Bądź dobra dla zwierząt

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Powieść [Wydawnictwo Czarne]
- Tytuł oryginału:
- Vær snill med dyrene
- Data wydania:
- 2023-09-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-09-13
- Liczba stron:
- 248
- Czas czytania
- 4 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381917568
- Tłumacz:
- Iwona Zimnicka
Po rozstaniu z mężem w rozsądny sposób podzielili się meblami i ulubionymi drobiazgami. Przyjrzeli się wspólnym kontom bankowym i kredytom. Dobrze poszło, powiedzieli sobie. Aż wreszcie stanęli przed kwestią podziału opieki nad dzieckiem.
Starannie ustalili sprawiedliwe zasady – w końcu nie ma nic ważniejszego od szczęścia trzyletniej Anny. A mimo to Karen nie potrafi przywyknąć do nowej sytuacji. Jeśli w jednym tygodniu jesteś matką, to kim stajesz się w następnym, gdy odwozisz córkę do jej ojca? Dlaczego czujesz, jakbyś traciła samą siebie? Czy to, że nosiłaś dziecko w brzuchu, urodziłaś je i przystawiałaś do piersi, daje ci przewagę?
Bądź dobra dla zwierząt to mocna i do bólu szczera powieść wyróżniona najważniejszymi norweskimi nagrodami literackimi. Monica Isakstuen odważnie przełamuje tabu dotyczące rozwodu i podziału opieki nad dziećmi, kreśląc przy tym poruszającą opowieść o skomplikowanych relacjach matek i córek.
Kup Bądź dobra dla zwierząt w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Bądź dobra dla zwierząt
Matka roku
Przez lata macierzyństwo w kulturze było ukazywane jako spełnienie marzeń każdej kobiety. Lata bez maleństwa przy nodze czy na rękach były smutnym wyczekiwaniem na szczebioczące szczęście. Niewiasta dopiero z dzieckiem nabierała sensu życia i mogła samorealizować się jako matka i żona. Poród – chociaż bolesny – otwierał nowy rozdział i pozwalał z dumą spojrzeć w twarz matce, babci i siostrom.
Od paru lat obserwujemy jednak odkłamanie portretu matki. To już nie są same blaski. Nagle okazało się, że można mieć depresję poporodową, rozstępy, huśtawki nastrojów, a także brak czasu na sen i jedzenie. W skrócie – czarna rozpacz. Ponadto brak chwili dla siebie, życia towarzyskiego i wsparcia ze strony męża. Rysuje się tutaj mocno czarno-białe rozróżnienie, a jak wiadomo, życie takie nie jest. Ale powiedzcie to pisarkom i pisarzom.
„Bądź dobra dla zwierząt” Isakstuen to historia Karen i jej relacji z córką Anną. Po rozwodzie bohaterka musiała określić warunki opieki nad dzieckiem. Nie jest zadowolona z tego salomonowego rozwiązania, jednak podział pół na pół jest sprawiedliwy i wymagany przez norweskie prawo. Tak więc Karen zaczyna układać swoje życie w interwałach między kolejnymi spotkaniami z Anną. Jednocześnie próbuje zmierzyć się z rozczarowaniem w oczach matki, która nie tylko nie zaakceptowała rozwodu córki, ale i nieobecności wnuczki podczas niektórych świąt i urodzin.
Monica Isakstuen w sumie nie zaproponowała nic nowego ani interesującego w tematyce relacji matki z córką. Punkt wyjścia jest dosyć interesujący, czyli próba ułożenia sobie życia po rozwodzie i podziale opieki nad dzieckiem. Karen zastanawia się nad naturalnością odseparowania matki od dziecka, wpływem rozwodu na rozwój córki czy dynamiką relacji z Anną. Jednak w swych rozważaniach wpada w banał i liczne stereotypy. Wszystko jest czarno-białe, a przecież oczywiste jest, że życie takie nie jest. Początkowo szczerość jest interesująca, ale szybko okazuje się, że Karen jest małostkowa i sztuczna w swych rozważaniach. Dlaczego? Bo w odmiennej sytuacji, w której miałaby w domu i męża, i dziecko, jej rozważania poszłyby w kompletnie innym kierunku. Zawsze tęsknimy za tym, czego nie mamy. I nie ma w tym nic odkrywczego.
Lepiej mógłby wypaść też wątek relacji Karen z jej matką. Babcia jest rozczarowana, niezadowolona i zgryźliwa. Nie może wybaczyć córce braku prób zjednoczenia rodziny. Karen w tym wszystkim wydaje się bierna i apatyczna. Toleruje zachowanie matki i nie próbuje z nim walczyć. Zapewne dlatego, że nie chce się kłócić i przyzwyczaiła się już do takiego zachowania rodzicielki. Bierze je za zwykłe i typowe, chociaż go nie akceptuje. A jak wiemy, bez jakiejkolwiek próby rozmowy i dyskusji na pewno nic się nie zmieni.
W tym wszystkim jest jeden plus, a mianowicie ukazanie roli matki w przyrodzie. Człowiek – w toku rozwoju społecznego – wykształcił rozwiązania, które są u zwierząt niemożliwe. Pytanie tylko, czy to świadczy o naszym postępie? Czy umowy, paragrafy i aneksy są w stanie zastąpić aspekt biologiczny? Na te pytania czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam.
„Bądź dobra dla zwierząt” to książka, która mnie rozczarowała. Spodziewałem się ciekawszego ujęcia tematu. Może podczas premiery było to coś przełomowego i odkrywczego, ale teraz niknie w tłumie. Chyba że to ja po prostu za dużo czytam, co też jest możliwe.
Michał Wnuk
Opinia społeczności książki Bądź dobra dla zwierząt
„ Złe uczynki nikomu nie ujdą na sucho.” (str.30) Cieniutka książka o pesymistycznym zabarwieniu. Prawdę mówiąc nie bardzo przypadła mi do gustu, pomimo iż porusza ważny problem. Kiedy Anna ma trzy lata jej rodzice się rozwodzą. Równo podzielili swój majątek między siebie, pozostała tylko kwestia dziecka. Później miały miejsce wizyty w ośrodku pomocy społecznej i podpisanie umowy dotyczącej opieki nad dzieckiem. Dla Karen mimo iż podpisała umowę był to ogromny cios. Nie było dla niej łatwe dzielić się opieką nad dzieckiem. Wiązało się to z podejmowaniem decyzji, dokonywaniem wyborów i czasowym ułożeniem sobie życia bez dziecka, kiedy przebywało u męża. W tym czasie musiała uśmierzać paniczny lęk i destrukcyjne myśli. Miała wiele momentów zwątpienia czy jest dobrą matką. Bardzo często zadawała sobie to pytanie. Miała świadomość, że małżeństwo jej nie wyszło i myślała że poniosła porażkę w wychowaniu dziecka. Nocą dręczyły ją koszmary. Wracała wspomnieniami do przeszłości kiedy Ania się urodziła, jak jeszcze w związku małżeńskim było dobrze. A później było coraz gorzej. Za każdym razem kiedy odwoziła córkę do męża przeżywała katusze. Nie potrafiła zagospodarować sobie czasu, kiedy córki nie było. Nawet jak sobie coś zaplanowała to szybko z tego rezygnowała. Lecz kiedy córka była u niej była nieobecna duchem. Ciągle wypytywała córkę jak było u ojca i co się w tym czasie działo. Dużo czytała. Szczególnie o zwierzętach. Jak reagują kiedy zabiera się je od matki.
Oceny książki Bądź dobra dla zwierząt
Poznaj innych czytelników
292 użytkowników ma tytuł Bądź dobra dla zwierząt na półkach głównych- Chcę przeczytać 151
- Przeczytane 138
- Teraz czytam 3
- Posiadam 15
- 2024 14
- 2023 9
- Legimi 3
- Biblioteka 2
- Przeczytane 2025 2
- Ebook 2










































Opinie i dyskusje o książce Bądź dobra dla zwierząt
Sen matki bohaterki bardzo sugestywny. Generalnie subtelnie podjęty temat parentyfikacji, rodzicielstwa po rozwodzie, braku dojrzałości do macierzyństwa. Ładna książka. Czegoś mi w niej brakowało, ale podobało mi się odwoływanie do uniwersalnych emocji. Mogłam lepiej zrozumieć, jak mogą czuć się mamy w tak trudnych sytuacjach.
Sen matki bohaterki bardzo sugestywny. Generalnie subtelnie podjęty temat parentyfikacji, rodzicielstwa po rozwodzie, braku dojrzałości do macierzyństwa. Ładna książka. Czegoś mi w niej brakowało, ale podobało mi się odwoływanie do uniwersalnych emocji. Mogłam lepiej zrozumieć, jak mogą czuć się mamy w tak trudnych sytuacjach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka porusza istotny temat jakim jest rodzina, rodzicielstwo, bycie samotnym rodzicem. Musimy pamiętać, że każde dziecko ma prawo do wychowywania się w pełnej i kochającej rodzinie. Niestety jest dużo rodzin dysfunkcyjnych, dużo rozwodów i przez to wiele dzieci cierpi. Wbrew temu, co sądzą niektórzy psycholodzy, opieka naprzemienna nie jest optymalnym rozwiązaniem. Dziecko nie czuje się dobrze, gdy ma dwa domy i gdy jego rodzice wychowują je naprzemiennie. Taki model rodziny jest zwyczajnym zamiennikiem tego, w jakim powinno wychowywać się dziecko. A jak wiadomo, żaden zamiennik nie jest i nie będzie taki sam jak oryginał, zawsze będzie czymś gorszym, czymś zamiast. Dlatego opieka naprzemienna też jest takim zamiennikiem i może przysporzyć wielu problemów zarówno rodzicom jak i przede wszystkim dziecku.
Podoba mi się sposób narracji w tej krótkiej powieści (pierwszoosobowy). Podoba mi się jej struktura. To luźne przemyślenia matki, która tęskni za swoją córką i zadaje sobie mnóstwo pytań i ma mnóstwo wątpliwości. Każda matka i każdy ojciec zadają sobie te pytania. Bo żadne dziecko nie rodzi się z gotową instrukcją obsługi i tylko my dzięki swojej intuicji, dzięki naszemu doświadczeniu i uczuciu do tego dziecka możemy w jakiś sposób próbować je wychowywać. Z jakim skutkiem? To już każdy oceni sam.
Książka porusza istotny temat jakim jest rodzina, rodzicielstwo, bycie samotnym rodzicem. Musimy pamiętać, że każde dziecko ma prawo do wychowywania się w pełnej i kochającej rodzinie. Niestety jest dużo rodzin dysfunkcyjnych, dużo rozwodów i przez to wiele dzieci cierpi. Wbrew temu, co sądzą niektórzy psycholodzy, opieka naprzemienna nie jest optymalnym rozwiązaniem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nic się samo nie zrobi, powtarzałam. I rzeczywiście nic się samo nie robiło również innym ludziom, którym urodziły się dzieci. Ale w kilwaterze tych dyskusji wciąż byliśmy on i ja, nas dwoje, nasza mała rodzina w tym domu, byliśmy bezpieczni. Sortowałam ubrania zimowe, ubrania wiosenne, ubrania letnie i ubrania jesienne, ozdoby na rozmaite święta i układałam je w przemyślanym systemie pudełek, nauczyłam się robić na drutach, angażowałam się w wieczorne zajęcia w pracy i regularnie spotykałam się z przyjaciółmi. Pamiętam to”.(s. 19.)
Monica Isakstuen, Bądź dobra dla zwierząt. Przekł. I. Zimnicka, Wyd. Czarne, Wołowiec 2023.
Monica Isakstuen, norweska autorka,
za powieść Bądź dobra dla zwierząt wyróżniona
najważniejszą norweską nagrodą literacką (Brageprisen),
w niezwykle prosty, ale precyzyjnie określony sposób
przedstawia zwyczajne życie we dwoje z dzieckiem,
jednakże większość stron poświęca
życiu w pojedynkę, czyli po rozwodzie.
Przemyślana kompozycja,
(często ograniczona do zdania na stronie),
nie zdarza się często w prozie,
pozwala jednak uchwycić sedno
życiowych problemów bohaterki
i nadać im uniwersalny sens.
Dominuje w opisie codzienna krzątanina
(od świąt do świąt, od wiosny do zimy),
to w niej mieści się spektakl zwany życiem.
„Jest jedenasta, wpół do dwunastej, dwunasta. Wesołych świat, mamo mówię. Wesołych świąt, Karen, mówi ona. Mimo wszystko”.( s.243.)
Z prozą Isakstuen,
podobnie jak z życiem,
trzeba się zmierzyć.
10/10
„Nic się samo nie zrobi, powtarzałam. I rzeczywiście nic się samo nie robiło również innym ludziom, którym urodziły się dzieci. Ale w kilwaterze tych dyskusji wciąż byliśmy on i ja, nas dwoje, nasza mała rodzina w tym domu, byliśmy bezpieczni. Sortowałam ubrania zimowe, ubrania wiosenne, ubrania letnie i ubrania jesienne, ozdoby na rozmaite święta i układałam je w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko co szwedzkie budzi lęk, krajobraz, szkoła, wychowanie dzieci i oczywiście opieka nad dzieckiem po rozwodzie rodziców. Czy na pewno rodzice czują się dobrze, kiedy dziecko przebywa cały tydzień, raz z matką, a raz z ojcem? Autorka opisuje swoje zmagania z tęsknotą, wyrzutami sumienia a nawet zazdrością. " To nie jest żaden konkurs. Ale chcę go wygrać." Podsumowuje autorka.
Wszystko co szwedzkie budzi lęk, krajobraz, szkoła, wychowanie dzieci i oczywiście opieka nad dzieckiem po rozwodzie rodziców. Czy na pewno rodzice czują się dobrze, kiedy dziecko przebywa cały tydzień, raz z matką, a raz z ojcem? Autorka opisuje swoje zmagania z tęsknotą, wyrzutami sumienia a nawet zazdrością. " To nie jest żaden konkurs. Ale chcę go wygrać."...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo naprawdę niezła książka! Opinia na tym portalu dziwi mnie, bo moim zdaniem jest nieco zaniżona. Ode mnie porządne 7 gwiazdek. 🙂
Doceniam podjęcie przez autorkę niełatwego tematu, pomysłowe przedstawienie wprost, z lekką ironią, w sposób pozwalający niejako wejście do jej (a zarazem swojego) umysłu.
Jest dość ciekawy temat? Jest.
Jest przyjemne uczucie utożsamienia z główną bohaterką i jej odczuciami? Jest.
Są smaczki dla mózgu w postaci ciekawych cytatów, sformułowań, spostrzeżenia i rozdziały w formie niejako mini scenek? Są.
Może nie ma zbyt wartkiej akcji i jest trochę chaosu.
Ale tak czy inaczej, przyjemne, przyzwoite czytadełko. 🙂
To naprawdę niezła książka! Opinia na tym portalu dziwi mnie, bo moim zdaniem jest nieco zaniżona. Ode mnie porządne 7 gwiazdek. 🙂
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoceniam podjęcie przez autorkę niełatwego tematu, pomysłowe przedstawienie wprost, z lekką ironią, w sposób pozwalający niejako wejście do jej (a zarazem swojego) umysłu.
Jest dość ciekawy temat? Jest.
Jest przyjemne uczucie utożsamienia z...
Po skończeniu książki nie wiem, co tak naprawdę przeczytałam.
Po skończeniu książki nie wiem, co tak naprawdę przeczytałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka interesująca, ale realizacja nie przypadła mi do gustu. Nie odpowiada mi taki styl narracji, oparty na potoku luźnych przemyśleń, gdzieniegdzie tylko pooddzielanych przecinkami i kropkami. Wiązałam z tą książką spore nadzieje, ale zawiodłam się i znudziłam. Nie przemówiła ona do mnie, nie zrobiła żadnego większego wrażenia i szybko wyparuje z mojej pamięci.
Tematyka interesująca, ale realizacja nie przypadła mi do gustu. Nie odpowiada mi taki styl narracji, oparty na potoku luźnych przemyśleń, gdzieniegdzie tylko pooddzielanych przecinkami i kropkami. Wiązałam z tą książką spore nadzieje, ale zawiodłam się i znudziłam. Nie przemówiła ona do mnie, nie zrobiła żadnego większego wrażenia i szybko wyparuje z mojej pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka zapoznaje czytelnika z Karen i jej spełniającym się życiem, jest szczęśliwą mężatką, z własnym domem, oczekującą dziecka. Sielanka, no może oprócz matki Karen, która jest przesycona gderliwością, pretensjami do byłego męża i potrzebą wtrącania się z dobrymi radami. Karen czuje się jednak spokojna w swoich pieleszach, za niczym nie goni, cieszy się dobrym życiem, które sobie zbudowała. Kiedy rodzi się córka przybywa obowiązków, które z czasem stają się rutyną i przykrym obowiązkiem. Karen dopadają wątpliwości, bo zauważa jak dużo rzeczy jest na jej głowie. Wyostrza jej się poczucie nierównego podziału obowiązków w małżeństwie, które coraz bardziej jej doskwiera. Po trzech latach małżeństwa składa pozew o rozwód, który przebiega w bardzo zgodnej atmosferze. Trudnością, której chyba bohaterka się nie spodziewała, stał się równy podział obowiązków rodzicielskich, co jak się okazało przyniósł jej mnóstwo wewnętrznych frustracji.
Czymże ta książka jest? Z jednej strony niewątpliwie to opowieść kobiety, o tym jak to jest być matką po rozwodzie. Narratorka opowiada o swoich emocjach, które towarzyszą jej po rozdzieleniu obowiązków rodzicielskich. Tygodnie, czy weekendy, które przypadły ojcu dziecka są dla niej jak czarna, ziejąca pustką dziura, z którą nie wie co robić. W takie dni brakuje jej dziecka, a może raczej kontroli nad tym co dziecko robi w czasie kiedy opiekuje się nim ojciec. Karen tworzy domysły, pisze scenariusze, które służą tylko samoudręczeniu. Nie potrafi się skupić na pracy, na znajomych, na innych zajęciach, bo myśli owładnięte są li i wyłączenie dzieckiem, które jest pod opieką ojca, jej byłego męża, w zasadzie porządnego faceta i opiekuńczego ojca. To "oddawanie" córki ojcu jest dla Karen torturą, synonimem porażki, symbolem nie poradzenia sobie w "konkursie" na matkę.
Z drugiej strony to także wspomnienia Karen z dzieciństwa, jej opowieści o ojcu, siostrze i matce, której obsesją były święta, szczególnie Bożego Narodzenia, w które wręcz przesadnie dekorowała dom, szykowała potrawy, jakby to miało coś uratować, jakby było symbolem czegoś stałego, niezmiennego, zwłaszcza kiedy tak wiele zmieniało się poza jej wpływem. To sztywne trzymanie się rytuałów świątecznych mogło być jedynym na co miała wpływ. Matka Karen to twórczyni skomplikowanych scenariuszy, przewidywań i żali do otoczenia. Chciała decydować dla innych i za innych, co oczywiście nie przyczyniało jej sympatii.
Co warto podkreślić te dwa obrazki z życia matki i córki ukazują też zupełnie inne podejścia do związku, bycia matką, kobietą. Matka Karen to symbol tradycyjnego modelu małżeństwa, w który role zostały rozpisane przez stereotypy i system, Karen zaś to współczesność, w której rola kobiety i matki została zdefiniowana przez nią samą. Jedna została zostawiona przez męża sama z dziećmi, druga sama decyduje o rozstaniu z mężem, po czym on przejmuje połowę obowiązków nad dzieckiem.
Po przeczytaniu tej książki miałam niesprecyzowane poczucie pustki w głowie. Choć starałam się wczuć w rozterki Karen to trudno mi było zrozumieć motywy rozwodu. Nie zrozumiałam także jej zaskoczenia, czy zdziwienia dotyczącego podziału obowiązków względem dziecka. Chciałam postawić się w jej sytuacji, ale bohaterka kontrowała moją empatię. Miałam wrażenie, że Karen miota się między wieloma myślami, czy wyobrażeniami czegoś co nie istnieje, czyli mitu o idealnej matce. Niemniej bohaterka jest oczywiście tylko symbolem tego co chciała przekazać autorka, czyli tego, że nawet w tak równościowym i sprawiedliwym systemie jak norweski to i tak kobieta jest bardziej obciążona po rozwodzie: emocjami, oczekiwaniami, rolą matki, która ma specjalne obowiązki względem dziecka.
Autorka zapoznaje czytelnika z Karen i jej spełniającym się życiem, jest szczęśliwą mężatką, z własnym domem, oczekującą dziecka. Sielanka, no może oprócz matki Karen, która jest przesycona gderliwością, pretensjami do byłego męża i potrzebą wtrącania się z dobrymi radami. Karen czuje się jednak spokojna w swoich pieleszach, za niczym nie goni, cieszy się dobrym życiem,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDylemat wykształconej i oczytanej (chyba aż za bardzo) kobiety z bogatego kraju - czy warto znosić wszystko w imię dobra swojego dziecka, czy postawić siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu. I żyć z konsekwencjami tego wyboru. Do refleksji.
Dylemat wykształconej i oczytanej (chyba aż za bardzo) kobiety z bogatego kraju - czy warto znosić wszystko w imię dobra swojego dziecka, czy postawić siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu. I żyć z konsekwencjami tego wyboru. Do refleksji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzypomina mi to nieco Dorosłych i podobnie jak u Marie Aubert, ta książka będzie podobać się tym, którzy odnajdą się w skórze głównej bohaterki. Której rozmyślania są bliskie czytelnikowi. Bardziej mam wrażenie ze to jest poezja, nie proza. Nie ma tu historii jako takiej, a właśnie przemyślenia na temat macierzyństwa i relacji matki z dzieckiem. Emocjonalnie mnie ta książka bardzo zmęczyła
Przypomina mi to nieco Dorosłych i podobnie jak u Marie Aubert, ta książka będzie podobać się tym, którzy odnajdą się w skórze głównej bohaterki. Której rozmyślania są bliskie czytelnikowi. Bardziej mam wrażenie ze to jest poezja, nie proza. Nie ma tu historii jako takiej, a właśnie przemyślenia na temat macierzyństwa i relacji matki z dzieckiem. Emocjonalnie mnie ta...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to