Ripley pod wodą

Okładka książki Ripley pod wodą autora Patricia Highsmith, 9788373928381
Okładka książki Ripley pod wodą
Patricia Highsmith Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Tom Ripley (tom 5) kryminał, sensacja, thriller
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Tom Ripley (tom 5)
Tytuł oryginału:
Ripley under water
Data wydania:
2023-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2011-10-01
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373928381
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ripley pod wodą w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ripley pod wodą

Średnia ocen
6,6 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ripley pod wodą

avatar
214
160

Na półkach:

Fantastyczna! Autorka wykonała dobrą robotę pisząc ostatnią część. Cieszę się, że Tom miał okazję spotkać Davida, kogoś równie ekscentrycznego jak on sam.

Fantastyczna! Autorka wykonała dobrą robotę pisząc ostatnią część. Cieszę się, że Tom miał okazję spotkać Davida, kogoś równie ekscentrycznego jak on sam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
939
807

Na półkach:

„Ripley pod wodą” to dla mnie doskonałe zakończenie cyklu przygód Toma Ripleya. Książka trzyma poziom i klimat, do którego przyzwyczaiła mnie już pierwsza, najbardziej znana część – „Utalentowany pan Ripley”. Patricia Highsmith po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć napięcie i intrygować czytelnika, balansując na granicy między thrillerem a psychologiczną opowieścią.

Podobało mi się, jak autorka rozwija postać Ripleya, który mimo upływu lat i względnego spokoju, jaki sobie zapewnił, wciąż pozostaje fascynującym, choć niepokojącym bohaterem. W tej części szczególnie wyraźnie czuć narastającą paranoję i zagrożenie, które czai się tuż pod powierzchnią jego uporządkowanego życia. To przypomina mi o atmosferze niepokoju i napięcia, które tak świetnie budowała już w pierwszej części.

Czułem, że książka wciąga podobnie jak „Utalentowany pan Ripley”, choć tym razem bohater jest starszy, bardziej doświadczony i zmęczony. Mimo to, jego wewnętrzne rozterki, inteligencja i sposób, w jaki radzi sobie z przeszłością, sprawiają, że nie mogłem oderwać się od lektury.

Jeśli ktoś lubi literaturę pełną psychologicznego napięcia, to z pewnością poleciłbym „Ripley pod wodą”. To świetna kontynuacja, która trzyma poziom, a jednocześnie przynosi satysfakcjonujące zakończenie serii.

„Ripley pod wodą” to dla mnie doskonałe zakończenie cyklu przygód Toma Ripleya. Książka trzyma poziom i klimat, do którego przyzwyczaiła mnie już pierwsza, najbardziej znana część – „Utalentowany pan Ripley”. Patricia Highsmith po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć napięcie i intrygować czytelnika, balansując na granicy między thrillerem a psychologiczną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
291
244

Na półkach:

Niby powolna ale z treścią. Zakończona tak, że można napisać dalszą część. Polubiłam Toma mimo jego przeszłości...

Niby powolna ale z treścią. Zakończona tak, że można napisać dalszą część. Polubiłam Toma mimo jego przeszłości...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

175 użytkowników ma tytuł Ripley pod wodą na półkach głównych
  • 106
  • 66
  • 3
28 użytkowników ma tytuł Ripley pod wodą na półkach dodatkowych
  • 12
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Ripley pod wodą

Inne książki autora

Patricia Highsmith
Patricia Highsmith
Amerykańska pisarka, autorka kryminałów. Ukończyła Barnard College, gdzie oprócz filologii angielskiej studiowała języki klasyczne. Większość swego dorosłego życia spędziła w Europie, mieszkając głównie we Francji i Szwajcarii. Napisała ponad dwadzieścia powieści i kilkadziesiąt opowiadań, z zamiłowaniem uprawiała również rysunek i rzeźbę. Autorka, której twórczość przeżywa dziś prawdziwy renesans, uchodzi za mistrzynię powieści psychologicznej z wątkiem kryminalnym. Interesuje ją nie sama zbrodnia, lecz jej psychologiczne podłoże i mechanizmy, a zwłaszcza zmiany, jakie następują wówczas w osobowościach bohaterów. Jak stwierdził wybitny pisarz angielski Graham Greene, w swoich książkach „stworzyła specyficzny świat – klaustrofobiczny i irracjonalny – w którym nieodmiennie towarzyszy nam uczucie osobistego zagrożenia”. Krytycy z wielkim uznaniem wyrażali się o jej talencie, podziwiając psychologiczną przenikliwość jej utworów, jak również elegancki i klarowny styl. Za swoją twórczość otrzymała wiele nagród: O. Henry Memorial Award, The Edgar Allan Poe Award, Le Grand Prix de Littérature Policière i Award of the Crime Writer's Association of Great Britain.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śliczne obrazki Simone de Beauvoir
Śliczne obrazki
Simone de Beauvoir
Obrazki z życia francuskiej burżuazji z lat 60tych, domy na wsi i w Paryżu, nowinki techniki, dobre prace, przyjęcia i bogate życie towarzyskie, wakacje we Florencji lub Thaiti, ułożone rodziny i wiara w dobrą przyszłość. Szybko jednak zauważamy, że pod powierzchnią tych ślicznych obrazków czai się obłuda, gra pozorów, zawiść i powierzchowne relacje. Na tym tle Laurence – matka dwójki grzecznych dziewczynek, żona dobrze prosperującego architekta, oddana córka rozwiedzionych rodziców, dyskretna kochanka, pracownica agencji reklamowej. Wszystko w jej życiu się układa tak jak powinno a jednak ona czuje jakiś niedosyt „ co takiego mają inni a ja nie” pyta sama siebie, obojętna i pozbawiona emocji, złapana w pułapkę dobrobytu. Wychowana na grzeczną dziewczynkę, gra role jakich od niej oczekuje otoczenie, czuje, że dawno powinna zerwać z kochankiem, ale ciężko jej to zrobić, chciałaby potrząsnąć matką, która jest nieznośna po tym jak zostawił ją partner, ale ją wspiera, przytakuje mężowi, z wdzięcznością przyjmując drogie prezenty chociaż ją to mierzi. Czuje się głupsza, że nie czyta gazet, nie interesuje się polityką, ale przecież i tak nikt tego od niej nie oczekuje. Ma być dobrą żoną, matką i wspierającą córką, chociaż ją to uwiera. Przebudzenie następuje gdy Laurence zauważa, że na taką samą grzeczną dziewczynkę wychowuje swoją córkę Katarzynę, pod presją rodziny, która chce ją izolować od przykrych zdarzeń świata, gazet i telewizji by niczym niepokojącym nie zakłócić niewinnego umysłu, a także chce ją odciąć od przyjaciółki, która może mieć na nią zły wpływ. Laurence mówi nie. Nie dla siebie, ale dla swoich córek. Książka ukazała się we Francji w 66 roku, dziś ten tekst mocno już trąci myszką- pułapki konsumpcjonizmu, ułudy mieszczańskiego dobrobytu, pozorne szczęścia- dużo tego już było, ale czytałam ją z perspektywą już historyczną, jako ciekawostkę z epoki.
uczta_babette - awatar uczta_babette
ocenił na610 miesięcy temu
Sokół maltański Dashiell Hammett
Sokół maltański
Dashiell Hammett
Lata 20-te. USA. San Francisco. Do biura dwóch prywatnych detektywów wchodzi tajemnicza femme fatale ze zleceniem... Po zapoznaniu się z całą serią przygód Marlowe'a Chandlera od jakiegoś czasu czułem potrzebę przeczytania jakiegoś kryminału noir. Takiego - wiecie - klasycznego z twardymi gośćmi z byczymi karkami, szerokimi szczękami z cygarem między zębami i rewolwerem w kieszeni obszernej marynarki rzucających ironicznymi dowcipasami gdy ktoś do nich mierzy ze spluwy. No i akurat na Legimi w abonamencie jest nowy przekład "Sokoła maltańskiego" gdzie bohaterem jest Sam Spade. Dostałem to czego chciałem - to jest książka, która mogłaby posłużyć jako wzorzec noir jak metr z Sevres. Wszystkie klisze i motywy są tutaj. Mamy wartką akcję, fabułę klejoną na ślinę, brak rozbudowanych opisów psychologii postaci - wszyscy próbują wykiwać resztę frajerów w pogoni za bogactwem a bohater musi udowodnić, że nie da sobie dmuchać w kaszę. Rozmach jest niewielki - wręcz mam wrażenie jakby to był scenariusz dla teatru telewizji - akcja dzieję się praktycznie tylko we wnętrzach budynków - ale to nie przeszkadza. Miód jest w dialogach i innych interakcjach postaci. Także polecam jeśli ktoś czuje chęć na takie klimaty. P.S. Tłumaczenie momentami jest zabawne - zamiast pasztetowej mamy leberkę, a gdy jeden z policjantów odpowiada w złości na wywody bohaterów "Horsefeathers!" co oznacza bzdury/nonsens jest to przetłumaczone jako "Bujajcie słonia!" xD Aż ściągnąłem na komórkę e-booka po angielsku z projektu Gutenberg żeby porównywać co bardziej zastanawiające zwroty.
jamakinson - awatar jamakinson
ocenił na821 dni temu
Wyspy szczęścia Laura Orsetti
Wyspy szczęścia
Laura Orsetti
„nie można uciekać przed przeszłością, trzeba stawić jej czoła”. Życie potrafi nas zarówno uszczęśliwić, jak też pokazać swoją niezbyt miłą stronę. Czasami ma dla nas sympatyczne niespodzianki, ale nie raz potrafi sprawić, że wszystko zostaje obrócone w pył. Z reguły dzieje się to w jakichś odstępach czasowych, ale bywa też tak, jak u bohaterki książki „Wyspy szczęścia”, że tego samego dnia spotkał ją uśmiech od losu, ale jednocześnie zawalił się jej dotychczasowy świat. Pierwsze zdania mają charakter Intro, które ujawnia nam, że Anna znalazła szczęście i miłość, ale zaczynając poznawać jej historię, widzimy, że nie miała w życiu kolorowo. Dowiadujemy się tego w kolejnych akapitach, w których bohaterka opowiada nam o sobie w narracji pierwszoosobowej. Cofamy się do chwili, gdy Anna Szklarska mieszkała z mężem w niewielkim Zalesiu, skąd codziennie dojeżdżała do pobliskiego miasta. Tam pracowała w przedszkolu Kubusia Puchatka, w którym była wychowawczynią grupy „Promyczki”. W przeszłości przeżyła dramatyczne wydarzenia, które wciąż wywołują w niej emocje, gdy przejeżdża koło swego dawnego domu rodzinnego. Nie rozumie tego mąż Anny, Łukasz, który nie ułatwia jej życia. Nie liczy się z jej zdaniem, uważa, że jej praca nie jest czymś ambitnym i zawsze na względzie ma swoje dobro, a nie żony. Widzimy to już w pierwszej scence, gdy z wielką łaską odwozi żonę do pracy, po tym, jak uciekł jej autobus. Tego dnia nikt się nie spodziewa, jak bardzo zmieni się wkrótce ich życie. Gdy Anna wraca w końcu do domu, zagląda w maile, wśród których znajduje zaproszenie na rejs statkiem od wydawnictwa Faros. Dziewczyna zupełnie zapomniała, że kilkanaście tygodni temu wzięła udział w konkursie, gdy razem z przyjaciółką Elką pojechały na Targi Książki. Zadaniem było wymyślenie nazwy dla nowej serii wydawniczej, a teraz pomysł Anki został nagrodzony rejsem statkiem wycieczkowym na Karaiby. Zaproszenie obejmowało dwie osoby, więc miała nadzieję na romantyczną podróż z mężem. Te plany zostały zburzone, gdy wrócił Łukasz oznajmiając , że chce rozwodu. Na rejs Anka wyruszyła, więc sama, nie spodziewając się, że odmieni on jej życie całkowicie. W notce biograficznej można znaleźć informację, że w powieści zostały zawarte wątki autobiograficzne. Autorka nie wyjaśnia, które z nich wydarzyły się naprawdę, ale jedno jest pewne, że pisarka jest żoną kapitana statków wycieczkowych, z tym, że inaczej niż w powieści, jej mąż jest Polakiem, a pani Orsetti urodziła się we Włoszech. Bohaterka jej książki to Polka, która również spotyka kapitana statku, ale on pochodzi z Włoch, więc można tu uznać, że na podstawie swoich przeżyć, nieco odwróciła niektóre zdarzenia. To, co łączy Annę i faktyczne zdarzenie, to tytuł serii, „Romansoterapia”, do której należy książka „Wyspy szczęścia”. W wywiadzie [Laura Orsetti wywiad (farosproza.pl)] udzielonym dla wydawnictwa Faros autorka zdradza, że historia Anny to niej jej historia, ale wrzuciła w nią niektóre wydarzenia, które zdarzyły się naprawdę. Nie spodziewałam się, że tak bardzo, zauroczy mnie ta książka, której główny wątek oparty jest na podróży statkiem. To wspaniała powieść otulająca ciepłem, zapachem, smakiem i klimatem karaibskich krajobrazów, urokliwych miejsc, plaż oraz charakteru społeczności zamieszkującej wyspy. Płyniemy przez fabułę niczym pasażerskim statkiem bohaterowie tej powieści od jednej wyspy do drugiej, ale też odwiedzamy Włochy, do których los wiedzie bohaterkę powieści. Anna spotyka się wieloma ludźmi na statku, a tym samym poznaje ich historie w czasie rozmów na pokładzie. Wśród nich jest pewna samotna, urocza dziewczynka, która potrzebuje troski i ciepła. To pokazuje, że żadne zdarzenie czy spotkanie nie jest przypadkowe, a nasze ścieżki mogą zawsze się odmienić na lepsze. W pięknym, niezwykle barwnym stylu autorka opowiada, o tym, że zawsze jest jakieś wyjście sytuacji, a życie potrafi nie raz nas pozytywnie zaskoczyć. Czasami jakaś sytuacja nie jest dla nas miłym doświadczeniem, ale w efekcie okazuje się być zbawienne. Często nie potrafimy wykonać jakiegoś kroku, podjąć spektakularnych decyzji. Dopiero sytuacje, które postrzegamy, jako nieszczęście, z czasem okazują się czymś najlepszym, co nas spotkało do tej pory. Życie, bowiem rozdaje karty, a od nas zależy, co z nimi zrobimy, jak rozegramy partię tej gry, której finałem ma być miłość i szczęście. Podkreśla też, że na zmiany nigdy nie jest za późno, a życie potrafi zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Egzemplarz książki otrzymałam od portalu Sztukater
Mirosława Dudko - awatar Mirosława Dudko
ocenił na92 lata temu
Lata Virginia Woolf
Lata
Virginia Woolf
„Lata” Virginii Woolf zaczynają się od opisu wieczoru spędzonego w domu przez kilkuosobową rodzinę, co skłania ku stwierdzeniu, że tylko tej grupce osób poświęcona będzie książka. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż opowiadana początkowo historia zostaje zatrzymana w pewnym momencie, a całość powieści prezentuje losy nie jednej rodziny złożonej z matki, ojca i dzieci, lecz obraz życia większej części familii Pargiterów, począwszy od ojców, matek, córek, synów, wnuczek i wnucząt, a na ciotkach i wujach skończywszy. Owa całość jest jak gdyby rozerwana na części, to znaczy kolejne rozdziały przedstawiają zaledwie fragmenty z życia danego członka czy członków familii. Ciągłość zostaje zdecydowanie i mocno poprzecinana ostrym nożem. A wielka to szkoda... Nie te czasy, nie ta epoka, nie owo dzisiejsze spojrzenie na świat; stroje, rzeczy, miasta, ludzie przecież, zdania nawet odmienne. Po prostu zostajemy przeniesieni (choć Woolf urodziła się w 1882 roku) do czasów pisarki, a konkretnie do roku 1880. Akcja trwa zaś do okresu pierwszej wojny światowej. Wszystko więc w zasadzie inne, ale tytuł wciąż aktualny. Nieustanie toczą się utartym trybem lata, przed nami, za nami. Wiecznie w nich my, ludzie. Woolf jak zwykle urzeka sposobem sportretowania postaci. Łatwo? Niekoniecznie, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – owe lata jakby im odbiera, te biegnące jedno za drugim, zostawiając wybrane wydarzenia z wybranych lat. Czy podczas tworzenia dzieła wewnętrzny głos nie podsunął jej pytania: po co brać pod uwagę wszystkie dni życia; zimy, wiosny, lata i jesienie? W pamięci i tak – identycznie jak w powieści – pozostaną jedynie chwile. Te wybrane, ważne lub mniej ważne. Szczęśliwe bądź wręcz przeciwnie. Już zapominamy, co działo się wczoraj, ale jeszcze w pamięci włóczy się tamten poranek, kiedy maszerowałeś do szkoły, biegłeś przez park, zasypiałeś przy zasłoniętej śniegiem szybie. Tylko chwile mają moc pozostawania we wspomnieniach. Uchowają się wycinki. Żarty, niezapomniane historyjki, anegdoty powtarzane przy byle okazji czy w szczególnych momentach. Jeszcze jesteś młoda, młody, a za chwilkę już stoisz w tłumie innych kobiet, mężczyzn, którzy zastanawiają się, kiedy czas odebrał im to czy tamto i dał w zamian coś zupełnie innego. Trochę takie właśnie są czasami myśli bohaterów, jak gdyby zatrzymywali je, chwytali mocno w biegu tylu innych myśli. Gdzie ten wieczór, gdy wiatr smagał gałęzie drzew; lato, którego jedna z głównych bohaterek, Eleonora, rozkoszowała się jazdą omnibusem... Gdzie jesień, gdy liście tańczyły pod jej stopami, kiedy tak dokładnie czuła, że żyje jak gdyby za bardzo? Całą sobą. Gdzie tamta rozmowa podczas obiadu, po którym żałoba przeszła się w czerni po każdym kącie domu? Jak uchwycić to wszystko? Zdaje się, że nie tylko w „Latach” Woolf podejmuje się trudu przedstawienia całości życia w kilku zaledwie chwilach. Nie uchwyci przemijania, lecz momenty, dni. Doskonale skonstruowana, nieoczywista powieść Virginii Woolf. Czy nie właśnie nieoczywistość jest tym, co towarzyszy jej pisarstwu? Jest mu nieodłączne? Tak jak skupianie się na chwilach, myślach, odczuciach, postrzeganiu rzeczy, osób, otoczenia w odmienny lub jednakowy sposób jak w latach poprzednich. „Dziwna rzecz, po raz drugi już tego wieczoru ktoś mówił o jej życiu. <<– A ja właściwie wcale życia nie miałam – myślała. – Czy życie nie powinno być czymś, co by można było przedstawić, czym by się można było wykazać ludziom – takie siedemdziesięcioparoletnie życie… Ale ja wciąż mam tylko chwilę bieżącą>>”. Do niektórych książek ma się ogromny sentyment. I tak będzie w moim przypadku chyba również z tak mało dzisiejszymi „Latami” Woolf. Te doskonałe niedzisiejsze książki... Nie można ich oddać do antykwariatu ani wyrzucić. I nie chodzi tylko o treść, ale także o wartość historyczną. I o te grube, niekiedy pożółkłe kartki i zapach, którego się nie zapomina. https://kulturaliter.blogspot.com/2026/03/lata-virginia-woolf-wydawnictwo.html
beha - awatar beha
oceniła na714 dni temu
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili Virginia Woolf
Mistrzowie opowieści o kobiecie. Od Virginii Woolf do Agnieszki Szpili
Virginia Woolf Edgar Allan Poe Chimamanda Ngozi Adichie Sándor Márai Oksana Zabużko Marguerite Yourcenar Margaret Atwood Herta Müller Ludmiła Ulicka Dino Buzzati Tove Jansson Selma Lagerlöf Radka Denemarková Charlotte Perkins Gilman Ingeborg Bachmann Clarice Lispector Cora Sandel Han Kang Agnieszka Szpila Lucia Berlin Xi Xi
Zazwyczaj nie sięgam po antologie – zdecydowanie wolę spójne, dłuższe narracje niż mozaikę krótszych form. Ten zbiór opowiadań miał być jednak ciekawą podróżą przez literackie głosy kobiet z różnych epok i krajów. Wszystko to dzieki omawianiu go na DKK, jako ksiazka miesiaca. Temat przewodni wydaje się jasny – kobieta – ale zestawienie tekstów okazało się dla mnie chaotyczne i trudne do uchwycenia w całość. Brakowało mi spójności i przemyślanej kolejności, zastanawiałam się, kto dokonywał wyboru i czym się kierował. Czytałam więc tę książkę z mieszanymi uczuciami. Część opowiadań była dla mnie zwyczajnie blada, nie zostawiła śladu. Ale wśród nich znalazłam też prawdziwe perełki – jak „Żółta tapeta” Charlotte Perkins Gilman, tekst niepokojący, mocny i poruszający temat depresji poporodowej. To studium choroby, bagatelizowanej przez otoczenie, zepchniętej do kategorii kobiecego kaprysu – opowiadanie, które robi ogromne wrażenie i zostaje z czytelnikiem na długo. Podsumowując: całość odebrałam trochę jak posiłek – sycący, ale niekoniecznie apetyczny na tyle, by prosić o dokładkę. Antologia ma swoje mocne strony i daje szansę poznania różnych głosów literackich, ale dla mnie pozostaje lekturą bardziej w kategorii „raz spróbować”, niż do której będę wracać.
Viola_MBJ - awatar Viola_MBJ
ocenił na67 miesięcy temu
Gdy leżę, konając William Faulkner
Gdy leżę, konając
William Faulkner
As I Lay Dying [1930] Tytuł powieści, chronologicznie piątej w dorobku 33-letniego wówczas Faulknera dotyczy ogólnie rzecz ujmując procesu umierania. Tytuły polskich przekładów, pierwszy z 1968 „Kiedy umieram” oraz najnowszy „Gdy leżę, konając” – również to podkreślają. Czy warto zatem sięgać dziś po coś, co już w tytule zdradza nam temat tak mało atrakcyjny? Umieranie – tak naprawdę – zaczyna się już w chwili narodzin, jeśli spojrzeć na to nie jak na etap kończący życie, lecz na proces, który z dnia na dzień, z godziny na godzinę nieuchronnie zbliża nas do biologicznej śmierci. Faulkner jednak nie o takim umieraniu pisze, a jeśli nawet porusza temat biologicznego rozpadu ciała, nad którym zaczynają krążyć sępy – to w moim odczuciu bardziej skupia się na umieraniu tym za życia, wśród najbliższych, w rodzinie. Przyglądamy się bowiem na kartach tej powieści matce, ojcu oraz dzieciom, które przyszły na świat w trakcie trwania tego związku. Poznajemy ich życie na podstawie relacji poszczególnych osób, które w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadają o tym, co ich spotyka i co o tym myślą. Jest to o tyle ciekawe, że na konkretne zdarzenie, które ich wszystkich dotyka – patrzymy z perspektywy różnych osób, wielowymiarowo. Umieranie za życia, to brak bliskości i pragnień, to zaprzestanie działań. To słowa, które nie mają znaczeń, są jak kształty wypełniające pustkę. Nawet grzech to tylko rodzaj ubrania. To perspektywa matki – kobiety, dla której mąż w pewnym momencie przestał istnieć, emocjonalnie umarł. Czy można go winić za taki stan rzeczy? Za taki a nie inny „charakter”? Że działa, w taki sposób jak potrafi, wykazując się czasem sprytem, czasem pokorą, dążąc do realizacji jakiegoś naznaczonego sobie zadania czy celu? Działa dla dobra rodziny? Pewnie tak - aby wszyscy mieli co jeść i aby mieli dach nad głową. Czytając zastanawiałem się, dlaczego kobieta ta zdecydowała się zostać jego żoną? Faulkner chyba celowo zostawia tu „lukę” dla domysłów i interpretacji czytelnika. A dzieci z tego związku? Jak relacja między matką (taką matką) a ojcem na nie wpływa, na ich rozwój, również ten emocjonalny, uczuciowy? Ojciec do końca nazywany przez nich „tatkiem” jest dla nich jak drogowskaz, to on nimi kieruje, nawet nie starając się ich rozumieć i to on po zrealizowaniu danej żonie „obietnicy” przystąpi do realizacji kolejnych zadań. Lektura wymagająca skupienia z uwagi na zmianę perspektyw, podkreślaną imionami osób relacjonujących przebieg wydarzeń i swój punkt widzenia. Osobiście najbardziej poruszyła mnie relacja Addie – żony i matki oraz pech jej najstarszego syna Casha. Polecam (Czytałem wersję w tłumaczeniu Jacka Dehnela („Gdy leżę, konając”) i o ile sam przekład powieści wydał mi się interesujący, to znajdujące się na końcu dość rozbudowane (prawie 20 stron) „OD TŁUMACZA” - może za wyjątkiem króciutkiego punktu I – można moim zdaniem spokojnie pominąć, jeśli sama OSOBA tłumacza nas niespecjalnie interesuje.)
carac - awatar carac
ocenił na820 dni temu

Cytaty z książki Ripley pod wodą

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ripley pod wodą