To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones

Okładka książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones autora Rich Cohen, 9788367324663
Okładka książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones
Rich Cohen Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie biografia, autobiografia, pamiętnik
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2022-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-24
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367324663
Tłumacz:
Adrian Stachowski
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones

Średnia ocen
7,5 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones

avatar
16694
3043

Na półkach: ,

W świecie literatury rockowej biografie dzielą się na dwa rodzaje: te, które są nudną wyliczanką dat i dyskografii, oraz te, które pachną rozlanym bourbonem, dymem papierosowym i adrenaliną. To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones autorstwa Richa Cohena bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła kronika zespołu; to intymny, momentami bezczelny i niesamowicie subiektywny portret największej rockowej maszyny świata, skreślony piórem człowieka, który przez lata towarzyszył grupie jako dziennikarz „Rolling Stone’a”. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że choć książka pulsuje życiem, to autor czasem zbyt mocno odpływa w stronę osobistej fascynacji, tracąc z oczu obiektywną perspektywę.

Głównym motywem literackim jest tu „wieczna młodość” i cena, jaką płaci się za pakt z diabłem (często utożsamianym z przemysłem muzycznym). Cohen nie zaczyna od początku, lecz od środka – od momentu, w którym Stonesi byli u szczytu swojej dekadencji. Autor z chirurgiczną precyzją analizuje dynamikę między Mickiem Jaggerem a Keithem Richardsem, pokazując, że ich relacja to nie tylko przyjaźń, ale skomplikowana symbioza biznesowo-artystyczna, pełna urazów i wzajemnego podziwu. Styl Cohena jest mięsisty i niezwykle obrazowy; kiedy opisuje sesje nagraniowe w piwnicach willi Nellcôte podczas pracy nad „Exile on Main St.”, czytelnik niemal fizycznie czuje panujący tam upał, duchotę i narkotyczny opar.

Wysoka nota należy się za brak pruderii w opisywaniu rockandrollowego stylu życia oraz zero litości dla czytelnika, który chciałby widzieć w Stonesach jedynie sympatycznych starszych panów. Cohen bezlitośnie punktuje ich egoizm, finansowe machinacje i sposób, w jaki systematycznie „zużywali” ludzi wokół siebie. Trawestując słynny wers: to nie jest opowieść o satysfakcji, lecz o nienasyceniu, które pcha tę grupę do przodu od sześciu dekad. Autor udowadnia, że Stonesi nie są tylko zespołem – są zjawiskiem socjologicznym, które przetrwało hipisów, punkowców i erę cyfrową, wciąż pozostając punktem odniesienia dla definicji „fajności”.

Nieliczne minusy wynikają z pewnej narracyjnej rwanej struktury. Cohen często przeskakuje między latami 60. a współczesnością, co dla mniej wyrobionego czytelnika może być mylące. Ponadto, autor miewa skłonność do filozofowania nad każdym ruchem Jaggera, co momentami ociera się o hagiografię, mimo deklarowanego krytycyzmu. Brakuje tu też nieco więcej miejsca dla Billa Wymana czy Micka Taylora, którzy w ujęciu Cohena pozostają w głębokim cieniu „Glimmer Twins”.

Podsumowując, To tylko rock’n’roll to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce poczuć puls złotej ery rocka. Rich Cohen napisał książkę, która czyta się jak solówka Richardsa – jest surowa, nieidealna, ale niesamowicie szczera. To doskonały wybór na wieczór z winylem na talerzu, przypominający, że choć to „tylko” rock’n’roll, to dla wielu z nas stał się on jedyną prawdziwą religią. To proza tętniąca energią, która udowadnia, że kamienie wciąż się toczą, a ich blask wcale nie blaknie, mimo upływu lat.

W świecie literatury rockowej biografie dzielą się na dwa rodzaje: te, które są nudną wyliczanką dat i dyskografii, oraz te, które pachną rozlanym bourbonem, dymem papierosowym i adrenaliną. To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones autorstwa Richa Cohena bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła kronika zespołu; to intymny, momentami bezczelny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
426
426

Na półkach: ,

Stonesi dla niewtajemniczonych. 586 albo 649 biografia najsłynniejszego/największego/najpopularniejszego a z pewnością najbardziej długowiecznego zespołu w historii rock’n’rolla, nie wnosi nic nowego do wiedzy na jego temat. Więcej, wiedzę tę spłyca.
Rich Cohen skupia się na najbardziej heroicznym, pierwszym okresie działalności zespołu i w zasadzie kończy swoją opowieść wraz z zakończeniem nagrań albumu „Exile On Main Street” w 1972 roku. Później pojawiają się epizody z 1973 i 1978 roku oraz – mająca chyba nas utwierdzić w tym, że Cohen jest Dużym Gościem, bo zna Stonesów – pętla z 1994 roku, z przygotowań do trasy promocyjnej albumu „Voodoo Lounge”. Autor chwali się, że pojechał ze Stonesami na ten tour i miał okazję z nimi pogadać, ale niewiele z tego wynika. Więcej w „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” cytatów z innych, niż rozmów Cohena z muzykami.
Ale najbardziej uwiera ten brak lat siedemdziesiątych i amerykańskich tras koncertowych zespołu, które stawały się festiwalami hedonizmu na niespotykaną i do dziś robiącą wrażenie skalę. Z rzeczy, nazwijmy to „niegrzecznych”, Cohen wspomina tylko jakby ukradkiem heroinowe problemy Keitha Richardsa, ale też kończy je w Szwajcarii w 1973 roku, a słynną – i przełomową dla historii Stonesów – wpadkę w 1978 roku w Kanadzie załatwia jednym, mocno zresztą ukrytym akapitem. To dziwne, bo sam Richards w swojej wybitnej (także literacko) autobiografii „Życie” nie ma problemów z podejmowaniem tego tematu.
W ogóle mam wrażenie, że „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” to biografia nowej ery. Książka epoki, w której, jeżeli ktoś powie w serialu słowo „dupa” i nie będzie to poprzedzone ostrzeżeniem przed emisją, może się liczyć z konsekwencjami – jeżeli nie prawnymi, to falą hejtu w internecie. Bezpieczna, wygładzona książka o facetach, którzy przez co najmniej trzydzieści lat wiedli życie niebezpieczne, kręcąc piruety na brzytwie.
Na szczęście Rich Cohen jest świetny w stawianiu liter. No, ale w końcu pisywał do największego pop magazynu ever – Rolling Stone’a. Dlatego – choć oprócz mijanek z tematami kontrowersyjnymi za wiele tu ckliwości – czyta się „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” znakomicie, No, ale niestety, większość ludności w średnim wieku tak patrzy na swoją młodość.
W pewnym momencie pisania tego tekstu włączyłem sobie ostatnią płytę Stonesów – wydane kilkanaście tygodni temu „Hackney Diamonds”. To świetny, perfekcyjnie zagrany i nagrany album. Mam z nim tylko jeden problem – jest zbyt gładki i… zbyt stonesowski. Nikt nie próbuje tu eksperymentować i eksplorować nowych trendów (a w przeszłości Jagger i Richards robili to zawsze). To bezpieczna muzyka, dokładnie taka, jakiej oczekuje niewtajemniczony słuchacz w średnim wieku. „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” jest jej literackim odpowiednikiem.
Przyjemna lektura. Jednak nie wywołująca tych dreszczy emocji – o których zresztą często wspomina Cohen – towarzyszących zawsze słuchaniu prawdziwego rock’n’rolla. Ja od książek na ten temat wymagam nieco więcej.

Stonesi dla niewtajemniczonych. 586 albo 649 biografia najsłynniejszego/największego/najpopularniejszego a z pewnością najbardziej długowiecznego zespołu w historii rock’n’rolla, nie wnosi nic nowego do wiedzy na jego temat. Więcej, wiedzę tę spłyca.
Rich Cohen skupia się na najbardziej heroicznym, pierwszym okresie działalności zespołu i w zasadzie kończy swoją opowieść...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1675
1670

Na półkach: ,

Jestem dość zaskoczona, jak wiele satysfakcji sprawiła mi ta książka - jeśli chodzi o moją majową podróż sentymentalną do Stonesów, aż chciałoby się powiedzieć "do trzech razy sztuka ("Mick i Keith", "Satysfakcja").

Na początku troszkę się zżymałam na opowiastki z życia prywatnego autora, które doprowadziły go do bliskiej współpracy z zespołem, ale w sumie... mają sporo uroku i kto pamięta jeszcze czasy LP, kaset, pierwszych płyt CD, czekania w radiu na swoją ulubioną piosenkę, czasy, w których muzyka tworzyła plemiona, ten będzie miał łzy w oczach.

Podoba mi się w tej książce to, że pokazuje, jak zmieniał się autor i jak zmieniali się Stonesi; jak dojrzewali i jak zajmowali nowe miejsca w życiu. A najbardziej chyba to, że z wiernego fana zespołu wyznaczającego trendy można stać się krytycznym i jednocześnie czułym obserwatorem tego, jak z kontrkultury przez dekady zespół kostniał w relikt pewnej epoki - budzący podziw lub rozczulający, ale jednak relikt.

Piękna, słodko-gorzka opowieść o tym, jak zespoły się zmieniają i jak zmieniają się ich fani.

Jestem dość zaskoczona, jak wiele satysfakcji sprawiła mi ta książka - jeśli chodzi o moją majową podróż sentymentalną do Stonesów, aż chciałoby się powiedzieć "do trzech razy sztuka ("Mick i Keith", "Satysfakcja").

Na początku troszkę się zżymałam na opowiastki z życia prywatnego autora, które doprowadziły go do bliskiej współpracy z zespołem, ale w sumie... mają sporo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

101 użytkowników ma tytuł To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones na półkach głównych
  • 52
  • 49
26 użytkowników ma tytuł To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones na półkach dodatkowych
  • 15
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones