Star Wars: Brotherhood

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Star Wars
- Data wydania:
- 2022-05-10
- Data 1. wydania:
- 2022-05-10
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9781529150209
Obi-Wan Kenobi and Anakin Skywalker must stem the tide of the raging Clone Wars and forge a new bond as Jedi Knights.
The Clone Wars have begun. Battle lines are being drawn throughout the galaxy. With every world that joins the Separatists, the peace guarded by the Jedi Order is slipping through their fingers.
After an explosion devastates Cato Neimoidia, the jewel of the Trade Federation, the Republic is blamed and the fragile neutrality of the planet is threatened. The Jedi dispatch Obi-Wan Kenobi, one of the Order's most gifted diplomatic minds, to investigate the crime and maintain the balance that has begun to dangerously shift. As Obi-Wan investigates with the help of a heroic Neimoidian guard, he finds himself working against the Separatists who hope to draw the planet into their conspiracy-and senses the sinister hand of Asajj Ventress in the mists that cloak the planet.
Amid the brewing chaos, Anakin Skywalker rises to the rank of Jedi Knight. Despite the mandate that Obi-Wan travel alone-and his former master's insistence that he listen this time-Anakin's headstrong determination means nothing can stop him from crashing the party, and bringing along a promising but conflicted youngling.
Once a Padawan to Obi-Wan, Anakin now finds himself on equal-but uncertain-footing with the man who raised him. The lingering friction between them increases the danger for everyone around them. The two knights must learn a new way to work together-and they must learn quickly, to save Cato Neimoidia and its people from the fires of war. To overcome the threat they face they must grow beyond master and apprentice. They must stand together as brothers.
Kup Star Wars: Brotherhood w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Star Wars: Brotherhood
Poznaj innych czytelników
77 użytkowników ma tytuł Star Wars: Brotherhood na półkach głównych- Przeczytane 50
- Chcę przeczytać 24
- Teraz czytam 3
- Posiadam 12
- 2024 4
- Star Wars 2
- Star wars 1
- BookBeat 1
- Do kupienia 1
- Kindle 1









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Star Wars: Brotherhood
Troszkę zacząłem od środka, filmy kojarzyłem ale za książkę się zabrałem losowo bez zachowania jakiej kolwiek chronologii. Mimo, że od środka fabuły całego uniwersum, filmy wystarczyły żeby odnaleźć się w tej historii. Jest to bardzo dobra książka w której można znaleźć przesłanie dla siebie. Bardzo żywa i szybka fabuła. Bez negatywnych emocji bardzo pozytywna książka. Dobra na weekend.
Troszkę zacząłem od środka, filmy kojarzyłem ale za książkę się zabrałem losowo bez zachowania jakiej kolwiek chronologii. Mimo, że od środka fabuły całego uniwersum, filmy wystarczyły żeby odnaleźć się w tej historii. Jest to bardzo dobra książka w której można znaleźć przesłanie dla siebie. Bardzo żywa i szybka fabuła. Bez negatywnych emocji bardzo pozytywna książka....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGwiezdne Wojny w materii serialu oraz komiksu i powieści w Nowym Kanonie, co wie każdy szanujący się nerd, na przestrzeni około 12 lat stały się tak specyficznym Uniwersum, które co by nie było potrafi nie raz zaskoczyć, nawet i bardzo marudnego fana. Marka Star Wars równa się: różnorodność, dostępność treści, równa się ich jakość. Obecnie typowy i dość zaangażowany w życie swojego Świata gwiezdnowojenny miłośnik walki na miecze świetlne, wątków Jedi, Sithów i ,,wibracji Mocy” w najsłynniejszej galaktycznej przestrzeni rozrywki w dziejach, można by powiedzieć: doświadcza czegoś pokroju ,,emocjonalnego wahadła nastrojów" - sporo się w tym grajdołku dzieje, mnóstwo planuje, sporo z tych planów wycofuje, a niektóre jak się realizuje, to koniec końców nie wychodzi z nich nic szczególnie dobrego, a jak już to coś jest dobre, to jednak… dla małej większości fandomu, no bo… nikomu nigdy nie dogodzisz, i zawsze znajdzie się malkontent, który będzie ,,wiedział najlepiej” i wszystko krytykował. ,,No cóż, takie to nasze starwarsowe żyćko".
Jednym z najważniejszych okresów, czy też ,,mini-versów” bądź galaktycznych epok w dziejach istnienia w kulturze masowej Gwiezdnych Wojen są czasy Wojen Klonów, które jak każdy nerd wie rozpoczęły się w tym Świecie pewnym wydarzeniem datowanym na 22 lata przed słynnym ,,rokiem zerowym” w Galaktyce”, Bitwą o Yavin, którym to była Bitwa o Geonosis właśnie. Był to jeden z najważniejszych i największych konfliktów obejmujących całą Galaktykę w całej jej historii (licząc Nowy i Stary Kanon informacji) - trwał prawie trzy lata i zakończył się zarówno tragedią jednego człowieka i dramatem jego wiernego przyjaciela, czego świadectwo ukazała nam słynna ,,Misja na Mustafar”, planecie, na której w kinowym Epizodzie III, Zemście Sithów, Anakin Skywalker ostatecznie przypieczętował swój los i przejście na Ciemną Stronę Mocy i fizyczną przemianę w Dartha Vadera, którego opalizująca piekielnie intensywną czernią zbroja, zwieńczona hełmem inspirowanym kulturą Samurajów, przez który wydobywał się najsłynniejszy odgłos, ba!, syk wydobywany przez jakąś główną postać danej Sagi w całej historii popkultury, to bodaj najbardziej charyzmatyczna i ikoniczna fizyczność, ot wygląd i prezencja wśród fikcyjnych sylwetek wykreowanych na poczet gatunku sci-fi, fantasy, horroru, czy nawet ogólnie kultury rozrywki w dziejach. Z Wojnami Klonów wiąże się jeszcze jedna rzecz: serial, który z wszystkich produkcji na przestrzeni lat tej franczyzy okazał się najistotniejszym, wręcz bezcennym, posiadającym dziesiątki roboczo godzin czystego ,,mięska treści” poświęconego tylko i wyłącznie trzem latom tego Konfliktu i niczemu innemu więcej. Jak wiemy Galaktyka ,,papy Lucasa" jest ogromna i wciąż dochodzą do niej nowe wydarzenia, nowe okresy, a ramy Osi Czasu w najdalszych zarówno z jednej i drugiej strony jej krańcach ulegają zmianie. To samo w sobie podkreśla jak cenną wiedzę i wagę danych wydarzeń, losów poszczególnych postaci i temu podobne niesie ze sobą opowieść ponad 100 odcinków tej produkcji. A serial, o którym mowa liczy 7 pełnych sezonów, no i rzecz jasna, charakteryzuje się prawie że tym samym, co ów okres w dziejach marki tytułem: "Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów".
Animowane, multi-odcinkowe ,,dziecko” Dave’a Filoniego według konceptu i wkłaidu w rozwój tego projektu i ,,przyklepania jego treści” do realizacji przez George’a Lucasa, owszem miało wpływ na całą markę, którą reprezentują sobą Gwiezdne Wojny, jednak, co jest moim prywatnym spostrzeżeniem na ów twór, największy wpływ wywarł on na zrozumienie filmowych Prequeli Lucasa z lat 1999-2005 i wszystkiego tego, co zawierało się w ich ramach czasowych pośrednio i bezpośrednio na Osi Wydarzeń Uniwersum. Wśród okresu Prequeli serial odcisnął swe ,,pozytywne piętno” na zrozumieniu koncepcji Mocy, z wmieszaniem to midichlorianów, dzięki czemu pojęcie Mocy, jej znaczenie dla całej Galaktyki, nabrały niezwykłej potrzebnej jej głębi, smaku, jakiejś nieopisanej ogromnej siły, która kazała by nam sądzić, że Moc to kategoryzowana w innych skalach żyjąca ogromna część Wszechświata, tworząca i spajająca wszystko. Dzięki pewnym odcinkom ,,Clonewarsów” zupełnie odmiennie zaczynają wybrzmiewać wydarzenia i ich pokłosie z filmów: Epizod I, II, III, oraz z seriali, oraz książek czy komiksów z tego okresu w czasie ,,prequelowym” zawartych. To w sezonie 6-tym omawianej produkcji pojawiają się Duchy Mocy, które bardzo, ale to bardzo rehabilitują pierwsze trzy filmy w Kanonie Star Wars – to samo kontynuują książki, seriale z tego Świata no i gry, które np. dzielą okres finału Wojen Klonów do czasów panowania Imperium. ,,Zrehabilitowany” okres Prequeli uwielbiam również z jednego powodu: chodzi o drogę Anakina w kierunku upadku jako człowieka i stania się mroczną stroną ludzkiego jestestwa, Vaderem, oraz za zupełnie inny odbiór jego osoby (i to dzięki koncepcji Ducha Mocy) w finale Epizodu VI. Dzięki Mocy Kosmicznej i Żywej, które to poznaliśmy w serialu „TCW”, w wielu innych filmach i produkcjach z Sagi ważne postaci i ich los zyskały zupełnie inny wydźwięk i znaczenie dla całego Uniwersum. I ciężko to do czegokolwiek porównać. Bo kto by pomyślał, że tak naprawdę wszystko zaczęło się od Qui-Gona, rozwinęło w dużej mierze dzięki temu, co wydarzyło się w czasie konfliktu Wojen Klonów w Galaktyce, a przede wszystkim z postacią Wielkiego Mistrza Yody, który musiał przejść pewien test i obrać niektóre nauki od Qui-Gonna, a zakończyło się z solidnym przytupem, który każdy fan mocno odczuł, gdy doświadczył tego po raz pierwszy, w filmowej "Zemście Sithów". Niesamowite jest to, że ,,Wojny Klonów” jako era czy też epoka galaktyczna oraz sam serial wciąż trwają wśród nas poniekąd żywe – jako pokłosie w postaci serialu animowanego o podobnej stylistyce i technice wykonania, za który również odpowiada Dave Filoni, a który nazywa się: "Gwiezdne Wojny: Parszywa Zgraja". I to właśnie chyba ów twór przeznaczony na platformę Disney+, który nie tak dawno zresztą zakończył swój trzeci i niestety ostatni sezon, w większej mierze wpłynął na moje osobiste gwiezdnowojenne wybory w kwestii kolejnej lektury książkowej lub komiksowej do fanowskiego ogarnięcia ,,z uwagą i na głębokim spokoju!”, bo przecież dla Wojen Klonów warto ,,oddać się” po całości.
Prawie już zapomnieć można, jakie to jest uczucie doświadczać dobrej, ba zajebiaszczo dobrej starwarsowej treści. Tak, omawiane wyżej ,,Zgraja”, ,,TCW”, czy całe Prequele Lucasa, to przykład takiego ultra-dobrego i konkretnego ,,mięska treści” w tym Uniwersum. Zdarzało mi się jednak ,,potykać” o pewne produkcje serialowe (live action),które oglądane przez ostatnie 2 lata potrafiły zbić mnie nieco z tropu i lekko odstraszyć od Gwiezdnych Wojen. Na ratunek w kwestii powieści, oprócz czytanego "Mistrza i Ucznia" Claudii Gray przyszła mi ostatnio powieść "Star Wars: Bracia" autorstwa Mike’a Chena z rozgrywaną akcją, a jakże by inaczej… w ukochanym okresie Wojen Klonów. Fizyczność książki – projekt okładki z przodu i tyłu, grzbiet, grubość pozycji, czyli ilość stron i m.in. jakość wydruku, cóż, nie powalają: ,,szału ciał” tu nie ma, a sama powieść ma przyciągać tym, co opowiada, z jakimi bohaterami, jakimi emocjami w tle (co oznacza również charakter naszych najważniejszych protagonistów) oraz w jakim okresie się ta powieść obraca. ,,Entuzjastów” powieści ,,fajnych, bo mają ciekawe okładki” Bracia raczej nie przyciągną. Na pewno książka kupi sobie gusta tego kalibru czytelnika, który nie spodziewał się z początku po niej aż tak żywej, tak plastycznej, bo potrafiącej się dostosować pod wymagania i gusta różnego rodzaju czytelnika, tak wartkiej i przyjemnej dla czytelniczych zmysłów powieści. Miałem swoje powody, aby być zatroskanym w kierunku tego, co pokaże mi fabuła „Braci”, jeśli chodzi stricte o przygody Anakina i Kenobiego. Jednym z nich było to, iż niektóre książki, czy to z Nowego Kanonu czy z ,,zamkniętych” dawno Legend z ich udziałem, bywały co najmniej różne, czyli co najwyżej ,,średnie na jeża”. Jednak wszystko wyszło w praniu, okazało się, być z goła inne. Dostaliśmy, co sądzę zgodzi się z tym większość geeków doświadczających książki Chena, znających okres Wojen Klonów i relacje na linii Anakin- Obi-Wan, narracyjną petardę bardzo podobną swą intensywnością do miksu polityki i akcji niczym z przepełnionych prequelową intensywnością pojedynków na Geonosis z filmowego "Ataku Klonów".
Powieść Mike’a Chena po prostu płynie: jest przyjemna w lekturze, ale to nie oznacza, że nie jest wymagająca. Każda z postaci, nawet poboczne pokroju Ventress, pary Neimoidian takich jak Ruug, Ketar, uczennicy Anakina aspirującej do bycia Jedi i wielu, wielu innych, jest tak samo istotnie i właściwie potraktowana przez autora, jak tytułowi ,,bracia”, czyli Kenobi i Skywalker. Największym pozytywnym zaskoczeniem jest to, że wątki politycznei takowy ,,niby smętno-nudnawy” klimat z Prequeli Lucasa, jakby zebrano w przysłowiową kupę, zanalizowano i zmodyfikowano na coś, co tu prezentuje się czytelnikowi jako dość przyjemne do pochłonięcia, tym bardziej, że motyw spisku w sercu Galaktyki, obarczanie za pewne ,,krzywdy” Jedi przez ciężkich kulturowo i trudnych Neimodian nie było łatwą dla Chena treścią do ,,naprostowania” – patrz: filmowy Epizod I i II Star Wars. Za minus można uznać fakt, że... książka powstała za późno! Jednak ostatecznie nie ma się czym zrażać, jeśli ,,Braci” czytasz, jak Ja, we w miarę świeżym po zakończeniu oglądania serialu "Star Wars: The Clone Wars"(7-sezon i ostatnie odcinki) oraz "Star Wars: The Bad Batch", a obecnie na bieżąco śledzisz każdy z odcinków tworu live-action Disney’a pt. "Akolita", to praca pana Chena będzie idealnym spoiwem, która połączy to wszystko w pamiętane na długo dla Ciebie doświadczenie.
Gwiezdne Wojny w materii serialu oraz komiksu i powieści w Nowym Kanonie, co wie każdy szanujący się nerd, na przestrzeni około 12 lat stały się tak specyficznym Uniwersum, które co by nie było potrafi nie raz zaskoczyć, nawet i bardzo marudnego fana. Marka Star Wars równa się: różnorodność, dostępność treści, równa się ich jakość. Obecnie typowy i dość zaangażowany w życie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo fajna
bardzo fajna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKanoniczne uniwersum Star Wars, głównie to dziejące się między oficjalnymi filmami z uniwersum daje bardzo małe pole do popisu autorm. Jest bardzo mało miejsca na kreatywność i popychanie fabuły w zaskakujące kierunki. Tutaj jest tak samo, ale książka ta uderzyła w moją nostalgię do postaci z "nowej starej" trylogi. Bardzo przyjemna książka, nie wnosząca nic nowego.
Kanoniczne uniwersum Star Wars, głównie to dziejące się między oficjalnymi filmami z uniwersum daje bardzo małe pole do popisu autorm. Jest bardzo mało miejsca na kreatywność i popychanie fabuły w zaskakujące kierunki. Tutaj jest tak samo, ale książka ta uderzyła w moją nostalgię do postaci z "nowej starej" trylogi. Bardzo przyjemna książka, nie wnosząca nic nowego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę za dużo tutaj rozterek Obi Wana i westchnień Anakina. Gdy już książka się rozpędzi to jest ciekawa, dobre wprowadzenie do Wojen Klonów.
Trochę za dużo tutaj rozterek Obi Wana i westchnień Anakina. Gdy już książka się rozpędzi to jest ciekawa, dobre wprowadzenie do Wojen Klonów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę przeczytałam w języku polskim i mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi STAR WARS.
Początek książki wydaje się nam znajomy - Anakin został pasowany na rycerza ale nadal zmaga się ze swoim porywczym charakterem, poczuciem obowiązku wobec zakonu i miłością do Padme. Przez kilka pierwszych rozdziałów miałam wrażenie powrotu do "Wojny Klonów"
Dialogi pomiędzy Anakinem i Obi-Wanem są dobrze napisane - czułam, że tak mogłyby wyglądać dialogi między nimi, słyszałam jak wypowiadają czytane kwestie.
Za minus uważam częste kontakty z Dexem, tak jakby rycerz Jedi pokroju Obi-Wana sam nie wpadł jak poprowadzić swoją misję i musiał się skonsultować z kimś mądrzejszym.
Książkę przeczytałam w języku polskim i mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi STAR WARS.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek książki wydaje się nam znajomy - Anakin został pasowany na rycerza ale nadal zmaga się ze swoim porywczym charakterem, poczuciem obowiązku wobec zakonu i miłością do Padme. Przez kilka pierwszych rozdziałów miałam wrażenie powrotu do "Wojny Klonów"
Dialogi...
Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych książek z nowego kanonu!
Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedna z najlepszych książek z nowego kanonu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByłam bardzo ciekawa książki „Brotherhood” autorstwa Mike'a Chena już na etapie pierwszych zapowiedzi. Wychowałam się fanowsko na „Wojnach klonów” i nadal mam sentyment do tego okresu w uniwersum. Nic więc dziwnego, że nie czekałam na ewentualne polskie wydanie (na które liczę w dalszej przyszłości!),a zabrałam się od razu za wersję angielską. Jak więc wypadają przygody Anakina i Obi-Wana?
Przez pierwszą część książki miałam wrażenie, że już to czytałam. Dlaczego? Początkowo strukturą książka bardzo przypomina „Atak klonów”. Anakin przez większość czasu robi maślane oczy do Padme, a Obi-Wan skupia się na poważniejszych sprawach, czyli zabiera za śledztwo odnośnie wybuchu na Cato Neimoidii. Brzmi znajomo? No właśnie. I tak jak śledztwo mnie interesowało, tak podczas wątku romantycznego przewracałam głównie oczami. Na szczęście później akcja się zagęszcza. Z ciekawszych wątków dość dobrze wypadły próby Anakina w opiece nad dziećmi. Tak bardzo sobie nie radził, że aż momentami było mi go żal.
Książka pisana jest w narracji trzecioosobowej, ale mimo to dostajemy rozdziały z perspektyw różnych postaci – głównie Anakina i Obi-Wana. Kilka rozdziałów dostają też Asajj Ventress, Ruug Quarnom i Mill Alibeth. I o dziwo najbardziej zainteresował mnie wątek tej ostatniej.
Mill jest młodzikiem, który trafia pod opiekę Anakina podczas jednej misji humanitarnej wraz z całą grupą innych Jedi. Zabraczka jednak jest inna. Na samą myśl o wojnie ją mdli i stara się przez to odciąć od Mocy. Ani trochę nie interesują ją miecze świetlne i sztuczki Jedi – chciałaby tylko pomagać ludziom. Niezmiernie dobrze śledziło mi się jej losy w tle głównych wydarzeń i wpływ dziewczynki na Anakina. Na tyle się z nią polubiłam, że nie mogłam się powstrzymać i machnęłam jej fanarta na szybko. Podoba mi się, jak końcowo poprowadzono jej losy i mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się z dziewczynką w jakiś pozycjach.
Ruug też wydawała mi się sympatyczna w ogólnym rozrachunku, choć to pewnie nie jest dobre słowo w stosunku do niej. Jest to strażniczka z rasy Neimoidian, zdecydowanie po przejściach i z dość wyraźnym kompasem moralnym. W kontraście do jej zachowania prezentowany jest nam młody strażnik, jej wychowanek, ale niestety jego wątek zmierza w dość przewidywalnym kierunku.
Po przeciwnej stronie barykady obserwujemy przede wszystkim Asajj. I tutaj mam pewne zastrzeżenia. Wydawała mi się całkiem inną postacią niż w „Dooku: Jedi Lost” czy początkowych sezonach wojen klonów, a przecież książka dzieje się między tymi pozycjami. Zdecydowanie zbyt chłodno podchodzi do problemów, najpierw myśli, potem działa, brakuje tutaj jej nieprzemyślanych napadów gniewu, które dobrze znamy. Mam wrażenie, że bardziej zachowywała się tak, jak pasowało do fabuły, a nie była sobą.
Nie mogę obojętnie przejść obok wątku Anakin-Padme. Że nie był dobrze napisany, to nic nowego. Trochę poprzewracałabym oczami, a potem zapomniała, kiedy Padme znika ze sceny. Jednak próby pokazania, jak tę sytuację postrzega Obi-Wan... No cóż, no niezbyt wyszły. Jakoś nie mogę uwierzyć, żeby mimo zauważenia problemu tak całkiem go zignorował i uznał, że no, jakoś to będzie, bo on sobie poradził z emocjami do Satine. Ała. Po prostu nie wierzę, jak znając Anakina i widząc sytuację, można uznać, że jakoś to się ułoży.
W książce pojawia się sporo nawiązań. Mamy tutaj wspomnienie Wielkiej Republiki, postaci z gry „Upadły Zakon”, czy połączenia z trylogią o Padme. Wracają też niektóre postaci z Legend, więc ich fani też znajdą coś dla siebie.
Na pewno mocną stroną książki były przemyślenia Obi-Wana i Anakina i ich próby odnalezienia się w nowej sytuacji. Chociaż ich wątki jakoś bardzo mnie nie porwały, to zdecydowanie napięcia między postaciami wyszły.
I niby taki drobiazg na koniec, ale szczególną uwagę zwróciłam na końcowe dedykacje. Jakoś dziwnie mnie urzekły.
Końcowo mam wrażenie, jakbym obejrzała po prostu kolejny arc wojen klonów, tylko rozbudowany o dodatkowe przemyślenia postaci. Ot kolejna przygoda z tego okresu, która dość szybko może się zatrzeć w mojej pamięci. „Brotherhood” nie jest książką wybitną, ale zdecydowanie powinna się spodobać fanom tego okresu w uniwersum oraz postaci Obi-Wana i Anakina. I tym osobom zdecydowanie polecam!
Byłam bardzo ciekawa książki „Brotherhood” autorstwa Mike'a Chena już na etapie pierwszych zapowiedzi. Wychowałam się fanowsko na „Wojnach klonów” i nadal mam sentyment do tego okresu w uniwersum. Nic więc dziwnego, że nie czekałam na ewentualne polskie wydanie (na które liczę w dalszej przyszłości!),a zabrałam się od razu za wersję angielską. Jak więc wypadają przygody...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to