ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać11
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Ludzie to idioci

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Cykl:
- Historia bez cenzury (tom 7)
- Data wydania:
- 2023-04-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-04-17
- Liczba stron:
- 464
- Czas czytania
- 7 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324088324
Ludzie to najlepszy gatunek we wszechświecie? Taaaa, jasne….
OSTRZEŻENIE!
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla dzieci oraz kontrowersyjne skróty myślowe. Jeśli jest to dla ciebie poważny problem, zrezygnuj z dalszego czytania… chociaż pewnie będziesz żałować.
Robimy głupie rzeczy, podejmujemy kretyńskie decyzje, nasi naukowcy są pacanami, a władcy to patentowane gamonie. Czas powiedzieć sobie prawdę – ludzie to idioci. A skoro tak, to zadajmy sobie pytanie – jakim cudem ludzkość jeszcze istnieje?! Czas na nową historię bez cenzury – tym razem o nas samych, największych głąbach w galaktyce.
Kup Ludzie to idioci w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Ludzie to idioci
Dziękuję Wojtkowi Drewniakowi za kolejne godziny świetnej zabawy. Miałem podczas lektury poczucie, że nie zagłębiamy się za często i zbyt szczegółowo w wydarzenia historyczne, ale to już taka specyfika tomu siódmego. Powstał chyba po to, żeby uzmysłowić nam ilu idiotów w historii ludzkości miało okazję negatywnie wpłynąć na życie wielu postronnych ludzi. Sami niestety takim idiotom umożliwiamy wzrost ich wpływów pompując ich sławę lub umożliwiając dojście do władzy. Nie sposób uniknąć wrażenia, że z biegiem lat niewiele się zmienia. Zauważyłem co najmniej trzy znaczące błędy, które umknęły korekcie, może w tomie ósmym już naprawdę się przyłożą :)
Oceny książki Ludzie to idioci
Poznaj innych czytelników
596 użytkowników ma tytuł Ludzie to idioci na półkach głównych- Przeczytane 297
- Chcę przeczytać 279
- Teraz czytam 20
- Posiadam 118
- Historia 16
- Chcę w prezencie 13
- 2023 11
- 2025 7
- 2024 7
- Ulubione 6
Tagi i tematy do książki Ludzie to idioci
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Ludzie to idioci
Nieważne, co się stało, ważne, co ludzie myślą, że się stało.
Nieważne, co się stało, ważne, co ludzie myślą, że się stało.
Czy koty przypadkiem nie słyną z tego, że stosują się do komend z takim samym zamiłowaniem jak kadyrowcy do konwencji genewskiej?
Czy koty przypadkiem nie słyną z tego, że stosują się do komend z takim samym zamiłowaniem jak kadyrowcy do konwencji genewskiej?
Rojaliści po niezbyt długim namyśle zażądali z kolei od Trompa, żeby się walił na ryj i wracał do swojej zapyziałej ojczyzny, płaskiej jak oheblowana deska. Być może nie dokładnie tymi słowami, ale przekaz był właśnie taki.
Rojaliści po niezbyt długim namyśle zażądali z kolei od Trompa, żeby się walił na ryj i wracał do swojej zapyziałej ojczyzny, płaskiej jak o...
Rozwiń Zwiń
















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ludzie to idioci
Z przyjemnością wracam do serii Historia bez cenzury. To książki, które powinny być obowiązkowymi lekturami. Są zdecydowanie lepsze od szkolnych podręczników. W prosty i zrozumiały sposób przedstawiają historyczne fakty, a do tego są naprawdę zabawne. Uwielbiam styl pana Wojciecha Drewniaka. Chętnie sięgnę po zaległe tomy, których niestety jest coraz mniej.
Z przyjemnością wracam do serii Historia bez cenzury. To książki, które powinny być obowiązkowymi lekturami. Są zdecydowanie lepsze od szkolnych podręczników. W prosty i zrozumiały sposób przedstawiają historyczne fakty, a do tego są naprawdę zabawne. Uwielbiam styl pana Wojciecha Drewniaka. Chętnie sięgnę po zaległe tomy, których niestety jest coraz mniej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonała. Świetna. Najlepsza książka WD, zebrał mnóstwo niezwykłych tematów, informacji i przedstawił je w swój typowy sposób.
Doskonała. Świetna. Najlepsza książka WD, zebrał mnóstwo niezwykłych tematów, informacji i przedstawił je w swój typowy sposób.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna książka Wojciecha Drewniaka, po którą sięgnęłam z dużym entuzjazmem – w końcu tytuł zapowiadał coś naprawdę obiecującego. Ogólnie bardzo dobra, napisana w charakterystycznym stylu autora, z humorem i lekkością, ale momentami trochę się rozczarowałam. Trudniej się czytało przez szybkie przeskakiwanie między różnymi historiami – zdecydowanie wolę, gdy autor skupia się na jednej postaci lub wydarzeniu od początku do końca. Niektóre tematy też wydały mi się mniej ciekawe, ale mimo to całość jak zawsze na dobrym poziomie i warta przeczytania.
Kolejna książka Wojciecha Drewniaka, po którą sięgnęłam z dużym entuzjazmem – w końcu tytuł zapowiadał coś naprawdę obiecującego. Ogólnie bardzo dobra, napisana w charakterystycznym stylu autora, z humorem i lekkością, ale momentami trochę się rozczarowałam. Trudniej się czytało przez szybkie przeskakiwanie między różnymi historiami – zdecydowanie wolę, gdy autor skupia się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od tego, że uwielbiam książki HBC (a kanał na YT subskrybuję od bodajże trzeciego odcinka). Lubię sposób, w jaki autor przekazuje wiedzę, ten specyficzny humor do mnie trafia, a czytając książkę, w głowie słyszę głos i ekspresję Wojtka Drewniaka.
Niestety muszę się zgodzić z kilkoma innymi opiniami – to jedna ze słabszych części serii. Choć tematyka wydawała mi się strzałem w dziesiątkę, to każdy rozdział zawiera tak wiele wątków i przykładów, że łatwo się w nich pogubić. Musiałem naprawdę mocno się skupiać, żeby cokolwiek zapamiętać, a to sprawiało, że przyjemność z lektury była znacznie mniejsza niż w przypadku innych książek HBC. Na pewno nie jest to tytuł „do połknięcia na raz”.
Czytając tę książkę, najbardziej czekałem na rozdział 7 o teoriach spiskowych, i niestety trochę się rozczarowałem. Chyba wolałbym mniejszą liczbę przykładów, ale za to dokładniejsze wyjaśnienie, dlaczego ludzie wierzący w takie rzeczy się mylą.
Tak czy inaczej moja sympatia do HBC nie słabnie i już nie mogę się doczekać kolejnych książek z tej serii.
Zacznę od tego, że uwielbiam książki HBC (a kanał na YT subskrybuję od bodajże trzeciego odcinka). Lubię sposób, w jaki autor przekazuje wiedzę, ten specyficzny humor do mnie trafia, a czytając książkę, w głowie słyszę głos i ekspresję Wojtka Drewniaka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety muszę się zgodzić z kilkoma innymi opiniami – to jedna ze słabszych części serii. Choć tematyka wydawała mi się...
Malkontent „Niestety nie jestem zwolennikiem typu humoru autora. Nazwałbym go humorem koszarowym. Tak więc odpuszczam sobie książki tego Pana.”
CzytamIZnikam „same krótkie historyki, które równie dobrze mógł zmyślić autor”
Marcelline „zgodzę się, że chyba najgorsza z serii”
Książkę rozpoczyna chwyt, zwany po grecku hipoforą, odpieraniem możliwych zarzutów :
„Idiotą to ty jesteś, Drewniak. Albo masz problemy z pamięcią, bo sam we wstępie do poprzedniej książki stwierdziłeś, że nie można oceniać ludzi z przeszłości według współczesnych standardów. A teraz masz czelność opisywać różne zagadnienia z historii i nazywać ludzi z tamtych czasów idiotami ?!”
Często stosuję hipoforę, lecz ten zabieg nie ratuje omawianego dzieła w moich oczach.
Zwłaszcza, iż zaraz po tym pada „Pozwólcie jednak, że się usprawiedliwię.”
A jak głosi francuskie przysłowie „qui s'excuse, s'accuse” (kto siebie usprawiedliwa, ten siebie oskarża) bądź jeśli kto woli po łacinie „excusatio non petita, accusatio manifesta” i krócej „dicetur debeditum”.
Wyraz ἰδιώτης (od ἴδιος „swój”) początkowo oznaczał kogoś „nie sprawującego urzędu” czy „zajętego osobistymi sprawami” (ten sam źródłosłów ma idiom „zwrot swoisty dla jakiegoś języka”) z czasem „nieuczonego”, w końcu „ogranoczonego umysłowo”.
Pytanie czemu mają służyć takie uogólnienia.
Ani to śmieszne, ani potrzebne.
Pod względem składni tytuł zawiera błąd, polegający na użyciu podwójnego mianownika (jak „Kowalski jest nauczyciel”) będącego latynizmem bądź rusycyzmem.
Gdyby uznać to połączenie za zapożyczone z „Dnia Świstaka” : „Ludzie to debile” (według któregoś z tłumaczeń, dokładnie „People are morons !”) też by nie pomogło, zdanie to wypowiada Phil, będący tym złym i pokaranym za to.
Teraz zawartość.
Podobnie jak w części 6 spis postaci:
„Ludwik XVI – stracił głowę dla rewolucji” ale śmieszne
„Robin Hood – bo … mało jadł” to już było
„Schodow – wybitny, ale nieistniejący radziecki uczony” znany z wynalazku „klatka schodowa” stare
„Włodzimierz Lenin – w momencie pisania tych słów nadal nie żyje” rzeczywiście
Dobór słownictwa nie podlega zmianom
„w New Jersey pierdyknął meteoryt” bez tego ani rusz
„w 1994 roku ludzie dostali zbiorowego pierdolca”
„w sumie nie mam prawa przypierdzielać się”
Sprawdzanie, czy wszystko w treści odpowiada prawdzie byłoby stratą czasu.
Na chybił trafił dwie sprawy, o których można powiedzieć : sprawiają wrażenie przedstawionych mniej więcej ściśle.
„Wróćmy do podrabiania przedmiotów różnej maści, ale w… szczytnym celu. Mianowicie po to, żeby kogoś ukarać za bycie dupkiem. Doktor Johann Bartholomew Adam Beringer był właśnie takim strasznym dupkiem (…) przyrodnikiem z XVIII wieku i pracował na uniwersytecie w Würzburgu (…) sprawował również funkcję dziekana, co w połączeniu z jego nieprzyjemnym charakterem sprawiło, że bywał straszną łajzą dla swoich podwładnych (…) bardzo lubił badać skamieniałości, ale nie miał ani czasu, ani ochoty, żeby latać po pobliskich górach, więc płacił okolicznym dzieciakom, żeby przeczesywały ten teren i przynosiły mu rzeczy, które uznają za ciekawe. W 1725 roku dostał takie znaleziska, że aż zaniemówił! Skamieliny z trójwymiarowymi reliefami (czyli takimi płaskorzeźbami) przedstawiającymi nie tylko rośliny i zwierzęta, lecz także tajemnicze symbole. Skąd się tam wzięły? Beringer snuł kolejne teorie: Może to kawałki antycznych rzeźb? Może pozostałości po biblijnym potopie? Może siły nadprzyrodzone?! W końcu uznał, że płaskorzeźby zostały najpewniej wytworzone przez… samą naturę. Nie pytajcie mnie, proszę, jak do tego doszedł, bo dla mnie też więcej sensu miałaby obca cywilizacja. Beringer był jednak przekonany co do trafności swojej tezy – dokładnie szkicował każde niesamowite znalezisko (bo dzieciaki przynosiły kolejne) i razem z rozwinięciem własnej teorii postanowił wydać je w formie książki. W jego opinii miała być ona przełomowa. Nie posiadał się z radości, kiedy dostał informację, że pierwsze egzemplarze już się drukują. A wtedy dostał jeszcze jedną, wyjątkową skamielinę. Co znalazł na niej tym razem? Własne nazwisko… w taki zbieg okoliczności i cudowne moce natury już nie uwierzył. Stało się dla niego jasne, że padł ofiarą podłego żartu kolesi, z którymi zadarł i którzy przez cały ten czas za pośrednictwem przekupionych dzieciaków podrzucali mu podrabiane skamieliny. Dziekan był totalnie wściekły, bo nie dość, że zmarnował masę czasu na opracowanie tego badziewia, to jeszcze wiedział, że książka wydana na podstawie mistyfikacji kompletnie go pogrąży! Wykupił cały nakład, który wjechał już do sklepów, a „kolegów z wydziału” oskarżył o oszustwo i nawet wygrał z nimi w sądzie.”
Podobno wyglądało to inaczej „Beringer walczył dalej. Nie jest prawdą, że zrozumiawszy swój błąd polecił wykupić i zniszczyć swą książkę o fałszywych kamieniach. W rzeczywistości nawet po ujawnieniu skandalu Beringer nie zdawał sobie z niczego sprawy i polecił wykupić pierwsze wydanie swego dzieła od księgarza tylko dlatego, aby przygotować drugie wydanie ze zmienioną przedmową. Obstając niewzruszenie przy swym poglądzie, że większość kamiennych figur nie ma nic wspólnego z falsyfikatami Eckharta i Roderique'a, twierdził, że są one prawdziwe. Dodawał przy tym, że podrzucono mu przez zazdrość kilka falsyfikatów, lecz jednocześnie wyjaśniał jednym tchem: „Dlatego też nie wszystkie znalezione figury kamienne są fałszywe, tak samo jak nie są fałszywe wszystkie stare monety lub stare dzieła sztuki, chociaż istnieje fałszerstwo monet i fałszowanie dzieł sztuki”. W wymownych słowach próbował wykazać, że niemożliwe byłoby w tak krótkim czasie sfałszowanie aż tylu skamielin i że w miejscu ich znalezienia nic nie wskazywało na ślady niedawnego kopania. Według Beringera Eckhart kazał sfałszować kilka kamiennych figur po to, aby stworzyć pozory, że wszystkie znaleziska są fałszywe. (…) Przez 14 lat, aż do swej śmierci, walczył würzburski profesor daremnie o rehabilitację swych ukochanych skamielin. I właśnie ta donkiszoteria stworzyła ową legendę, która ośmieszyła Beringera do reszty.” (Herbert Wendt „Przed potopem” 1971 tłum. Anna Jerzmańska s. 55n polecam)
„Inny sposób na dokopanie zadufanym krytykom znalazł (…) Han van Meegeren. Przez środowisko malarskie nie był traktowany poważnie, zarzucano mu brak oryginalności… co było po części prawdą, ale Han uznał, że to nie jest wystarczający powód, by go odstawiać na boczny tor. Postanowił skompromitować krytyków i stworzyć idealne falsyfikaty Vermeera. Tego od Dziewczyny z perłą. (…) Urażony malarz bardzo się do tego fałszowania przyłożył, nie tylko dokładnie analizował styl mistrza, lecz także zgłębiał chemiczne tajniki farb, jakimi Vermeer malował. Dopiero kiedy posiadł odpowiednią wiedzę, wziął się do malowania, a że technicznie był znakomity, to spod jego pędzla szybko zaczęły wychodzić obrazy w zasadzie nie do odróżnienia od oryginałów, które Han najpierw pokazał krytykom, a gdy ci z zachwytem orzekli o ich oryginalności, sprzedawał je za obłędne pieniądze.”
Po części prawdą… Dość spojrzeć na „Czytającą list”, „Mleczarkę”, „Lekcję muzyki” czy „Damę przy klawesynie” że od malowideł van Meegerena są odległe o lata świetlne. Zamiast o znakomitości podrabiacza świadczy to o marności owych rzeczoznawców.
Malarzem był co najwyżej zdolnym, pomysłowym jako podrabiacz. Jednak różnic widać więcej niż podobieństw.
Vermeer wykorzystywał światło wpadające zazwyczaj z z okna, budując kameralny nastrój.
Dzięki technice camera obscura oraz precyzyjnemu operowaniu perspektywą, wnętrza Vermeera sprawiają wrażenie trójwymiarowości.
Van Meegeren wzorował się bardziej na Caravaggiu niż na dojrzałym Vermeerze. Oświetenie często ostre i „płaskie”, wnętrza przypominają bardziej scenę teatralną niż prawdziwe pomieszczenie. W przeciwieństwie do subtelnych przejść tonalnych Vermeera, van Meegeren często stosował grubsze kontury i mniej zaawansowane modelowanie światłocieniem, co skutkowało wrażeniem mniejszej głębi przestrzennej.
Postacie u Vermeera pełne wewnętrznego spokoju, a ich spojrzenia tajemnicze i introwertyczne. Van Meegeren malował twarze z wyrazem sztucznego uniesienia, zastygłe w emocjach, co czyniło je sentymentalnymi i płytkimi.
W celu pozornego postarzenia malowideł van Meegeren wypiekał płótna, uzyskując specyficzną, twardą fakturę farby. Płotna Vermeera są subtelne, warstwowe i mają naturalną „patynę” czasu, której nie można w pełni podrobić.
Wreszcie u Vermeera każdy szczegół służy kompozycji i atmosferze, podczas gdy van Meegeren często przesadzał z detalami, by zamaskować brak głębi artystycznej.
Rozdział 7 o teoriach spiskowych, niby wyśmiewa, a równocześnie powiela. Na przykład jakie „ukryte przesłanie” zawierają Smerfy (znam o nich głupoty jeszcze większe, lecz pisanie o tym też byłoby powielaniem).
Malkontent „Niestety nie jestem zwolennikiem typu humoru autora. Nazwałbym go humorem koszarowym. Tak więc odpuszczam sobie książki tego Pana.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytamIZnikam „same krótkie historyki, które równie dobrze mógł zmyślić autor”
Marcelline „zgodzę się, że chyba najgorsza z serii”
Książkę rozpoczyna chwyt, zwany po grecku hipoforą, odpieraniem możliwych zarzutów :
„Idiotą to ty...
HBC i wszystko jasne, przykład jak o historii można mówić/pisać nie na kolanach ani bez naukowego zadęcia ale interesująco i mądrze, a jednocześnie bez stand-upowego trywializmu
HBC i wszystko jasne, przykład jak o historii można mówić/pisać nie na kolanach ani bez naukowego zadęcia ale interesująco i mądrze, a jednocześnie bez stand-upowego trywializmu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tozgodzę się, że chyba najgorsza z serii. Dużo teorii spiskowych i ich wyjaśnień, brakowało rzeczywiście dobrego plotu historii jak i opisu postaci/bohaterów historycznych. Ja ją dosyć wymęczyłam - przyznam też, że sam zakres średnio mnie interesował.
zgodzę się, że chyba najgorsza z serii. Dużo teorii spiskowych i ich wyjaśnień, brakowało rzeczywiście dobrego plotu historii jak i opisu postaci/bohaterów historycznych. Ja ją dosyć wymęczyłam - przyznam też, że sam zakres średnio mnie interesował.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna już część znanej serii. Podobnie jak poprzednie czyta się ja sprawnie, została napisana językiem zrozumiałym dla każdego, nawet osób nie interesujących się historia. Polecam
Kolejna już część znanej serii. Podobnie jak poprzednie czyta się ja sprawnie, została napisana językiem zrozumiałym dla każdego, nawet osób nie interesujących się historia. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDostałam dokładnie to, czego oczekiwałam - syta porcja wiedzy w przybraniu z wybornego poczucia humoru.
Dostałam dokładnie to, czego oczekiwałam - syta porcja wiedzy w przybraniu z wybornego poczucia humoru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMój ulubiony "pan od historii". Wprawdzie wolę go oglądać, ale czytanie też jest ok. Liczy się treść, jak zawsze świetna i podana w genialny sposób. A i tak, w czasie lektury, mam przed oczami facjatę pana Wojtka.
Mój ulubiony "pan od historii". Wprawdzie wolę go oglądać, ale czytanie też jest ok. Liczy się treść, jak zawsze świetna i podana w genialny sposób. A i tak, w czasie lektury, mam przed oczami facjatę pana Wojtka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to