Bądź dobra dla zwierząt

Okładka książki Bądź dobra dla zwierząt autorstwa Monica Isakstuen
Okładka książki Bądź dobra dla zwierząt autorstwa Monica Isakstuen
Monica Isakstuen Wydawnictwo: Czarne Seria: Powieść [Wydawnictwo Czarne] literatura piękna
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść [Wydawnictwo Czarne]
Tytuł oryginału:
Vær snill med dyrene
Data wydania:
2023-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-13
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381917568
Tłumacz:
Iwona Zimnicka
Wszystko zaczęło się od tego, że Karen zdradziły jej własne palce. Podpisały to, co zostało jej podsunięte, i udawały, że należą do kobiety nowoczesnej.

Po rozstaniu z mężem w rozsądny sposób podzielili się meblami i ulubionymi drobiazgami. Przyjrzeli się wspólnym kontom bankowym i kredytom. Dobrze poszło, powiedzieli sobie. Aż wreszcie stanęli przed kwestią podziału opieki nad dzieckiem.

Starannie ustalili sprawiedliwe zasady – w końcu nie ma nic ważniejszego od szczęścia trzyletniej Anny. A mimo to Karen nie potrafi przywyknąć do nowej sytuacji. Jeśli w jednym tygodniu jesteś matką, to kim stajesz się w następnym, gdy odwozisz córkę do jej ojca? Dlaczego czujesz, jakbyś traciła samą siebie? Czy to, że nosiłaś dziecko w brzuchu, urodziłaś je i przystawiałaś do piersi, daje ci przewagę?

Bądź dobra dla zwierząt to mocna i do bólu szczera powieść wyróżniona najważniejszymi norweskimi nagrodami literackimi. Monica Isakstuen odważnie przełamuje tabu dotyczące rozwodu i podziału opieki nad dziećmi, kreśląc przy tym poruszającą opowieść o skomplikowanych relacjach matek i córek.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bądź dobra dla zwierząt w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Bądź dobra dla zwierząt i



2955
736
291

Opinia społeczności książki Bądź dobra dla zwierząti



Książki 1488 Opinie 951

Oceny książki Bądź dobra dla zwierząt

Średnia ocen
6,6 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Bądź dobra dla zwierząt

avatar
189
8

Na półkach:

Sen matki bohaterki bardzo sugestywny. Generalnie subtelnie podjęty temat parentyfikacji, rodzicielstwa po rozwodzie, braku dojrzałości do macierzyństwa. Ładna książka. Czegoś mi w niej brakowało, ale podobało mi się odwoływanie do uniwersalnych emocji. Mogłam lepiej zrozumieć, jak mogą czuć się mamy w tak trudnych sytuacjach.

Sen matki bohaterki bardzo sugestywny. Generalnie subtelnie podjęty temat parentyfikacji, rodzicielstwa po rozwodzie, braku dojrzałości do macierzyństwa. Ładna książka. Czegoś mi w niej brakowało, ale podobało mi się odwoływanie do uniwersalnych emocji. Mogłam lepiej zrozumieć, jak mogą czuć się mamy w tak trudnych sytuacjach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
727
245

Na półkach:

Książka porusza istotny temat jakim jest rodzina, rodzicielstwo, bycie samotnym rodzicem. Musimy pamiętać, że każde dziecko ma prawo do wychowywania się w pełnej i kochającej rodzinie. Niestety jest dużo rodzin dysfunkcyjnych, dużo rozwodów i przez to wiele dzieci cierpi. Wbrew temu, co sądzą niektórzy psycholodzy, opieka naprzemienna nie jest optymalnym rozwiązaniem. Dziecko nie czuje się dobrze, gdy ma dwa domy i gdy jego rodzice wychowują je naprzemiennie. Taki model rodziny jest zwyczajnym zamiennikiem tego, w jakim powinno wychowywać się dziecko. A jak wiadomo, żaden zamiennik nie jest i nie będzie taki sam jak oryginał, zawsze będzie czymś gorszym, czymś zamiast. Dlatego opieka naprzemienna też jest takim zamiennikiem i może przysporzyć wielu problemów zarówno rodzicom jak i przede wszystkim dziecku.
Podoba mi się sposób narracji w tej krótkiej powieści (pierwszoosobowy). Podoba mi się jej struktura. To luźne przemyślenia matki, która tęskni za swoją córką i zadaje sobie mnóstwo pytań i ma mnóstwo wątpliwości. Każda matka i każdy ojciec zadają sobie te pytania. Bo żadne dziecko nie rodzi się z gotową instrukcją obsługi i tylko my dzięki swojej intuicji, dzięki naszemu doświadczeniu i uczuciu do tego dziecka możemy w jakiś sposób próbować je wychowywać. Z jakim skutkiem? To już każdy oceni sam.

Książka porusza istotny temat jakim jest rodzina, rodzicielstwo, bycie samotnym rodzicem. Musimy pamiętać, że każde dziecko ma prawo do wychowywania się w pełnej i kochającej rodzinie. Niestety jest dużo rodzin dysfunkcyjnych, dużo rozwodów i przez to wiele dzieci cierpi. Wbrew temu, co sądzą niektórzy psycholodzy, opieka naprzemienna nie jest optymalnym rozwiązaniem....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
453
431

Na półkach:

„Nic się samo nie zrobi, powtarzałam. I rzeczywiście nic się samo nie robiło również innym ludziom, którym urodziły się dzieci. Ale w kilwaterze tych dyskusji wciąż byliśmy on i ja, nas dwoje, nasza mała rodzina w tym domu, byliśmy bezpieczni. Sortowałam ubrania zimowe, ubrania wiosenne, ubrania letnie i ubrania jesienne, ozdoby na rozmaite święta i układałam je w przemyślanym systemie pudełek, nauczyłam się robić na drutach, angażowałam się w wieczorne zajęcia w pracy i regularnie spotykałam się z przyjaciółmi. Pamiętam to”.(s. 19.)
Monica Isakstuen, Bądź dobra dla zwierząt. Przekł. I. Zimnicka, Wyd. Czarne, Wołowiec 2023.

Monica Isakstuen, norweska autorka,
za powieść Bądź dobra dla zwierząt wyróżniona
najważniejszą norweską nagrodą literacką (Brageprisen),
w niezwykle prosty, ale precyzyjnie określony sposób
przedstawia zwyczajne życie we dwoje z dzieckiem,
jednakże większość stron poświęca
życiu w pojedynkę, czyli po rozwodzie.

Przemyślana kompozycja,
(często ograniczona do zdania na stronie),
nie zdarza się często w prozie,
pozwala jednak uchwycić sedno
życiowych problemów bohaterki
i nadać im uniwersalny sens.

Dominuje w opisie codzienna krzątanina
(od świąt do świąt, od wiosny do zimy),
to w niej mieści się spektakl zwany życiem.

„Jest jedenasta, wpół do dwunastej, dwunasta. Wesołych świat, mamo mówię. Wesołych świąt, Karen, mówi ona. Mimo wszystko”.( s.243.)

Z prozą Isakstuen,
podobnie jak z życiem,
trzeba się zmierzyć.
10/10

„Nic się samo nie zrobi, powtarzałam. I rzeczywiście nic się samo nie robiło również innym ludziom, którym urodziły się dzieci. Ale w kilwaterze tych dyskusji wciąż byliśmy on i ja, nas dwoje, nasza mała rodzina w tym domu, byliśmy bezpieczni. Sortowałam ubrania zimowe, ubrania wiosenne, ubrania letnie i ubrania jesienne, ozdoby na rozmaite święta i układałam je w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

292 użytkowników ma tytuł Bądź dobra dla zwierząt na półkach głównych
  • 151
  • 138
  • 3
47 użytkowników ma tytuł Bądź dobra dla zwierząt na półkach dodatkowych
  • 15
  • 14
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Czytelnicy Bądź dobra dla zwierząt przeczytali również

Ryby Melissa Broder
Ryby
Melissa Broder
Gdyby ktoś zapytał mnie w komunikacji miejskiej, co sądzę o tej książce, pewnie zawahałabym się na moment, próbując ubrać w słowa jej osobliwy urok. A znając moje szczęście, trafiłby akurat na stronę z najbardziej dosadną sceną. Uprzedzam jednak: to nie erotyk, choć potrafi uderzyć bezwstydnie, jeśli nie w ciało, to w nerw. W samotność, w głód bliskości, w miejsca, o których zwykle nie mówimy głośno. Lucy rozstaje się z mężczyzną, z którym spędziła znaczną część dorosłego życia. Związek się kończy, a wraz z nim coś, co przez lata udawało stabilność. Wyjeżdża do siostry, gdzie ma tymczasowo opiekować się psem i, w teorii, skupić na dokończeniu doktoratu o Safonie. W trosce o własne zdrowie psychiczne zapisuje się na terapię grupową (dobrowolnie, lub z małą pomocą). Nowe miejsce. Nowe rytuały. Nowe szanse na oddech i zmianę, przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz. Bo wewnątrz Lucy wciąż jest sobą: kobietą rozedrganą, niespokojną, uzależnioną od spojrzeń i cudzego zainteresowania. I właśnie wtedy, kiedy wszystko zdaje się chwiać, pojawia się on - tajemniczy pływak wyłaniający się nocą z fal. Czy stanie się on ratunkiem dla Lucy? Ryby są prowokacyjne, momentami odpychające, i przerysowane, ale nie sposób się od nich oderwać. Lucy nie jest bohaterką do podziwiania, raczej do obserwowania z mieszaniną współczucia i irytacji. Ale to właśnie jej wewnętrzne monologi - pełne ironii i brutalnej szczerości sprawiają, że książka zostaje w głowie na długo. Autorka tworzy historię, która bawi i niepokoi, często jednocześnie. Pod warstwą absurdalnych wydarzeń i neurotycznego chaosu, w którym miota się Lucy, kryje się opowieść o głębokiej potrzebie akceptacji, o byciu dostrzeżoną, nie tylko przez innych, ale i przez samą siebie. To także historia kobiety, która nie potrafi być sama. Jej obsesyjne pragnienie bliskości pcha ją w kolejne puste, powierzchowne relacje, które zamiast przynieść ukojenie, tylko pogłębiają jej rozdarcie. Wulgarność pasuje do całej tej nieuporządkowanej historii. Podsumowując, jeśli lubisz literackie dziwactwa, to książka cię nie zawiedzie.
bibliotekaliv - awatar bibliotekaliv
ocenił na96 miesięcy temu
Wszystkie me daremne żale Miriam Toews
Wszystkie me daremne żale
Miriam Toews
Czytałem opinie innych czytelników i można dostrzec, że opinie są podzielone. Mnie ta książka wciągnęła od pierwszych stron. Jest poruszająca i porywająca. Pomimo iż porusza trudny temat samobójstwa, to nie zawiera nadmiernego dramatyzmu. I ma w sobie pewną lekkość. Zachęciła mnie do sięgnięcia po inne tytuły tej kanadyjskiej pisarki. Dziękuję panu Mariuszowi Gądkowi za tłumaczenie tej książki i wydawnictwu Czarne za jej wydanie. I choć uwielbiam reportaże, to rozumiem dlaczego tak wiele osób lubuje się w powieściach. Przyjemnie jest zanurzyć się, choć na chwilę w rzeczywistości innego człowieka. Człowieka, który początkowo jest nam obcy, ale jeśli powieść jest dobrze napisana, staje się bliższy i bliższy. Kilka cytatów: "Przyjaciółka oznajmiła, że bardzo się o mnie martwi, że to wszystko, przez co przeszłam, musi być okropne i że w jej opinii "śmierć z własnej ręki" to zawsze grzech. Zawsze. Z powodu cierpienia, jakie sprawia żyjącym. Zapytałam ją, co w takim razie z wszystkimi ludźmi cierpiącymi z powodu dupków, którzy żyją. Czy te dupki popełniają grzech, nie kończąc ze sobą?" "Żyć z moją matką to jak żyć z Kubusiem Puchatkiem. Przeżywa mnóstwo przygód, za sprawą swojej prostoduszności pakuje się w przeróżne kłopoty, a wszystkim jej perypetiom towarzyszy zwykle łagodna dawka filozofii." Chciałbym też podzielić się czymś więcej, wiem, że są ludzie, którzy uważają samobójców za egoistów. Nie uważam, żeby samobójstwo było wyjściem i nie pochwalam go. Znam jednak to uczucie niekończącego się bólu, i wiem jak to jest chcieć przestać istnieć, bo ten ból jest nie do wytrzymania, nawet jeśli nie jest fizyczny. Nie wszystkie rany są w końcu dla oka widoczne. Niektórym udaje się, przynajmniej w jakimś stopniu pokonać, na tyle, że mogą żyć i pracować dalej, niektórym nie. Ocenianie jest czymś najprostszym w takim przypadku. Zrozumienie, a przynajmniej brak oceny i choć trochę empatii wymaga wysiłku. Wielka szkoda, że nie każdego na to stać i niektórzy tak łatwo dają sobie prawo do oceniania takich osób.
Blue - awatar Blue
ocenił na73 miesiące temu
Żal po napletku Shalom Auslander
Żal po napletku
Shalom Auslander
Prowokacja, bluźnierstwo, autoironia, sacrum i profanum, wyzwiska, dążenie do wolności i tęsknota za tradycją, symboliką żydowską… Shalom Auslander opowiada o swoim życiu w dwóch płaszczyznach: jako dziecko wychowane w ortodoksyjnym środowisku, choć zachowanie jego ojca, eufemistycznie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Druga płaszczyzna to dorosłe życie, wraz ze zbliżającymi się narodzinami potomka. Dochodzi do konkluzji, iż wyrwanie się z tradycji, odcięcie od korzeni, kontekstu, oderwanie od przeszłości i niepewność przyszłości przestała przynosić mu radość. Staje się obawą, lękiem, który wiąże się z jego nadchodzącym potomkiem, którego dzieciństwo i dorosłość pozbawiona kontekstu wynikającego z pochodzenia i wielowiekowej tradycji stanie się cierpieniem. To zerwanie więzi przestało być tylko rozliczeniem jego i jego żony z przeszłością, staje się dziedzictwem, co do którego nie jest pewny, czy chce je przekazać. Nie brak tu symboliki w nawiązaniach do Tory (cytaty i konstrukcja tekstu). Przenosi te motywy do współczesności, polemizuje z nimi, parafrazuje. Więcej o tym jest w posłowiu do książki, w którym tłumacz zwraca uwagę choćby znaczenie nazwiska autora: Auslander czyli obcy. Nie brak humoru, swady, dowcipu, absurdu, groteski, gorzkich refleksji i nawet jeśli miejscami możemy oburzać się na język, jakim posługuje się autor, inwektywy jakie formułuje, a może bardziej wobec kogo, to ostatecznie nie jest to wygłup, ucieczka przed plemiennością, ciasnotą umysłu, ale ksiażką uniwersalna, dotyczącą wszelkiego rodzaju pobożności, tradycji. Jacy jesteśmy wobec tego w czym wyrośliśmy - tradycji, kultury, religii. Jak bardzo pełna jest ona hipokryzji, dwuznaczność, jak nasza relacja przypomina dwójmyślenie. A z drugiej strony pozbawienie jej jest poczuciem dotkliwej straty. Zżymamy się, złościmy, by po chwili tęsknić.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na72 lata temu
Ciało huty Anna Cieplak
Ciało huty
Anna Cieplak
Powieść Anny Cieplak, „Ciało huty”, to gęsta, wielowarstwowa opowieść o tożsamości miejsca i ludzi, których życie nierozerwalnie splotło się z rytmem wielkiego przemysłu. Autorka, znana z wrażliwości na kwestie społeczne, tym razem zabiera nas do Dąbrowy Górniczej, kreśląc obraz miasta żyjącego w cieniu giganta – Huty Katowice. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura ważna i potrzebna, choć wymagająca od czytelnika dużej uważności. Cieplak konstruuje narrację wokół metafory ciała – huta nie jest tu jedynie tłem, zimną konstrukcją z betonu i stali, lecz żywym, pulsującym organizmem, który karmi, ale i powoli trawi swoich mieszkańców. Śledzimy losy bohaterów z różnych pokoleń: od tych, którzy budowali kombinat z entuzjazmem socjalistycznego czynu, po współczesnych trzydziestolatków, próbujących odnaleźć się w postindustrialnej rzeczywistości. Autorka po mistrzowsku pokazuje, jak „ciało huty” przenika do ciał ludzi – poprzez choroby zawodowe, zmęczenie, ale także specyficzny hart ducha i lokalną dumę. To historia o tym, jak wielka polityka i ekonomia odciskają piętno na najbardziej intymnych sferach życia: związkach, macierzyństwie i marzeniach. Co przyciąga do tej publikacji? Największym atutem książki jest jej autentyczność i bezkompromisowość. Cieplak nie upiększa Śląska i Zagłębia, unikając jednocześnie taniej martyrologii. Przyciąga nas: Socjologiczne zacięcie: Autorka genialnie oddaje niuanse klasowe i napięcia między „starym” a „nowym” światem. Język: Styl jest surowy, niemal fizyczny, co doskonale koresponduje z tematyką ciężkiego przemysłu. Lokalny patriotyzm bez patosu: Książka daje głos regionowi, który w literaturze głównego nurtu wciąż bywa traktowany peryferyjnie. Mimo wysokiej noty, „Ciało huty” może być dla niektórych lekturą trudną. Wielowątkowość i spora liczba bohaterów sprawiają, że początkowo łatwo pogubić się w koligacjach i ramach czasowych. Momentami narracja staje się tak ciężka od nagromadzonych problemów społecznych, że brakuje w niej oddechu czy choćby odrobiny światła, co może przytłaczać. Nie jest to książka do „szybkiego czytania” – wymaga ona pełnego skupienia, by nie uronić żadnego z subtelnych znaczeń ukrytych między wierszami. Podsumowując, Anna Cieplak stworzyła przejmujący portret transformacji, która nigdy się nie kończy. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zrozumieć współczesną Polskę przez pryzmat jej przemysłowych korzeni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Mr Loverman Bernardine Evaristo
Mr Loverman
Bernardine Evaristo
Bernardine Evaristo, laureatka Nagrody Bookera za „Dziewczynę, kobietę, inną”, w powieści „Mr Loverman” udowadnia, że jest mistrzynią oddawania głosów tym, którzy w literaturze głównego nurtu zbyt często pozostają wyciszeni. To książka tętniąca życiem, mieniąca się barwami londyńskiej Hackney i nasycona aromatem rumu, a jednocześnie bolesna analiza życia w kłamstwie. Przyznając tej pozycji ocenę 8/10, doceniam jej niesamowitą energię językową oraz odwagę w przełamywaniu kulturowych tabu. Głównym protagonistą jest siedemdziesięcioczteroletni Barrington: elegant w nienagannych garniturach, miłośnik Szekspira, mąż, ojciec i dziadek. Pod tą fasadą szacownego seniora z karaibskiej diaspory kryje się jednak tajemnica – Barrington od sześćdziesięciu lat kocha Morrisa, swojego przyjaciela z dzieciństwa. Evaristo z niezwykłą gracją prowadzi nas przez meandry tej zakazanej miłości, która musiała przetrwać dekady w ukryciu przed konserwatywną społecznością i Bogobojną żoną, Carmel. Postać Barringtona jest fascynująca – to człowiek pełen uroku i dowcipu, ale też postać tragiczna, która u schyłku życia staje przed dylematem: czy wreszcie zacząć żyć w zgodzie ze sobą, ryzykując zniszczenie wszystkiego, co zbudował? Siłą „Mr Loverman” jest to, że Evaristo nie skupia się wyłącznie na perspektywie Barringtona. Autorka daje głos również Carmel, pokazując niszczycielską siłę małżeństwa opartego na emocjonalnej pustce i domysłach. To nie jest jednostronna opowieść o wyzwoleniu; to studium tego, jak sekret jednej osoby kładzie się cieniem na życiu całej rodziny. Evaristo genialnie operuje językiem – przeplata literacką angielszczyznę z karaibskim dialektem (patois),co nadaje narracji autentyczności i niepowtarzalnego tempa. Humor, często sarkastyczny i błyskotliwy, służy tu jako tarcza przed brutalną prawdą o zmarnowanych latach i straconych szansach. Ósemka to nota dla literatury, która zostawia w czytelniku trwały ślad. „Mr Loverman” to powieść ważna społecznie – odczarowuje postać starszego geja w czarnej społeczności, unikając przy tym schematów i taniego sentymentalizmu. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami tempo narracji, zwłaszcza w retrospekcjach z Antigui, nieco wyhamowuje, a niektóre wątki poboczne dotyczące córek Barringtona wydają się mniej dopracowane niż główny trójkąt relacji między nim, Morrisem a Carmel. Niemniej jednak, warsztat Evaristo jest olśniewający. „Mr Loverman” to triumf empatii i literackiego stylu. To książka o tym, że na bycie sobą nigdy nie jest za późno, ale też o wysokiej cenie, jaką płaci się za wolność. Bernardine Evaristo stworzyła postać, którą jednocześnie chcemy uściskać i skrzyczeć za jej tchórzostwo. To lektura słodko-gorzka, inteligentna i niesamowicie ludzka. Jeśli szukasz prozy, która rozśmieszy Cię do łez, by za chwilę ścisnąć za gardło, „Mr Loverman” jest pozycją obowiązkową. To celebracja życia we wszystkich jego skomplikowanych barwach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Szklany ogród Tatiana Țîbuleac
Szklany ogród
Tatiana Țîbuleac
„Szklany ogród” to książka, która może nie od razu powala, ale zostawia po sobie coś więcej niż tylko chwilowe wrażenie. Poznajemy historię dziewczynki – Łastoczki, wykupionej z sierocińca i zabranej do nowego domu. Już sam ten początek jest mocny, bo od razu czujemy, że to nie będzie łatwa ani lekka opowieść. Patrzymy na świat jej oczami – dziecka, które bardzo chce zaufać, ale jednocześnie boi się wszystkiego, co nowe. I razem z nią przechodzimy przez dorastanie w rzeczywistości, która nie daje poczucia bezpieczeństwa. Tłem tej historii jest Mołdawia w czasie przemian – moment, kiedy wszystko się zmienia, ale nic tak naprawdę nie jest pewne. I to czuć w tej książce cały czas. Chaos, strach, brak stabilizacji… ale też jakaś cicha nadzieja, że może jednak da się z tego wszystkiego wyjść. To nie jest historia pełna wielkich zwrotów akcji. Raczej taka, która płynie spokojniej, ale zostawia miejsce na myślenie. Na zatrzymanie się na chwilę i zastanowienie, jak bardzo środowisko, w którym dorastamy, wpływa na to, kim się stajemy. Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta bohaterka chce mieć swoje miejsce. Kogoś, komu może zaufać. I jak trudne to jest, kiedy od początku życia uczysz się raczej nie ufać nikomu. To książka o dorastaniu, o tożsamości, o szukaniu siebie gdzieś pomiędzy językami, kulturami i oczekiwaniami innych ludzi. Momentami niełatwa, momentami trochę ciężka w odbiorze, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Dla mnie to taka „cicha” książka — nie krzyczy emocjami, ale gdzieś tam powoli wchodzi pod skórę. Całkiem dobra historia, która zostawia po sobie refleksję.
Antares - awatar Antares
ocenił na724 dni temu
Czarny tort Charmaine Wilkerson
Czarny tort
Charmaine Wilkerson
„Czarny tort” to taka powieść, która od początku pachnie rodzinnymi sekretami, niedopowiedzeniami i sprawami, które przez lata były zamiatane pod dywan. I ja takie historie lubię. Bardzo. Bo tutaj nie chodzi tylko o to, że matka umiera i zostawia dzieciom nagranie. Chodzi o całe życie, którego Byron i Benny tak naprawdę nie znali. O przeszłość, która nagle wchodzi do ich świata bez pytania i każe im spojrzeć na matkę zupełnie inaczej. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Jest w niej sporo emocji, rodzinnych ran, trudnych relacji i tego poczucia, że czasem najbliżsi ludzie potrafią być dla nas największą zagadką. Podobało mi się, że autorka pokazuje rodzinę nie jako coś idealnego i cukierkowego, tylko jako coś skomplikowanego. Pełnego miłości, żalu, pretensji, tęsknoty i milczenia, które po latach potrafi ważyć więcej niż słowa. Najbardziej wciągnęła mnie właśnie ta warstwa sekretów. To powolne odkrywanie, kim naprawdę była Eleanor, co przeżyła, co ukrywała i dlaczego pewne decyzje musiała podjąć tak, a nie inaczej. Niby to historia o rodzeństwie, które musi wysłuchać opowieści matki, ale tak naprawdę jest to też historia o tożsamości, korzeniach, ucieczce, stracie i szukaniu swojego miejsca. A wszystko podane w taki sposób, że chce się czytać dalej, bo człowiek zwyczajnie chce wiedzieć, co jeszcze wyjdzie na jaw. Nie powiem, że była to książka idealna, bo momentami miałam wrażenie, że niektóre wątki można było poprowadzić trochę mocniej albo bardziej równo. Ale ogólnie naprawdę dobrze spędziłam z nią czas. Ma klimat, ma emocje, ma rodzinne tajemnice i ma ten rodzaj opowieści, który zostawia po sobie refleksję, że nigdy nie znamy drugiego człowieka do końca. Nawet własnej matki. Dobra, poruszająca i bardzo wciągająca powieść o rodzinie, kłamstwach, miłości i tym, że przeszłość potrafi upomnieć się o swoje w najmniej spodziewanym momencie. Naprawdę dobrze się czytało.
Antares - awatar Antares
ocenił na75 dni temu
Moje głupie pomysły Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły
Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły jest trafnym i gorzkim podsumowaniem losów głównego bohatera. Każdy wybór Archy’ego niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć ani zneutralizować. Próba kradzieży jajek kończy się kalectwem. Zdobycie ukochanej fortelem prowadzi do relacji, której nie potrafi udźwignąć ani ochronić. Planowany zamach na syna owocuje odwetem -przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli intencją było przetrwanie. Powieść Zannoniego pokazuje bezduszne prawa natury, którym - wbrew pozorom - podlegają również ludzie. Matka Archy’ego zostaje porzucona przez ojca. Czym to właściwie różni się od mężczyzn, którzy odchodzą i nie płacą alimentów? Z czasem wiąże się z nową kuną i stopniowo zapada w zapomnienie o własnych dzieciach - ile matek zatraca się emocjonalnie w relacji z konkubinem, zaniedbując wcześniejsze więzi? Świat zwierząt nie jest tu bardziej okrutny niż ludzki; jest po prostu uczciwszy w swojej bezwzględności. Archy od początku czuje, że nie pasuje do świata. Podważa jego sens, próbuje przechytrzyć los, a nawet samą śmierć, jakby nadając znaczenie ciężkiej egzystencji mógł ją unieważnić. W tym sensie jest postacią głęboko ludzką - kimś, kto nie akceptuje ograniczeń własnych zasobów, kto buntuje się przeciw słabości i przypadkowości istnienia. Dopiero z czasem ta historia odsłania się jako metafora dorastania: bolesnego dojrzewania do uznania, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie wszystko da się naprawić, a śmierć jest nie tyle porażką, co nieuniknioną częścią życia. Dlatego ta powieść może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaznały żałoby. Nie oferuje pocieszenia.. Zmusza raczej do konfrontacji z brakiem - z tym, że miłość, strata i przemijanie nie zawsze prowadzą do katharsis. Ta historia przywodzi mi na myśl słowa Mariny Diamandis: "I envy the birds high up in the trees They live out their lives so purposefully I envy the spiders, the squirrels and seeds They all find their way automatically" Zazdrość wobec istot, które nie muszą pytać o sens swojego istnienia, staje się jednym z najbardziej bolesnych tematów tej książki. Moje głupie pomysły to nie opowieść o zwierzętach, lecz o uniwersalnym doświadczeniu życia - o próbach nadania mu znaczenia mimo ograniczeń, błędów i nieuchronnego kresu.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na63 miesiące temu
Ciężar skóry Małgorzata Rejmer
Ciężar skóry
Małgorzata Rejmer
Opowiadania nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale „Ciężar skóry” to zbiór, który zdecydowanie osłabia moją niechęć do tej formy. A nawet sprawia, że zaczynam na nie patrzeć trochę inaczej. Każde opowiadanie jest osobnym przeżyciem, a wszystkie razem układają się w poruszającą opowieść o przemocy, samotności i wykluczeniu. Rejmer pokazuje bohaterów w momentach przełomowych – wtedy, gdy ich dotychczasowy świat zaczyna się rozpadać. Największe wrażenie zrobiła na mnie umiejętność tworzenia portretów psychologicznych. Bohaterowie pochodzą z różnych środowisk i kultur: są tu dzieci, kobiety, uchodźcy czy osoby stojące gdzieś na marginesie społeczeństwa. Autorka opisuje ich z dużą empatią. Pokazuje ich wewnętrzne konflikty, traumę i samotność. Nie sprowadza jednak tych postaci jedynie do roli ofiar. W wielu opowiadaniach pojawia się moment przebudzenia – chwila, gdy bohaterowie zaczynają dostrzegać mechanizmy przemocy i próbują wyjść poza narzucone im role. Bo przemoc jest osią całego tomu. Rejmer pokazuje ją w wielu odsłonach: w relacjach rodzinnych, w patriarchalnych strukturach, w doświadczeniu wojny czy w zwykłej obojętności wobec cierpienia innych. W tych opowiadaniach rzadko przybiera ona formę pojedynczego aktu. Częściej działa jak mechanizm wpisany w relacje między ludźmi, powracający i przenoszony z pokolenia na pokolenie. Duże znaczenie ma także język. Narracja jest poetycka i pełna metafor, a jednocześnie bardzo konkretna. Rejmer potrafi łączyć obrazowość z prostotą, dzięki czemu nawet najbardziej bolesne doświadczenia bohaterów zostają pokazane bez patosu, ale z dużą siłą oddziaływania. Tytułowa „skóra” staje się metaforą ciężaru doświadczeń, które nosimy w sobie – traum, wspomnień i społecznych ról. To wszystko, co zostaje z człowiekiem na długo i czego nie da się łatwo zrzucić. W opowiadaniach często pojawia się też motyw ciała i fizyczności, jakby autorka chciała pokazać, że nasze historie zapisują się właśnie „na skórze”.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na918 dni temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na63 miesiące temu
Babetta Nina Wähä
Babetta
Nina Wähä
Nina Wähä, która zachwyciła czytelników sagą „Testament”, w swojej kolejnej książce pt. „Babetta” porzuca surową fińską prowincję na rzecz dusznego, skąpanego w słońcu luksusu Lazurowego Wybrzeża. To radykalna zmiana scenerii, ale autorka pozostaje wierna swojemu zainteresowaniu skomplikowanymi, często toksycznymi więziami międzyludzkimi. Przyznając tej powieści ocenę 7/10, doceniam jej gęstą atmosferę i bezlitosną sekcję zwłok kobiecej przyjaźni, choć dostrzegam pewne mielizny w tempie prowadzenia akcji. Sceneria willi na południu Francji odgrywa w powieści kluczową rolę. Upał jest tu niemal namacalny, a błękit basenu wydaje się sztuczny i niepokojący. Wähä stosuje liczne nawiązania do klasyki kina (m.in. do filmu „Basen” z Romy Schneider),co nadaje książce specyficzny, noir-owy sznyt. To opowieść o „patrzeniu” i „byciu widzianym”. Katja obserwuje Lou z mieszanką podziwu i nienawiści, a czytelnik wraz z nią daje się wciągnąć w tę spiralę domysłów i niepewności. Autorka świetnie portretuje świat elit – znudzonych, powierzchownych, a jednocześnie tragicznie samotnych w swoim narcyzmie. Katja: Cień w blasku jupiterów Główna bohaterka jest osobą, którą łatwo zlekceważyć, co autorka wykorzystuje do budowania napięcia. Jako niespełniona aktorka, Katja patrzy na świat przez pryzmat ról, których nie dostała, i scen, w których nie zagrała. Jej przyjazd do willi Lou nie jest zwykłą wizytą u przyjaciółki – to podróż do jaskini lwa, gdzie każdy luksusowy przedmiot i każde spojrzenie Lou przypomina jej o własnej porażce. Wähä kreuje Katję jako „profesjonalną obserwatorkę”. Bohaterka niemal kompulsywnie analizuje każdy gest swojej sławnej przyjaciółki, próbując zrozumieć fenomen jej sukcesu. Czy to talent? A może tylko kwestia oświetlenia i odpowiedniego kąta patrzenia? Ta obsesja sprawia, że Katja staje się postacią niepokojącą – jej lojalność miesza się z drapieżną chęcią posiadania choćby cząstki życia Lou. Mechanizm wyparcia i pożądania To, co w głównej bohaterce najciekawsze, to jej wewnętrzny monolog. Katja nieustannie toczy walkę między miłością do Lou a głęboką urazą. Jest mistrzynią racjonalizacji; potrafi usprawiedliwić upokorzenia, których doświadcza, tylko po to, by móc dalej pławić się w blasku bijącym od gwiazdy. Jednocześnie Nina Wähä pokazuje, że Katja nie jest jedynie bierną ofiarą. W jej uległości kryje się pewna forma władzy – to ona jest jedynym świadkiem prawdziwego, niespójnego oblicza Lou, co czyni ją powierniczką i zagrożeniem w jednym. Katja to ucieleśnienie naszych najmroczniejszych instynktów – tej części natury, która każe nam porównywać się z innymi i czuć ukłucie zazdrości na widok cudzego triumfu. Dzięki niej „Babetta” przestaje być tylko opowieścią o celebrytach, a staje się uniwersalnym studium kompleksów i desperackiej potrzeby bycia zauważonym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Bądź dobra dla zwierząt

Więcej

Czy można kochać córkę, która w gruncie rzeczy jest przedłużeniem ciebie samej, która przypomina ci, jak bardzo siebie nienawidzisz?

Czy można kochać córkę, która w gruncie rzeczy jest przedłużeniem ciebie samej, która przypomina ci, jak bardzo siebie nienawidzisz?

Monica Isakstuen Bądź dobra dla zwierząt Zobacz więcej

Człowiek wytwarza średnio osiemdziesiąt dwa litry łez rocznie. Nie wliczając w to płaczu. Te osiemdziesiąt dwa litry to jedynie wilgoć, którą, wypuszczają gruczoły łzowe, aby ochronić oko, mniej więcej dwieście dwadzieścia pięć mililitrów na dobę. Kiedy się do tego doda płacz, ilość ta wzrasta drastycznie, a łzy płyną nie tylko z oczu, lecz również spływają przez nos. Mówimy o mniej więcej dwustu litrach. Dlatego lubię myśleć o tym, że istnieje jakaś średnia, jakiś przybliżony rachunek dotyczący każdego z najdrobniejszych zadań organizmu, że ktoś to wszystko mierzył, mierzył i mierzył, policzył, znów zmierzył, porachował, dwa razy sprawdził i zarejestrował swoje odkrycia. Lubię wierzyć, że nawet gdyby duże odstępstwo od normy miało trwać przez dłuższy czas, to zawsze mogę dogonić średnią, bo gdzieś z przodu istnieje określona normą o wiele mniejsza liczba litrów.

Człowiek wytwarza średnio osiemdziesiąt dwa litry łez rocznie. Nie wliczając w to płaczu. Te osiemdziesiąt dwa litry to jedynie wilgoć, któr...

Rozwiń
Monica Isakstuen Bądź dobra dla zwierząt Zobacz więcej

Mity na temat relacji matka-dziecko:

Pierś jest najlepsza
Żadna matka nie chce skrzywdzić swojego dziecka
Żadna matka nie chce opuścić swego dziecka
Miłość matczyna jest bezwarunkowa.

Mity na temat relacji matka-dziecko:

Pierś jest najlepsza
Żadna matka nie chce skrzywdzić swojego dziecka
Żadna mat...

Rozwiń
Monica Isakstuen Bądź dobra dla zwierząt Zobacz więcej
Więcej