Deadpool: Czerń, biel i krew

152 str. 2 godz. 32 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Seria:
- Czerń, Biel i Krew
- Tytuł oryginału:
- Deadpool: Black, White & Blood
- Data wydania:
- 2022-05-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-05-12
- Liczba stron:
- 152
- Czas czytania
- 2 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366589766
- Tłumacz:
- Paulina Braiter
Co jest czarne, białe i całe czerwone? Dwanaście epickich historii z dozą melancholii, licznymi dekapitacjami i wątpliwym morałem przed napisami końcowymi! Wade Wilson po raz kolejny wystawia na próbę cierpliwość i kwalifikacje prawników Marvela, udając się w pogoń za morderczą zebrą, urządzając burdę w nietypowym żeńskim klasztorze i szukając nowych rodzajów ekspresji. I śmierci. Gościnne występują Gambit, Daredevil, Omega Red oraz film z udziałem gwiazdy serialu Złotka. Gościnnie piszą i rysują Tom Taylor, Whilce Portacio, Takashi Okazaki i Michael Allred. Gościnnie czyta (wstaw swoje imię).
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w Deadpool: Black, White & Blood #1–4.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Deadpool: Czerń, biel i krew w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Deadpool: Czerń, biel i krew
Poznaj innych czytelników
34 użytkowników ma tytuł Deadpool: Czerń, biel i krew na półkach głównych- Przeczytane 23
- Chcę przeczytać 11
- Posiadam 11
- Komiksy 7
- Posiadam - komiks/manga 1
- KOMIKSY 1
- Komiksy Kolekcja 1
- 0 ZDC 1
- Komiksy 2022 1
- Wyzwanie 2025 1





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Deadpool: Czerń, biel i krew
Świat nie kręci się tylko wokół popkultury - wokół superbohaterów bądź jakiejkolwiek z wartką akcją rozrywki. Koniec końców nie jest ona – zresztą jak wszystko w przyrodzie - jakkolwiek ,,ostateczna” i idealna, więc znajdą się i tacy, którzy na rozmaite twory kultury masowej będą z nieskrywaną chęcią narzekać, jak i tacy, którzy będą je wielbić, kochać czy po prostu: ,,po ludzku szanować!”. Zagłębiając się w segment superbohaterski, i tu bywa i tak, że każde, i to bez wyjątku!, komiksowe Uniwersum/Wydawnictwo, cóż… ma swoje mocne i słabe strony. Nieważne jaka byłaby to historia, jaki nurt, gatunek, Świat i jego okoliczności, jaka fizyczna wielkość i styl i technika tworzenia komiksu, nawet to jak dana opowieść osadzała by się w danej rzeczywistości: czy rozgrywała by się na alternatywnej Ziemi, czy w tym samym Uniwersum, ale na innej jego Osi Czasu. Istotniejsze staje się bowiem to, aby tą najmocniejszą stroną, tym wybijającym owy komiks czy Wydawnictwo, które go tworzy, tym mocno znaczącym akcentem.. okazała się umieszczona w danej opowieści postać: bohater, anty-bohater, a czasami nawet łotr, którego to losy z uśmiechem na twarzy i nieskrywaną satysfakcją śledziliśmy – w końcu, w myśl pewnego porzekadła: ,,Łej Panie, przecież antagonista to też człowiek!”.
Fakt faktem, w komiksie, medium, które w popkulturze z roku na rok zdaje się zyskiwać coraz szersze (jeśli chodzi o gusta, upodobania, co do gatunku, wielkości, rodzaju narracji graficznych i temu podobne) grono odbiorców, czym nowego kontynentu tym nie odkryję, jeśli stwierdzę – bo takiego właśnie jestem zdania – że istotne staje się to, jak dany bohater zostaje przedstawiany poprzez rysunek: jak kolor, tusz, kadrowanie, ot cała ta wizualna sztuka przekaże to, co twórcy chcieli nam w scenariuszu przy nim, nich lub przy niej uwydatnić, jaką wizję na postaci i wokół niej konkretne historie liczni artyści mieli. Bo przecież nasz ulubiony heros czy to jego arcywróg, poprzez jedną formę, czy raczej stylizację rysunku, może – nawet i przy tym samym bądź podobnym scenariuszu czy ogólnej genezie narodzin danej sylwetki ,,superłotrowskiej” lub superbohaterskiej – prezentować się w ogólnym odbiorze zupełnie inaczej w sytuacji, gdy zmieni się owy styl/technikę graficzną, w ogóle opowieść obrazem na coś w tej materii innego. Kolor, odpowiedni kadr, montaż techniczny samego komiksu podkreślają to, że w komiksach – i to bez znaczenia, czy jest to opowieść o herosach czy coś z europejskiej fantastyki lub sensacji – często ważniejsza staje się idea, symbol, wręcz ikona, które to wartości wiążą się z wybranym wizerunkiem bohatera, łotra czy jakiejkolwiek jednostki bądź grupy, które w narracji stają się według twórców istotni. Doskonale formę wizualnej przygodę, wynoszącą się ponad umiejętności opowieści samym ,,tekstem”, ot scenariuszem, jest w stanie realizować wydawana dopiero od całkiem niedawna w Uniwersum Marvela seria, czy bardziej ,,linia wydawnicza” komiksu, zwana w polskim tłumaczeniu ,,Czerń, Biel i Krew”, która to, co istotne, w Polsce dostępna jest na rynku dzięki wydawnictwu Mucha Comics. W naszym rodzimym ,,komiksowym mikrokosmosie zamieszkiwanym przez ambitne istoty zwane geekami popkultury” takowa seria Marvela określana jest potocznie ,,Kolor” – tak samo tytułuje się ją inne ,,kolorystyczne” opowieści, które wydaje ,,Mucha…”, a które ukazywały historie innych herosów z Domu Pomysłów niezrównanego Stana Lee, np. są to ,,Kapitan Ameryka. Biały”, ,,Hulk. Szary”, czy m.in. jeden z lepszych w tym cyklu ,,Spider-Man. Niebieski”. I co ciekawe przy tych ,,barwnych” obu dwóch seriach, które nasza polska firma jest w stanie za pozwoleniem Marvela wydawać: przy tak świetnie zgranym z fabułą, wątkami postaci, relacjami na łamach historii symbiotycznym wręcz ze scenariuszem prowadzeniem calutkiej historii poprzez obraz, ba!, poprzez odpowiednio i intuicyjnie przez twórców kładzony ,,kolor” w danym dziele z owych cyklów nie da się przejść ot tak wobec takich komiksów obojętnie. Nieważne, która była by to historia, nieistotne staję się to, czy cokolwiek z cykli ,,Koloru”, o których to niniejszym mowa by nam czytelniczo się przytrafiło – to tak rewelacyjne kładzione z kunsztem i pasją twórczą narracje, że jedna z tych opowieści na pewno przypadnie nam do gustu, tak jak właśnie mi siadła mocno na geekowski gustomierz, po raz kolejny! (,,Kolor” jak na razie nie zawodzi!),nieźle napisana, no i wtłoczona w umysł czytelnika poprzez ideę tego jak ważna staje się tak a nie inaczej stosowana przez rysowników barwa w przekazie nazwijmy to ,,komiksowych wartości”, konkretna marvelowska przygoda z cyklu ,,Czerń, Biel i Krew”.
Marvel Comics to olbrzymia przestrzeń, w której realizują się najrozmaitsze formy rozrywki. Komiks tej Mark przyciąga zawsze, a zwłaszcza wtedy, gdy powstaje coś, co jest różnorodne, nietuzinkowe w swym pomyśle i po prostu ,,świeże”, mające to coś. ,,Kolor”, który wydaje Mucha Comics, a zwłaszcza ostatnio doświadczana narracja o Carnage’u z cyklu, o którym w niniejszej recenzjo-opinii jednego z jego dzieł mowa to potwierdza. A dodaje do pieca na dodatek, i to z mocnym pozytywnym akcentem, nader solidnie te swoje trzy grosze (albo i masę paliwa do silnika, którym jest ciągle pracujący ,,Komiksowy Organizm Marvela”) komiks z linii ,,Czerń, Biel i Krew”, nad którym się przez ostatnie dni mocno geekowsko skupiałem, który to dotyczy (czego faktem sam byłem zaskoczony, gdyż nie spodziewałem się, że kolor w taki sposób może cokolwiek z Wade Wilsona i jego alter ego dodatkowo głębokiego wykrzesać!) ,,śmieszka Wilsona”, czyli kochającego przełamywać czwartą ścianę i ,,obcisły spandex” Deadpoola. I to samo w sobie jest już totalną rewelacją, a z początku nawet i olbrzymią pułapką… no bo przed zaczytaniem się w lekturze tych około 150 stron ,,kolorowanej deadpoolowskiej opowieści” może nurtować nas jedna wątpliwość: czy ,,kolor” będzie w stanie coś dołożyć do tej postaci, dać dla jej ogólnego CV coś więcej; czy Wilson nas czymś zaskoczy poza tym, że… lubi zaskakiwać swoich fanów nieustannie, bo to taki akurat typ postaci/człowieka?
,,Czerń, Biel i Krew – Deadpool” w ,,kolorystycznym” przekazie realiów otaczających, ba!, wbijających się w każdy punkt wolnej przestrzeni, ot w każdy dostępny milimetr ciała tworzących fizyczność i charakter bohatera czy łotra Marvela, są drugą już w tej serii doświadczaną przeze mnie opowieścią. A Ja odnoszę wrażenie, jakby to był pierwszy komiks z tego cyklu, jakby sama barwa, rysunek, sam obraz w tej stylizacji i idei ,,koloru”, o którą niniejszym się rozchodzi, opowiadały mi coś zupełnie innego, coś niekojarzonego wcześniej z tym, co wartości bieli, czerwieni i krwi kolorystycznie są w stanie opowiedzieć, jak intensywne emocje przekazać dla danego typu postaci, tym bardziej jeśli mamy do czynienia z światkiem herosów i ich arcywrogów czy jednostek neutralnych. Wychodzi na to, że ów mini-cykl wcale mnie nie zawodzi, że akurat z subiektywnego punktu widzenia cała ta jego ,,barwna” realizacja podchodzi pod moje oczekiwania co do głębszych wartości, które komiks z takiej linii wydawniczej ze sobą niesie, czy nieść powinien. Podkreśla to, co okazało się całkiem zabawne, gdy zerknąłem z początku na fizyczną stronę tejże opowieści (okładka, pierwsze kartki wewnątrz),nawet i sam opis wydania tak specyficznej wersji przygód Wade Wilsona, z którą ciężko było mi się przez te kilka ostatnich dni rozstać, co przyznam ze strony wydawcy, a głównie prowadzonego przez niego tłumaczenia, okazało się świetnym ruchem, a który to opis zawiera tak silny i charakterystyczny dla idei tego co ów cykl ,,Koloru” przekazuje: ,,…Co jest czarne, białe i całe czerwone(…)”. Warto dodać, że samych twórców mamy tu… nie jednego a co najmniej kilku; jako główni widnieją: Tom Taylor jako scenarzysta i Phil Noto odpowiadający za jedną ze stron wizualnych komiksu. Prezentowanych historii jest tu multum; jest to więc wydanie zbiorcze, ot deadpoolowska ,,kolor(owanka)” mająca charakter antologii niżeli czegoś konkretnego i spójnego w całej swej około 150-stronicowej niezwykłości, dlatego… nie ukrywajmy, nie każdemu z odbiorców taki chaos i forma ,,kolorowej zbieraniny graficznych powieści” przypadnie do gustu. Jest to raczej ,,koneserska lektura”, dla odważnych i otwartych nerdów.
Po lekturze drugiego już z serii ,,Czerń, Biel i Krew” od ,,Muchy…” komiksu, mam jedno spostrzeżenie, jak najbardziej ,,plusowo dodatnie”, co do zrozumienia postaci Deadpola na nowo. Ta postać zyskuje ,,nowy look” i swego rodzaju wewnętrzne Ja poprzez - co sam osobiście nazywam: ,,artystyczne środki ekspresji”. W przypadku całości wydania, 12 krótkich ,,mini-stories”, dużo ma do powiedzenia tu sam kolor, którego umiejętne zastosowanie przez wielu (a nie tylko jednego czy dwóch!) grafików tu pracujących ociera się o artyzm barwy. Dzięki temu Wade Wilson i jego hulajdusza rozbójnicko-bohaterskie alter ego zmienia się w sposób znaczący, co może podsumować jedno charakterystyczne wyrażenie: ,,na twarzy Deadpoola nie zawsze widnieje szaleńczy uśmiech. Mimo pokrzywionej, pokurczonej psychiki, jest całkiem sympatyczną, mającą jak każdy przeciętny Kowalski, swoje gorsze i lepsze dni, postacią… postacią czującą, nienawidzącą, żałującą, ale i bezwzględną wtedy gdy jest to konieczne”. I nie sposób jest ocenić naszego ,najemnika z nawijką" w każdym z komiksów z osobna, jako ,,po prostu Deadpool” – w przypadkach historyjek (bo są one w niniejszym zbiorze niezwykle dynamiczne, intrygujące, fabularnie osobliwe, a niektóre nawet tak akcyjniakowe, że trzeba uważnie je czytać, bo niepostrzeżenie a… ledwo co ogarniesz, że właśnie jedną z nich kończysz!),które w zbiorze się pojawiły: Deadpool to Deadpool ,,uśredniony”, jako suma emocji, ekspresji jego osoby, licznych akcji, które ów symbol Marvelowskiej vendetty i dziwnego oblicza sprawiedliwości ,,odwalił” wraz z wszystkim tym, co doświadczył, co pozwolili nam opowiedzieć o Wilsonie w tychże szybkich 150 stronach twórcy tomu. Uśredniony Deadpool w ,,Czerni, Bieli i Krwi” to ta jego aparycja, którą ciężko jest znaleźć gdziekolwiek indziej w jakimkolwiek zbiorze historii z tą postacią powstałych kiedykolwiek.
Co w owych 12 opowiastkach nakrapianych sosem z deadpoolowości najrozmaitszego emocjonalnie-wątkowo-gatunkowo sortu wyszło najlepiej, a co najgorzej? Nie ma no to jednej obiektywnej odpowiedzi – czytelnik sam musi przeczytać komiksy i określić to, jaki obraz tej postaci dały mu tak różnorodnie wizualnie i stylistycznie w technice ,,montowania” opowieści oraz rozmaite fabularnie i tempem rozgrywania się kadr po kadrze te naście historii. Cóż, na świat superbohaterów nie powinno patrzeć się jak przez te słynne ,,różowe okulary", a samo ,,Czerń, Biel i Krew" nie jawi się więc jako idealna, jako pojedynczy byt, formą przedstawiania tego co znamy pod pseudonimem Deadpool, bo z jednego komiksu wniosków niestety nie wyciągniesz. Mimo wszystko i tak owy zbiór to świeża, rzadko spotykana komiksowa zbieranina, ukazująca tego antybohatera Marvela takiego jakim to my go sobie po przeanalizowaniu multum historii wybierzemy. Na upartego mogę podkreślić, że najlepiej wypada komiks ,,Pula śmierci”: fajny kontrast świeżości wielu niecodziennych postaci pobocznych z tym, jak klasycznie został on narysowany.
Świat nie kręci się tylko wokół popkultury - wokół superbohaterów bądź jakiejkolwiek z wartką akcją rozrywki. Koniec końców nie jest ona – zresztą jak wszystko w przyrodzie - jakkolwiek ,,ostateczna” i idealna, więc znajdą się i tacy, którzy na rozmaite twory kultury masowej będą z nieskrywaną chęcią narzekać, jak i tacy, którzy będą je wielbić, kochać czy po prostu: ,,po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPopKulturowy Kociołek:
Dwanaście różnorodnych historii wypełnionych po brzegi zwariowanym humorem, widowiskową akcją i masą lejącej się krwii – taka właśnie treść ma ukrywa się pod twardą oprawą komiksu. Jeśli dodatkowo połączymy to z nazwiskami twórców poszczególnych rozdziałów (Tom Taylor, Ed Brisson, James Stokoe, David Lapham, Maria Lapham, Karla Pacheco, Daniel Warren Johnson, Jay Baruchel, Frank Tieri, Stan Sakai, Christopher Yost, Sanshiro Kasama, Michael Allred),rysuje się przed nami obraz czegoś niesamowitego, co zdecydowanie warto przeczytać. Przynajmniej takie są oczekiwania czytelnika, mocno rozochoconego dobrym poziomem innych części cyklu. Tym razem jednak „czerń, biel i krew” jest połączeniem, które niekoniecznie jest nadmiernie satysfakcjonujące.
Jedną z większych zalet poprzednich albumów serii była ich widowiskowość. Pod tym względem Deadpoolowi nie można niczego zarzucić. Jeśli tylko ktoś oczekuje krwawej zwariowanej akcji z humorem (przekraczającym momentami aktualną poprawność),to powinien być z lektury bardzo zadowolony. W przypadku przygód Elektry, Carnage’a i Wolverina twórcy starali się jednak dołożyć do „widowiskowości” również jakąś bardziej złożoną historię (z różnym skutkiem). Tu takich starań w ogóle nie ma i prawie każdy ze scenarzystów nie starał się wyjść poza bańkę humoru i przemocy. Troszkę bardziej kreatywni w kreśleniu swoich historii byli Sakai czy Brisson, ale i tak rozdziałom ich autorstwa bardzo daleko do ich innych obszerniejszych dzieł.
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-deadpool-czern-biel-i-krew/
PopKulturowy Kociołek:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwanaście różnorodnych historii wypełnionych po brzegi zwariowanym humorem, widowiskową akcją i masą lejącej się krwii – taka właśnie treść ma ukrywa się pod twardą oprawą komiksu. Jeśli dodatkowo połączymy to z nazwiskami twórców poszczególnych rozdziałów (Tom Taylor, Ed Brisson, James Stokoe, David Lapham, Maria Lapham, Karla Pacheco, Daniel Warren...
Deadpool, naczelny żartowniś Uniwersum Marvela, to postać mocno specyficzna. Jego przygody łączą w sobie mnóstwo humoru (przyznajmy – bardzo różnych lotów) i przemoc, dając najczęściej w efekcie mieszankę iście wybuchową. Innymi słowy, są to komiksy przeznaczone dla dużych chłopców. Założenia wydawanej od jakiegoś czasu serii „Czerń, biel i krew”, czyli zaprezentowanie danego bohatera w trzech kolorach, wydają się idealne dla tej postaci. Wcześniej w tej formie pokazano nam perypetie Wolverine’a i Carnage’a, teraz mamy okazję sprawdzić, jak pasuje to do Deadpoola.
Wade Wilson nigdy nie grał według czyichkolwiek reguł. I w dwunastu historiach, które umieszczono w kolejnej odsłonie linii „Czerń, biel i krew”, też tego nie robi. Co więcej, gdziekolwiek się pojawi, tam latają odcięte kończyny, krew leje się strumieniami, a powietrze aż tężeje od rzucanych sucharów. Tak, to Deadpool jakiego znają i kochają wszyscy fani Marvela.
Albumy wydawane pod szyldem „Czerń, biel i krew” zbierają w jeden tom kilkanaście mniejszych form, ukazując różne oblicza danej postaci. Wydaje się, że są to założenia bardzo sensowne, przede wszystkim z tego względu, że opowieści prezentowane w trzech kolorach są mocno niestandardowe – w tym konkretnym przypadku większe wrażenie zrobi prawdopodobnie na czytelniku kilka mniejszych form niż jedna większa. Taki wybór daje też możliwość zaangażowania większego grona twórców, co z kolei pozwala połączyć na przestrzeni jednego tomu rozmaite artystyczne wizje i pokazać wybranego bohatera z kilku perspektyw. I tak właśnie jest w tym tomie.
Mimo dużego rozstrzelenia stylistycznego kolejnych opowiadań teksty zawarte w trzykolorowej wersji „Deadpoola” łączy jedno – humor. Każdorazowo jest on nieco inny, czasami bywa wulgarny, czasami absurdalny, innym razem zaś błyskotliwy, ale ogólnie rzecz biorąc – dobrze pasuje do tego bohatera. Dlaczego? Wade Wilson od zawsze był wygadanym jajcarzem (z tego względu jego wizerunek z pierwszego filmowego „Wolverine’a” jest tak wielkim nieporozumieniem),dlatego historie z jego udziałem powinny ten element zawierać. I widać, że scenarzyści zaangażowani do tego projektu odrobili w tym zakresie zadanie domowe.
„Deadpool. Czerń, biel i krew”, jak to bywa ze zbiorami opowiadań, nie trzyma równego poziomu na przestrzeni całego tomu. To jednak było do przewidzenia jeszcze przed lekturą. Istotniejsze jest to, czy albumowe highlighty wystarczają, by całość uznać za komiks udany, czy może jednak na kolejnych kartach więcej jest tak zwanych flopów? Mamy na szczęście do czynienia z pierwszym przypadkiem. Dominują tu bowiem opowieści „z jajem”, które można określić jako angażujące. Mnie do gustu przypadła większość z nich, w wielu podobać się też może sposób, w jaki łączą humor z przemocą – wszystko zostało świetnie wyważone. Rzecz jasna, komiks jest krwawy i z tego powodu przeznaczony jest dla dojrzałego odbiorcy, zresztą to właśnie czytelnik o ukształtowanym już guście najbardziej doceni dość częste mruganie okiem i różne popkulturowe nawiązania (marvelowskie i nie tylko).
Skoro na album składa się dwanaście opowieści, to i wizualnie musi być mocno różnorodnie, prawda? I tak jest w istocie – kolejne składowe są i realistycznie, i mocno cartoonowe, nawet fani japońskich klimatów mają na czym zawiesić wzrok. Każdy znajdzie coś dla siebie, a przy okazji nie mamy do czynienia z ucieleśnieniem słów, że jak coś jest dla każdego, to jest de facto dla nikogo. Co to, to nie – graficznie „Deadpool” stoi na wysokim poziomie, a artyści wykonali dobrą robotę. Miłym dodatkiem jest też zamieszczona na końcu tomu galeria okładek. Po lekturze lubię na nie popatrzeć, cieszy mnie więc, że w tym wydaniu znalazło się dla nich miejsce.
„Deadpool” w trzech kolorach prezentuje się nieco lepiej niż poprzedni album z tej serii, czyli „Carnage”. W kolejnych opowiadaniach czuć duży luz, widać też, że twórcy doskonale bawili się podczas pracy, a Wade Wilson jest dokładnie taki, jaki powinien być, czyli zawadiacki, wyszczekany i skuteczny w walce, co dało prawdziwie spektakularne efekty. Ciekawy jestem, jaka postać jest następna w kolejce do zaprezentowania jej przygód w wersji czarno-biało-krwistej. Nie obraziłbym się, gdyby był to Punisher – mogłaby wyjść z tego prawdziwa jatka. Tymczasem jednak cieszmy się „Deadpoolem”, bo jest czym.
Recenzja do przeczytania także na moim blogu - http://zlapany.blogspot.com/2022/07/deadpool-czern-biel-i-krew-recenzja.html
oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid0J1hh1PGv7sbAeUJkv5UUnqPuLfmkx1rMUY7c5PmrEH3JFrAaWTLsp4LfTHWeVeiTl
Deadpool, naczelny żartowniś Uniwersum Marvela, to postać mocno specyficzna. Jego przygody łączą w sobie mnóstwo humoru (przyznajmy – bardzo różnych lotów) i przemoc, dając najczęściej w efekcie mieszankę iście wybuchową. Innymi słowy, są to komiksy przeznaczone dla dużych chłopców. Założenia wydawanej od jakiegoś czasu serii „Czerń, biel i krew”, czyli zaprezentowanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDEADPOOL CZARNO NA BIAŁYM (I WE KRWI)
Trzeci tom serii „Czerń, biel i krew” poświęcony został postaci Deadpoola. Postaci idealnie pasującej do tego typu dzieła, bardziej nawet niż jego poprzednicy. Bo i barwami wpasowuje się tu doskonale, i jego szalony, postmodernistyczny, czasem metafikcyjny styl nadawał się znakomicie do takiej różnorodnej tematycznie i graficznie antologii. I wyszło dobrze, momentami nawet bardzo, a każdy fan najemnika z nawijką będzie z albumu zadowolony.
Deadpool, szaleniec z czynnikiem gojącym, najemnik z nawijką, rzucający żartami morderca, który drażni czytelników, powraca. Tym razem w dwunastu historiach ukazujących różne aspekty jego postaci! Zakonnice i pingwiny? Mordercza zebra? Średniowieczni rycerze? Gościnni superbohaterowie i wrogowie? Będzie się działo!
http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2022/06/deadpool-czern-biel-i-krew-tom-taylor.html
DEADPOOL CZARNO NA BIAŁYM (I WE KRWI)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeci tom serii „Czerń, biel i krew” poświęcony został postaci Deadpoola. Postaci idealnie pasującej do tego typu dzieła, bardziej nawet niż jego poprzednicy. Bo i barwami wpasowuje się tu doskonale, i jego szalony, postmodernistyczny, czasem metafikcyjny styl nadawał się znakomicie do takiej różnorodnej tematycznie i graficznie...