Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?

Okładka książki Emilka Sza. Jak wiele to „nic”? autora Magdalena Kania, Maciej Kur, 9788328160989
Okładka książki Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?
Magdalena KaniaMaciej Kur Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Emilka Sza (tom 1) Seria: Klub Świata Komiksu komiksy
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Emilka Sza (tom 1)
Seria:
Klub Świata Komiksu
Tytuł oryginału:
Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?
Data wydania:
2021-10-13
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-13
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328160989
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Emilka Sza. Jak wiele to „nic”? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?



książek na półce przeczytane 8809 napisanych opinii 7044

Oceny książki Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?

Średnia ocen
7,8 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?

avatar
191
62

Na półkach:

Bardzo dobry, niezobowiązujący komiks! Jest przede wszystkim zabawny i potrafi rozśmieszyć również (młodego) dorosłego, co jednak nie każdy komiks „bez ograniczeń" potrafi. Ma w sobie dużo uroku jego luz – tęskniłem trochę do postaci stosunkowo prostych, opartych na stereotypach, które z czasem pokazują trochę więcej emocji i głębi. Komiks jest więc lekki, ale nie głupi, a te proste, kreskówkowe ramy bohaterów raczej działają na ich korzyść, przynajmniej w pojedynczym albumie.

Mimo wszystko myślę, że komiks by dużo zyskał, gdyby jeszcze minimalnie podkręcić prawdziwość bohaterów, tzn. zrezygnować z części metażartów, a samym postaciom dać trochę więcej przekonania co do świata, w którym żyją. Niech się zabawne absurdy dzieją, ale na łamach komiksu, a nie między nimi; chociaż gagi te są zabawne, to moim zdaniem chciałoby się, żeby historie były dłuższe i pełniejsze – autorzy nie mogą zdecydować się, czy chcą opowiadać stronicowe historyjki, czy dłuższą narrację, przez co zarówno jedno, jak i drugie się trochę rozmywa.

Bardzo duży potencjał, komiks zabawny, ładne rysunki, kilka niespójności w tonie. O wiele lepsza by była jedna, większa historia.

Bardzo dobry, niezobowiązujący komiks! Jest przede wszystkim zabawny i potrafi rozśmieszyć również (młodego) dorosłego, co jednak nie każdy komiks „bez ograniczeń" potrafi. Ma w sobie dużo uroku jego luz – tęskniłem trochę do postaci stosunkowo prostych, opartych na stereotypach, które z czasem pokazują trochę więcej emocji i głębi. Komiks jest więc lekki, ale nie głupi, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2797
2793

Na półkach: , , ,

Po lekturze pełnych ochów i achów opinii, po zapoznaniu się z wieloma pozytywnymi recenzjami spodziewałam się wyjątkowego komiksu. I rzeczywiście, nieczęsto się zdarza, że bohaterem powieści graficznej jest mim. Taki prawdziwy, który nie mówi ani słowa. Za to potrafi przekonać otoczenie, że mieszka w domu, którego nie widać, gotuje pyszne, aczkolwiek nie do zauważenia gołym okiem, jedzenie lub taszczy niewidoczne paczki. Jedynie na randkę umówi się z prawdziwym chłopakiem. No i jest dziewczyną. Komiks zdecydowanie ma potencjał. Gdy tylko autorzy się zdecydują na formę - czy chcą opowiadać krótkie, zabawne historie, czy jednak preferują taką dłuższą, pełną niespodziewanych zwrotów akcji, to czytelnik zdecydowanie na tym zyska. Póki co, pozostał pewien niedosyt. Kreska przyjemna, trochę mi przypomina tę rysowaną przez Szarlotę Paweł. Polecam. Z niejaką ostrożnością.

Po lekturze pełnych ochów i achów opinii, po zapoznaniu się z wieloma pozytywnymi recenzjami spodziewałam się wyjątkowego komiksu. I rzeczywiście, nieczęsto się zdarza, że bohaterem powieści graficznej jest mim. Taki prawdziwy, który nie mówi ani słowa. Za to potrafi przekonać otoczenie, że mieszka w domu, którego nie widać, gotuje pyszne, aczkolwiek nie do zauważenia gołym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
453
33

Na półkach: ,

Wow.
Czułem, że to będzie dobre, ale nie miałem pojęcia, że to będzie AŻ TAK dobre.
Na zaledwie ok. 60 stronach udało się zmieścić przezabawną, ciepłą, wrażliwą i mądrą historię o pięknej, kreskówkowej stylistyce i sympatycznych, również kreskówkowo wyrazistych postaciach, która pięknie bawi się konwencją, burzy czwartą ścianę oraz przełamuje różne stereotypy i uprzedzenia. Bardzo świeże i kreatywne. Świetna opowieść o pięknie odmienności i różnorodności oraz o tym, że "nic" to znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Dawno mnie nic tak z głębi serducha nie rozbawiło. Pozycja ta naprawdę skradła moje serce i od razu wskoczyła na listę najlepszych komiksów, jakie przeczytałem. Polecam każdemu bez wyjątku.

Wow.
Czułem, że to będzie dobre, ale nie miałem pojęcia, że to będzie AŻ TAK dobre.
Na zaledwie ok. 60 stronach udało się zmieścić przezabawną, ciepłą, wrażliwą i mądrą historię o pięknej, kreskówkowej stylistyce i sympatycznych, również kreskówkowo wyrazistych postaciach, która pięknie bawi się konwencją, burzy czwartą ścianę oraz przełamuje różne stereotypy i uprzedzenia....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Emilka Sza. Jak wiele to „nic”? na półkach głównych
  • 48
  • 6
24 użytkowników ma tytuł Emilka Sza. Jak wiele to „nic”? na półkach dodatkowych
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Kajko i Kokosz: Opowieści z Mirmiłowa. Oferma Wielki Piotr Bednarczyk, Bernard Dumont, Mieczysław Fijał, Magdalena Kania, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Tomasz Samojlik, Jacek Skrzydlewski, Kajetan Wykurz
Ocena 6,9
Kajko i Kokosz: Opowieści z Mirmiłowa. Oferma Wielki Piotr Bednarczyk, Bernard Dumont, Mieczysław Fijał, Magdalena Kania, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Tomasz Samojlik, Jacek Skrzydlewski, Kajetan Wykurz
Okładka książki Delisie - 4 - Świątynia Aromy Magdalena Kania, Maciej Kur
Ocena 9,0
Delisie - 4 - Świątynia Aromy Magdalena Kania, Maciej Kur
Okładka książki Delisie - 3 - Apetyt na sukces Magdalena Kania, Maciej Kur
Ocena 8,5
Delisie - 3 - Apetyt na sukces Magdalena Kania, Maciej Kur
Okładka książki Opowieści z Mirmiłowa. Rozróby i romanse Piotr Bednarczyk, Mieczysław Fijał, Magdalena Kania, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Tomasz Leśniak, Tomasz Samojlik
Ocena 6,8
Opowieści z Mirmiłowa. Rozróby i romanse Piotr Bednarczyk, Mieczysław Fijał, Magdalena Kania, Sławomir Kiełbus, Maciej Kur, Tomasz Leśniak, Tomasz Samojlik
Okładka książki Delisie - 2 - Mniam, mniam, mniam Magdalena Kania, Maciej Kur
Ocena 8,0
Delisie - 2 - Mniam, mniam, mniam Magdalena Kania, Maciej Kur
Okładka książki Delisie - 1 - Życie ma smak Magdalena Kania, Maciej Kur
Ocena 7,7
Delisie - 1 - Życie ma smak Magdalena Kania, Maciej Kur
Magdalena Kania
Magdalena Kania
Graficzka 2D specjalizująca się głównie w ilustracjach w stylu cartoonowym i azjatyckim. Zajmuje się też character designem i grafiką do gier. Zaczynała od wydawania swoich komiksów w konwencji mangi, potem na 7 lat związała się ze studiem gamedeveloperskim (graficzny udział przy portach gier takich jak Ultra Street Fighter, Tales of Zestiria (PC),czy Dark Souls: remastered). Teraz wróciła do korzeni. Wraz z Maciejem Kurem zrealizowała już dwa komiksy - "Emilka Sza" i "Delisie". Obecnie kontynuuje tę serię i pomaga przy produkcji serialu i rozwoju brandu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie Marcin Podolec
Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie
Marcin Podolec
Tajemnicze światło na niebie był to stały motyw w tej serii. Stanowił on drogowskaz dla bohaterów. W końcu jednak przyszedł czas na wyjaśnienie czym jest ono naprawdę. Wiktoria i Bajka kontynuują wyprawę w poszukiwaniu dziewczynki. Tym razem towarzyszą im też bohaterowie poznani w poprzednich tomach. Są coraz bliżej źródła tajemniczego światła. Początkowo byłem rozczarowany rozwiązaniem zagadki światła. Wydało mi się ono zbyt banalne. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że był to zamierzony efekt mający na celu wywołać podobne emocje u bohaterów, jak i u czytelnika. Miłym zaskoczeniem jest pewien zwrot akcji, który jednak jest dosyć niejednoznaczny. Tym razem w tomie przeważają sceny obyczajowe. Pokazane są interakcje między postaciami, dzięki czemu czytelnik może bardziej się z nimi zżyć. Szczególnie dobrze to działa w paru dosyć dramatycznych scenach. Ciekawym motywem są sny bohaterów. Warto szczególnie zwrócić uwagę na fantazję Wiktorii, której pokazują, że dalsza znajomość z Bajką może być problematyczna. Rysunki są bardzo proste, ale jednocześnie dobrze pasują do opowieści dla młodszego czytelnika. Jest tu parę bardzo ładnych kadrów jak chociażby ten z bohaterami podziwiającymi światła na niebie. Jeśli ktoś spodziewa się niewiadomo jakiego zaskoczenia może być rozczarowany. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że bardzo odpowiada mi zaproponowane rozwiązanie. Zastanawia mnie tylko w którą stronę pójdzie dosyć niejednoznaczne zakończenie.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na81 rok temu
Trzeba ratować święta! Benjamin Renner
Trzeba ratować święta!
Benjamin Renner
Gdy w moje ręce wpadł komiks "Wielki zły lis" tego samego autora, wspaniale się bawiłam. Poznałam tytułowego lisa i jego zabawne perypetie związane z mieszkańcami pewnej farmy, mieszczącej się niedaleko lasu. Kiedy więc zobaczyłam kolejny komiks autorstwa pana Rennera, osadzony w tym samy miejscu, nie wahałam się ani chwili. Z treścią zapoznałam się już po świętach, ale to niczemu nie szkodzi. Ta historia jest na tyle zakręcona, że czas przeczytania czy też oglądnięcia, nie odgrywa tu większej roli. Ponownie trafiamy na farmę. Jest zima, właśnie spadło mnóstwo śniegu. Świat przygotowuje się do nadejścia Bożego Narodzenia. W wielu miejscach wiszą już świąteczne ozdoby. Tym razem nie ma z nami lisa. Są za to szalony królik i mająca sto pomysłów na minutę, niekoniecznie sensownych, kaczka. Przygląda się im prosiak, który czuje się w obowiązku czuwać nad dwójką największych rozrabiak na farmie. A z boku patrzy na to wszystko pies, który z kamienną miną i podejściem flegmatyka przygląda się wygłupom Kaczki i Królika. I ma swoje zdanie co do tej dwójki. Służy także światłymi radami Prosiakowi, który nie potrafi zrozumieć, jak pies może do wszystkiego podchodzić z tak stoickim spokojem. A do rozrabiak potrzeba cierpliwości. W trakcie zabawy zrobili coś głupiego. I ubzdurali sobie, że przez ich czyn nie nadejdzie Boże Narodzenie. Cóż począć - trzeba ratować święta! Nie muszę dodawać, że w komiksie jest mnóstwo niemądrych pomysłów i śmiesznych scen. Dominujący jest tu motyw grupy robiącej wszystko, by Gwiazda nie została zagrożona, a Święty Mikołaj odwiedził każde grzeczne dziecko. Kreska do mnie przemówiła, treść również. Znakomicie bawiłam się i na tej publikacji. "Trzeba ratować święta!" dostarczyło mi wspaniałej rozrywki. I tylko żal, że tak krótkiej.
JaBa PasjOla - awatar JaBa PasjOla
oceniła na73 lata temu
Światła Północy. Uczennica Wyroczni Malin Falch
Światła Północy. Uczennica Wyroczni
Malin Falch
Wielu nieszczęść moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy potrafili szczerze rozmawiać i poszukiwać rozwiązań dobrych dla każdej ze stron. Kompromis wymaga dyskusji, pokazania jak określony problem wygląda z naszej perspektywy, poznanie cudzego punktu widzenia i na podstawie wypracowanie dobrego rozwiązania. Niestety łatwiej jest milczeć i chować urazy, które z czasem urastają do gigantycznych pretensji napędzających nienawiść różnych grup. Do takiego świata wchodzimy w „Światłach Północy” Malin Falch. Sam fenomen komiksu skandynawskiej twórczyni polega na tym, że swoją karierę rozpoczął jako internetowa seria, która zyskała dużą popularność oraz uznanie, dzięki czemu został wydany w formie drukowanej. Sięgając po całą opowieść możemy zobaczyć jak w poszczególnych albumach rysunki oraz dynamika akcji ewoluują. W pierwszym tomie ilustracje są mniej dokładne, a sama akcja powolna. Widać jak wraz z pisaniem kolejnych scen rosną umiejętności Madin Falch. Sam cykl wielokrotnie nagradzano w Norwegii. W komiksowej historii wejdziemy do świata skandynawskich mitów oraz obyczajów. Akcja toczy się wokół pochodzącej z małego miasteczka w Norwegii Sonji. Dziewczynka ze względu na osiągnięcie określonego wieku przechodzi rytuał, przez który ma być traktowana jak dorosła. Z tej okazji przygotowywana jest uroczystość, w której uczestniczy rodzina. Na święto w ostatniej chwili przybywa wujek będący wędrowcem i malarzem. Właśnie wrócił z dalekiej podróży i wręcza Sonji z okazji jej święta niezwykły prezent: jest to znaleziona w lezie zapinka wikingów. Okaże się, że właśnie przez ten przedmiot dziewczynka wyruszy w daleką podróż do tajemniczej, zaczarowanej krainy, w której mamy baśniowo-mityczne realia, a przez to jest bardzo brutalnie i niebezpiecznie. I tak właśnie w pierwszym tomie zaczyna się misja Sonji wyruszającej z Lottą, Tirill i Espen na wyprawę w poszukiwaniu stryja Henrika. Ma im pomóc Huldra Trill, ponieważ miejsce, do którego trafiają pełne jest groźnych trolli, zwierząt mówiących ludzkim głosem, zawistnych ludzi i wikingów walczących z trollami. Zobaczymy tu magię i zadziwiające zjawiska. Pojawią się pytania o źródła konfliktu. Już w pierwszym tomie zobaczymy, że opowieść jest bardzo klimatyczna. Ciemne strony podsycają nastrój tajemnicy, aurę niebezpieczeństwa. Ciekawie to wygląda w zestawieniu z mangową kreską. Takie budowanie akcji za pomocą odpowiednich obrazów jest obecne w każdym tomie. Drugi tom pt. „Uczennica wyroczni” otwiera spotkania ze stryjem Sonji. Wraca on do magicznego świata, aby odszukać siostrzenicę i uchronić ją przed niebezpieczeństwem. Zamiast tego sam już na samym początku spotykając trolle popada w tarapaty. Są co prawda bardziej cywilizowane, ale nadal nie pałają sympatią do ludzi. Do tego z ich powodu przebudził się Trym będący olbrzymim wrednym trollem pożerającym wszystko, co stanie im na drodze: ludzi, zwierzęta i trolle. Jakby nieszczęść było mało wódz wikingów nawiązuje upiorny pakt z Wyrocznią z gór i jej młodą uczennicą. Zamierza pokonać magiczne stworzenia. W tym tomie akcja przyspiesza i nawarstwiają się zagrożenia. W trzecim tomie zatytułowanym „Siostry wrony” sprawa sporu pomiędzy Wikingami, a magicznymi mieszkańcami lasów Jotundale nabiera wyrazistości. Poznając historię Ludzi Gór i poróżnienia się między sobą pewnych sióstr zaczynamy zadawać sobie pytania o źródła konfliktu między grupami zamieszkującymi magiczny świat. Zobaczymy, że niechęć do ludzi wynika z agresywnej postawy Wikingów pragnących zagarniać coraz większe tereny. Jak bardzo zawiłe są relacje mieszkańców Jotundale odkryjemy, gdy Sonja pomoże młodej wieszczce dotrzeć do jej rodzinnej wioski ukrytej za magiczną barierą. Bohaterzy nie są tu jednoznaczni. „Wyprawa do królestwa trolli” to tom wprowadzający nas do historii powstania magicznej wyspy i tego jak trafiają tu ludzie. Coraz bardziej widzimy, że daleko tej krainie od sielanki. Za to na każdym kroku na bohaterów czai się śmierć. A wszystko przez zawiły i trwający bardzo długo konflikt między ludami, które tu żyją. Tym razem bohaterzy wyprawiają się do Królestwa Trolli, aby uratować uwięzionego tam stryja Sonji, który dość często odwiedzał ten świat, ale nie zdawał sobie sprawy, że jego wyprawy, w czasie których malował i pisał przyczyniły się do stworzenia zagrożenia dla mieszkańców wyspy. Początkowo pokojowo nastawieni do magicznych zwierząt i istot ludzie zaczęli dążyć do ich unicestwienia. Zobaczymy tu jak bezmyślne posłuszeństwo wobec władzy prowadzi do zła. „Drzewo portalu – część I” to piąte spotkanie z bohaterami. Wchodzimy tu do mrocznego świata, w którym zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Opowieść otwierają nocne sceny zdobywania posiłku. Zobaczymy, że natura nie jest wcale taka przyjazna, na jaką jest kreowana. Wystarczy chwila nieuwagi lub wybranie złego miejsca do spania, aby przepłacić tę decyzję życiem. Noc w okolicach pięknego rozgwieżdżonego drzewa jest niebezpieczna. Ale nie tylko tam. W lesie pojawił się tajemniczy wilk świecący jednym okiem. Zamieniony w niedźwiedzie Bjonar zostaje zaatakowany. Trafimy też do chaty wykluczonych ze społeczności trolli. Dowiemy się, dlaczego schwytali jej stryja, co chcieli w ten sposób uzyskać, jaki błąd popełnili nawiązując relację z wikingami, którzy ich oszukali. Z każdą stroną narasta nastrój oczekiwania, żeby później zmienić się w bitwę i ucieczkę. Wikingowie potrzebują Lotty do zrealizowania swojego złego planu. „Światła Północy” to ciekawy cykl przenoszący czytelników do świata skandynawskich mitów. Pojawiają się tu magiczne istoty na wzór elfów, groźne trolle, wikingowie żądni ziemi i bogactw, mówiące zwierzęta. Rośliny wydają się tętnić magią. A z drugiej strony są zwyczajne, naturalnie brutalne. Całość wygląda ciekawie. Do tego widzimy, że z każdym tomem zarówno ilustracje, jak i akcja są dopracowane, a cała fabuła nabiera wyrazistości, zmierza w określonym kierunku. Jestem ciekawa jak zakończy się cała historia. „Światła Północy” wydano na bardzo dobrej jakości śliskim, błyszczącym papierze. Zabawa kolorami, światłem, potęgowanie klimatu tajemnicy i zagrożenia przez osadzenie akcji nocą podsycają nastrój opowieści. Kartki bardzo dobrze zszyto i oprawiono w solidne, kartonowe okładki, przez co albumy są solidne i estetyczne. Zdecydowanie polecam miłośnikom baśniowych opowieści ze skandynawskim klimatem.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na92 lata temu
Mulan Mario Cortes
Mulan
Mario Cortes Bob Foster Gregory Ehrbar
Hunowie atakują Chiny. Przedarli się przez Wielki Mur i zmierzają prosto do cesarstwa. Cesarz wysyła swojego doradcę Czi Fu, by zebrał z każdej rodziny po jednym mężczyźnie, a następnie kapitan Li Szang stworzy z nich armię gotową odeprzeć atak Hunów. Fa Mulan jest umówiona na potkanie ze swatką, która ma znaleźć jej męża i okryć rodzinę Fa honorem. Niestety spotkanie nie przebiega wedle ustaleń i rodzina Fa zostaje okryta hańbą, a Mulan nie nadaje się na żonę. Po powrocie do domu pojawia się Czi Fu i rozdaje powołanie do armii, w rodzinie Fa jedynym mężczyzną jest Zu, który walczył już w imię cesarstwa i został ranny, posłanie go na kolejny bój jest wyrokiem śmierci. Mulan nie mogąc patrzeć na rozwój wydarzeń, postanawia nocą wykraść powołanie ojca i po szybkiej metamorfozie rusza na miejsce zbiórki. Rodzina Fa szybko odkrywa zniknięcie dziewczyny, lecz są w kropce, bowiem wydanie płci Mulan skrzę ją na śmierć. Dziewczyna nie jest sama, w jej ciężkim boju towarzyszyć jej będzie smok Mushu oraz świerszcz Kri-Ki. Czy płeć Mulan wyjdzie na jaw i straci głowę za zdradę? Czy Fa Mulan okryję rodzinę honorem i chwałą? Niektórzy z Was mogą już wiedzieć, że Mulan jest to moja miłość od maluteńkich lat. Moje rówieśniczki uwielbiały historię księżniczek ratowanych przez przystojnych książąt, tymczasem ja uwielbiałam patrzeć, gdy Mulan z pomocą swoich zwierzęcych przyjaciół ratuje cały kraj! Opowieść Mulan jest historią pokazującą siłę, odwagę oraz poświęcenie dla swojej rodziny. Miłość córki i ojca jest tak silna, że jedno za drugie oddałoby życie. Jest wiele pięknych momentów, gdzie łzy podchodzą same do oczu, ale są również i wesołe momenty, gdzie śmiech sam wyrywa nam się z ust-zazwyczaj spowodowane naszym kochanym Muszu! Komiks przedstawia nam bardzo skróconą wersję wydarzeń, brakuje mi w nim wiele kultowych tekstów typu „Baw się grzecznie z innymi dziećmi i żadnych bójek. Chyba że ktoś zacznie Cię zaczepiać. Wtedy musisz skopać mu tyłek.” oraz wszystkich cudownych piosenek z tej bajki. Według mnie jeśli ktoś nie zna tej historii, to jak najbardziej może sięgnąć po ten komiks, podziwiać piękne ilustracje oraz poznać tę historię w skrócie, ale jeśli macie więcej wolnego czasu to osobiście bardziej polecam sięgnąć po bajkę.
Nanka_czyta Nanka_czyta - awatar Nanka_czyta Nanka_czyta
oceniła na81 rok temu
Giganci. Erin. Tom 1 Lylian
Giganci. Erin. Tom 1
Lylian James Christ Paul Drouin Lorien Aureyre
Egmont Polska sukcesywnie rozbudowuje ofertę komiksową skierowaną do młodszych odbiorców, wykraczając poza najbardziej popularne serie. Poza znanymi od lat tytułami i postaciami jak Lucky Luke, Kajko i Kokosz, Sknerus i siostrzeńcy itd., a także poza komiksami Marvela, które odpowiedniejsze są raczej dla starszych czytelników, mamy coraz większy wybór nowych, nieznanych szerzej serii. Przyglądając się propozycjom skierowanym do czytelników w przedziale 9-12 lat, zwróciłam uwagę na nowość, czyli "Gigantów". I musiałam je kupić tak samo jak "Samych", o których pisałam ostatnio. Z opisu wydawcy wynika, że w ogólnym zamyśle seria ma opowiadać o wykazujących nadnaturalne zdolności dzieciach z różnych stron świata, które przyciąga nieznana siła. Każdy z bohaterów (a dotąd, od sierpnia 2020 roku, ukazały się 4 tomy),poddając się działaniu tej siły, ma odkrywać tajemnicze olbrzymie istoty, którym pomagają się przebudzić. Pierwszy tom daje nam przedsmak serii i pozwala poznać pierwszą niezwykłą bohaterkę. Oczywiście jest to więcej niż wprowadzenie postaci, ponieważ fabuła komiksu obejmuje również pierwsze starcie z pracownikami tajemniczej firmy, którzy polują na takie istoty jak gigant Yrso, który wiąże się z młodą Szkotką. Ponadto scenariusz Lylian uwzględnia wprowadzenie wątku, który najprawdopodobniej będzie spoiwem scalającym kolejne odsłony cyklu i - na co mam nadzieję - prowadzącym do punktu kulminacyjnego, jakim będzie łączenie sił we wspólnej walce. Co to za cel i jaka walka - na razie nie zdradzę, musicie przeczytać sami. Powiem tylko, że całość wygląda bardzo obiecująco i jestem zaintrygowana, jak potoczą się losy bohaterów. Komiks ma bardzo ciekawy, emocjonujący scenariusz, w którym jest miejsce zarówno na przedstawienie postaci, zarysowanie ogólnego kierunku serii, ale i na pierwsze potyczki pary głównych bohaterów. Całość jest intrygująca, a jednocześnie niezbyt zawiła, tak by ułatwić odbiorcy podążanie za fabułą. Jest interesujący zarówno jako osobny zeszyt, jak i część większej całości. "Giganci" to dobra propozycja dla młodszej młodzieży, zarówno dla czytelników nieco obeznanych z formą opowieści, jaką jest komiks, jaki i dla "raczkujących" w temacie, a ja z pewnością będę śledzić, jak historia się rozwija. Oboje z Wojtkiem jesteśmy ciekawi kolejnych bohaterów i mocy kolejnych gigantów, a to już dobry prognostyk. Śmiało polecamy tytuł wszystkim, którzy są już w stanie samodzielnie czytać, a jednocześnie lubią fantastyczne historie pełne zwrotów akcji i tajemnic.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Emilka Sza. Jak wiele to „nic”?