Przygody księdza Browna
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Cykl:
- Ojciec Brown (tom 1)
- Seria:
- Powieści z krzyżykiem
- Tytuł oryginału:
- The Father Brown Stories
- Data wydania:
- 2008-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1958-01-01
- Liczba stron:
- 397
- Czas czytania
- 6 godz. 37 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788360335635
- Tłumacz:
- Tadeusz Jan Dehnel
Ksiądz Brown to w historii światowej literatury detektywistycznej postać porównywalna z Sherlockiem Holmesem czy Herculesem Poirot. Ewenementem jest, że bohater sensacyjnych opowiadań G.K. Chestertona to kapłan katolicki. W czasach, gdy powstawały owe utwory, angielskie elity opiniotwórcze przedstawiały katolicyzm jako religię irracjonalną, sprzeczną z rozumem. Tymczasem ksiądz Brown okazuje się mistrzem analitycznego rozumowania, które doprowadza go do rozwiązania wielu zagadek kryminalnych. Demaskując jednego z przestępców bohater wypowiada charakterystyczne zdanie, że sprawcę zgubiło traktowanie religii katolickiej jak zabobonu a duchownych jak bezmyślnych funkcjonariuszy. "Przygody księdza Browna" ugruntowały renomę Chestertona jako autora książek sensacyjnych, dzięki czemu wybrany został przewodniczącym Brytyjskiego Klubu Pisarzy Detektywistycznych, w którym zasiadały wówczas takie tuzy literatury kryminalnej, jak m.in. Agata Christie.
Kup Przygody księdza Browna w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Przygody księdza Browna
Współcześnie dość powszechnie uważa się, że jak fides to już nie ratio – i nie chodzi nawet o to, że nie każdy wierzy w symbiozę obu porządków czy też ich bezkolizyjność, niektórzy żywią po prostu przekonanie, że ci od fides z zasady nie potrafią posługiwać się narzędziami danymi przez naukę, a mówiąc nieco prościej – rozumem. Tymczasem nie ma tak łatwo. Wielki apologeta chrześcijaństwa, i to w duchu ortodoksyjnym, Gilbert Keith Chesterton bohaterem swojego cyklu detektywistycznego uczynił księdza. Księdza Browna. Przyzwyczajeni do konfrontowania obu wspomnianych wcześniej porządków – a przyzwyczajeniu temu może sprzyjać dość głośna, chociaż w istocie trzeciorzędna, marginalna działalność współczesnych poszukiwaczy demonów – możemy uznać głównego bohatera opowiadań za egzemplarz dość nietypowy. Ksiądz Brown nie tłumaczy bowiem, jak moglibyśmy się spodziewać, kolejnych zbrodni ingerencją szatana czy działaniem nadprzyrodzonego, ale szuka dla nich racjonalnych wyjaśnień, takich, którym prawa fizyczne, biologiczne i chemiczne nie stoją na drodze. W tym trzeźwym oglądzie rzeczywistości nierzadko dystansuje towarzyszące mu postaci, wśród których znajdują się również ateiści, sceptycy czy przedstawiciele nauk ścisłych. „Przygody księdza Browna” nie są oczywiście, co warto zaznaczyć, młotem na jakichkolwiek przeciwników, nie ma w nich też publicystyki. To w gruncie rzeczy utwory detektywistyczne o bardzo klasycznym fundamencie z dodatkiem angielskiego humoru. Ksiądz Brown jest poniekąd figurą, w której pobrzmiewa echo typowych dla baśni motywów kompensacyjnych – jest niepozorny, wręcz mały, przeciętny, skromny, początkowo zawsze na drugim planie, a jednak to właśnie on rozwiązuje zagadki, którym inni sprostać nie byli w stanie. Dlatego, że jest geniuszem? Bynajmniej. To też dość istotna cecha odróżniająca księdza Browna od wielu innych detektywistycznych postaci, chociażby od Sherlocka Holmesa, z którym zresztą ma też niemało punktów wspólnych (umiejętność dostrzegania najmniejszych szczegółów) – narrator w żadnym miejscu nie tworzy wrażenia, że mamy do czynienia z geniuszem, również sam ksiądz Brown tego nie robi. W tle jest raczej sugestia, że księżulo (tak czasami określa go narrator) sprawnie korzysta z narzędzia wspólnego człowiekowi jako takiemu – z rozumu. Tylko tyle i aż tyle. Tradycyjność tych opowiadań wiąże się również z ich statycznością. Nie są to w żadnym razie utwory, w których mielibyśmy bardziej dynamiczną akcję angażującą głównego bohatera. Wprawdzie ksiądz Brown i pozostali bohaterowie nie zawsze pojawiają się na scenie post factum, czasami mamy do czynienia z równoległością przestępstwa i poczynań postaci, ale najważniejsza część, czyli rozwiązywanie zagadki, opiera się na dedukcji i analizie tego, co się wydarzyło, innymi słowy, bystry kapłan nie musi z reguły już nigdzie chodzić, badać, rozmawiać, a nawet jeśli to robi, to my otrzymujemy już końcowy wykład, dzięki któremu tajemnica zostaje przed nami odsłonięta. Jako czytelnicy jesteśmy tu trochę jak dzieci we mgle, ale nie ryzykowałbym stwierdzenia, że znajdujemy się na straconej pozycji. Pewnych rzeczy możemy się czasem domyślać, tym bardziej że ksiądz Brown ma w zwyczaju enigmatycznie czy za pomocą metafor sygnalizować, jeszcze przed właściwym rozwiązaniem zagadki, co zwróciło jego uwagę – to właśnie miejsce dla czytelników i ich wyobraźni; oczywiście można przejść od razu do dalszej lektury, ale można też samemu zmierzyć się z tajemnicą – ile w tym będzie udziału intuicji, a ile praktycznego wykorzystania narządu pod czaszką, to już inna sprawa. Trzeba jednak zaznaczyć, że w cyklu znajdziemy zagadki, które poziomem skomplikowania mogą dorównać słynnemu „Zabójstwu przy Rue Morgue” Edgara Allana Poego, także musimy być świadomi, że trzeba nam się będzie zdać przede wszystkim na księdza Browna. Zaniepokojonych stopniem uwikłania naszego detektywa w chłodny i bezduszny racjonalizm uspokajam – dla głównego bohatera zagadki są często inspiracją dla pewnych refleksji natury moralnej czy też, moglibyśmy powiedzieć, antropologicznej. Odpowiedź na pytanie „kto zabił?” nie wyczerpuje ciekawości księdza Browna. W tle jest zawsze „dlaczego?”. To ostatnie pytanie uzmysławia nam i postaciom towarzyszącym kapłanowi, że u źródeł przestępstw stoją określone słabości czy przywary. Te uwagi są czynione zawsze niejako mimochodem, na dodatek ze szczyptą angielskiego humoru, dla którego ironia nie jest czymś obcym, dlatego cykl nie popada w żadnym miejscu w moralizatorski ton – tę swoistą warstwę dydaktyczną opowiadań o księdzu Brownie możemy traktować jako wartość naddaną. Nie czyni ona „Przygód księdza Browna” gorszymi czy topornymi, ale właśnie atrakcyjnymi. Trudno powiedzieć, aby opowiadania z pociesznym duchownym się zestrzały – przeciwnie, chociaż to tylko beletrystyka, to obecna w nich bezkonfliktowa, a przy tym fundamentalna, koegzystencja nauki i wiary może być szczególnie dzisiaj przypomnieniem, że oba porządki mogą spokojnie współistnieć, przypomnieniem zarówno dla tych, którzy prawie wszystko (co złe) tłumaczą nadaktywnością szatana, jak i dla tych, którym się wydaje, że wiara to przeszkoda na drodze poznania. A nawet, jeśli machniemy na to ręką, to i tak nadal pozostanie nam kawał solidnej literatury detektywistycznej. --- Tekst został też opublikowany na stronie: http://www.biblionetka.pl/
Oceny książki Przygody księdza Browna
Poznaj innych czytelników
441 użytkowników ma tytuł Przygody księdza Browna na półkach głównych- Przeczytane 256
- Chcę przeczytać 176
- Teraz czytam 9
- Posiadam 55
- Ulubione 11
- Kryminały 6
- Audiobooki 6
- Kryminał 4
- Audiobook 4
- 2018 3
Opinia
Po fatalnej "Rodzinie Monet" wróciłam do klasyki i w drodze nad Bałtyk doczytałam "Przygody księdza Browna"🙂 z tym literackim bohaterem spotkałam się dawno temu i niewiele pamiętam z tego spotkania, za to lubimy się z jego serialową wersją. I choć nieliczne książkowe historie rozpoznaję w produkcji BBC, a akcja z początku XX wieku została przeniesiona w lata 50., to okazuje się, że sama postać ojca Browna jest zaskakująco wierna swojemu książkowemu pierwowzorowi. Podobnie zresztą jak inny bohater tych historii - Flambeau. A to naprawdę rzadkość wśród dzisiejszych absurdalnych adaptacji, w których z książki często pozostaje tylko tytuł.
Opowiadania Chestertona to klasyczne historie kryminalne, których nie sposób nie omawiać bez Sherlocka Holmesa, jest to bowiem niewątpliwie odpowiedź na postać wykreowaną przez Conan Doyle'a (podobnie zresztą jak Flambeau, nawrócony złodziej dzieł sztuki i przyjaciel księdza Browna, jest odpowiedzią na Arsene'a Lupina). Zanim jednak zajmiemy się różnicami, trzeba powiedzieć parę słów o podobieństwach. U obu tych autorów osią fabularną jest zagadka kryminalna. I u obu zagadki te są zręcznie skonstruowane. Sprytny detektyw rozwiązuje sprawę, dobro wygrywa. Poza tym zawsze śledztwo wymaga logicznego myślenia, kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Zawsze powtarzam moim uczniom, żeby czytali klasyczne kryminały, bo logika to niestety w dzisiejszych czasach towar deficytowy. Tyle, jeśli chodzi o podobieństwa, a różnice?
Przede wszystkim różni są główni bohaterowie. Ojciec Brown, w odróżnieniu od Holmesa, jest zupełnie zwyczajny - malutki, grubiutki księżulo, nawet nazwisko ma pospolite, a jego imienia nie znamy. Pod tą niepozorną powierzchownością kryje się jednak bystry umysł i kryształowy charakter - prosty księżulo jest osobą, która z równym zapałem dyskutuje na tematy filozoficzne, jak i ubiera lalki, siedząc z dziećmi na podłodze. Jakże to różna postać od próżnego Sherlocka! Ksiądz Brown to uosobienie pokory, on wie, że, parafrazując Ala Pacino z "Adwokata Diabła", próżność to ulubiony grzech szatana. Chesterton uważa więc, że przymioty ojca Browna nie są jego zasługą, są owocem działania Boskiej łaski, na którą ojciec Brown otwiera się dzięki swojej pokorze. Autor, nawrócony katolik, pokazuje, czym to wyznanie różni się od innych - ta różnica polega na idealnym balansie między pokorą a pewnością siebie, między głośną radością a cichą kontemplacją, między mądrością a świadomością własnej niewiedzy. Ten balans jest możliwy dzięki otwarciu na Bożą łaskę. Co więcej, dzięki tej łasce nawet największy zbrodniarz może zostać rozgrzeszony, pod warunkiem, że stanie w prawdzie i zrozumie swoje błędy. Ksiądz Brown nie usprawiedliwia zła, wprost przeciwnie, nazywa je po imieniu, czasem nie przebierając w słowach, ale równocześnie nie potępia grzesznika i pozwala mu na nawrócenie. I znów mamy idealny balans między potępieniem a miłosierdziem. Znam wielu takich księży jak ojciec Brown i bardzo bym chciała, żeby było ich jak najwięcej.
Dobrze się złożyło, że przeczytałam "Przygody księdza Browna" akurat po "Rodzinie Monet", dzięki temu jeszcze wyraźniej widzę pustkę intelektualną i tandetę tej drugiej pozycji. Czyli że Herbert miał rację: czytajmy klasyków!
Po fatalnej "Rodzinie Monet" wróciłam do klasyki i w drodze nad Bałtyk doczytałam "Przygody księdza Browna"🙂 z tym literackim bohaterem spotkałam się dawno temu i niewiele pamiętam z tego spotkania, za to lubimy się z jego serialową wersją. I choć nieliczne książkowe historie rozpoznaję w produkcji BBC, a akcja z początku XX wieku została przeniesiona w lata 50., to okazuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to