To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-08-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-08-24
- Liczba stron:
- 432
- Czas czytania
- 7 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367324663
- Tłumacz:
- Adrian Stachowski
Według legendy spotkali się na peronie kolejowym w Dartford. Obaj czekali na pociąg o 8.28 do Londynu. Jagger miał ze sobą płyty, a Richards – gitarę. Tak powstał jeden z najważniejszych zespołów w historii rock and rolla. Mit jest piękny, ale prawdziwa opowieść okazuje się jeszcze ciekawsza – Rich Cohen opowiada o kolejnych dekadach działalności grupy, skupia się jednak na pierwszych wspólnych koncertach i złotym okresie Jaggera i spółki, kiedy nagrali swoje najważniejsze płyty, począwszy od Beggar’s Banquet (1968) do Exile on Main Street (1972).
W latach 90. magazyn „Rolling Stone” wysłał Cohena w trasę razem z zespołem. To dało mu dostęp do muzyków, z którymi przez lata nawiązał bliskie relacje. Efektem ich rozmów jest panoramiczna biografia, napisana żywym stylem i z ogromną pasją. Tak, to książka o seksie, dragach i rock and rollu, ale też o miłości, ambicji, przyjaźni i… satysfakcji. To świeże spojrzenie na wyjątkowy zespół, które odpowiada na pytanie: skąd bierze się długowieczność Stonesów?
Kup To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones
Poznaj innych czytelników
101 użytkowników ma tytuł To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones na półkach głównych- Chcę przeczytać 52
- Przeczytane 49
- Posiadam 15
- 2022 3
- E-book 2
- 2024 2
- Reportaż 1
- W oryginale 1
- Posiadam 📚 1
- Chcę w prezencie 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones
W świecie literatury rockowej biografie dzielą się na dwa rodzaje: te, które są nudną wyliczanką dat i dyskografii, oraz te, które pachną rozlanym bourbonem, dymem papierosowym i adrenaliną. To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones autorstwa Richa Cohena bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła kronika zespołu; to intymny, momentami bezczelny i niesamowicie subiektywny portret największej rockowej maszyny świata, skreślony piórem człowieka, który przez lata towarzyszył grupie jako dziennikarz „Rolling Stone’a”. Moja ocena 7/10 wynika z faktu, że choć książka pulsuje życiem, to autor czasem zbyt mocno odpływa w stronę osobistej fascynacji, tracąc z oczu obiektywną perspektywę.
Głównym motywem literackim jest tu „wieczna młodość” i cena, jaką płaci się za pakt z diabłem (często utożsamianym z przemysłem muzycznym). Cohen nie zaczyna od początku, lecz od środka – od momentu, w którym Stonesi byli u szczytu swojej dekadencji. Autor z chirurgiczną precyzją analizuje dynamikę między Mickiem Jaggerem a Keithem Richardsem, pokazując, że ich relacja to nie tylko przyjaźń, ale skomplikowana symbioza biznesowo-artystyczna, pełna urazów i wzajemnego podziwu. Styl Cohena jest mięsisty i niezwykle obrazowy; kiedy opisuje sesje nagraniowe w piwnicach willi Nellcôte podczas pracy nad „Exile on Main St.”, czytelnik niemal fizycznie czuje panujący tam upał, duchotę i narkotyczny opar.
Wysoka nota należy się za brak pruderii w opisywaniu rockandrollowego stylu życia oraz zero litości dla czytelnika, który chciałby widzieć w Stonesach jedynie sympatycznych starszych panów. Cohen bezlitośnie punktuje ich egoizm, finansowe machinacje i sposób, w jaki systematycznie „zużywali” ludzi wokół siebie. Trawestując słynny wers: to nie jest opowieść o satysfakcji, lecz o nienasyceniu, które pcha tę grupę do przodu od sześciu dekad. Autor udowadnia, że Stonesi nie są tylko zespołem – są zjawiskiem socjologicznym, które przetrwało hipisów, punkowców i erę cyfrową, wciąż pozostając punktem odniesienia dla definicji „fajności”.
Nieliczne minusy wynikają z pewnej narracyjnej rwanej struktury. Cohen często przeskakuje między latami 60. a współczesnością, co dla mniej wyrobionego czytelnika może być mylące. Ponadto, autor miewa skłonność do filozofowania nad każdym ruchem Jaggera, co momentami ociera się o hagiografię, mimo deklarowanego krytycyzmu. Brakuje tu też nieco więcej miejsca dla Billa Wymana czy Micka Taylora, którzy w ujęciu Cohena pozostają w głębokim cieniu „Glimmer Twins”.
Podsumowując, To tylko rock’n’roll to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce poczuć puls złotej ery rocka. Rich Cohen napisał książkę, która czyta się jak solówka Richardsa – jest surowa, nieidealna, ale niesamowicie szczera. To doskonały wybór na wieczór z winylem na talerzu, przypominający, że choć to „tylko” rock’n’roll, to dla wielu z nas stał się on jedyną prawdziwą religią. To proza tętniąca energią, która udowadnia, że kamienie wciąż się toczą, a ich blask wcale nie blaknie, mimo upływu lat.
W świecie literatury rockowej biografie dzielą się na dwa rodzaje: te, które są nudną wyliczanką dat i dyskografii, oraz te, które pachną rozlanym bourbonem, dymem papierosowym i adrenaliną. To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones autorstwa Richa Cohena bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła kronika zespołu; to intymny, momentami bezczelny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStonesi dla niewtajemniczonych. 586 albo 649 biografia najsłynniejszego/największego/najpopularniejszego a z pewnością najbardziej długowiecznego zespołu w historii rock’n’rolla, nie wnosi nic nowego do wiedzy na jego temat. Więcej, wiedzę tę spłyca.
Rich Cohen skupia się na najbardziej heroicznym, pierwszym okresie działalności zespołu i w zasadzie kończy swoją opowieść wraz z zakończeniem nagrań albumu „Exile On Main Street” w 1972 roku. Później pojawiają się epizody z 1973 i 1978 roku oraz – mająca chyba nas utwierdzić w tym, że Cohen jest Dużym Gościem, bo zna Stonesów – pętla z 1994 roku, z przygotowań do trasy promocyjnej albumu „Voodoo Lounge”. Autor chwali się, że pojechał ze Stonesami na ten tour i miał okazję z nimi pogadać, ale niewiele z tego wynika. Więcej w „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” cytatów z innych, niż rozmów Cohena z muzykami.
Ale najbardziej uwiera ten brak lat siedemdziesiątych i amerykańskich tras koncertowych zespołu, które stawały się festiwalami hedonizmu na niespotykaną i do dziś robiącą wrażenie skalę. Z rzeczy, nazwijmy to „niegrzecznych”, Cohen wspomina tylko jakby ukradkiem heroinowe problemy Keitha Richardsa, ale też kończy je w Szwajcarii w 1973 roku, a słynną – i przełomową dla historii Stonesów – wpadkę w 1978 roku w Kanadzie załatwia jednym, mocno zresztą ukrytym akapitem. To dziwne, bo sam Richards w swojej wybitnej (także literacko) autobiografii „Życie” nie ma problemów z podejmowaniem tego tematu.
W ogóle mam wrażenie, że „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” to biografia nowej ery. Książka epoki, w której, jeżeli ktoś powie w serialu słowo „dupa” i nie będzie to poprzedzone ostrzeżeniem przed emisją, może się liczyć z konsekwencjami – jeżeli nie prawnymi, to falą hejtu w internecie. Bezpieczna, wygładzona książka o facetach, którzy przez co najmniej trzydzieści lat wiedli życie niebezpieczne, kręcąc piruety na brzytwie.
Na szczęście Rich Cohen jest świetny w stawianiu liter. No, ale w końcu pisywał do największego pop magazynu ever – Rolling Stone’a. Dlatego – choć oprócz mijanek z tematami kontrowersyjnymi za wiele tu ckliwości – czyta się „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” znakomicie, No, ale niestety, większość ludności w średnim wieku tak patrzy na swoją młodość.
W pewnym momencie pisania tego tekstu włączyłem sobie ostatnią płytę Stonesów – wydane kilkanaście tygodni temu „Hackney Diamonds”. To świetny, perfekcyjnie zagrany i nagrany album. Mam z nim tylko jeden problem – jest zbyt gładki i… zbyt stonesowski. Nikt nie próbuje tu eksperymentować i eksplorować nowych trendów (a w przeszłości Jagger i Richards robili to zawsze). To bezpieczna muzyka, dokładnie taka, jakiej oczekuje niewtajemniczony słuchacz w średnim wieku. „To tylko rock’n’roll (Zawsze The Rolling Stones)” jest jej literackim odpowiednikiem.
Przyjemna lektura. Jednak nie wywołująca tych dreszczy emocji – o których zresztą często wspomina Cohen – towarzyszących zawsze słuchaniu prawdziwego rock’n’rolla. Ja od książek na ten temat wymagam nieco więcej.
Stonesi dla niewtajemniczonych. 586 albo 649 biografia najsłynniejszego/największego/najpopularniejszego a z pewnością najbardziej długowiecznego zespołu w historii rock’n’rolla, nie wnosi nic nowego do wiedzy na jego temat. Więcej, wiedzę tę spłyca.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRich Cohen skupia się na najbardziej heroicznym, pierwszym okresie działalności zespołu i w zasadzie kończy swoją opowieść...
Jestem dość zaskoczona, jak wiele satysfakcji sprawiła mi ta książka - jeśli chodzi o moją majową podróż sentymentalną do Stonesów, aż chciałoby się powiedzieć "do trzech razy sztuka ("Mick i Keith", "Satysfakcja").
Na początku troszkę się zżymałam na opowiastki z życia prywatnego autora, które doprowadziły go do bliskiej współpracy z zespołem, ale w sumie... mają sporo uroku i kto pamięta jeszcze czasy LP, kaset, pierwszych płyt CD, czekania w radiu na swoją ulubioną piosenkę, czasy, w których muzyka tworzyła plemiona, ten będzie miał łzy w oczach.
Podoba mi się w tej książce to, że pokazuje, jak zmieniał się autor i jak zmieniali się Stonesi; jak dojrzewali i jak zajmowali nowe miejsca w życiu. A najbardziej chyba to, że z wiernego fana zespołu wyznaczającego trendy można stać się krytycznym i jednocześnie czułym obserwatorem tego, jak z kontrkultury przez dekady zespół kostniał w relikt pewnej epoki - budzący podziw lub rozczulający, ale jednak relikt.
Piękna, słodko-gorzka opowieść o tym, jak zespoły się zmieniają i jak zmieniają się ich fani.
Jestem dość zaskoczona, jak wiele satysfakcji sprawiła mi ta książka - jeśli chodzi o moją majową podróż sentymentalną do Stonesów, aż chciałoby się powiedzieć "do trzech razy sztuka ("Mick i Keith", "Satysfakcja").
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku troszkę się zżymałam na opowiastki z życia prywatnego autora, które doprowadziły go do bliskiej współpracy z zespołem, ale w sumie... mają sporo...
Nawet będąc bardzo mało uważnym czytelnikiem wyłapałam dwa błędy ortograficzne: „skurzany” i „wywarzyć”.
Nawet będąc bardzo mało uważnym czytelnikiem wyłapałam dwa błędy ortograficzne: „skurzany” i „wywarzyć”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zajmuję się historią Stonesów całe dotychczasowe życie. Studiuję ją, jak starożytni studiowali wojnę. Są moim Hemingwayem, Dickensem, Homerem. Czytam książkę, słucham winyli, obserwuję z bliska – a jednak wciąż mnie zaskakują. Zawsze znajdzie się coś nowego i dziwnego.”
Rich Cohen
Wspaniała książka, napisana przez dziennikarza magazynu „Rolling Stone”, który w latach dziewięćdziesiątych został zaproszony przez zespół do uczestniczenia i opisywania ich trasy koncertowej, co dało mu nieograniczony kontakt z członkami The Rolling Stones i możliwość przyjrzenia się tej funkcjonującej, jak przedsiębiorstwo rockandrollowej instytucji z bardzo bliska. Autor we własnym zakresie odbył też swoisty grand tour śladami grupy, „wszędzie, gdzie Stonesi robili próby i nagrywali, odnosili rany i je lizali, żyli i umierali, ładowali herę i wychodzili na prostą – i tworzyli muzykę”.
W „To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones” Cohen skupia się głównie na opisaniu etapu ich kariery od początków, czyli mitycznego spotkania Jaggera i Richardsa na dworcu w Dartford, aż do momentu, gdy po rozwiązaniu The Beatles, w złotym okresie działalności pomiędzy płytami „Beggar's Banquet” i „Exile on Main Street” stali się oni najważniejszym składem na światowej scenie rockowej. W książce znalazły się szczegóły dotyczące powstania takich hitów, jak „Satisfaction” czy „Sympathy for the Devil”, opisy słynnych sesji nagraniowych, zmian personalnych czy kłopotów członków zespołu w życiu osobistym i zmagań z uzależnieniami i organami ścigania. Dużo miejsca poświęcono powolnemu upadkowi i śmierci Braina Jonesa oraz zakończonemu tragedią festiwalowi w Altamont, wskutek którego rock stracił niewinność, a organizowanie masowych koncertów zmieniło się na zawsze.
Wydawnictwo sygnowane przez amerykańskiego dziennikarza dla wszystkich fanów muzyki popularnej, a szczególnie dla miłośników zespołu, który właśnie świętuje 60. rocznicę działalności jest czymś na kształt biblii. Nawet jeśli zdaniem autora Stonesi z jednych z głównych motorów rewolucji obyczajowej zmienili się w monstrum, które z tworu artystycznego ewoluowało z czasem w coś bliższego cyrkowi, działającemu na zasadach wielkiej korporacji, to nie zmienia faktu, że ich historia to fascynująca podróż przez drugą połowę XX. i początek XXI wieku. Dla kilku pokoleń jest przecież to kapela, która zgodnie z oryginalnym tytułem książki („Słońce, Księżyc i The Rolling Stones”) istnieje, od kiedy sięgają pamięcią.
„Zajmuję się historią Stonesów całe dotychczasowe życie. Studiuję ją, jak starożytni studiowali wojnę. Są moim Hemingwayem, Dickensem, Homerem. Czytam książkę, słucham winyli, obserwuję z bliska – a jednak wciąż mnie zaskakują. Zawsze znajdzie się coś nowego i dziwnego.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRich Cohen
Wspaniała...
Najlepsza muzyczna biografia jaką przeczytałem.
Jak to jest żyć w świecie w którym Stonensi są od zawsze?
Autor ma bardzo lekkie pióro, włożył kawał życia do poznania kulis życia zespołu, sam dając nam czytelnikom pole do domysłów i tropienia legend, które wokół niego powstało.
Nie gloryfikuje żadnego z członków, skupia się na całości historii i niuansów, które uczyniły zespół wyjątkowym.
Dzięki lekturze, bo dodatkowo jako gitarzysta, stałem się ogromnym fanem The Rolling Stones, pomału rozumiejąc fenomen muzycznej trupy powstałem w Wlk. Brytanii.
Polecam serdecznie, a z minusów to trochę mało mi było anegdot dot. Charliego, ale cóż... Ten typ tak miał :)
Najlepsza muzyczna biografia jaką przeczytałem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to jest żyć w świecie w którym Stonensi są od zawsze?
Autor ma bardzo lekkie pióro, włożył kawał życia do poznania kulis życia zespołu, sam dając nam czytelnikom pole do domysłów i tropienia legend, które wokół niego powstało.
Nie gloryfikuje żadnego z członków, skupia się na całości historii i niuansów, które uczyniły...
Kilka informacji o moim życiu w jednym zdaniu.
Widziałam Twój samochód. Trochę śmiesznie. Guns ‘n’ Roses i Psi Patrol. Pomyślałam, że to zestawienie znakomicie podsumowuje moje życie. Trochę hardkorowo, trochę groteskowo. Bittersweet symphony. Ostatnio w ogóle nie mam ochoty na fabułę, ale z chęcią sięgam po poradniki i takie publikacje, które normalnie może niekoniecznie by mnie zainteresowały. Tym razem padło na „To tylko rock ‘n’ roll. Zawsze The Rolling Stones” Richa Cohena. Uwielbiam ją całym moim czarnym sercem.
„Prawie każdy istotny brytyjski muzyk rockowy lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pamięta, jak leżał w łóżku i słuchał amerykańskiego radia, a Król rozświetlał nocne niebo”.
Podróż Richa Cohena
Autor był współpracownikiem magazynu „Rolling Stone” i „Vanity Fair”, ale na swoim koncie ma również kilka książek z gatunku non fiction. Miał tę przyjemność być bardzo blisko kultowego zespołu, a jako ich wierny fan, tym bardziej dał się pochłonąć tej niezwykłej rzeczywistości. Zaczynamy oczywiście od mitu założycielskiego, ale proza życia jest przecież zupełnie inna. Zanim The Rolling Stones dotarli na szczyt, na scenie muzycznej wiele się działo. Trzeba było na przykład zmierzyć się z kultem The Beatles. Okazało się jednak, że Stonesi byli tak charakterystyczni, że nie można było ich przegapić.
Historia zza kulis
Rich Cohen bardzo ciekawie opisuje swoją dziennikarsko-muzyczną podróż. Był z nimi w trasie, a więc niezwykle blisko wzlotów i upadków. Widział wszystko nie tylko w świetle reflektorów, ale także wtedy, gdy cały ten blichtr przygasał. Nie był jednak tylko i wyłącznie biernym obserwatorem, ale i nawiązał dość bliskie relacje ze słynnymi muzykami. W tej książce znajdziemy nie tylko narkotyki, życie na krawędzi i mnóstwo problemów, z jakimi mierzą się wielkie sławy, ale także dużo w niej przyjaźni, a nawet miłości. Jeśli chcecie poznać tajemnicę długowieczności The Rolling Stones, to koniecznie sięgnijcie po tę publikację od Wydawnictwa Poznańskiego.
„Nadal gram źle, ale nie aż tak źle jak kiedyś”.
Kilka informacji o moim życiu w jednym zdaniu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWidziałam Twój samochód. Trochę śmiesznie. Guns ‘n’ Roses i Psi Patrol. Pomyślałam, że to zestawienie znakomicie podsumowuje moje życie. Trochę hardkorowo, trochę groteskowo. Bittersweet symphony. Ostatnio w ogóle nie mam ochoty na fabułę, ale z chęcią sięgam po poradniki i takie publikacje, które normalnie może...
To tylko ROCK N ROLL zawsze the Rolling Stones To zdecydowanie książka dla miłośników twórczości zespołu, nie tylko muzyki, ale też osobowości, ich buntowniczego charakteru i nieco hedonistycznego podejścia do życia. Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie zna chociażby jednej piosenki the Rolling Stones. Dla jednych to było dzieciństwo, dla innych przeżycia z młodości, dla innych wesoły taniec z rodzicami albo śpiewanie w samochodzie. Była też grupa ludzi, których rock n roll odmienił, nadał sens życiu. A czym jest dla Was?
„Jednak oczywistym faktem jest, że przez pewien czas Stonesi byli awangardą – i właśnie to jest jednym z powodów, dla których Jagger trzyma język za zębami. Gdy żyje się bezczelnie, lepiej się tym nie chwalić. Z czasem stało się dla mnie jasne, że to, co zaczęło się jako artykuł dla magazynu, przerodziło się w coś więcej – panoramiczną opowieść i obsesję. Sagę, w której grupa muzyków reprezentuje tęsknoty całego społeczeństwa”.
To tylko ROCK N ROLL to jak wehikuł czasu.
Nagle przenosimy się do tych lat, w których Mick poznał Keitha na peronie. Stajemy się obserwatorami początków zespołu, właśnie wtedy zaczynamy poznawać jego legendę. Rick Cohen to niezwykły dziennikarz, który od zwykłej reporterskiej działalności stał się ich przyjacielem. Bywał na próbach, koncertach, wypił z nim niejeden kieliszek czegoś mocniejszego. Dzięki temu ta opowieść obfituje w ciekawości, staje się momentami intymna. W końcu, co się wydarzyło na imprezie rockandrollowców, zostaje za drzwiami. Krok po kroku poznajemy członków zespołu, kulisy ich sławy, ale nie skupiamy się aż nadto na czasach, gdy każdy już wiedział, kim jest the Rolling Stones. Keith Richards podczas wywiadu zapytał: „Ty mi powiedz. Ja nie mam pojęcia. Jak to jest żyć w świecie, w którym Stonesi istnieją od zawsze? Dla Ciebie od początku było słońce, księżyc i Rolling Stones”. Poznajemy kulisy pierwszych koncertów, zmiany nazwy czy rywalizacji z The Beatles, tymi w marynarkach, poprawnymi, grzecznymi chłopcami.
„Kiedy się wymykaliśmy, spostrzegłem, że otacza mnie rockandrollowa arystokracja: Steve Winwood z Traffic i Jim Capaldi, ich perkusista, a do tego Ron Wood i Keith Richards. I chociaż każdy miał własną tożsamość, wydawano się, że twarz jest wspólna – zmarszczona, pobita, styrana jak skórzana kurtka, tak skatowana, że w pewien sposób piękna. Kiedyś jeden starzec przypatrzył się Jaggerowi i powiedział: Masz więcej zmarszczek niż ja. To od śmiechu – odparł Mick. Facet się zaśmiał. Nic nie jest aż tak śmieszne.”
Autor nie tylko pokazuje blaski ich sławy, ale przede wszystkim cienie.
Nie wybiela uzależnienia od narkotyków, koncertów, które kończyły się awanturami i ściąganiem siłą ze sceny przez policję. Nagle tak wielka ikona, gwiazda, staje się nieidealna. Wiele razy tłumaczyliśmy ich zachowanie przez naturę Rock N Rolla, ale czyżby ta muzyka miała uzdrawiać? A może sprowadzać na dno? Poznajemy też sekrety grupy. Kto najbardziej wykorzystywał swoją popularność? Czym dla nich była muzyka? Co kolekcjonowali? Jak traktowani ich fani? Czy właśnie tak wyobrażali sobie sławę? Ta książka to swojego rodzaju spowiedź, bez lukrowania, bez owijania w bawełnę. Momentami ostra i wyrazista w języku, w innych chwilach wzruszająca, zwłaszcza gdy muzyka zaczyna sama grać w głowie, a utwory pozwalają nam uciekać do wspomnień. Czy można napisać o legendzie w sposób interesujący, momentami brutalny, bezkompromisowy, a jednocześnie przekazać swój podziw, szacunek? Można, Rich Cohen jest tego najlepszym przykładem. W książce nie brakuje licznych fotografii, upamiętniających niezwykłe momenty z życia muzyków. Jest przepięknie wydana! Nie pozostaje nic innego, jak włączyć któryś z utworów zespołu. Czytajcie, zachwycajcie się, poznajcie nieznaną stronę the Rolling Stones.
To tylko ROCK N ROLL zawsze the Rolling Stones To zdecydowanie książka dla miłośników twórczości zespołu, nie tylko muzyki, ale też osobowości, ich buntowniczego charakteru i nieco hedonistycznego podejścia do życia. Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie zna chociażby jednej piosenki the Rolling Stones. Dla jednych to było dzieciństwo, dla innych przeżycia z młodości, dla...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem fanem Stonesów. Nim trafiłem na tę książkę znałem może ze trzy ich kawałki. Książka wpadła mi w ręce właściwie przypadkiem i wciągnęła mnie. To non-fiction, ale ta historia nie pozwala, by się od niej oderwać. Jednocześnie utwierdza w przekonaniu, jak nie należy żyć, jaka droga prowadzi donikąd.
Nie jestem fanem Stonesów. Nim trafiłem na tę książkę znałem może ze trzy ich kawałki. Książka wpadła mi w ręce właściwie przypadkiem i wciągnęła mnie. To non-fiction, ale ta historia nie pozwala, by się od niej oderwać. Jednocześnie utwierdza w przekonaniu, jak nie należy żyć, jaka droga prowadzi donikąd.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor „To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones” Rich Cohen był, jest fanem zespołu i miał to szczęście, że w 1994 roku magazyn Rolling Stone wysłał go z nimi w trasę. Mógł słuchać na żywo koncertów i prób, rozmawiać z nimi i imprezować razem z nimi. Bo czy mogą być gdzieś lepsze imprezy niż te z rockandrollowcami? Seks, drugs and rock’n’roll! Nie myślcie jednak, że jest to zapis jednej wielkiej imprezy. Autor skupia się przede wszystkim na latach 60tych, czyli tych pierwszych, w których zespół się narodził i zdobył światową sławę. Cohen rozpoczyna od opisu tamtych czasów, które nacechowane powojenną rzeczywistością do najweselszych nie należały. I wtedy narodzili się właśnie Rolling Stonesi. Ich początki przypadły na rok 1962, chwilę po tym jak pojawili się Beatlesi. Z początku mocno podobni do nich, jednak od zawsze po przeciwnej stronie, ci nieułożeni, niegrzeczni. Autor opisuje ich pierwsze trasy, pierwsze nagrane płyty, pierwsze hity, które nawet nieświadomie zna każdy z nas. Pierwsze dragi i inne mało chwalebne doświadczenia. Co warte podkreślenia, to książka nie jest laurką dla zespołu – Cohen nie boi się wspominać też o negatywnych cechach jego członków. Opisuje ich relacje, a przede wszystkim niesamowicie bliską przyjaźń Micka Jaggera i Keitha Richardsa, która kiedy się skończyła, to nie zostawiła nic prócz biznesu, który trwa do teraz. Rolling Stonesi to legenda, ikona, historia, która zmieniła oblicze muzyki. Warto się z nią zapoznać! Oceniam 8/10, więcej napisałam tu: https://www.kryminalnatalerzu.pl/2022/08/to-tylko-rocknroll-zawsze-rolling.html
Autor „To tylko rock’n’roll. Zawsze The Rolling Stones” Rich Cohen był, jest fanem zespołu i miał to szczęście, że w 1994 roku magazyn Rolling Stone wysłał go z nimi w trasę. Mógł słuchać na żywo koncertów i prób, rozmawiać z nimi i imprezować razem z nimi. Bo czy mogą być gdzieś lepsze imprezy niż te z rockandrollowcami? Seks, drugs and rock’n’roll! Nie myślcie jednak, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to