w większości szarych i niejednoznacznych, a jednak kolorowych i wybijających się na tle całej reszty. Brawa. Kończąc, była to wspaniała podróż przez galaktykę. Na prawdę, książka porwała mnie jak żadko która i obudziła radość z czytania. Gorąco polecam.
Karol Wesołowski - awatar Karol Wesołowski
ocenił na82 miesiące temu
Cień Kitsune Julie Kagawa
Cień Kitsune
Julie Kagawa
Czy są tutaj jacyś fani azjatyckiej fantastyki? 🌸⛩️🗡️ Jeśli tak, to mam dla Was genialną trylogię: Cień Kitsune, Dusza Miecza i Noc Smoka. To jest dokładnie to, czego potrzebujecie, jeśli kochacie klimat dawnej Japonii, magię i bohaterów, za których oddalibyście życie. Wszystko zaczyna się od Yumeko— kitsune wychowanej w odosobnionej świątyni przez mnichów. Jej spokojne życie kończy się brutalnie, gdy demony wybijają wszystkich jej bliskich. Ona ucieka, niosąc ze sobą fragment zwoju, który po skompletowaniu pozwala przywołać Smoka i poprosić o spełnienie życzenia. Los rzuca ją prosto na Kage Tatsumiego, mrocznego wojownika, który w swoim mieczu Kamigoroshi więzi demona. Musi on nieustannie walczyć o kontrolę nad własnymi emocjami, by Hakaimono nie przejął nad nim władzy. Choć jego zadaniem jest zdobycie zwoju, nie ma pojęcia, że ta naiwna dziewczyna, z którą zaczyna podróżować, ukrywa go tuż pod jego nosem. Jeśli uwielbiacie motyw podróży, to ta seria jest dla was stworzona. Każdy z trzech tomów to właściwie niekończąca się wędrówka, gdzie bohaterowie próbując dotrzeć do celu i walcząc po drodze z masą niebezpieczeństw, bo ciągle coś próbuje ich zabić. Autorka stworzyła świat, który jest tak naładowany japońską mitologią, że na końcu każdej książki znajdziecie słowniczek i bez niego momentami naprawdę ciężko byłoby się odnaleźć. Wwielbiam tę różnorodność, która się tu pojawia — spotkacie choćby jorogumo, czyli kobietę na pajęczym odwłoku, czy kamaitachi — łasice, którym ostrza wyrastają prosto z łap, a także wiele innych yokai i oni. Świat jest naprawdę niesamowicie dopracowany. To, co jednak najlepsze w tej serii, to fenomenalnie poprowadzony wątek found family, o Yumeko przyjmuje do ich małej drużyny każdego, kto tego chce. Z czasem ich grupka rozrasta się o Ronina, szlachcica i świątynną dziewicę. Yumeko, mimo tragicznych przeżyć, zachowuje najczystsze serce pod słońcem. Jest dobra do szpiku kości, choć przez to na początku bywa naiwna i pakuje grupę w kłopoty. Jednak obserwowanie, jak z czasem dojrzewa i zaczyna rozumieć wagę swoich czynów, to czysta przyjemność. Z kolei Tatsumi jest wiecznie poważny, odcięty od uczuć i udający, że nic go nie obchodzi. Ale to tylko maska kogoś, kto nigdy nie zaznał ciepła, a pod nią kryje się ktoś, komu zależy bardziej, niż chciałby przyznać i pokazać. Wątek romantyczny jest tak subtelny, jak tylko może być, i ja jestem jego ogromną fanką. Cudownie było czytać, jak rozwija się na przestrzeni wszystkich części. Co więcej, dostajemy tutaj nie jeden taki wątek, a właściwie dwa! Okame i Daisuke są moimi absolutnymi ulubieńcami i uważam, że to naprawdę świetni drugoplanowi bohaterowie, którzy wnoszą do tej historii mnóstwo życia. Choć drugi tom może momentami wydawać się nieco nużący przez wolniejsze tempo i nagromadzenie walk, to BŁAGAM nie odpuszczajcie. Trzeci tom to jeden z najpiękniejszych finałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Przepłakałam go niemal w całości i nadal się wzruszam, jak tylko przypomnę sobie te wydarzenia. Autorka po mistrzowsku zaplotła intrygę, snując sieć przez wszystkie trzy części, by na samym końcu złapać w nią muchę — czyli mnie. Ten ostatni tom to była czysta perfekcja. Słodko-gorzkie zakończenie, trochę bolesne, ale moim zdaniem jedyne właściwa. Przeżyłam przy tym mnóstwo skrajnych uczuć, a przecież o to właśnie chodzi w czytaniu. Może poszczególne części nie zawsze miały u mnie pełną piątkę, ale jako trylogia to jest absolutne 6/5 ⭐
Hardcoverhaven - awatar Hardcoverhaven
ocenił na1017 dni temu
Divine Rivals. Pojedynek bogów Rebecca Ross
Divine Rivals. Pojedynek bogów
Rebecca Ross
Mam mieszane uczucia, co do tej powieści. Z jednej strony naprawdę doceniam koncept, pomysł jest niecodzienny i ma ogromny potencjał, z drugiej jednak mam wrażenie, że nie został on w pełni wykorzystany. W pierwszej połowie książki dialogi momentami wydawały mi się lekko wymuszone i nienaturalne. Język bywa czasem nadmiernie poetycki, co trochę kłóciło się z klimatem historii. Zastanawia mnie, czy w oryginale brzmi to inaczej. Bardzo lubię krótkie rozdziały, więc pod tym względem czytało się szybko i płynnie. Niestety początkowo trudno było mi odnaleźć się w wykreowanym świecie, wydawał się trochę zbyt powierzchowny, brakowało bardziej przemyślanego, rozbudowanego i szczegółowego tła dla wydarzeń. Podobnie z bohaterami, szczegóły z ich życia poznajemy raczej oszczędnie, przez co zabrakło mi głębi, która pozwoliłaby od początku mocniej się z nimi związać. Po tytule i opiniach spodziewałam się też znacznie wyraźniejszej rywalizacji między bohaterami, w końcu książka często opisywana jest motywem enemies to lovers. Niestety, ten wątek został potraktowany dość pospiesznie i był raczej jednostronny. Liczyłam na więcej napięcia, więcej niepewności i tak mocno oczekiwany slow burn. Mimo wszystko była to bardzo przyjemna, pobudzająca wyobraźnię lektura i od połowy przeczytałam ją ciągiem, a zakończenie sprawiło, że sięgam po kolejny tom.
zmweglarz - awatar zmweglarz
ocenił na71 miesiąc temu
One For My Enemy Olivie Blake
One For My Enemy
Olivie Blake
Kupiłam tę książkę dawno temu i skusiła mnie…okładka. Pierwsze podejście? Odpadłam po 30 stronach. Ale ostatnio wróciłam do świata Antonowów i Fiodorowów i przepadłam! Jest to opowieść o dwóch skłóconych rodach czarownic - Antonowów i Fiodorowów. Mamy tu walkę kobiety kontra mężczyźni, stare urazy, nielegalne interesy i magię, która bezlitośnie miesza w życiu wszystkich bohaterów. W samym środku tego chaosu poznajemy Maszę i Dimę, którzy zakochali się w sobie bez pamięci, choć nigdy nie powinni. Po latach ich drogi znów się przecinają i wtedy zaczyna się wszystko sypać. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale uwierzcie mi dzieje się tu duużo. Tragiczne wydarzenia przeplatają się z momentami czułości, a intrygi i rodzinne konflikty nie pozwalają na nudę. Jest śmierć, jest zemsta i zakazana miłość. Ulubione postacie? Bardzo polubiłam Maszę ( choć ma swoje za uszami ) oraz Lwa ( który też ma tu swój wątek z pewną Antonową, ale nie będę więcej spoilerować) najmłodszego z Fiodorowów. Autorka świetnie oddaje udrękę bohaterów i ich rozdarcie między obowiązkiem wobec rodziny a własnym sercem. To historia pełna magii, zdrad i namiętności, którą czyta się błyskawicznie. Świat jest na tyle dobrze zbudowany, że trudno się w nim pogubić. Jeśli lubicie retellingi klasyków (tutaj kłania się Szekspir i jego Romeo i Julia) mroczny klimat, motyw enemies to lovers, rodzinne wojny i magię w nowoczesnym wydaniu to ta książka może Was totalnie wciągnąć. Czy to była historia idealna? Nie. Czy żałuję drugiego podejścia? Zdecydowanie nie!
Latawiec_ania - awatar Latawiec_ania
oceniła na716 dni temu
Bogobójczyni Hannah Kaner
Bogobójczyni
Hannah Kaner
Nie wyobrażałam sobie wiele po tej pozycji. Jak zawsze przeglądając komentarze zauważyłam, że wielu osobą książka się nie podobała - wiadomo każdy szuka czegoś innego - dlatego podeszlam do niej z dystansem. I się pozytywnie zaskoczyłam. Powinnam zacząć od tego że ująło mnie przedstawienie głównej bohaterki. W dobie wszechobecnie przedstawianej pustej piękności, wyskakujacej z każdej strony książek, tutaj tego nie uświadczycie. Główna bohaterka jest szpetna. Postawmy sprawę jasno, nie jest pięknością, a nawet jest określona po prostu brzydką. Dodatkowo jest kuternogą. Jest niepelnosprawna. I to mnie kupiło. Ja serio mam dość tego, że w każdej książce każdy jest piękny, cudowny, powabny, zgrabny, wszystko mu wychodzi i wszystko potrafi i pomyka niczym łania na górskich szczytach i ochom i achom nie ma końca nad wspaniałością tworzonych bohaterow. To dla mnie zaburzanie rzeczywistości i chyba dlatego tak mi się spodobała Kissen. Ma wady, pełno wad które są po prostu ludzkie. Jest wycofana i butna ale nie jest przy tym przesadnie chamska. Okazuje troskę tym na których jej zalezy. Przeżyła traumę. I ja jej wierzę. W jej potrzebę zemsty, w nienawiść do bogow i bożków. Wierzę w jej sceptycyzm i brak zaufania. Bardzo fajnie zostało to nakreślone. Ilość przekleństw które wypowiadała mi nieco przeszkadzała ale to indywidualne podejście. Elo nie polubiłam: dla mnie to taki jojczek który próbuje zbawić świat. Nie pokazał żadnych ciekawych cech charakteru. Dodatkowym plusem jest fakt że nie jest to romantasy. Jedna scena zbliżenia wynikająca z samotności, desperacji i strachu. I może małej nadziei na lepsze jutro.  Bez nagłych, rozdmuchanych, wyjętych z powietrza wybuchów uczuć bo tego po prostu nie było. I tak miało być. Podobał mi się świat opisany przez Autorke tak samo jak pomysły na różnych bogów. To bardzo proste : są bogami. Egzystują jeśli są czczeni i miłowani. Bez tego znikają. Robią więc wszystko żeby ludzie ich kochali bo tym się żywią- jak pijawki krwią. Podobał mi się koncept religijny tego wszystkiego -ukazanie ile są w stanie dać ludzie i co są w stanie poświęcić, jak mocno są w stanie zaprzedać dusze żeby bogowie uczynili ich pięknymi, bogatymi i spełnionymi. Żeby spełnili ich życzenia. Jasne, mogłabym się przyczepić do niektórych rzeczy. Mdłe, słabo wykreowane postacie poboczne. Nie zapamiętałam ich imion. Bywało nudno. Główna oś fabularna z motywem drogi została poprowadzona bardzo...zachowawczo. Zabrakło w tym wszystkim większych emocji. Mało co mnie zaskoczylo. Nie zmienia to jednak faktu że byłam ciekawa kreacji kolejnych bogów których mogłoby być więcej. Mój idol to bożek drobnych kłamstwek :) i z tego powodu sięgnę po drugą część.
Sidriell - awatar Sidriell
ocenił na62 miesiące temu

Cytaty z książki Aurora: Pożoga

Więcej
Jay Kristoff Aurora: Pożoga Zobacz więcej
Jay Kristoff Aurora: Pożoga Zobacz więcej
Jay Kristoff Aurora: Pożoga Zobacz więcej
Więcej