Uczeń Ripleya

Okładka książki Uczeń Ripleya
Patricia Highsmith Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Tom Ripley (tom 4) kryminał, sensacja, thriller
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Tom Ripley (tom 4)
Tytuł oryginału:
The Boy Who Followed Ripley
Data wydania:
2022-10-13
Data 1. wyd. pol.:
2010-11-25
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373928145
Tłumacz:
Aleksandra Ambros
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uczeń Ripleya w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uczeń Ripleya

Średnia ocen
6,6 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
214
160

Na półkach:

Jestem pod wrażeniem każdej z części o Tomie. Autorka zgrabnie opowiada o jego życiu, sprawia, że chcę sięgnąć po kolejną część i jestem jej ciekawa. Dalej nie mogę wyjść z podziwu dla umiejętności i sprytu głównego bohatera, o którym, mimo przyklejonej mu łatki psychopaty, mam przychylne zdanie.

Jestem pod wrażeniem każdej z części o Tomie. Autorka zgrabnie opowiada o jego życiu, sprawia, że chcę sięgnąć po kolejną część i jestem jej ciekawa. Dalej nie mogę wyjść z podziwu dla umiejętności i sprytu głównego bohatera, o którym, mimo przyklejonej mu łatki psychopaty, mam przychylne zdanie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

193 użytkowników ma tytuł Uczeń Ripleya na półkach głównych
  • 113
  • 77
  • 3
31 użytkowników ma tytuł Uczeń Ripleya na półkach dodatkowych
  • 17
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Patricia Highsmith
Patricia Highsmith
Amerykańska pisarka, autorka kryminałów. Ukończyła Barnard College, gdzie oprócz filologii angielskiej studiowała języki klasyczne. Większość swego dorosłego życia spędziła w Europie, mieszkając głównie we Francji i Szwajcarii. Napisała ponad dwadzieścia powieści i kilkadziesiąt opowiadań, z zamiłowaniem uprawiała również rysunek i rzeźbę. Autorka, której twórczość przeżywa dziś prawdziwy renesans, uchodzi za mistrzynię powieści psychologicznej z wątkiem kryminalnym. Interesuje ją nie sama zbrodnia, lecz jej psychologiczne podłoże i mechanizmy, a zwłaszcza zmiany, jakie następują wówczas w osobowościach bohaterów. Jak stwierdził wybitny pisarz angielski Graham Greene, w swoich książkach „stworzyła specyficzny świat – klaustrofobiczny i irracjonalny – w którym nieodmiennie towarzyszy nam uczucie osobistego zagrożenia”. Krytycy z wielkim uznaniem wyrażali się o jej talencie, podziwiając psychologiczną przenikliwość jej utworów, jak również elegancki i klarowny styl. Za swoją twórczość otrzymała wiele nagród: O. Henry Memorial Award, The Edgar Allan Poe Award, Le Grand Prix de Littérature Policière i Award of the Crime Writer's Association of Great Britain.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sokół maltański Dashiell Hammett
Sokół maltański
Dashiell Hammett
Lata 20-te. USA. San Francisco. Do biura dwóch prywatnych detektywów wchodzi tajemnicza femme fatale ze zleceniem... Po zapoznaniu się z całą serią przygód Marlowe'a Chandlera od jakiegoś czasu czułem potrzebę przeczytania jakiegoś kryminału noir. Takiego - wiecie - klasycznego z twardymi gośćmi z byczymi karkami, szerokimi szczękami z cygarem między zębami i rewolwerem w kieszeni obszernej marynarki rzucających ironicznymi dowcipasami gdy ktoś do nich mierzy ze spluwy. No i akurat na Legimi w abonamencie jest nowy przekład "Sokoła maltańskiego" gdzie bohaterem jest Sam Spade. Dostałem to czego chciałem - to jest książka, która mogłaby posłużyć jako wzorzec noir jak metr z Sevres. Wszystkie klisze i motywy są tutaj. Mamy wartką akcję, fabułę klejoną na ślinę, brak rozbudowanych opisów psychologii postaci - wszyscy próbują wykiwać resztę frajerów w pogoni za bogactwem a bohater musi udowodnić, że nie da sobie dmuchać w kaszę. Rozmach jest niewielki - wręcz mam wrażenie jakby to był scenariusz dla teatru telewizji - akcja dzieję się praktycznie tylko we wnętrzach budynków - ale to nie przeszkadza. Miód jest w dialogach i innych interakcjach postaci. Także polecam jeśli ktoś czuje chęć na takie klimaty. P.S. Tłumaczenie momentami jest zabawne - zamiast pasztetowej mamy leberkę, a gdy jeden z policjantów odpowiada w złości na wywody bohaterów "Horsefeathers!" co oznacza bzdury/nonsens jest to przetłumaczone jako "Bujajcie słonia!" xD Aż ściągnąłem na komórkę e-booka po angielsku z projektu Gutenberg żeby porównywać co bardziej zastanawiające zwroty.
jamakinson - awatar jamakinson
ocenił na 8 21 dni temu
Gdy leżę, konając William Faulkner
Gdy leżę, konając
William Faulkner
As I Lay Dying [1930] Tytuł powieści, chronologicznie piątej w dorobku 33-letniego wówczas Faulknera dotyczy ogólnie rzecz ujmując procesu umierania. Tytuły polskich przekładów, pierwszy z 1968 „Kiedy umieram” oraz najnowszy „Gdy leżę, konając” – również to podkreślają. Czy warto zatem sięgać dziś po coś, co już w tytule zdradza nam temat tak mało atrakcyjny? Umieranie – tak naprawdę – zaczyna się już w chwili narodzin, jeśli spojrzeć na to nie jak na etap kończący życie, lecz na proces, który z dnia na dzień, z godziny na godzinę nieuchronnie zbliża nas do biologicznej śmierci. Faulkner jednak nie o takim umieraniu pisze, a jeśli nawet porusza temat biologicznego rozpadu ciała, nad którym zaczynają krążyć sępy – to w moim odczuciu bardziej skupia się na umieraniu tym za życia, wśród najbliższych, w rodzinie. Przyglądamy się bowiem na kartach tej powieści matce, ojcu oraz dzieciom, które przyszły na świat w trakcie trwania tego związku. Poznajemy ich życie na podstawie relacji poszczególnych osób, które w charakterystyczny dla siebie sposób opowiadają o tym, co ich spotyka i co o tym myślą. Jest to o tyle ciekawe, że na konkretne zdarzenie, które ich wszystkich dotyka – patrzymy z perspektywy różnych osób, wielowymiarowo. Umieranie za życia, to brak bliskości i pragnień, to zaprzestanie działań. To słowa, które nie mają znaczeń, są jak kształty wypełniające pustkę. Nawet grzech to tylko rodzaj ubrania. To perspektywa matki – kobiety, dla której mąż w pewnym momencie przestał istnieć, emocjonalnie umarł. Czy można go winić za taki stan rzeczy? Za taki a nie inny „charakter”? Że działa, w taki sposób jak potrafi, wykazując się czasem sprytem, czasem pokorą, dążąc do realizacji jakiegoś naznaczonego sobie zadania czy celu? Działa dla dobra rodziny? Pewnie tak - aby wszyscy mieli co jeść i aby mieli dach nad głową. Czytając zastanawiałem się, dlaczego kobieta ta zdecydowała się zostać jego żoną? Faulkner chyba celowo zostawia tu „lukę” dla domysłów i interpretacji czytelnika. A dzieci z tego związku? Jak relacja między matką (taką matką) a ojcem na nie wpływa, na ich rozwój, również ten emocjonalny, uczuciowy? Ojciec do końca nazywany przez nich „tatkiem” jest dla nich jak drogowskaz, to on nimi kieruje, nawet nie starając się ich rozumieć i to on po zrealizowaniu danej żonie „obietnicy” przystąpi do realizacji kolejnych zadań. Lektura wymagająca skupienia z uwagi na zmianę perspektyw, podkreślaną imionami osób relacjonujących przebieg wydarzeń i swój punkt widzenia. Osobiście najbardziej poruszyła mnie relacja Addie – żony i matki oraz pech jej najstarszego syna Casha. Polecam (Czytałem wersję w tłumaczeniu Jacka Dehnela („Gdy leżę, konając”) i o ile sam przekład powieści wydał mi się interesujący, to znajdujące się na końcu dość rozbudowane (prawie 20 stron) „OD TŁUMACZA” - może za wyjątkiem króciutkiego punktu I – można moim zdaniem spokojnie pominąć, jeśli sama OSOBA tłumacza nas niespecjalnie interesuje.)
carac - awatar carac
ocenił na 8 20 dni temu
Rodzina Delaneyów Daphne du Maurier
Rodzina Delaneyów
Daphne du Maurier
Po du Maurier spodziewałam się wiele - nie sądziłam jednak, że dostanę aż tyle. "Rodzina Delaneyów" to zdecydowanie najbardziej psychologiczna powieść autorki. Fabuła odgrywa tutaj drugorzędną rolę - najbardziej liczy się skrzywiony stan psychiczny Marii, Nialla i Celii i to, jak zostali ukształtowani przez życie i swoich "żywicieli". Portret umysłów bohaterów nie napawa optymizmem. Tę powieść można wprost określić jako historię moralnego i psychicznego upadku trojga ludzi, których zniszczyły okoliczności. Styl du Maurier znakomicie przystosowuje się do stanu psychicznego bohaterów i zwodzi czytelnika. Nie ma tu pięknych opisów przyrody jak w "Monte Verita" czy onirycznej tajemnicy jak w "Rebece" - jest za to nostalgia pełna świateł, przepychu i przyjemności. Ale czy na pewno? Rodzeństwo Delaneyów to nierzetelni narratorzy i tragiczni tchórze, którzy tęsknią za czasami bez konsekwencji i cierpienia. Dlatego "najpiękniej" opisane momenty w ich wspomnieniach powieści to (jak na ironię) toksyczne romanse Marii, grooming Nialla przez Freadę i systematyczne niszczenie życia Celii przez jej ojca. Z tego powodu często dość nieprzyjemnie czyta się tę powieść. Sielankowość przeżyć rodzeństwa kontrastuje z opisami groomingu, przemocy psychicznej i wielu, wielu problemów psychicznych (derealizacji, zaburzeń odżywania, depresji, uzależnienia od drugiej osoby itd.). Jest to najpiękniej napisana powieść du Maurier, ale też jej najbardziej cyniczna i przygnębiająca. Zwłaszcza przygnębiające są wątki upadku rodzeństwa z rąk pana Delaneya, Fready i Michela. W tekście można dosłownie znaleźć dokładne momenty, w których życie bohaterów zostało zniszczone, i po którym stali się "pasożytami". Co gorsza, antagoniści w historii są realistyczni - pan Delaney nie jest koniecznie zły, ale jego samolubność niszczy Celię, a z kolei Freada i Michel gwałcą Nialla i Marię tylko po to, by zniknąć i ujść bez konsekwencji - ale ich wpływ wciąż jesy widoczny. Tych wrogów po prostu nie da się pokonać. "Rodzina Delaneyów" jest chyba najbardziej złożoną powieścią du Maurier, nawet bardziej niż "Rebeka" czy "Kozioł ofiarny". Poruszane są tutaj motywy dzieciństwa, nostalgii, przemocy seksualnej i psychologicznej, sztuki, zaburzeń osobowości, toksycznych związków i wiele, wiele więcej. Gdyby ta książka była filmem z lat 70-tych, zapewne uznano by ją za klasykę gatunku i napisano całe eseje o jej tematyce, psychologii postaci i koncepcie "pasożyta". Niestety, książka jest skrajnie niedoceniana - co mnie dziwi, ponieważ jest to bez wątpienia istna odyseja emocjonalna i jeden z najlepszych dramatów psychologicznych, jakie przeczytałam w swoim życiu. Jeśli chodzi o odczucia, to ta książka po prostu mnie zniszczyła, zwłaszcza ostatnią sceną. Wraz z tą powieścią Du Maurier ugruntowuje się w mojej czytelniczej hierarchii jako moja ulubiona pisarka. "Rodzinę Delaneyów" po prostu trzeba przeczytać, bo zestarzała się zaskakująco dobrze, jeśli chodzi o większość treści.
Fox - awatar Fox
ocenił na 10 22 godziny temu
Flagi pokrył kurz William Faulkner
Flagi pokrył kurz
William Faulkner
"Wszyscyśmy posłuszni rękom lalkarza"... . "Flagi pokrył kurz" to jak przedsionek "Schronienia". Sprawia także, że "Schronienie" chciałoby się przeczytać raz jeszcze - z pełną świadomością tych wszystkich fabularnych nici łączących obie powieści. Łącznikiem są nie tylko bohaterowie (Horace Benbow oraz jego siostra Narcissa), ale także te wszystkie "sprawy soczyste i namiętne" wpisujące się w ludzką naturę, dla których Faulkner potrafi stworzyć całe zasłony kunsztownych fraz, wywołując rodzaj mesmerycznej więzi między czytelnikiem a wykreowaną postacią czy kreślonym obrazem. Tak samo dotyczy to opisów przyrody, która epatuje kolorami, zapachami, dźwiękami, jak i opisów emocji, które zapisują się na siatkówce oka tym bardziej, im los bohaterów Faulknera wydaje się jak ten "poblask spadających meteorów odbity na ciemnej siatkówce świata". Bo rządzi nim fatum. . Proza Faulknera wywołuje tutaj być może złudliwie wrażenie prostoty. Opowieść osadzona na amerykańskim Południu, oddająca koloryt świata przemian-  lat 20-tych XX w. - z jednej strony prężącego muskuły w skoku w nowoczesność (stąd ważne wątki to lotnictwo oraz podróże samochodem), ale z nostalgią wpisaną w pamięć za czasem minionym- wspomnienie świetności Południa, choć zabarwioną klasizmem i rasizmem. Być może to także powieść o człowieczych ucieczkach przed przeznaczeniem- choć "włóczyć ciało po świecie i uchylać się od jego natarczywych żądań" nie jest równoznaczne z tym, by pokonać ów zew wpisany w rodzinne geny, dla którego szkłem powiększającym jest m.in. udział w I wojnie światowej oraz kolejne rodzinne tragedie przyspieszające upadek rodu Sartorisów, także moralny. . Otrzymujemy więc powieść gęstą, wielowątkową, na wskroś amerykańską, w której bohaterowie szukają swojego miejsca w świecie, w otaczającej ich rzeczywistości, rozprawiając się lub ulegając całej defiladzie złudzeń, przetaczającej się przez ich umysł. Być może ta powieść nie wibruje od napięcia, nawet grozy jak "Schronienie", ale angażuje podobnie - kładąc fundamenty pod całe uniwersum, jakim jest mityczne hrabstwo Yoknapatawpha oraz fikcyjne miasto Jefferson. A w którym zdecydowanie warto zagościć na dłużej. Polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Następnym razem pożar James Baldwin
Następnym razem pożar
James Baldwin
„Następnym razem pożar” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jamesa Baldwina o którym słyszałem wyłącznie dobre rzeczy. Znajoma radziła mi by zacząć od jego powieści, jednak przypadek sprawił, że pod ręką miałem właśnie ten esej – i dziś cieszę się, że to właśnie on otworzył mi drogę do jego pisarstwa. Baldwin już od pierwszych stron pokazuje, jak niezwykłą ma umiejętność łączenia osobistego tonu z przenikliwą analizą społeczną. Książka, choć krótka, okazuje się niezwykle gęsta od treści. Baldwin pisze z jednej strony o religii – o jej urokach, sile ale też o momentach, w których potrafi zawieść. Interesujące jest to jak umiejętnie pokazuje napięcia między duchowością a codzienną rzeczywistością, w której religia bywa zarówno drogowskazem jak i narzędziem kontroli. Jego spojrzenie jest jednocześnie intymne i szerokie, zakorzenione w doświadczeniu a zarazem świadome szerszego kontekstu historycznego. Największe wrażenie robi jednak to jak Baldwin pisze o rasie, pochodzeniu i rasizmie. Robi to z pasją ale i chłodną przenikliwością. Stawia ważne pytania – o to jak społeczeństwo wytwarza nierówności, jak uprzedzenia przenikają codzienność a także o to jak radzić sobie z gniewem i poczuciem niesprawiedliwości. Jego wnioski są dojrzałe, odważne i poruszające, zwłaszcza że wynikają z bezpośredniego, własnego doświadczenia. To lektura, która zostaje w głowie długo po odłożeniu książki na półkę. „Następnym razem pożar” daje przedsmak niezwykłej wrażliwości i odwagi Baldwina – i sprawia, że chce się sięgnąć po więcej jego tekstów. Jeśli jego powieści są równie intensywne, przenikliwe i uczciwe, to przede mną bardzo dobre literackie spotkania.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na 8 4 miesiące temu
Małe preludia Helen Garner
Małe preludia
Helen Garner
Głównymi bohaterami kameralnej prozy australijskiej pisarski są Dexter i Elizabeth, oboje po czterdziestce, w czasie studiów byli blisko ze sobą, a teraz spotkali się przypadkowo na lotnisku w Melbourne, kiedy to Elizabeth czekała na przylatującą nastoletnią siostrę Vicky. Nasza para bohaterów ma już swoje rodziny: Dexter żonę Athenę oraz dwóch synów: mocno autystycznego Billy'ego i Arthura. Elizabeth z kolei żyje w nieformalnym związku z Philipem z którym ma córkę Poppy, no i oczywiście jest Vicky. Dość skomplikowane relacje między tą ósemką bohaterów są treścią książki. Portretuje Garner z wielką czułością swoich bohaterów, w gruncie rzeczy zagubionych ludzi, którzy często dokonują złych wyborów, ale są tylko ludźmi z ich potrzebami, tęsknotami, rutynami. To taka czuła książka, nie sposób nie lubić żadnego z jej bohaterów. Jakoś poruszyła mnie postać Vicky, która obserwując chaotyczne i zimne życie swojej siostry, zaczyna lgnąć do rodziny Dextera, gdzie jest miłość i bezpieczeństwo. W tej rodzinie jest też jakieś szaleństwo: śpiew Dextera, granie na pianinie Atheny no i szalony syn, ale też sporo ciepła. Rzecz cała jest bardzo plastyczna: maluje Garner obrazy złożone ze słów rzuconych na papier. Można te krótkie teksty potraktować jako impresje, preludia muzyczne delikatnie powiązane ze sobą. To taki kolaż scen z życia, pięknie zresztą opowiadanych, ale czytelnik musi sam je sobie złożyć w całość. Dobrze to czytać powoli, robić sobie przerwy, żeby w pełni napawać się pięknem tej prozy. To także proza poetycka, w książce znalazłem sporo pięknych zdań. Kilka przykładów: „Dexter zobaczył ją w lusterku i pomyślał, że zasnęła. Teraz, bez żadnych przeszkód, jego czułość dla całego świata natychmiast ją otuliła.” „Duży, drewniany, pokryty bliznami stół był nakryty na jednym końcu białym bawełnianym obrusem, stała na nim sterta misek i leżała garść łyżek.” Pokryty bliznami stół, piękne... „Przez okna o podniesionych brwiach dobiegał pisk metalu z ulicy na dole.” Okno o podniesionych brwiach... „Po drugiej stronie niczym podprogowe sugestie migotały sylwetki rowerzystów, którzy spokojnie jechali do domu na kolację.”
almos - awatar almos
ocenił na 8 13 dni temu
Zmiana Edouard Louis
Zmiana
Edouard Louis
Édouard Louis przyzwyczaił nas do literatury, która jest jak uderzenie w splot słoneczny. W swojej najnowszej książce pt. „Zmiana”, autor powraca do motywów znanych z jego debutu, jednak tym razem ogniskuje uwagę na samym procesie transformacji. To autoportret człowieka, który postanowił „zabić” w sobie robotniczą przeszłość, by narodzić się na nowo w blasku paryskich elit. Moja ocena to mocne 7/10: to lektura ważna i duszna, choć momentami ocierająca się o narcyzm, który może dystansować czytelnika. Największą siłą „Zmiany” jest jej bezlitosna szczerość. Louis nie pudruje rzeczywistości. Opisuje swój awans społeczny nie jako pasmo sukcesów, lecz jako brutalną walkę, w której orężem staje się zmiana akcentu, sposobu chodzenia, a nawet uzębienia. To niemal kliniczne studium tego, jak klasa społeczna determinuje nasze ciało i umysł. Autor z niesamowitą precyzją oddaje wstyd – ten palący, wszechobecny lęk przed zdemaskowaniem jako kogoś „stamtąd”. Fascynująca jest relacja Édouarda z ojcem, która stanowi emocjonalny fundament książki. To w dialogu (lub jego braku) z rodzicem najlepiej widać tragizm tytułowej zmiany. Autor uświadamia nam, że każdy krok w stronę salonów jest jednocześnie krokiem oddalającym go od ludzi, którzy go ukształtowali. Ta alienacja jest opisana w sposób bolesny, ale i niezwykle sugestywny. Dlaczego siedem punktów? Louis momentami wpada w pułapkę autotematyzmu, która może nużyć. Jego egocentryzm, choć uzasadniony formą wyznania, bywa przytłaczający. Czytelnik odnosi wrażenie, że autor tak bardzo skupił się na analizie własnej wielkości (lub upadku), że inne postacie stają się jedynie bladymi cieniami służącymi jego narracji. Ponadto, pewne tezy socjologiczne są tu podawane w sposób dość łopatologiczny, co odbiera prozie odrobinę literackiej subtelności. „Zmiana” to książka, która zostawia w czytelniku ślad. To potężny głos w dyskusji o mobilności społecznej i cenie, jaką płacimy za marzenia o lepszym życiu. Choć momentami irytuje swoją radykalnością, nie można odmówić jej autentyzmu i odwagi. Louis udowadnia, że zmiana jest możliwa, ale jej kosztem jest wieczne poczucie nieprzynależności. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć współczesne podziały klasowe, podane w formie intymnego, literackiego rachunku sumienia.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Uczeń Ripleya

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uczeń Ripleya