
Fatum i furia

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Fates and Furies
- Data wydania:
- 2023-05-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-03-14
- Data 1. wydania:
- 2015-09-17
- Liczba stron:
- 528
- Czas czytania
- 8 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396699442
- Tłumacz:
- Jerzy Kozłowski
W wieku dwudziestu dwóch lat Lotto i Mathilde są piękni, czarujący, szaleńczo w sobie zakochani i predestynowani, by osiągać największe życiowe sukcesy. Dziesięć lat później ich małżeństwo wciąż pozostaje przedmiotem nieustającej zazdrości przyjaciół, ale różne sprawy między dwojgiem wybrańców bogów nie układają się tak gładko, jakby mogło się wcześniej innym wydawać. Dzięki stopniowo ujawnianym tajemnicom i wielokrotnym zawirowaniom losu głównych bohaterów zagłębiamy się w opowieść o miłości, sztuce, pasji twórczej i władzy. Głęboka, zaskakująca, porywająca historia, która porusza zarówno umysł, jak i serce.
Wspaniała, wielowątkowa powieść Fatum i furia Lauren Groff trafia do rąk polskich czytelników w nowym przekładzie Jerzego Kozłowskiego.
Kup Fatum i furia w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Fatum i furia
Małżeństwo znaczy na zawsze
Ten rok w moim zestawieniu zdecydowanie należy do wydawnictwa Pauza. Jestem prawie na bieżąco z tegorocznymi premierami i większość z nich mogłabym na spokojnie dodać do puli tych książek, które zdecydowanie bardziej mi się podobały. Wśród nich są oczywiście nowe powieści Marie Aubert i Therese Bohman, czyli moich ulubionych autorek, ale także takie zaskoczenia, jak na przykład „Urugwajka”. Po „Fatum i furię” chciałam sięgnąć już wtedy, gdy po raz pierwszy pojawiła się w Polsce. Oczywiście w zalewie premier straciłam swoją szansę, ale jak się okazuje, nic straconego. Wydawnictwo Pauza przypomina nam tę – już teraz zdradzę – świetną powieść Lauren Groff w fenomenalnym tłumaczeniu Kozłowskiego i z przepiękną oprawą graficzną.
„Małżeństwo znaczy na zawsze”.
Lotto i Mathilde poznają się w wieku dwudziestu dwóch lat i szybko biorą ślub. Są młodzi, piękni, utalentowani i – co najważniejsze – szaleńczo w sobie zakochani. Nawet dziesięć lat później ich małżeństwo jest obiektem zazdrości ich znajomych. Niedraśnięte przez bezlitosny upływ czasu, wciąż nieznośnie doskonałe. Przynajmniej tak wydaje się obserwatorom z zewnątrz. Lauren Groff wciąga nas do świata, w którym rzeczywistość stworzyły skrzętnie schowane sekrety i tajemnice. A gdy te zaczynają wychodzić na jaw, czytelnik sam musi zadać sobie pytanie, co jest kluczem do udanego związku i małżeństwa.
Nie ukrywam, zdecydowanie bardziej podobała mi się ta druga część książki, pisana już z perspektywy Mathilde. Nie miałabym jednak serca czegokolwiek zmieniać w tej pierwszej części, w końcu tak jak Lotto był nieodłączną częścią życia swojej żony, tak te pierwsze kilkaset stron, które mogą się niektórym czytelnikom dłużyć, są wręcz niezbędne w tej historii.
Może to przez fakt, że ostatnio sporą satysfakcję sprawia mi czytanie o skomplikowanych relacjach międzyludzkich i związkach, ale przeogromnie podobała mi się ta książka. Historia Lotta i Mathilde osiada w czytelniku i od czasu do czasu nieprzyjemnie drapie. Jak piasek lub kamień, który dostał się do buta. A jednak mimo otarć czytelnik dalej przewraca strony. Proza Lauren Groff jest uzależniająca i prawdziwa.
Kinga Kolenda
Opinia społeczności książki Fatum i furia
Książka o tajemnicach i otwartości, o bliskości i samotności. "Fatum i Furia" jest dojrzałą i zmysłową powieścią, ale nie w moim stylu i zupełnie nie w moim klimacie. Nudziła mnie i tylko chwilami (czyli bardzo rzadko) wciągała. Bohaterów nie potrafiłam polubić - za ich dziwne wybory. Cała fabuła i historia mnie nie przekonała i nie wzbudziła tylu obiecanych emocji i wzruszeń. Jak widać do bestsellerów muszę podchodzić z większą rezerwą i przymrużeniem oczu, bo tą pozycją jestem rozczarowana.
Oceny książki Fatum i furia
Poznaj innych czytelników
4020 użytkowników ma tytuł Fatum i furia na półkach głównych- Chcę przeczytać 2 128
- Przeczytane 1 839
- Teraz czytam 53
- Posiadam 399
- Ulubione 39
- Chcę w prezencie 25
- E-book 20
- 2016 20
- 2016 19
- 2023 16



























































Opinie i dyskusje o książce Fatum i furia
To dopiero była jazda bez trzymanki.
W "Fatum i furii" Lauren Groff mistrzowsko wodzi czytelnika za nos w obu połowach. Narracja jest wykonana mistrzowsko i świetnie oddaje mentalność Lotta (melodramatyczny, cierpiący, wszystko kręci się wokół jego życia miłosnego) i Mathilde (zimna, skryta, w swojej części wyrzucająca z siebie lata frustracji i nienawiści). Jest to znakomity przykład nierzetelnej narracji; choć od początku wiedziałem, że Lotto nie jest kimś, komu można wierzyć na słowo, to jednak nie spodziewałem się, że wersja Mathilde zmieni historię ich małżeństwa o 180 stopni.
Podoba mi się komentarz polityczny i feministyczny powieści. Motyw "eat the rich" przewija się przez całą powieść, zwłaszcza w narracji Lotta, który niczym Łęccy z "Lalki" wciąż myśli jak bogacz, mimo dłuższego czasu, gdy jest całkowicie pozbawiony pieniędzy. Opowieść Mathilde znakomicie wzmacnia przedstawienie seksizmu jej męża, który jest tak zaaferowany własną osobą i swoim pragnieniem zdrady, że w ogóle nie zauważa kobiety, która przez całe lata kierowała jego życiem.
"Fatum i furie" stają się o wiele mroczniejsze w drugiej połowie, kiedy do głosu dochodzi Mathilde. Lotto jest tak rozpieszczony, że żyje we własnym świecie, gdzie największą tragedią jest jego upadek ze schodów na lotnisku; tymczasem historia Mathilde i jej doświadczenia są znacznie bardziej niepokojące i obrzydliwe. Bardzo niekomfortowo czytało mi się wątek jej i Ariela, choć rozumiem też, że był konieczny, żeby skrytykować grooming i amerykański kapitalizm.
Bardzo podobała mi się przedstawiona w historii sztuka Lotta o Antygonie; uważam, że była niesamowita. Z postaci najbardziej lubię Rachel, Sallie i Bóg, podczas gdy najbardziej irytowali mnie Chollie i Antoinette; Mathilde uważam za postać fascynującą pod względem jej złożoności.
Powieść niesamowicie mi się podobała i z chęcią sięgnę po inne książki Lauren Groff.
To dopiero była jazda bez trzymanki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Fatum i furii" Lauren Groff mistrzowsko wodzi czytelnika za nos w obu połowach. Narracja jest wykonana mistrzowsko i świetnie oddaje mentalność Lotta (melodramatyczny, cierpiący, wszystko kręci się wokół jego życia miłosnego) i Mathilde (zimna, skryta, w swojej części wyrzucająca z siebie lata frustracji i nienawiści). Jest to...
Wymęczyłam tę książkę a lubię książki Groff. Ani część Pana ani Pani mnie nie porwała. Choć o Pani lepiej się czyta. Język i styl jest dobry jak zwykle, ale ta historia..
Wymęczyłam tę książkę a lubię książki Groff. Ani część Pana ani Pani mnie nie porwała. Choć o Pani lepiej się czyta. Język i styl jest dobry jak zwykle, ale ta historia..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fatum i furia” Lauren Groff przeleżała u mnie na półce około sześciu lat, zanim doczekała się mojej uwagi. Początek był dla mnie trudny, ale z każdym rozdziałem moje zaciekawienie rosło.
On — niedoszły aktor z potężnym ego, czerpiący z życia pełnymi garściami i słynący z licznych podbojów miłosnych. Do czasu, aż spotkał ją — modelkę, skromną, stroniącą od imprezowego życia. Jego fatum. Wystarczył jeden rzut oka, by wiedział, że jest mu przeznaczona.
Spotkali się „przypadkiem”, zakochali się od pierwszego wejrzenia. Tyle że ona działała z premedytacją. „Złowiła” swoją ofiarę i owinęła ją wokół palca. Kobieta tajemnicza, nieprzenikniona, a w moim odczuciu – wyrachowana. Jestem przekonany, że zdobyła go dla pieniędzy. Teściowa przejrzała ją bardzo szybko, przez co źródełko, zanim zdążyło wybić, natychmiast wyschło. Trzeba więc było działać, by przestać żyć w biedzie, zwłaszcza mając na utrzymaniu męża–nieudacznika, marzącego o upragnionej roli.
Przypadek sprawia, że to ona robi z niego artystę–dramatopisarza. Plan zaczyna działać. On chciał grać, ale to ona przywdziewa maski. Ona — jak furia. Kiedy pojawia się ryzyko, że jej sekret ujrzy światło dzienne, planuje odwet. Cierpliwie czeka na właściwy moment, bo przecież zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Czy to powieść o miłości? A może raczej o sławie i pieniądzach, które bywają ważniejsze niż uczucia? Fatum i furia to historia, która prowokuje, zaskakuje i wywołuje sprzeczne emocje. Momentami trzyma w napięciu niczym thriller. To moje pierwsze spotkanie z prozą Lauren Groff — i na pewno nie ostatnie.
„Fatum i furia” Lauren Groff przeleżała u mnie na półce około sześciu lat, zanim doczekała się mojej uwagi. Początek był dla mnie trudny, ale z każdym rozdziałem moje zaciekawienie rosło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOn — niedoszły aktor z potężnym ego, czerpiący z życia pełnymi garściami i słynący z licznych podbojów miłosnych. Do czasu, aż spotkał ją — modelkę, skromną, stroniącą od imprezowego...
Autorka chyba chciała napisać coś kontrowersyjnego (pies nazwany Bóg?) i feministycznego. Efekt: jest tanio, odrzucająco i obscenicznie. Opowieść o małżeństwie dwójki nijakich ludzi silących się na bycie kimś.
Postać Lotta jest irytująca, przez 250 stron opis jest w kółko o tym samym: o jego lenistwie, niezaradności, marzycielstwie, przeogromnym libido romantyzowanym jako dostrzeganie w ludziach ich wewnętrznego piękna i wyjątkowości. Wszyscy mężczyźni w tej książce przedstawieni są jako infantylni, niezbyt rozgarnięci, głupi. Mathilde prawdopodobnie miała wzbudzać współczucie. Niestety bohaterka nie jest napisana spójnie, logicznie. Nie chodzi mi nawet o jej zachowanie dyktowane tylko przez emocje, ale o to, że jej portret psychologiczny nie ma sensu. Z jednej strony ciągle knuje, miesza się w zawiłe intrygi i prowadzi życie tak, jak chce, z drugiej jest pasywną uciemiężoną żoną, nierozwijającą swoich talentów, żyjącą w cieniu męża. Tyle, że... Ona sama tego chciała wciąż na nowo i na nowo. Jedyne, co w bohaterce było spójne, to podkładanie sobie samej nogi i brak osobowości, poza tym, że jako wdowa ciągle idzie z kimś do łóżka. Dla Mathilde najistotniejsze zdawało się być to, czy wciąż jest atrakcyjna. Cała ta książka sprawia wrażenie gorączkowego pamiętnika nimfomanki. Ilość scen seksu lub wspomnień o nim, przyrównywanie przedmiotów, obiektów, kwiatów do części intymnych, skupianie się na psim odbycie, opisy genitaliów bądź biustów ważniejszych i mniej istotnych bohaterów - po co aż tyle? W takim natężeniu jak tutaj, i opisane w specyficzny sposób, wzbudziło to we mnie tylko silną niechęć graniczącą z obrzydzeniem.
Jedna gwiazdka za płynny język autorki, druga za to, że dawno nie czytałem tak dennej powieści - napisać ponad 400 stron bez specjalnej wartości ani fabuły, to też trzeba umieć.
Autorka chyba chciała napisać coś kontrowersyjnego (pies nazwany Bóg?) i feministycznego. Efekt: jest tanio, odrzucająco i obscenicznie. Opowieść o małżeństwie dwójki nijakich ludzi silących się na bycie kimś.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać Lotta jest irytująca, przez 250 stron opis jest w kółko o tym samym: o jego lenistwie, niezaradności, marzycielstwie, przeogromnym libido romantyzowanym jako...
Imponująca konstrukcyjnie powieść o małżeństwie – opowiedziana najpierw z perspektywy męża, a potem żony. Groff odsłania, jak bardzo różnie można widzieć te same wydarzenia i jak potężna może być tajemnica w związku. To powieść psychologiczna, pełna emocji, dramatów i nieoczywistości. Świetnie napisana i wielowarstwowa. Dla tych, którzy szukają literatury o złożonych relacjach i kobiecej sile.
Imponująca konstrukcyjnie powieść o małżeństwie – opowiedziana najpierw z perspektywy męża, a potem żony. Groff odsłania, jak bardzo różnie można widzieć te same wydarzenia i jak potężna może być tajemnica w związku. To powieść psychologiczna, pełna emocji, dramatów i nieoczywistości. Świetnie napisana i wielowarstwowa. Dla tych, którzy szukają literatury o złożonych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdemitologizowanie (greckiego) portretu związku kobiety z dalmatyńczykiem. Czyta się swietnie, pióru autorki nie brakuje polotu, ale ta feministyczna bojowniczka walcząca z wszechobecnym i wciąż panoszącym się, w mniemaniu bojowniczych feministek, patriarchatem nie traktuje mężczyzn poważnie, czy nawet z przymrużeniem oka. Obraz mężczyzn, który otrzymuje czytelnik od Groff jest na wskroś karykaturalny, żenujący, miałki, irytujący, pretensjonalny, są to albo żałosne karykatury egoistycznych, narcystycznych zaklinaczy własnego ego, którzy w najlepszym wypadku traktują kobiety instrumentalnie za ich własną, ustanowiona na drodze kontaktu zgodą, albo przemocowcy, albo życiowe ciamajdy i niedorajdy, których narracyjna, epistemologiczna przewaga ma wynikać z objętości poświeconej im części opowieści. To potwornie zniechęcające, jednostronne i odzierające z prawdy podejście do tematu, który w książce jest jednak niezwykle subtelnie poruszany: kim jestem, jeśli nie zna mnie ktoś, kogo kocham?
Zdemitologizowanie (greckiego) portretu związku kobiety z dalmatyńczykiem. Czyta się swietnie, pióru autorki nie brakuje polotu, ale ta feministyczna bojowniczka walcząca z wszechobecnym i wciąż panoszącym się, w mniemaniu bojowniczych feministek, patriarchatem nie traktuje mężczyzn poważnie, czy nawet z przymrużeniem oka. Obraz mężczyzn, który otrzymuje czytelnik od Groff...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoprawdy nie rozumiem fenomenu tej książki. Po jej lekturze obiecałam sobie, że nie sięgnę po żadną inną powieść polecaną przez Baracka Obamę.
Krótko o fabule – postaci w żaden sposób mnie nie zaintrygowały. Ich losy opowiedziane były w sposób chaotyczny, uniemożliwiający solidne „wciągnięcie się” w powieść. Lektura naprawdę dłużyła mi się i była męcząca. Narracja prowadzona dwutorowo z perspektywy dwóch głównych bohaterów przeważnie okazuje się być trafionym rozwiązaniem, przypadku „Fatum i Furii” jak dla mnie nie podbiła wartości powieści. Książka niestety nie pozostała ze mną na dłużej.
Doprawdy nie rozumiem fenomenu tej książki. Po jej lekturze obiecałam sobie, że nie sięgnę po żadną inną powieść polecaną przez Baracka Obamę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótko o fabule – postaci w żaden sposób mnie nie zaintrygowały. Ich losy opowiedziane były w sposób chaotyczny, uniemożliwiający solidne „wciągnięcie się” w powieść. Lektura naprawdę dłużyła mi się i była męcząca. Narracja...
Powieść ukazująca miłość. Lotta i Mathilde. Jak łatwo popaść w schemat słuchając historii tylko z jednej strony.
Mathilde, którą widział Lotto, była całkowicie różna od prawdziwej Mathilde.
Jaki wniosek nasuwa mi się po przeczytaniu. Miłość może być szczera, upragniona i jedyna w życiu a mimo to jesteś samotną wyspą.
Powieść ukazująca miłość. Lotta i Mathilde. Jak łatwo popaść w schemat słuchając historii tylko z jednej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMathilde, którą widział Lotto, była całkowicie różna od prawdziwej Mathilde.
Jaki wniosek nasuwa mi się po przeczytaniu. Miłość może być szczera, upragniona i jedyna w życiu a mimo to jesteś samotną wyspą.
Czyta się to dobrze, nawet wciąga. Niezły jest ten zabieg z dwiema perspektywami. Jednak za dużo tu taniej sensacji. Czyni to tę książkę trochę pretensjonalną i kiczowatą, choć sam koncept był obiecujący.
Czyta się to dobrze, nawet wciąga. Niezły jest ten zabieg z dwiema perspektywami. Jednak za dużo tu taniej sensacji. Czyni to tę książkę trochę pretensjonalną i kiczowatą, choć sam koncept był obiecujący.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeliterowałam „Fatum i furię”, dalej zwaną „F&F”, aby przekonać się jak ta wydana w 2016 roku, polska edycja najgłośniejszej amerykańskiej powieści 2015 roku ma się do innej wydanej w 2016 roku, polskiej edycji najgłośniejszej amerykańskiej powieści 2015 roku, inaczej zwanej „Małym życiem”. Odmiennymi słowy, musiałam (!) sprawdzić, który pasek reklamowy jest bardziej zgodny z prawdą. Jako sędzia jednoosobowego sądu - bezpodstawnie zajmująca się sprawą dwóch książek podobnych do siebie jedynie pod względem szumu medialnego i miejsca akcji, Nowego Jorku - szalę przechyliłabym na korzyść „F&F”. Krótko argumentując, powieść Lauren Groff zyskuje zwłaszcza z dalszej perspektywy, gdy odejdzie się kilka kroków od namalowanego przez nią obrazu. Z oddali jest to rzecz o małżeństwie, o tym jak każdy się w nim tworzy, zarazem tworząc dla siebie obraz drugiej osoby, a także o kobiece stojącej za mężczyzną, tak odpowiedzialnej za jego sukcesy, jednak nie otrzymującej nic w zamian. Trochę jak w stanowiącej inspirację mitologii greckiej, kobieta jest czymś więcej, niż się wydaje; pociąga za sznurki, knuje, zmieniając tym bieg wydarzeń. Wszystko to zupełnie zrozumiałe.
Lecz gdy bliżej się przyjrzeć, bezspornie nie jest to książka dla uczulonych na nadmierną poetyzację rzeczywistości i wrażliwych na szczegóły oraz śladowe ilości logiki. No bo, RANY, czego tu nie mamy: super wysocy, biali blond ludzie bardzo i często się kochają. Przez kilkadziesiąt lat oprócz drobnych zmian fizycznych, nie zachodzą w nich żadne wewnętrzne. On to Lancelot, w skrócie toto Lotto, najmniej interesująca i zarazem najbardziej irytująca postać w „F&F”; nadzwyczaj jurny narcyz i arogant, syn szybko zmarłego, potężnego i niezbyt rozgarniętego, ale zawsze potentata wody źródlanej, oraz za młodu urodziwej, niedoszłej studentki uniwersytetu Ligii Bluszczowej, która w chwili niepewności rzuca wszystko, by na Florydzie zabawiać klientów pływaniem w basenie w stroju syreny, poznać rzeczonego potentata i w czasie groźnej burzy (jakby inaczej) porodzić Lancelota. Potem wychować syna na geniusza, trzymać go z dala od należnego mu majątku, korespondencyjnie czuwać nad nim, następnie umęczon i pogrzebion. Prawie. Z kolei ona, Mathilde, „jest skomplikowana”. Naprawdę nosi imię Aurélie („Orally", jak komicznie wymyka się Groff, no boki zrywać),i ukrywa swoje francuskie pochodzenie bardziej skrycie niż niejeden Żyd. Urodzona w Bretanii, symbolicznego 1968 roku, bien sûr. Rodzice mieliby pozbyć się jej po tym, jak zrzuca ze schodów młodszego braciszka - #furia. Wysyłają ją zatem do Paryża, gdzie czeka na nią babcia prostytutka, która wprawdzie ginie, ale to nic, bo w Ameryce czeka na nią wujek, handlarz kradzionymi dziełami sztuki (później chyba też ginie, ale w gąszczu mogłam przeoczyć). Zaadoptowawszy się gładko do życia za Oceanem - choć jako to wyobrażenie o Francuzkach, naturalnie nie goli się, ani nie nosi stanika - chce iść na studia, gdyż umysł ma chłonny, a tylko funduszy brak. Za sprawą oszałamiającej urody błyskawicznie znajduje sponsora w postaci ekscentrycznego właściciela galerii, który przez cztery lata za drobne „usługi” łoży na jej utrzymanie do czasu, aż Mathilde poznaje Lotto/-a. Paf, paf. Wybucha WNM! Polega ona głównie na tym, że Mathilde niewiele spraw powierza mężowi, a zwłaszcza fakt, że w rzeczywistości jest Aurélie. Ale za to przez lata utrzymuje go, gotuje mu i sprząta - a przecież stać byłoby ją na zatrudnienie pomocy domowej, no święta kobieta - a także poprawia jego sztuki. Bo w ogóle Lotto jest niespełnionym aktorem, który po latach niepowodzeń w zawodzie gładko przeobraża się w dramatopisarza, piszącego jakże wybitne sztuki, które nie podchodzą tylko jednej krytyczce, bo to kobieta mściwa i zła, ale potem i tak się nawraca i Lotto może umrzeć spokojnie jako nad wyraz spełniony mistrz. Początkowo wszystkich ta śmierć smuci, szczególnie Mathilde/Aurélie, która próbuje jednak pocieszyć się spółkowaniem z nieznanym synem Lancelota i siostry jego najlepszego przyjaciela. Poza tym czuwa nad nią Bóg, to znaczy jej pies. Tak dotaczamy się do ostatniej strony „F&F”. Napisy końcowe.
Zazwyczaj nie widzę sensu streszczania fabuły, ale ta była tak wyjątkowa, że przejrzałam na oczy. Wiwat Lauren Groff za ubranie tych niedorzeczności w mniej niż bardziej udaną próbę powieści poetyckiej o dramacie małżeńskim oraz za odwagę w eksperymentowaniu ze sposobami narracji. A także za wpisanie słabości do muzyki R&B z lat '90 w preferencje głównego protagonisty - jedyna fajna w nim rzecz, zresztą. Na koniec pozwolę sobie również odpowiedzieć na zawarte pomiędzy stronami pytanie: „Co opętało młodego dramatopisarza Lancelota Satterehite'a, który do tej pory dał świadectwo swojego talentu, tworząc dzikie wizje życia na Południu, że opisał sztukę gloryfikującą Johna Wayne'a Gacy'ego, pedofila popełniającego serię morderstw w stroju klauna?” Sufjan Stevens?!
Przeliterowałam „Fatum i furię”, dalej zwaną „F&F”, aby przekonać się jak ta wydana w 2016 roku, polska edycja najgłośniejszej amerykańskiej powieści 2015 roku ma się do innej wydanej w 2016 roku, polskiej edycji najgłośniejszej amerykańskiej powieści 2015 roku, inaczej zwanej „Małym życiem”. Odmiennymi słowy, musiałam (!) sprawdzić, który pasek reklamowy jest bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to