Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy

Okładka książki Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy autora Cody Cassidy, 9788381436793
Okładka książki Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy
Cody Cassidy Wydawnictwo: Czarna Owca popularnonaukowa
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Who Ate the First Oyster? The Extraordinary People Behind The Greatest Firsts In History
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381436793
Tłumacz:
Agata Ostrowska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy

Średnia ocen
7,2 / 10
196 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy

avatar
438
376

Na półkach:

Autor pokazuje historię gatunku jakim jest homo sapiens (a co za tym idzie także jego ewolucji) z dość niespodziewanej (i niespotykanej) strony. A mianowicie przez pryzmat odkryć i „innowacji”, których dokonał praczłowiek, a bez których my dzisiaj nie wyobrażamy sobie codziennego życia. Była to ciekawa i momentami zaskakująca lektura okraszona humorem. Jest to po trosze kronika kryminalna, kronika przypadków medycznych i książka kucharska. A wszystko to dotyczy naszych pra...praprodków.
Z książki możemy dowiedzieć się między innymi:
- jak brzmiał mezopotamski „suchar”?
- jaki był najskuteczniejszy zabójca w historii ludzkości?
- jak strzyżenie owiec przyczyniło się do powstania mydła?
- jak wyglądało pierwsze udowodnione zabójstwo?

Autor pokazuje historię gatunku jakim jest homo sapiens (a co za tym idzie także jego ewolucji) z dość niespodziewanej (i niespotykanej) strony. A mianowicie przez pryzmat odkryć i „innowacji”, których dokonał praczłowiek, a bez których my dzisiaj nie wyobrażamy sobie codziennego życia. Była to ciekawa i momentami zaskakująca lektura okraszona humorem. Jest to po trosze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1475
665

Na półkach:

Gdybym spotkał na ulicy ostrygę, taką zwyczajną, nie za piękną, to zapewne nie zjadłbym jej, a po prostu poszedł dalej. Ktoś kiedyś jednak zachował się inaczej. Bezczelnie pozbawił ją życia i następnie zżarł albo i nawet skonsumował ją na żywca. Kim mógł być i kiedy mógł to zrobić? Dlaczego? Co zawiniła mu owa nie za piękna ostryga? Na mądrzejsze z tych pytań usiłuje odpowiedzieć Cody Cassidy w swojej książce popularnonaukowej zatytułowanej Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy.

Autor książki spaceruje na jej łamach po kartach historii i próbuje przyjrzeć się nieoczywistym okryciom z bardzo zamierzchłej historii. Kto odkrył i zapanował nad ogniem? Kto i po co wymyślił ubrania, zadając brutalny cios zwolennikom naturyzmu? Kto wynalazł strzałę, koło, mydło? Kto jako pierwszy odkrył Amerykę, kto udomowił i dosiadł konia, zaraził się ospą, dokonał pierwszego udokumentowanego morderstwa i stworzył pierwsze arcydzieło? No i najważniejsze… kto wypił pierwsze piwo?

Jak łatwo się domyśleć, nie padają tu konkretne imiona i nazwiska oraz daty. Autor spekuluje. Wykorzystując swoją wiedzę o przeszłości, rozmaitych odkryciach naukowych, stara się ustalić, kto mógł i w jakich okolicznościach dokonać tego czy owego. A przy okazji w dość ciekawy sposób opisuje, jak wyglądało życie w przeszłości. Piszę „dość”, bo te opisy są moim zdaniem chwilami zbyt suche. Cody Cassidy mógł bardziej puścić wodze wyobraźni i z pewnością nie odbyłoby się to ze szkodą dla książki.

Cassidy stawia też w Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy ciekawą tezę, że to nie poszczególne wynalazki przyczyniły się do rozwoju ludzkości, a sama umiejętność ich opracowywana oraz przekazywania, uczenia innych przedstawicieli gatunku, jak wykonać łuk i strzały albo wykorzystać koło. Pozwala to w inny sposób spojrzeć na zwierzęta, które posiadają pewne umiejętności i dzielą się nimi. Choćby ten orangutan, który zrobił sobie maść leczącą, czy ptaki, które zrobiły sobie łyżeczkę, by wydobyć smaczek… Czy rzeczywiście jesteśmy tacy wyjątkowi?

Więcej recenzji:
https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!

Gdybym spotkał na ulicy ostrygę, taką zwyczajną, nie za piękną, to zapewne nie zjadłbym jej, a po prostu poszedł dalej. Ktoś kiedyś jednak zachował się inaczej. Bezczelnie pozbawił ją życia i następnie zżarł albo i nawet skonsumował ją na żywca. Kim mógł być i kiedy mógł to zrobić? Dlaczego? Co zawiniła mu owa nie za piękna ostryga? Na mądrzejsze z tych pytań usiłuje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
857
262

Na półkach: , , , , ,

Zastanawiałam się, jak bardzo dosłownie autor potraktuje dość karkołomne założenia swojej publikacji i myślę, że udało mu się swój pomysł wybronić. Znajdziemy tu kilkanaście tekstów rekonstruujących okoliczności towarzyszące cywilizacyjnym "pierwszym razom". Jak wyglądało życie codzienne pierwszego woźnicy? Jak bardzo uznany artysta mógł dostąpić zaszczytu namalowania wizerunków zwierząt z jaskini Chauveta? "Kto zjadł pierwszą ostrygę" jest przede wszystkim świetną lekcją odnośnie długofalowych skutków pozornie drobnych przełomów technologicznych (jak np. nosidło czy uzda). Pozwala też dostrzec poziom zaawansowania społeczeństw prehistorycznych, o wiele słabiej obecnych w społecznej świadomości od wielkich starożytnych cywilizacji Żyznego Półksiężyca. Bardzo ciekawa pozycja popularyzatorska, w sam raz na jeden wieczór lub podróż pociągiem.

Zastanawiałam się, jak bardzo dosłownie autor potraktuje dość karkołomne założenia swojej publikacji i myślę, że udało mu się swój pomysł wybronić. Znajdziemy tu kilkanaście tekstów rekonstruujących okoliczności towarzyszące cywilizacyjnym "pierwszym razom". Jak wyglądało życie codzienne pierwszego woźnicy? Jak bardzo uznany artysta mógł dostąpić zaszczytu namalowania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

500 użytkowników ma tytuł Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy na półkach głównych
  • 276
  • 224
94 użytkowników ma tytuł Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy na półkach dodatkowych
  • 35
  • 15
  • 13
  • 9
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych Christine Negroni
Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych
Christine Negroni
Zanim przejdę do recenzji od razu uprzedzę – ktokolwiek w najbliższym czasie wybiera się w wojaże i czeka go samolotowy trip, niech lepiej po te książkę nie sięga, jeśli chce bez jakichkolwiek obaw wsiąść na pokład airbusa czy innego jumbo jeta. Jak Autorka już w samym tytule przestrzega – zabierze czytelnika w świat lotnictwa, a ściślej ruszy tropem niewyjaśnionych katastrof lotniczych. To właśnie tajemnice związane z lotniczymi katastrofami stały się przyczynkiem do popełnienia przez Christinę Negroni reportażu "Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych". Tym samym bierze ona na tapet kilka spektakularnych zdarzeń, po to aby kawałek po kawałku rozłożyć je na części pierwsze i uzyskać odpowiedzi na pytania związane ze stanem masowego transportu lotniczego, bezpieczeństwem jego pasażerów, mechanizmami związanymi z jakością samego sprzętu, poziomem wyszkolenia załogi, czy procedurami na samych samolotowych pokładach, które mają zagwarantować pewność powietrznych podróży. Czy w istocie tak jest? Zainteresowanych odsyłam do treści. Z całą pewnością Autorka nie unika stawiania trudnych pytań, tym bardziej, że wręcz penetruje przyczyny najważniejszych wypadków lotniczych znanych z pierwszych stron gazet. Jej dogłębna analiza ukazuje, że "czynnik ludzki" odgrywa ogromną rolę w wielu katastrofach. Negroni opowiada o dramatycznych incydentach, które wydają się być wręcz niewyobrażalne, ale które ostatecznie zakończyły się sukcesem dzięki zręczności i mądrości pilotów oraz załóg pokładowych. Książka stawia pytanie: ile zachodu kosztuje ludzkość stworzenie statystycznie najbezpieczniejszej formy transportu, jaką jest lot samolotem. Negroni przybliża czytelnikowi skomplikowaną sieć procedur, systemów i szkoleń, które tworzą ten kruchej pozoru łańcuch bezpieczeństwa. Wyjaśnia, jak dużo pracy i uwagi jest poświęcone na zapewnienie, że każdy lot jest jak najbezpieczniejszy. Najbardziej poruszającym aspektem reportażu jest opis roli ludzkiego czynnika w zdarzeniach lotniczych. Negroni w przystępny sposób wyjaśnia, jak emocje, presja czasu i stres w kokpicie mogą wpłynąć na decyzje pilotów oraz innych członków załogi. Jednocześnie podkreśla, że to również ludzka odwaga, wiedza i szybka reakcja są często kluczowe dla uniknięcia tragedii. "Na tropie niewyjaśnionych katastrof lotniczych" to reportaż, który wciąga czytelnika od pierwszej strony i nie puszcza go aż do ostatniego zdania. Negroni nie tylko dostarcza nam informacji na temat historii lotniczych incydentów, ale również otwiera oczy na to, jak wiele trudu i zaangażowania jest wkładane w utrzymanie najwyższych standardów bezpieczeństwa lotniczego. To z pewnością lektura ciekawa, ale dla ludzi o mocnych nerwach, którzy przedkładają podróże koleją czy samochodem nad loty samolotami. Przy tych włos się może na głowie zjeżyć😊
Pink Mag - awatar Pink Mag
ocenił na62 lata temu
W umyśle mordercy. Tajemnice mózgów psychopatów Dean A. Haycock
W umyśle mordercy. Tajemnice mózgów psychopatów
Dean A. Haycock
Czy zastanawiało Was kiedyś to, skąd tak naprawdę biorą się mordercy? Ci psychopatyczni, seryjni? Co dzieje się w ich głowach? Skąd rodzą się takie chore wizje? Ponieważ zazwyczaj sięgając po książki, sięgam po kryminały lub kryminały psychologiczne ostatnimi czasy właśnie zaczęłam zastanawiać się poniekąd nad tymi pytaniami. Przecież człowiek nie może urodzić się zły … chyba. Dlatego też, widząc zapowiedź tej książki, która miała mi wiele na ten temat wyjaśnić, przybliżyć trochę informacji - postanowiłam po prostu po nią sięgnąć. Sięgnąć i sprawdzić czy rozwieje wszystkie moje pytania i domysły. Ale czy się to udało ? Psychopatyczni przestępcy przyprawiają o ciarki, ale ich świat jest zarazem fascynujący. Czytamy o nich w prasie, oglądamy ich czyny w filmach i serialach kryminalnych, odnajdujemy ich historie w książkach. Wiemy, że robią koszmarne, przerażające rzeczy. Są zdolni mordować, okradać, torturować i gwałcić, a wszystko to bez krzty empatii czy wyrzutów sumienia. Słuchając o tym wszystkim, zadajemy sobie pytanie: „Jak człowiek może być aż tak zły?”. Odpowiedzi często może nam udzielić nauka. Z najnowszych badań w zakresie psychopatologii wynika, że na świecie żyje prawie 70 milionów psychopatów! Oznacza to, że na sto dorosłych osób jedna przejawia psychopatyczne skłonności. Zdecydowana większość psychopatów funkcjonuje w naszym otoczeniu, odnosząc sukcesy w biznesie, medycynie czy wojskowości. Okazuje się, że mogą nimi być nawet nasi bliscy – członkowie rodziny, przyjaciele, współpracownicy, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. To dlatego, że psychopaci są osobami bardzo inteligentnymi, które świetnie potrafią odgrywać współczucie i manipulować nawet doświadczonymi psychologami. Ale czy każdy psychopata musi być od razu mordercą lub gwałcicielem? Uznawany za jednego z najwybitniejszych specjalistów w dziedzinie neurobiologii dr Dean A. Haycock specjalizuje się w zagadnieniach związanych ze zdrowiem psychicznym. Na kartach swojej książki próbuje objaśnić nam właśnie w przystępny dla nas sposób, skomplikowane procesy jakie zachodzą w mózgu takiej osoby. Dean A. Haycock w swojej publikacji serwuje nam naprawdę interesujące fakty dotyczące mózgów psychopatów. A wszystko to potwierdzone przeróżnymi badaniami oraz napisane przystępnym dla nas językiem. Wszystko w tej książce jest dopracowane, dość ciekawie przedstawione oraz zawiera wiele przeróżnych ciekawostek. Autor już na samym początku swojej książki zwraca uwagę na fakt, że nasza wiedza na temat mózgu ludzkiego, pomimo głębokiego rozwoju tej dziedziny jest niestety nadal słaba. Co prawda dużo już wiemy, ale jednak nie jest to jeszcze wystarczające. Dlatego też w swojej książce autor przytacza dużą liczbę badań i eksperymentów, które mają przybliżyć nas choć trochę do poznania prawdy o psychopatycznych mordercach. Pisarz swoją książkę podzielił na jedenaście rozdziałów w których temat ten bardziej zagłębia, podaje nam przeróżne przykłady dokładając do tego kilka naprawdę ciekawych ilustracji. Pomimo dość trudnego w odbiorze tematu publikację Pana Dean’a czytało mi się niezmiernie przyjemnie, szybko i z wielkim zainteresowaniem. Książka mimo swojego naukowego oraz (nie ukrywajmy) ciężkiego charakteru napisana jest zrozumiałym dla nas językiem, a autor nie boi się tutaj poruszać kontrowersyjnych tematów. Książka dostarcza nam wiele rzeczowych informacji oraz skłania do zastanowienia się nad ludzką naturą. Szczerze polecam sięgnąć po tę publikację i dowiedzieć się czegoś naprawdę ciekawego na temat mózgu ludzkiego i psychopatycznej natury, która w nim siedzi. Naprawdę warto!
Anna Szymczak - awatar Anna Szymczak
ocenił na73 lata temu
Antyspołeczny Nick Pettigrew
Antyspołeczny
Nick Pettigrew
Słowo "antyspołeczny" kojarzyło mi się ze przede wszystkim, nie wiedzieć czemu, ze zdemoralizowaną młodzieżą. Zanim przystąpiłam do lektury wyobrażałam, więc sobie, że Nick Pettigrew pracuje z trudną młodzieżą, próbując pomóc jej wrócić na właściwe tory. Tymczasem autor, jako pracownik do spraw zachowań antyspołecznych zajmował się interwencją, gdy mieszkańcy podległego mu rewiru cierpieli z powodu antyspołecznych zachowań swoich sąsiadów, rozumianych jako zachowania wywołujące dyskomfort, irytację, zaniepokojenie. Przykłady takich zachowań to hałasowanie, grożenie, okupowanie klatek schodowych przez narkomanów, czy zrobienie meliny narkotykowej ze swojego mieszkania. Funkcja ta nie ma swojego odpowiednika w Polsce, choć wydaje mi się, że warto byłoby skorzystać z istniejących w Wielkiej Brytanii rozwiązań, by móc chronić mieszkańców przed zakłócającymi spokój sąsiadami. Nick Pettigrew w swojej książce z jednej strony pokazuje skuteczne działanie systemu np. w przypadku przemocy domowej, gdy ofiara nie chce wytaczać swojemu oprawcy sprawy karnej, ale dzięki jego eksmisji ma możliwości szybkiego przerwania spirali przemocy, z drugiej zaś strony pokazuje też niewydolność systemu w wielu sprawach, ogrom biurokracji. Porusza problem alarmującego niedoboru mieszkań socjalnych, patologii niektórych rozwiązań. Bardzo ciekawa jest refleksja autora na temat legalizacji używania narkotyków, a także niewydolnej opieki psychiatrycznej, o której problemach dużo się mówi, ale mało robi, by je rozwiązać (wiele przypadków z którymi Nick Pettigrew pracował wiązało się właśnie z narkomanią bądź chorobą psychiczną). Temat legalizacji narkotyków jest kontrowersyjny, jednak czy obecne rozwiązania rzeczywiście zniechęcają ludzi do ich używania, czy też przede wszystkim skutkują rozwojem organizacji przestępczych? Książka napisana jest w formie dziennika, Nick Pettigrew opisuje rok swojej pracy. Początkowo jego zapiski wydawały mi się zbyt chaotyczne, autor wspominał o prowadzonych przez siebie sprawach, przechodząc szybko do kolejnych. Oddaje to chyba jednak dobrze rytm jego pracy, w której musi zajmować się wieloma problemami na raz i często nie zna ostatecznego zakończenia historii zgłaszających się do niego osób - w końcu towarzyszy im tylko do pewnego etapu. Gdy jego funkcja administracyjna się zakończy, nie ma możliwość dalszego śledzenia historii życiowych spotkanych w pracy ludzi. Okładka książki zachęca nas do lektury opisując ją jako "wyjątkowo zabawną", "rozmieszającą do łez". Autor lubuje się w ironii i czarnym humorze, jednak jego żarty wywołują tylko gorzki uśmiech. Jest to raczej trudna historia, opisująca problemy mieszkańców mieszkań socjalnych, a przede wszystkim jest to smutna opowieść o wypaleniu zawodowym, bezsilności, zmaganiu z własnymi problemami psychicznymi. Książka pokazuje cenę jaką płacą pracownicy, których zadaniem jest pomoc innym ludziom. Jaką decyzję podejmie na końcu Nick Pettigrew, czy po latach pracy na rzecz lokalnej społeczności nadal będzie chciał i nadal będzie mógł ją wykonywać, czy nadszedł już czas żeby odejść?
Armalkolit - awatar Armalkolit
ocenił na71 rok temu
Tajemne życie seksualne kobiet w średniowieczu Rosalie Gilbert
Tajemne życie seksualne kobiet w średniowieczu
Rosalie Gilbert
Czy średniowiecze może być seksowne? Odpowiedź znajdziecie w tej książce. Książka podchodzi do tematu luźno, z humorem i z tym co lubię najbardziej z cynicznym sarkazmem. Autorka wyśmiewa stare czasy jednocześnie nam je prezentując. Dla mnie temat niezwykle interesujący, ponieważ ciekawi mnie temat seksualności i relacji damsko-męskich oraz lubię historię, a w szczególności epokę mroku. Autorka przeprowadza nas po temacie seksualności kobiet w średniowieczu rozdział po rozdziale, opowiadając o np. sposobach radzenia sobie z niechcianymi zalotami lub z przemocą seksualną, w jaki sposób radzono sobie z chorobami przenoszone droga płciową i nie tylko, różnego rodzaju przepisy na mikstury i wcierki lub maści. Jaki był wpływ kościoła na seksualność kobiet albo jakie oczekiwania miało społeczeństwo w stosunku do kobiet. Ogólnie uważam, że temat został potraktowany rzeczowo, ale zwięźle. Wyciągnęłam z tego wiedzę historyczną. Jednakże... Były pewne wady, które mnie rozpraszały. Dajmy na ten przykład te krótkie niby rozmówki sfabularyzowane na dany temat rozdziału. Wcale nie śmieszne i zajmowało to z pół strony, jak nie więcej. Uważam to za zbędny zabieg, wręcz upierdliwy. Irytowało mnie kiedy autorka przedstawiając jakiś cytat historyczny, tłumaczyła akapit niżej co przed chwilą przeczytałam. I niby nic w tym złego nie było, ale w 90% to było to dokładnie to samo tylko ze przekształconymi zdaniami, aby brzmiało to trochę inaczej. Coś w stylu "spisz moją pracę domową, ale tak aby facetka się nie domyśliła, że to to samo". Przez to miałam wrażenie, że czytam bardzo kiepską pracę magisterską... Aby tylko było te X stron i X słów. Szkoda, że znaczna większość danych dotyczy Francji i Anglii. Możliwe, że stamtąd najwięcej było źródeł do tematu książki, ale Europa to nie tylko te dwa państwa. Dwa razy do tej książki podchodziłam. Za pierwszym razem odstawiłam ją na bok i nie byłam w stanie do niej wrócić. Moje drugie podejście było takie, aby przeczytać ją jeszcze raz i tym razem ją dokończyć. Tak jednym zdaniem kończąc. Polecam każdemu zainteresowanemu, który ma wiedzę na ten temat na poziomie laika.
Voulor - awatar Voulor
ocenił na71 rok temu
Średniowieczne ciało. Książka o życiu, śmierci i sztuce Jack Hartnell
Średniowieczne ciało. Książka o życiu, śmierci i sztuce
Jack Hartnell
Barwne średniowiecze z niby wąskiej ale tak nie do końca, perspektywy. Wbrew oczekiwanym nie jest to głownie książka o anatomii, medykach, szarlatanach i dziwnych eksperymentach. Te wątki oczywiście też występują ale poprzez główny temat autor pokazuje przede wszystkim świat i kulturę średniowieczną z ogromną ilością kontekstów, symboli, alegorii, nawiązań religijnych. Momentami, w tym pokazywaniu złożoności średniowiecza, autor zagalopowuje się, opuszcza główny temat i dryfuje w tematy ogólnie opisujące cechy charakterystyczne epoki. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to napychacz treści. Przy opisie zmysłów mamy skok do historii zapisu nutowego, przy opisie skóry dowiemy się jak wyglądała produkcja pergaminu i stroje średniowiecznych prostytutek itp... Wg mnie ważne aby tej książki nie odbierać jako zbioru ciekawostek (trzeba ich trochę odsiać) lecz jako rozbudowanie wiedzy i wyjaśnienie kolejnych wątków o średniowieczu i głębszego kontekstu, zrozumienia zachowania ówczesnych ludzi czy symbolu zobrazowanego w jakimś dziele sztuki - jest bardzo dużo odwołań do dzieł artystycznych w których ukazano ciało lub jego części. Nie jest to w żaden sposób książka chronologiczna czy powiązana ze średniowieczem europejskim - pojawiają się także przykłady z Bliskiego Wschodu. Jest to miks różnorodnych spojrzeń, dający szeroką perspektywę. Sporo grafik z epoki i bibliografia podzielona na rozdziały i opisywane zagadnienia.
Paździoch - awatar Paździoch
ocenił na63 miesiące temu
Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium Robert Samborski
Sakrament obłudy. Wspomnienia z seminarium
Robert Samborski
Na początku zaznaczę, że opisywana sceneria: diecezja legnicka czy świdnicka, leżące na przeciwległym końcu Polski, są mi kompletnie nieznane, podobnie jak opisywane osoby, nie mam więc możliwości konfrontacji doświadczeń Autora z doświadczeniami znajomych byłych kleryków czy wiernych, z którymi wspomniani kapłani też mają kontakt, ani tym bardziej z własnymi. Okładka pozwala się domyślić, czego możemy się spodziewać: sensacyjny, antyreligijny tytuł, "Wydawnictwo Krytyki Politycznej", "PATRONAT / MATRONAT"[SIC!]: Fundacja Wolność od Religii, Polska Laicka. Na wstępie otrzymujemy przedmowę autorstwa Adama Nowaka (kim on jest - nie podano),napisaną językiem rodem ze stalinowskich materiałów antyklerykalnych. Na szczęście potem jest już znacznie strawniej. Najlepiej się tę książkę czyta gdy autor po prostu relacjonuje swoje doświadczenia w seminarium duchownym wraz z jego specyficznymi zwyczajami, wadami wykładowców, dziwactwami i prozą życia w środowisku mocno koszarowym. Część uwag dotyczących braku przygotowania do pracy na parafii z wiernymi czy do towarzyszenia im w trudnych chwilach jest bardzo trafnych. Dobrze, że opisuje dalekie od ideału postawy, przytaczając konkretne sytuacje, konkretne zachowania przełożonych czy wykładowców (czasem również samych kleryków - vide smutny przykład ich śladowego zaangażowania w tak potrzebny pensjonariuszom wolontariat w Domu Pomocy Społecznej mimo początkowych szumnych deklaracji). Wydaje się, że wielu z opisywanych duchownych nie powinno nawet ukończyć seminarium, a co dopiero brać udział w przygotowaniu kleryków do kapłaństwa. Te relacje odbieram jako rzetelne i obiektywne - osoby decyzyjne powinny z takich doniesień wyciągnąć wnioski, a winnych na ciepłych posadkach powinny spotkać zasłużone konsekwencje. Reakcją na niektóre rewelacje może być tylko klasyczny facepalm: "Już w trakcie rekolekcji[przed święceniami diakonatu] stwierdziliśmy, że oto za niecały tydzień będziemy diakonami, a... nie mamy bladego pojęcia o tym, co diakon robi podczas mszy!" - no litości, nawet co bardziej ogarnięci ministranci takie rzeczy wiedzą. Część uwag negatywnych Autora uważam za zwyczajne czepianie się - jakby nie wiedział, dokąd trafił. Za dużo dla niego tomizmu - panie Robercie, to teologia katolicka, nie świeckie studia na kierunku "filozofia"! Że o innych religiach tylko krytycznie i apologetycznie - Autorze, to seminarium katolickie a nie studia religioznawcze! Ze typowo naukowe tematy potraktowane po macoszemu - przecież nie po to idzie się do seminarium! Samborski krytykuje nawet nazwę przedmiotu "Wprowadzenie do Pisma Świętego", "argumentując", że jakoś na akademii medycznej nie ma "Wprowadzenia do anatomii" a na chemii "Wprowadzenia do pierwiastków". A przecież wielu obszernych dziedzin nie da się przerobić na jednym kursie, stąd obecność nazw przedmiotów typu "Podstawy....", "Wprowadzenie do..." czy "Encyklopedia...." na wielu kierunkach studiów - to przedmioty, w ramach których studenci z założenia mają poznać tylko podstawy. Razi mnie to, że Autor jest bardzo mocno przekonany, że intelektualnie góruje nad innymi. Ba, on został ateistą, bo uważał na wykładach, a inni "ani nie potrafią, ani nie chce im się tego wszystkiego rozumieć". Nie wykluczam, że na jego roku mogły trafić się jednostki niezbyt lotne, ale odnieść można wrażenie, że wszyscy wierzący są głupi, tylko Robert Samborski jaśnie oświecony. No i dla niego liczy się tylko fizyka, biologia i chemia. Że całkiem wielu wiernych czy nawet duchownych dokonywało ważnych odkryć właśnie w tych dziedzinach jakoś Autor zapomina, przypisując chrześcijanom w ogólności, a katolikom szczególne intelektualne braki. Najgorzej dzieje się, gdy autor porzuca rolę osoby relacjonującej i zaczyna teoretyzować i filozofować. Bez tego książka byłaby znacznie lepsza. Pod koniec pojawia się więcej nacechowanych bardzo negatywnymi emocjami wynurzeń Autora, który ujawnia: jest homoseksualistą, homoseksualizm jest naturalny, a Kościół zbrodniczy bo go nie akceptuje. Choć historia wyrzucenia już diakona a prawie prezbitera Roberta z seminarium przedstawiona jest rzeczowo i bez niepotrzebnego emocjonowania się (w sumie mógł się spodziewać...),ostatni rozdział to znów wielkie negatywne emocje. W sumie to stanowisko dość częste u osób, które odeszły od dotychczas praktykowanej wiary czy to na rzecz innego wyznania, czy to ateizmu. Jestem świeżo po lekturze książki Tulii Topy, która odeszła od Świadków Jehowy i teraz tym bardziej doceniam podejście Autorki, która potrafiła pokazać negatywne strony swojej dawnej wspólnoty wyznaniowej i uzasadnić swoją decyzję bez popadania w niezdrowe emocje czy epatowania obraźliwymi epitetami. Podsumowując tę przydługawą opinię: książka jest bardzo ciekawa, ale ma słabsze fragmenty - te zbyt nacechowane emocjonalnie, no i patrzymy na Kościół oczami apostaty, co dla jednych będzie wadą, a dla innych zaletą.
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na62 miesiące temu

Cytaty z książki Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy

Więcej
Cody Cassidy Kto zjadł pierwszą ostrygę? Niezwykli prekursorzy, odkrywcy i pionierzy Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne