rozwińzwiń

Pływające miasto

Okładka książki Pływające miasto autora Juliusz Verne, 9788364701290
Okładka książki Pływające miasto
Juliusz Verne Wydawnictwo: Wydawnictwo JAMAKASZ Andrzej Zydorczak Cykl: Niezwykłe podróże (tom 42) powieść przygodowa
221 str. 3 godz. 41 min.
Kategoria:
powieść przygodowa
Format:
papier
Cykl:
Niezwykłe podróże (tom 42)
Tytuł oryginału:
Une Ville flottante
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
221
Czas czytania
3 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364701290
Tłumacz:
Andrzej Zydorczak
Średnia ocen

4,6 4,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pływające miasto w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pływające miasto

Średnia ocen
4,6 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pływające miasto

Poznaj innych czytelników

15 użytkowników ma tytuł Pływające miasto na półkach głównych
  • 8
  • 7
11 użytkowników ma tytuł Pływające miasto na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Juliusz Verne
Juliusz Verne
Francuski pisarz, dramaturg i działacz społeczny. Powszechnie uważany za jednego z protoplastów fantastyki naukowej (wraz z Hugo Gernsbackiem i H.G. Wellsem),autor kilkudziesięciu powieści. Od 1870 Kawaler, a od 1892 Oficer Orderu Legii Honorowej. Pisał powieści podróżnicze i fantastycznonaukowe oraz historyczne, geograficzne, kryminalne, a także sztuki teatralne i wiersze. Ojcem pisarza był prawnik Pierre Verne, który od 1826 roku prowadził w Nantes kancelarię, a matką – Sophie-Henriette Alotte de la Fuÿe. Młody Verne (za namową rodziny, a głównie ojca) studiował w Paryżu prawo, próbował zarabiać na giełdzie, ale nie rezygnował z prób literackich. Po kilkunastu latach poszukiwań rozpoczął cykl powieści Niezwykłe podróże, które zapewniły mu poczesne miejsce w światowej literaturze. Wydawcą utworów Verne’a był Pierre-Jules Hetzel (a następnie jego syn – Louis-Jules) publikujący Magasin d’éducation et de récréation (Magazyn Edukacji i Rozrywki). Znanego autora i przedsiębiorczego wydawcę łączyły kontrakty wydawnicze, kilka razy wznawiane. Verne podróżował po świecie, jednak mniej rozlegle niż bohaterowie jego utworów. Odwiedził 15 krajów w Europie i w basenie Morza Śródziemnego oraz odbył na statku SS „Great Eastern” jedną podróż przez Ocean Atlantycki do Stanów Zjednoczonych i Kanady. Był bardzo oczytany, z literatury czerpał różnorodne wiadomości do swych książek: geograficzne, historyczne, techniczne. Dla swych potrzeb warsztatowych stworzył i wykorzystywał duży zbiór fiszek, swoistą bazę danych z informacjami. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami, w wielu powieściach Verne’a ważną rolę pełnią bohaterowie pochodzenia francuskiego. Kilka tytułów powstało jako efekt współpracy z innymi autorami, między innymi z André Lauriem czy Adolphem d’Ennery. Książki Verne’a ilustrowali: Édouard Riou, Jules Férat, Léon Benett, George Roux. Wydawca w znaczącym stopniu wpływał na fabułę i treść utworów. Pośmiertnie wydane utwory Jules’a Verne’a były przeredagowywane i uzupełniane (nawet w znacznym stopniu) przez syna. Twórczość Verne’a wielokrotnie adaptowano na potrzeby teatru (już za życia pisarza) i filmu. Pomimo tego, że Verne był najbardziej poczytnym autorem w swoich czasach, największe dochody przyniosły mu adaptacje sceniczne. Jego utwory zostały przetłumaczone na co najmniej 94 języki obce. W latach 1888–1903 był radnym Rady Miejskiej w Amiens. W Polsce popularyzowaniem twórczości Verne’a zajmuje się Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowieści o duchach. Jeden dzień w Fontenay aux Roses Aleksander Dumas
Opowieści o duchach. Jeden dzień w Fontenay aux Roses
Aleksander Dumas
Aleksander Dumas chyba jednoznacznie kojarzy się z awanturniczymi opowieściami spod znaku płaszcza i szpady, żeby tylko wspomnieć jego flagową powieść ,,Trzej muszkieterowie". Więc chyba sporym zaskoczeniem będzie informacja, że spod jego pióra wyszła także opowieść, która nijak ma się do tego z czego jest znanym. ,,Opowieści o duchach" to bardzo kameralna opowieść, formą zbliżona do Dekameronu. Dramatyczne wydarzenia w wiosce Fontenay Aux Roses zbierają grupę zupełnie przypadkowych ludzi. Jeden z tamtejszych mieszkańców w przypływie emocji zabija żonę, odcinając jej głowę. Potem przerażony oddaje się w ręce sędziego, przekonany że głowa go ugryzła. Na świadków miejsca zbrodni zostaje wybranych kilka osób z tłumu, który się zbiera. Później obradując każdy za tych osób sama opowiada niezwykłe, tajemnicze i niewytłumaczalne zdarzenia jakich doświadczyła w trakcie życia. Tworzy się z tego pełna gotyckiej grozy, tajemnic i ludowych podań opowieść. Chyba najlepszy w tej powieści jest klimat. W prawdzie już nie tak straszny czy przerażający ale w pewien sposób wywołujący dreszczyk emocji. Przypomina się dzieciństwo, opowiadanie strasznych historii pod kołdrą i kończenie ich kultowym ,,i wtedy wyleciały nietoperze". I chociaż strachy Dumasa trącą myszką bo da się wytłumaczyć naukowo, niektóre wsadza się między bajki ale mimo wszystko wzbudzają klimat nostalgii, przypominają, że kiedyś świat był dużo bardziej niezrozumiały, tajemniczy i zamieszkały przez mary, zwidy, duchy. Książka wprowadza nastrój gawędziarski. Jest mieszaniną różnych punktów widzenia i doświadczeń czy nawet kultur. Miłym zaskoczeniem jest nawet polski wątek i odniesie się do karpackich legend. Jeśli ktoś szuka czegoś lekkiego ale równocześnie nieszablowego to gorąco polecam. Bardzo współczesny język zachęca do lektury i przenosi w świat dzieciństwa. Jest klimatycznie, gotycko. Wręcz samo nasuwa się skojarzenie z mrocznym zamkiem i szalejącą burzą. Absolutnie idealna przygoda czytelnicza.
deana - awatar deana
oceniła na63 lata temu
Jeździec bez głowy Thomas Mayne Reid
Jeździec bez głowy
Thomas Mayne Reid
"Jeździec bez głowy" Thomasa Mayne’a Reida to powieść, która ma w sobie klimat dawnych historii – egzotyczna sceneria Teksasu, namiętności, zazdrość, honor i tajemnica, która spaja całą fabułę. Widać, że książka miała kiedyś ogromną siłę oddziaływania: osnuta wokół romansu, rywalizacji i zbrodni, rozgrywa się na tle dzikiej przyrody, mustangów i słońca południa. Autor umiejętnie buduje intrygę, a sama postać tytułowego jeźdźca przyciąga uwagę i daje tej historii mroczny, nieco gotycki posmak. Przyznam jednak, że spodziewałam się czegoś więcej. Miejscami akcja dłuży się, a styl, mimo całej barwności opisów, bywa nieco ciężki i archaiczny. To, co kiedyś mogło zachwycać rozmachem i egzotyką, dziś chwilami wydaje się zbyt rozwlekłe. Postacie też nie zawsze nabierają głębi – są raczej figurami podporządkowanymi fabule i dramatowi niż żywymi bohaterami. Mimo to, powieść ma swój urok. Można ją czytać jako podróż w czasie – do epoki, kiedy literatura przygodowa miała przede wszystkim bawić i trzymać w napięciu. I rzeczywiście: mimo moich zastrzeżeń, intryga ciągle wciąga, a tajemnica „jeźdźca bez głowy” sprawia, że chce się dobrnąć do końca. Dla mnie to książka ciekawa jako doświadczenie literackie i spotkanie z dawną klasyką. Nie zachwyciła tak, jak oczekiwałam, ale też nie rozczarowała całkowicie – pozostawiła raczej wrażenie solidnej, przygodowej historii, która ma swoje momenty, ale nie wybija się ponad przeciętność współczesnych oczekiwań.
Antares - awatar Antares
ocenił na66 miesięcy temu
Przygody Hodży Nasreddina Leonid Sołowjow
Przygody Hodży Nasreddina
Leonid Sołowjow
Przygody Lisioła Nasreddina . Po wielu latach, a nawet godzinach tułaczki, Lisioł postanowił powrócić do rodzimego miasta Hodży Nasredina: Buchary – oczywiście w towarzystwie samego Hodży. Nie od dziś wiadomo, że ten obieżyświat ma gadane, a język jego rani niczym sztylety, obnażając dumę i słabości. Idealne towarzystwo dla Lisioła! „Przygody Hodży Nasreddina” autorstwa Leonida Sołowiowa to książka fabularna z dużą dozą humoru. Nie będziecie się nudzić. . Hodża Nasreddin potrafi siać niemały chaos, ALE wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy oprócz osła ma też przy sobie Lisioła. To dopiero lisiogedon! Już wjazd do Buchary nie obył się bez szerzenia porządku i/lub niepokoju (niepotrzebne skreślić). Poborcy podatkowi zawsze byli chciwi, ale podatek od ogona! Bezczelność! Lisioł nie zapłaci! Na szczęście osły całkiem szybko biegają. Pora na znalezienie obiadu. Sprawa nie będzie prosta. Hazard, tłoczne miejsca i arabski koń, co może pójść nie tak? . Podróżując po mieście, ewidentnie można zauważyć, że ludzie cierpią. Są biedni, nieszczęśliwi, wspominają Hodże jak zbawienie. Trzeba będzie coś z tym zrobić. Plan A nie wypalił. Wszystko przez osła, jak zawsze. Plan B również wziął w łeb. Lichwiarzy się przecież topi, a nie ratuje! Został plan C. Dobrać się do samej góry, do sprawcy wszelkich nieszczęść czyli tłustego Emira. Lisioł już zaciera łapki, czas się z wieprzem policzyć, bo przecież skazywanie dziesięciolatka na baty za nasikanie pod pałacem toż to LEKKA przesada. Zwłaszcza gdy najświętsze słońce świata, miłościwy Emir serwuje wyroki przez sen, a dowódca gwardii odczytuje werdykty z oblicza władcy. Lisioł sądzi, że muszą być ze sobą bardzo blisko, skoro dowódca patrzy, jak Emir śpi. . Jeśli chcecie wiedzieć, jak Lisioł i Hodża postanowili uzdrowić Bucharę, to koniecznie bierzcie się do lektury. Już teraz możecie obstawiać, w jakim stanie tę przygodę zakończy mości Emir, no i oczywiście podły lichwiarz, o szpiegach nie wspominając. Książka ubawi Was do łez, a różnice kulturowe przejdziecie jak po maśle. Dodatkowym plusem jest też fakt, że „Przygody Hodży Nasreddina” to nie zbiór anegdot tylko jedna długa opowieść o wyczynach Nassredina.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na91 rok temu
Przygody księdza Browna Gilbert Keith Chesterton
Przygody księdza Browna
Gilbert Keith Chesterton
Po fatalnej "Rodzinie Monet" wróciłam do klasyki i w drodze nad Bałtyk doczytałam "Przygody księdza Browna"🙂 z tym literackim bohaterem spotkałam się dawno temu i niewiele pamiętam z tego spotkania, za to lubimy się z jego serialową wersją. I choć nieliczne książkowe historie rozpoznaję w produkcji BBC, a akcja z początku XX wieku została przeniesiona w lata 50., to okazuje się, że sama postać ojca Browna jest zaskakująco wierna swojemu książkowemu pierwowzorowi. Podobnie zresztą jak inny bohater tych historii - Flambeau. A to naprawdę rzadkość wśród dzisiejszych absurdalnych adaptacji, w których z książki często pozostaje tylko tytuł. Opowiadania Chestertona to klasyczne historie kryminalne, których nie sposób nie omawiać bez Sherlocka Holmesa, jest to bowiem niewątpliwie odpowiedź na postać wykreowaną przez Conan Doyle'a (podobnie zresztą jak Flambeau, nawrócony złodziej dzieł sztuki i przyjaciel księdza Browna, jest odpowiedzią na Arsene'a Lupina). Zanim jednak zajmiemy się różnicami, trzeba powiedzieć parę słów o podobieństwach. U obu tych autorów osią fabularną jest zagadka kryminalna. I u obu zagadki te są zręcznie skonstruowane. Sprytny detektyw rozwiązuje sprawę, dobro wygrywa. Poza tym zawsze śledztwo wymaga logicznego myślenia, kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Zawsze powtarzam moim uczniom, żeby czytali klasyczne kryminały, bo logika to niestety w dzisiejszych czasach towar deficytowy. Tyle, jeśli chodzi o podobieństwa, a różnice? Przede wszystkim różni są główni bohaterowie. Ojciec Brown, w odróżnieniu od Holmesa, jest zupełnie zwyczajny - malutki, grubiutki księżulo, nawet nazwisko ma pospolite, a jego imienia nie znamy. Pod tą niepozorną powierzchownością kryje się jednak bystry umysł i kryształowy charakter - prosty księżulo jest osobą, która z równym zapałem dyskutuje na tematy filozoficzne, jak i ubiera lalki, siedząc z dziećmi na podłodze. Jakże to różna postać od próżnego Sherlocka! Ksiądz Brown to uosobienie pokory, on wie, że, parafrazując Ala Pacino z "Adwokata Diabła", próżność to ulubiony grzech szatana. Chesterton uważa więc, że przymioty ojca Browna nie są jego zasługą, są owocem działania Boskiej łaski, na którą ojciec Brown otwiera się dzięki swojej pokorze. Autor, nawrócony katolik, pokazuje, czym to wyznanie różni się od innych - ta różnica polega na idealnym balansie między pokorą a pewnością siebie, między głośną radością a cichą kontemplacją, między mądrością a świadomością własnej niewiedzy. Ten balans jest możliwy dzięki otwarciu na Bożą łaskę. Co więcej, dzięki tej łasce nawet największy zbrodniarz może zostać rozgrzeszony, pod warunkiem, że stanie w prawdzie i zrozumie swoje błędy. Ksiądz Brown nie usprawiedliwia zła, wprost przeciwnie, nazywa je po imieniu, czasem nie przebierając w słowach, ale równocześnie nie potępia grzesznika i pozwala mu na nawrócenie. I znów mamy idealny balans między potępieniem a miłosierdziem. Znam wielu takich księży jak ojciec Brown i bardzo bym chciała, żeby było ich jak najwięcej. Dobrze się złożyło, że przeczytałam "Przygody księdza Browna" akurat po "Rodzinie Monet", dzięki temu jeszcze wyraźniej widzę pustkę intelektualną i tandetę tej drugiej pozycji. Czyli że Herbert miał rację: czytajmy klasyków!
Maria Górska - awatar Maria Górska
oceniła na82 lata temu
Panowie z Pitchfork Kamil Gruca
Panowie z Pitchfork
Kamil Gruca
Krótko: Znów żałuję, że lubimyczytać nie daje możliwości "dzielenia" ocen, bo dla mnie "Panowie z Pitchfork" to książka na 6.5/10. Początek nie wypadł zbyt dobrze, zakończenie trochę lepiej, ale wciąż co najwyżej przeciętnie, jednak środek był moim zdaniem co najmniej dobry i tym opowieść zdecydowanie się broni. Moim zdaniem dobrze wypadły opisy, fabuła i klimat, a za wady uznałbym postaci (do pewnego stopnia),wstęp i zakończenie. Ogólnie rzecz biorąc, pozytywnie się zaskoczyłem tą książką. Trochę dłużej: Zacznijmy od struktury wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Wstęp moim zdaniem był po prostu zły. Prolog okazał się zwykłym info-dumpem, a po pierwszych kilku stronach byłem bliski odłożenia Panów z Pitchfork z powrotem do szafy. Jednakże, udało mi się przez niego przebrnąć, a co było dalej? Spore zaskoczenie. Rozwinięcie okazało się ciekawe i wciągające, a od około 1/3 książki ciężko mi było ją odłożyć. Na krańcu krzesła czekałem na wielki finał, który... Okazał się średni. Zwieńczenie wątków było błyskawiczne i uważam, że autor powinien był wziąć to "na spokojnie" i dać sobie jeszcze te 30-50 stron. Nie czułem się też specjalnie zachęcony do sięgnięcia po drugą część opowieści. Jeśli chodzi o konkretne elementy, to jak dla mnie najlepiej wypadły opisy i klimat. Widziałem oczami wyobraźni tą jesienną Francję i naprawdę się wczułem. Fabuła wyszła nieźle, choć tak jak pisałem wcześniej - trochę rozjechała się w zakończeniu. Dialogi poprawne, żadnego większego "polotu" raczej nie uświadczyłem, ale nie było w nich nic, co by mnie odrzuciło. Postaci moim zdaniem mogłyby być trochę lepiej zróżnicowane i podkreślone. Aż do połowy książki nie mogłem zapamiętać "kto jest kto". Czym bliżej końca coraz bardziej też czułem, że Jan Huxley ma jakiś swego rodzaju "plot armor", a w zakończeniu pojawiał się i znikał jak magik. Miałem przez to wrażenie, że autor bardzo chce go wcisnąć, nawet na siłę. Podsumowując: dobra książka z kilkoma błędami, moim zdaniem godna polecenia fanom gatunku i średniowiecznych scenerii. Nie miałem wielkich oczekiwań i cieszę się, że sięgnąłem po "Panowie z Pitchfork", bo pozytywnie się zaskoczyłem.
Patryk Betliński - awatar Patryk Betliński
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Pływające miasto

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pływające miasto